Po pierwsze stare, po drugie to jak dla mnie lekkie, po trzecie za dużo.
Wrzucajcie tu kawały naprawdę bardzo dobre, dziwne, przesadzone, a nie papka dla dzieci skopiowana z jakiejś strony.
[ Dodano: Czw Lis 24, 2005 13:02 ]
Pani w przedszkolu pomaga dziecku zalozyc wysokie, zimowe butki.
Szarpie sie, meczy, ciagnie... No, weszly! Spocona siedzi na podlodze, a dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie! No to je sciagaja, morduja sie, sapie... Uuuf, zeszly!
Wciąga je znowu, sapie, ciagnie, ale nie chca wejsc... Uuuf, weszly!
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki...
Pani niebezpiecznie zwezyly sie oczy. Odczekala i znowu szarpie sie z butami... Zeszly!
Na to dziecko: ...bo to sa buciki mojego brata, ale mama kazala mi je nosic.
Pani zacisnela rece mocno na szafce, odczekala az przestana jej sie trzasc, i znowu pomaga dziecku wciagnac buty.
Wciaga wciaga... Weszly
- No dobrze - mówi wykonczona pani - a gdzie masz rekawiczki?
- W bucikach...
Kawały - znacie jakies fajne??
Moderator: Moderator
- dziubas
- -#Klubowicz

- Posty: 1020
- Rejestracja: ndz 11 lip, 2004 22:41
- Lokalizacja: warszawa WOLA
- Kontakt:
na ostro: Pani dała w szkole dzieciom po złotówce, by ją jakoś owocnie
zainwestowali. Na drugi dzień przepytuje dzieci. Asia mówi:
- Kupiłam słodką bułeczkę, zjadłam ją a drobinki dałam kurce,
by nam znosiła jajka."
- Bardzo ładnie - powiedziała pani.
Zgłosił się Pawełek:
- A ja kupiłem brzoskwinię, zjadłem ją a pestkę zasadziłem,
by z niej wyrosło drzewko
Pani była zachwycona: - Świetnie!
Ostatni się zgłosił Jaś:
- Ja kupiłem kaszankę.
Pani się zaciekawiła: - A jak zaowocowała twoja inwestycja?
- Najpierw się nią seksualnie zaspokoiła moja siostra, potem
ją zjedliśmy i patyczkami podłubaliśmy w zębach. Wieczorem
tata użył flaka jako prezerwatywę, rano do niego wszyscy
nasraliśmy i mama poszła kaszankę oddać do sklepu jako
zepsutą. A tu jest pani złotówka.
zainwestowali. Na drugi dzień przepytuje dzieci. Asia mówi:
- Kupiłam słodką bułeczkę, zjadłam ją a drobinki dałam kurce,
by nam znosiła jajka."
- Bardzo ładnie - powiedziała pani.
Zgłosił się Pawełek:
- A ja kupiłem brzoskwinię, zjadłem ją a pestkę zasadziłem,
by z niej wyrosło drzewko
Pani była zachwycona: - Świetnie!
Ostatni się zgłosił Jaś:
- Ja kupiłem kaszankę.
Pani się zaciekawiła: - A jak zaowocowała twoja inwestycja?
- Najpierw się nią seksualnie zaspokoiła moja siostra, potem
ją zjedliśmy i patyczkami podłubaliśmy w zębach. Wieczorem
tata użył flaka jako prezerwatywę, rano do niego wszyscy
nasraliśmy i mama poszła kaszankę oddać do sklepu jako
zepsutą. A tu jest pani złotówka.
Facet przychodzi do gazety zamówić ogłoszenie:
"Zaginął ukochany kotek mojej żony - czarny, białe skarpetki,
wesołe ślepka, figlarne usposobienie. Dla znalazcy nagroda 5000 złotych!"
- Czy to aby nie za dużo? - zdziwił się redaktor.
- Nie ma obawy, sam skurwiela utopiłem.
"Zaginął ukochany kotek mojej żony - czarny, białe skarpetki,
wesołe ślepka, figlarne usposobienie. Dla znalazcy nagroda 5000 złotych!"
- Czy to aby nie za dużo? - zdziwił się redaktor.
- Nie ma obawy, sam skurwiela utopiłem.
http://www.ext.com.pl - radiolinie, teleinformatyka
- dziubas
- -#Klubowicz

- Posty: 1020
- Rejestracja: ndz 11 lip, 2004 22:41
- Lokalizacja: warszawa WOLA
- Kontakt:
Przychodzi facet do lekarza z sinym jednym jadrem.
- Panie doktorze, co mi jest?
Lekarz zbadał go i wydal diagnozę:
- To rak, trzeba jak najszybciej amputować.
Operacja odbyła się, jednak po niedługim czasie ten sam facet przychodzi do lekarza.
- Panie doktorze ja się boje mam sine drugie jądro i członka...
- No tak złośliwa odmiana trzeba natychmiast amputować.
Podobnie jakiś czas po wyjściu ze szpitala ten sam facet zgłasza się do lekarza:
- Panie doktorze, ja mam sine całe podbrzusze
Lekarz zbadał go dokładnie po czym powiedział:
- Mam dla pana dobra wiadomość, to nie rak to jeansy panu farbują...
*
Zona do męża:
- Kochanie powiedz mi coś słodkiego...
- Nie teraz, jestem zajęty.
- Kochanie, no powiedz mi coś słodkiego...
