"Stoje sobie ostatnio spokojnie w kolejce do kasy w Carrefourze. Stoje
> sobie .... stoje...
> Nagle zauwazam przy drugiej kasie, wpatrzona we mnie i usmiechajaca
> sie sie DO MNIE blondyne. Ale jaka blondyne!!! Mówie Wam!!! Karaiby,
> slonce, plaza, Bacardi...!
> Ostatnio ladne dziewczyny sie do mnie tak usmiechaly, gdy
> przytaszczylem do akademika, na drugi dzien po imprezie, skrzynke
> zimnego piwa. Ale to bylo 10 lat temu...
> Ta jednak usmiechala sie do mnie przyjaznie nawet bez piwa. Jakas
> taka znajoma mi sie przez chwile wydala ale nie moglem sobie
> przypomniec skad...Pewnie podobna do jakiejs aktorki... Powoli budzil
> sie we mnie gleboko uspiony instynkt lowcy. Mieszanka adrenaliny i
> testosteronu wypelnialy mój organizm. To one kazaly mi bez
> zastanowienia zapytac:
> - Przepraszam, czy my sie skads nie znamy?
> Wypadlo nawet niezle. Lala polknela haczyk. Jej reakcja byla szybka,
> usmiech bez zmian:
> - Nie jestem pewna, ale chyba jest pan ojcem jednego z moich
> dzieci...
> Mówi sie, ze ludzki umysl potrafi w sytuacjach ekstremalnych pracowac
> nie gorzej od komputera. Mój byl w tej sekundzie w stanie konkurowac z
> najlepszymi. Po chwili mialem wydruk. Zawsze uzywam gumek. Zdrada
> malzenska jest juz sama w sobie wydarzeniem szargajacym nerwy
> szanujacego sie mezczyzny. Po co ja jeszcze dodatkowo komplikowac? Mój
> komputer pokladowy przypomnial mi tylko trzy przypadki, które byly
> odstepstwem od tej zasady. Kolezanka z pracy, na szczescie tak
> brzydka, tak ze sama jej twarz byla najlepszym zabezpieczeniem.
> Kolezanka zony z pracy, na szczescie po takim alkoholu, ze mi nie do
> konca ... tego...
> Jest!!! Pozostala tylko jedna mozliwosc. kiedy moglem sobie "strzelic"
> dzidziucha na boku. Nie omieszkalem podzielic sie ta radosna nowina z
> matka "mojego" nieslubnego dziecka i setka kupujacych przy okazji:
> "Juz wiem!!! Pani musi byc ta stripteaserka, która moi koledzy
> zamówili na mój wieczór kawalerski przed 8-ma laty!!! Pamietam, ze za
> niewielka dodatkowa oplata zgodzila sie pani wtedy robic TO ze mna na
> stole w jadalni na oczach moich klaszczacych kolegów i tak sie pani
> przy tym rozochocila, ze na koniec za darmo zrobila im pani wszystkim
> po lodziku!!!"
> Zalegla calkowita cisza. Nawet kasjerki przestaly pracowac. Wszyscy
> wpatrywali sie na przemian we mnie i w czerwieniaca sie coraz bardziej
> slicznotke. Kiedy osiagnela kolor znany w kregach muzycznych jako
> "Deep Purple" wysyczala przez sliczne usteczka:
> - Pan sie myli! - Karaiby zastapila Arktyka.- Jestem wychowawczynia
> pana syna w 2b..."
Kawały - znacie jakies fajne??
Moderator: Moderator
-
Asia Fili
Maz wraca do domu lekko niewyrazny:
- Piles?
- No cos ty, ani kropelki.
- Przeciez widze, ze ledwie stoisz na nogach. Przyznaj sie. Piles?
- Nie pilem.
- Powiedz Gibraltar.
- Pilem.
- Tatusiu, zrób żeby słoniki biegały...
- Nie synku, słoniki są już zmęczone.
- Ale tatusiu ...
- Synku, słoniki biegały na twoją prośbę już trzy godziny.
- No, tatusiu, ostatni raz. Proszę...
- No dobra.Kompania !!! Maski gazowe włóż !!! Dookoła poligonu biegiem marsz !!!
Wraca Żyd do domu i drze sie :
- Wygrałem w Totka, wygrałem w Totka , niech żyje Hitler, niech żyje Hitler !!!
- Coś Ty zgłupił? - pyta żona
- NIECH ŻYJE HITLER, NIECH ŻYJE....
- Powaliło Cię stary? Co już nie pamiętasz jak było w Oświęcimiu? Jak ledwo ocalałeś???
- NIECH ŻYJE HITLER !!!!!!!
- Powiesz mi w końcu o co chodzi????????
Żyd podciąga rękaw od koszuli i mówi
- Na te numery wygrałem !!!!!!!!!!!!!
Przychodzi facet do lekarza i pyta:
- Panie doktorze, jak leczyć owsiki ???
- A co, kaszlą?
Lezy sobie gosciu na plazy, podchodza do niego jakies ekstra laseczki w strojach bikini i jedna mowi:
- Jak puscisz baka, to sciagamy staniki.
Gosc zdziwiony troszke, niemniej baka sprzedal. Dziewczyny zgodnie z umowa sciagnely staniki.
Pojawila sie nastepna propozycja:
- Jak jeszcze raz puscisz baka, to sciagamy majtki.
Gosc : prrrruuuuuukkk.
- A teraz jak puscisz serie bakow, to bedziesz mogl nas podotykac.
No to gosciu: prrruk, prrrruuuuuuk, brrrrruk, pruk, pierrrrrd i nagle slyszy:
- Kowalski, nie dosc , ze spicie na zebraniu, to jeszcze pierdzicie.
Do firmy przyjmują kilku kanibali. Właściciel firmy wygłasza do nich
krotka mowę "zapoznawcza":
- Panowie! Płacimy dobrze, mamy stołówkę firmową - jeśli ktoś jest głodny, dają tam świetne obiady. Bardzo was proszę o dostosowanie się do tych zwyczajów, i nie niepokoić mi innych pracowników!
Kanibale przytakują, ze zrozumieli i wszystko jest OK. Po kilku tygodniach właściciel znów wzywa kanibali do siebie i mówi:
- Jestem bardzo zadowolony z waszej pracy, spisujecie się na medal. Ale mam jeden problem - od wczoraj wszystkie biura są brudne i nieposprzątane, wygląda na to, ze gdzieś zniknęła jedna ze sprzątaczek. Wiecie cos na ten temat?
Kanibale zarzekają się, ze w życiu, nic, zielonego pojęcia nie maja,
co się mogło stać. Właściciel wychodzi, a naczelny kanibal mówi do pozostałych:
- Który kretyn zeżarł sprzątaczkę?
Jeden niechętnie podnosi rękę i mówi, ze on.
- Idioto! - ryczy naczelny kanibal - przez miesiąc jedliśmy dyrektorów, kierowników, managerów, i nikt się nie zorientował! A ty musiałeś zeżreć akurat sprzątaczkę?!?
Kilka lat temu, wiedziony moją wieczną ciekawością poznania wszystkiego, co
tylko możliwe, w pawilonach na Marszałkowskiej zafundowałem sobie w seks
shopie pokaz "szalonej miłości na żywo".
Usiadłem w pomieszczeniu za kotarą. Po chwili weszła, nawet niezła
dziewczyna w fajnej bieliźnie i zaczęła udawać, ze robi striptiz, bo ile
czasu można z siebie zdejmować dwa sznurki, nawet wliczając w to próby
przecięcia się własnymi majtkami na pół?
Gdzieś po 5 minutach tych wygibasów nagle, bez ostrzeżenia walnęła się na
wykładzinę wprost u mych stóp. Wystrzeliła w górę wyprostowanymi nogami i
zastygła tak w bezruchu, trzymając nogi w kształcie litery, której, jak to
mawiał generał Jaruzelski, nie ma w polskim alfabecie.
No i tak sobie oboje milczymy, ja siedzę, a ona leży przede mną.... Muzyka,
czyli jakieś Ace of Basse się skończyła... cisza... Popatrzyłem się trochę,
ale ile można się gapić w jedno miejsce, jak szpak w cipę? Ta leży, widzę,
że jej nogi cierpną od tego trzymania w górze. W końcu nie wytrzymała i
ryknęła na cala budę:
-Rysiek, kurwa! Chodź już, bo klient zaczyna się nudzić!
Z za kotary doszedł mnie skrzekliwy męski glos:
-Już, kurwa idę, tylko się odleje!
Artystka, patrząc mi w oczy miedzy swoimi udami, przepraszająco wyszeptała:
- Pan się nie denerwuje, zaraz będziemy kontynuować szoł....
Zapaliłem sobie, a i artystkę na jej życzenie poczęstowałem. Palimy, ona,
już dla wygody oparła pięty o podłogę, ja sobie siedzę, pale i uważam, żeby
popiół jej na łono nie spadł.
Zza przepierzenia, niby kocim ruchem, wsunął się men... Wzrostu stołka
barowego, blady niczym słonina mimo, ze był to środek lata. Poza tradycyjnym
PSM na nadgarstku, jakimiś runicznymi znakami na łopatkach, miał jeszcze
wytatuowany na brzuchu napis "Tylko dla pań!", ze strzałką niknącą w jego
kąpielówkach w biało-niebieskie prążki.
Zaczął pląsać w tym pomieszczeniu, o wymiarach 2x2 metry. Musiał
przeskakiwać przez leżącą na ziemi artystkę, opierać się rękoma o ściany
pawilonu, robił wymachy nóg w góre i na boki. Nawet próbował dłońmi czynić
przed swoją pryszczatą buzią podobne gesty, jak Travolta w Pulp Fiction,
chcąc być jak on seksowny i tajemniczy.
Cos mi tu nie pasowało... I nagle do tego samego wniosku doszła i artystka
leżąca na ziemi, znów z zawodowo rozłożonymi w gore szeroko nogami.
Znudzonym głosem odezwała się:
- Rysiek, a może byś tak kurwa, muzykę włączył?
Rysiek zastygł na moment.
- Jaka pan sobie muzę życzy?
- Puśćcie jakąś pościelówę.
- E, takich tutaj nie mamy! - odrzekł Rysiek, podrapał się przez kąpielówki
w jajko i poleciał na zaplecze.
Cos zacharczało, zastukało i po chwili znów poleciały rytmy "Ace...."
Rysiek wpadł z powrotem, ale już nie chciało mu się Nurejewa odstawiać,
tylko łupnął na kolana z hukiem, jak Oleksy w Częstochowie, nosem wprost w
srom znudzonej z lekka artystki i zaczął ją gwałtownie lizać. Liże,
liże....chyba z piec minut tak to trwało, gdy
odchylił głowę w moim kierunku i zapytał:
- Wystarczy?
- Jej się pan spytaj!
- Gościu, my tu kurwa, jesteśmy w robocie, Gośce jest wszystko jedno!
Gośka widocznie była tego samego zdania, bo wypchnęła go z pomiędzy swoich
ud i bezceremonialnie jednym szarpnięciem ściągnęła mu te pasiaste
kąpielówki do kolan.
Rychu postanowił zupełnie się z nich wyswobodzić i wstając z klęczek, zaczął
skakać na jednej nodze, by pozwolić gaciom swobodnie opaść. Był pełen
Wersal, bo gdy mało nie
wyrżnął na ryj, zaplątując się we własne majtki i musiał się oprzeć na moim
ramieniu, ze dwa razy gorąco mnie za to przepraszał. No i stanął taki
zupełnie goluśki, z kuśką wielkości lanej
kluski. Przykry to był widok, ale dzielna artystka, zupełnie nie zrażona
uklękła, oparła czoło o napis "Tylko dla pań" i łapczywie chwyciła w usta
to, co udało jej się uchwycić, czyli niewiele. Zaczęła cmokać, siorbać i
wydawać inne odgłosy mające pozorować że cos ssie, a nie gorączkowo próbuje
utrzymać toto w ustach.
Rysiek zaczął odstawiać ruchy kopulacyjne, ruszając chudą dupiną do przodu i
do tylu.
Wpił paluchy w burzę blond włosów i zaczął posapywać. Gdy już prawie mnie
przekonał, ze to co wpycha w usta partnerki, sięga jej pewnie do końca
przełyku, oderwał gwałtownie jej głowę od swojego podbrzusza i jednym
sprawnym ruchem odwrócił ja do siebie tyłem, popchnął w plecy i zmusił by
przyjęła pozycje bohaterskiej rzymskiej Wilczycy. Wszystko byłoby w
porządku, gdyby naprzeciwko kusząco wypiętych damskich pośladków sterczało
coś, co mogłoby sterczeć. A to nawet berlinki, czy nawet morlinki nie
przypominało. Ot, taki sobie frankfurterek.. Facet dzielnie chwycił artystkę
za biodra, położył jej na brzegu pośladków to "monstrum" i zwrócił się do
mnie z pytaniem:
- Mam ją walić w cipę, czy chce pan zobaczyć anala?
Tu już nie wytrzymałem i ryknąłem śmiechem pytając:
- Czym, synu, czym!
Na to, nie wytrzymała i artystka, wstając z kolan i trzymając się ze śmiechu
za brzuch, powiedziała:
- Rychu, daj spokój, znów trzeba będzie gościowi kasę zwrócić!
A Rychu na to :
- A bo to, kurwa, przyjdzie taki okularnik, papierosa kopci, gapi się jak na
jakimś pokazie, zamiast uczciwie konia walić!
Dzien Dobry!
Tu Swiety Mikolaj!
Czy w tym roku byles grzeczny?
Nie kradles?
Nie kombinowales?
Nie naciagales urzedu podatkowego????!!!!!
To sie kurwa naucz!!!
Bo ja Ci wiecznie prezentów robic nie bede!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W pierwszej klasie podstawowej, podczas biologii,
pani sie pyta dzieci - Jakie dzwieki wydaje krowa.
Malgosia podnosi reke:
- Muuuu, prosze pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odglos wydaja koty?
Grzes podnosi reke - Miauuu, prosze pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu Bardzo dobrze. A jaki
dzwiek wydaja psy?
Jasiu podnosi reke.
- No Jasiu powiedz - zacheca pani.
- Na ziemie sku*wysynu, rece na glowe i szeroko nogi...
Rozmawiaja trzy babcie:
- Mój wnusiu zostanie lekarzem, bo wspaniale robi zastrzyki.
- A mój zostanie ogrodnikiem, bo ciagle siedzi w ogródku i sadzi kwiatki.
- A mój będzie pilotem, bo cały czas moczy szmatę w rozpuszczalniku,wacha ja i woła: "Ale odlot, babciu!"
Jadą w pociągu Żyd i młody wikary. Siedzą vis-a-vis siebie. Raptem Żyd pyta:
- Jak ksiądz awansuje, to kim zostanie?
- Mogę zostać proboszczem - odpowiada wikary
- A później? - pyta Żyd
- Później mogę zostać kanonikiem.
- A jeszcze później?
- Jeszcze później mogę zostać prałatem.
- A dalej co?
- Dalej, gdybym miał wybitne zasługi, to mogę zostać biskupem.
- Można jeszcze więcej?
- Tak, można. Z woli Ojca Świętego mógłbym zostać kardynałem.
- Ten wasz Ojciec Święty to papież, czy dobrze gadam? On całym waszym Kościołem rządzi, co?
- Tak, całym.
- To dopiero byłby awans proszę księdza! No bo jeszcze wyżej...
Wikary kręci głową:
- Wyżej już nie można. Przecież nie mogę zostać Panem Bogiem.
A na to Żyd:
- Dlaczego nie? Jednemu z naszych się udało!
Na basenie slychać głos ratownika
- Proszę natychmiast opuścić basen.
- Dlaczego???
- Bo Pan sikał.
- No to co, przecież wszyscy sikają.
- Ale tylko Pan z trampoliny.
Był sobie fanatyk wędkowania. Pewnego dnia dowiedział się o
fantastycznym wprost miejscu, małym jeziorku w lesie, gdzie ryby o
wielkości niesamowitej same wskakują na haczyk. Nie mógł się
już doczekać weekendu, zakombinował w pracy, pozamieniał się
na zmiany, nastawił budzik na 4 rano, bo daleko było.... I
wreszcie nastał ten dzień....
Po długiej podróży odnalazł małe jeziorko w lesie,
rozstawił wędki....
i
czekał... godzine drugą godzinę trzecią wreszcie.... spławik
drgnął... wędkarz szarpnął... i wyciągnął ogromną nadzianą na
haczyk...kupę.
Zaklął szpetnie i zauważył że z tyłu ktoś za nim stoi. Byl to
miejscowy.
Wędkarz z żalem powiedział :
- No patrz pan, taki kawał drogi jechałem, tyle wysiłku,
kombinowania,
i co? KUPA...
Na to gościu:
- A bo wie pan, z tym jeziorkiem związana jest pewna
legenda. Otóż niech pn sobie wyobrazi, przed 1 wojną światową żyl tu
chłopak i piękna dziewczyna, kochali się niesamowicie. Ale
wzięli go do wojska. Po jakimś czasie nadeszła wiadomość że
on zginął na froncie. I prosze sobie wyobrazić, że ona
przyszła tu, nad to jeziorko i z wielkiego żalu się utopiła
- Niesamowite - odparł wędkarz
- Ale to jeszcze nie koniec prosze pana! Otóż po wojnie
okazało się że chłopak przeżył, był tylko ranny. przyjechał tu, dowiedział się o wszystkim, przyszedł tu, w to miejsce na którym pan siedzi, i z żalu i wielkiej miłości równiez sie utopił!
- To szokująca historia - powiedział wędkarz - ale co z tą kupą?
- A to nie wiem. Widocznie ktoś nasrał.
Znów jest niedziela, czas wyplaty kieszonkowego. Ojciec wyciąga portfel i mówi do syna:
- Możesz jak zwykle dostać stówe, albo 1000 zlotych i lanie od matki, jeśli powiesz jej, że te czarne stringi, które znalazla w naszym samochodzie należą do twojej dziewczyny....
>>Dzwoni do domu kobieta i pyta:
>>- Czy mama jest w domu?
>>-Jest- odpowiada Jasio cichym głosem.
>>- A mogę ją poprosić?
>>- Nie, jest zajęta.
>>- A jest tata?
>>- Jest - odpowiada Jasio, nadal cichym głosem.
>>- A oprócz twoich rodziców jest ktoś jeszcze?
>>- Jest. Policja.
>>- A czy mogę prosić kogoś z policji?
>>- Nie, są zajęci - odpowiada Jasio wciaż cichym głosem.
>>- A czy oprócz twoich rodziców i policji jest jeszcze ktoś?
>>- Tak. Pogotowie.
>>- To co oni tam wszyscy robią?
>>- Szukają mnie.
Teoria stada bizonów
Stado bizonów może poruszać się tak szybko jak najwolniejszy bizon.
Kiedy myśliwi polują na bizony, to zabijają najpierw te z tyłu, czyli najsłabsze i najwolniejsze. Taka naturalna selekcja jest dobra dla stada jako całości, ponieważ: ogólna prędkość i zdrowie całej grupy poprawia się, poprzez regularną eliminację najsłabszych osobników.
W podobny sposób ludzki mózg może pracować tak szybko, jak jego najwolniejsze komórki. Nadmierne spożycie alkoholu, jak powszechnie wiadomo, zabija komórki mózgu. Naturalnie, najpierw atakuje najwolniejsze i najsłabsze komórki. W ten sposób regularne spożywanie alkoholu eliminuje najsłabsze komórki, sprawiając, że mózg pracuje szybciej i bardziej skutecznie. I dlatego właśnie zawsze czujesz się mądrzejszy po kilku drinkach
Do Urzędu Stanu Cywilnego przychodzi Indianin i mówi:
- Chciałbym zmienić swoje nazwisko...
- Jak się Pan nazywa?
- Waleczny Orzeł Spadający z Nieba na Wrogów i Uderzający Ich Znienacka.
- A jak chce się Pan nazywać?
- Jebudu
**Dlaczego**** jesteśmy narodem wybranym? **
1.Jako pierwsza nacja na świecie opracowaliśmy sposób na picie denaturatu, płynu borygo, kwasu siarkowego i wody kolońskiej.
2. Pewien grabarz z Krakowa miał we krwi 9,5 promila alkoholu i przeżył.
3. W 1995 r. jeden z mieszkańców Wrocławia osiągnął absolutny medyczny rekord świata - 14,8 promila. Nasz bohaterski rodak przekroczył trzykrotnie śmiertelną dawkę. Zmarł w wyniku obrażeń poniesionych w wypadku samochodowym.
4. W zachodniej Europie można znaleźć alkohole z ostrzegawczym napisem: "Dawka śmiertelna - 3,5 promila. Nie dotyczy Polaków i Rosjan".
5. Polska kupuje piasek i żwir w Republice Południowej Afryki.
6. Pewien reprezentant Polski w kulturystyce 500 razy przekroczył medyczną normę testosteronu w organizmie zdrowego mężczyzny.
7 Władysław Reymont, autor "Chłopów", nie pojechał w 1924 r. do Sztokholmu po odbiór nagrody Nobla, gdyż nie mógł wytrzeźwieć. Pisarz zmarł rok później z powodu alkoholizmu.
8. Polacy chorzy na raka krtani wymyślili sposób palenie papierosów przez rurkę w tchawicy.
9. w marcu 2000 r. na ulicach Warszawy podczas polowania na tygrysa, który uciekł z cyrku, zastrzelono weterynarza.
10. Wsród honorowych obywateli Wrocławia wciąż figurują: Adolf Hitler, Joseph Goebbels i Hermann Goring.
11. Mieszkaniec Nowego Miasta Lubawskiego dwa razy uciekł z prosektorium. Będąc w stanie kompletnego upojenia alkoholowego mężczyzna nie dawał żadnych oznak życia. Lekarze, nie mogąc wyczuć pulsu, stwierdzali zgon.
