Się podzielę może moimi doświadczeniami.
A więc finalnie silnik się poddał jakoś w marcu. Niestety nie było to spowodowane zmęczeniem materiału tylko zwykłą głupotą. Nie sprawdziliśmy poziomu oleju przed jazdą, a silnik srał olejem z odm i podciśnień i wyszła panewka. Miał wtedy przez dłuższy okres 323KM i chyba 395Nm. Mam gdzieś wykres.
Z perspektywy czasu mogę na 100% stwierdzić co było przyczyną. Otóż pewnego pięknego i bardzo ciepłego dnia w wakacje 2006 (tuż po zrobieniu auta) podczas jazdy ogniem pękł przewód idący z silnika do nagrzewnicy. W sumie to nawet nie wiedziałem wtedy kiedy to się stało, a przeleciałem 1,2,3 ogniem w sumie ze 3 razy. Mogło się stać nawet podczas pierwszego przejazdu.

Mniejsza z tym. Efekt był taki, że wysrało cały glikol i silnik pracował bardzo długo na sucho. Kiedy zobaczyłem co jest grane było już za późno. Ciśnienie oleju na wolnych 0,5 bara, z wydechu kolory tęczy, szklanki grają jak pojebane. Byłem przekonany wtedy, że padła uszczelka pod głowicą, więc auto do Warszawy wróciło na lawecie. (zdarzenie miało miejsce w Olecku)
W TomaRacing okazało się, że jednak to tylko przewód. Wymieniliśmy go, zalaliśmy wodą z kranu i na testy. O dziwo okazało się, że silnikowi nic nie jest, wszystko ok.
Jednak wrażenie było tylko pozorne.

Na 3 i 4 garze z powodu przegrzania spadła kompra w stosunku do 1 i 2. Z tego co pamiętam było to jakoś tak : 12, 12, 10,5, 9. Po tym incydencie auto przejeździło jeszcze jakieś 10tys km lub nawet więcej, aż zaczęło dosłownie srać z odm i podciśnień (potrafiło zgubić litr oleju podczas godziny jazdy). Nikt z nas nie spodziewał się takiego zużycia i nie sprawdzaliśmy poziomu oleju aż tak często co doprowadziło do wyjścia panewki. Tyle z historii mojego silnika.
Po tych wszystkich przygodach mogę z całą odpowiedzialnością polecić ten silnik do modyfikacji, przypuszczam, że gdyby nie ten incydent auto jeździłoby do dziś.
Wytrzyma wszystko pod warunkiem, że wyjściowo jest w dobrym stanie oraz modyfikacje zostały przeprowadzone dokładnie i z głową. Tłoki nie topią się z tego powodu, że CA to gówno.
Wracając do tematu. Zależy do czego ten silnik ma być wykorzystany i jakie są związane z nim plany. Otóż według mnie CA z przestawionym wałkiem i SR z VTC mają podobne doły, więc do driftu nie ma aż takich różnić, żeby warto było zmieniać dla nich silnik.
Bardzo duża różnica jest w cenach części tuningowych i ich ilości. SR jest dużo bardziej popularny i ceny są w niektórych sytuacjach nawet śmieszne.
Reasumując jeżeli ktoś się zastanawia nad opcją kuty CA vs. seryjny SR to według mnie zdecydowanie CA. Nie ma sensu zmieniać motoru na SR jeżeli nie zamierza się go kuć lub wchodzić grubiej w jego wnętrzności.
Ja przez to wszystko sam przeszedłem, więc jak ktoś mia jakieś pytania to walić.
