Kawały - znacie jakies fajne??

Moderator: Moderator

Awatar użytkownika
dziubas
-#Klubowicz
-#Klubowicz
Posty: 1020
Rejestracja: ndz 11 lip, 2004 22:41
Lokalizacja: warszawa WOLA
Kontakt:

biernik wyluzuj co sie tak stresujesz
Fila.
Stary Wyjadacz
Stary Wyjadacz
Posty: 614
Rejestracja: wt 29 lip, 2003 15:56
Lokalizacja: nikad
Kontakt:

- Jak się nazywają prostytutki pracujące przy autostradach wśród lasów?
- Ssaki leśne


Marian wraca z firmowej imprezy taszcząc dumnie pod pachą flachę magnum szampana:
- To nagroda - wyjaśnił z dumą żonie - w konkursie na największego fiuta.
- Czyś ty stary zgłupiał? Pokazałeś całego ptaka publicznie?!
- Niee, tylko tyle, żeby wygrać.


Rzecz dzieje się na posiedzeniu Akademii Nauk ZSRR. Iwan Iwanowicz, główny ideolog "nowej komunistycznej genetyki" wygłasza referat o dziedziczeniu cech nabytych. Igor Kuligow, wybitny fizyk pyta:
- Twierdzi Pan, że gdybyśmy obcięli krowie uszy, a potem obcięli jej potomstwu i tak przez wiele pokoleń, to wcześniej czy później zaczęłyby przychodzić na świat krowy bez uszu?
- Z całą pewnością - odpowiada Iwanow.
- To jak wyjaśni Pan fakt, że mimo działań setek pokoleń wciąż przychodzą na świat dziewice?
Asia Fili

i moje perełki:

"Na rynek trafił polecany przez farmaceutów środek antykacowy, w wersji dla pań i panów. Z ulotki można się dowiedzieć (uwaga, przełomowe odkrycie!), że cudowny środek eliminuje występujące następnego dnia stany apatii, poczucia winy i rozbicia.
Przeciwdziała objawom nadużycia alkoholu, takim jak: sucha, blada i ziemista cera, podkrążone i podpuchnięte oczy. Trzeba by więc trzeźwo ocenić sytuację, rozważyć plusy i minusy. Traktując serio zalecenia z ulotki: trzeba pić, by być piękniejszym, mądrzejszym i słowem - lepszym pod każdym względem. Mówili, że "picie skraca życie", a farmaceuci mówią - "picie poprawia jakość życia". Słowem, jak tu nie pić, skoro potem ma być tylko lepiej. A minister zdrowia ostrzegał, że alkohol szkodzi zdrowiu! I komu tu wierzyć?!"

"Od czasu afery Rywina w Polsce ważniejszy od licznych znajomości wśród różnego rodzaju elit jest... brak znajomości. Rywina nie zna już prawie nikt z "towarzystwa", Kulczyk nie wie, kto to jest Ałganow, Kwaśniewski nie pamięta Ałganowa, nie zna "Pierwszego" i ledwie kojarzy Kulczyka...
Nowa sytuacja wymusza na naszych politykach nowe rozwiązania. Ciekawy schemat odpowiedzi na drażliwe pytania wypracował sztab doradców premiera Marka Belki. Pomysł zaczerpnęli oni z dziecięcej zabawy w "pomidora". Zgodnie z jej regułami pytany na każde pytanie powinien odpowiedzieć: "pomidor".
- Andrzej Pęczak zna mnie tak, jak ja znam Jennifer Lopez - przechwalał się kilka miesięcy temu Marek Belka, pytany o swe kontakty w łódzkim światku przestępczym.
- Znam pana, panie pośle, znam również Jennifer Lopez, tylko w innym charakterze - tego samego schematu użył premier, odpowiadając w komisji ds. PZU posłowi Zygmuntowi Wrzodakowi na pytanie o znajomość z szefem firmy Eureko Joao Talonem. Czy premier zna również pana Wieczerzaka? Chyba nawet nie warto pytać. Zapewne i z Wieczerzakiem kontaktował się dzięki otwierającej wszelkie drzwi znajomości ze słynną piosenkarką i aktorką.
Sporo osób widywało premiera w towarzystwie Wieczerzaka, Joao Talonego czy łódzkiego barona. Drogi Pęczaka, powołującego się na wpływy u premiera, szczególnie często przecinały się ze ścieżkami, którymi chadzał Belka. Nie to jest jednak najciekawsze. Podczas imienin Aleksandra Kwaśniewskiego grupa bliskich mu współpracowników pod wodzą Danuty Waniek podarowała mu okazały prezent (oryginalny obraz Wojciecha Kossaka). Na liście darczyńców można było znaleźć i Marka Belkę, i Andrzeja Pęczaka. Nie ma tam jednak Jennifer Lopez! Czy słowa premiera były tylko przechwałkami, czy próbą zrzucenia ewentualnych przewinień na latynoską gwiazdę?
Na razie trudno oceniać, jaki mógł być udział Jennifer Lopez w podejmowaniu decyzji o dostawach ropy dla PKN Orlen czy sprzedaży PZU firmie Eureko. Gwiazda Hollywood nie skomentowała jeszcze słów Belki. - Mój mąż ciągle coś tam mówi, a ja o jego odlotowych powiedzonkach dowiaduję się z drugiej ręki - skomentowała je za to żona premiera, Krystyna. Nareszcie mamy jasność, jak traktować wszelkie informacje, jakimi zasypuje nas szef Rady Ministrów. Premier ciągle coś tam mówi, ale przejmować się tym nie ma sensu."

"Nie spodziewał się pan Frasyniuk (notabene "autorytet", bo z Unii Wolności), że ktoś odważy się wytknąć jego hipokryzję podczas programu "Co z to Polską?". No cóż, ale kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada, jak mówi przysłowie czy jego niegdyś sparafrazowana przez Lecha Wałęsę wersja - "kto nie z Mieciem, tego zmieciem".
Gdy pan Frasyniuk zarzucał Radiu Maryja "mowę nienawiści", sugerując odebranie koncesji, znalazł się wśród publiczności młody człowiek, który odważył się przypomnieć, jak to obrońca "tolerancji i wolności słowa" pan Frasyniuk spoliczkował posła Stryjewskiego, gdy nie podobała się mu jego wypowiedź.
Pana Frasyniuka zatkało na kilka sekund, a na wytłumaczenie zaczął się dziecinnie zasłaniać prokuraturą, która ponoć stwierdziła, że go jednak nie spoliczkował. Jakie prokuratury mamy, każdy widzi, ale by ocenić, że mordobicie (jakie by ono nie było) to nie akt miłości, nie trzeba być "autorytetem".
A jeśli Unia Wolności skupia takich ludzi, którzy jako metodę dyskusji stosują rękoczyny, to czy nie jest właśnie partią siejącą nienawiść? A więc faryzeuszom od Radia Maryja wara! Zajmijcie się, panowie, zaprowadzaniem porządku i tropieniem nienawiści we własnych szeregach. Tam będziecie mieli naprawdę obfite żniwo."

teksty pochodza z www.naszdziennik.pl z archiwum działu "ostatnia strona"

ps. jezeli jakis moderator dojdzie do wniosku ze teksty sa zbyt polityczne i moga kogos tu urazic, to prosze o przeniesienie posta do dzialu "polityka, wybory, podatki.."
Goranowa

:arrow: Późno w nocy mąż Francuz dobiera się do żony Francuzki:
- Nie teraz Jean, jestem taka zmęczona. Zostaw w szklance, rano wypiję.


:arrow: Czterech żonatych mężczyzn w niedzielne przedpołudnie gra w golfa.
Przy 3-cim dołku jeden z nich mówi:
- Nie macie pojęcia co musiałem przejść, żeby dzisiaj z wami
zagrać.Musiałem obiecać żonie, że w przyszły weekend pomaluję cały
dom.

Na to drugi:
- To jeszcze nic, ja musiałem obiecać, że wykopię w ogródku
basen...
Trzeci:
- I tak macie dobrze... ja będę musiał przejść całkowity remont
kuchni... Czwarty z graczy nie odezwał się ani słowem, ale oczywiście
pozostali nie dali mu spokoju:

- A ty czemu nic nie mówisz? Nie musiałeś nic obiecać żonie żeby
cię puściła??
- Nie - odparł czwarty - ja po prostu nastawiłem budzik na 5:30
rano, gdy zadzwonił, to szturchnąłem żonę i spytałem: "Seksik czy
golfik ??" W

odpowiedzi usłyszałem: "Odpie*dol się, kije są w szafie..."


:arrow: Płynie stado plemników jajowodem. Nagle jeden słabiutki,
który płynie ostatni, krzyczy:
- Panowie, zdrada, jesteśmy w dupie - wracajmy!".
Cale stado w tył zwrot, a ten płynąc dalej mruczy pod
nosem: "I tak rodzą się geniusze
Asia Fili

Rozmawiaja ze soba 3 psy i chwala sie swoimi dziewczynami.
Azor: Ja mam dziewczyne, tylko ze to jest kocica.
Pokazuje zdjecie.
Burek i Ciapek: Sliczna, tylko ze kocica....
Burek:Ja też mam dziewczyne, tylko ze swinka morska...
Azor i Ciapek: No ładna ale.......
Ciapek: Ja tez mam dziewczyne, naszej rasy!!
Azor i Burek: Ale suka!!!!!!!


Idzie sobie Bond drog± i spotyka psa i mówi: - Jestem Bond z filmu
Pies na to:
- A ja też jestem psem z filmu.
A Bond się pyta:
- Jakiego?
- Doberman gryząco ręki.

Przychodzi Masztalski do weterynarza z ogromnym dogiem i mówi:
- Panie doktorze, mój pies goni samochody
- Proszę się nie martwić, to normalne.
- Ale on je DOGania, łapie w pysk i zakopuje w ogrodzie!

Bóg i Święty Piotr bardzo się nudzili i postanowili zorganizować wystawę psów. Bóg chwycił więc za telefon i dzwoni do diabła:
- Potrzebuję twojej pomocy - chcemy zrobić wystawę psów...
- To swietny pomysł, ale dlaczego dzwonisz do mnie. Przecież wszystkie psy sa u was w niebie!
- Tak, psy sa u nas, ale to wy macie wszystkich sędziów...

Mój pies gania za ludzmi na rowerze!" - "I co chcesz zrobić" - "Chyba będę musiał zabrać mu rower."

Pies spotyka kolegę na miescie. Biedak idzie obładowany torbami z zakupami. "Mój Boże, po co to wszystko nosisz?" "Zaczęło się od tego, że pokazałem ludziom, że potrafię przynosić gazetę...!"