12. Mieszkanka Piotrkowa Trybunalskiego została skazana na trzy lata więzienia. Przez 10 lat unikała kary, zachodząc w kolejne ciąże.
13. W 1998 r. we Wrocławiu wykryto wytwórnię fałszywych studolarówek. Amerykańscy specjaliści z Secret Service ocenili, że są to najlepiej podrobione pieniądze na świecie. Zdaniem Amerykanów, fałszywe dolary zostały wykonane staranniej niż autentyczne banknoty.
Do Międzyuczelnianej Przychodni Zdrowia Psychicznego w Lublinie przychodzi studentka drugiego roku polonistyki przy UMCS, wchodzi do gabinetu psychoanalityka i mówi :
- Panie doktorze mam straszny problem. Nie umiem powiedzieć chłopakowi "nie". W rezultacie każde spotkanie, czy to w akademiku, czy na dyskotece kończy się ostrym seksem, a ja zostaję potem z kacem moralnym. Lekarz z uśmiechem odpowiada :
- Proszę pani to żaden problem przy dzisiejszej wiedzy medycznej. Zaraz wprowadzę panią w stan hipnozy a po przebudzeniu będzie pani na tyle silna, że każdemu powie pani w oczy "nie"
- Och*jał pan ? - woła oburzona studentka - Po co mi to ? Ja chcę, aby pan spowodował jedynie, żebym nie czuła się każdego ranka jak k*wa
Przychodzi syn do domu i od progu pyta rodziców :
- Co to znaczy "zrobic loda" ?
Ponieważ rodzice byli w miare nowocześni i juz wcześniej się przygotowali na takie pytania swojej latorośli , posadzili go na krzesle i tłumaczą....
Mówi matka...:
- Synu, zrobic loda to znaczy wziąśc komuś penisa do buzi.
Na co mąż szybko prostuje
-"Dać", kochanie "dać" do buzi - przecież mamy syna !!!
To jest na prawdę zupełnie odmienny od wszystkich łańcuszków. Nic
cię nie kosztuje, a możesz tylko zyskać!
Po prostu wyślij go do 9 znajomych
INSTRUKCJE:
Uśpij swoją żonę (możesz użyć klasycznych środków
anestezjologicznych), włóż ją do dużego kartonu, (nie zapomnij o
wykonaniu otworów wentylacyjnych) i prześlij ją pocztą do osoby
znajdującej się na pierwszym miejscu listy.
Wkrótce, twoje nazwisko znajdzie się na pierwszym miejscu listy i
otrzymasz pocztą 823542 kobiet
Statystycznie, wśród tych kobiet znajdziesz przynajmniej:
0.5 Miss Świata
2.5 Modelki
463 Dzikie nimfomanki
3,234 Ładne nimfomanki
20,198 Kobiet mających wielokrotny orgazm
40,198 Kobiet biseksualnych.
To daje w sumie 64,294 kobiet bardziej napalonych, mających mniej
zahamowań i atrakcyjniejszych od tej zrzędliwej zołzy, którą wysłałeś. A
co najważniejsze, masz gwarancję, że paczka którą wysłałeś nie wróci do
ciebie.
NIE PRZERYWAJ TEGO ŁAŃCUSZKA .
Jeden gość, który wysłal tę wiadomość tylko do 5 zamiast do 9 osób
otrzymał z powrotem swoją własną paczkę, ciągle w tej samej
niemodnej sukni,
w jakiej ją wysłał, ciągle miała ten sam atak migreny i
oskarżycielski wyraz twarzy.
Tego samego dnia, międzynarodowa supermodelka, z którą mieszkał od
czasu wysłania swojej starej, przeprowadziła się do jego najlepszego
przyjaciela (akurat tego, do którego nie wysłał on łańcuszka). W
czasie gdy piszę ten list, gość, który jest o sześć pozycji przede
mną otrzymał już 837 kobiet i znalazł się w szpitalu z powodu
wyczerpania. Przy drzwiach sali w której leży czekają na niego
jeszcze 452 nie rozpakowane paczki.
UWIERZ W TEN LIST!
To jest unikalna okazja, by uzyskać całkowicie satysfakcjonujące
życie erotyczne. Żadnych drogich kolacji, żadnych długich rozmów o
pierdołach (którymi zainteresowane są tylko kobiety). Żadnych
zobowiązań, zrzędliwych teściowych i niemiłych niespodzianek w stylu
małżeństwa. Nie zwlekaj........ prześlij ten list do 9 najlepszych
przyjaciół .
Jeśli nie masz żony, możesz wysłać odkurzacz; jedna z kobiet,
którą ktoś inny wyśle będzie wiedziała jak go użyć.
PPS. - Ten list możesz wysłać również do znajomych kobiet, żeby
mogly się przygotować na tą wielką przygodę, jaką wkrótce mogą
przeżyć.
- Piles?
- No cos ty, ani kropelki.
- Przeciez widze, ze ledwie stoisz na nogach. Przyznaj sie. Piles?
- Nie pilem.
- Powiedz Gibraltar.
- Pilem.
- Tatusiu, zrób żeby słoniki biegały...
- Nie synku, słoniki są już zmęczone.
- Ale tatusiu ...
- Synku, słoniki biegały na twoją prośbę już trzy godziny.
- No, tatusiu, ostatni raz. Proszę...
- No dobra.Kompania !!! Maski gazowe włóż !!! Dookoła poligonu biegiem marsz !!!
Wraca Żyd do domu i drze sie :
- Wygrałem w Totka, wygrałem w Totka , niech żyje Hitler, niech żyje Hitler !!!
- Coś Ty zgłupił? - pyta żona
- NIECH ŻYJE HITLER, NIECH ŻYJE....
- Powaliło Cię stary? Co już nie pamiętasz jak było w Oświęcimiu? Jak ledwo ocalałeś???
- NIECH ŻYJE HITLER !!!!!!!
- Powiesz mi w końcu o co chodzi????????
Żyd podciąga rękaw od koszuli i mówi
- Na te numery wygrałem !!!!!!!!!!!!!
Przychodzi facet do lekarza i pyta:
- Panie doktorze, jak leczyć owsiki ???
- A co, kaszlą?
Lezy sobie gosciu na plazy, podchodza do niego jakies ekstra laseczki w strojach bikini i jedna mowi:
- Jak puscisz baka, to sciagamy staniki.
Gosc zdziwiony troszke, niemniej baka sprzedal. Dziewczyny zgodnie z umowa sciagnely staniki.
Pojawila sie nastepna propozycja:
- Jak jeszcze raz puscisz baka, to sciagamy majtki.
Gosc : prrrruuuuuukkk.
- A teraz jak puscisz serie bakow, to bedziesz mogl nas podotykac.
No to gosciu: prrruk, prrrruuuuuuk, brrrrruk, pruk, pierrrrrd i nagle slyszy:
- Kowalski, nie dosc , ze spicie na zebraniu, to jeszcze pierdzicie.
Do firmy przyjmują kilku kanibali. Właściciel firmy wygłasza do nich
krotka mowę "zapoznawcza":
- Panowie! Płacimy dobrze, mamy stołówkę firmową - jeśli ktoś jest głodny, dają tam świetne obiady. Bardzo was proszę o dostosowanie się do tych zwyczajów, i nie niepokoić mi innych pracowników!
Kanibale przytakują, ze zrozumieli i wszystko jest OK. Po kilku tygodniach właściciel znów wzywa kanibali do siebie i mówi:
- Jestem bardzo zadowolony z waszej pracy, spisujecie się na medal. Ale mam jeden problem - od wczoraj wszystkie biura są brudne i nieposprzątane, wygląda na to, ze gdzieś zniknęła jedna ze sprzątaczek. Wiecie cos na ten temat?
Kanibale zarzekają się, ze w życiu, nic, zielonego pojęcia nie maja,
co się mogło stać. Właściciel wychodzi, a naczelny kanibal mówi do pozostałych:
- Który kretyn zeżarł sprzątaczkę?
Jeden niechętnie podnosi rękę i mówi, ze on.
- Idioto! - ryczy naczelny kanibal - przez miesiąc jedliśmy dyrektorów, kierowników, managerów, i nikt się nie zorientował! A ty musiałeś zeżreć akurat sprzątaczkę?!?
Kilka lat temu, wiedziony moją wieczną ciekawością poznania wszystkiego, co
tylko możliwe, w pawilonach na Marszałkowskiej zafundowałem sobie w seks
shopie pokaz "szalonej miłości na żywo".
Usiadłem w pomieszczeniu za kotarą. Po chwili weszła, nawet niezła
dziewczyna w fajnej bieliźnie i zaczęła udawać, ze robi striptiz, bo ile
czasu można z siebie zdejmować dwa sznurki, nawet wliczając w to próby
przecięcia się własnymi majtkami na pół?
Gdzieś po 5 minutach tych wygibasów nagle, bez ostrzeżenia walnęła się na
wykładzinę wprost u mych stóp. Wystrzeliła w górę wyprostowanymi nogami i
zastygła tak w bezruchu, trzymając nogi w kształcie litery, której, jak to
mawiał generał Jaruzelski, nie ma w polskim alfabecie.
No i tak sobie oboje milczymy, ja siedzę, a ona leży przede mną.... Muzyka,
czyli jakieś Ace of Basse się skończyła... cisza... Popatrzyłem się trochę,
ale ile można się gapić w jedno miejsce, jak szpak w cipę? Ta leży, widzę,
że jej nogi cierpną od tego trzymania w górze. W końcu nie wytrzymała i
ryknęła na cala budę:
-Rysiek, kurwa! Chodź już, bo klient zaczyna się nudzić!
Z za kotary doszedł mnie skrzekliwy męski glos:
-Już, kurwa idę, tylko się odleje!
Artystka, patrząc mi w oczy miedzy swoimi udami, przepraszająco wyszeptała:
- Pan się nie denerwuje, zaraz będziemy kontynuować szoł....
Zapaliłem sobie, a i artystkę na jej życzenie poczęstowałem. Palimy, ona,
już dla wygody oparła pięty o podłogę, ja sobie siedzę, pale i uważam, żeby
popiół jej na łono nie spadł.
Zza przepierzenia, niby kocim ruchem, wsunął się men... Wzrostu stołka
barowego, blady niczym słonina mimo, ze był to środek lata. Poza tradycyjnym
PSM na nadgarstku, jakimiś runicznymi znakami na łopatkach, miał jeszcze
wytatuowany na brzuchu napis "Tylko dla pań!", ze strzałką niknącą w jego
kąpielówkach w biało-niebieskie prążki.
Zaczął pląsać w tym pomieszczeniu, o wymiarach 2x2 metry. Musiał
przeskakiwać przez leżącą na ziemi artystkę, opierać się rękoma o ściany
pawilonu, robił wymachy nóg w góre i na boki. Nawet próbował dłońmi czynić
przed swoją pryszczatą buzią podobne gesty, jak Travolta w Pulp Fiction,
chcąc być jak on seksowny i tajemniczy.
Cos mi tu nie pasowało... I nagle do tego samego wniosku doszła i artystka
leżąca na ziemi, znów z zawodowo rozłożonymi w gore szeroko nogami.
Znudzonym głosem odezwała się:
- Rysiek, a może byś tak kurwa, muzykę włączył?
Rysiek zastygł na moment.
- Jaka pan sobie muzę życzy?
- Puśćcie jakąś pościelówę.
- E, takich tutaj nie mamy! - odrzekł Rysiek, podrapał się przez kąpielówki
w jajko i poleciał na zaplecze.
Cos zacharczało, zastukało i po chwili znów poleciały rytmy "Ace...."
Rysiek wpadł z powrotem, ale już nie chciało mu się Nurejewa odstawiać,
tylko łupnął na kolana z hukiem, jak Oleksy w Częstochowie, nosem wprost w
srom znudzonej z lekka artystki i zaczął ją gwałtownie lizać. Liże,
liże....chyba z piec minut tak to trwało, gdy
odchylił głowę w moim kierunku i zapytał:
- Wystarczy?
- Jej się pan spytaj!
- Gościu, my tu kurwa, jesteśmy w robocie, Gośce jest wszystko jedno!
Gośka widocznie była tego samego zdania, bo wypchnęła go z pomiędzy swoich
ud i bezceremonialnie jednym szarpnięciem ściągnęła mu te pasiaste
kąpielówki do kolan.
Rychu postanowił zupełnie się z nich wyswobodzić i wstając z klęczek, zaczął
skakać na jednej nodze, by pozwolić gaciom swobodnie opaść. Był pełen
Wersal, bo gdy mało nie
wyrżnął na ryj, zaplątując się we własne majtki i musiał się oprzeć na moim
ramieniu, ze dwa razy gorąco mnie za to przepraszał. No i stanął taki
zupełnie goluśki, z kuśką wielkości lanej
kluski. Przykry to był widok, ale dzielna artystka, zupełnie nie zrażona
uklękła, oparła czoło o napis "Tylko dla pań" i łapczywie chwyciła w usta
to, co udało jej się uchwycić, czyli niewiele. Zaczęła cmokać, siorbać i
wydawać inne odgłosy mające pozorować że cos ssie, a nie gorączkowo próbuje
utrzymać toto w ustach.
Rysiek zaczął odstawiać ruchy kopulacyjne, ruszając chudą dupiną do przodu i
do tylu.
Wpił paluchy w burzę blond włosów i zaczął posapywać. Gdy już prawie mnie
przekonał, ze to co wpycha w usta partnerki, sięga jej pewnie do końca
przełyku, oderwał gwałtownie jej głowę od swojego podbrzusza i jednym
sprawnym ruchem odwrócił ja do siebie tyłem, popchnął w plecy i zmusił by
przyjęła pozycje bohaterskiej rzymskiej Wilczycy. Wszystko byłoby w
porządku, gdyby naprzeciwko kusząco wypiętych damskich pośladków sterczało
coś, co mogłoby sterczeć. A to nawet berlinki, czy nawet morlinki nie
przypominało. Ot, taki sobie frankfurterek.. Facet dzielnie chwycił artystkę
za biodra, położył jej na brzegu pośladków to "monstrum" i zwrócił się do
mnie z pytaniem:
- Mam ją walić w cipę, czy chce pan zobaczyć anala?
Tu już nie wytrzymałem i ryknąłem śmiechem pytając:
- Czym, synu, czym!
Na to, nie wytrzymała i artystka, wstając z kolan i trzymając się ze śmiechu
za brzuch, powiedziała:
- Rychu, daj spokój, znów trzeba będzie gościowi kasę zwrócić!
A Rychu na to :
- A bo to, kurwa, przyjdzie taki okularnik, papierosa kopci, gapi się jak na
jakimś pokazie, zamiast uczciwie konia walić!
Dzien Dobry!
Tu Swiety Mikolaj!
Czy w tym roku byles grzeczny?
Nie kradles?
Nie kombinowales?
Nie naciagales urzedu podatkowego????!!!!!
To sie kurwa naucz!!!
Bo ja Ci wiecznie prezentów robic nie bede!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W pierwszej klasie podstawowej, podczas biologii,
pani sie pyta dzieci - Jakie dzwieki wydaje krowa.
Malgosia podnosi reke:
- Muuuu, prosze pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odglos wydaja koty?
Grzes podnosi reke - Miauuu, prosze pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu Bardzo dobrze. A jaki
dzwiek wydaja psy?
Jasiu podnosi reke.
- No Jasiu powiedz - zacheca pani.
- Na ziemie sku*wysynu, rece na glowe i szeroko nogi...
Rozmawiaja trzy babcie:
- Mój wnusiu zostanie lekarzem, bo wspaniale robi zastrzyki.
- A mój zostanie ogrodnikiem, bo ciagle siedzi w ogródku i sadzi kwiatki.
- A mój będzie pilotem, bo cały czas moczy szmatę w rozpuszczalniku,wacha ja i woła: "Ale odlot, babciu!"
Jadą w pociągu Żyd i młody wikary. Siedzą vis-a-vis siebie. Raptem Żyd pyta:
- Jak ksiądz awansuje, to kim zostanie?
- Mogę zostać proboszczem - odpowiada wikary
- A później? - pyta Żyd
- Później mogę zostać kanonikiem.
- A jeszcze później?
- Jeszcze później mogę zostać prałatem.
- A dalej co?
- Dalej, gdybym miał wybitne zasługi, to mogę zostać biskupem.
- Można jeszcze więcej?
- Tak, można. Z woli Ojca Świętego mógłbym zostać kardynałem.
- Ten wasz Ojciec Święty to papież, czy dobrze gadam? On całym waszym Kościołem rządzi, co?
- Tak, całym.
- To dopiero byłby awans proszę księdza! No bo jeszcze wyżej...
Wikary kręci głową:
- Wyżej już nie można. Przecież nie mogę zostać Panem Bogiem.
A na to Żyd:
- Dlaczego nie? Jednemu z naszych się udało!
Na basenie slychać głos ratownika
- Proszę natychmiast opuścić basen.
- Dlaczego???
- Bo Pan sikał.
- No to co, przecież wszyscy sikają.
- Ale tylko Pan z trampoliny.
Był sobie fanatyk wędkowania. Pewnego dnia dowiedział się o
fantastycznym wprost miejscu, małym jeziorku w lesie, gdzie ryby o
wielkości niesamowitej same wskakują na haczyk. Nie mógł się
już doczekać weekendu, zakombinował w pracy, pozamieniał się
na zmiany, nastawił budzik na 4 rano, bo daleko było.... I
wreszcie nastał ten dzień....
Po długiej podróży odnalazł małe jeziorko w lesie,
rozstawił wędki....
i
czekał... godzine drugą godzinę trzecią wreszcie.... spławik
drgnął... wędkarz szarpnął... i wyciągnął ogromną nadzianą na
haczyk...kupę.
Zaklął szpetnie i zauważył że z tyłu ktoś za nim stoi. Byl to
miejscowy.
Wędkarz z żalem powiedział :
- No patrz pan, taki kawał drogi jechałem, tyle wysiłku,
kombinowania,
i co? KUPA...
Na to gościu:
- A bo wie pan, z tym jeziorkiem związana jest pewna
legenda. Otóż niech pn sobie wyobrazi, przed 1 wojną światową żyl tu
chłopak i piękna dziewczyna, kochali się niesamowicie. Ale
wzięli go do wojska. Po jakimś czasie nadeszła wiadomość że
on zginął na froncie. I prosze sobie wyobrazić, że ona
przyszła tu, nad to jeziorko i z wielkiego żalu się utopiła
- Niesamowite - odparł wędkarz
- Ale to jeszcze nie koniec prosze pana! Otóż po wojnie
okazało się że chłopak przeżył, był tylko ranny. przyjechał tu, dowiedział się o wszystkim, przyszedł tu, w to miejsce na którym pan siedzi, i z żalu i wielkiej miłości równiez sie utopił!
- To szokująca historia - powiedział wędkarz - ale co z tą kupą?
- A to nie wiem. Widocznie ktoś nasrał.
Znów jest niedziela, czas wyplaty kieszonkowego. Ojciec wyciąga portfel i mówi do syna:
- Możesz jak zwykle dostać stówe, albo 1000 zlotych i lanie od matki, jeśli powiesz jej, że te czarne stringi, które znalazla w naszym samochodzie należą do twojej dziewczyny....
>>Dzwoni do domu kobieta i pyta:
>>- Czy mama jest w domu?
>>-Jest- odpowiada Jasio cichym głosem.
>>- A mogę ją poprosić?
>>- Nie, jest zajęta.
>>- A jest tata?
>>- Jest - odpowiada Jasio, nadal cichym głosem.
>>- A oprócz twoich rodziców jest ktoś jeszcze?
>>- Jest. Policja.
>>- A czy mogę prosić kogoś z policji?
>>- Nie, są zajęci - odpowiada Jasio wciaż cichym głosem.
>>- A czy oprócz twoich rodziców i policji jest jeszcze ktoś?
>>- Tak. Pogotowie.
>>- To co oni tam wszyscy robią?
>>- Szukają mnie.
Teoria stada bizonów
Stado bizonów może poruszać się tak szybko jak najwolniejszy bizon.
Kiedy myśliwi polują na bizony, to zabijają najpierw te z tyłu, czyli najsłabsze i najwolniejsze. Taka naturalna selekcja jest dobra dla stada jako całości, ponieważ: ogólna prędkość i zdrowie całej grupy poprawia się, poprzez regularną eliminację najsłabszych osobników.
W podobny sposób ludzki mózg może pracować tak szybko, jak jego najwolniejsze komórki. Nadmierne spożycie alkoholu, jak powszechnie wiadomo, zabija komórki mózgu. Naturalnie, najpierw atakuje najwolniejsze i najsłabsze komórki. W ten sposób regularne spożywanie alkoholu eliminuje najsłabsze komórki, sprawiając, że mózg pracuje szybciej i bardziej skutecznie. I dlatego właśnie zawsze czujesz się mądrzejszy po kilku drinkach
Do Urzędu Stanu Cywilnego przychodzi Indianin i mówi:
- Chciałbym zmienić swoje nazwisko...
- Jak się Pan nazywa?
- Waleczny Orzeł Spadający z Nieba na Wrogów i Uderzający Ich Znienacka.
- A jak chce się Pan nazywać?
- Jebudu
**Dlaczego**** jesteśmy narodem wybranym? **
1.Jako pierwsza nacja na świecie opracowaliśmy sposób na picie denaturatu, płynu borygo, kwasu siarkowego i wody kolońskiej.
2. Pewien grabarz z Krakowa miał we krwi 9,5 promila alkoholu i przeżył.
3. W 1995 r. jeden z mieszkańców Wrocławia osiągnął absolutny medyczny rekord świata - 14,8 promila. Nasz bohaterski rodak przekroczył trzykrotnie śmiertelną dawkę. Zmarł w wyniku obrażeń poniesionych w wypadku samochodowym.
