Dwóch zawianych gości chciało napić się drinka, ale mieli ze sobą tylko kilka złotych. W końcu jeden z nich proponuje:
- Złóżmy się i kupmy sobie hot doga.
- Hot doga? Ja chce drinka!
- Zrobimy tak: kupimy hot doga, wyjmiemy z niego parówkę i przymocuje ja sobie do rozporka. Pójdziemy do baru, zamówimy drinki, wypijemy. Kiedy przyjdzie do płacenia, ty uklękniesz i zaczniesz ssać parówkę, tak jakbyś robił mi laskę. Barman nas wyrzuci i nie będziemy musieli płacić. I tak zrobili. Zamówili dwie whisky, wypili, odegrali scenkę i barman ich wyrzucił. Odstawili ten numer w 19 barach.
- Wiesz co? - mówi w końcu drugi facet.
- Zamieńmy się rolami, bo mnie juz kolana bola...
- Myślisz, ze jesteś w gorszej sytuacji ode mnie? Stary, ja zgubiłem parówkę w trzecim barze...
* * *
Kobieta w widocznej ciąży przychodzi do lekarza i pyta:
- Panie doktorze, ja mam... to znaczy mój mąż chciałby wiedzieć...
- Rozumiem, rozumiem - przerywa jej lekarz. - Aż do bardzo zaawansowanej ciąży można bezpiecznie uprawiać seks.
- Nie, nie o to chodzi. On chciałby wiedzieć, czy wciąż mogę rąbać drewno.
W murzyńskiej wiosce rodzi się białe dziecko. Poruszenie, konsternacja, rodzice idą do szamana.
- Szamanie, jesteśmy oboje czarni a dziecko się urodziło białe, jak tomoże być?
- A robiliście to po murzyńsku?
- Tak, tak, po murzyńsku!
- Od tyłu po murzyńsku?
- Od tyłu po murzyńsku!
- A palec w dupie był?
- Nie było.
- No to tędy się światło dostało!
==========================================================
Była niezła burza i facetowi zerwało blachę z dachu. Trochę ja pogięło, przy okazji wiec
zabrał to do mechanika żeby wyprostował. Po dwoch dniach mechanik dzwoni do niego:
- Panie, nie mam pojęcia co pan z tym samochodem zrobił, ale za tydzień będzie do
odebrania...
--------------------------------------------------
Czuły na wszystkie usterki swojego pojazdu, właściciel samochodu zwraca się do mechanika w serwisie:
- Wie pan, ilekroć osiągam prędkość 150 km. na godzinę, coś zaczyna mi stukać w silniku. Co to może być?
- Wydaje mi się - odpowiada mechanik - że to puka pański anioł stróż...
Kawały - znacie jakies fajne??
Moderator: Moderator
o to seria o Stirlitzu
Wróciwszy do swego gabinetu, Mueller zauwazyl, ze Stirlitz
podejrzanie
kreci sie w poblizu sejfu.
- Co tu robicie, Stirlitz? ? srogo zapytal.
- Czekam na tramwaj - odparl Stirlitz.
- W porzadku! - rzucil Mueller, wychodzac. Ale na korytarzu
pomyslal: Jakiz u diabla moze byc tramwaj w moim gabinecie?
Zawrocil. Ostroznie zajrzal do gabinetu. Stirlitza nie bylo.
- Pewnie juz odjechal - pomyslal Mueller.
Stirlitz sie zamyslil. Spodobalo mu sie to, wiec zamyslil sie
jeszcze raz.
Stirlitz wolnym krokiem zblizyl sie do lokalu kontaktowego.
Zapukal umówione 127 razy. Nikt nie otworzyl. Po namysle wyszedl na
ulice
i spojrzal w okno. Tak, nie mylil sie. Na parapecie staly 63 zelazka -
znak wpadki.
Gestapo obstawilo wszystkie wyjscia, ale Stirlitz ich przechytrzyl.
Uciekl przez wejscie.
Stirlitz wszedł do kawiarni. W kącie, tyłem do niego, siedział
niemiecki oficer.
"To pewnie Mueller" - pomyślał Stirlitz.
"Tak, to ja" - pomyślał Mueller.
Mueller wiedział, że Rosjanie, zamieszawszy cukier, zostawiają łyżkę
w szklance z herbatą. Chcąc sprawdzić Stirlitza, zaprosił go na
herbatę.