- Naprawdę, teraz nie mam czasu.
- Ale kochanie, chociaż jedno słówko...
- Miód do kur.y nędzy i od....dol się!
*
- Panie doktorze, co mi jest?
Lekarz zbadał go i wydal diagnozę:
- To rak, trzeba jak najszybciej amputować.
Operacja odbyła się, jednak po niedługim czasie ten sam facet przychodzi do lekarza.
- Panie doktorze ja się boje mam sine drugie jądro i członka...
- No tak złośliwa odmiana trzeba natychmiast amputować.
Podobnie jakiś czas po wyjściu ze szpitala ten sam facet zgłasza się do lekarza:
- Panie doktorze, ja mam sine całe podbrzusze
Lekarz zbadał go dokładnie po czym powiedział:
- Mam dla pana dobra wiadomość, to nie rak to jeansy panu farbują...
*
Zona do męża:
- Kochanie powiedz mi coś słodkiego...
- Nie teraz, jestem zajęty.
- Kochanie, no powiedz mi coś słodkiego...
- Naprawdę, teraz nie mam czasu.
- Ale kochanie, chociaż jedno słówko...
- Miód do kur.y nędzy i od....dol się!
*
-
cziko
na ławce przystanku pks siedza 3 baby- dwie miastowe i jedna z wiochy.
po chwili jedna miastowa wyciaga pomarancza obiera i wcina babsko z wiochy pyta
-pani co to jest??
-owoc cytrusowy.
-jak sie nazywa??
-pomarańcza.
mija chwil kikla i nastepna kobieta z miasta wyciaga mandarynke obiera i zaczyna konsumowac.bab ze wsi pyta ..
pani co to jest??
-owoc cytrusowy.
-jak sie nazywa??
-mandarynka.
zaciekawiona i rozmazona wiesniaczka siedzi i duma.....po kilku minutach wyciga pałe kaszany z siatki
-damulki z miasta pytaja pani co to jest??
-wiesniara na to-owoc cytrusowy!!
-jak sie nazywa???????
-<font class="red">nie znam ortografii brzydkiego słowa określającego męskie przyrodzenie</font> muzyna!!!
po chwili jedna miastowa wyciaga pomarancza obiera i wcina babsko z wiochy pyta
-pani co to jest??
-owoc cytrusowy.
-jak sie nazywa??
-pomarańcza.
mija chwil kikla i nastepna kobieta z miasta wyciaga mandarynke obiera i zaczyna konsumowac.bab ze wsi pyta ..
pani co to jest??
-owoc cytrusowy.
-jak sie nazywa??
-mandarynka.
zaciekawiona i rozmazona wiesniaczka siedzi i duma.....po kilku minutach wyciga pałe kaszany z siatki
-damulki z miasta pytaja pani co to jest??
-wiesniara na to-owoc cytrusowy!!
-jak sie nazywa???????
-<font class="red">nie znam ortografii brzydkiego słowa określającego męskie przyrodzenie</font> muzyna!!!
Przychodzi mążdo domu nad ranem, a żona czeka przy drzwiach i pyta:
-Gdzie byłeś?
-Na szachach byłem
-Jak to przecież śmierdzisz wódką
-A co mam szachami śmierdzieć????
Pozdrawiam
-Gdzie byłeś?
-Na szachach byłem
-Jak to przecież śmierdzisz wódką
-A co mam szachami śmierdzieć????
Pozdrawiam
100 kandydatów na księdza , a tylko jedno miejsce. Postanowiono zrobić test. Przywiazano kandydatom dzwoneczki do wiadomo czego i wpuscili seksowną blondynkę.
-dzyn dzyn dzyn
30 dzwoneczków zadzwoniło - panom juz dziekujemy
nastepnie wpuscili pół nagą seksowną blondynkę
-dzyn dzyn dzyn
40 dzwoneczków zadzwoniło - do widzenia
następnie wpuścili całkiem obnażoną blondynkę
-dzyn dzyn dzyn
29 dzwoneczków zadzwoniło. Został więc ostatni kandydat.
Brawo brawo , jako jedyny mogłeś oprzeć się pokusie. Jesteś idealnym kandydatem na księdza w naszej parafii. Dostaniesz pokój z księdzem Mateuszem
-dzyn dzyn dzyn
-dzyn dzyn dzyn
30 dzwoneczków zadzwoniło - panom juz dziekujemy
nastepnie wpuscili pół nagą seksowną blondynkę
-dzyn dzyn dzyn
40 dzwoneczków zadzwoniło - do widzenia
następnie wpuścili całkiem obnażoną blondynkę
-dzyn dzyn dzyn
29 dzwoneczków zadzwoniło. Został więc ostatni kandydat.
Brawo brawo , jako jedyny mogłeś oprzeć się pokusie. Jesteś idealnym kandydatem na księdza w naszej parafii. Dostaniesz pokój z księdzem Mateuszem
-dzyn dzyn dzyn
rozmowa z netu:
>WYPOSAŻONY: Cześć GORĄCA. Jak wyglądasz ?
>GORĄCA: Mam na sobie czerwoną, jedwabną bluzeczkę, spódniczkę mini i buty na
obcasie. Codziennie trenuję jogging. Jestem perfekcyjna, mam wymiary 90-60-
90.A Ty jak wyglądasz?