4. W zachodniej Europie można znaleźć alkohole z ostrzegawczym napisem: "Dawka śmiertelna - 3,5 promila. Nie dotyczy Polaków i Rosjan".
5. Polska kupuje piasek i żwir w Republice Południowej Afryki.
6. Pewien reprezentant Polski w kulturystyce 500 razy przekroczył medyczną normę testosteronu w organizmie zdrowego mężczyzny.
7 Władysław Reymont, autor "Chłopów", nie pojechał w 1924 r. do Sztokholmu po odbiór nagrody Nobla, gdyż nie mógł wytrzeźwieć. Pisarz zmarł rok później z powodu alkoholizmu.
8. Polacy chorzy na raka krtani wymyślili sposób palenie papierosów przez rurkę w tchawicy.
9. w marcu 2000 r. na ulicach Warszawy podczas polowania na tygrysa, który uciekł z cyrku, zastrzelono weterynarza.
10. Wsród honorowych obywateli Wrocławia wciąż figurują: Adolf Hitler, Joseph Goebbels i Hermann Goring.
11. Mieszkaniec Nowego Miasta Lubawskiego dwa razy uciekł z prosektorium. Będąc w stanie kompletnego upojenia alkoholowego mężczyzna nie dawał żadnych oznak życia. Lekarze, nie mogąc wyczuć pulsu, stwierdzali zgon.
12. Mieszkanka Piotrkowa Trybunalskiego została skazana na trzy lata więzienia. Przez 10 lat unikała kary, zachodząc w kolejne ciąże.
13. W 1998 r. we Wrocławiu wykryto wytwórnię fałszywych studolarówek. Amerykańscy specjaliści z Secret Service ocenili, że są to najlepiej podrobione pieniądze na świecie. Zdaniem Amerykanów, fałszywe dolary zostały wykonane staranniej niż autentyczne banknoty.
Do Międzyuczelnianej Przychodni Zdrowia Psychicznego w Lublinie przychodzi studentka drugiego roku polonistyki przy UMCS, wchodzi do gabinetu psychoanalityka i mówi :
- Panie doktorze mam straszny problem. Nie umiem powiedzieć chłopakowi "nie". W rezultacie każde spotkanie, czy to w akademiku, czy na dyskotece kończy się ostrym seksem, a ja zostaję potem z kacem moralnym. Lekarz z uśmiechem odpowiada :
- Proszę pani to żaden problem przy dzisiejszej wiedzy medycznej. Zaraz wprowadzę panią w stan hipnozy a po przebudzeniu będzie pani na tyle silna, że każdemu powie pani w oczy "nie"
- Och*jał pan ? - woła oburzona studentka - Po co mi to ? Ja chcę, aby pan spowodował jedynie, żebym nie czuła się każdego ranka jak k*wa
Przychodzi syn do domu i od progu pyta rodziców :
- Co to znaczy "zrobic loda" ?
Ponieważ rodzice byli w miare nowocześni i juz wcześniej się przygotowali na takie pytania swojej latorośli , posadzili go na krzesle i tłumaczą....
Mówi matka...:
- Synu, zrobic loda to znaczy wziąśc komuś penisa do buzi.
Na co mąż szybko prostuje
-"Dać", kochanie "dać" do buzi - przecież mamy syna !!!
To jest na prawdę zupełnie odmienny od wszystkich łańcuszków. Nic
cię nie kosztuje, a możesz tylko zyskać!
Po prostu wyślij go do 9 znajomych
INSTRUKCJE:
Uśpij swoją żonę (możesz użyć klasycznych środków
anestezjologicznych), włóż ją do dużego kartonu, (nie zapomnij o
wykonaniu otworów wentylacyjnych) i prześlij ją pocztą do osoby
znajdującej się na pierwszym miejscu listy.
Wkrótce, twoje nazwisko znajdzie się na pierwszym miejscu listy i
otrzymasz pocztą 823542 kobiet
Statystycznie, wśród tych kobiet znajdziesz przynajmniej:
0.5 Miss Świata
2.5 Modelki
463 Dzikie nimfomanki
3,234 Ładne nimfomanki
20,198 Kobiet mających wielokrotny orgazm
40,198 Kobiet biseksualnych.
To daje w sumie 64,294 kobiet bardziej napalonych, mających mniej
zahamowań i atrakcyjniejszych od tej zrzędliwej zołzy, którą wysłałeś. A
co najważniejsze, masz gwarancję, że paczka którą wysłałeś nie wróci do
ciebie.
NIE PRZERYWAJ TEGO ŁAŃCUSZKA .
Jeden gość, który wysłal tę wiadomość tylko do 5 zamiast do 9 osób
otrzymał z powrotem swoją własną paczkę, ciągle w tej samej
niemodnej sukni,
w jakiej ją wysłał, ciągle miała ten sam atak migreny i
oskarżycielski wyraz twarzy.
Tego samego dnia, międzynarodowa supermodelka, z którą mieszkał od
czasu wysłania swojej starej, przeprowadziła się do jego najlepszego
przyjaciela (akurat tego, do którego nie wysłał on łańcuszka). W
czasie gdy piszę ten list, gość, który jest o sześć pozycji przede
mną otrzymał już 837 kobiet i znalazł się w szpitalu z powodu
wyczerpania. Przy drzwiach sali w której leży czekają na niego
jeszcze 452 nie rozpakowane paczki.
UWIERZ W TEN LIST!
To jest unikalna okazja, by uzyskać całkowicie satysfakcjonujące
życie erotyczne. Żadnych drogich kolacji, żadnych długich rozmów o
pierdołach (którymi zainteresowane są tylko kobiety). Żadnych
zobowiązań, zrzędliwych teściowych i niemiłych niespodzianek w stylu
małżeństwa. Nie zwlekaj........ prześlij ten list do 9 najlepszych
przyjaciół .
Jeśli nie masz żony, możesz wysłać odkurzacz; jedna z kobiet,
którą ktoś inny wyśle będzie wiedziała jak go użyć.
PPS. - Ten list możesz wysłać również do znajomych kobiet, żeby
mogly się przygotować na tą wielką przygodę, jaką wkrótce mogą
przeżyć.
-
Asia Fili
Na polance w środku Stumilowego Lasu przy ognisku siedzi Puchatek i piecze kiełbaski. Przychodzi Kłapouchy, więc Puchatek go
grzecznie zaprasza, żeby się przyłączył. Kłapouchy siada więc przy ognisku, razem sobie pieką te kiełbaski, ale coś gadka się
nie klei. Więc Kłapouchy, żeby rozluźniź atmosferę, zaczyna sie Kubusiowi zwierzać i mowi:
- Wiesz Puchatku, ja to właściwie nie lubię tego Prosiaczka...
Na co Puchatek:
- No to nie jedz...
Na dyskotece w Niemczech bawił się Rosjanin, z napisem na koszulce:
"TURCY MAJĄ TRZY PROBLEMY". Nie trwało długo, stanął przed nim Turek,
byczysko chłop:
- Ty, a w dziób chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Rosjanin -
agresja. Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego
powodu. Dyskoteka się skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam na niego tłum
Turków czeka.
- No, teraz się z tobą policzymy - warknęli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów - powiedział Rosjanin. - Nie
potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie
zwoływać wszystkich "swoich".
- Zaraz nam to odszczekasz! - wrzasnęli Turcy, wyciągając noże.
- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin -
zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami...
Trzech żuli uzbierało trochę grosza na butlę samogonu. Kupili.
Ręce im się trzęsą z podniecenia.
- Nie niosę, kufa, rozbiję... - mów pierwszy, Patryk.
- Mnie tak ręce latają, że upuszczę - dodaje drugi, Mateusz.
Trzeci, Norbert wziął flaszkę i... wypadła mu, rozbijając się totalnie.
Pierwszy zaczął rwać włosy; drugi napierdziela łbem w mur. A winowajca
wsadził ręce w kieszenie i stoi. Po godzinie się uspokoili.
- Kurde, Norbert, ale ty masz nerwy - mówi Patryk do żula-rozbijaki. - My
rwiem włosy z głów, walimy łbem o ścianę a ty taki spokojny...
A Norbert wyciąga ręce z kieszeni, a w każdej dłoni urwane jądro.
- Echhh... każdy przeżywa po swojemu....
Siedzi facet nad rzeką łowi ryby podchodzi do niego policjant i pyta:
-co Pan robi ?
-nic
-a co ma Pan w ręce
-kij
-a na końcu kija co?
-sznurek
-a na końcu sznurka
-robaka
-no co pan robi?
-uczę go pływać
-no to będzie mandat
-ale za co?
-bo bez kamizelki ratunkowej
Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle
ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie,
porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak
drzwi wejściowe do domu i nie bylo najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna
wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a
chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na
kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami
garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki
śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie
jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a
przy tylnich drzwiach była usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko
wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie
zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora,
albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa
woda.
Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i
kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane
między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.
Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, lezacą na
łóżku w piżamie i czytającą książkę.. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i
zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:
- Co tu się dzisiaj działo?
Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
- Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz
mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
- Tak - odpowiedział z niechęcią
- Więc dziś tego nie zrobiłam.
W autobusie na jednym z krzeseł siedzi
dziewczyna a obok stoi starsza pani z dzieckiem.
Babcia świdruje dziewczynę wzrokiem, w końcu nie wytrzymuje
i mówi: Może by tak pani ustąpiła miejsca?
- Nie mogę - dziewczyna na to.
- A dlaczego?
- Jestem w ciąży!
- Hmm, w ciąży, akurat. I taki plaski brzuch? A długo jest pani w ciąży?
- Pół godziny. Jeszcze mi się nogi trzęsą.
Żona do męża:
- Kochany, a ty to jesteś wreszcie kim w tym szpitalu: chirurgiem czy anestezjologiem?
- No wiesz, kobieto, 10 lat żyjemy razem i ty się mnie pytasz, o to, kim jestem? Oczywiście, że chirurgiem!
- To, do cholery, rżnij mnie, a nie usypiaj!
Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły swoje domowe
zwierzątka...
Małgosia przyniosła kotka, Jadzia pieska, a Jasio przyniósł
żabę...
- No i co ta twoja żaba potrafi, Jasiu? - pyta pani.
Jasio szturchnął żabę, a ona:
- Kła!
Jasio ze stoickim spokojem jeszcze raz szturchnął żabę, ale ona
znowu:
- Kła!
Wreszcie Jasiu się zdenerwował i uderzył pięścią o stół, a żaba:
- Kłanta namera, tarira kłantanamera, kłant namera...
- Dostaniesz, jak będziesz grzeczny - mówi chirurg przed operacja.
- Do kogo pan to mówi, doktorze? - pyta się pacjent.
- Do tego kota, który siedzi pod krzesłem.
Teściowa po 10 latach kłótni postanawia pogodzić się ze swoim zięciem. Zaprasza jego i córkę na obiad. Podaje kotleta, surówkę, ale zapomniała o ziemniakach. Wraca do kuchni. Przezorny zięć postanawia sprawdzić, czy kotlet nie jest zatruty. Kroi kawałek i daje kotu. Ten gryzie i nagle pada na ziemię. Zięć wstaje, idzie do kuchni, bierze patelnię i zabija teściową. Wraca do pokoju i mówi do żony:
- Kochanie, wyobraź sobie, że ta stara rura chciała mnie otruć. Wziąłem patelnię i ją zabiłem!
Na co kot wstaje, otrzepuje się i krzyczy:
- Jest!!!
Przychodzi pięcioletni chłopczyk, ze zdechłą żabą na smyczy i skarbonką pod pachą do agencji towarzyskiej. Podchodzi do właścicielki i pyta:
- Czy można prosić dziewczynę z AIDS?
- Mały przecież ty masz 5 lat? Co ty byś z nią zrobił i dlaczego z AIDS? Nie, my nie mamy dziewczyn z AIDS!
- Ale ja naprawdę potrzebuję - mówi i rozbija skarbonkę.
Szefowa widząc pieniądze staje się bardziej skłonna do negocjacji.
- No dobrze, ale, po co ci ta dziewczyna z AIDS?
- Potrzebna!
- Powiedz, to może coś się znajdzie...
- No dobra. Chodzi o to, że jak zrobię to z dziewczyną z AIDS to będę miał AIDS. I jak wrócę do domu to moja opiekunka, która mnie wiecznie molestuje też będzie miała AIDS. A potem jak mój tatuś ją odwozi to ona mu daje na tylnym siedzeniu i on też będzie miał AIDS. A jak tatuś wraca to w nocy robią to z mamusią i ona też będzie miała AIDS. A rano, jak tato wychodzi do pracy, to przyjeżdża pan od zbierania śmieci. Wpada do nas i mamusia daje mu d*** i on też będzie miał AIDS. I o tego skur****** mi chodzi, bo mi śmieciarką żabę przejechał!!
Na skrzyżowaniu na swiatłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał sie dzieciak, na nowiutkim, błyszczacym rowerku.
- Ladny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikolaja?
- Taaaakk
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci
przyniósł lampke -powiedział policjant i wypisał dzieciakowi
mandat za brak swiateł.>
Dzieciak wział mandat, popatrzył i mówi - Ładny kon, dostał go Pan od Mikołaja?
- Hehe, tak, tak - odpowiedzia3 rozbawiony policjant.>
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi,
żeby dał mu <font class="red">PIP</font> miedzy nogami, a nie na plecach !
Mąż z żoną leżą wieczorem w łóżku.
Mężowi zachciało się pić, a że leżał od ściany zaczyna powoli
przechodzić przez żonę. Ta sądząc, że mąż ma ochotę na seks mówi:
Zaczekaj mały jeszcze nie śpi. Po pewnej chwili mąż ponownie próbuje
przejść przez żonę, bo dalej męczy go pragnienie. Mówiłam ci zaczekaj,
bo mały jeszcze nie śpi. Mąż wytrzymuje jeszcze chwilę, a potem wstaje
delikatnie, żeby nie przeszkadzać żonie i nie budzić dziecka. Idzie do
kuchni,odkręca kran i nic - nie ma wody Sprawdza w czajniku, też nie ma.
Pić mu się chce okropnie.Wyciąga więc z lodówki szampana. Żona słysząc
huk otwieranego szampana pyta: Co ty tam robisz? Na to dziecko, które
jeszcze nie spało mówi: No tak... nie chciałaś mu dać dupy to się
zastrzelił!
Facet lekko na bani wraca do domu .......
Żona od razu, srata-ta- ta, pijak, tylko wódka ci w
głowie...................
Facet sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi:
* OK, przyniosłem test, zaraz zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna
jesteś!
Żona - Zobaczymy, czytaj.
* Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty.
* Heh, no chociażby dolar i euro.
* Dobra, podaj dwa typy środków antykoncepcyjnych.
* Jejku, mogę ci conajmniej 10 podąć.
* Wierze. Pytanie trzecie. Podaj mi 2 rzeki w Islandii...
Żona - ...............
* Milczysz?
* Ha! Wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych kurwa zainteresowań
Facet spędza popołudnie u kochanki. Niespodziewanie do domu wraca mąż. Kochanka szybko bierze worek ze śmieciami, daje stojącemu w drzwiach mężowi i mówi:
- Kochanie proszę cię wynieś śmieci.
Facet w tym czasie wymknął się niepostrzeżenie, i idąc, w drodze do domu myśli o swojej kochance w samych superlatywach: "Ta moja kochanka jest inteligentna, sprytna, ale ona to wymyśliła".
Wchodzi do domu, a tu żona daje mu worek ze śmieciami i mówi:
- Kochanie, proszę wynieś te śmieci.
Facet nic nie mówiąc bierze worek, idzie w kierunku śmietnika i mruczy do siebie pod nosem:
- K**** mać, cały dzień w domu siedzi i nawet nie może śmieci wynieść".
Wpada facet do gabinetu dyraktora cyrku i mowi: Panie, mam taki numer,
że ludzie oszaleją! Będzie pan milionerem!
Dyraktor na to: Spadaj mie pan! Mam dobry program i nie potrzebuję
żadnych nowych numerów.
Facet: Niech pan posłucha przez 30 sekund, na pewno pana przekonam.
Dyrektor: No dobrze, mów pan, ale szybko.
Facet: Niech pan sobie wyobrazi cały sufit cyrku obwieszony balonami.
Balonami z gównem. A na arenę wjeżdzają konie. Na każdym koniu amazonka
z łukiem. I amazonki zaczynają galopować w koło. Unoszą łuki. Zaczynają
strzelać do balonów. Przebijają je po kolei a całe gówno spada na dół.
Przebijają wszystkie. Na dole wszystko jest nim pokryte. Widzowie w
gównie, arena w gównie, orkiestra w gównie, konie w gównie, amazonki w gównie.
I wtedy wchodzę ja... Cały na biało.
W mroźny, zimowy wieczór elegancko wyglądający gość w "średnim" wieku
poderwał w knajpie młodą laseczkę.Było to o tyle łatwe, że dziewczyna
widziała przez okno jak facet wysiadał z nowiutkiego Mercedesa 600. Bez
oporów więc przyjęła propozycję wspólnego spędzenia nocy.
Facet zabrał ją do swojej willi pod miastem. Płonący kominek, dobra whisky,
kanapki z kawiorem, nastrojowa muzyka, słowem wszystko zbliżało ich coraz
bardziej w stronę sypialni. W pewnym momencie mężczyzna zaproponował
przejażdżkę po pobliskim zaśnieżonym lesie. Dziewczyna trochę niechętnie,
ale jednak wyraziła zgodę. Zajechali Mercem na polanę
w środku głuszy, facet wyjął z bagażnika sztucer, przeładował i powiedział:
- Rozbieraj się.
Dziewczyna trochę przestraszona sytuacją, a jeszcze bardziej 25 stopniowym
mrozem, próbowała protestować, ale strzał w powietrze spowodował, że
wykonała polecenie dość szybko. Gdy już goła stała boso na śniegu gość
rozkazał:
- Lep bałwana - i dla uniknięcia ewentualnych protestów znowu strzelił w
powietrze ze sztucera.
Dziewczyna rzuciła się toczyć śniegowe kule. Po 40 minutach na polanie stał
bałwan jak malowany. Miał nawet śniegowe rączki i nosek z kawałka gałęzi.
Za to laska była cała zdrętwiała z zimna. Klient schował sztucer, owinął ją
grubym pledem i zabrał znowu do swojej willi. A tam kominek, kawior, gorący
grog, nastrojowa muzyka. Gdy panna odzyskała mowę pierwszą rzeczą jaką
zrobiła było wykrzyczane zapytanie :
- Co to kurwa miało wszystko znaczyć?
- Widzisz, moja śliczna - odpowiedział spokojnie gość - Ja już jestem
strasznie <font class="red">PIP</font> w łóżku, a dzięki temu bałwankowi, mam pewność, że tą noc
zapamiętasz do końca życia.
Apteka..
Pierwszy klient podchodzi do okienka, daje receptę, aptekarz mówi mu 320
zlotych proszę.
Drugi podchodzi, daje receptę, aptekarz mówi mu 340 zlotych.
Trzeci podchodzi, aptekarz mówi mu 390 zlotych.
Czwarty facet w kolejce się lekko poddenerwował i mówi:
- Panie mgr, wszyscy idziemy od tego samego lekarza, wszyscy mamy taki
sam lek na recepcie, dlaczego jedni placą mniej, a inni więcej?
Mgr odpowiada: - No wie pan, mamy taki kod z lekarzem, taką umowę.
Facet się zdenerwował i mówi: - Panie, niech pan nam powie co to za lek,
dlaczego ma inną cene?
Na recepcie było napisane : CC NWKCMJDMCC CC.
Klienci zaczeli nerwowo naciskać na aptekarza, bardzo chcieli żeby im
przeczytal co to oznacza, co to za lekarstwo...
W końcu aptekarz pod wpływem nacisku zaczął czytać z rumieńcami na
twarzy:
Cześć Czesiek, Nie Wiem Kurwa Co Mu Jest, Daj Mu Co Chcesz, Cześć
Czesiek.
Pewna francuska gazeta ogłosiła konkurs z następującym pytaniem dla panów:
Siedzisz w eleganckiej restauracji z bardzo piękną kobietą. Masz pilną
potrzebę wyjścia do toalety (na "sikundkę"), w jaki sposób powiesz o tym
towarzyszce w najbardziej kulturalny sposób?
Wygrała odpowiedź:
"Bardzo panią przepraszam, ale muszę wyjść na chwilę, by pomóc
przyjacielowi, z którym zapoznam Panią nieco później"
Ponieważ jestem mężczyzną...
Ponieważ jestem mężczyzną, kiedy zatrzasnę sobie kluczyki w samochodzie, gmeram w zamku drutem z wieszaka na ubrania i ignoruję propozycję wezwania profesjonalnego ślusarza.
Ponieważ jestem mężczyzną, kiedy samochód źle działa, otwieram maskę i gapię się na silnik, jakbym wiedział, na co patrzę. Jeżeli pokaże się inny facet, jeden z nas powie do drugiego: "Kiedyś to naprawiałem, ale w tych nowoczesnych samochodach z komputerami, wolę tego nie ruszać". I pójdziemy na piwo.
Ponieważ jestem mężczyzną, kiedy się przeziębię potrzebuję kogoś, kto podawałby mi zupki i opiekował się, gdy będę leżał w łóżku i jęczał. Ty nigdy nie chorujesz tak ciężko jak ja, więc nie rozumiesz problemu.
Ponieważ jestem mężczyzną, kiedy któreś z urządzeń domowych przestaje działać, koniecznie muszę rozebrać je na części, chociaż wiem, że naprawa wraz z powtórnym złożeniem tego do kupy będzie mnie kosztować dwa razy więcej.
Ponieważ jestem mężczyzną muszę trzymać pilota od telewizora podczas oglądania audycji. Gdyby się zgubił, mógłbym przegapić cały mecz szukając tego paskudztwa (ale niekiedy udaje mi się przeżyć ściskając w ręku kalkulator).
