Przed rozkręcaniem działało wszystko dobrze, teraz po złożeniu wziąłem bestię na przejażdżkę kolo domu i zonk
Podczas tej delikatnej przejażdżki po 300 metrach afr wróciło do normy olej zaczął się rozgrzewać więc trochę docisnąłem i tu od razu problem, auto przerywa jak turbina zaczyna pompować i kaszle, krztusi się... przyspieszyłem tak ze 3 razy mocniej żeby sprawdzić czy się nie poprawi po chwili ale nic to nie dało.
Wracając już delikatnie zobaczyłem że mam niskie ciśnienie oleju. Po zatrzymaniu się na niskich oscylowało w okolicach 1-1,3 Bara. Powinno być ze 2, prawda? Żadnego wycieku nie widać, nie widać też białego dymu. Co to może być? Co sprawdzić w pierwszej kolejności?