>WYPOSAŻONY: Mam 190 cm wzrostu i ważę 110 kg. Mam na sobie bokserki z
wyprzedaży w markecie. Mam również na sobie koszulkę z plamkami z sosu,które
zostały po obiedzie. Śmiesznie pachnie ten sos...
>GORĄCA: Chcę Ciebie. Będziesz kochać się ze mną ?
>WYPOSAŻONY: OK!!!
>GORĄCA: Jesteśmy w mojej sypialni. Łagodna muzyka sżczy się z głośników,
na mojej szafce i na stoliku stoją zapalone świeczki. Spoglądam w Twoje
oczy i uśmiecham się. Moje dłonie dotykają Twojego ciała, znajdując drogę do
Twojego krocza i zaczynają masować Twojego olbrzyma.
>WYPOSAŻONY:Zaczynam się pocić, mam duszności.
>GORĄCA: Podnoszę Twoją koszulkę i zaczynam całować Twój tors.
>WYPOSAŻONY: Teraz ja rozpinam Twoją bluzeczkę.
>GORĄCA: Mruczę delikatnie....
>WYPOSAŻONY: Chwytam Twoją bluzkę i zdejmuję ją z Ciebie powoli...
>GORĄCA: Odrzucam głowę do tyłu i bluzka rozkosznie ześlizguje się po mojej
skórze. Ściskam Twojego olbrzyma szybciej...
>WYPOSAŻONY: Moją ręką szarpnąło niespodziewanie i rozrywam Twoja bluzkę.
>Przepraszam !
>GORĄCA: Nie szkodzi,nie była droga.
>WYPOSAŻONY: Zapłacę Ci za nią.
>GORĄCA: Nie przejmuj się. Mam założony czarny biustonosz. Moje piersi unoszą
się i opadają w tempie mojego coraz szybszego oddechu...
>WYPOSAŻONY: Plączę się z zapięciem Twojego stanika. Myślę, że się
zaciął.
>Masz tu jakieś nożyczki ?
>GORĄCA: Chwytam Twoją dłoń i całuję ją delikatnie. Sięgam do tyłu i
rozpinam zapięcie. Biustonosz ześlizguje się po moim ciele. Powietrze
oddziałuje
na moje piersi, moje sutki twardnieją...
>WYPOSAŻONY: Jak to zrobiłaś ? Podnoszę stanik i sprawdzam zapięcie.
>GORĄCA: Wyginam plecy w łuk. Och kochanie !!! Chcę czuć Twój język na
całym ciele...
>WYPOSAŻONY:Zostawiam stanik. Liżę Twoje piersi. One są miłe !
>GORĄCA: Bawię sięTwoimi włosami i całuję Twoje ucho...
>WYPOSAŻONY:Nagle kichnąłem. Twoje piersi pokryte są śliną i flegmą.
>GORĄCA: Co ?
>WYPOSAŻONY:Przepraszam, naprawdę nie chciałem.
>GORĄCA: Ścieram to pozostałościami mojej bluzki.
>WYPOSAŻONY:Ok więc ja zrzucam z Ciebie tą mokrą bluzkę.
>GORĄCA: Zdejmuję Twoje spocone bokserki i bawię się Twoim twardym
narzędziem.
>WYPOSAŻONY:Piszczę jak kobieta! Masz lodowate ręce !
>GORĄCA: Unoszę moją spódniczkę. Zdejmij moje majteczki.
>WYPOSAŻONY:Zdejmuję Twoją bieliznę. Mój język pieści całe Twoje ciało i
>zbliża się do Twojej ...Czekaj chwilkę...
>GORĄCA: Co się stało ?
>WYPOSAŻONY:Połknąłem Twój włos łonowy i krztusze się nim !
>GORĄCA: Wszystko w porządku ?
>WYPOSAŻONY: Mam problem z kaszlem, zaczynam się dusić i czerwienić.
>GORĄCA: Jak Ci mogę pomóc?
>WYPOSAŻONY: Biegnę do kuchni potykając się o meble, szukam szklanki.Gdzie
trzymasz szklanki ?
>GOPRĄCA: W szafce z prawej strony zlewu.
>WYPOSAŻONY: Wypijam kubek wody. Już mi lepiej.
>GORĄCA: Wróć do mnie kochasiu...
>WYPOSAŻONY:Już tylko kubek umyję.
>GORĄCA: Czekam rozpalona w łóżku...
>WYPOSAŻONY: Osuszam kubek i chowam go do szafki. Wracam do sypialni. Tu
jest ciemno,chyba zabłądziłem, gdzie jest sypialnia ?
>GORĄCA: Ostatnie drzwi z lewej strony korytarza.
>WYPOSAŻONY:Znalazłem.
>GOĄRCA: Zrywam z Ciebie bokserki. Jęczę z rozkoszy, pragnę Cię strasznie...
>WYPOSAŻONY:Ja Ciebie też.
>GORĄCA: Zdjęłam Twoje gatki. Całuję Cię namiętnie - nasze rozpalone ciała
naciskają na siebie...
>WYPOSAŻONY: Twoja twarz wciska moje okulary w moją twarz, to boli.
>GORĄCA: To czemu ich nie zdejmiesz ?
>WYPOSAŻONY: Ok, zdejmuję okulary,ale źle bez nich widzę. Kładę je na nocnym
stoliku.
>GORĄCA: Przewracam się w łóżku, zrób to wreszcie kotku !!!
>WYPOSAŻONY: Dobrze, ale muszę się odlać. Na ślepo idę do ubikacji.