Ponieważ jestem mężczyzną nigdy nie twierdzę, że się zgubiliśmy i nie uważam, że powinniśmy się zatrzymać i spytać o drogę. Kto uwierzy kompletnie obcym ludziom? I skąd jakiś palant mógłby wiedzieć, dokąd jedziemy?
Ponieważ jestem mężczyzną nie ma powodu pytać mnie, o czym myślę. Wiadomo, że o seksie albo o sporcie. Muszę wymyślać jakieś głupoty, kiedy pytasz, więc nie rób tego.
Ponieważ jestem mężczyzną, nie pytaj mnie, czy podobał mi się film. Na ogół jest tak, że ty na końcu płaczesz, a ja nie.
Ponieważ jestem mężczyzną, uważam, że to, co masz na sobie jest ok. To, co miałaś na sobie 5 minut temu też było ok. I każda para butów do tego pasuje. Z paskiem i bez paska też wygląda ok. Wyglądasz świetnie kochanie. Czy możemy już iść?
Ponieważ jestem mężczyzną, a mamy już nowe tysiąclecie, będziemy się sprawiedliwie dzielić pracami domowymi. Ty zrobisz pranie, ugotujesz, posprzątasz, zrobisz zakupy i skosisz trawę, a ja zajmę się resztą.
Pewna para była świeżo po ślubie-dwa tygodnie temu było wesele.
Mąż jakkolwiek wielce w małżonce zakochany, nabrał ochoty by spotkać się ze starymi kumplami i poimprezować w ich ulubionym barze.
Zaczął więc się ubierać i mowi do żony:
-Kochanie wychodzę, ale wrocę niedługo.
-A dokąd idziesz Misiaczku? - zapytała żona
-Idę do baru ślicznotko. Mam ochotę na małe piwko.
-Chcesz piwo mój ukochany? - żona podeszła do lodowki otworzyła drzwi i zaprezentowała mu 25 rożnych rodzajow piwa z 12 rożnych krajow: Niemiec, Holandii, Anglii i innych.
Mąż stanął zaskoczony i jedynie co zdołał wydusić z siebie to:
-Tak, tak cukiereczku… ale w barze… no wiesz… te schłodzone kufle……
Nie zdążył skończyć, gdy żona mu przerwała:
-Chcesz do piwa schłodzony kufel? Nie ma problemu - I wyjęła z zamrażarki wielki oszroniony kufel.
Ale mąż, choć nieco już blady z wrażenia, nie dawał za wygraną.
-No tak skarbie, ale w barach mają naprawdę świetne i pyszne przystawki… nie będę długo, wrocę naprawde szybko, obiecuje.
-Masz ochotę na przystawki niedźwiadku? - Żona otworzyła drzwi szafki, a tam: słone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydełka, marynowane grzybki i wiele innych smakołykow.
-Ale kochanie… w barze....no wiesz… te męskie gadki, przeklinanie, niewyszukany język
-Chcesz przekleństw moje ciasteczko? Więc pij te ku**wskie piwo z j**anego zmrożonego kufla i żryj te pi**dolone przystawki! Jesteś teraz do ch**a ciężkiego żonaty i nigdzie ku*wa nie wyjdziesz! Pojąłeś sk**wysynu?!
Blondynka i prawnik siedza obok siebie w samolocie podczas
dlugiego lotu z Nowego Jorku do Londynu. Prawnik bardzo znudzony, odwraca sie w strone blondynki i pyta "czy chcialabys zagrac ze mna w bardzo fajna gre? Blonynka odmawia i odwraca sie w strone okna.
Prawnik ponawia pytanie i dodaje "za kazdym razem kiedy nie
bedziesz znala odpowiedzi musisz mi dac 5$, jesli ja nie bede znal odpowiedzi na Twoje pytanie tez zaplace ci 5$." Blondynka odmawia grzecznie i znow wpatruje sie w krajobraz
za oknem.
"No dobrze"- mowi prawnik - "za kazdym razem jak ty nie znasz odpowiedzi placisz mi 5$, a jesli ja nie znam odpowiedzi place
ci 500$" Blondynka wciaz nie ma ochoty na gre, ale widzi ze prawnik nie
ustapi, wiec zgadza sie mimo wszystko.
Prawnik zaczyna "jaka jest odleglosc miedzy ziemia a
ksiezycem?". Blondynka bez slowa siega do torebki i podaje mu 5$. Teraz jej kolej na pytanie.
"Co wchodzi pod gorke na trzech nogach a schodzi z gory na czterech?" - pyta blondynka. Prawnik wyciaga swoj laptop, szuka na roznych stronach internetowych, poci sie, szuka dalej, wysyla maila z tym pytaniem do wszystkich znjomych prawnikow, w koncu zrezygnowany daje blondynce 500$. Blondynka bierze banknot, chowa do torebki i odwraca sie w strone okna.
Prawnik pyta "JAKA JEST ODPOWIEDZ NA TO PYTANIE?"
Blondynka bez slowa schyla sie po torebke, wyciaga 5 $, podaje
prawnikowi i odwraca sie do okna.
W całej Europie przeprowadzono prosty test. Było tylko jedno pytanie:
Ile to jest 10 x 100 gramów?
Prawie we wszystkich krajach 99 % ankietowanych odpowiedziało, że jest to 1 kilogram. Jedynie w Polsce i w Rosji ponad 95 % odpowiedzi brzmiało - 1 litr...
Na stacji benzynowej Nowy Ruski usiłuje zatankować. Znalazł instrukcję od samochodu, nawet jakoś otworzył wlew i czyta dalej:
"Wyjąć pistolet"
No dobra, wyjął.
"Włożyć do baku"
OK, włożył.
"Nacisnąć spust".
Pogrzeb w czwartek. Milicja nadal szuka felernej tetetki.
Przychodzi zajaczek do nowo otwartego sklepu misia i mówi:
- Misiu, poprosze pól kilo soli.
- Wiesz zajaczku, nie mam jeszcze wagi, nasypie ci na oko.
- Do dupy se nasyp debilu!
Jak brać prysznic jak kobieta:
1.Zdejmij ubranie i włóż je do pojemników na brudną odzież, segregując na
jasne, ciemne i białe oraz do prania ręcznego i w pralce.
2.Idź do łazienki ubrana w długi szlafrok. Jeśli po drodze spotkasz męża,
zakryj dokładnie wszystkie widoczne części ciała i przyśpiesz kroku.
3.Przyjrzyj się w lustrze swojej figurze i wypnij brzuch. Pojęcz, że znowu
utyłaś.
4.Wejdź pod prysznic i przygotuj sobie myjkę do twarzy, myjkę do rąk, myjkę
do krocza, szczotkę do pleców, szeroką gąbkę oraz pumeks.
5.Umyj dwukrotnie włosy szamponem grejfrutowo-ogórkowym z dodatkiem 83
witamin.
6.Wetrzyj we włosy odżywkę grejfrutowo-ogórkową wzbogaconą naturalnym
olejkiem krokusowym. Zostaw ją na 15 minut.
7.Myj twarz peelingiem z pestek brzoskwini przez 10 minut, aż nabierze
żywego, czerwonego koloru.
8.Umyj resztę ciała żelem do kąpieli Ginger Nut i Jaffa Cake.
9.Spłucz odżywkę z włosów, poświęcając na to co najmniej 15 minut, aby mieć
pewność, że cała spłynęła.
10.Ogol włosy pod pachami i na nogach. Rozważ ogolenie okolic bikini, ale
dojdź do wniosku, że lepiej je wywoskować.
11.Nakrzycz na męża, kiedy spuści wodę w toalecie i spadnie ciśnienie wody,
tak, że z prysznica popłynie wrzątek.
12.Wyłącz prysznic. Wytrzyj wszystko w kabinie do sucha. Bardziej zabrudzone
miejsca przetrzyj specjalnym płynem do kafelków.
13.Wyjdź spod prysznica. Wytrzyj się ręcznikiem wielkości małego państwa
afrykańskiego.
14.Zawiń włosy w długi ręcznik, o wyjątkowej chłonności. Sprawdź całe ciało w
poszukiwaniu choćby zapowiedzi pryszczy.
15.Wróc do sypialni, ubrana w długi szlafrok i turban z ręcznika.
16.Jeśli dostrzeżesz gdzieś męża, zakryj starannie wszystkie odkryte części
ciała i udaj się szybko do sypialni, gdzie spędzisz następne półtorej godziny
na ubieraniu się..
Jak brać prysznic jak mężczyzna:
1.Zdejmij ubranie, siedząc na łóżku i zostaw rzeczy rzucone niedbale jedne na
drugie
2.Przejdź nago do łazienki. Jeśli zobaczysz gdzieś żonę, potrząśnij w jej
kierunku przyrodzeniem, wołając: Łuuu, łuuu!
3.Spójrz w lustro i wciągnij brzuch, żeby zobaczyć swoją męską sylwetkę.
Popodziwiaj rozmiary swojego penisa w lustrze, podrap się po jądrach i
powąchaj palce.
4.Wejdź pod prysznic.
5.Nie rozglądaj się za myjką lub gąbką, bo ich nie potrzebujesz.
6.Umyj twarz. Umyj się pod pachami.
7.Pośmiej się z tego, jak głośno słychać bąki puszczane w kabinie
prysznicowej.
8.Umyj krocze i jego okolice. Umyj pośladki zostawiając włosy na mydle.
9.Umyj włosy szamponem, ale nie nakładaj odżywki.
10. Za pomocą piany z szamponu zrób sobie irokeza na głowie i odsuń zasłonę,
żeby obejrzeć się w lustrze.
11.Nasiusiaj do brodzika, celując w odpływ.
12.Spłucz się i wyjdź spod prysznica. Nie zwracaj uwagi na kałuże na podłodze-
trochę się narozlewało bo dół zasłony znajdował się poza brodzikiem, gdy
brałeś prysznic.
13.Wytrzyj się częsciowo.
14.Przyjrzyj się sobie w lustrze, napręż mięśnie i ponownie naciesz się
rozmiarem swojego przyrodzenia.
15.Zostaw odsuniętą zasłonę prysznicową i mokry dywanik łazienkowy na
podłodze.
16.Zostaw w łazience włączone światło i wentylator.
17.Wróć do sypialni z ręcznikiem owiniętym wokół bioder. Jeśli będziesz mijał
żonę, zdejmij ręcznik, chwyć w rękę przyrodzenie, powiedz: No co kotku i
naprzyj na nią swoimi biodrami.
18.Puść dwukrotnie bąka. Ubierz się we wczorajsze rzeczy.
Siedzą sobie w trójkę - marchewka, ogórek i penis.
I narzekają:
Marchewka: moje życie jest do bani.
Jak tylko urosnę, biorą mnie, tną na kawałki i wrzucają do
sałatki.
Ogórek: ty masz do bani ?!
wyobraź sobie ze mnie - jak tylko urosnę - biorą,
przyprawiają, i wrzucają na jakiś czas do słoika pełnego
octu, w którym czekam aż ktoś mnie wyjmie i wrzuci do
sałatki !
Odzywa się penis: Narzekacie....
za każdym razem jak ja urosnę, zakładają mi na głowę
plastikowy worek, wciskają do ciemnego i ciasnego pomieszczenia, i uderzają moja głową o ścianę, aż się
porzygam i stracę przytomność...
W 25 rocznicę ślubu mąż mówi do żony:
- Wiesz kochanie muszę Ci coś wyznać. Jestem daltonistą.
- Wiesz co - mówi żona - ja tez muszę Ci coś wyznać. Tak naprawdę nie
jestem z Rzeszowa tylko z Mozambiku.
Wietnam. Dwaj żołnierze amerykańscy idą przez dżungle. Jednemu zachciało się srać, więc poszedł w krzaki. Drugi czeka 5, 10, 15, 30 min , 1, 2 godziny a tamtego nie ma. po 5 minutach zjawia się tamten, zadowolony, umiechnięty i mówi: słuchaj ale laske spotkałem, kochalimy się w wszystkich pozycjach...
- A do buzi Ci wzieła?
- No wiesz... głowy nie znalazłem
Przychodzi Kazio do lekarza i prosi gorąco o powiększenie penisa. Lekarz wstrzykuje mu zastrzyk z hormonami pobranymi z trąby młodego słonia. Zabieg się udał, Kaziowi sporo podrosło.
Szczęśliwy - postanowił to oblać. Zaprosił swoją laskę Kicię do super restauracji. Przystawki, zakąski - atmosfera. Po kilku koktailach Kazio czuje, że jego członek wypełza ze spodni i wspina się na stół. Zaczyna wąchać po obrusie, łapie bułkę z talerzyka i... szybko znika w spodniach!
Kicia robi okrągłe oczy i zszokowana pyta :
- Kaziu, co to kurde było?!
Zanim Kazio otwarł gębę, penis pokazał się znowu, złapał drugą bułkę i równie
szybko zniknął w spodniach. Dopiero po dłuższej chwili dziewczyna odzyskała mowę.
- KAZIU KURDE, SUPER! Pokaż ten numer jeszcze raz!
- Kicia, chciałbym, ale nie wiem czy w mojej dupie zmieści się jeszcze jedna bułka..
II wojna. Rosyjskie sołdaty bezczeszczą niemiecki cmentarz. Skaczą sobie po grobach czytając przy okazji kto tam leży:
- Albert Hess
- Bruno Schwercmauer
- Herman Guttman
- Edwart von Klinkerhoffen
- Achtung Minen
Był sobie pewien facet, poniewierany przez wszystkich - żona mu wszystko kazała robić w domu, sprzątać, gotować itp. Dzieci go miały za byle co, szef pomijał w premiach i delegacjach, koledzy go unikali. Kiedyś tak szedł biedaczysko ulicą wieczorem z pracy i zobaczył małą żabkę, tak z bezsilnej
złości chciał ja kopnąć. Ale w ostatniej chwili zostawił tę żabkę - czemu ma mieć tak jak ja - pomyślał. Na to żabka:
- Dziękuję Ci dobry człowieku.
- Nie ma sprawy żabko - facet się trochę zdziwił.
- Za to że mnie nie uszkodziłeś zmienię twoje życie, bo widzę smutek w twoich oczach.
- A co ty tam żabko możesz zmienić.
- Idź do domu a zobaczysz.
No i facet poszedł. Wchodzi do domu, a tam żona czeka z kolacyjką, z piwkiem, gazetka sportowa. Dzieci mu nadskakują z ocenami ze szkoły, chwalą
się osiągnięciami, przytulają się do tatusia. No super po prostu. Następnego dnia idzie facet do pracy, a tu kierownik go wzywa na dywanik, wręcza mu zalegle premie, awanse, delegacje zagraniczne, wychodzi od kierownika, a tu koledzy go wołają na piwko, na dziwki. Wniebowzięty facet wraca do domu ta samą drogą, widzi żabka siedzi, mówi do niej:
- Żabko, co mogę zrobić dla ciebie w zamian za zmianę mojego życia.
- No jest taka jedna rzecz, chciałabym się z tobą kochać.
- No spoko tylko ty jesteś taka mała, mogę cię uszkodzić.
- Ale wiesz, ja potrafię czarować, więc mogę się zmienić w kobietę.
- No spoko, jak tak to zmień się i będziemy się kochać.
- Ale zużyłam moją moc na zaklęcia dla ciebie, teraz mogę się zmienić tylko w 12-letnia dziewczynkę.
- No dobra, zmieniaj się.
Żabka się zmieniła, zrobili swoje, facet się ubiera....
.
I TAK TO BYŁO, PROSZĘ WYSOKIEGO SĄDU, A NIE JAK MÓWI TA GÓWNIARA!
Lodówka zrobila impreze. Nazapraszala samych znajomych. wszyscy bawia sie
niezle:
odkurzacz sie nawciagal, kaloryfer juz rozgrzany, kuchenka daje ostro
w palnik, pralka sie rozkreca, w lazience wiatrak dmucha suszarke, impreza
na calego.
Gospodyni chodzi po mieszkaniu i rozdaje zimne drinki. Patrzy a pod
sciana stoi smutny Trabant.
Podchodzi do niego i mówi:
- ej trabant, a co Ty taki smutny stoisz i sie nie bawisz? Masz tu seteczke
walnij sobie to sie od razu rozruszasz.
A trabant na to:
- nie moge jestem samochodem...
Przychodzi reporterka na siłownie zrobić wywiad. Podchodzi do najbardziej rozbudowanego kulturysty (taki 2 na 2) podstawia mikrofon i się pyta:
- Co Pan sądzi o nadchodzących wyborach prezydenckich?
Siłacz na to:
- Chhhmmmmmm.... yyyyyyyyyy.........eeeeeeeeeeeeee........
Dziennikarka sobie mysli, dobra, pewnie za trudne pytanie zadałam
- Proszę mi w takim razie powiedzieć jakie ma pan zdanie na temat korupcji?
- Chhhmmmmmm.... yyyyyyyyyy.........eeeeeeeeeeeeee........
Dziennikarka sobie mysli, kuffa, co za kretyn skończony. Zadam mu coś naprawde łatwego:
- A jakie jest Pana zdanie na temat dopingu i stosowania sterydów w kulturystyce?
- Chhhmmmmmm.... yyyyyyyyyy.........eeeeeeeeeeeeee........
Dziennikarka już nie wytrzymuje:
- Po co panu wogóle głowa?
A kark na to bez zastanowienia:
- "Jem niom"
Ktoś, kiedyś chciał rozweselić żonę przeżywającą właśnie "TE DNI" (stres przedmiesiączkowy), zadając jej pytanie:
"Ile kobiet, ze stresem przedmiesiączkowym, jest potrzebnych by wymienić
przepaloną żarówkę?"
Odpowiedź żony brzmiała:
- Jedna! Tylko jedna! A wiesz DLACZEGO? Ponieważ jest jeszcze ktoś w tym
domu, kto wie JAK wymienić przepaloną żarówkę! Wy, mężczyźni byście się
nawet nie zorientowali, że jest PRZEPALONA! Siedzielibyście w ciemnościach
TRZY DNI, zanim byście zrozumieli co K**** jest nie tak! A jeśli to już
zrozumiecie, to nie jesteście w stanie znaleźć w domu zapasowej żarówki,
pomimo tego, że od 17 lat są ZAWSZE w tej samej szafce! A jeżeli już
stałbysię CUD i w jakiś niewytłumaczalny sposób znajdziecie w końcu te
pier******żarówki, to przez dwa je**** dni problemem nie do pokonania będzie
POSTAWIENIE KRZESŁA pod żyrandolem i WYMIENIENIE tej PIER***** ŻARÓWKI.
kolejne DWA kur***** dni zajmie wam ODSTAWIENIE tego jeb***** KRZESŁA z
powrotem na miejsce! A w miejscu gdzie stało, i tak na podłodze zostanie
pier******, PUSTY, ZGNIECIONY KARTONIK po wkręconej, nowej żarówce!
Bo wy nigdy ku*** NIE POTRAFICIE PO SOBIE POSPRZĄTAĆ! Gdyby nie my, to
byście do usranej śmierci brnęli PO PACHY W ŚMIECIACH, i dopiero gdyby
zginął wam PIER****** pilot OD TELEWIZORA, ZATRUDNILIBYŚCIE POD HASLEM:
"AKCJA RATUNKOWA" CAŁĄ PIER****** ARMIĘ DO TEGO JEB***** SPRZĄTANIA! I
TAK KU*** DO ZAJ******! CAŁE ŻYCIE Z KRETYNEM.
Druga wojna światowa. Zwiadowcy radzieccy złapali niemieckiego
czołgistę. Jeniec został doprowadzony do sztabu w celu przesłuchania.
Powstał jednak mały problem, gdyż nikt w dowództwie nie znał języka
niemieckiego. Wtedy oficer polityczny, który skończył sześć klas
przykołchozowej szkoły pod Władywostokiem i uczył się tam
angielskiego, postanowił przesłuchać Niemca w tym właśnie
języku. Na początek upewnił się, że wróg również zna angielski:
- Du ju spik inglisz? - zapytał
- Yes I do - odpowiedział Niemiec
- Łot is jor nejm? - zadał pytanie politruk
- My name is Gerhard Schmidt - powiedział jeniec
Oficer radziecki trzasnął go pięścią w twarz i wykrzyczał :
- Łot is jor nejm?
- My name is Gerhard Schmidt - wyjęczał przestraszony niemiecki żołnierz
Trzask. Następny cios w twarz.
- Łot is jor nejm? - wrzasnął czerwony ze złości Rosjanin
- My name is Gerhard Schmidt - zakrwawionymi ustami wyszeptał Niemiec.
Trzask.
- Ja się ciebie, ku*wa, pytam, ile macie czołgów.
grzecznie zaprasza, żeby się przyłączył. Kłapouchy siada więc przy ognisku, razem sobie pieką te kiełbaski, ale coś gadka się
nie klei. Więc Kłapouchy, żeby rozluźniź atmosferę, zaczyna sie Kubusiowi zwierzać i mowi:
- Wiesz Puchatku, ja to właściwie nie lubię tego Prosiaczka...
Na co Puchatek:
- No to nie jedz...
Na dyskotece w Niemczech bawił się Rosjanin, z napisem na koszulce:
"TURCY MAJĄ TRZY PROBLEMY". Nie trwało długo, stanął przed nim Turek,
byczysko chłop:
- Ty, a w dziób chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Rosjanin -
agresja. Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego
powodu. Dyskoteka się skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam na niego tłum
Turków czeka.
- No, teraz się z tobą policzymy - warknęli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów - powiedział Rosjanin. - Nie
potraficie załatwiać spraw po męsku sam na sam, tylko zawsze musicie
zwoływać wszystkich "swoich".
- Zaraz nam to odszczekasz! - wrzasnęli Turcy, wyciągając noże.
- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin -
zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami...
Trzech żuli uzbierało trochę grosza na butlę samogonu. Kupili.
Ręce im się trzęsą z podniecenia.