Stirlitz wsypał cukier do szklanki, zamieszał, wyjął łyżeczkę,
położył ją na spodeczku, po czym pokazał Muellerowi język.
Hitler i Bormann stoją przed mapą i planują ważną akcję. Wchodzi
Stirlitz z pomarańczami, wyciąga aparat fotograficzny, robi zdjęcia mapy i wychodzi.
Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
- Kto to był?
- Stirlitz, radziecki szpieg.
- Czemu go nie aresztujesz?
- Nie ma sensu. Znów się wykręci. Powie, że przyniósł pomarańcze.
Bormann szedł nocą przez las. Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
- Sowa - pomyślał Bormann .
- Sam jesteś sowa - pomyślał Stirlitz.
Do gabinetu Bormanna wchodzi nieznajomy. Staje przed biurkiem i patrząc
prosto w oczy Bormanna, wykonuje dziwne gesty. W końcu mówi:
- Słonie idą na północ, a wołki zbożowe podążają ich śladem.
Bormann patrzy na przybysza z wyraźnym niesmakiem:
- Gabinet Stirlitza jest piętro wyżej - odpowiada.
Dom Stirlitza okrążyli gestapowcy. - Otwieraj! - krzyknął Mueller.
- Stirlitza nie ma w domu! - powiedział Stirlitz. W ten oto sprytny
sposób Stirlitz już piąty raz przechytrzył gestapo.
Stirlitz wchodzi do gabinetu Muellera:
- Nie chciałby pan pracować dla radzieckiego wywiadu? - pyta.
Nieźle płacą.
Zszokowany Mueller patrzy podejrzliwie. Stirlitz zmieszany idzie do drzwi.
Przystaje:
- Nie ma pan przypadkiem aspiryny? - pyta. Wie, że ludzie
zapamiętują tylko koniec rozmowy.
Stirlitz wszedł do kawiarni Elefant. - To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma -
powiedział jeden z siedzących przy stole. Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
- Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
- Jak to nie!? To Stirlitz! - krzyknął trzeci. Zaczęła się zadyma.
Stołówka Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Mueller, Himmler i Bormann
cierpliwie stoją w kolejce. Stirlitz wchodzi i od ręki dostaje
obiad.
Mueller, Himmler i Bormann patrzą osłupiali. Nie wiedzą, że kobiety
ciężarne i Bohaterowie Związku Radzieckiego obsługiwani są poza
kolejnością.
Wróciwszy do swego gabinetu, Mueller zauwazyl, ze Stirlitz
podejrzanie
kreci sie w poblizu sejfu.
- Co tu robicie, Stirlitz? ? srogo zapytal.
- Czekam na tramwaj - odparl Stirlitz.
- W porzadku! - rzucil Mueller, wychodzac. Ale na korytarzu
pomyslal: Jakiz u diabla moze byc tramwaj w moim gabinecie?
Zawrocil. Ostroznie zajrzal do gabinetu. Stirlitza nie bylo.
- Pewnie juz odjechal - pomyslal Mueller.
Stirlitz sie zamyslil. Spodobalo mu sie to, wiec zamyslil sie
jeszcze raz.
Stirlitz wolnym krokiem zblizyl sie do lokalu kontaktowego.
Zapukal umówione 127 razy. Nikt nie otworzyl. Po namysle wyszedl na
ulice
i spojrzal w okno. Tak, nie mylil sie. Na parapecie staly 63 zelazka -
znak wpadki.
Gestapo obstawilo wszystkie wyjscia, ale Stirlitz ich przechytrzyl.
Uciekl przez wejscie.
Stirlitz wszedł do kawiarni. W kącie, tyłem do niego, siedział
niemiecki oficer.
"To pewnie Mueller" - pomyślał Stirlitz.
"Tak, to ja" - pomyślał Mueller.
Mueller wiedział, że Rosjanie, zamieszawszy cukier, zostawiają łyżkę
w szklance z herbatą. Chcąc sprawdzić Stirlitza, zaprosił go na
herbatę.
Stirlitz wsypał cukier do szklanki, zamieszał, wyjął łyżeczkę,
położył ją na spodeczku, po czym pokazał Muellerowi język.
Hitler i Bormann stoją przed mapą i planują ważną akcję. Wchodzi
Stirlitz z pomarańczami, wyciąga aparat fotograficzny, robi zdjęcia mapy i wychodzi.
Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
- Kto to był?
- Stirlitz, radziecki szpieg.
- Czemu go nie aresztujesz?
- Nie ma sensu. Znów się wykręci. Powie, że przyniósł pomarańcze.
Bormann szedł nocą przez las. Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
- Sowa - pomyślał Bormann .
- Sam jesteś sowa - pomyślał Stirlitz.
Do gabinetu Bormanna wchodzi nieznajomy. Staje przed biurkiem i patrząc
prosto w oczy Bormanna, wykonuje dziwne gesty. W końcu mówi:
- Słonie idą na północ, a wołki zbożowe podążają ich śladem.
Bormann patrzy na przybysza z wyraźnym niesmakiem:
- Gabinet Stirlitza jest piętro wyżej - odpowiada.
Dom Stirlitza okrążyli gestapowcy. - Otwieraj! - krzyknął Mueller.
- Stirlitza nie ma w domu! - powiedział Stirlitz. W ten oto sprytny
sposób Stirlitz już piąty raz przechytrzył gestapo.
Stirlitz wchodzi do gabinetu Muellera:
- Nie chciałby pan pracować dla radzieckiego wywiadu? - pyta.
Nieźle płacą.
Zszokowany Mueller patrzy podejrzliwie. Stirlitz zmieszany idzie do drzwi.
Przystaje:
- Nie ma pan przypadkiem aspiryny? - pyta. Wie, że ludzie
zapamiętują tylko koniec rozmowy.
Stirlitz wszedł do kawiarni Elefant. - To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma -
powiedział jeden z siedzących przy stole. Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
- Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
- Jak to nie!? To Stirlitz! - krzyknął trzeci. Zaczęła się zadyma.
Stołówka Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Mueller, Himmler i Bormann
cierpliwie stoją w kolejce. Stirlitz wchodzi i od ręki dostaje
obiad.
Mueller, Himmler i Bormann patrzą osłupiali. Nie wiedzą, że kobiety
ciężarne i Bohaterowie Związku Radzieckiego obsługiwani są poza
kolejnością.
EMWU is dead
==========================================================
Złodziej włamał sie do cudzego mieszkania i szpera w poszukiwaniu łupu. W pewnym momecie odzywa sie głos:
- Jezus cię widzi...
Złodziej zbladł choć w panujących ciemnościach i tak niewiele było widać. Co jest - pomyślał - dom miał byc pusty do końca tygodnia...
- Jezus cię widzi... - głos odzywa sie znowu.
Pełen obaw zlodziej skierował światło latarki w stronę skąd dolatywał głos i odetchnął z ulgą. W klatce na drążku chuśtała się papuga...
- Cześć - odezwała sie papuga - mam na imię Maria...
- Maria? He, he - zaśmiał się złodziej- Maria to bardzo glupie imię szczególnie jak dla ptaka.
- Może i tak ale jeszcze glupsze jest Jezus dla dobermana...
==========================================================
==========================================================
Żona się uparła, żeby ją Heniu zabrał na dancing. Długo jej tłumaczył, że to bez sensu, że go to nie bawi, ale wreszcie ustąpił. Poszli. Wchodzą do lokalu...- Dzień dobry, panie Heniu! - wita ich w progu portier. Żona zdziwiona.W sali podbiega natychmiast kelner.- Dla pana ten stolik co zwykle?Żona jeszcze bardziej zdziwiona. Mąż tłumaczy, że pewnie go z kimś mylą. Podchodzi kelner. - Dla pana to co zwykle? A dla pani? Żona zaczyna się wściekać. Zaczyna się występ. Striptizerka ma właśnie zdjąć ostatni element odzieży i pyta kto z sali pomoże jej w tym. - He-niu! He-niu! - skanduje sala. Tego już żonie było za wiele. Zerwała się i wybiegła z restauracji. On za nią. Wsiedli do taksówki i jadą do domu. Ona całą drogę robi mu wyrzuty. W końcu kierowca taksówki odwraca głowę i mówi:- Co, panie Heniu, takiej brzydkiej i pyskatej dziwki tośmy jeszcze nie wieźli.
>> > malzenstwo wspomina wczorajsza impreze- parapetowke w nowym
>> domu u
>> > znajomych:
>> > - ladnie maja stary co?