>GORĄCA: Ale pośpiesz się mój kochanku...
>WYPOSAŻONY: Znalazłem łazienkę ale jest w niej ciemno. Wyszukuję dotykiem
toalety. Unosze klapę.
>GORĄCA: Kochasiu niecierpliwę się ..
>WYPOSAŻONY: Daje radę, potrzebuję umyć ręce ale nie mogę znaleźć umywalki.
>Ała !!!
>GORĄCA: Co znowu ?
>WYPOSAŻONY: Właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że nasikałem do Twojego
kosza na pranie. Przepraszam jeszcze raz. Już wracam na ślepo do sypialni.
>GORĄCA: Tak, czekam.
>WYPOSAŻONY: Teraz włożę mojego ... no wiesz ... sprzęt... w Twó
kobiecy...ten...sprzęt.
>GORĄCA: Tak ! Zrób to ! Teraz !
>WYPOSAŻONY: Pieszczę Twój tyłeczek, to takie przyjemne. Całuję Twoją szyję.
Oho, mam mały problem....
>GORĄCA: Poruszam tyłeczkiem w tył i naprzód jęcząc ! Nie wytrzymam dłużej !
Wejdź we mnie ! Przeleć mnie teraz !!!
>WYPOSAŻONY: Jestem flak.
>GORĄCA: Co ??
>WYPOSAŻONY: Jestem miękki. Nie mam erekcji.
>GORĄCA: Wstaję, odwracam się i patrzę z niedowierzaniem na Ciebie.
>WYPOSAŻONY: Siadam ze smutkiem na twarzy. Mój penis jest miękki. Założę
okulary, może zobaczę co jest nie tak.
>GORĄCA: Nie, nieważne. Ubieram się . Zakładam bieliznę i moją mokrą bluzkę.
>WYPOSAŻONY: Nie, zaczekaj ! Teraz ja w pośpiechu staram się znaleźć
nocny stolik. Dotykam stolika, a szukajac okularów przewracam puszki z
perfumami,zdjecia i Twoje świeczki !
>GORĄCA: Zapinam bluzkę. Ubieram buty.
>WYPOSAŻONY: Czekaj ! Znalazłem okulary ! Zakładam je. O mój Boże ! Jedna z
Twoich świeczek poszła na firankę i teraz firanka się pali ! Zszokowany
patrzę na to !
>GORĄCA: Idź do diabła. Wylogowuję się frajerze !
>WYPOSAŻONY: A teraz zajął się dywan ! O nieeeeeeeeee...........
>GORĄCA: {wylogowana}
>WYPOSAŻONY: Cześć GORĄCA. Jak wyglądasz ?
>GORĄCA: Mam na sobie czerwoną, jedwabną bluzeczkę, spódniczkę mini i buty na
obcasie. Codziennie trenuję jogging. Jestem perfekcyjna, mam wymiary 90-60-
90.A Ty jak wyglądasz?
>WYPOSAŻONY: Mam 190 cm wzrostu i ważę 110 kg. Mam na sobie bokserki z
wyprzedaży w markecie. Mam również na sobie koszulkę z plamkami z sosu,które
zostały po obiedzie. Śmiesznie pachnie ten sos...
>GORĄCA: Chcę Ciebie. Będziesz kochać się ze mną ?
>WYPOSAŻONY: OK!!!
>GORĄCA: Jesteśmy w mojej sypialni. Łagodna muzyka sżczy się z głośników,
na mojej szafce i na stoliku stoją zapalone świeczki. Spoglądam w Twoje
oczy i uśmiecham się. Moje dłonie dotykają Twojego ciała, znajdując drogę do
Twojego krocza i zaczynają masować Twojego olbrzyma.
>WYPOSAŻONY:Zaczynam się pocić, mam duszności.
>GORĄCA: Podnoszę Twoją koszulkę i zaczynam całować Twój tors.
>WYPOSAŻONY: Teraz ja rozpinam Twoją bluzeczkę.
>GORĄCA: Mruczę delikatnie....
>WYPOSAŻONY: Chwytam Twoją bluzkę i zdejmuję ją z Ciebie powoli...
>GORĄCA: Odrzucam głowę do tyłu i bluzka rozkosznie ześlizguje się po mojej
skórze. Ściskam Twojego olbrzyma szybciej...
>WYPOSAŻONY: Moją ręką szarpnąło niespodziewanie i rozrywam Twoja bluzkę.
>Przepraszam !
>GORĄCA: Nie szkodzi,nie była droga.
>WYPOSAŻONY: Zapłacę Ci za nią.
>GORĄCA: Nie przejmuj się. Mam założony czarny biustonosz. Moje piersi unoszą
się i opadają w tempie mojego coraz szybszego oddechu...
>WYPOSAŻONY: Plączę się z zapięciem Twojego stanika. Myślę, że się
zaciął.
>Masz tu jakieś nożyczki ?
>GORĄCA: Chwytam Twoją dłoń i całuję ją delikatnie. Sięgam do tyłu i
rozpinam zapięcie. Biustonosz ześlizguje się po moim ciele. Powietrze
oddziałuje
na moje piersi, moje sutki twardnieją...
>WYPOSAŻONY: Jak to zrobiłaś ? Podnoszę stanik i sprawdzam zapięcie.
>GORĄCA: Wyginam plecy w łuk. Och kochanie !!! Chcę czuć Twój język na
całym ciele...