- Nie niosę, kufa, rozbiję... - mów pierwszy, Patryk.
- Mnie tak ręce latają, że upuszczę - dodaje drugi, Mateusz.
Trzeci, Norbert wziął flaszkę i... wypadła mu, rozbijając się totalnie.
Pierwszy zaczął rwać włosy; drugi napierdziela łbem w mur. A winowajca
wsadził ręce w kieszenie i stoi. Po godzinie się uspokoili.
- Kurde, Norbert, ale ty masz nerwy - mówi Patryk do żula-rozbijaki. - My
rwiem włosy z głów, walimy łbem o ścianę a ty taki spokojny...
A Norbert wyciąga ręce z kieszeni, a w każdej dłoni urwane jądro.
- Echhh... każdy przeżywa po swojemu....
Siedzi facet nad rzeką łowi ryby podchodzi do niego policjant i pyta:
-co Pan robi ?
-nic
-a co ma Pan w ręce
-kij
-a na końcu kija co?
-sznurek
-a na końcu sznurka
-robaka
-no co pan robi?
-uczę go pływać
-no to będzie mandat
-ale za co?
-bo bez kamizelki ratunkowej
Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle
ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie,
porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak
drzwi wejściowe do domu i nie bylo najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna
wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a
chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na
kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami
garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki
śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie
jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a
przy tylnich drzwiach była usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko
wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie
zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora,
albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa
woda.
Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i
kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane
między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.
Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, lezacą na
łóżku w piżamie i czytającą książkę.. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i
zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:
- Co tu się dzisiaj działo?
Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
- Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz
mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
- Tak - odpowiedział z niechęcią
- Więc dziś tego nie zrobiłam.
W autobusie na jednym z krzeseł siedzi
dziewczyna a obok stoi starsza pani z dzieckiem.
Babcia świdruje dziewczynę wzrokiem, w końcu nie wytrzymuje
i mówi: Może by tak pani ustąpiła miejsca?
- Nie mogę - dziewczyna na to.
- A dlaczego?
- Jestem w ciąży!
- Hmm, w ciąży, akurat. I taki plaski brzuch? A długo jest pani w ciąży?
- Pół godziny. Jeszcze mi się nogi trzęsą.
Żona do męża:
- Kochany, a ty to jesteś wreszcie kim w tym szpitalu: chirurgiem czy anestezjologiem?
- No wiesz, kobieto, 10 lat żyjemy razem i ty się mnie pytasz, o to, kim jestem? Oczywiście, że chirurgiem!
- To, do cholery, rżnij mnie, a nie usypiaj!
Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły swoje domowe
zwierzątka...
Małgosia przyniosła kotka, Jadzia pieska, a Jasio przyniósł
żabę...
- No i co ta twoja żaba potrafi, Jasiu? - pyta pani.
Jasio szturchnął żabę, a ona:
- Kła!
Jasio ze stoickim spokojem jeszcze raz szturchnął żabę, ale ona
znowu:
- Kła!
Wreszcie Jasiu się zdenerwował i uderzył pięścią o stół, a żaba:
- Kłanta namera, tarira kłantanamera, kłant namera...
- Dostaniesz, jak będziesz grzeczny - mówi chirurg przed operacja.
- Do kogo pan to mówi, doktorze? - pyta się pacjent.
- Do tego kota, który siedzi pod krzesłem.
Teściowa po 10 latach kłótni postanawia pogodzić się ze swoim zięciem. Zaprasza jego i córkę na obiad. Podaje kotleta, surówkę, ale zapomniała o ziemniakach. Wraca do kuchni. Przezorny zięć postanawia sprawdzić, czy kotlet nie jest zatruty. Kroi kawałek i daje kotu. Ten gryzie i nagle pada na ziemię. Zięć wstaje, idzie do kuchni, bierze patelnię i zabija teściową. Wraca do pokoju i mówi do żony:
- Kochanie, wyobraź sobie, że ta stara rura chciała mnie otruć. Wziąłem patelnię i ją zabiłem!
Na co kot wstaje, otrzepuje się i krzyczy:
- Jest!!!
Przychodzi pięcioletni chłopczyk, ze zdechłą żabą na smyczy i skarbonką pod pachą do agencji towarzyskiej. Podchodzi do właścicielki i pyta:
- Czy można prosić dziewczynę z AIDS?
- Mały przecież ty masz 5 lat? Co ty byś z nią zrobił i dlaczego z AIDS? Nie, my nie mamy dziewczyn z AIDS!
- Ale ja naprawdę potrzebuję - mówi i rozbija skarbonkę.
Szefowa widząc pieniądze staje się bardziej skłonna do negocjacji.
- No dobrze, ale, po co ci ta dziewczyna z AIDS?
- Potrzebna!
- Powiedz, to może coś się znajdzie...
- No dobra. Chodzi o to, że jak zrobię to z dziewczyną z AIDS to będę miał AIDS. I jak wrócę do domu to moja opiekunka, która mnie wiecznie molestuje też będzie miała AIDS. A potem jak mój tatuś ją odwozi to ona mu daje na tylnym siedzeniu i on też będzie miał AIDS. A jak tatuś wraca to w nocy robią to z mamusią i ona też będzie miała AIDS. A rano, jak tato wychodzi do pracy, to przyjeżdża pan od zbierania śmieci. Wpada do nas i mamusia daje mu d*** i on też będzie miał AIDS. I o tego skur****** mi chodzi, bo mi śmieciarką żabę przejechał!!
Na skrzyżowaniu na swiatłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał sie dzieciak, na nowiutkim, błyszczacym rowerku.
- Ladny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikolaja?
- Taaaakk
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci
przyniósł lampke -powiedział policjant i wypisał dzieciakowi
mandat za brak swiateł.>
Dzieciak wział mandat, popatrzył i mówi - Ładny kon, dostał go Pan od Mikołaja?
- Hehe, tak, tak - odpowiedzia3 rozbawiony policjant.>
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi,
żeby dał mu <font class="red">PIP</font> miedzy nogami, a nie na plecach !
Mąż z żoną leżą wieczorem w łóżku.
Mężowi zachciało się pić, a że leżał od ściany zaczyna powoli
przechodzić przez żonę. Ta sądząc, że mąż ma ochotę na seks mówi:
Zaczekaj mały jeszcze nie śpi. Po pewnej chwili mąż ponownie próbuje
przejść przez żonę, bo dalej męczy go pragnienie. Mówiłam ci zaczekaj,
bo mały jeszcze nie śpi. Mąż wytrzymuje jeszcze chwilę, a potem wstaje
delikatnie, żeby nie przeszkadzać żonie i nie budzić dziecka. Idzie do
kuchni,odkręca kran i nic - nie ma wody Sprawdza w czajniku, też nie ma.
Pić mu się chce okropnie.Wyciąga więc z lodówki szampana. Żona słysząc
huk otwieranego szampana pyta: Co ty tam robisz? Na to dziecko, które
jeszcze nie spało mówi: No tak... nie chciałaś mu dać dupy to się
zastrzelił!
Facet lekko na bani wraca do domu .......
Żona od razu, srata-ta- ta, pijak, tylko wódka ci w
głowie...................
Facet sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi:
* OK, przyniosłem test, zaraz zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna
jesteś!
Żona - Zobaczymy, czytaj.
* Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty.
* Heh, no chociażby dolar i euro.
* Dobra, podaj dwa typy środków antykoncepcyjnych.
* Jejku, mogę ci conajmniej 10 podąć.
* Wierze. Pytanie trzecie. Podaj mi 2 rzeki w Islandii...
Żona - ...............
* Milczysz?
* Ha! Wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych kurwa zainteresowań
Facet spędza popołudnie u kochanki. Niespodziewanie do domu wraca mąż. Kochanka szybko bierze worek ze śmieciami, daje stojącemu w drzwiach mężowi i mówi:
- Kochanie proszę cię wynieś śmieci.
Facet w tym czasie wymknął się niepostrzeżenie, i idąc, w drodze do domu myśli o swojej kochance w samych superlatywach: "Ta moja kochanka jest inteligentna, sprytna, ale ona to wymyśliła".
Wchodzi do domu, a tu żona daje mu worek ze śmieciami i mówi:
- Kochanie, proszę wynieś te śmieci.
Facet nic nie mówiąc bierze worek, idzie w kierunku śmietnika i mruczy do siebie pod nosem:
- K**** mać, cały dzień w domu siedzi i nawet nie może śmieci wynieść".
Wpada facet do gabinetu dyraktora cyrku i mowi: Panie, mam taki numer,
że ludzie oszaleją! Będzie pan milionerem!
Dyraktor na to: Spadaj mie pan! Mam dobry program i nie potrzebuję
żadnych nowych numerów.
Facet: Niech pan posłucha przez 30 sekund, na pewno pana przekonam.
Dyrektor: No dobrze, mów pan, ale szybko.
Facet: Niech pan sobie wyobrazi cały sufit cyrku obwieszony balonami.
Balonami z gównem. A na arenę wjeżdzają konie. Na każdym koniu amazonka
z łukiem. I amazonki zaczynają galopować w koło. Unoszą łuki. Zaczynają
strzelać do balonów. Przebijają je po kolei a całe gówno spada na dół.
Przebijają wszystkie. Na dole wszystko jest nim pokryte. Widzowie w
gównie, arena w gównie, orkiestra w gównie, konie w gównie, amazonki w gównie.
I wtedy wchodzę ja... Cały na biało.
W mroźny, zimowy wieczór elegancko wyglądający gość w "średnim" wieku
poderwał w knajpie młodą laseczkę.Było to o tyle łatwe, że dziewczyna
widziała przez okno jak facet wysiadał z nowiutkiego Mercedesa 600. Bez
oporów więc przyjęła propozycję wspólnego spędzenia nocy.
Facet zabrał ją do swojej willi pod miastem. Płonący kominek, dobra whisky,
kanapki z kawiorem, nastrojowa muzyka, słowem wszystko zbliżało ich coraz
bardziej w stronę sypialni. W pewnym momencie mężczyzna zaproponował
przejażdżkę po pobliskim zaśnieżonym lesie. Dziewczyna trochę niechętnie,
ale jednak wyraziła zgodę. Zajechali Mercem na polanę
w środku głuszy, facet wyjął z bagażnika sztucer, przeładował i powiedział:
- Rozbieraj się.
Dziewczyna trochę przestraszona sytuacją, a jeszcze bardziej 25 stopniowym
mrozem, próbowała protestować, ale strzał w powietrze spowodował, że
wykonała polecenie dość szybko. Gdy już goła stała boso na śniegu gość
rozkazał:
- Lep bałwana - i dla uniknięcia ewentualnych protestów znowu strzelił w
powietrze ze sztucera.
Dziewczyna rzuciła się toczyć śniegowe kule. Po 40 minutach na polanie stał
bałwan jak malowany. Miał nawet śniegowe rączki i nosek z kawałka gałęzi.
Za to laska była cała zdrętwiała z zimna. Klient schował sztucer, owinął ją
grubym pledem i zabrał znowu do swojej willi. A tam kominek, kawior, gorący
grog, nastrojowa muzyka. Gdy panna odzyskała mowę pierwszą rzeczą jaką
zrobiła było wykrzyczane zapytanie :
- Co to kurwa miało wszystko znaczyć?
- Widzisz, moja śliczna - odpowiedział spokojnie gość - Ja już jestem
strasznie <font class="red">PIP</font> w łóżku, a dzięki temu bałwankowi, mam pewność, że tą noc
zapamiętasz do końca życia.
Apteka..
Pierwszy klient podchodzi do okienka, daje receptę, aptekarz mówi mu 320
zlotych proszę.
Drugi podchodzi, daje receptę, aptekarz mówi mu 340 zlotych.
Trzeci podchodzi, aptekarz mówi mu 390 zlotych.
Czwarty facet w kolejce się lekko poddenerwował i mówi:
- Panie mgr, wszyscy idziemy od tego samego lekarza, wszyscy mamy taki
sam lek na recepcie, dlaczego jedni placą mniej, a inni więcej?
Mgr odpowiada: - No wie pan, mamy taki kod z lekarzem, taką umowę.
Facet się zdenerwował i mówi: - Panie, niech pan nam powie co to za lek,
dlaczego ma inną cene?
Na recepcie było napisane : CC NWKCMJDMCC CC.
Klienci zaczeli nerwowo naciskać na aptekarza, bardzo chcieli żeby im
przeczytal co to oznacza, co to za lekarstwo...
W końcu aptekarz pod wpływem nacisku zaczął czytać z rumieńcami na
twarzy:
Cześć Czesiek, Nie Wiem Kurwa Co Mu Jest, Daj Mu Co Chcesz, Cześć
Czesiek.
Pewna francuska gazeta ogłosiła konkurs z następującym pytaniem dla panów:
Siedzisz w eleganckiej restauracji z bardzo piękną kobietą. Masz pilną
potrzebę wyjścia do toalety (na "sikundkę"), w jaki sposób powiesz o tym
towarzyszce w najbardziej kulturalny sposób?
Wygrała odpowiedź:
"Bardzo panią przepraszam, ale muszę wyjść na chwilę, by pomóc
przyjacielowi, z którym zapoznam Panią nieco później"
Ponieważ jestem mężczyzną...
Ponieważ jestem mężczyzną, kiedy zatrzasnę sobie kluczyki w samochodzie, gmeram w zamku drutem z wieszaka na ubrania i ignoruję propozycję wezwania profesjonalnego ślusarza.
Ponieważ jestem mężczyzną, kiedy samochód źle działa, otwieram maskę i gapię się na silnik, jakbym wiedział, na co patrzę. Jeżeli pokaże się inny facet, jeden z nas powie do drugiego: "Kiedyś to naprawiałem, ale w tych nowoczesnych samochodach z komputerami, wolę tego nie ruszać". I pójdziemy na piwo.
Ponieważ jestem mężczyzną, kiedy się przeziębię potrzebuję kogoś, kto podawałby mi zupki i opiekował się, gdy będę leżał w łóżku i jęczał. Ty nigdy nie chorujesz tak ciężko jak ja, więc nie rozumiesz problemu.
Ponieważ jestem mężczyzną, kiedy któreś z urządzeń domowych przestaje działać, koniecznie muszę rozebrać je na części, chociaż wiem, że naprawa wraz z powtórnym złożeniem tego do kupy będzie mnie kosztować dwa razy więcej.
Ponieważ jestem mężczyzną muszę trzymać pilota od telewizora podczas oglądania audycji. Gdyby się zgubił, mógłbym przegapić cały mecz szukając tego paskudztwa (ale niekiedy udaje mi się przeżyć ściskając w ręku kalkulator).
Ponieważ jestem mężczyzną nigdy nie twierdzę, że się zgubiliśmy i nie uważam, że powinniśmy się zatrzymać i spytać o drogę. Kto uwierzy kompletnie obcym ludziom? I skąd jakiś palant mógłby wiedzieć, dokąd jedziemy?
Ponieważ jestem mężczyzną nie ma powodu pytać mnie, o czym myślę. Wiadomo, że o seksie albo o sporcie. Muszę wymyślać jakieś głupoty, kiedy pytasz, więc nie rób tego.
Ponieważ jestem mężczyzną, nie pytaj mnie, czy podobał mi się film. Na ogół jest tak, że ty na końcu płaczesz, a ja nie.
Ponieważ jestem mężczyzną, uważam, że to, co masz na sobie jest ok. To, co miałaś na sobie 5 minut temu też było ok. I każda para butów do tego pasuje. Z paskiem i bez paska też wygląda ok. Wyglądasz świetnie kochanie. Czy możemy już iść?
Ponieważ jestem mężczyzną, a mamy już nowe tysiąclecie, będziemy się sprawiedliwie dzielić pracami domowymi. Ty zrobisz pranie, ugotujesz, posprzątasz, zrobisz zakupy i skosisz trawę, a ja zajmę się resztą.
Pewna para była świeżo po ślubie-dwa tygodnie temu było wesele.
Mąż jakkolwiek wielce w małżonce zakochany, nabrał ochoty by spotkać się ze starymi kumplami i poimprezować w ich ulubionym barze.
Zaczął więc się ubierać i mowi do żony:
-Kochanie wychodzę, ale wrocę niedługo.
-A dokąd idziesz Misiaczku? - zapytała żona
-Idę do baru ślicznotko. Mam ochotę na małe piwko.
-Chcesz piwo mój ukochany? - żona podeszła do lodowki otworzyła drzwi i zaprezentowała mu 25 rożnych rodzajow piwa z 12 rożnych krajow: Niemiec, Holandii, Anglii i innych.
Mąż stanął zaskoczony i jedynie co zdołał wydusić z siebie to:
-Tak, tak cukiereczku… ale w barze… no wiesz… te schłodzone kufle……
Nie zdążył skończyć, gdy żona mu przerwała:
-Chcesz do piwa schłodzony kufel? Nie ma problemu - I wyjęła z zamrażarki wielki oszroniony kufel.
Ale mąż, choć nieco już blady z wrażenia, nie dawał za wygraną.
-No tak skarbie, ale w barach mają naprawdę świetne i pyszne przystawki… nie będę długo, wrocę naprawde szybko, obiecuje.
-Masz ochotę na przystawki niedźwiadku? - Żona otworzyła drzwi szafki, a tam: słone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydełka, marynowane grzybki i wiele innych smakołykow.
-Ale kochanie… w barze....no wiesz… te męskie gadki, przeklinanie, niewyszukany język
-Chcesz przekleństw moje ciasteczko? Więc pij te ku**wskie piwo z j**anego zmrożonego kufla i żryj te pi**dolone przystawki! Jesteś teraz do ch**a ciężkiego żonaty i nigdzie ku*wa nie wyjdziesz! Pojąłeś sk**wysynu?!
Blondynka i prawnik siedza obok siebie w samolocie podczas
dlugiego lotu z Nowego Jorku do Londynu. Prawnik bardzo znudzony, odwraca sie w strone blondynki i pyta "czy chcialabys zagrac ze mna w bardzo fajna gre? Blonynka odmawia i odwraca sie w strone okna.
Prawnik ponawia pytanie i dodaje "za kazdym razem kiedy nie
bedziesz znala odpowiedzi musisz mi dac 5$, jesli ja nie bede znal odpowiedzi na Twoje pytanie tez zaplace ci 5$." Blondynka odmawia grzecznie i znow wpatruje sie w krajobraz
za oknem.
"No dobrze"- mowi prawnik - "za kazdym razem jak ty nie znasz odpowiedzi placisz mi 5$, a jesli ja nie znam odpowiedzi place
ci 500$" Blondynka wciaz nie ma ochoty na gre, ale widzi ze prawnik nie
ustapi, wiec zgadza sie mimo wszystko.
Prawnik zaczyna "jaka jest odleglosc miedzy ziemia a
ksiezycem?". Blondynka bez slowa siega do torebki i podaje mu 5$. Teraz jej kolej na pytanie.
"Co wchodzi pod gorke na trzech nogach a schodzi z gory na czterech?" - pyta blondynka. Prawnik wyciaga swoj laptop, szuka na roznych stronach internetowych, poci sie, szuka dalej, wysyla maila z tym pytaniem do wszystkich znjomych prawnikow, w koncu zrezygnowany daje blondynce 500$. Blondynka bierze banknot, chowa do torebki i odwraca sie w strone okna.
Prawnik pyta "JAKA JEST ODPOWIEDZ NA TO PYTANIE?"
Blondynka bez slowa schyla sie po torebke, wyciaga 5 $, podaje
prawnikowi i odwraca sie do okna.
W całej Europie przeprowadzono prosty test. Było tylko jedno pytanie:
Ile to jest 10 x 100 gramów?
Prawie we wszystkich krajach 99 % ankietowanych odpowiedziało, że jest to 1 kilogram. Jedynie w Polsce i w Rosji ponad 95 % odpowiedzi brzmiało - 1 litr...
Na stacji benzynowej Nowy Ruski usiłuje zatankować. Znalazł instrukcję od samochodu, nawet jakoś otworzył wlew i czyta dalej:
"Wyjąć pistolet"
No dobra, wyjął.
"Włożyć do baku"
OK, włożył.
"Nacisnąć spust".
Pogrzeb w czwartek. Milicja nadal szuka felernej tetetki.
Przychodzi zajaczek do nowo otwartego sklepu misia i mówi:
- Misiu, poprosze pól kilo soli.
- Wiesz zajaczku, nie mam jeszcze wagi, nasypie ci na oko.
- Do dupy se nasyp debilu!
Jak brać prysznic jak kobieta:
1.Zdejmij ubranie i włóż je do pojemników na brudną odzież, segregując na
jasne, ciemne i białe oraz do prania ręcznego i w pralce.
2.Idź do łazienki ubrana w długi szlafrok. Jeśli po drodze spotkasz męża,
zakryj dokładnie wszystkie widoczne części ciała i przyśpiesz kroku.
3.Przyjrzyj się w lustrze swojej figurze i wypnij brzuch. Pojęcz, że znowu
utyłaś.
4.Wejdź pod prysznic i przygotuj sobie myjkę do twarzy, myjkę do rąk, myjkę
do krocza, szczotkę do pleców, szeroką gąbkę oraz pumeks.
5.Umyj dwukrotnie włosy szamponem grejfrutowo-ogórkowym z dodatkiem 83
witamin.
6.Wetrzyj we włosy odżywkę grejfrutowo-ogórkową wzbogaconą naturalnym
olejkiem krokusowym. Zostaw ją na 15 minut.
7.Myj twarz peelingiem z pestek brzoskwini przez 10 minut, aż nabierze
żywego, czerwonego koloru.
8.Umyj resztę ciała żelem do kąpieli Ginger Nut i Jaffa Cake.
9.Spłucz odżywkę z włosów, poświęcając na to co najmniej 15 minut, aby mieć
pewność, że cała spłynęła.
