Teoretycznie mogą podnieść podatki, żeby sfinansować spłatę inwestycji z Euro2012 - ale z kogo te podatki zedrą, jak ludzi i tak nie stać na kolejne "deszczówki" i inne "katastry"? Idąc dalej - kraj może pogrążyć się w spirali długu a panowie rządzący stracą na pewno stołki - tego się mogą obawiać...
Wpływy do kasy na spłatę kredytów (bo za co to niby pobudowali? za zaskórniaki chyba nie
Popatrzcie od czego zaczęło się w Grecji - główną przyczyną braku kasy i zadłużenia kraju był brak zwrotu za organizację olimpiady - popytajcie się greków to wam potwierdzą (na próżno szukać tego w gazetach). Przyjechało mało zagranicznych kibiców, sama Grecja z własnej kasy nie dźwignęła ciężaru kredytów i potem się posypało... (zagranica po prostu nie zostawiła odpowiedniej kasy w Grecji).
U nas brak zwrotu z mistrzostw będzie oznaczać podobny scenariusz a zablokowanie autostrad temu sprzyja - o to chodzi w tym całym proteście...
Można się spierać o robienie na złość komuś, ale jeśli w ten sposób zostanie uniemożliwiony ruch kibiców, to tym samym zagrożone będą znaczne wpływy do budżetu Państwa, co na dłuższą metę może oznaczać kłopoty (bo już PKB nie pozamiata Rostowski pod dywan za pomocą przekrętów - narobi się po prostu za dużo syfu). Jeśli będzie do równoznaczne z kłopotami obywateli to wtedy już wszyscy pójdą z racami i kamieniami tak jak Karrlos chce
BTW Każda sprawa wymaga poświęceń. W stanach nawet mają na to określenie Collateral Damage. Także jak kogoś zaboli, że jest korek na drodze - trudno. Ten protest nadal będę uważał za jedyną szansę na zdziałanie czegokolwiek opierając się o argumenty przedstawione powyżej