>WYPOSAŻONY:Zostawiam stanik. Liżę Twoje piersi. One są miłe !
>GORĄCA: Bawię sięTwoimi włosami i całuję Twoje ucho...
>WYPOSAŻONY:Nagle kichnąłem. Twoje piersi pokryte są śliną i flegmą.
>GORĄCA: Co ?
>WYPOSAŻONY:Przepraszam, naprawdę nie chciałem.
>GORĄCA: Ścieram to pozostałościami mojej bluzki.
>WYPOSAŻONY:Ok więc ja zrzucam z Ciebie tą mokrą bluzkę.
>GORĄCA: Zdejmuję Twoje spocone bokserki i bawię się Twoim twardym
narzędziem.
>WYPOSAŻONY:Piszczę jak kobieta! Masz lodowate ręce !
>GORĄCA: Unoszę moją spódniczkę. Zdejmij moje majteczki.
>WYPOSAŻONY:Zdejmuję Twoją bieliznę. Mój język pieści całe Twoje ciało i
>zbliża się do Twojej ...Czekaj chwilkę...
>GORĄCA: Co się stało ?
>WYPOSAŻONY:Połknąłem Twój włos łonowy i krztusze się nim !
>GORĄCA: Wszystko w porządku ?
>WYPOSAŻONY: Mam problem z kaszlem, zaczynam się dusić i czerwienić.
>GORĄCA: Jak Ci mogę pomóc?
>WYPOSAŻONY: Biegnę do kuchni potykając się o meble, szukam szklanki.Gdzie
trzymasz szklanki ?
>GOPRĄCA: W szafce z prawej strony zlewu.
>WYPOSAŻONY: Wypijam kubek wody. Już mi lepiej.
>GORĄCA: Wróć do mnie kochasiu...
>WYPOSAŻONY:Już tylko kubek umyję.
>GORĄCA: Czekam rozpalona w łóżku...
>WYPOSAŻONY: Osuszam kubek i chowam go do szafki. Wracam do sypialni. Tu
jest ciemno,chyba zabłądziłem, gdzie jest sypialnia ?
>GORĄCA: Ostatnie drzwi z lewej strony korytarza.
>WYPOSAŻONY:Znalazłem.
>GOĄRCA: Zrywam z Ciebie bokserki. Jęczę z rozkoszy, pragnę Cię strasznie...
>WYPOSAŻONY:Ja Ciebie też.
>GORĄCA: Zdjęłam Twoje gatki. Całuję Cię namiętnie - nasze rozpalone ciała
naciskają na siebie...
>WYPOSAŻONY: Twoja twarz wciska moje okulary w moją twarz, to boli.
>GORĄCA: To czemu ich nie zdejmiesz ?
>WYPOSAŻONY: Ok, zdejmuję okulary,ale źle bez nich widzę. Kładę je na nocnym
stoliku.
>GORĄCA: Przewracam się w łóżku, zrób to wreszcie kotku !!!
>WYPOSAŻONY: Dobrze, ale muszę się odlać. Na ślepo idę do ubikacji.
>GORĄCA: Ale pośpiesz się mój kochanku...
>WYPOSAŻONY: Znalazłem łazienkę ale jest w niej ciemno. Wyszukuję dotykiem
toalety. Unosze klapę.
>GORĄCA: Kochasiu niecierpliwę się ..
>WYPOSAŻONY: Daje radę, potrzebuję umyć ręce ale nie mogę znaleźć umywalki.
>Ała !!!
>GORĄCA: Co znowu ?
>WYPOSAŻONY: Właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że nasikałem do Twojego
kosza na pranie. Przepraszam jeszcze raz. Już wracam na ślepo do sypialni.
>GORĄCA: Tak, czekam.
>WYPOSAŻONY: Teraz włożę mojego ... no wiesz ... sprzęt... w Twó
kobiecy...ten...sprzęt.
>GORĄCA: Tak ! Zrób to ! Teraz !
>WYPOSAŻONY: Pieszczę Twój tyłeczek, to takie przyjemne. Całuję Twoją szyję.
Oho, mam mały problem....
>GORĄCA: Poruszam tyłeczkiem w tył i naprzód jęcząc ! Nie wytrzymam dłużej !
Wejdź we mnie ! Przeleć mnie teraz !!!
>WYPOSAŻONY: Jestem flak.
>GORĄCA: Co ??
>WYPOSAŻONY: Jestem miękki. Nie mam erekcji.
>GORĄCA: Wstaję, odwracam się i patrzę z niedowierzaniem na Ciebie.
>WYPOSAŻONY: Siadam ze smutkiem na twarzy. Mój penis jest miękki. Założę
okulary, może zobaczę co jest nie tak.
>GORĄCA: Nie, nieważne. Ubieram się . Zakładam bieliznę i moją mokrą bluzkę.
>WYPOSAŻONY: Nie, zaczekaj ! Teraz ja w pośpiechu staram się znaleźć
nocny stolik. Dotykam stolika, a szukajac okularów przewracam puszki z
perfumami,zdjecia i Twoje świeczki !
>GORĄCA: Zapinam bluzkę. Ubieram buty.
>WYPOSAŻONY: Czekaj ! Znalazłem okulary ! Zakładam je. O mój Boże ! Jedna z
Twoich świeczek poszła na firankę i teraz firanka się pali ! Zszokowany
patrzę na to !
>GORĄCA: Idź do diabła. Wylogowuję się frajerze !