Leża trzy kobiety na porodówce: szatynka, brunetka i blondynka. Szatynka mówi "Moje dziecko będzie chłopcem, bo zawsze byłam na górze" Na to brunetka "Więc moje dziecko będzie dziewczynka, bo zawsze byłam na dole" "O nie, O nie" martwi się blondynka "ja chyba będę miała szczeniaczka"

Pewien mężczyzna zauważył na ulicy dziwn± procesję pogrzebow±: kilka metrów za pierwszym karawanem jechał drugi. A za nim szedł samotny mężczyzna z owczarkiem na smyczy. Za nim szło gęsiego około 100 innych mężczyzn. Facet nie wytrzymał i podszedł do mężczyzny prowadz±cego psa:
- Bardzo przepraszam, ale nigdy jeszcze nie widziałem takiego pogrzebu. Któż to pożegnał się z tym swiatem?
- W pierwszym karawanie leży moja zona.
- A co jej sie stało?
- Zagryzł j± mój pies.
- A kto jest w drugim karawanie?
- Tesciowa, - powiedział mężczyzna - Próbowała pomóc mojej żonie.
Mężczyzni popatrzyli na siebie:
- Czy mogłbym więc pożyczyć pańskiego psa?
- Proszę się ustawić w kolejce.

Co to jest : Ma cztery łapy i jedna rękę?
Szczęsliwy Rotweiler.

Na ławce w parku siedzi chłopaczek i zajada cukierek za cukierkiem. Siedzący po przeciwnej stronie alejki starszy jegomość mówi:
- Chłopcze, jak będziesz jadł tyle słodyczy, to bardzo szybko powypadają ci zęby.
Malec popatrzył na gościa i odpowiedział:
- Mój dziadek dożył 105 lat i miał wszystkie zęby.
- Tak? A też jadł tyle cukierków?
- Nie, on się po prostu nie wpierdalał w nie swoje sprawy.

Lekarz wchodzi na oddział, gdzie leżą sami anemicy:
- Czołem, orły!
- Paaanieeee doooooktooorzeeee, jaakieee tam z naaaaas orłyyyyy ekhe, ekhe...
- Nie bądźcie tacy skromni. A co było wczoraj, jak włączyłem wentylator?!


Warszawiak poluje na kaczki na Mazurach. Udało mu się ustrzelić jedną na polu należącym do najbogatszego we wsi chłopa. Ten, widząc jak ,,miastowy'' oddala się z ptakiem, podbiega do niego i mówi:
- Panie, to moje pole i moja kaczka!
- Ale to ja ją ustrzeliłem! - protestuje warszawiak, odbezpieczając flintę.
- No dobra, musimy rozstrzygnąć ten problem zgodnie z chłopską tradycją - odpowiada sołtys.
- To znaczy jak? - pyta ,,miastowy''.
- Kiedy chłopy się kłócą, to się kopią w czułe miejsca. Ten, który wytrzyma więcej kopniaków - wygrywa - wyjaśnia kmieć.
- Zaczynaj! - mówi warszawiak i chłop kopie go z całej siły w krocze.
Warszawiak pada na ziemię, wyje z bólu i dopiero po kilku minutach, blady jak ściana, wstaje na nogi i szepce:
- Teraz... teraz chamie... chamie.... moja kolej!
- A bierz pan tę kaczkę i spadaj.

12-letni blizniacy, Adam i Jakub, porównują prezenty, które otrzymali na urodziny od rodziców.
- Zobacz Jakub, jak mnie kochają. Dostałem komputer, sprzęt hi-fi, rower, hulajnogę, nowy telewizor i nowe wideo, a ty?
- Ja dostałem tylko ten przerobiony przez matkę wełniany sweter po ojcu i ciepłe skarpety z wyprzedaży. Ale nie narzekam. To przecież nie ja umieram na raka - odpowiada bratu Adam.

Henryk i Alina z Krakowa odwiedzają Londyn. Na lotnisku biorą taksówkę i jadą do centrum miasta. Podróż trwa długo i taksówkarz postanawia porozmawiać z pasażerami.
- Where are you from? - pyta.
- We are from Poland - odpowiada Henryk. Alina, która nie zna angielskiego, pyta chłopaka, o co pytał taksówkarz.
- Chce wiedzieć, skąd jesteśmy - odpowiada Alfred.
- Where do you live in Poland? - brzmi kolejne pytanie taksówkarza.
- We live in Kraków - mówi Alfred.
- Oh my God! In Kraków! I had there the worst fuck in my life! - krzyczy przerażony taksówkarz.
Alina znów pyta chłopaka, o co chodzi.
- Taksówkarz mówi, że cię zna.

Pracownik fabryki frytek popadł w dziwną obsesję.
- Mam nieprzepartą ochotę włożyć penisa w obieraczkę ziemniaków - zwierza się żonie.
- Absolutnie nie rób tego! - krzyczy kobieta. - To się ˇle dla ciebie skończy.
Po kilku dniach facet wraca do domu blady, strój w nieładzie, włos zwichrzony.
- To było silniejsze ode mnie - mówi. - Zrobiłem to.
- Włożyłeś penisa w obieraczkę ziemniaków?! - pyta przerażona żona. - I co?!
- Wyrzucili mnie z pracy - odpowiada mąż.
- A co z obieraczką?
- Ją też wyrzucili.


Małżeństwo wybrało się na zakupy do olbrzymiego domu towarowego. Po jakimś czasie mężczyzna gubi z oczu swoją małżonkę, rozgląda się lekko zaniepokojony i nagle spostrzega niezwykle atrakcyjną, młodą kobietę. Nie namyślając się długo, podchodzi do niej z zalotnym uśmiechem.
— Przepraszam, czy nie zechciałaby pani przez chwilę ze mną porozmawiać?
— O co chodzi?
— Zgubiłem gdzieś swoją małżonkę, a ona natychmiast się zjawia, gdy zaczynam rozmawiać z atrakcyjną nieznajomą.

Zapracowany tatuś wraca póˇną porą samochodem z pracy. Spieszy się do domu, gdy nagle przypomina sobie, że jego córeczka ma właśnie urodziny. Skręca więc szybko do najbliższego sklepu z zabawkami. Podchodzi do sprzedawcy i pyta o jakąś ładną lalkę.
— Mamy „Barbie na wakacjach” za 19,99, „Barbie idzie na bal” za 19,99, „Barbie zostaje projektantką mody” za 19,99 oraz „Barbie się rozwodzi” za 399 dolarów.
Lekko zdezorientowany ojciec pyta:
— Dlaczego ta ostatnia lalka jest taka droga?
— Bo Barbie, która się rozwodzi, idzie razem z domem Kena, meblami Kena, samochodem Kena i jachtem Kena.

Dlaczego Małysz ma kolczyk w uchu?
- To pozostałość po badaniach ornitologów, którym uciekł.
Porównanie
- Czym się różni Małysz od Gołoty?
- Małysz dłużej leci niż Gołota walczy.

- Czym się różni Małysz od F16?
- Małysz nie tankuje w powietrzu!

W środku działu kosmetycznego dużego sklepu stoi mężczyzna i rozgląda się. Podchodzi do niego ekspedientka i pyta w czym może pomóc.
– Szukam tamponów dla mojej żony.
Ekspedientka podchodzi do odpowiedniego regału,
po chwili wraca i ze zdziwieniem stwierdza, że klient stoi już przy kasie z kartonowym pudełkiem pełnym bawełnianych kuleczek kosmetycznych.
– Nie rozumiem, szukał pan tamponów.
– Bo, widzi pani, kiedy ostatnio moja żona szła na zakupy, prosiłem, żeby mi kupiła papierosy. I ona przyniosła mi paczuszkę tytoniu i bibułki, żebym sobie sam poskręcał. No więc pomyślałem, że ona teraz też może sobie sama poskręcać.

Blondynka nabrała ochoty na obejrzenie jakiegoś dobrego pornograficznego filmu. Poszła do wypożyczalni i wybrała tytuł, który podobał się jej najbardziej. Wraca do domu, włącza wideo, wygodnie rozsiada się na kanapie i… nic. Zdenerwowana dzwoni do wypożyczalni.
– Przed chwilą wzięłam od was kasetę i jest zepsuta.
– Proszę mi opisać, co się dzieje.
– Obraz cały czas śnieży i słychać tylko jakieś szumy.
– Proszę podać tytuł filmu.
– „Czyszczenie głowic”.


W USA trzy pary małżeńskie (jedno małżeństwo na emeryturze, drugie w średnim wieku, a trzecie to nowożeńcy) postanawiają zmienić wiarę i zgłaszają się do założyciela nowego kościoła. Ten każe im wstrzymać się od seksu przez dwa tygodnie i przyjść ponownie. Po tym okresie założyciel nowej religii pyta parę emerytów jak sobie dawali radę.
– Bez żadnego problemu.
Następnie o to samo pyta tych w średnim wieku.
– Przez pierwszy tydzień było ciężko, ale potem już OK.
Na koniec zwraca się do nowożeńców. Młody człowiek odpowiada:
– Wszystko szło całkiem dobrze dopóki moja żona nie upuściła puszki z farbą.
– Z farbą???
– Tak, i pochyliła się i jak zobaczyłem ten jej śliczny kuperek, to nie mogłem się po prostu powstrzymać i musiałem ją mieć – od razu, tam gdzie stała.
Lider nowej religii popatrzył na młodych z potępieniem.
– Nie macie tutaj wstępu!
– Tego się spodziewaliśmy. To samo powiedział nam wtedy kierownik działu „Mój ogród” w tamtym supermarkecie.

Chłopak zaciągnął się do komandosów. Po przeszkoleniu, razem z innymi rekrutami zabrany został na pierwszy skok ze spadochronem. Następnego dnia dostał przepustkę do domu. Wita się z ojcem, a ten pyta - jak było. - Gdy samolot osiągnął odpowiednią wysokość, sierżant otworzył drzwi i spytał, kto skoczy na ochotnika. Skoczyła połowa z nas. - I ty synu? - Jeszcze nie. Wtedy sierżant zaczął nas po kolei wyrzucać. - I skoczyłeś, synu? - Jeszcze nie. Zostałem sam. Sierżant próbował mnie wyrzucić, ale ja uczepiłem się drzwi i nie puszczałem. Wtedy on, a facet ma 2 metry wzrostu i waży 120 kilogramów, wyjął kij bejsbolowy i wrzasnął: "Albo skoczysz, albo wsadzę ci to w tyłek!". - I wtedy skoczyłeś? - No, troszkę? Na początku...