>> > - pewnie, nawet kible maja zlote...
>> > - jak to zlote ja nie widzialam
>> > - pojdziemy to zobaczysz
>> > i poszli, pukaja drzwi otwiera maly chlopczyk syn
>> wlasciciela. pytaja:
>> > - synku czy jest tata?
>> > a synek na to:
>> > - tato, przyszedl ten pan co wczoraj nasral ci w puzon!
- Jak długo można patrzeć na teściową z przymrużeniem oka?
- Aż się muszka zgra ze szczerbinką....
--------------------------------------------------------------------------------
Byli sobie stary facet i baba, pewnego dnia babie zachciało się sexić, no więc czyni zaloty, cuda niewidy, żeby zaciągnąć go do łóżka a on nic. No to baba idzie do lekarza, i mówi:
- Panie, doktorze, ja chcę a on nie. co robić?!
- Spokojnie, mam na to sposób, minutę zanim pani mąż wróci do domu niech pani zdejmie gacie stanie tyłem do drzwi i wypnie tyłek, a zaraz obudzi w nim pani dzikie seksualne zwierze. inaczej być nie może.
No więc jak powiedział tak baba zrobiła. Wypięta czeka... no i w końcu styrany małżonek wraca z roboty, otwiera drzwi, patrzy i <font class="red">PIP</font> ile sił w nogach do najbliższego baru, przybiega, siada,
zamawia setkę, pierwszą, drugą trzecią, itd. już dwie butelki poszły a on chce jeszcze, no to barman na to:
- Panie czemu pan tak pijesz, już trzecia butelka, no powiedz pan czemu?
- Panie ! ! ! Ja wracam styrany do domu po całym dniu pracy, wchodzę na piętro otwieram drzwi... a tam troll, półtora metra, szrama na pół pyska i mu z mordy ślina cieknie
Złodziej włamał sie do cudzego mieszkania i szpera w poszukiwaniu łupu. W pewnym momecie odzywa sie głos:
- Jezus cię widzi...
Złodziej zbladł choć w panujących ciemnościach i tak niewiele było widać. Co jest - pomyślał - dom miał byc pusty do końca tygodnia...
- Jezus cię widzi... - głos odzywa sie znowu.
Pełen obaw zlodziej skierował światło latarki w stronę skąd dolatywał głos i odetchnął z ulgą. W klatce na drążku chuśtała się papuga...
- Cześć - odezwała sie papuga - mam na imię Maria...
- Maria? He, he - zaśmiał się złodziej- Maria to bardzo glupie imię szczególnie jak dla ptaka.
- Może i tak ale jeszcze glupsze jest Jezus dla dobermana...
==========================================================
==========================================================
Żona się uparła, żeby ją Heniu zabrał na dancing. Długo jej tłumaczył, że to bez sensu, że go to nie bawi, ale wreszcie ustąpił. Poszli. Wchodzą do lokalu...- Dzień dobry, panie Heniu! - wita ich w progu portier. Żona zdziwiona.W sali podbiega natychmiast kelner.- Dla pana ten stolik co zwykle?Żona jeszcze bardziej zdziwiona. Mąż tłumaczy, że pewnie go z kimś mylą. Podchodzi kelner. - Dla pana to co zwykle? A dla pani? Żona zaczyna się wściekać. Zaczyna się występ. Striptizerka ma właśnie zdjąć ostatni element odzieży i pyta kto z sali pomoże jej w tym. - He-niu! He-niu! - skanduje sala. Tego już żonie było za wiele. Zerwała się i wybiegła z restauracji. On za nią. Wsiedli do taksówki i jadą do domu. Ona całą drogę robi mu wyrzuty. W końcu kierowca taksówki odwraca głowę i mówi:- Co, panie Heniu, takiej brzydkiej i pyskatej dziwki tośmy jeszcze nie wieźli.
>> > malzenstwo wspomina wczorajsza impreze- parapetowke w nowym
>> domu u
>> > znajomych:
>> > - ladnie maja stary co?
>> > - pewnie, nawet kible maja zlote...
>> > - jak to zlote ja nie widzialam
>> > - pojdziemy to zobaczysz
>> > i poszli, pukaja drzwi otwiera maly chlopczyk syn
>> wlasciciela. pytaja:
>> > - synku czy jest tata?