>WYPOSAŻONY: A teraz zajął się dywan ! O nieeeeeeeeee...........
>GORĄCA: {wylogowana}
takich ludzi jak ja nie sieje sie jak zboze i nie zbiera kombajnem
Siedzi psychiatra na dyżurze
- nudno, cicho, wariaci spia chyba....
Nagle
otwieraja się cicho drzwi i wpełza na kolanach człowieczek omotany w cos -
w zębach, na rękach, nogach i jeszcze parę metrów tego za soba ciagnie....
Doktor zagaduje:
- O... żmijka mała do nas przyszła... Co żmijko, jak ci pomóc?
Czlowieczek bulgocze cos i kiwa przecząco głową.
-To może żółwik jestes? Co? Jestes małym żółwikiem?
Czlowieczek znów kręci głowa...
- To może mały robaczek, co się własnie wykluwa z kokonu?
W końcu człowiek wypluwa to co ma w zębach:
- Doktorze, idzcie do diabła z tym robaczkiem! Jestem wasz admin sieciowy,
kable zakładam...!
- nudno, cicho, wariaci spia chyba....
Nagle
otwieraja się cicho drzwi i wpełza na kolanach człowieczek omotany w cos -
w zębach, na rękach, nogach i jeszcze parę metrów tego za soba ciagnie....
Doktor zagaduje:
- O... żmijka mała do nas przyszła... Co żmijko, jak ci pomóc?
Czlowieczek bulgocze cos i kiwa przecząco głową.
-To może żółwik jestes? Co? Jestes małym żółwikiem?
Czlowieczek znów kręci głowa...
- To może mały robaczek, co się własnie wykluwa z kokonu?
W końcu człowiek wypluwa to co ma w zębach:
- Doktorze, idzcie do diabła z tym robaczkiem! Jestem wasz admin sieciowy,
kable zakładam...!
http://www.ext.com.pl - radiolinie, teleinformatyka
Miał facet papugę. Stara była bardzo. Tak bardzo, że jej się dziób zakrzywił i nie mogła jeść.
"Niechybnie zdechnie" – pomyślał gość i poszedł do weterynarza.
- Co robić? – pyta
- Weź pan spiłuj jej pilnikiem dziób – poradził lekarz.
Koleś wrócił na chatę.
- I jak, pomogło? – pyta lekarz następnego dnia.
- Nie bardzo, zdechł mój Paputek.
- Zdechł przy piłowaniu dziobka?
- Nie, chyba już w imadle...
Słońce zachodziło nad prerią. Jego ostatnie promienie ukazały samotnego jeźdźca - dumnego mieszkańca tej krainy, cwałującego w sobie tylko znanym kierunku. Mknął on właśnie na swym rączym mustangu w szalonym biegu gdy nagle rozległ się odgłos wystrzału. Indianin obejrzał się i dostrzegł w oddali ścigającą go niewyraźną postać. Zatrzymał rumaka i pozwolił się dogonić - nadjeżdżającym okazał się lokalny szeryf.
- Przekroczyłeś dozwoloną na tym obszarze prędkość, synu - zakomunikował funkcjonariusz spokojnie - Będzie mandat...
- Coś ci się pomyliło, kałboju - zirytował się Indianin - Nie posiadacie jeszcze technologii aby to ustalić w tych warunkach! Jest już dość ciemno, radary wymyślą dopiero za parędziesiąt lat!
- Według GMN-u przekroczyłeś prędkość około półtora raza...
- Bullshit! Jak to niby zmierzyłeś, synu bizonicy i parchatego skunksa? Hm?! Pytam się, bo jak dla mnie, to jakaś cholerna podpucha!
- Niestety, GMN się nie myli, mój ty czerwony skurw... czerwonoskóry synu, płacisz karę: dwa bobry i pół szopa.
- Karę? GMN?! Co to, kułwa, jest GMN?!
Szeryf leniwie sięga do juków i wyciąga stamtąd mocno sfatygowane zwierzątko o błoniastych skrzydłach.
- Gacek - Mówiący Nietoperz...
Amerykańskie południe, lata pięćdziesiąte. Samotna biała starsza pani postanawia spełnić dobry uczynek zapraszając rekrutów z pobliskiej bazy wojskowej na pyszny domowy posiłek z okazji Thanksgiving (święto dziękczynienia).
Dzwoni do bazy i tłumaczy jakiemuś porucznikowi w czym rzecz. Ma jednak jeden warunek:
- Możecie przysłać mi dwóch rekrutów, tylko żadnych Żydów! Nie chce u siebie widzieć Żydów!
- Dobrze - godzi się porucznik - nie przyślę pani Żydów.
Nadchodzi dzień święta, dzwonek, starsza pani otwiera drzwi...i staje jak wryta! Na progu uśmiecha się do niej dwóch CZARNYCH rekrutów!
- To, mm... musi być jakaś ppp.. pomyłka! - wykrztusza z siebie
- Niemożliwe, proszę pani - odpowiadają z uśmiechem Murzyni - porucznik Goldstein nigdy się nie myli!
"Niechybnie zdechnie" – pomyślał gość i poszedł do weterynarza.
- Co robić? – pyta
- Weź pan spiłuj jej pilnikiem dziób – poradził lekarz.
Koleś wrócił na chatę.
- I jak, pomogło? – pyta lekarz następnego dnia.
- Nie bardzo, zdechł mój Paputek.
- Zdechł przy piłowaniu dziobka?
