Wpada facet do apteki i krzyczy:
> Ludzie! przepuscie mnie bez kolejki tam
> czlowiek lezy i
> czeka!
> Przepuscili, podchodzi do okienka i:
> - Dwie prezerwatywy prosze.
>
> W czasie wojny Niemcy zlapali MacGyvera,
> wyslali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono Go do komory
> gazowej, zamknieto drzwi i puszczono smiertelna dawke gazu,
> czekaja, czekaja, wreszcie otwieraja drzwi, a tu wychodzi
> MacGyver i mówi:
> - Gaz wam sie ulatnial, ale juz naprawilem.
>
> Dlaczego Mojzesz przeprowadzil zydów przez morze ?
> - Bo wstydzil sie isc z nimi przez miasto.
>
> Do szpitala trafil pacjent na amputacje jednej nogi.
> Po operacji przychodzi do niego lekarz i mówi:
> - Mam dla pana dwie wiadomosci, dobra i zla.
> Która najpierw?
> - Zla, panie doktorze
> - Przez pomylke amputowalismy panu obie nogi
> - Co?!, a ta dobra wiadomosc, doktorze?
> - Widzi pan te ruda i cycata pielegniarke?
> - No widze...
> - Codziennie ja dymam... - odpowiada doktor
>
> Dwaj mali chlopcy stoja przed kosciolem, z którego wychodza
> wlasnie nowozency.
> Jeden z chlopców mówi:
> - Patrz jaki teraz bedzie czad!
> Po czym biegnie do pana mlodego i wola:
> - Tato, tato!!!
>
> Pyta mezczyzna w sklepie?
> - Czy jest cukier w kostkach?
> - Nie
> - A inne tanie bombonierki dla tesciowej?
>
> Zyrafa opowiada zajaczkowi:
> - Nawet nie wiesz, jak to wspaniale miec taka dluuuga szyje.
> Siegne wszedzie, do kazdej galazki, a potem....
> Pomysl, kazdy listek, który zerwe i przezuje, wedruje potem
> tak dluuuguo, dluugo w dól...
> Ach... jaka to rozkosz...
> Zajaczek slucha, nie reagujac.
> Zyrafa ciagnie dalej:
> - A gdy przychodzi upal... Ide nad rzeke, pochylam glowe,
> zaczerpne wody...
> Nie wyobrazasz sobie, jaka to rozkosz, gdy zimna, ozywcza
> woda splywa w dól, chlodzac mnie coraz bardziej i bardziej...
> Moja szyja rozkoszuje sie tym chlodem, centymetr po
> centymetrze, metr po metrze, a ja wraz z nia...
> Ech, gdybys wiedzial, zajaczku, jak to wspaniale miec taka
> dluuuga szyje...
> Zajaczek przechyla tylko lekko glowe i pyta:
> - A powiedz... Rzygalas kiedys?
>
> Jedzie chlop wozem zatrzymuje go policjant i mówi:
> - Co tam wieziecie na wozie? (a na wozie dwie beczki)
> - Sok z banana, panie wladzo - odpowiada pokornie chlop
> - Jak to sok z banana?
> - No tak z banana
> - A dobry on?
> - Nie wiem, nie pilem - mówi chlop
> - Ee cos krecisz! Dawaj kubek musze go spróbowac Chlop podal
> mu kubek soku,
> glina wypil zaczal sie krzywic zrobil sie czerwony na gebie,
> ale jakby nigdy nic wykrztusil:
> - No dobra, juz jedc
> A chlop:
> - Dziekuje panie wladzo, wio Banan.
>
> Rozprawa w sadzie. Zeznaje oskarzony (mysliwy):
> - Mowie sobie - pójde zapolowac.
> Wygladam przez okno - sniegu od cholery, wiec pociagam z
> piersiówki, biore strzelbe i wychodze.
> Ide sobie przez las, zimno jak cholera, wiec sobie pociagam z
> piersiówki i szukam zwierzyny.
> I tak sobie ide, ide, pociagam z piersiówki, zeby wiedziec
> daleko zaszedlem,
> az tu nagle patrze, a na drzewie siedzi kukulka i kuka, no to
> wypalilem.
> Zeznaje poszkodowany (jakala):
> - I-Ide S-Sobie p-przez l-las, az n-nagle w-widz-dze,
> idzie p-pijan-ny m-mys-sliw-wy i s-strze-eela. N-no to
> wl-laz-zlem na d-drzewo i k-krzy-ycze:
> KU...KU...KU...KU...KU... RWA NIE STRZELAJ!...
>
Ten z Bananem mnie powalil