>> > a synek na to:
>> > - tato, przyszedl ten pan co wczoraj nasral ci w puzon!
- Jak długo można patrzeć na teściową z przymrużeniem oka?
- Aż się muszka zgra ze szczerbinką....
--------------------------------------------------------------------------------
- Panie, doktorze, ja chcę a on nie. co robić?!
- Spokojnie, mam na to sposób, minutę zanim pani mąż wróci do domu niech pani zdejmie gacie stanie tyłem do drzwi i wypnie tyłek, a zaraz obudzi w nim pani dzikie seksualne zwierze. inaczej być nie może.
No więc jak powiedział tak baba zrobiła. Wypięta czeka... no i w końcu styrany małżonek wraca z roboty, otwiera drzwi, patrzy i <font class="red">PIP</font> ile sił w nogach do najbliższego baru, przybiega, siada,
zamawia setkę, pierwszą, drugą trzecią, itd. już dwie butelki poszły a on chce jeszcze, no to barman na to:
- Panie czemu pan tak pijesz, już trzecia butelka, no powiedz pan czemu?
- Panie ! ! ! Ja wracam styrany do domu po całym dniu pracy, wchodzę na piętro otwieram drzwi... a tam troll, półtora metra, szrama na pół pyska i mu z mordy ślina cieknie
EMWU is dead
Wiecie dlaczego sex oralny jest zabroniony przez kościół ? ? ?
Proste , jak połknie to kanibalizm , jak wypluje to aborcja.
Proste , jak połknie to kanibalizm , jak wypluje to aborcja.
Wreszcie jeździ , i to jak 
Czym się różni rosyjski żołnierz o stringów????
Ruski żołnierz bardziej pije!!!!
Ruski żołnierz bardziej pije!!!!
Kiedy wieją wiatry zmian jedni budują mury, a drudzy wiatraki....
> Uradowana żona wraca do domu i mówi do męża:
> - Wyobraź sobie, że dzisiaj przejechałam trzy razy na czerwonym świetle i ani razu nie zapłaciłam mandatu.
> - No i?
> - Za zaoszczędzone pieniądze kupiłam sobie torebkę.
> - Wyobraź sobie, że dzisiaj przejechałam trzy razy na czerwonym świetle i ani razu nie zapłaciłam mandatu.
> - No i?
> - Za zaoszczędzone pieniądze kupiłam sobie torebkę.
Mówi ojciec do syna:
- Synu, znalazłem ci wspaniałą kandydatkę na żonę!
- Ale tato... sam potrafię znaleźć sobie dziewczynę... kto to jest?
- To córka Kulczyka!
- Suuuper! Trzeba było tak od razu!
Ojciec udaje się do Kulczyka na rozmowę:
- Dzień dobry Panu! Wydaje mi się, że znalazłem doskonałego kandydata na
męża Pańskiej córki!
- Wie Pan... ale ja nie szukam męża dla mojej córki...
- Ależ to wiceprezes Orlenu
- Cudownie! To zmienia postać rzeczy!
Następnie ojciec udaje się do prezesa Orlenu:
- Witam Pana Panie prezesie! Przychodzę z dobrą nowiną - mam idealnego
kandydata na wiceprezesa w Pańskiej firmie.
- No tak.. Ale ja nie szukam nikogo na tę posadę.
- Jest Pan pewien?! To zięć Kulczyka!
- Ooo! Chyba, że tak!
- Synu, znalazłem ci wspaniałą kandydatkę na żonę!
- Ale tato... sam potrafię znaleźć sobie dziewczynę... kto to jest?
- To córka Kulczyka!
- Suuuper! Trzeba było tak od razu!
Ojciec udaje się do Kulczyka na rozmowę:
- Dzień dobry Panu! Wydaje mi się, że znalazłem doskonałego kandydata na
męża Pańskiej córki!
- Wie Pan... ale ja nie szukam męża dla mojej córki...
- Ależ to wiceprezes Orlenu
- Cudownie! To zmienia postać rzeczy!
Następnie ojciec udaje się do prezesa Orlenu:
- Witam Pana Panie prezesie! Przychodzę z dobrą nowiną - mam idealnego
kandydata na wiceprezesa w Pańskiej firmie.
- No tak.. Ale ja nie szukam nikogo na tę posadę.
- Jest Pan pewien?! To zięć Kulczyka!