10.Ogol włosy pod pachami i na nogach. Rozważ ogolenie okolic bikini, ale
dojdź do wniosku, że lepiej je wywoskować.
11.Nakrzycz na męża, kiedy spuści wodę w toalecie i spadnie ciśnienie wody,
tak, że z prysznica popłynie wrzątek.
12.Wyłącz prysznic. Wytrzyj wszystko w kabinie do sucha. Bardziej zabrudzone
miejsca przetrzyj specjalnym płynem do kafelków.
13.Wyjdź spod prysznica. Wytrzyj się ręcznikiem wielkości małego państwa
afrykańskiego.
14.Zawiń włosy w długi ręcznik, o wyjątkowej chłonności. Sprawdź całe ciało w
poszukiwaniu choćby zapowiedzi pryszczy.
15.Wróc do sypialni, ubrana w długi szlafrok i turban z ręcznika.
16.Jeśli dostrzeżesz gdzieś męża, zakryj starannie wszystkie odkryte części
ciała i udaj się szybko do sypialni, gdzie spędzisz następne półtorej godziny
na ubieraniu się..
Jak brać prysznic jak mężczyzna:
1.Zdejmij ubranie, siedząc na łóżku i zostaw rzeczy rzucone niedbale jedne na
drugie
2.Przejdź nago do łazienki. Jeśli zobaczysz gdzieś żonę, potrząśnij w jej
kierunku przyrodzeniem, wołając: Łuuu, łuuu!
3.Spójrz w lustro i wciągnij brzuch, żeby zobaczyć swoją męską sylwetkę.
Popodziwiaj rozmiary swojego penisa w lustrze, podrap się po jądrach i
powąchaj palce.
4.Wejdź pod prysznic.
5.Nie rozglądaj się za myjką lub gąbką, bo ich nie potrzebujesz.
6.Umyj twarz. Umyj się pod pachami.
7.Pośmiej się z tego, jak głośno słychać bąki puszczane w kabinie
prysznicowej.
8.Umyj krocze i jego okolice. Umyj pośladki zostawiając włosy na mydle.
9.Umyj włosy szamponem, ale nie nakładaj odżywki.
10. Za pomocą piany z szamponu zrób sobie irokeza na głowie i odsuń zasłonę,
żeby obejrzeć się w lustrze.
11.Nasiusiaj do brodzika, celując w odpływ.
12.Spłucz się i wyjdź spod prysznica. Nie zwracaj uwagi na kałuże na podłodze-
trochę się narozlewało bo dół zasłony znajdował się poza brodzikiem, gdy
brałeś prysznic.
13.Wytrzyj się częsciowo.
14.Przyjrzyj się sobie w lustrze, napręż mięśnie i ponownie naciesz się
rozmiarem swojego przyrodzenia.
15.Zostaw odsuniętą zasłonę prysznicową i mokry dywanik łazienkowy na
podłodze.
16.Zostaw w łazience włączone światło i wentylator.
17.Wróć do sypialni z ręcznikiem owiniętym wokół bioder. Jeśli będziesz mijał
żonę, zdejmij ręcznik, chwyć w rękę przyrodzenie, powiedz: No co kotku i
naprzyj na nią swoimi biodrami.
18.Puść dwukrotnie bąka. Ubierz się we wczorajsze rzeczy.
Siedzą sobie w trójkę - marchewka, ogórek i penis.
I narzekają:
Marchewka: moje życie jest do bani.
Jak tylko urosnę, biorą mnie, tną na kawałki i wrzucają do
sałatki.
Ogórek: ty masz do bani ?!
wyobraź sobie ze mnie - jak tylko urosnę - biorą,
przyprawiają, i wrzucają na jakiś czas do słoika pełnego
octu, w którym czekam aż ktoś mnie wyjmie i wrzuci do
sałatki !
Odzywa się penis: Narzekacie....
za każdym razem jak ja urosnę, zakładają mi na głowę
plastikowy worek, wciskają do ciemnego i ciasnego pomieszczenia, i uderzają moja głową o ścianę, aż się
porzygam i stracę przytomność...
W 25 rocznicę ślubu mąż mówi do żony:
- Wiesz kochanie muszę Ci coś wyznać. Jestem daltonistą.
- Wiesz co - mówi żona - ja tez muszę Ci coś wyznać. Tak naprawdę nie
jestem z Rzeszowa tylko z Mozambiku.
Wietnam. Dwaj żołnierze amerykańscy idą przez dżungle. Jednemu zachciało się srać, więc poszedł w krzaki. Drugi czeka 5, 10, 15, 30 min , 1, 2 godziny a tamtego nie ma. po 5 minutach zjawia się tamten, zadowolony, umiechnięty i mówi: słuchaj ale laske spotkałem, kochalimy się w wszystkich pozycjach...
- A do buzi Ci wzieła?
- No wiesz... głowy nie znalazłem
Przychodzi Kazio do lekarza i prosi gorąco o powiększenie penisa. Lekarz wstrzykuje mu zastrzyk z hormonami pobranymi z trąby młodego słonia. Zabieg się udał, Kaziowi sporo podrosło.
Szczęśliwy - postanowił to oblać. Zaprosił swoją laskę Kicię do super restauracji. Przystawki, zakąski - atmosfera. Po kilku koktailach Kazio czuje, że jego członek wypełza ze spodni i wspina się na stół. Zaczyna wąchać po obrusie, łapie bułkę z talerzyka i... szybko znika w spodniach!
Kicia robi okrągłe oczy i zszokowana pyta :
- Kaziu, co to kurde było?!
Zanim Kazio otwarł gębę, penis pokazał się znowu, złapał drugą bułkę i równie
szybko zniknął w spodniach. Dopiero po dłuższej chwili dziewczyna odzyskała mowę.
- KAZIU KURDE, SUPER! Pokaż ten numer jeszcze raz!
- Kicia, chciałbym, ale nie wiem czy w mojej dupie zmieści się jeszcze jedna bułka..
II wojna. Rosyjskie sołdaty bezczeszczą niemiecki cmentarz. Skaczą sobie po grobach czytając przy okazji kto tam leży:
- Albert Hess
- Bruno Schwercmauer
- Herman Guttman
- Edwart von Klinkerhoffen
- Achtung Minen
Był sobie pewien facet, poniewierany przez wszystkich - żona mu wszystko kazała robić w domu, sprzątać, gotować itp. Dzieci go miały za byle co, szef pomijał w premiach i delegacjach, koledzy go unikali. Kiedyś tak szedł biedaczysko ulicą wieczorem z pracy i zobaczył małą żabkę, tak z bezsilnej
złości chciał ja kopnąć. Ale w ostatniej chwili zostawił tę żabkę - czemu ma mieć tak jak ja - pomyślał. Na to żabka:
- Dziękuję Ci dobry człowieku.
- Nie ma sprawy żabko - facet się trochę zdziwił.
- Za to że mnie nie uszkodziłeś zmienię twoje życie, bo widzę smutek w twoich oczach.
- A co ty tam żabko możesz zmienić.
- Idź do domu a zobaczysz.
No i facet poszedł. Wchodzi do domu, a tam żona czeka z kolacyjką, z piwkiem, gazetka sportowa. Dzieci mu nadskakują z ocenami ze szkoły, chwalą
się osiągnięciami, przytulają się do tatusia. No super po prostu. Następnego dnia idzie facet do pracy, a tu kierownik go wzywa na dywanik, wręcza mu zalegle premie, awanse, delegacje zagraniczne, wychodzi od kierownika, a tu koledzy go wołają na piwko, na dziwki. Wniebowzięty facet wraca do domu ta samą drogą, widzi żabka siedzi, mówi do niej:
- Żabko, co mogę zrobić dla ciebie w zamian za zmianę mojego życia.
- No jest taka jedna rzecz, chciałabym się z tobą kochać.
- No spoko tylko ty jesteś taka mała, mogę cię uszkodzić.
- Ale wiesz, ja potrafię czarować, więc mogę się zmienić w kobietę.
- No spoko, jak tak to zmień się i będziemy się kochać.
- Ale zużyłam moją moc na zaklęcia dla ciebie, teraz mogę się zmienić tylko w 12-letnia dziewczynkę.
- No dobra, zmieniaj się.
Żabka się zmieniła, zrobili swoje, facet się ubiera....
.
I TAK TO BYŁO, PROSZĘ WYSOKIEGO SĄDU, A NIE JAK MÓWI TA GÓWNIARA!
Lodówka zrobila impreze. Nazapraszala samych znajomych. wszyscy bawia sie
niezle:
odkurzacz sie nawciagal, kaloryfer juz rozgrzany, kuchenka daje ostro
w palnik, pralka sie rozkreca, w lazience wiatrak dmucha suszarke, impreza
na calego.
Gospodyni chodzi po mieszkaniu i rozdaje zimne drinki. Patrzy a pod
sciana stoi smutny Trabant.
Podchodzi do niego i mówi:
- ej trabant, a co Ty taki smutny stoisz i sie nie bawisz? Masz tu seteczke
walnij sobie to sie od razu rozruszasz.
A trabant na to:
- nie moge jestem samochodem...
Przychodzi reporterka na siłownie zrobić wywiad. Podchodzi do najbardziej rozbudowanego kulturysty (taki 2 na 2) podstawia mikrofon i się pyta:
- Co Pan sądzi o nadchodzących wyborach prezydenckich?
Siłacz na to:
- Chhhmmmmmm.... yyyyyyyyyy.........eeeeeeeeeeeeee........
Dziennikarka sobie mysli, dobra, pewnie za trudne pytanie zadałam
- Proszę mi w takim razie powiedzieć jakie ma pan zdanie na temat korupcji?
- Chhhmmmmmm.... yyyyyyyyyy.........eeeeeeeeeeeeee........
Dziennikarka sobie mysli, kuffa, co za kretyn skończony. Zadam mu coś naprawde łatwego:
- A jakie jest Pana zdanie na temat dopingu i stosowania sterydów w kulturystyce?
- Chhhmmmmmm.... yyyyyyyyyy.........eeeeeeeeeeeeee........
Dziennikarka już nie wytrzymuje:
- Po co panu wogóle głowa?
A kark na to bez zastanowienia:
- "Jem niom"
Ktoś, kiedyś chciał rozweselić żonę przeżywającą właśnie "TE DNI" (stres przedmiesiączkowy), zadając jej pytanie:
"Ile kobiet, ze stresem przedmiesiączkowym, jest potrzebnych by wymienić
przepaloną żarówkę?"
Odpowiedź żony brzmiała:
- Jedna! Tylko jedna! A wiesz DLACZEGO? Ponieważ jest jeszcze ktoś w tym
domu, kto wie JAK wymienić przepaloną żarówkę! Wy, mężczyźni byście się
nawet nie zorientowali, że jest PRZEPALONA! Siedzielibyście w ciemnościach
TRZY DNI, zanim byście zrozumieli co K**** jest nie tak! A jeśli to już
zrozumiecie, to nie jesteście w stanie znaleźć w domu zapasowej żarówki,
pomimo tego, że od 17 lat są ZAWSZE w tej samej szafce! A jeżeli już
stałbysię CUD i w jakiś niewytłumaczalny sposób znajdziecie w końcu te
pier******żarówki, to przez dwa je**** dni problemem nie do pokonania będzie
POSTAWIENIE KRZESŁA pod żyrandolem i WYMIENIENIE tej PIER***** ŻARÓWKI.
kolejne DWA kur***** dni zajmie wam ODSTAWIENIE tego jeb***** KRZESŁA z
powrotem na miejsce! A w miejscu gdzie stało, i tak na podłodze zostanie
pier******, PUSTY, ZGNIECIONY KARTONIK po wkręconej, nowej żarówce!
Bo wy nigdy ku*** NIE POTRAFICIE PO SOBIE POSPRZĄTAĆ! Gdyby nie my, to
byście do usranej śmierci brnęli PO PACHY W ŚMIECIACH, i dopiero gdyby
zginął wam PIER****** pilot OD TELEWIZORA, ZATRUDNILIBYŚCIE POD HASLEM:
"AKCJA RATUNKOWA" CAŁĄ PIER****** ARMIĘ DO TEGO JEB***** SPRZĄTANIA! I
TAK KU*** DO ZAJ******! CAŁE ŻYCIE Z KRETYNEM.
Druga wojna światowa. Zwiadowcy radzieccy złapali niemieckiego
czołgistę. Jeniec został doprowadzony do sztabu w celu przesłuchania.
Powstał jednak mały problem, gdyż nikt w dowództwie nie znał języka
niemieckiego. Wtedy oficer polityczny, który skończył sześć klas
przykołchozowej szkoły pod Władywostokiem i uczył się tam
angielskiego, postanowił przesłuchać Niemca w tym właśnie
języku. Na początek upewnił się, że wróg również zna angielski:
- Du ju spik inglisz? - zapytał
- Yes I do - odpowiedział Niemiec
- Łot is jor nejm? - zadał pytanie politruk
- My name is Gerhard Schmidt - powiedział jeniec
Oficer radziecki trzasnął go pięścią w twarz i wykrzyczał :
- Łot is jor nejm?
- My name is Gerhard Schmidt - wyjęczał przestraszony niemiecki żołnierz
Trzask. Następny cios w twarz.
- Łot is jor nejm? - wrzasnął czerwony ze złości Rosjanin
- My name is Gerhard Schmidt - zakrwawionymi ustami wyszeptał Niemiec.
Trzask.
- Ja się ciebie, ku*wa, pytam, ile macie czołgów.
-
Asia Fili
Siedzi sobie Jasio w ławce, pstryka długopisem i głośno myśli:
- Wchodzi, wychodzi, wchodzi, wychodzi i niby wszystko okej ale dzieci z
tego nie będzie!
Przychodzi nauczycielka i się pyta:
- Co robisz Jasiu?
- No proszę zobaczyć (tu znowu pstryka długopisem): wchodzi, wychodzi,
wchodzi, wychodzi i niby wszystko okej ale dzieci z tego nie będzie!
- Ależ Jasiu, o co Ci chodzi, o czym ty mówisz?
- No bo proszę zobaczyć (tu znowu pstryka długopisem): wchodzi, wychodzi,
wchodzi, wychodzi i niby wszystko okej ale dzieci z tego nie będzie (tu
rozkręca długopis i wskazując na sprężynę), bo w środku spiralka!
Mala dziewczynka wraca do domu po zabawie w parku.
Po chwili mama zauwaza, ze jak na szescioletnie dziecko, ma ona bardzo bogaty zasób róznych slów uznawanych za bardzo wulgarne. pyta wiec:
- Skad ty znasz takie slowa?
- A, taka dziewczynka tak mówiła.
- Jaka dziewczynka?
- A nie wiem, taka w sweterku w zólte paski.
Nastepnego dnia mama biegnie do parku i owszem, po chwili znajduje dziewczynke w sweterku w zólte paski. Podchodzi i pyta:
- Czy to ty jestes ta dziewczynka która mówi takie strasznie brzydkie slowa?
- A... A kto Pani powiedzial?
- Ptaszki mi wycwierkaly...
- No to kurwa, pieknie! A ja te skurwysyny buleczkami karmilam!
Koniec roku szkolnego, dzieci przyniosły pani wychowawczyni prezenty. Marysia, której mama ma kwiaciarnię przyniosła pudło. Wychowawczyni potrząsnęła i zapytała:
- Kwiaty?
- Ojej, skąd pani wie...
Kolejny był Marcinek, którego tata ma cukiernię. Wychowawczyni potrząsnęła prezentem i spytała:
- Czekoladki?
- Tak, jak pani zgadła?
Następny w kolejce był Jasio, którego tata miał sklep monopolowy. Wychowawczyni obejrzała pudełko, lekko przeciekało. Polizała i spytała:
- Wino?
- Nie...
Polizała jeszcze raz:
- Koniaczek?
- Nie... Świnka morska...
Główny Urzad Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wsród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję
brzmiało:
"Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?"
Celnik na polsko- niemieckiej granicy odpowiada:
- Dwa, trzy miesiace.
Celnik na polsko-czeskiej granicy:
- No, z pół roku.
Celnik ze "sciany wschodniej" po dłuższym zastanowieniu:
- Dwa, trzy lata.
Komisja zadziwiona:
- Tak długo?
Celnik ze "sciany wschodniej":
- Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma...
Jaś i Małgosia bawią się w dom. Jaś próbuje obiadu i mówi:
- Wiesz co, kotku? Chyba jest troszeczkę niedosolone...
Małgosia:
- Niedosolone? Niemożliwe, przecież sama odpowiednio soliłam! Może uważasz, że za mało i ja nie mam racji? To co, ja nigdy nie mam racji, nawet jak posolę odpowiednio obiad? Może uważasz że w ogóle nie posoliłam i kłamie!? Ja kłamię! Może ja tylko kłamię! Może w ogóle uważasz, że jak kłamię, to nawet nie jestem człowiekiem żeby się pomylić! A może uważasz, że ja już nie jestem człowiekiem! A może ja już nawet nie mówię po ludzku, a tylko szczekam?! Mamoooo, Jasiu powiedział do mnie - ty krowo!
Na łące pasie się wielki byk. Odgania ogonem muchy i szczypie zieloną trawkę. W pewnym momencie zauważa kątem oka wychodzącego zza pagórka białego królika, który coś krzyczy. Byk wraca do jedzenia a zbliżajacy się królik wrzeszczy :
- Z drogi bo idzie królik król zwierząt.
Byk dalej zajada trawę i macha ogonem.Królik stanął za nim i mówi :
- Jak zaraz nie odejdziesz to gorzko tego pożałujesz. Liczę do
trzech
razzzzz......, dwa.............
W tej chwili byk ( tak jak to byki robią często ), walnął wiekiego
placka i to tak, że trafił prosto w królika, po czym wrócił do jedzenia. Po kilku minutach z kupy "wynurza" się brazowy królik i pyta :
- Co, zesrałeś się ze strachu cwaniaczku ?
Kowalski spędził 3 lata w Afryce. Na lotnisku czekają stęsknieni koledzy. Facet wysiada z samolotu z małpką na ramieniu. Kumple pytają:
- Stary no opowiadaj, jak tam w tej Afryce ? Z babami jak ?
- Uff ale jestem zmęczony ! - wykręca się Kowalski.
- A z babami jak ?
- Z żarciem kiepsko, z wódką jeszcze gorzej.
- Ale z babami jak ?
- A gorąco, że wytrzymać nie można...
- No ale z babami jak ?
W końcu małpka ciągnię Kowalskiego za ucho i mówi:
- Tato, tato, powiedz im wreszczie, jak jest z tymi babami !!!
Zaprosił facet znajomych do restauracji na kolację. Zauważył, że kelner, który prowadzi ich do stolika, ma w kieszeni łyżki. Zastanowił się chwilę, usiedli przy stoliku i wtedy zobaczył, że kelner od ich stolika również ma łyżki w kieszeni. A także inni kelnerzy na sali. Poprosił kelnera bliżej i pyta:
- Po co wam łyżki w kieszeniach?
- Kilka miesięcy temu nasze szefostwo zleciło firmie Artur Andersen zrobienie analizy procesów. I wyszło, że średnio co trzeci klient zrzuca łyżkę ze stołu, przez co trzeba iść do
kuchni i przynieść nową. Dzięki temu, że mamy łyżki pod ręką, zaoszczędzamy jednego człowieka na godzinę, a wydajność wzrasta o 70,3%. Zdziwił się ale wkrótce zobaczył, że każdy kelner ma przy rozporku cienki łańcuszek, którego jeden koniec przyczepiony jest do guzika, a drugi znika wewnątrz spodni. Zaciekawiony zawołał kelnera i pyta:
- Zauważyłem, że każdy z was ma łańcuszek przy rozporku. Po co?
- Nie każdy jest tak spostrzegawczy, jak pan. Ale tak ten łańcuszek zalecił nam Artur Andersen. Wie pan, mam go przyczepionego do... no wie pan! Jak idę do toalety, to
rozpinam rozporek i wyciągam łańcuszek, dzięki czemu po oddaniu moczu nie muszę myć rąk i wydajność wzrasta o 30%.
Facet znów był zdziwiony, ale zaraz odkrył nieścisłość:
- Dobrze, rozumiem, że go pan wyjmuje łańcuszkiem, ale jak pan go wkłada z powrotem?
- Nie wiem, jak inni, ale ja łyżką!
Spotykaja sie dwaj homoseksualisci
jeden sie pyta drugiego
-jestes gejem?
ten odpowiada
-jestem
-a masz garnitur od armaniego?
-nie
-a masz okulary od gucciego?
-nie
a masz pasek od versace?
-nie
-to ty zwykly pedal jestes
Jąkała pyta się napotkanego faceta:
- Prze... prze... przepraszam, któ... któ... która go... go... godzina?
Facet milczy, wiec tamten odszedł. Starsza pani, słysząca tę "rozmowę" interweniuje:
- Jak pan mógł, przecież ten człowiek jest chory, nieszcześliwy itd.
Na to facet:
- Ja... ja... jakbym mu... mu... mu... odpowiedział t... t... to b... b... by m.... m.... mi chyba przyp...dolił !!!
W poczekalni siedziała kobieta z dzieckiem na ręku i czekała na doktora. Gdy ten wreszcie przyszedł, zbadał dziecko, zważył je i stwierdził, że bobas waży znacznie poniżej normy.
- Czy dziecko jest karmione piersią czy z butelki? - spytał lekarz.
- Piersią - odpowiedziała kobieta.
- W takim razie proszę się rozebrać od pasa w górę. Kobieta rozebrała się i doktor zaczął uciskać jej piersi. Przez chwilę je ugniatał, masował kolistymi ruchami dłoni, kilka razy uszczypnął sutki. Gdy skończył szczegółowe badanie, kazał kobiecie się ubrać i powiedział:
- Nic dziwnego, że dziecko ma niedowagę. Pani nie ma mleka!