Nowy Jork. Mistrzostwa świata w zapasach. Finałowa walka Rosjanina i Amerykanina. Telewizyjną transmisję ogląda we Władywostoku brat rosyjskiego zawodnika. Niestety, Rosjanin znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, olbrzymi Amerykanin sprowadził go do parteru, przygniótł całym swoim ciałem i niemal zawiązał w supeł. Nagle we Władywostoku nastąpiła awaria i w mieście zgasło światło. Zniecierpliwiony facet biegnie do telefonu i dzwoni do ekipy rosyjskich zapaśników. W słuchawce słyszy głos brata. Wania, nu, kto wygrał? Nu, ja! Nu, ale jak z tego wyszedłeś? Wiesz, leżę tak pod tym gościem i myślę sobie, że to koniec. Aż tu nagle widzę genitalia. Nu, to wziąłem i ugryzłem z całej siły. Nu, Wania, ale to nie po sportowemu. Nu, może i nie po sportowemu, ale czy ty wiesz, do czego zdolny jest człowiek, który ugryzł się w jądra?
Asia Fili

Leśniczy napotyka na skraju lasu młodą dziewczynę.
- Nie boi się pani tak sama chodzić po lesie? Jeszcze ktoś panią zgwałci...
- Gdyby pan był tak miły... to już bym dalej nie szła...

W sex-shopie starsza, dystyngowana pani interesuje się sztucznymi członkami. Wszystkie
prezentowane przez sprzedawcę wydają się jej za małe. Dama rozgląda się i dostrzega
wreszcie coś, co zwraca jej uwagę.
- A ten, tam na polce za panem? - pyta.
Sprzedawca spogląda we wskazanym kierunku i odpowiada:
- Niestety, to jest mój prywatny termos.

Dwie dziewczyny stoją przed kinem. Jedna mówi:
- Nie wpuszczą nas na ten film od 18 lat.
- Nie szkodzi, i tak bym nie poszła - nie mam z kim zostawić dziecka.


Wpada gość do baru.
- Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie.
Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu:
- Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie.
Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity
gość znowu wola:
- Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie
wytrzymuje i pyta:
- Panie, a kto za to zapłaci?
- Oho, zaczyna się...

Przychodzi facet do restauracji i zamawia:
- Barman, dla mnie setka, dla orkiestry setka i dla ciebie setka.
Gdy przyszło do płacenia okazuje się, ze facet nie ma pieniędzy, wiec barman wyrzuca go
kopniakami z lokalu. Na drugi dzień facet jak gdyby nigdy nic przychodzi i zamawia:
- Dla mnie setka i dla orkiestry setka.
- A dla mnie to już nie? - pyta się zgryźliwie barman.
- Dla ciebie nie, bo jak wypijesz to rozrabiasz.

W parku, na ławce leży książka. Widzi ją student prawa. Zaczyna czytać:
- Eee tam. Żadnych opisów morderstw, popełnianych przestępstw... To nie dla mnie.
Widzi ją student matematyki:
- Eee tam. Żadnych wzorów, zadań algebraicznych... To nie dla mnie.
Podnosi ją student medycyny:
- O! "Pan Tadeusz"! Nie wiem co to jest, ale mogę nauczyć się na pamięć.

Jest początek roku akademickiego. Student postanawia, że tym razem solennie będzie przygotowywał się do zajęć, uczył systematycznie itd. Ale intuicja podpowiada mu:
- Stary, daj spokój. Wystarczy jak zaczniesz w okolicy świąt, spokojnie do sesji wszystkiego się nauczysz.
Student tak też zrobił. Nadeszły święta. Student po wigilijnej kolacji postanowił trochę się pouczyć, a intuicja podpowiada mu:
- Przestań, przecież są święta. Jak zajrzysz do książek dwa tygodnie przed sesją, to spoko, na pewno zakujesz.
Już trzy dni przed sesją, gorączka egzaminacyjna w pełni, student sięga po podręczniki, a intuicja na to:
- Co ty? Niczego się nie nauczysz przez dwa dni. Wejdziesz na egzamin i na pewno zdasz, jak ci podejdą pytania.
Dzień egzaminu. Student przepuszcza kolejne osoby, jak mu każe intuicja. W końcu intuicja podpowiada mu:
- Wejdź teraz!
Student wszedł, wyciąga rękę po pytania, intuicja mówi:
- Nie te, weź następne.
Student wziął, otworzył i mówi:
- O, kurcze...
A intuicja na to:
- O, ja pierniczę...

Dziekan jednego z amerykańskich uniwersytetów wzywa do siebie studenta i mówi:
- Wczoraj znajdowałeś się na terenie żeńskiej bursy. Według regulaminu naszego uniwersytetu musisz zaplacić 10 dolarów kary. Jeśli znów ci się to przytrafi, następnym razem zapłacisz 15 dolarów, a za trzecim razem - dwadzieścia.
- Panie profesorze, cenie sobie pański czas. Porozmawiajmy rzeczowo: ile kosztuje abonament na cały semestr?

Pewien roztargniony profesor umówił się ze studentem na egzamin komisyjny późnym popołudniem i... oczywiście zapomniał. Kiedy student stawił się na egzamin, nikogo już nie było w Instytucie - więc brakowało wymaganych trzech członków komisji egzaminacyjnej. Nie namyślając się długo roztargniony uczony zawołał dwie panie sprzątające korytarz do udziału w pracach komisji. Zadał studentowi trzy pytania, na które ów biedak marnie odpowiedział. Profesor zwołał posiedzenie \"komisji\" za zamkniętymi drzwiami. Następnie oznajmił:
- Komisja postanowiła, zaliczyć panu egzamin komisyjny stosunkiem głosów 2 do 1. Nadmienię, że byłem przeciwny...

Studentka i student postanowili się pobrać.
Powstał problem z czego będą po ślubie żyć
i postanowili, że przez pierwszy tydzień
w miesiącu ze swoich stypendiów. W drugim
tygodniu utrzymywać ich będą jej rodzice
a w trzecim - jego rodzice. W czwartym tygodniu
będą żyć miłością. Po weselisku mija tydzień,
drugi, trzeci. W czwartym tygodniu student
przychodzi z wykładów, patrzy a żona leży na
kaloryferze.
- Kochanie, co ty robisz?
- Kolację ci podgrzewam!

Student wchodzi do sali egzaminacyjnej. Profesor, siedzący obok swojego asystenta trzyma w ręku trzy kartki z zestawami pytań i każe zdającemu wylosować jeden z nich. Student bierze jedną z kartek, lecz po przeczytaniu prosi o pozwolenie na kolejne losowanie. Profesor zgodził się. Następny zestaw pytań także nie odpowiadał studentowi, więc prosi profesora o kolejne losowanie. Profesor na to:
- Idź juz. Dostajesz tróję.
Ucieszony student wychodzi z sali. Po chwili asystent profesora zadaje profesorowi pytanie:
- Dlaczego ten student dostał tróję, przecież nie odpowiedział na żadne pytanie!
- Ale coś wiedział, bo szukał! - odpowiada profesor.

Studentka przychodzi do sali profesora, nikogo poza nią i psorem nie ma, zamyka drzwi za sobą, przysuwa się do niego i słodkim głosikiem tak rzecze:
- Zrobiłabym wszyyystko, żeby zdać ten egzamin... - i przysuwa się jeszcze bliżej do profesora i tym razem szepcze mu do ucha:
- Zrobiłabym wszszszyyystko...
Na to profesor pobudzony:
- Naprawdę wszystko?
Ona mruga słodkimi oczkami, kokieteryjnie poprawia włosy i mruczy:
- Tak, wszyystkooo...
Na to psorek równie słodko na uszko do niej mówi:
- Aaa... pouczyłabyś się może trochę?

Student na egzaminie ma przedstawić 3 zalety mleka matki. Siedzi i myśli. No i wymyślił:
- Po pierwsze jest w 100% naturalne. Po drugie - jest ciepłe (nie trzeba podgrzewać)...
... i w tym momencie zabrakło mu inwencji. Siedzi, siedzi a czas leci. Profesor ma już oceniać, a student w ostatniej chwili wpada na genialny pomysł:
- A po trzecie - ma świetne opakowanie...


Na egzaminie z ornitologii. Wchodzi do pokoju profesora student, a na biurku stoi klatka na ptaki zasłonięta futerałem. Student siada, a profesor zadaje pytanie, podnosząc lekko futerał, tak, że ptakowi widać tylko nogi:
- Co to za ptak, Panie Studencie?
Student myśli, myśli, ale po krótkim czasie odpowiada:
- Nie wiem, Panie Profesorze.
Na co profesor odpowiada:
- Niestety, nie zdał Pan. Jak się Pan nazywa?
Na to student podnosi nogę do góry zadziera spodnie i mówi:
- Niech Pan zgadnie, Panie Profesorze...

Na egzaminie. Po kilku zadanych pytaniach profesor mówi do studenta:
- Leje pan wodę.
- Panie profesorze, cóż zrobić, skoro temat jak rzeka...

W przepełnionym tramwaju siedzi blady, siny wymęczony student. Pod oczami
sine cienie, przez lewa rękę przewieszony płaszcz.
Wsiada staruszka. Student ustępuje jej miejsca i łapie się uchwytu.
Staruszka siada, ale zaniepokojona przygląda się studentowi:
- Przepraszam, młody człowieku! To bardzo ładnie ze zrobił mi pan
miejsce, ale pan tak blado wygląda. Może pan chory? Może... niech lepiej
pan siada. Nie jest panu słabo?
- Ależ nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jadę na egzamin,
a cala noc się uczyłem bo mam średnia 4,6 i chce ja utrzymać.
- No to może da mi pan chociaż ten płaszcz do potrzymania?
- A, nie! Nie mogę! Zresztą to nie jest płaszcz. To kolega. On ma średnia 5.0.


W auli wykladowej siedzi dwoch studentow. Nie daleko siadla ekstra
panienka. Jeden z nich postanowil ja poderwac. Napisal na kartce : "Masz
ladna noge" i rzucil do niej. Panienka się usmiechnela i odpisala : "Druga
tez mam ladna". Koles zaraz napisal "To moze się umowimy miedzy pierwsza a
druga?". Rzucil i w trzy minuty pozniej wyszedl z panienka z auli.
Student ktory zostal terz upatrzyl sobie niezla kobialke i dawaj ten sam numer:
"Ladna masz noge"
"Druga tez mam ladna"
"To moze się umowimy miedzy trzecia a czwarta"
Panienka się oburzyla, cos napisala, rzucila i wyszla.
Facus czyta: "Miedzy trzecia a czwarta to ty się umow z krowa!".