- Ooo! Chyba, że tak!
takich ludzi jak ja nie sieje sie jak zboze i nie zbiera kombajnem
Przychodzi syn do ojca staje przed nim i oznajmia mu :
- Tato, muszę ci coś powiedzieć ......... Jestem gejem !!!!!
- Tak ? A powiedz mi synu, czy masz dobrą pracę ?
- Nie
- A drogi samochód ?
- Nie
- A ubierasz się modnie i masz ekstrawaganckich przyjaciół ???
- Nie
- No widzisz, to ty nie jesteś Gejem tylko najzwyklejszym PEDAŁEM !!!!!!
- Tato, muszę ci coś powiedzieć ......... Jestem gejem !!!!!
- Tak ? A powiedz mi synu, czy masz dobrą pracę ?
- Nie
- A drogi samochód ?
- Nie
- A ubierasz się modnie i masz ekstrawaganckich przyjaciół ???
- Nie
- No widzisz, to ty nie jesteś Gejem tylko najzwyklejszym PEDAŁEM !!!!!!
takich ludzi jak ja nie sieje sie jak zboze i nie zbiera kombajnem
-
MICHU
> Polak je sobie spokojnie sniadanie. Przysiada sie do niego zujacy
> gume Amerykanin.
> - To wy w Polsce jecie cały chleb? - pytaAmerykanin.
> - No tak.
> - Bo my w USAjemy tylko srodek. Skorki odkrajamy, zbieramy do
> specjalnych pojemnikow, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na croissanty i sprzedajemy do Polski - stwierdza pogardliwie Amerykanin, zujac swoja gume.
> Polak nic.
> - A marmolade jecie? - pytadalej Amerykanin.
> - No, tak.
> - Bo my w USAjemy tylko swieze owoce. Skorki, pestki i tak dalej
> zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na dzem sprzedajemy do Polski - mowi i dalej zuje gume.
> - A seks w USAuprawiacie? - pytaPolak.
> - No oczywiscie.
> - A z prezerwatywami corobicie?
> - Wyrzucamy.
> - Bo my w Polsce to swoje zbieramy do specjalnych pojemnikow,
> oddajemy do recyclingu, przerabiamy na gume do zucia i sprzedajemy do USA.
>
> gume Amerykanin.
> - To wy w Polsce jecie cały chleb? - pytaAmerykanin.
> - No tak.
> - Bo my w USAjemy tylko srodek. Skorki odkrajamy, zbieramy do
> specjalnych pojemnikow, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na croissanty i sprzedajemy do Polski - stwierdza pogardliwie Amerykanin, zujac swoja gume.
> Polak nic.
> - A marmolade jecie? - pytadalej Amerykanin.
> - No, tak.
> - Bo my w USAjemy tylko swieze owoce. Skorki, pestki i tak dalej
> zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na dzem sprzedajemy do Polski - mowi i dalej zuje gume.
> - A seks w USAuprawiacie? - pytaPolak.
> - No oczywiscie.
> - A z prezerwatywami corobicie?
> - Wyrzucamy.
> - Bo my w Polsce to swoje zbieramy do specjalnych pojemnikow,
> oddajemy do recyclingu, przerabiamy na gume do zucia i sprzedajemy do USA.
>
Głupi Kowalski zmarł i oczywiście trafił do piekła. Tam przywitał go Diabeł i oświadczył że Piekło jest teraz miejscem bardziej miłym i gościnnym i że może wybrać z 3-ech rodzajów tortur. Cykl każdych tortur trwa 1000 lat i może on wybrać dowolny rodzaj jako pierwszy. Kowalski poszedł z Diabłem do hallu gdzie za stopy powieszony był Jon i był tam biczowany łańcuchami. Kowalski kazał Diabłu minąć to miejsce. Dalej doszli do sali gdzie powieszony był Brian za ramiona i biczowano go batogiem uplecionym z ogonów kotów. Znowu Kowalski przecząco pokręcił głową. W końcu doszli do Józefa przywiązanego do ściany zupełnie golutkiego. Wspaniała kobieta robiła na nim seks oralny.
Kowalski rzekł: "Tak to jest miejsce gdzie chce zacząć."
Diabeł na to: "Jesteś pewny? To trwa aż przez 1000 lat, zdajesz sobie sprawę z tego?"
