To i ja coś opowiem bo chwalić to się niestety nie ma czym

No więc miało to miejsce gdzieś tak w listopadzie ubiegłego roku, jakiś czas miałem już s13 i wybrałem się z moją dziewczyną na małą przejażdżke. Sytuacja miała miejsce na janowie, jade sobie spokojnie prawym pasem i spokojnie podjeżdżam do skrzyżowania, akurat zapaliło się czerwone. Zatrzymuje się, na środkowym stało jakieś kombi chyba stary passat, zresztą nie istotne... A na lewy pas szybko podjechało audi a3... Wtedy jeszcze nie wiedziałem jakie, później okazało się że to było 1.8t... Wiedziałem że będzie mały wyścig, passat stał akurat tak że na postoju nie widzieliśmy sie nawzajem dlatego poczekałem aż audi wystartuje po zmianie świateł na zielone... No cóż kierownik audi w 100% spełnił moje oczekiwania i wystrzelił jak z procy, ja spokojnie ruszam i widze że sie oddala, pewnie wogóle nie zauważył że stałem na światłach

No to ja pedał w pogłoge i rura za nim

dogoniłem go w moment i bez problemu wyprzedziłem

najbardziej podobała mi sie mina i zachowanie pasażerki która z nim siedziała

patrzyła na nyske jakby ducha zobaczyła z przerażaniem, ze strachem i z niesamowitym zdziwieniem w oczach, po chwili zaczeła pokazywać kierowcy że go wyprzedzam, to tamtemu włączył sie agresor i chyba dodał jeszcze mocniej gazu... W sumie to nie wiem bo ciągle sie od nich oddalałem... No może pół ciuta wolniej

Ja już tak mam że jak kogoś wyprzedze to czasem lubie po się popastwić nad ofiarą, więc jak już go mocno odszedłem to zwolniłem i poczekałem aż mnie dogoni... Audi driver znów mnie nie zawiódł i po chwili znalazł sie za mną po czym sie ze mną zrównał... W tym momencie (wiem z relacji mojej dziewczyny) i kierowca i pasażerka A3 patrzyli na mnie jakbym im całą rodzine wymordował. .. No cóż audi driver dał pedał w podłoge wysunął sie na przód po czym ja dodałem gazu i znowu go wyprzedziłem (tym razem na pół gazie) a on znów patrzył i pewnie zastanawiał się jak to jest możliwe??

Sytuacja powtórzyła się jeszcze 2 krotnie czekałem na audii ono podjeżdżało szybko mnie wyprzedzało po czym ja dodawałem gazu i to ja byłem górą... Dojechaliśmy tak aż do stadionu Widzewa i zatrzymaliśy się na światłach obok siebie z tym że ja skręcałem a kierowca a3 jechał prosto. Spojrzał na moją Nyske coś tam pod nosem sobie powiedział, uśmiechnał się lekko i z uznaniem pokiwał głową

może dot tej pory nie doceniał tego samochodu, a może (mało prawdopodobne) nie spotkał do tej pory godnego siebie rywala

Kurcze tak sie rozpisałem że pewnie nikt tego nie przeczyta, wychwaliłem się sam za wszystkie czasy a tu przecież nie ma się czym chwalic

Co nie zmienia faktu że takie małe zwycięstwo sprawiło mi sporo przyjemności

Pozdro