Dzisiaj miałem happy day , pojechałem w trase odebrać kase

wrescie , no i jak by tego było mało to miałem super ciekawą przprawe w drodze powrotnej
Napierw jadąc drogą III kategori przez las , całą w śniegowej pokrywie stwierdziłem że źle jade i zawracam , użyłem swoich światowej sławy umiejętności nawrotu o 180 i....... iwpadłem dupskiem w dołek - taki rów , cały ze śniegu a auto z tyłu do połowy

i lipa , wysiadam , jestem 90km od domu i cotu robić ? przez 30 minut wykopywałem go gołymi ręcami z miernym skudkiem - nikt tamtędy nie jechał ale nagle EUREKA , pojawił się jakiś "Wieśio" w walonkach i powiedział "Joł hoopie joł ci pomaga , cekaj tu ja zawoła Fatera un cie wyciognie" i przyjechał fater jakiś Ursusem gti i wyciągnoł mnie z opresi . Strat nie stwierdziłem , zato odmarzłem . Jade dalej , na zakrętach boczkami - bo jak coś to mnie wyciągną , wogóle wypas sie jedzie taką ubitą śniegówą , a wrazie braku umiejętności , lub przesadzenia , opona odpija sie od zmarzniętej zaspy po bokach drogi i jedziemy dalej bez problemów . Było WYPAS. ale to nie koniec ....
Następna akcja , już na bardzo czarnej drodze jade sobie a na ogon siada Honda Civic na oko 94 - 95 rok , jak sie potem okazało 1,5 16v , fajnie buczała , - niebieska ospojlerowana , no i zaczyna sie coś dziać , wyprzedzam , ona zamną , ja sie chowam , pedał w gotowości , obroty 4000 , bieg 3-ci , wyprzedza mnie - pedał dalej w gotowości jest równo zemną zaglądam a tam .... Muza - piękna Blond Calineczka , opalona ładna buzia lekko się uśmiecha i daje ogień , a ryczała jej ta honda jak by miała z 400 KM , szkoda że musiałem popuścić by ją wpuścić przed siebie - no i dawaj mała , próje zanią , oczywiście jak to 200sx , gas do połowy i jestem już z przodu (nawet jej pomachałem). Potem wioski , i za wioską dalej ogięn ona , ja spokojnie , znowu jedzie kołomnie , uśmiecha się zaczepliwie i daje czadu - o nie kochana , nie tym razmem , i nagle zmalała do rozmiaru kropki w bocznym lusterku , na zegarze zawidniało 160 , więc wróciłem po rozum , zwalniam , a ona znowu i to z rozpędu leci i wyprzedza (z ROZPĘDU !!!) , ale tym razem też nic z tego feministko , zrównała sie zemną , a ja odstrzeliłem , tak od 120 do 180 i po heblach (wiem że przesadzam czasem , ale to już była obwodnica więc troche można) - ta próba już niebyła flirtem - tylko pełne skupienie , dziewczyna tak śmiesznie w tej pędzącej hondzie wyglądała , głowa do dołu , obie łapy na kierze czyli pozycja na strzałe , ajak przyspieszyłem to ta jej głupiutka minka typu " ejj co jest"
Tak czy inaczej obiechała mnie potem w korku hhahaha , stała na lewo , a ja na prawo , tyle że przedemną auta , a przed nią pusto , zatrzymała sie i krzykneła teraz mi sie udało , uśmiechneła , ruszyła i pojechała w lewo ,a ja jej pomachałem.
Tak czy inaczej to był mój najprzyjemniejszy dzięń za kółkiem jak narazie chyba ,tylko przez tą blondyne 3-cia noga utrudniała hamowanie
Pozdro
SX-sy