"Tak jestem pewien jest to miejsce."
"OK" powiedział Diabeł. Podszedł do pięknej blondynki, puknął ją w ramie i rzekł: "Tu jest twój zmiennik."
Kowalski rzekł: "Tak to jest miejsce gdzie chce zacząć."
Diabeł na to: "Jesteś pewny? To trwa aż przez 1000 lat, zdajesz sobie sprawę z tego?"
"Tak jestem pewien jest to miejsce."
"OK" powiedział Diabeł. Podszedł do pięknej blondynki, puknął ją w ramie i rzekł: "Tu jest twój zmiennik."
takich ludzi jak ja nie sieje sie jak zboze i nie zbiera kombajnem
-
XANTOS
Po długiej przerwie delegacyjnej znów nadaję
:
Wraca Jasio ze szkoły i pierwszym pytaniem jakim strzela w rodzicow jest:
- Co to znaczy "robić loda" ?
Rodzice, ktorzy już dawno uzgodnili, że będą odpowiadać na każde "trudne" pytanie (bo po co ma dziecko szukać odpowiedzi na podworku), spojrzeli porozumiewawczo na siebie i mama mowi:
- Widzisz "robić loda" to brać penisa do buzi.
Na to ojciec :
- Jakie brać,... dawać! Syna przecież mamy.
Wraca Jasio ze szkoły i pierwszym pytaniem jakim strzela w rodzicow jest:
- Co to znaczy "robić loda" ?
Rodzice, ktorzy już dawno uzgodnili, że będą odpowiadać na każde "trudne" pytanie (bo po co ma dziecko szukać odpowiedzi na podworku), spojrzeli porozumiewawczo na siebie i mama mowi:
- Widzisz "robić loda" to brać penisa do buzi.
Na to ojciec :
- Jakie brać,... dawać! Syna przecież mamy.
-
sajgon
Na wydziale prawa student przychodzi na egzamin z logiki i bezczelnie pyta profesora:
- Pan sie lapie w tej logice panie Profesorze?
- Oczywiscie, co za pytanie.
- To ja mam taka propozycje panie Profesorze. Zadam panu pytanie i jesli pan nie
odpowie stawia mi pan 5, a jesli pan odpowie wywala mnie pan na zbity pysk.
- Dobrze. Niech pan pyta.
- Co obecnie jest: legalne, ale nie logiczne, co jest logiczne ale nielegalne, a co nie jest
ani logiczne ani legalne?
Profesor nie znal odpowiedzi i postawil studentowi 5. Nastepnie wola swojego najlepszego studenta i pyta go o odpowiedz. Ten mu natychmiast odpowiada:
- Ma pan panie Profesorze 65 lat i jest pan zonaty z 25 letnia kobieta, co jest legalne, ale
nie logiczne. Pana zona ma 20 letniego kochanka, co jest logiczne ale nielegalne. Pan
stawia kochankowi swojej zony 5 chociaz powinien go pan wywalic na zbity pysk i to nie
jest ani logiczne ani legalne...
no comment...
- Pan sie lapie w tej logice panie Profesorze?
- Oczywiscie, co za pytanie.
- To ja mam taka propozycje panie Profesorze. Zadam panu pytanie i jesli pan nie
odpowie stawia mi pan 5, a jesli pan odpowie wywala mnie pan na zbity pysk.
- Dobrze. Niech pan pyta.
- Co obecnie jest: legalne, ale nie logiczne, co jest logiczne ale nielegalne, a co nie jest
ani logiczne ani legalne?
Profesor nie znal odpowiedzi i postawil studentowi 5. Nastepnie wola swojego najlepszego studenta i pyta go o odpowiedz. Ten mu natychmiast odpowiada:
- Ma pan panie Profesorze 65 lat i jest pan zonaty z 25 letnia kobieta, co jest legalne, ale
nie logiczne. Pana zona ma 20 letniego kochanka, co jest logiczne ale nielegalne. Pan
stawia kochankowi swojej zony 5 chociaz powinien go pan wywalic na zbity pysk i to nie
jest ani logiczne ani legalne...
no comment...
-
XANTOS
Rozmawia dwóch znajomych w Nowym Roku na zajebistym kacu:
- No i co tam stary, jakies postanowienia na ten Nowy Roczek?