- Co się pan dziwi? Jestem jego babcią...., ale przyjść było warto
Rozmawia dwóch szeregowych:
-Ponabijajmy sie z dowódcy!
-Nie stary lepiej nie.
-No chodź! Nie bądź mięczak!
-Nie przestań.
-No chodź co ci szkodzi. Ponabijamy sie z dowódcy.
-Nie stary. Nabijaliśmy się już z dziekana...
Mezczyzna wchodzi wieczorem do lokalu. Spostrzega siedzaca przy barze atrakcyjna kobiete. Podchodzi i zagaja:
- Co porabiasz, slicznotko?
Ona patrzy mu w oczy i odpowiada:
- Co porabiam? Dymam, kogo popadnie. Wszystkich jak leci. Starannie, na wylot i wszedzie. W domu, w biurze, nawet tutaj. Uwielbiam dymac kogo sie da. Od kiedy skonczylam nauki, nie robie nic innego.
Na to on:
- No prosze, cos podobnego! Bo ja tez jestem prawnikiem. A pani mecenas to w której kancelarii pracuje?
W Nowej Zelandii pewien funkcjonariusz rzadowy podzielił się z dziennikarzami następującym dowcipem: "Bush otrzymał zakodowaną depeszę o tresci: 370HSSV- 0773H. Osłupiały prezydent przekazał ja do rozszyfrowania CIA. CIA także nie wiedziała o co chodzi, wobec czego depeszę wysłano do
Clintona.
Ten poradził, żeby przeczytać ją do góry nogami".
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
Z pamiętnika żołnierza:
- Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ja w krzaki! To był dobry dzień...
- Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień...
- Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień...
Trzej koledzy naradzają się przed wspólnym wyjazdem na polowanie:
- A wiec wyjeżdżamy jutro o piątej rano. Bierzemy strzelby, psy i skrzynkę piwa.
- A może dwie?
- Ostatnio, jak wzięliśmy dwie, zastrzeliliśmy psa.
- No to psów nie weźmiemy.
- Dobra, a wiec wyruszamy o piątej. Psów nie
zbierzemy.Zabieramy ze sobą strzelby i dwie skrzynki piwa.
- A może trzy?
- Czy nie pamiętasz, ze kiedyś, jak wzięliśmy trzy, to ty sam oberwałeś w noge?
- Mozemy nie brac broni.
- W porzadku. Wyjazd o piatej. Psow i broni nie bierzemy, ale bierzemy trzy skrzynki piwa.
- A moze wezmiemy jednak cztery?
- Jak wzielismy kiedys cztery, Mietek, wychodzac z samochodu, przewrocil sie i zlamal sobie reke!
- Ale przeciez mozemy nie wychodzic z samochodu!
- Zgoda. Wiec podsumujmy: wyruszamy na polowanie jutro o piatej rano. Broni i psow nie bierzemy, bierzemy cztery skrzynki piwa i z samochodu nie wysiadamy!
Wraca pijany maz do domu.
Zona wita go od drzwi:
- o jaki Ty biedny jestes tak bardzo angazujesz sie w te prace w biurze. Chcesz byc mily i musisz pic z tymi wszystkimi niedobrymi kolegami po godzinach
W tym momencie dostrzega na kolnierzyku meza slady damskiej szminki i kontunuje wywyod
- O jaki ty biedny jestes, ty masz takie dobre serce, zapewne musiales jakas niedobra pijana koleznake z pracy zaniesc do domu, bo bardzo byloby jej przykro gdyby rano obudzila sie lezac twarza w rynsztoku. Zdejme ci ta koszule i upiore. Poloz sie kochany do lozka i odpocznij.
Zona rozbiera meza i po zdjeciu spodni widzi, ze ma on na sobie damskie majtki.
Zamilkla na chwile i patrzy z niedowierzaniem na na rozowe stringi ...
Maz otworzyl z wysilkim oczy i niewyraznie belkocze:
- No co jest?! ... Kombinuj, kombinuj!
Poszedł raz pewien prezes do lekarza na badania. Lekarz go prosi o ściagnięcie spodni bo chce mu zajżec miedzy posladki. Prezes sciąga portki, nachyla się, lekarz zagląda i ze zdziwieniem mówi:
- Panie Prezesie ! Ależ Pan nie ma odbytu !
- Cóż poradzić ... zalizali !!!
Przychodzi turysta do bacy i pyta:
- Baco, macie jakiś pokój do wynajęcia?
- Mom.
- Za ile?
- Dwiście.
- Baco! Za tyle? To bardzo drogo!
- Panocku ale tu jest piknie.
- No dobra baco, ale musi tu być spokój i żadnych dzieci.
- Tu nimo żadnych dzieci.
Turysta idzie spać. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą, wywracają meble. Turysta zwleka się z wyra i zaspanym głosem mówi do bacy:
- Baco, tu nie miało być żadnych dzieci!
- Dzieci? To są skurwysyny nie dzieci!
Szpital. Obchód oddziału. Atmosfera goraca. Lekarze, pielegniarki,
zdrowi, chorzy, starzy, młodzi...
Nagle jedna z adeptek sztuki lekarskiej zrywa się:
- Panie ordynatorze, ale ja zapomniałam pieczatki!
- Koleżanko! Przychodzi pani do pracy bez najważniejszego narzędzia
pracy lekarza??!!!
- Myslałam, że najważniejszym narzędziem pracy doktora jest głowa...-
burknęła urażona.
Palec ordynatora spoczal na karcie choroby:
- Koleżanko, niech pani podejdzie i <font class="red">PIP</font> tu głową...
- Tata jak przyszedłem na świat?
- No dobrze mój synu, kiedyś musieliśmy odbyć tę rozmowę: tata poznał mamę na chatroomie.
- Później tata i mama spotkali się w cyberkafejce i w toalecie mama zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory stick’a.
- Kiedy tata był gotowy z uploadem zauważyliśmy, że nie zainstalowaliśmy żadnego firewalla.
- Niestety było już za późno, żeby nacisnąć "cancel" albo "escape", a i meldunek "Chcesz na pewno ściągnąć plik?" już na początku wyłaczyliśy w opcjach w "ustawienia".
- Mamy antywirus już od dłuższego nie był uaktualniany i nie poradził sobie z taty robakiem.
- Więc nacisnęliśmy klawisz "Enter" i mama otrzymała komunikat "Przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy".
- Słoneczko...
- Tak, kotku?
- Zrobisz śniadanie, rybko?
- Oczywiście, skarbeńku.
- Jajeczniczkę, rybko?
- Ze szczypiorkiem, pieseczku.
- Ale na masełku, żabciu?
- Nie może być inaczej, misiu.
- Kur*fa, myszko... Ty też nie pamiętasz, jak mam na imię?
Tata królik uczy syna jak się bzyka:
- Widzisz synku, jesteśmy małe zwierzątka, wszyscy nas chcą zjeść, dlatego musimy wszystko robić szybko. Oto cztery królicze dziewczynki. To się robi tak, przyglądaj się: Razdwatrzycztery! Zrozumiałeś? To powtórz!
- Raz, dwa, trzy, cztery!
- Nie! Razdwatrzycztery! Powtórz.
- Raz dwa trzy cztery.
- NIE! Patrz uważnie: razdwatrzycztery. Powtórz!
- Razdwatrzyczterypięć. Oj, przepraszam tato
Matka przyprowadziła swoją osiemnastoletnią córkę do lekarza, informując go, że córka nieustanni cierpi na mdłości. Lekarz po zbadaniu córki stwierdził, że jest ona mniej więcej w czwartym miesiącu ciąży.
- Co też pan mówi, panie doktorze, moja córka nigdy nie miała doczynienia z żadnym mężczyzną! Prawda, córeczko?
- Prawda, nawet się nigdy nie całowałam - zapewniła córeczka.
Lekarz bez słowa podszedł do okna i zaczął intensywnie wypatrywać w dal.
- Panie doktorze, czy coś nie tak? - pyta po pięciu minutach zaniepokojona mamuśka.
- Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie ukazuje się jasna gwiazda i przybywa trzech króli. No więc stoję i czekam.
W pewnym klubie zaistniało zapotrzebowanie na pianistę. Zgłasza się chętny facet do managera, a ten prosi go o próbkę swoich możliwości. Facet siadł do fortepianu i zaczął naparzać na klawiszach jakieś żwawe rytmy. Managerowi bardzo się spodobało i mówi do pianisty:
- Kurczę no bardzo dobre! A jaki to był tytuł?
- "Daj się cykać w pupę aż zakrwawią Ci hemoroidy"
- O kurde a to niefortunny tytuł, a może zagraj coś innego?
- Jasne - i zaczął grać tym razem jakiś rzewny kawałek.
- Nie no super, jeszcze lepiej, a jaki to tytuł?
- "Otwórz buzię głęboko i połknij wszystko kiedy skończę"
- Eee...ok., słuchaj zatrudnię Cię, ale nie wspominaj tytułu swoich piosenek. No i zatrudnił gościa, facet naparzał na pianinie przez pół nocy, tłumy szalały, a on poszedł do WC. Wyszedłszy z niej siada do fortepianu gdzie zaczepia go facet:
- "Masz rozpięty rozporek i dynda Ci penis"
- O ku**a, moja pierwsza piosenka na życzenie!
Lekcja w szkole muzycznej.
- Dziś będziemy omawiać utwory Beethovena. Ale żeby było ciekawiej to jedno z was namaluje na tablicy obrazek, a reszta będzie zgadywać, jaki to utwór Beethovena.
Do tablicy podchodzi Marysia i rysuje wielki księżyc.
Dzieci krzyczą:
- Wiemy, wiemy- to "Sonata księżycowa".
- Brawo!! - mówi pani.
Nastepnie do tablicy podchodzi Zosia i rysuje wielki pastorał. Dzieci krzyczą:
- Wiemy, wiemy- to "Symfonia pastoralna".
- Świetnie!!- mówi pani.
Następnie do tablicy podchodzi Jasio i maluje wielkiego penisa. W klasie cisza.
Pani:
- Jasiu, co to ma znaczyć? Przecież to nie ma nic
wspólnego z utworami Beethovena. Na to Jasio z pretensją w głosie:
- A "Dla Elizy"?!
Zchodzi misio do taty do pokoju....patrzy a tam tatus konia wali...i pyta sie tato co ty robisz?na to on...aj synku robie misia z czapeczka i misia bez czapeczki.no to mały mis poszedł do swego pokoju i tosamo zacza robic.ojciec zdziwiony ze taka cisz w domu wiec zachodzi do pokoju a tam tyke KRWI na scianie i podłodze ...wiec pyta-synku cos ty zrobił...-aj tatusiu tosamo co ty ...misia z czapeczka i misia bez czapeczki ..ale <font class="red">PIP</font> we mnie pluna wiec mu łeb upirdoliłem!
Listonosz odchodzi na emeryture . Mieszkancy jego rewiru postanowili go pozegna , kazdy na swój wlasny pomysl .
Przychodzi do pierwszego domu, otwiera facet, bierze listy i wrecza mu czek na 200 zl . W drugim domu dostaje pudelko kubanskich
cygar, w trzecim butelke dobrej whisky. Przychodzi do czwartego, otwiera mu odziana skapo, ponetna blondynka. Patrzy na niego kocim wzrokiem i zaciaga do sypialni. Jeden, dwa... piec orgazmow.
Po wszystkim kobieta przygotowuje mu wspaniale danie. Na sam koniec podaje mu kawe i banknot dziesieciozlotowy.
Facet z lekka zblazowany drapie sie po glowie.
To co pani dla mnie zrobila by lo wspaniale,
ale po co mi te dziesiec zlotych?
- Zastanawialam sie co panu dac w zwi zku z odejsciem na emeryture.
W koncu maz powiedzial :
"<font class="red">PIP</font> go - Daj mu dyche !!!!".
A posilek sama wymyslilam...
Babcia w ogródku piele warzywka, dziadek w polu orze.
Nagle slychac glos dziadka:
- Babkaaaa! Kurde, babka!
Babcia nie wie o co chodzi, patrzy na dziadka. Ten podbiega,
zasadzil jej kopa w dupsko i mówi:
- Dostalem wzwodu po 20 latach, a ty zamiast zdjac gacie i sie
nadstawic, nic nie zrobilas. Wszystko spieprzylas!
Na drugi dzien ta sama scenka. Babcia w ogrodzie, dziadek w polu.
Nagle znowu dziadek biegnie i cos krzyczy. Babcia nauczona
dniem poprzednim, zdjela gacie, nachylila sie. Podbiega dziadek,
kopa w dupsko i krzyczy:
- Ty bys sie tylko ruchala, a nam ciagnik ukradli.
Na czas wakacji Marek i Jarek zatrudnili się w młynie, a że byli "miastowi" to wszystko było dla nich zupełnie nowe. Pod koniec pierwszego dnia pracy Marek krzyczy:
- Jarek! Straciłem mój palec wskazujący!
- Jak to się stało?
- Ja tylko dotknąłem tej, dużej, szybkro obracającej się rzeczy, o tej...kurwa...następny poszedł..
- Wchodzi, wychodzi, wchodzi, wychodzi i niby wszystko okej ale dzieci z
tego nie będzie!
Przychodzi nauczycielka i się pyta:
- Co robisz Jasiu?
- No proszę zobaczyć (tu znowu pstryka długopisem): wchodzi, wychodzi,
wchodzi, wychodzi i niby wszystko okej ale dzieci z tego nie będzie!
- Ależ Jasiu, o co Ci chodzi, o czym ty mówisz?
- No bo proszę zobaczyć (tu znowu pstryka długopisem): wchodzi, wychodzi,
wchodzi, wychodzi i niby wszystko okej ale dzieci z tego nie będzie (tu
rozkręca długopis i wskazując na sprężynę), bo w środku spiralka!
Mala dziewczynka wraca do domu po zabawie w parku.
Po chwili mama zauwaza, ze jak na szescioletnie dziecko, ma ona bardzo bogaty zasób róznych slów uznawanych za bardzo wulgarne. pyta wiec:
- Skad ty znasz takie slowa?
- A, taka dziewczynka tak mówiła.
- Jaka dziewczynka?
- A nie wiem, taka w sweterku w zólte paski.
Nastepnego dnia mama biegnie do parku i owszem, po chwili znajduje dziewczynke w sweterku w zólte paski. Podchodzi i pyta:
- Czy to ty jestes ta dziewczynka która mówi takie strasznie brzydkie slowa?
- A... A kto Pani powiedzial?
- Ptaszki mi wycwierkaly...
- No to kurwa, pieknie! A ja te skurwysyny buleczkami karmilam!
Koniec roku szkolnego, dzieci przyniosły pani wychowawczyni prezenty. Marysia, której mama ma kwiaciarnię przyniosła pudło. Wychowawczyni potrząsnęła i zapytała:
- Kwiaty?
- Ojej, skąd pani wie...
Kolejny był Marcinek, którego tata ma cukiernię. Wychowawczyni potrząsnęła prezentem i spytała:
- Czekoladki?
- Tak, jak pani zgadła?
Następny w kolejce był Jasio, którego tata miał sklep monopolowy. Wychowawczyni obejrzała pudełko, lekko przeciekało. Polizała i spytała:
- Wino?
- Nie...
Polizała jeszcze raz:
- Koniaczek?
- Nie... Świnka morska...
Główny Urzad Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wsród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję
brzmiało:
"Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?"
Celnik na polsko- niemieckiej granicy odpowiada:
- Dwa, trzy miesiace.
Celnik na polsko-czeskiej granicy:
- No, z pół roku.
Celnik ze "sciany wschodniej" po dłuższym zastanowieniu:
- Dwa, trzy lata.
Komisja zadziwiona:
- Tak długo?
Celnik ze "sciany wschodniej":
- Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma...
Jaś i Małgosia bawią się w dom. Jaś próbuje obiadu i mówi:
- Wiesz co, kotku? Chyba jest troszeczkę niedosolone...
Małgosia:
- Niedosolone? Niemożliwe, przecież sama odpowiednio soliłam! Może uważasz, że za mało i ja nie mam racji? To co, ja nigdy nie mam racji, nawet jak posolę odpowiednio obiad? Może uważasz że w ogóle nie posoliłam i kłamie!? Ja kłamię! Może ja tylko kłamię! Może w ogóle uważasz, że jak kłamię, to nawet nie jestem człowiekiem żeby się pomylić! A może uważasz, że ja już nie jestem człowiekiem! A może ja już nawet nie mówię po ludzku, a tylko szczekam?! Mamoooo, Jasiu powiedział do mnie - ty krowo!
Na łące pasie się wielki byk. Odgania ogonem muchy i szczypie zieloną trawkę. W pewnym momencie zauważa kątem oka wychodzącego zza pagórka białego królika, który coś krzyczy. Byk wraca do jedzenia a zbliżajacy się królik wrzeszczy :
- Z drogi bo idzie królik król zwierząt.
Byk dalej zajada trawę i macha ogonem.Królik stanął za nim i mówi :
- Jak zaraz nie odejdziesz to gorzko tego pożałujesz. Liczę do
trzech
razzzzz......, dwa.............
W tej chwili byk ( tak jak to byki robią często ), walnął wiekiego
placka i to tak, że trafił prosto w królika, po czym wrócił do jedzenia. Po kilku minutach z kupy "wynurza" się brazowy królik i pyta :
- Co, zesrałeś się ze strachu cwaniaczku ?
Kowalski spędził 3 lata w Afryce. Na lotnisku czekają stęsknieni koledzy. Facet wysiada z samolotu z małpką na ramieniu. Kumple pytają:
- Stary no opowiadaj, jak tam w tej Afryce ? Z babami jak ?
- Uff ale jestem zmęczony ! - wykręca się Kowalski.
- A z babami jak ?
- Z żarciem kiepsko, z wódką jeszcze gorzej.
- Ale z babami jak ?
- A gorąco, że wytrzymać nie można...
- No ale z babami jak ?
W końcu małpka ciągnię Kowalskiego za ucho i mówi:
- Tato, tato, powiedz im wreszczie, jak jest z tymi babami !!!
Zaprosił facet znajomych do restauracji na kolację. Zauważył, że kelner, który prowadzi ich do stolika, ma w kieszeni łyżki. Zastanowił się chwilę, usiedli przy stoliku i wtedy zobaczył, że kelner od ich stolika również ma łyżki w kieszeni. A także inni kelnerzy na sali. Poprosił kelnera bliżej i pyta:
- Po co wam łyżki w kieszeniach?
- Kilka miesięcy temu nasze szefostwo zleciło firmie Artur Andersen zrobienie analizy procesów. I wyszło, że średnio co trzeci klient zrzuca łyżkę ze stołu, przez co trzeba iść do
kuchni i przynieść nową. Dzięki temu, że mamy łyżki pod ręką, zaoszczędzamy jednego człowieka na godzinę, a wydajność wzrasta o 70,3%. Zdziwił się ale wkrótce zobaczył, że każdy kelner ma przy rozporku cienki łańcuszek, którego jeden koniec przyczepiony jest do guzika, a drugi znika wewnątrz spodni. Zaciekawiony zawołał kelnera i pyta:
- Zauważyłem, że każdy z was ma łańcuszek przy rozporku. Po co?
- Nie każdy jest tak spostrzegawczy, jak pan. Ale tak ten łańcuszek zalecił nam Artur Andersen. Wie pan, mam go przyczepionego do... no wie pan! Jak idę do toalety, to
rozpinam rozporek i wyciągam łańcuszek, dzięki czemu po oddaniu moczu nie muszę myć rąk i wydajność wzrasta o 30%.
Facet znów był zdziwiony, ale zaraz odkrył nieścisłość:
- Dobrze, rozumiem, że go pan wyjmuje łańcuszkiem, ale jak pan go wkłada z powrotem?
- Nie wiem, jak inni, ale ja łyżką!
Spotykaja sie dwaj homoseksualisci
jeden sie pyta drugiego
-jestes gejem?
ten odpowiada
-jestem
-a masz garnitur od armaniego?
-nie
-a masz okulary od gucciego?
-nie
a masz pasek od versace?
-nie
-to ty zwykly pedal jestes
Jąkała pyta się napotkanego faceta:
- Prze... prze... przepraszam, któ... któ... która go... go... godzina?
Facet milczy, wiec tamten odszedł. Starsza pani, słysząca tę "rozmowę" interweniuje:
- Jak pan mógł, przecież ten człowiek jest chory, nieszcześliwy itd.
Na to facet:
- Ja... ja... jakbym mu... mu... mu... odpowiedział t... t... to b... b... by m.... m.... mi chyba przyp...dolił !!!
W poczekalni siedziała kobieta z dzieckiem na ręku i czekała na doktora. Gdy ten wreszcie przyszedł, zbadał dziecko, zważył je i stwierdził, że bobas waży znacznie poniżej normy.
- Czy dziecko jest karmione piersią czy z butelki? - spytał lekarz.
- Piersią - odpowiedziała kobieta.
- W takim razie proszę się rozebrać od pasa w górę. Kobieta rozebrała się i doktor zaczął uciskać jej piersi. Przez chwilę je ugniatał, masował kolistymi ruchami dłoni, kilka razy uszczypnął sutki. Gdy skończył szczegółowe badanie, kazał kobiecie się ubrać i powiedział:
- Nic dziwnego, że dziecko ma niedowagę. Pani nie ma mleka!
- Co się pan dziwi? Jestem jego babcią...., ale przyjść było warto
Rozmawia dwóch szeregowych:
-Ponabijajmy sie z dowódcy!
-Nie stary lepiej nie.
-No chodź! Nie bądź mięczak!
-Nie przestań.
-No chodź co ci szkodzi. Ponabijamy sie z dowódcy.
-Nie stary. Nabijaliśmy się już z dziekana...
Mezczyzna wchodzi wieczorem do lokalu. Spostrzega siedzaca przy barze atrakcyjna kobiete. Podchodzi i zagaja:
- Co porabiasz, slicznotko?