Na egzaminie zaliczeniowym na biologii zdaja student i studentka. Pytanie :
- Jaki narzad u czlowieka moze powiekszyc swoja srednice dwukrotnie ?
Student :
- Zrenica
Studentka :
- Penis
Profesor :
- Panu gratuluje zdanego egzaminu, a pani wspanialego chlopaka

Student z biednego afrykanskiego panstwa przychodzi do hydraulika:
- Prose pan. Sedes mi zle pracowac. Woda sybko leciec i ja nie sdasyc się umyc.

Wilk spotkał w lesie Czerwonego Kapturka.
- Zjem cię - mówi.
- Wilku, zanim mnie zjesz, pokochaj mnie trochę - prosi Czerwony Kapturek.
Tak też się stało. Wilk zabiera się do zjedzenia C.K.
- Wilku, było tak dobrze! Pokochaj mnie jeszcze raz!
Wilk ponownie spełnia jej prośbę, jeszcze raz i kilka razy.
Na drugi dzień nad grobem wilka niedźwiedź wygłasza mowę pożegnalną:
- Odszedł nasz drogi brat... A niech mi tu ktoś jeszcze wpuści te q*.*ę do lasu!

Idzie Czerwony Kapturek przez las do babci i myśli:
- Oj, żeby tylko nie spotkać wilka, bo jak mówiła babcia pewnie mnie zgwałci...
Nagle, z krzaków wyskakuje wilk. Czerwony Kapturek przerażony tym co
się zaraz stanie (wg słów babci), powoli ściąga majtki, a wilk na to:
- Co ty, co ty... srać tu przyszłaś???? Dawaj koszyczek!!!!
Star

Nowa sluzaca Jancia(baba z wiochy) sprzatajac rano pokoj hrabiny znalazla w lozku prezerwatywe. Zaczerwienila sie i braklo jej oddechu,w tym momencie weszla hrabina
-Coz to Jancia? Nigdy milosci nie uprawialas?
-Tak jasnie -mowi Jancia, -ale nigdy tak mocno zeby skora zlazla :mrgreen:
Awatar użytkownika
biernik
Coś już wiem
Coś już wiem
Posty: 103
Rejestracja: czw 24 cze, 2004 22:33
Lokalizacja: g. śląsk
Kontakt:

Facet mial rzeznie. Byl juz zmeczony. Postanowil przejsc na
emeryture i oddac interes synowi. Aby go czegos nauczyc zabral
do zakladu, pokazuje maszyne i mowi: "Widzisz? To jest
maszyna.
Tu wchodzi baran - wychodzi parowka, wchodzi baran - wychodzi
parowka. Rozumiesz?" Syn nic nie kumal, wiec ojciec powtorzyl
jeszcze kilka razy. Wreszcie syn zrozumial i pyta:
"Tato? A czy jest taka maszyna, ze wchodzi parowka a wychodzi
baran?"
Ojciec na to: "Tak!!! Twoja matka!"


Wróciły bachory z wakacji na wsi. Jedno z nich opowiada:
- Mamusiu, widzieliśmy taaaką grubą świnię, jeszcze grubszą niż ty!
...Matka zesmutniała i zaczęła popłakiwać.
Widząc to podeszło młodsze dziecko - córeczka, i mówi:
- Nie płacz mamusiu, to nie prawda - nie ma grubszej świni od ciebie...
takich ludzi jak ja nie sieje sie jak zboze i nie zbiera kombajnem
Asia Fili

Mieszkający od lat w Stanach stary Arab ma 5 hektarowe pole ziemniaków,
nadszedł czas sadzenia ale jego jedyny syn został aresztowany jako terrorysta.
Załamany Arab wysyła telegram do syna do więzienia:
"Drogi Abdulu, Tu pisze twój ojciec Muhammad. Jak co roku przyszedł czas
sadzenia ziemniaków ale ja już jestem po prostu za stary żeby przekopać pole
i pozasadzać sadzonki. Wiem że jakbyś tu był byś mi pomógł.Kochający cię ojciec
Muhammad."
Po kilku godzinach przychodzi telegram z więzienia:
"TATO NIE KOP NIGDZIE NA POLU TAM SCHOWAŁEM CAŁY TROTYL
WIRÓWKĘ DO REAKTORA ORAZ BUTLE Z GAZEM I BAKTERIAMI!!!"
Pięć minut po telegramie przyjeżdża 300 osobowa ekipa z FBI z psami,
koparkami i łopatami. Przeszukiwali i przekopywali całe pole przez dwa
tygodnie nic nie znaleźli więc przeprosili i odjechali. Na następny dzień
przychodzi telegram:
"Drogi Ojcze, Tu pisze kochający cię syn Abdul. Pole przekopane, możesz
sadzić sadzonki. Zważywszy zaistniałe trudne okoliczności więcej zrobić nie
mogłem,
Kochający cię syn Abdul."
-------------------------------------------------------------------------------
Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem. Historyjki
mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają,
pierwsza jest Małgosia.
- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt,
rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.
- Dobrze Małgosiu a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną - tak powiedzieli rodzice
- Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
- Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice
już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
- Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale czyli prymas Jasio (pani łyka valium):
- Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był cicho
ciemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko
mundur, giwere, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią
zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli,
więc dziadek Staszek wychlał całą whisky naraz, żeby się nie stłukła, odpiął
spadochron i spadł z 20 metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu
dawajta ! Pandemonium ! Dziadek Staszek pruje z giwerki ! Niemcy walą się na
ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z gubernatorem
Arnoldem. Z 80 ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi niemców jak
Boryna zborze. Na 30 klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek zajebał z buta i
uciekł...
W klasie konsternacja. Pani, mimo valium - w spazmach, pyta się :
- Śliczna historyjka dziecko, ale jaki morał ?
- Też się taty pytałem a on na to: "Nie wkurwiaj dziadka Staszka jak se popije"
-------------------------------------------------------------------------------
Siedzi sobie Jasio w ławce, pstryka długopisem i głośno myśli:
- Wchodzi, wychodzi, wchodzi, wychodzi i niby wszystko okej ale dzieci z tego
nie będzie!
Przychodzi nauczycielka i się pyta:
- Co robisz Jasiu?
- No proszę zobaczyć (tu znowu pstryka długopisem): wchodzi, wychodzi, wchodzi,
wychodzi i niby wszystko okej ale dzieci z tego nie będzie!
- Ależ Jasiu, o co Ci chodzi, o czym ty mówisz?
- No bo proszę zobaczyć (tu znowu pstryka długopisem): wchodzi, wychodzi,
wchodzi, wychodzi i niby wszystko okej ale dzieci z tego nie będzie (tu
rozkręca długopis i wskazując na sprężynę), bo w środku spiralka!


Spotykają się trzy muchy: jedna bardzo gruba, druga średniogruba, i trzecia
bardzo chuda. Pytają się tej pierwszej:
- Co ty robisz, że jesteś taka gruba?
- Wiecie... - odpowiada ta - ... mieszkam u takiej jednej gospodyni. Kiedy ona
ugotuje zupę, to wskoczę do talerza, a ona tak bardzo mną się brzydzi, że
wyleje cały talerz zupy do kubła, no i ja wtedy mogę się najeść dowoli.
- No, a ty gdzie mieszkasz? - pytają się tej drugiej.
- A ja mieszkam u takiej gospodyni, co, jak wskoczę do talerza z zupą, to
wyrzuca mnie nabierką, no i wtedy tak tylko trochę się naję.
- No a ty? - pytają chudą.
- A ja mieszkam w studenckiej stołówce. Kiedy wskoczę do talerza z zupą, to
mnie wezmą, obliżą, wyssają wszystko i wyrzucą.

Rzad Ukrainy zastanawia sie, co zrobic z ziemia wokól Czernobyla.
- Nie mozemy tam nic uprawiac, ani ziemniaków, ani kukurydzy...
- Mozemy zasiac tyton, a na paczkach papierosów umiescimy napis: "Ministerstwo
Zdrowia ostrzega po raz ostatni".

Kobieta jedzie taksówką, trasa jest długa, na końcu mówi kierowcy że nie ma
pieniedzy. Kierowca zły nie staje tylko gaz i jedzie za miasto do lasu.
Zatrzymuje się każe kobiecie wysiąść i isc za nim. Wchodza na polane, kierowca
rozkłada koc, wtym momencie kobieta:
-Ale proszę pana ja mam meza...
-A ja mam 30 królikow, nie gadaj tylko rwij

Przychodzi mały chłopiec z zespolem Dauna na basen. Pyta się ratownika czy może
popływać. Przepływa kilka długości basenu w kilku stylach i widać że umie
świetnie pływać.
-Gdzie nauczyłeś się tak dobrze pływać? - pyta ratownik.
-Jak byłem malutki to tatuś wywoził mnie na środek jeziora i tam wrzucał mnie
do wody. Do brzegu musiałem dopłynąć o własnych siłach. - wyjaśnił chłopiec.
-Na początku musiało to być bardzo trudne. - stwierdza z podziwem ratownik.
-Nie było to aż tak trudne. Najtrudniej to było wydostać się z worka!!!

W samolocie przy oknie siedzi dwoch arabow, a kolo nich przy wyjsciu siedzi
zyd, ktory jest kompletnie wyluzowany, jarmułka na bani, pejsy te sprawy...
Siedzi wygodnie w fotelu i sciagnal buty. Arabowie patrza na zyda nienawistnie.
W koncu jeden z nich mówi:
-Idę po kole
A zyd na to:
-Spokojnie po co sie przepychac, ja jestem przy wyjsciu ja pojdę
żyd poszedł po colę, po czym arab splunął mu do buta.
Żyd przynosi cole, ale po jakims czasie drugi arab też chce isc po cole.
Żyd na to: Spokojnie ja pojde mam blizej...
Drugi arab wsciekly na zyda pluje mu do drugiego buta.
Po jakims czasie samolot ląduje, zyd zaklada buty, nagle stwierdza:
-Ach ta paskudna nienawisc pomiedzy naszymi narodami, znow to plucie do butów,
znów to szczanie do coli.

Facet przespal sie z najwieksza przyjaciolka swojej zony. Wstaje z
rana, moralniak, i mysli:
- Hmm kurde co tu zrobic? Przeciez jej nie powiem..
Wtem wpadl na pomysl i mowi do kochanki:
- Masz talk?
- Mam.
Nasmarowal rece i poszedl do domu. Przychodzi a zona standardowo:
- Gdzie byles??!!!!
- Kochanie. Wybacz, przespalem sie z twoja przyjaciolka
- Pokasz rece.. I co klamiesz!!!! Znowu byles na kręglach!!!!!

