Banzai pisze:Tak trochę z innej beczki - na jakiej podstawie wysuwacie wnioski że tuning N/A niszczy silnik?! Bo takie stwierdzenie jest conajmniej kretyńskie.
no dzieki, ...ale ok.
Banzai pisze:Dłubanie N/A to wyciąganie z silnika absolutnych rezerw mocy
no wlasnie...
Banzai pisze:(nie pisze oczywiście o extremalnych wałkach czy kompresji 13:1, bo na te rzeczy przy polskim paliwie i tak by sie nikt nie zdecydował). Więc wyluzujcie ze stwierdzeniem "niszczenia silnika"...
Moze w takim razie rozwine mysl i wytlumacze Ci co znaczylo pojecie "psucia silnika". Po pierwsze byl to duzy skrot myslowy, a Ty to wzioles zbyt doslownie.
Generalnie chodzi o proporcje...zreszta jak we wszystkim. Oczywiscie, ze tuning N/A tez sie robi i mozna, ale...
Mam 280 koni - to juz cos, auto nie zostalo stworzone do rajdow, czy scigania sie na cwiarte itd. Oczywiscie ze moge z niego zrobic potwora, ale "tjuninkujac" N/A, stosunek wydanych pieniedzy do uzyskanej mocy bedzie conajmniej sredni. Poza tym kontrowersyjne pozostaja same zmiany w silniku. Otoz, jesli bede w nim dlubal, to czynnik ludzi (co najmniej polowa polskich "tjunerów") moze zawiesc, a byloby szkoda. Ryzyko wiec jest, czy zatem warto ryzykowac dla np. 30 koni? a to pytanie kazdy musi sobie odpowiedziec sam. Ja raczej bym tego nie zrobil, bo dzieki 30 konim i tak niemilosiernie szybki nie bede,. Jesli sie chce byc najszybszym, to za kase ktora wydalismy na 350 z mozna sobie kupic szybsze, choc starsze auta, albo latwiejsze w "tjuninku". Oczywiscie jak juz sie polasimy na te 30-40 koni, zeby nie bylo hardcorowo w n/a a te 30-40 to i tak juz sporo bedzie, to musimy kupowac czesci najdrozszych firm, bo o szkodliwosci podrob chyba nie musimy rozmawiac. A na zmienionych np walkach samochod moze i tak sie zachowywac inaczej - wieksza moc ale inna charakterystyka, inne spalanie, w najgorszym wypadku nierowna praca na niskich. Oczywiscie tak byc nie musi, ale im wieksza harmonia pracy tym mniejszy przyrost mocy...niestety. Poza tym ktos to musi zalozyc, wystroic itd. Znow ryzyko. Ok, mozna, nie mowie, ze nie, ale po co? zeby urwac 0.5 sek na 100? Mnie to nie kreci.
No i wreszcie jeszcze jedno. Silniki, ktore wypuszcza fabryka sa przygotowywane przez ogromny sztab ludzi - nie mowie, ze nieomylnych, ale jednak nie glupich, ktorzy budujac silnik wypracowali swoisty kompromis. Brali wiele czynnikow pod uwage - zywotnosc, spalanie, dane techniczne, zapotrzebowanie rynku i milion innych.. Oczywiscie niektore mozemy sobie olac, ale nalezy pamietac, ze z reguly (nie zawsze) kombinowanie przy silniku powoduje zaklocenie tego kompromisu. No jasne, ktos moze powiedziec : "Czego nie robi sie dla mocy"..no jasne, mozna wszytko - tylko po co majac b.fajne auto, ktore moze nam sluzyc i sluzyc i sluzyc chcemy wystawic na ryzyko tak jak nasza cierpliwosc, pieniadze i nerwy? Jesli ktos uwaza ze 30-40 koni to usprawiedliwia i ma na to ochote to szerokiej drogi...Ja bym raczej tego nie zrobil. Wole miec mily dupowoz na codzien i cieszyc sie nim, albo rzucic wszystko na jedna karte, isc na calosc i uturbiac, superchargerowac, kuc itd.
Tylko czy nie lepiej wtedy kupic drugi samochod i dlubac w nim do woli, a ten sobie zostawic na mile wypady na spoockie molo?
pozdrawiam.