- Nie, chyba już w imadle...
Słońce zachodziło nad prerią. Jego ostatnie promienie ukazały samotnego jeźdźca - dumnego mieszkańca tej krainy, cwałującego w sobie tylko znanym kierunku. Mknął on właśnie na swym rączym mustangu w szalonym biegu gdy nagle rozległ się odgłos wystrzału. Indianin obejrzał się i dostrzegł w oddali ścigającą go niewyraźną postać. Zatrzymał rumaka i pozwolił się dogonić - nadjeżdżającym okazał się lokalny szeryf.
- Przekroczyłeś dozwoloną na tym obszarze prędkość, synu - zakomunikował funkcjonariusz spokojnie - Będzie mandat...
- Coś ci się pomyliło, kałboju - zirytował się Indianin - Nie posiadacie jeszcze technologii aby to ustalić w tych warunkach! Jest już dość ciemno, radary wymyślą dopiero za parędziesiąt lat!
- Według GMN-u przekroczyłeś prędkość około półtora raza...
- Bullshit! Jak to niby zmierzyłeś, synu bizonicy i parchatego skunksa? Hm?! Pytam się, bo jak dla mnie, to jakaś cholerna podpucha!
- Niestety, GMN się nie myli, mój ty czerwony skurw... czerwonoskóry synu, płacisz karę: dwa bobry i pół szopa.
- Karę? GMN?! Co to, kułwa, jest GMN?!
Szeryf leniwie sięga do juków i wyciąga stamtąd mocno sfatygowane zwierzątko o błoniastych skrzydłach.
- Gacek - Mówiący Nietoperz...
Amerykańskie południe, lata pięćdziesiąte. Samotna biała starsza pani postanawia spełnić dobry uczynek zapraszając rekrutów z pobliskiej bazy wojskowej na pyszny domowy posiłek z okazji Thanksgiving (święto dziękczynienia).
Dzwoni do bazy i tłumaczy jakiemuś porucznikowi w czym rzecz. Ma jednak jeden warunek:
- Możecie przysłać mi dwóch rekrutów, tylko żadnych Żydów! Nie chce u siebie widzieć Żydów!
- Dobrze - godzi się porucznik - nie przyślę pani Żydów.
Nadchodzi dzień święta, dzwonek, starsza pani otwiera drzwi...i staje jak wryta! Na progu uśmiecha się do niej dwóch CZARNYCH rekrutów!
- To, mm... musi być jakaś ppp.. pomyłka! - wykrztusza z siebie
- Niemożliwe, proszę pani - odpowiadają z uśmiechem Murzyni - porucznik Goldstein nigdy się nie myli!
-
hard corek
Małzeństwo pracowało w jednej z fabryk, były zwolnienie grupowe i oboje wylecieli. sytułacja materialna pogarszała sie z dnia na dzień, wkońcu żona zdecydowała że pójdzie na ulice, ubłagała meża, póścił ją : pomyslał oda się paru i chociaż na czynsz będzie ... po powrocie przyszła i oddaje kase 300,10 zł, mąż pyta :"a kto dał ci 10 gr ?" Jakto kto -odpowiada - wszyscy ...
- clicker200sx
- Stały gość

- Posty: 269
- Rejestracja: wt 10 maja, 2005 08:57
- Lokalizacja: Birmingham UK
- Kontakt:
Skoro Marek poruszyl temat papugi ta ja mam jeden kawal:
Wchodzi murzyn do pubu z papugą na ramieniu i siada przy barze,
jeden z gosci mowi:
-fajne masz zwierzątko
na to papuga
-dobre co? Prosto z Afryki
Wchodzi murzyn do pubu z papugą na ramieniu i siada przy barze,
jeden z gosci mowi:
-fajne masz zwierzątko
na to papuga
-dobre co? Prosto z Afryki
Siódma rano, żona serwuje urzędnikowi zestaw śniadanie gazetka.
Konsumują śniadanie, on czyta gazetkę, nikt się nie odzywa. Trzy
godziny później on nadal siedzi za stołem, czyta gazetkę, to sobie
kimnie, to się zbudzi, smętnie spojrzy za okno... W końcu żona pyta:
- Kochanie, a ty dzisiaj nie musisz iść do biura?
Urzędnik zrywa się jak oparzony:
- Rany Boskie, myślałem, że już tam od dawna jestem...
Konsumują śniadanie, on czyta gazetkę, nikt się nie odzywa. Trzy
godziny później on nadal siedzi za stołem, czyta gazetkę, to sobie
kimnie, to się zbudzi, smętnie spojrzy za okno... W końcu żona pyta:
- Kochanie, a ty dzisiaj nie musisz iść do biura?
Urzędnik zrywa się jak oparzony:
- Rany Boskie, myślałem, że już tam od dawna jestem...
http://www.ext.com.pl - radiolinie, teleinformatyka
- dziubas
- -#Klubowicz

- Posty: 1020
- Rejestracja: ndz 11 lip, 2004 22:41
- Lokalizacja: warszawa WOLA
- Kontakt:
> Pracownik czesto spoznial sie do pracy, bo zasypial.
> Kierownik zagrozil chlopu zwolnieniem i biedak kupil sobie kilka budzikow.