Pewne małżeństwo wskutek wypadku znalazło się na bezludnej wyspie.
Przebywali tam już kilka lat, aż pewnego dnia fale wyrzuciły na brzeg młodego
mężczyznę. Nowy rozbitek i żona od razy wpadli sobie w oko, jednak nie było
mowy o żadnym intymniejszym kontakcie, gdyż w pobliżu zawsze był mąż kobiety,
dlatego też musieli opracować sprytny plan. Mąż ów, swoją drogą, też był
zadowolony z nowego towarzysza niedoli, w swej bystrości obliczył bowiem, że
zamiast dwóch 12-godzinnych zmian na wybudowanej przez rozbitków wieży, można
będzie ustanowić trzy zmiany 8-godzinne. Do pierwszej zmiany zgłosił się na
ochotnika "nowy". Tymczasem małżeństwo wzięło się do rozpalania ogniska.
Najpierw zaczęli układać krąg z kamieni. W tym momencie z góry dobiegł
głos: "Ej, bez seksu tam proszę!". Na to para z dołu: "Ależ my nic nie
robimy!".
Po chwili para zaczęła układać w kamiennym kręgu kawałki drewna. I znowu z góry
dobiegło głośne: "Ej, bez seksu tam proszę!". A para znowu: "Ależ my nic nie
robimy!".
Później małżeństwo zabrało się do układania na drewnie liści palmowych. "Nowy"
z góry na to: "Ej, mówiłem BEZ SEKSU". A małżeństwo jeszcze raz: "Ależ my nic
nie robimy".
Po ośmiu godzinach na wieżę udał się mąż. Ledwie doszedł na górę, spojrzał w
dół i pomyślał: "Kurczę, stąd faktycznie wygląda, jakby się bzykali"..

Siedzi dwóch kolesi w kinie, a przed nimi taki wielki,łysy drechol, grube
karczycho, zloty kajdan na szyi - z dziewczyna siedzi. Jeden z tych kolesi do
drugiego: - Stary, założe sie z tobą o 50 zeta, ze nie klepniesz łysego w
glace. No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi i klepie lysego w
glace. Łysy sie odwraca, a koleś: Zbyszek, to Ty? A nie... To przepraszam...
Łysy: Żaden Zbyszek, *****, dotknij jeszcze raz to Ci jebnę! - sie odwraca. Na
to ten pierwszy koleżka do drugiego: Stary, zajebiście
to rozegrałeś, ale idę z tobą o 200 zeta, ze go drugi raz nie klepniesz. - No
dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli sobie ten drugi i jeb łysego w glace. Łysy
wku..ony sie odwraca, a koleś: Zbyszek, no ****, 8 lat w podstawowce ze 3 lata
w jednej ławce przesiedzieliśmy, Zbyszek no nie pamiętasz mnie
Łysy: *****, nie bylem w żadnej podstawówce, zaraz ci tak przypie..,ze się
nie pozbierasz!
Zaczyna się podnosić, żeby jebnąć kolesiowi, ale
dziewczyna łapie go za rękaw i mowi: No daj spokój, Józek, film jest, a
Tybędziesz jakiegoś cieniasa bil, chodz do pierwszego rzędu i oglądajmy...
Łysy niezadowolony idzie z dziewczyna do pierwszego rzędu i siadają. Pierwszy
koleś znowu do drugiego: Stary, naprawdę jestem pod wrazeniem, nieźle to
wymyśliłeś, ale idę o 1000 ze go trzeci
raz nie klepniesz. - No dobra, w sumie, co mi szkodzi - myśli ten drugi. Ida do
drugiego rzędu, siadają za łysym i koleś wali łysego w glace.
Łysy sie odwraca wku..ony,a koleś:
- Zbyniu, to ja tam jakiegoś łysego w glace klepałem na gorze,a Ty tu w
pierwszym rzędzie siedzisz!!!!!

Do baru przychodzi facet. Za ladą siedzi super laska, na ścianie menu:
kanapka z serem - 2,30,
kanapka z szynką - 3,00,
pieszczoty dlonią - 5,00
Mężczyzna patrzy na seksowną sprzedawczynie i pyta:
- Pieścisz facetów dlonią za piątaka?
- Tak skarbie - mruczy uwodzicielsko laska
- To umyj dobrze łapska i daj mi kanapkę z serem


Leży sobie mrówka na plaży i się opala. W pewnym momencie podchodzi do niej
słoń i mówi: "Mrówka, zdejmuj majtki!". Na to mrówka: "No co ty, słoniu, tak
przy wszystkich??" Na to słoń: "Mrówka, ja ci mówię, zdejmuj majtki!" ."No
dobra" powiedziała mrówka i zdjęła majtki. A słoń je bierze, ogląda i po chwili
mówi: "Eeee, to nie moje, moje były z kieszonką..." ;)

Dzwoni gosc do roboty:
- Szefie nie moge dzis przyjsc... jestem tak skacowany, ze i tak nie bede mogl
pracowac, wiec chyba wezme dzis zwolnienie lekarskie...
Szef na to:
- No co ty, na kaca jest super sposob. Ja zawsze jak mam kaca to prosze moja
zone zeby zrobila mi laske i potem czuje sie po prostu doskonale. Powinienes to
wyprobowac. Hmmm. Ok sprobuje.
Po godzinie pracownik przychodzi na swoje stanowisko w pelni sil
Szef podchodzi i zagaduje:
I co dziala moj sposob?
Doskonale, a w ogole to fajna szef ma chalupe.

Pewien facet zakupil mieszkanko, wymalowal, upiekszyl po prostu bóstwo.
Zaprosil znajomych na parapetowe. Przyszli wszyscy, ogladneli mieszkanko....i
co ich zaciekawilo to blaszana miska przykrecona do sciany, lecz kazdy myslal
ze to jakis modernistyczny styl i nie smial pytac. Po kilku glebszy, gdy impra
sie rozkrecila, jeden smialek zapytal sie co to jest, ta miska.
Wlasciciel odpowiedzial:
- zegar z kukulka -
- A jak on dziala - zapytal zdziwiony kumpel
W tym momencie wlasciciel mieszkania wyciagnal bejsbola i z calej sily rabnal w
miche, nie minela chwila a za sciany slychac krzyk:
- ku ku ku kurwaaa, drugaaa w nooocyy !!!! ;)


Na komisariat doprowadzono trzech mezczyzn, oskarzonych o wywolanie bojki w
tramwaju. Komisarz chce ich jednego po drugim przesluchac. Pierwszy zeznaje
Murzyn: - Moja nic nie rozumiec. Moja jechac sobie spokojnie tramwajem, i nagle
mezczyzna stojaca kolo mnie dac mi reką w buzia. Drugi zeznaje student: -
Jechalem sobie tramwajem a uczelnie. Nagle widze: wsiada Murzyn i staje kolo
mnie. No nic, Murzyn jak Murzyn, jade sobie dalej. I wtedy Murzyn stanal mi na
stopie. Mysle sobie: Murzynowi zwracac uwage to tak jakos glupio, pewnie nie za
dobrze rozumie jezyk polski, moze sam zejdzie .... Dam mu minute. Odczekalem z
zegarkiem w reku minute, a ten mi dalej stoi na nodze. No to dalem mu jeszcze
minute. Patrze, kolejna minuta mija, a ten jak gdyby nigdy nic stoi dalej na
mojej stopie. Wytrzymalem tak cztery kolejne minuty, a potem tak sie wkurzylem,
ze po prostu mu dalem w ryj. Potem zeznaje trzeci facet: - Jade sobie
tramwajem. Patrze, przede mna stoja kolo siebie: Murzyn i student. I ten
student tak patrzy - to na zegarek, to na Murzyna. I znowu: to na zegarek, to
na Murzyna. I nagle spojrzal na zegarek i jak Murzynowi nie da w morde! No to
ja pomyslalem, ze w calej Polsce sie zaczelo.

Przypomnial mi sie jeszcze jeden:
Samotny turysta zabladzil w gorach w zimie podczas burzy snieznej.Cimno sie
zrobilo ,caly przemarzniety blaka sie szuka jakiejs drogi .Po kilku godzinach
blakania sie prawie po omacku ujrzal nikle swiatelko w oddali .Po dluzszym
marszu ,caly zmarzniety i utrudzony dociera do miejsca -jest to mala
chalupa .Puka do drzwi -nikt nie odpowiada ,wiec decyduje sie nacisnac na
klamke .Drzwi sie otwieraja ,wchodzi do srodka i widzi dwoje ludzi lezy w
lozku .Turysta sie odzywa:
-Przepraszam ale zbladzilem w gorach ,czy moglbym sie ogrzac troche i
przeczekac burze?
Nikt nie odpowiada .W piecu pali sie ogien ,wiec turysta pyta:
-Jestem caly przemarzniety ,czy moge sobie herbatke zrobic ?
Cisza .Wstal ,zrobil herbatke ,napil sie ,na dworze dalej wieje ,pyta sie znowu:
-Widac ze ta zawierucha sie predko nie skonczy ,moze moglbym sie polozyc w
lozku i przespac noc?
Nie ma zadnej odpowiedzi ,wiec rozebral sie i wlazl pod pierzyne .Lezy obok
kobiety i laps ja za biust ,wtedy ona :
-Jozek on sie do mnie dobiera
A Jozek na to
-Pierwsza sie odezwalas to wstawaj i gas swiatlo.

Osiemnastoletnia dziewczyna przyszła do swojej matki i mówi jej,że
okres jej sie spóznia o dwa miesiace. Przerazona matka
pobiegła do apteki po test ciążowy, i po chwili wiadome jest że dziewczyna jest
w ciąży. Zdenerwowana matka krzyczy:
- Co za swinia Ci to zrobila. Musisz mi powiedzieć,chcę go poznać.
Więc dziewczyna pobiegła do pokoju i zadzwoniła do znajomego. Po pół godziny
pod dom zajezdza nowiutkie Ferrari z którego wysiada przystojny, elegancko
ubrany gość w średnim wieku.
Wszyscy siadają przy stole i gość mówi:
- Wasza córka mi powiedziala o co chodzi, ja jednak niestety, ze wzgledu na
moją rodzinę, nie mogę sie z nia ożenić. Jednak zapewniam Was, ze nie chcę sie
migać od odpowiedzialnosci, więc jeżeli urodzi sie córka, to zapiszę jej 3
sklepy i milion dolarów. Jezeli to będzie syn to dostanie 2 fabryki i milion
dolarów. A gdy urodzą się bliźniaki to
dostaną po 5 milionów dolarów. Jednak jeżeli Wasza córka poroni...
W tym momencie wtrąca się ojciec, który od samego poczatku nie odezwał się
słowem:
- To przelecisz ją jeszcze raz.

Pijany facet sika pod sciana w centrum miasta. Obok przechodzi starsza pani i
zniesmaczona mowi "ale bydle!" na to facet "niech sie pani nie boi, mocno go
trzymam!"