- Nooooo, wiesz, samochod ma juz rok, zaczyna sie sypac, trza by kupic
jakas nowke... Baby ciagle te same, dobrze by bylo je zmienic na inne, ile w końcu można te same bzykać. Jeszcze bym wyjebal na jakies dwa tygodnie na Seszele bo mi sie tu nudzi u nas. A i przydaloby sie skonczyc z trawa i koksem bo za bardzo już mnie nosi...
- Noooo to musisz sie wziac ostro do roboty... Aaaaaaaaa, a co z basenem, wspominales kiedys ze chcesz postawić taki pietrowy ze zjezdzalnia i sauna?
- Eeee, nic z tego... Byli panowie z gminy i powiedzieli że nie można bo jest teren podmokly u mnie na plebanii...
- No i co tam stary, jakies postanowienia na ten Nowy Roczek?
- Nooooo, wiesz, samochod ma juz rok, zaczyna sie sypac, trza by kupic
jakas nowke... Baby ciagle te same, dobrze by bylo je zmienic na inne, ile w końcu można te same bzykać. Jeszcze bym wyjebal na jakies dwa tygodnie na Seszele bo mi sie tu nudzi u nas. A i przydaloby sie skonczyc z trawa i koksem bo za bardzo już mnie nosi...
- Noooo to musisz sie wziac ostro do roboty... Aaaaaaaaa, a co z basenem, wspominales kiedys ze chcesz postawić taki pietrowy ze zjezdzalnia i sauna?
- Eeee, nic z tego... Byli panowie z gminy i powiedzieli że nie można bo jest teren podmokly u mnie na plebanii...
-
sajgon
Chcialem sie powstrzymac od tematu naszego kochanego rydzyka i RM ale nie wytrzymalem. To co tutaj jest spisane to autentyki (ale ludzie maja banie zryte):
ekspert na antenie RM:
- Wezmy slowo "komputer". Wszystkie litery w tym slowie przyporzadkujmy kolejnym liczbom w alfabecie, potem dodajmy je do siebie i pomnozmy przez 6.
Co otrzymamy?
Otrzymamy 666.
A wiec komputer i internet to narzedzia diabla
o. Rydzyk: - Ostatecznym celem homoseksualizmu jest walka z Kościołem i zniszczenie Kościoła
o. Rydzyk:
- Wykosztowaliście się na te kiełbasy, na te szynki na święta, a teraz co? Nawet na bilet nie macie, by pojechać do Częstochowy
ekspert RM:
- Masoni są narzędziem szatana, a ich znakiem jest słońce. Zwróćcie uwagę, że ten znak starają się umieścić wszędzie. Na przykład w Polsacie się ono pojawia i na butelkach wody "Bonaqua", i jako logo partii Unia Wolności. Żebyśmy mieli kilkuset takich ojców Rydzyków w Polsce, to nie musielibyśmy się bać masonerii.
no i na koncu moj faworyt (hahaha):
rozmowa na antenie RM:
- Ojcze Dyrektorze... mam nowotwora i to złośliwego.
- To wszystko dla Boga, córko.
pozdro rydzyk
ekspert na antenie RM:
- Wezmy slowo "komputer". Wszystkie litery w tym slowie przyporzadkujmy kolejnym liczbom w alfabecie, potem dodajmy je do siebie i pomnozmy przez 6.
Co otrzymamy?
Otrzymamy 666.
A wiec komputer i internet to narzedzia diabla
o. Rydzyk: - Ostatecznym celem homoseksualizmu jest walka z Kościołem i zniszczenie Kościoła
o. Rydzyk:
- Wykosztowaliście się na te kiełbasy, na te szynki na święta, a teraz co? Nawet na bilet nie macie, by pojechać do Częstochowy
ekspert RM:
- Masoni są narzędziem szatana, a ich znakiem jest słońce. Zwróćcie uwagę, że ten znak starają się umieścić wszędzie. Na przykład w Polsacie się ono pojawia i na butelkach wody "Bonaqua", i jako logo partii Unia Wolności. Żebyśmy mieli kilkuset takich ojców Rydzyków w Polsce, to nie musielibyśmy się bać masonerii.
no i na koncu moj faworyt (hahaha):
rozmowa na antenie RM:
- Ojcze Dyrektorze... mam nowotwora i to złośliwego.
- To wszystko dla Boga, córko.
pozdro rydzyk