> Ktoregos dnia budzi sie rano 8:15 (do pracy na
. Budziki nawet nie
> gdaknely. Przerazony leci do sasiada - dentysty i mowi:
> - Rwij pan 4 zeby z przodu i pomaz pan mi twarz krwia, powiem, ze
> mialem wypadek
> Po zabiegu, pyta dentysty ile sie nalezy, ten mowi 400 zl. gosc
> zdziwiony mowi, ze normalnie jest 40 zl. od sztuki, dentysta na to:
> - tak ale dzisiaj jest niedziela..
>
> Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa. Pierwsze uderzenie
> żony i piłka rozbija okno domku stojącego obok pola. Mąż trochę się
> zdenerwował:
> - Mówiłem, żebyś uważała, a teraz trzeba będzie tam iść, przepraszać i
> może
> nawet zapłacić.
> Idą do domku i pukają do drzwi. Miły głos mężczyzny zaprasza do środka.
> Wchodzą. Rozbite szkło, zniszczona stara waza i siedzący na kanapie facet.
> - Czy to wy zbiliście szybę?
> - Przepraszamy bardzo.
> - Właściwie to nie ma za co. Jestem dżinem, który był uwięziony w tej
> wazie
> kilkaset lat. Teraz powinienem spełnić trzy życzenia. Nie obrazicie się,
> jak spełnię wam po jednym, sam zostawiając sobie jedno na koniec?
> - Nie, tak jest świetnie - mówi mąż. - Chciałbym dostawać milion dolarów
> co
> roku.
> - Nie ma problemu. Do tego gwarantuję, że będziesz bardzo długo żył. A ty,
> młoda kobieto?
> - Chciałabym mieć ogromny dom w każdym państwie. Z najlepszą służbą na
> świecie.
> - Mówisz, masz - odpowiada dżin - Do tego obiecuję ci, że do żadnego z
> nich
> nikt się nigdy nie włamie.
> - A jakie jest twoje życzenie, dżinie? - pyta małżeństwo.
> - Ponieważ tak długo byłem uwięziony, nie marzę o niczym innym, jak o
> seksie z tobą - zwraca się do kobiety.
> - I co ty na to, kochanie? - pyta mąż.
> - Mamy tyle kasy i domy... Ja się zgadzam.
> Żona kolesia idzie z dżinem na pięterko... Całe popołudnie kochają się.
> Dżin jest wręcz nienasycony. Po czterech godzinach nieustannego seksu dżin
> złazi z kobiety, patrzy jej prosto w oczy i pyta:
> - W jakim wieku jesteście?
> - Oboje mamy po 35 lat.
> - Pieprzysz... 35 lat i wierzycie w dżina?!
>
> Kierownik zagrozil chlopu zwolnieniem i biedak kupil sobie kilka budzikow.
> Ktoregos dnia budzi sie rano 8:15 (do pracy na
> gdaknely. Przerazony leci do sasiada - dentysty i mowi:
> - Rwij pan 4 zeby z przodu i pomaz pan mi twarz krwia, powiem, ze
> mialem wypadek
> Po zabiegu, pyta dentysty ile sie nalezy, ten mowi 400 zl. gosc
> zdziwiony mowi, ze normalnie jest 40 zl. od sztuki, dentysta na to:
> - tak ale dzisiaj jest niedziela..
>
> Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa. Pierwsze uderzenie
> żony i piłka rozbija okno domku stojącego obok pola. Mąż trochę się
> zdenerwował:
> - Mówiłem, żebyś uważała, a teraz trzeba będzie tam iść, przepraszać i
> może
> nawet zapłacić.
> Idą do domku i pukają do drzwi. Miły głos mężczyzny zaprasza do środka.
> Wchodzą. Rozbite szkło, zniszczona stara waza i siedzący na kanapie facet.
> - Czy to wy zbiliście szybę?
> - Przepraszamy bardzo.
> - Właściwie to nie ma za co. Jestem dżinem, który był uwięziony w tej
> wazie
> kilkaset lat. Teraz powinienem spełnić trzy życzenia. Nie obrazicie się,
> jak spełnię wam po jednym, sam zostawiając sobie jedno na koniec?
> - Nie, tak jest świetnie - mówi mąż. - Chciałbym dostawać milion dolarów
> co
> roku.
> - Nie ma problemu. Do tego gwarantuję, że będziesz bardzo długo żył. A ty,
> młoda kobieto?
> - Chciałabym mieć ogromny dom w każdym państwie. Z najlepszą służbą na
> świecie.
> - Mówisz, masz - odpowiada dżin - Do tego obiecuję ci, że do żadnego z
> nich
> nikt się nigdy nie włamie.
> - A jakie jest twoje życzenie, dżinie? - pyta małżeństwo.
> - Ponieważ tak długo byłem uwięziony, nie marzę o niczym innym, jak o
> seksie z tobą - zwraca się do kobiety.
> - I co ty na to, kochanie? - pyta mąż.
> - Mamy tyle kasy i domy... Ja się zgadzam.
> Żona kolesia idzie z dżinem na pięterko... Całe popołudnie kochają się.
> Dżin jest wręcz nienasycony. Po czterech godzinach nieustannego seksu dżin
> złazi z kobiety, patrzy jej prosto w oczy i pyta:
> - W jakim wieku jesteście?
> - Oboje mamy po 35 lat.
> - Pieprzysz... 35 lat i wierzycie w dżina?!
>
-
SIWY_240SX
ok zgadnijcie czy mozna zgwalcic prostytutke?
...
...
...
mozna ale tylko w samoobronie

...
...
...
mozna ale tylko w samoobronie