Do eleganckiego sklepu perfumeryjnego w wchodzi klient.
Sprzedawca podchodzi do niego i pyta uprzejmie:
- Czego pan sobie życzy?
- Chciałbym kupić mydło
- Ależ proszę bardzo. Tu mamy świetne, wspaniałemydełka. Pachną niezwykle,nie
toną w wodzie, zawierają balsam
- Ile kosztuje to mydło?
- Trzy funty.
- Nie ma pan czegoś tańszego?
- Oczywiście. Klient nasz pan. Tu mamy mydełko, też nietonie, ślicznie
pachnie, luksusowe...
- Ile kosztuje?
- Dwa i pół funta.
- Jednak wolałbym coś tańszego
-Ależ proszę bardzo. Klient nasz pan. Niech pan spocznie.
Może trochę kawy? O, proszę bardzo
Tutaj mamy bardzo dobre mydła toaletowe, pachnące,we wszystkich kolorach.
- Jak drogie?
- Półtora funta.
- A jeszcze coś tańszego?
- Proszę bardzo. Może cygaro? Proszę Te mydełka dobrze się
pienią, całkiem przyzwoicie pachną...
- Ile?
- Pół funta
- Za drogie
- No cóż, mamy jeszcze coś na zapleczu (biegnie i przynosi podłużny kawałek
szarego mydła
- Ile to kosztuje?
- Dziesięć pensów
- Świetnie. Poproszę połowę kostki
- Proszę uprzejmie. Klient nasz pan. (znika na chwilę i przynosi dwa małe,
eleganckie pakuneczki)
- !? (zdumiony) -Ale ja prosiłem tylko połowę kostki.
- Tak, o proszę uprzejmie, tu kawałek mydła (podaje jeden pakuneczek). A tu
prezent od firmy.
- Naprawdę? Jak miło! Dla mnie? A co to takiego? (bierze drugi pakuneczek)
- Prezerwatywy, .żebyś się <font class="red">PIP</font> nie rozmnażał!!

Mamo... - mówi córka - ja idę na randkę z Piotrkiem.
- O Jezu! - krzyczy mama. - Ja znam tych chłopaków, od razu twarz ci pogładzi,
później ramię a później i rękę do majteczek włoży. Jeżeli tak się stanie, to ja
umrę.
- Nie bój się mamo, wszystko będzie dobrze!
Po dwóch godzinach przychodzi córka do domu i mówi:
- Wiesz mamo, jak mówiłaś, tak i było. Od razu twarz pogładził, potem ramię, a
potem już patrzę - a on rękę do majteczek wkłada. To ja jemu pierwsza włożyłam,
niech jego mama umiera, a ty żyj!


A) Marketing kobiecy

1. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, podchodzisz i
mówisz: "Jestem dobra w łóżku".
To jest marketing bezpośredni.

2. Jesteś na imprezie z przyjaciółmi, widzisz atrakcyjnego faceta,
jeden z twoich znajomych podchodzi i mówi: "Tamta laska jest świetna w łóżku".
To jest REKLAMA

3. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, prosisz go o numer
telefonu, następnego dnia dzwonisz i mówisz: "Jestem dobra w łóżku".
To z kolei jest telemarketing.

4. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, rozpoznajesz go,
odświeżasz mu w pamięci znajomość, i pytasz: "Pamiętasz jak dobra jestem w
łóżku?"
To się nazywa Customer Relationship Management.

5. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, wstajesz,
poprawiasz ubranie i fryzurę, podchodzisz, stawiasz mu drinka. Mówisz mu jak
ładnie pachnie oraz zachwycasz się jego garniturem. Napomykasz jak dobra
jesteś w łóżku.
To się nazywa Public Relations.

6. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, podchodzisz i
mówisz: "Jestem dobra w łóżku", następnie pokazujesz mu jeden sutek, lub całą
pierś.
To jest Merchendising

7. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, on podchodzi i
mówi: "Słyszałem, ze jesteś świetna w łóżku"
* To jest uznana marka - branding.

B) Marketing Męski

Podchodzisz do laski na imprezie i mówisz:
"Jestem fenomenalny w łóżku, potrafię spędzić całą noc kochając się bez
przerwy."
To nazywa się Nieuczciwa Reklama i jest karane w większości krajów UE.

Profesor, który wstal lewa noga zaczyna pytac pierwszego delikwenta.
- Jedzie pan autobusem i jest straszliwie goraco. Co pan zrobi ?
- Otworze okno.
- Bardzo dobrze - mówi profesor - A teraz prosze wyliczyc jakie zmiany w
aerodynamice autobusu zajda po otwarciu okna ??
- Dziekuje panu. Dwója.Nastepny prosze.
Wchodzi drugi student. Dostaje to samo pytanie, ten sam stopien i wychodzi.
Po godzinie wynik meczu profesor vs studenci brzmi 9 : 0. Jako 10 wchodzi
sliczna studentka. Profesor pyta :
- Jedzie pani autobusem i jest straszliwie goraco. Co pani robi ?
- Zdejmuje bluzke. - odpowiada studentka
- Pani mnie nie zrozumiala. Jest naprawde bardzo goraco.
- To jeszcze zdejmuje spódnice.
- Ale zar jest nie do zniesienia - dalej utrudnia profesor.
- To zdejmuje stanik.
Profesor az oniemial z wrazenia a studentka mówi :
- Panie profesorze moge jeszcze zdjac majtki ale nawet jakby mnie mieli
przeleciec wszyscy faceci w autobusie to okna nie otworze

Po wymianie kontyngentu w Iraku dowództwo armii amerykańskiej stwierdziło, że
wystąpił nadmiar oficerów. Postanowiono rozstać się z nimi uczciwie. Kryterium
ustalania odszkodowania miał byc pomiar oficera - wynik pomiaru razy 1000 USD.
Przed komisja pojawia się kapitan.
Zmierzono mu wzrost - 185 cm x 1000 USD = 185 000 $ załatwione.
Wchodzi major i podnosi w górę ręce.
Wynik pomiaru - 250 cm X 1000 USD = 250 000 $ załatwione
Wchodzi generał polskiego pochodzenia. Komisja nauczona przypadkiem półkownika
zadaje pytanie:
- Jak pana mierzyc panie generale?
- Od czubka ptaka do jaj - pada odpowiedź.
- Ależ panie generale, będzie pan stratny !
- Nie dyskutować, mierzyć! To rozkaz!
Dokonujący pomiaru do generała:
-Od końca ptaka do jaj...ale gdzie pańskie jaja?
- W IRAKU !!!


Przychodzi do ginekologa kobieta z dziesięcioletnim synem. Lekarz chce wyprosić
malucha z gabinetu, ale kobieta prosi, żeby synek został, bo jest rezolutny i
chce w przyszłości zostać lekarzem. Ginekolog rozpoczyna badanie pacjentki, ale
z ciekawości pyta chłopca:
- No mały, a co ja teraz robię?
- teraz pan doktor bada jajniki.
-Dobrze, mały, dobrze. A teraz co robię?
- A teraz pan doktor sprawdza wielkośc macicy.
-Bardzo dobrze, mały, naprawdę zuch z ciebie.
Niewiele myśląc lekarz ściągnął spodnie i zaczął posuwać pacjentkę.
- A teraz mały, to jak myślisz, co robię?-pyta z satysfakcją
- Teraz pan doktor łapie syfa, bo z tym do pana przyszliśmy.
Awatar użytkownika
Paweł
Stały gość
Stały gość
Posty: 241
Rejestracja: pn 24 lis, 2003 19:04
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Autentyczne dialogi pilotów

Wieza: Zeby uniknac halasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo.
Pilot: Jaki halas mozemy zrobic na wys. 35000 stop?
Wieza: Taki, kiedy wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie przed soba...

Wieza: Jestescie Airbus 320 czy 340?
Pilot: Oczywiscie, ze Airbus 340.
Wieza: W takim razie niech pan będzie laskaw wlaczyc przed startem pozostale dwa silniki.

Pilot: Dzień dobry Bratyslawo.
Wieza: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń.
Pilot: Wiedeń?
Wieza: Tak.
Pilot: Ale dlaczego, my chcielismy do Bratyslawy.
Wieza: OK, w takim razie przerwijcie ladowanie i skręccie w lewo...

Pilot Alitalia, któremu piorun wylaczyl pól kokpitu:
"Skoro wszystko wysiadlo, nic juz nie dziala, wysokosciomierz nic nie pokazuje...."
Po pięciu minutach nadawania odzywa się pilot innego samolotu:
"Zamknij się, umieraj jak męzczyzna"

Pilot: Mamy malo paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje...
Wieza: Jaka jest wasza pozycja? Nie ma was na radarze.
Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i juz cala wiecznosc czekamy na cysternę.

Pilot: Prosimy o pozwolenie na start.
Wieza: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokad lecicie?
Pilot: Do Salzburga, jak w kazdy poniedzialek...
Wieza: DZISIAJ JEST WTOREK
Pilot: No to super, czyli mamy wolne...

Wieza: Wasza wysokosc i pozycja?
Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej...


Wieza: Macie dosc paliwa czy nie?
Pilot: Tak.
Wieza: Tak, co?
Pilot: Tak, proszę pana.

Wieza: Podajcie oczekiwany czas przylotu.
Pilot: Wtorek by nam pasowal...

DC-1 mial bardzo daleka drogę hamowania po wyladowaniu z powodu nieco za duzej prędkosci przy podejsciu. Wieza San Jose: "American 751 skrec w prawo na końcu pasa, jesli się uda. Jesli nie, znajdz wyjazd "Guadeloupe" na autostradę nr 101 i skrec na swiatlach w prawo, zeby zawrócic na lotnisko.

Po kazdym locie, piloci linii lotniczych sa zobowiazani do wypelnienia kwestionariusza na temat problemów technicznych, napotkanych podczas lotu. Formularz jest następnie przekazywany mechanikom w celu dokonania odpowiednich korekt. Odpowiedzi mechaników sa wpisywane w dolnej częsci kwestionariusza, by umozliwic pilotom zapoznanie się z nimi przed następnym lotem. Nikt nigdy nie twierdzil, ze zalogi naziemne i mechanicy sa pozbawieni poczucia humoru. Ponizej zamieszczono kilka autentycznych przykladów podanych przez pilotów linii QUANTAS oraz odpowiedzi udzielone przez mechaników. Przy okazji warto zauwazyc, ze QUANTAS jest jedyna z wielkich linii lotniczych, która nigdy nie miala powaznego wypadku...
P: - problem zgloszony przez pilota
O: - odpowiedz mechaników

P: Lewa wewnętrzna opona podwozia glównego niemal wymaga wymiany.
O: Niemal wymieniono lewa wewnętrzna oponę podwozia glównego.

P: Przebieg lotu próbnego OK. Jedynie uklad automatycznego ladowania przyziemia bardzo twardo.
O: W tej maszynie nie zainstalowano ukladu automatycznego ladowania.

P: Cos się obluzowalo w kokpicie.
O: Cos umocowano w kokpicie.

P: Martwe owady na wiatrochronie.
O: Zamówiono zywe.
P: Autopilot w trybie "utrzymaj wysokosc" obniza lot 200 stóp/minutę.
O: Problem nie do odtworzenia na ziemi.

P: slady przecieków na prawym podwoziu glównym.
O: slady zatarto.

P: Poziom DME niewiarygodnie wysoki.
O: Obnizono poziom DME do bardziej wiarygodnego poziomu.

P: Zaciski blokujace powoduja unieruchomienie dzwigni przepustnic.
O: Wlasnie po to sa.

P: Uklad IFF nie dziala.
O: Uklad IFF zawsze nie dziala, kiedy jest wylaczony.

P: Przypuszczalnie szyba wiatrochronu jest pęknięta.
O: Przypuszczalnie jest to prawda.

P: Brak silnika nr 3.
O: Silnik znaleziono na prawym skrzydle po krótkich poszukiwaniach.

P: Samolot smiesznie reaguje na stery.
O: Samolot upomniano by przestal latac prosto i zachowywal się powaznie.

P: Radar mruczy.
O: Przeprogramowano radar by mówil.

P: Mysz w kokpicie.
O: Zainstalowano kota.

P: Po wylaczeniu silnika slychac jęczacy odglos.
O: Usunięto pilota z samolotu.

P: Zegar pilota nie dziala.
O: Nakręcono zegar.

P: Igla ADF nr 2 szaleje.
O: Zlapano i uspokojono iglę ADF nr 2.


P: Samolot się wznosi jak zmęczony.
O: Samolot wypoczal przez noc. Testy naziemne OK.

P: 3 karaluchy w kuchni.
O: 1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekl.
Awatar użytkownika
Karrlos
Postojebca
Postojebca
Posty: 1402
Rejestracja: pn 26 sty, 2004 22:22
Lokalizacja: Gdańsk

Facet w restauracji zamówił obiad i jadł. Przy pierwszym daniu okropnie chlipał, a przy drugim strasznie bekał. Gdy przyszło zapłacić rachunek kelner mówi:
- 4 złote za pierwsze danie + 50 groszy za chlipanie, 4 złote za drugie danie + 50 groszy za bekanie. Razem 9 złotych.
Facet daje 10 złotych i mówi:
- Reszty nie trzeba. Za złotówkę jeszcze sobie popierdzę...


Proboszcz żył po cichu ze swoją gosposią i z tego związku miał troje dzieci. Pewnego dnia dowiedział się, że przyjeżdża do niego biskup na inspekcję. Posadził swoje dzieci na szafie i nakazał im nie ruszać się pod żadnym pozorem. Sprawdzający wszystko biskup zajrzał także na szafę. Zobaczył dzieci.
- A co to takiego?
- To są moje rzeźby - odpowiada nie tracąc rezonu proboszcz.
- Kiedy macie na to czas? - dziwi się biskup.
- To taka nocna dłubanina.
EMWU is dead
Awatar użytkownika
kamil
Stały gość
Stały gość
Posty: 243
Rejestracja: pn 14 lut, 2005 15:53
Lokalizacja: Nowy Sącz
Kontakt:

Kraków, 2004 miasteczko studenckie. Zdarzenie miało miejsce w realu.

Późną nocą (środek imprezy :absolute: ) kolesie pomieszali rozmaity shit i wpadli na genialny pomysł; "Lecimy na księżyc!". I co? Po chwili jeden gość jest już w kartonie z napisem "Księżyc 2004" (8 piętro) i kolesie go spychają go z parapetu...Dobrze, że ktoś szybko wezwał mundurowych - jak wchodzili do pokoju na parapecie stał kolejny statek kosmiczny z napisem "Pomoc" :twisted:

A człowiek na siłę szuka rozrywki niewiadomo gdzie :lol:
Awatar użytkownika
biernik
Coś już wiem
Coś już wiem
Posty: 103
Rejestracja: czw 24 cze, 2004 22:33
Lokalizacja: g. śląsk
Kontakt:

takich ludzi jak ja nie sieje sie jak zboze i nie zbiera kombajnem
Asia Fili

przekonwertował plik i wysłał go do centrum obróbki zdjęć cyfrowych w Hamburgu. Po kilku sekundach na palmtopa przyszedł mail informujący go, że zdjęcie zostało obrobione i podający adres, pod którym zostały zmagazynowane dane. Koleś wszedł wiec do bazy danych SQL i ściągnął dane, a następnie nakarmił nimi arkusz Excela wypchany setkami skomplikowanych formułek.
Po otrzymaniu wyniku wydrukował na swojej mini drukarce HP LaserJet pełny 150 stronicowy raport. Podał go pastuchowi i powiedział:
- Masz w stadzie 586 owiec.
- To prawda - powiedział owczarz. - Jak przypuszczam, chcesz teraz wybrać sobie jedna z nich?
Stal spokojnie, obserwując młodego człowieka rozglądającego się wśród stada, wybierającego zwie-rzaka, a następnie lądującego go do bagażnika nowiutkiego BMW. Po czym odezwał się znowu:
- Hej, a jak Ci powiem jaki jest Twój zawód, to oddasz mi
zwierzaka?
Yuppie pomyślał przez chwilkę, a następnie odparł:
- Jasne, czemu nie?
- Jesteś konsultantem - powiedział pastuch.
- O rany, niesamowite! Jak zgadłeś?
- Nie musiałem zgadywać - rzekł owczarz. - Zjawiłeś się tutaj nie wzywany, zadajac zapłaty za odpo-wiedz, którą znalem, na pytanie, którego nigdy nie zadawałem. A w dodatku gówno wiesz o mojej robocie. Oddawaj psa.

facet łowi ryby... siedzi nad jziorem i siedzi i nagle z wody wychyla się mała żabka:
-dzień dobry panu. Przepraszam pana bardzo , czy ja mogłabym wejśc sobie na spławik i skoczyć do wody?
Facet się lekko zdziwił, ale się zgodził. Żabka wdrapała się na spławik i skoczyła. Za chwilę wypływa znowu i pyta:
-Przepraszam pana, a czy pan nie miałby nic przeciwko, gdybym ja jeszcze raz weszła sobie na spławik i skoczyła do wody?
Facet znowu się zgodził i żabka sobie skoczyła. Za chwilę znowu wypływa i pyta:
- przepraszam pana bardzo a czy pan nie miałby nic przeciwko gdybym ja wyszła z wody i siadła sobie koło pana?
facet kiwnął głową na znak zgody. Siedzą sobie razem na brzegu, patrzą w jezioro. Nagle z wody wypływa druga żabka i mówi:
-dzień dobry panu. Przepraszam pana bardzo , czy ja mogłabym wejśc sobie na spławik i skoczyć do wody?
na co pierwsza żabka:
-<font class="red">PIP</font>! Dobrze mówię proszę pana?



Teleturniej "jeden z dziesieciu":

Tadeusz Sznuk : Ile nog ma salamandra ?
Zawodniczka :Trzy
T Sz : To chyba kulawa...

-Prosze podac wzór na pole prostokata...
-a kwadrat + b kwadrat. - O Boze powiedzialam wzór na obwód
- Niestety Pani wzór na obwód równiez jest nieprawidlowy...

-Jaka czesc ciala odcial sobie Vincent van Gogh?
- yyy...yyy... wlosy?!

Pytanie: - Glowni bohaterowie "Nocy i dni"
Odpowiedz: - Jan i Bogumil
Sznuk: - To byloby takie nowoczesne malzenstwo...

Pytanie: - Jak sie nazywa szpital wojskowy?
Odpowiedz: - Latryna. (mialo byc lazaret)

Pytanie (kategoria powiedzenia i przyslowia):
Prosze dokonczyc. - Goly jak swiety...?
Odpowiedz: - Mikolaj...

- Jak nazywa sie mezczyzna którego zona wyjechala na wakacje? [odp: slomiany
wdowiec] Odpowiedz jednego z graczy: - Rogacz

- Postac z mitologii i znany klub pilkarski? Dla ulatwienia na litere A?
Odpowiedz po zastanowieniu równo z bipem (nota bene policjanta): AC Milan.

- Jaki narzad umozliwia rybom oddychanie pod woda?
- Syfon.

- Ile par oczu ma mucha?
- 100 milionów

- Jak sie nazywal chlopiec z bajki o królowej sniegu
- yyy... bede strzelal... Pinokio

- Jak nazywa sie para aktorów odtwarzajacych role Barbary i Bogumila w
serialu "Noce i dnie"?
- Eeee, eeee, yyyy, yyyy (Biiip ! - koniec czasu). Zapomnialem. Ale teraz
juz wiem.
- To prosze powiedziec
- ... Dalej zapomnialem


- Ile w jezyku polskim rozrózniamy przypadków w liczbie pojedynczej, a ile w
liczbie mnogiej?
- Tyle samo

"Kwiatek" z Va Banque

Kategoria "Pieprz"
- Mówimy tak, kiedy ktos nie orientuje sie, nie zna sie w danym temacie.
- Co to znaczy pieprzyc androny ?

Autentyk z innego teleturnieju
Odgadujacy musial byc niezle "stremowany":
- Dokad jechal slynny pociag o 15.10?"
- Do Garwolina...
Prowadzacy zglupial:
- Dlaczego do Garwolina?
- A bo ja tam mieszkam.

Familiada

Podaj rodzaj farby.
- Czerwona!
Wobec braku takowej odpowiedzi na tablicy Strasburger pyta kolejnego
zawodnika: -Podaj rodzaj farby. Odpowiedz: -Zielona!

Sport, w którym biora udzial zwierzeta.
Odpowiedz: - Walka jeleni na rykowisku...

Byly premier.
Odpowiedz: - Rakowiecki

- Podaj rodzaj potwora.
- Kangur!

- Wiecej niz jedno zwierze, to...?
- Owca.
Pytanie przechodzi na druga rodzine. Wiecej niz jedno zwierze,to...?
- Lama?

- Co robia koty?
- Skakaja.

Pytanie: Dokad rodzice nie zabieraja ze soba dzieci?
Odpowiedz: Do agencji towarzyskiej.


Do samochodu wsiada dwoch podpitych osobników. Samochód ostro rusza z miejsca. Kawalerska jazda trwa już dobry kwadrans. Wóz zarzuca.
- Te, jak jedziesz? - mówi jeden z pijanych.
- Ja? Przez cały czas byłem przekonany, ze to ty prowadzisz...


Mężczyzna około 40 - stki pomykał szosą w swoim nowiutkim porsche. Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono - niebieskie migające światełka. Pewien mocy swojego samochodu ostro przyspieszył ale wóz policyjny nie dawał za wygraną
Po chwili zdał sobie jednak sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo jazdy i powiedział:
- To był dla mnie długi dzie , zbliża się koniec mojej zmiany,na dodatek jest piątek trzynastego. Mam dość papierkowej roboty, więc jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoją ucieczkę, pozwolę panu odjechać bez mandatu
Mężczyzna pomyślał chwilkę i powiedział:
- W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta. Bałem się, że chciał mi ją pan oddać .


Polacy w Formule 1
Po ostatnim wypadku Michaela Schuhmachera stajnia Ferrari zwolniła cala załogę z boxu. Decyzje podjęto po przejrzeniu dokumentacji na temat grupy młodych, bezrobotnych Polaków z Berlina, którzy byli w stanie w ciągu 4 sekund odkręcić wszystkie koła od samochodu, nie dysponując przy tym żadnymi potrzebnymi narzędziami...

Team Ferrari uznał to jako mistrzowskie osiągniecie (z taktycznego punktu widzenia) - jako ze w dzisiejszych czasach o zwycięstwie lub przegranej w wyścigach Formuły 1 nierzadko decyduje czas pobytu w boxie. Projekt jednak zakończono równie szybko jak go rozpoczęto: młodzi mechanicy co prawda zmienili wszystkie koła w ciągu 4 sekund, ale równocześnie w ciągu mniej niż 10 sekund kompletnie przelakierowali bolid, przebili numery i sprzedali... team'owi McLaren


Firma Lotto postanowiła zrobić badania, co przeciętni ludzie zrobiliby z główną nagrodą. Przed kolekturą pytają o to mężczyznę wysiadającego z syrenki, a ten odpowiada, że na pewno kupiłby jakiś lepszy samochód. Inny odpowiedział, że może wybrałby się do Afryki. Nagle pod kolekturę podjeżdża wspaniały, wypasiony Audi A8. Wysiada z niego super elegancki gość. Ankieter pyta go, co zrobił by z wygraną, a ten po chwili namysłu odpowiada:
- Na pewno spłaciłbym zaległy ZUS no i podatek.
Ankieter na to:
- No dobrze, a co z resztą?
- A reszta niech czeka...


Biegnie zajączek przez las, spotyka ślimaka, ślimak pyta zajączka
- Ty, co tak szybko zasuwasz?
- Ślimak co ty nie słyszałeś, na nasze łąki weszła Izba Skarbowa, i co, <font class="red">PIP</font> bo się nie wytłumaczę(ja futro,żona futro,dzieci futro)...

Ślimak przyśpieszył spotyka bociana -bocian pyta:
- Ty ślimak co tak PIP?
- Bocian, co ty nie słyszałeś na nasze łąki weszła Izba Skarbowa, i co <font class="red">PIP</font> bo się nie wytłumaczę (ja domek,żona domek, dzieci domki)...

Bocian poleciał do Afryki spotyka pawiana
- Ty bocian, co ty tu robisz?
- Spierdoliłem bo na nasze łąki weszła Izba Skarbowa ja się nie wytłumaczę(ja co roku wakacje za granicą, żona wakacje za granicą, dzieci wakacje za granicą).
- Ty bocian ,a gdzie to jest ?
- W Polsce.
Na to pawian
- Ty to kraj dla mnie ! (ja z gołą dupą, żona z gołą dupą,dzieci z gołą dupą).



Panie graja w golfa. Jedna z nich uderzyla pileczke - chciala prosto, poszlo w lewo.
Niedaleko stojacy obserwator zenskich zmagan zgial sie w pol, wsadzil dlonie pomiedzy uda i wrzasnal. Pani podbiegla do niego przerazona:
- Ja bardzo pana przepraszam, ale to bylo doprawdy niechcacy!
Pan dalej jeczy:
- Jestem fizykoterapeutka, moze bede w stanie panu pomoc...
Pan nadal jeczy...
Pani rozpiela mu rozporek i rozpoczela masowanie.
Po 5 minutach pyta:
- No i jak?
- Bardzo przyjemnie,ale kciuk nadal boli..


- Placi pani mandat! - mowi dwoch policjantow, zatrzymujac samochod, jadacy z nadmierna predkoscia.
- A czy nie moglabym zaplacic w naturze?
- Co to znaczy: "w naturze"?
- No, wiecie, musialabym zdjac majtki i wam dac...
Policjant odwraca sie do kolegi i pyta:
- Potrzebne ci sa majtki?
- Nie!
- Mnie tez nie...


ONZ opracowało ankietę na temat: "Proszę szczerze odpowiedzieć na
>pytanie,
>> > jak pani (pana) zdaniem należy rozwiązać problem niedostatku żywności
w
>> > wielu krajach na świecie".
>> > Ankieta okazała się totalną porażką, ponieważ
>> > 1. W Afryce nikt nie wiedział, co to jest żywność.
>> > 2. W Niemczech nikt nie wiedział, co to jest "szczerze"
>> > 3. W Europie Zachodniej nikt nie wiedział, co to jest niedostatek.
>> > 4. W Chinach nikt nie wiedział, co to jest własne zdanie.
>> > 5. Na Bliskim Wschodzie nikt nie wiedział, co to jest Rozwiązanie problemu.
>> > 6. W Ameryce Południowej nikt nie wiedział, co to znaczy "proszę".
>> > 7. W Ameryce Północnej nikt nie wiedział, że są jeszcze jakieś inne kraje
>> > 8. W Europie Wschodniej powiedzieli, ze nic nie beda wypelniali dopóki ankieter z nimi nie wypije, a jak wypili to dostał w morde bo wygladal na Niemca .

Mały chłopczyk wraz z tatusiem znaleźli w lesie małego jeżyka. Leżał pod kępką trawy i drżał z zimna. Chłopczykowi zrobiło się żal jeżyka i poprosił tatusia, żeby zabrali jeżyka do domu. Tata się zgodził, i tak jeżyk zamieszkał u nich. Chłopczyk bardzo dbał o jeżyka, poił go mleczkiem i dawał mu najlepsze owoce. Jeżyk zajadał ze smakiem i nieraz - ku zdziwieniu chłopca - pomrukiwał z zadowoleniem. Na zimę jeżyk - jak przystało na wszystkie porządne jeżyki - zapadł w zimowy sen. A na wiosnę jeżykowi urosły skrzydła, na czole wyrósł róg i odleciał przez niedomknięte okno. Wtedy stało się jasne, że chłopczyk z tatusiem nie przynieśli z lasu jeżyka, tylko jakieś ch_j wie co.

>> Starszy pan stwierdził ze jego żona słabo słyszy
>> i postanowił pójść skonsultować się z lekarzem, co może na to poradzić.
>> Lekarz stwierdził:
>> - Aby móc coś poradzić muszę wiedzieć jak bardzo jest to zaawansowane.
>> Niech pan to zbada w następujący sposób, najpierw zada pytanie
>> z odległości 10 metrów, jak nie usłyszy to z 8 itd. i wtedy
>> mi pan powie przy jakiej odległości żona pana usłyszała.
>> Tak więc wieczorem żona robi w kuchni kolacje, a facet w pokoju
>> czyta gazetę i stwierdza:
>> "W sumie tutaj jestem akurat 10 metrów od niej, zobaczymy czy mnie
>> usłyszy".
>> - Kochanie! - woła - Co jest dziś na kolacje?
>> Bez odpowiedzi. Zmniejszył dystans do 8 metrów, wciąż żadnej odpowiedzi.
>> Zmniejsza do 6, 4, 2, aż w końcu podchodzi staje tuz obok niej i pyta:
>> - Kochanie, co dziś na kolacje?
>> - Kurczak, qfa, kurczak!!!!! głuchy fiucie!!!!!!

Siedzi Bush i premier Pakistanu w knajpie.
Wchodzi jakiś gość i pyta barmana:
Czy to nie Bush i premier Pakistanu?
Barman na to:
- Tak.
Gość podchodzi do nich i pyta:
Co robicie chłopaki?
- Planujemy wojnę w Afganistanie
- I co się wydarzy?
- Zabijemy 14 milionów Afganczykow i jednego mechanika rowerowego...
- Jednego mechanika rowerowego?
Na to Bush do premiera:
- Widzisz, mowiłem Ci, że nikogo nie obchodzi 14 milionów Afganczykow.

Warszawiak, Ślązak i Kaszub na wakacjach w Egipcie płynąc łódką wyłowili z wody gliniany dzban z dziwną pieczęcią. Złamali pieczęć no i oczywiście z dzbana wyleciał dżinn. "Dobra, uwolniliście mnie, to
macie wasze trzy życzenia. Po jednym na każdego starczy."
Kaszub: "Ja tak kocham Kaszuby... niech zawsze woda w jeziorach będzie czysta, ryb pod dostatkiem a turyści porządni i bogaci."
Dżinn: "Nudnawe życzenie, ale jak chcesz. Zrobione."
Warszawiak: "Wybuduj dookoła Warszawy ogromny mur żeby odgrodzić
moje miasto od reszty tego zacofanego kraju i żeby żadni wsiowi mi tu nie przyjeżdżali."
Dżinn: "OK. Zrobione."
Ślązak: "Powiedz mi coś więcej o tym murze."
Dżinn: "No, otacza całe miasto, jest betonowy, wysoki na kilometr i szeroki na trzy kilometry u podstawy. Mysz się nie prześliźnie."
Ślązak: "Dobra. Nalej wody do pełna."

Sytuacja w łaźni w wojsku. Zaparowane pomieszczenie. Wpada kapral i wrzeszczy na jednego z kotów:
- Szeregowy, co wy robicie??? Wy się masturbujecie !!!!!
- Nie , panie kapralu, ja go tylko tak szybko myję ! .....
Golak

to bede tak pisal z pamieci !

Pewnego wieczoru wtacza sie maż do domu . żona nie moze juz wytrzymac z powodu ze maz wreaca codzien napity. Pyta sie go gdzie byles - za to on ledwo co odpowiada ze z kolegami i zawija sie do wyrka i pada. żona zdejmuje kórtke i znajduje w kieszeni prezerwatywy. wpada na pomys wsadzenia ich mu w tylek ! . Z rana facet wstaje i idzie do wc wychodzac z niej zona pyta sie czy idziesz dzis z kolegami - na to on odpowiada : niemam juz koloegow :(
ODPOWIEDZ

Wróć do „Wszystko o wszystkim”