Ona patrzy mu w oczy i odpowiada:
- Co porabiam? Dymam, kogo popadnie. Wszystkich jak leci. Starannie, na wylot i wszedzie. W domu, w biurze, nawet tutaj. Uwielbiam dymac kogo sie da. Od kiedy skonczylam nauki, nie robie nic innego.
Na to on:
- No prosze, cos podobnego! Bo ja tez jestem prawnikiem. A pani mecenas to w której kancelarii pracuje?
W Nowej Zelandii pewien funkcjonariusz rzadowy podzielił się z dziennikarzami następującym dowcipem: "Bush otrzymał zakodowaną depeszę o tresci: 370HSSV- 0773H. Osłupiały prezydent przekazał ja do rozszyfrowania CIA. CIA także nie wiedziała o co chodzi, wobec czego depeszę wysłano do
Clintona.
Ten poradził, żeby przeczytać ją do góry nogami".
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
Z pamiętnika żołnierza:
- Poniedziałek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy dziewczynę, to ja w krzaki! To był dobry dzień...
- Wtorek. Idziemy na ćwiczenia. Spotkaliśmy chłopaka, to go w krzaki! To był dobry dzień...
- Środa. Dostałem przepustkę, idę na piwo. Spotkali mnie żołnierze idący na ćwiczenia. To był zły dzień...
Trzej koledzy naradzają się przed wspólnym wyjazdem na polowanie:
- A wiec wyjeżdżamy jutro o piątej rano. Bierzemy strzelby, psy i skrzynkę piwa.
- A może dwie?
- Ostatnio, jak wzięliśmy dwie, zastrzeliliśmy psa.
- No to psów nie weźmiemy.
- Dobra, a wiec wyruszamy o piątej. Psów nie
zbierzemy.Zabieramy ze sobą strzelby i dwie skrzynki piwa.
- A może trzy?
- Czy nie pamiętasz, ze kiedyś, jak wzięliśmy trzy, to ty sam oberwałeś w noge?
- Mozemy nie brac broni.
- W porzadku. Wyjazd o piatej. Psow i broni nie bierzemy, ale bierzemy trzy skrzynki piwa.
- A moze wezmiemy jednak cztery?
- Jak wzielismy kiedys cztery, Mietek, wychodzac z samochodu, przewrocil sie i zlamal sobie reke!
- Ale przeciez mozemy nie wychodzic z samochodu!
- Zgoda. Wiec podsumujmy: wyruszamy na polowanie jutro o piatej rano. Broni i psow nie bierzemy, bierzemy cztery skrzynki piwa i z samochodu nie wysiadamy!
Wraca pijany maz do domu.
Zona wita go od drzwi:
- o jaki Ty biedny jestes tak bardzo angazujesz sie w te prace w biurze. Chcesz byc mily i musisz pic z tymi wszystkimi niedobrymi kolegami po godzinach
W tym momencie dostrzega na kolnierzyku meza slady damskiej szminki i kontunuje wywyod
- O jaki ty biedny jestes, ty masz takie dobre serce, zapewne musiales jakas niedobra pijana koleznake z pracy zaniesc do domu, bo bardzo byloby jej przykro gdyby rano obudzila sie lezac twarza w rynsztoku. Zdejme ci ta koszule i upiore. Poloz sie kochany do lozka i odpocznij.
Zona rozbiera meza i po zdjeciu spodni widzi, ze ma on na sobie damskie majtki.
Zamilkla na chwile i patrzy z niedowierzaniem na na rozowe stringi ...
Maz otworzyl z wysilkim oczy i niewyraznie belkocze:
- No co jest?! ... Kombinuj, kombinuj!
Poszedł raz pewien prezes do lekarza na badania. Lekarz go prosi o ściagnięcie spodni bo chce mu zajżec miedzy posladki. Prezes sciąga portki, nachyla się, lekarz zagląda i ze zdziwieniem mówi:
- Panie Prezesie ! Ależ Pan nie ma odbytu !
- Cóż poradzić ... zalizali !!!
Przychodzi turysta do bacy i pyta:
- Baco, macie jakiś pokój do wynajęcia?
- Mom.
- Za ile?
- Dwiście.
- Baco! Za tyle? To bardzo drogo!
- Panocku ale tu jest piknie.
- No dobra baco, ale musi tu być spokój i żadnych dzieci.
- Tu nimo żadnych dzieci.
Turysta idzie spać. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą, wywracają meble. Turysta zwleka się z wyra i zaspanym głosem mówi do bacy:
- Baco, tu nie miało być żadnych dzieci!
- Dzieci? To są skurwysyny nie dzieci!
Szpital. Obchód oddziału. Atmosfera goraca. Lekarze, pielegniarki,
zdrowi, chorzy, starzy, młodzi...
Nagle jedna z adeptek sztuki lekarskiej zrywa się:
- Panie ordynatorze, ale ja zapomniałam pieczatki!
- Koleżanko! Przychodzi pani do pracy bez najważniejszego narzędzia
pracy lekarza??!!!
- Myslałam, że najważniejszym narzędziem pracy doktora jest głowa...-
burknęła urażona.
Palec ordynatora spoczal na karcie choroby:
- Koleżanko, niech pani podejdzie i <font class="red">PIP</font> tu głową...
- Tata jak przyszedłem na świat?
- No dobrze mój synu, kiedyś musieliśmy odbyć tę rozmowę: tata poznał mamę na chatroomie.
- Później tata i mama spotkali się w cyberkafejce i w toalecie mama zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory stick’a.
- Kiedy tata był gotowy z uploadem zauważyliśmy, że nie zainstalowaliśmy żadnego firewalla.
- Niestety było już za późno, żeby nacisnąć "cancel" albo "escape", a i meldunek "Chcesz na pewno ściągnąć plik?" już na początku wyłaczyliśy w opcjach w "ustawienia".
- Mamy antywirus już od dłuższego nie był uaktualniany i nie poradził sobie z taty robakiem.
- Więc nacisnęliśmy klawisz "Enter" i mama otrzymała komunikat "Przypuszczalny czas kopiowania 9 miesięcy".
- Słoneczko...
- Tak, kotku?
- Zrobisz śniadanie, rybko?
- Oczywiście, skarbeńku.
- Jajeczniczkę, rybko?
- Ze szczypiorkiem, pieseczku.
- Ale na masełku, żabciu?
- Nie może być inaczej, misiu.
- Kur*fa, myszko... Ty też nie pamiętasz, jak mam na imię?
Tata królik uczy syna jak się bzyka:
- Widzisz synku, jesteśmy małe zwierzątka, wszyscy nas chcą zjeść, dlatego musimy wszystko robić szybko. Oto cztery królicze dziewczynki. To się robi tak, przyglądaj się: Razdwatrzycztery! Zrozumiałeś? To powtórz!
- Raz, dwa, trzy, cztery!
- Nie! Razdwatrzycztery! Powtórz.
- Raz dwa trzy cztery.
- NIE! Patrz uważnie: razdwatrzycztery. Powtórz!
- Razdwatrzyczterypięć. Oj, przepraszam tato
Matka przyprowadziła swoją osiemnastoletnią córkę do lekarza, informując go, że córka nieustanni cierpi na mdłości. Lekarz po zbadaniu córki stwierdził, że jest ona mniej więcej w czwartym miesiącu ciąży.
- Co też pan mówi, panie doktorze, moja córka nigdy nie miała doczynienia z żadnym mężczyzną! Prawda, córeczko?
- Prawda, nawet się nigdy nie całowałam - zapewniła córeczka.
Lekarz bez słowa podszedł do okna i zaczął intensywnie wypatrywać w dal.
- Panie doktorze, czy coś nie tak? - pyta po pięciu minutach zaniepokojona mamuśka.
- Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie ukazuje się jasna gwiazda i przybywa trzech króli. No więc stoję i czekam.
W pewnym klubie zaistniało zapotrzebowanie na pianistę. Zgłasza się chętny facet do managera, a ten prosi go o próbkę swoich możliwości. Facet siadł do fortepianu i zaczął naparzać na klawiszach jakieś żwawe rytmy. Managerowi bardzo się spodobało i mówi do pianisty:
- Kurczę no bardzo dobre! A jaki to był tytuł?
- "Daj się cykać w pupę aż zakrwawią Ci hemoroidy"
- O kurde a to niefortunny tytuł, a może zagraj coś innego?
- Jasne - i zaczął grać tym razem jakiś rzewny kawałek.
- Nie no super, jeszcze lepiej, a jaki to tytuł?
- "Otwórz buzię głęboko i połknij wszystko kiedy skończę"
- Eee...ok., słuchaj zatrudnię Cię, ale nie wspominaj tytułu swoich piosenek. No i zatrudnił gościa, facet naparzał na pianinie przez pół nocy, tłumy szalały, a on poszedł do WC. Wyszedłszy z niej siada do fortepianu gdzie zaczepia go facet:
- "Masz rozpięty rozporek i dynda Ci penis"
- O ku**a, moja pierwsza piosenka na życzenie!
Lekcja w szkole muzycznej.
- Dziś będziemy omawiać utwory Beethovena. Ale żeby było ciekawiej to jedno z was namaluje na tablicy obrazek, a reszta będzie zgadywać, jaki to utwór Beethovena.
Do tablicy podchodzi Marysia i rysuje wielki księżyc.
Dzieci krzyczą:
- Wiemy, wiemy- to "Sonata księżycowa".
- Brawo!! - mówi pani.
Nastepnie do tablicy podchodzi Zosia i rysuje wielki pastorał. Dzieci krzyczą:
- Wiemy, wiemy- to "Symfonia pastoralna".
- Świetnie!!- mówi pani.
Następnie do tablicy podchodzi Jasio i maluje wielkiego penisa. W klasie cisza.
Pani:
- Jasiu, co to ma znaczyć? Przecież to nie ma nic
wspólnego z utworami Beethovena. Na to Jasio z pretensją w głosie:
- A "Dla Elizy"?!
Zchodzi misio do taty do pokoju....patrzy a tam tatus konia wali...i pyta sie tato co ty robisz?na to on...aj synku robie misia z czapeczka i misia bez czapeczki.no to mały mis poszedł do swego pokoju i tosamo zacza robic.ojciec zdziwiony ze taka cisz w domu wiec zachodzi do pokoju a tam tyke KRWI na scianie i podłodze ...wiec pyta-synku cos ty zrobił...-aj tatusiu tosamo co ty ...misia z czapeczka i misia bez czapeczki ..ale <font class="red">PIP</font> we mnie pluna wiec mu łeb upirdoliłem!
Listonosz odchodzi na emeryture . Mieszkancy jego rewiru postanowili go pozegna , kazdy na swój wlasny pomysl .
Przychodzi do pierwszego domu, otwiera facet, bierze listy i wrecza mu czek na 200 zl . W drugim domu dostaje pudelko kubanskich
cygar, w trzecim butelke dobrej whisky. Przychodzi do czwartego, otwiera mu odziana skapo, ponetna blondynka. Patrzy na niego kocim wzrokiem i zaciaga do sypialni. Jeden, dwa... piec orgazmow.
Po wszystkim kobieta przygotowuje mu wspaniale danie. Na sam koniec podaje mu kawe i banknot dziesieciozlotowy.
Facet z lekka zblazowany drapie sie po glowie.
To co pani dla mnie zrobila by lo wspaniale,
ale po co mi te dziesiec zlotych?
- Zastanawialam sie co panu dac w zwi zku z odejsciem na emeryture.
W koncu maz powiedzial :
"<font class="red">PIP</font> go - Daj mu dyche !!!!".
A posilek sama wymyslilam...
Babcia w ogródku piele warzywka, dziadek w polu orze.
Nagle slychac glos dziadka:
- Babkaaaa! Kurde, babka!
Babcia nie wie o co chodzi, patrzy na dziadka. Ten podbiega,
zasadzil jej kopa w dupsko i mówi:
- Dostalem wzwodu po 20 latach, a ty zamiast zdjac gacie i sie
nadstawic, nic nie zrobilas. Wszystko spieprzylas!
Na drugi dzien ta sama scenka. Babcia w ogrodzie, dziadek w polu.
Nagle znowu dziadek biegnie i cos krzyczy. Babcia nauczona
dniem poprzednim, zdjela gacie, nachylila sie. Podbiega dziadek,
kopa w dupsko i krzyczy:
- Ty bys sie tylko ruchala, a nam ciagnik ukradli.
Na czas wakacji Marek i Jarek zatrudnili się w młynie, a że byli "miastowi" to wszystko było dla nich zupełnie nowe. Pod koniec pierwszego dnia pracy Marek krzyczy:
- Jarek! Straciłem mój palec wskazujący!
- Jak to się stało?
- Ja tylko dotknąłem tej, dużej, szybkro obracającej się rzeczy, o tej...kurwa...następny poszedł..
Kobieta wyjechala do indii na wakacje Idzie droga patrzy a tam fakir gra na flecie, a węże wiją sie w rytm muzyki.
-hmm pomyslala sobie. moze kupie taki flet i zagram mojemu staremu, to mu w koncu stanie.
zaczela targowac sie z fakirem, ale za nic nie chcial sprzedac fleta. w koncu sie udalo. kobieta wrocila do domu, patrzy a tam maż lezy w łóżku. stwierdzila ze to najlepszy moment zeby wyprobowac zakup. wyjmuje flet i zaczyna grac. Nagle cos pod kołdrą zaczyna sie wić. Podjarana tym faktem zaczyna grac dalej, a tam sie wije cos olbrzymiego.
-jaki on wielki pomyslala i zabrala sie do rzeczy. odkrywa kołdre a tam tasiemiec.
-hmm pomyslala sobie. moze kupie taki flet i zagram mojemu staremu, to mu w koncu stanie.
zaczela targowac sie z fakirem, ale za nic nie chcial sprzedac fleta. w koncu sie udalo. kobieta wrocila do domu, patrzy a tam maż lezy w łóżku. stwierdzila ze to najlepszy moment zeby wyprobowac zakup. wyjmuje flet i zaczyna grac. Nagle cos pod kołdrą zaczyna sie wić. Podjarana tym faktem zaczyna grac dalej, a tam sie wije cos olbrzymiego.
-jaki on wielki pomyslala i zabrala sie do rzeczy. odkrywa kołdre a tam tasiemiec.
-
Asia Fili
Jest Jasio który przeklina bardzo. Siedzi w szkole na lekcji. Nagle nauczycielka mówi:
-dzieci słuchajcie jutro ma przyjść komisja sprawdzic jak sie uczycie. Wiec jako prace domową napiszcie krótkie opowiadanie co sie u was na osiedlu buduje?
Następnego dnia pani zawolala wszystkie dziewczynki do siebie i mówi im:
-dziewczynki jak przyjdzie komisja a Jasio powie brzydkie słowo to wy sie pakujecie i wychodzicie aby to swiadczylo o waszym dobrym zachowaniu.
-dobrze prosze pani.
Jest lekcja wchodzi komisja i sie pyta dzieci czy mialy jakąś prace domową zadaną? odpowiadają ze tak wiec kazali im przeczytac:
Małgosia:
-u mnie na osiedlu buduje sie sklep.
Komisja:
-bardzo ładnie. dziekujeWszyscy juz odpowiedzieli tylko Jasiu zostal wiec komisja mówi do niego a teraz Ty:
Jasiu:
-u mnie na osiedlu buduje sie burdel
Dziewczynki szybko sie pakują i wychodzą z klasy nagle jasiu mówi:
-kurwy czekajcie dopiero fundamenty postawili.
Żona wyjechała w delegację.
Mąż rankiem bierze dzieciaka i wiezie do przedszkola.
- To nie nasze dziecko - mówi przedszkolanka.
Jadą do drugiego.
- Nie znamy pana synka - słyszy w drugim.
Jadą do trzeciego, czwartego... wszędzie tak samo. Nie znają dzieciaka.
W końcu młody nie wytrzymał:
Tato, zaliczamy jeszcze tylko jedno przedszkole i jedziemy do szkoły, bo się w końcu na lekcję spóźnię
Programista rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:
- Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
- Och Ty szczęściarzu!!!
- Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...
I co? I co?
- No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"
- Nie może być!!!
- Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole
...tuż obok laptopa...
- Nie <font class="red">PIP</font> !!! Kupiłeś laptopa??? A procesor jaki?
Facet po studiach dostał pierwszą pracę w supermarkecie. Pierwszego dnia jego szef mówi :
- Weź miotłę i pozamiataj tu trochę.
- Ależ proszę pana, ja skończyłem SGH !
- Aaa to przepraszam, nie wiedziałem. Więc tak: to jest miotła, a tak się zamiata.
Szalet w parku. Przed męskim ogromna kolejka. Do kolejki podchodzi facet i prosi z politowaniem aby go przepuszczono szybciej bo już nie wytrzyma ale że nikt się nie zgadza postanawia iść do damskiego.
W damskim żadnej kolejki. Wybłagał babcie klozetową aby pozwoiliła zrobić mu "grubszą sprawę". Kobieta zgodziła się ale ostrzegła go aby siedząc już na muszli za żadne skarby nie naciskał czerwonego guziczka. Facet zdezorientowany, zgodził się nie wiedząc zbytnio o co kobiecie chodzi.
Usiadł, zrobił swoje, nagle zauważył na ścianie 3 guziczki: niebieski, zielony i czerwony. Nie wytrzymał z ciekawości i wcisnął niebieski. Zaszumiało, zachuczało, facet "poczuł orzeżwienie" i słyszy z głośnika: -Dupcia umyta.
-O kurde, ale czad- myśli facet - spróbuje jeszcze z zielonym.
Nacisnął zielony guzik, zaszumiało, zachuczało a z głośników słyszy: -Dupcia wysuszona.
-Ale jazda- myśli facet.
Korci go aby wcisnąć jeszcze czerwony ale przypomniał sobie ostrzeżenie na wejściu ale ciekawość wzieła górę i jednak wcisnął.
Zaszumiało, zachuczało...
-AAAAAAAAAAAAAA... - wrzasnął facet. A z głośników dobiegł głos:
-Tampon wyjęty !!!
Facet postanowił wybrać się z żółwiem do kina. Trzyma zwierzątko pod pachą, podchodzi do kasjerki i prosi o bilet.
- Poproszę jeden normalny i jeden ulgowy, dla żółwia.
- Przykro mi, ale to nie jest zoo, nie może pan wejść z żółwiem!
- Ależ to mały żółw, zachowuje się cichutko, przecież nikomu nie będzie przeszkadzał.
- To porządne kino, proszę nie blokować kolejki!
- Ależ proszę pani, kupię dwa normalne...
- Nie i już. Następny!
Facet odszedł jak niepyszny, za zakrętem wsadził sobie żółwia w spodnie i po chwili wrócił do kasy - pod pachą miał już tylko
pudełko z popcornem, w ręce kolę. Tym razem dostał normalny bilet bez większych problemów. W środku seansu postanowił
pozwolić biednemu zwierzęciu pooddychać trochę świeżym powietrzem - rozpiął więc rozporek, aby żółw mógł w końcu wychylić szyję.Rozmowa w tym samym rzędzie - kilka siedzeń dalej:
- Stary - widziałeś?
- Co?
- Ten facet tam - ma fiuta na wierzchu...!
- No i co z tego? To erotyczny film - ty też prawie masz.
- No... ale mój nie wcina popcornu!
- Kochanie, wyrzuć śmieci !
- Kurna, dopiero co usiadłem !
- A co do tej pory robiłeś ?
- Leżałem !!!
Szkoła. Bal maskowy. Zabawa na całego. Dzieci poprzebierane. Wśród nich przechadza się wychowawczyni i próbuje odgadnąć kto za kogo się przebrał. Podchodzi do Małgosi i mówi:
-Oooo... Małgosiu widzę że przebrałaś się za królewnę.
-Tak proszę Pani
Idzie dalej. - O a Piotruś Ty pewnie jesteś Zorro ?
-Zgadła Pani.
I tak sytuacja się powtarza aż przychodzi kolej na Jasia. Chłopak nie wiedział za co ma się przebrac to napchał do buzi pełno majonezu, pomalował twarz na czerwono i stoi na sali z nadętymi policzkami.
-Hmmm... -zastanawia się pani.- No nie wiem Jasiu, za co Ty się mogłeś przebrać ???
A Jasiu uderza dłońmi w policzki i mówi:
-Za pryszcza !!!!!!!!!!
Nie pierwszej już młodości pan zamarzył o pięknych kowbojskich butach.
Kiedy juz sobie takie sprawił, przybiegł do zony i zapytał radosnym głosem:
- No, jak ci sie teraz podobam?!
- Tak jak wczoraj i tydzień temu, i miesiąc temu. Te same gacie, ta sama koszula...
Mąż szybko wiec rozebrał sie do naga i ponownie stanął przed zona, teraz juz w samych butach.
- A teraz?
- Nic sie nie zmieniło. Zwisał wczoraj, zwisał tydzień temu, zwisał miesiąc temu...
- Zwisa, bo patrzy sie na moje nowe buty! - odgryzł sie zniecierpliwiony mąż.
- To trzeba było kupić kapelusz.
Przed nocą poślubną facet maluje sobie interes na granatowo. Przyuważył go drużba:
- Po co to robisz? Zwariowałeś?!
- Już ja wiem, po co. Jak się zdziwi, to znaczy, że widziała inne...
Idzie rycerz drogą i dochodzi do rozwidlenia.. tam spotyka czarownice, która mowi mu: Jeśli pojdziesz w lewo to czeka Cie wspaniała przyszłość, bedziesz miał piękną żone, dzieci, własny zamek i wielki majątek, a jeżeli pojdziesz w prawo to Cie popierdoli..
Rycerz mysli... hmm mam żone, dzieci, zamek i duzo złota, wiec nie potrzebuje tego.. i poszedł w prawo. Tam spotyka smoka pijącego wodę. Wyczuwając niebezpieczeństwo dobiega do niego i ścina mu głowe, z tego miejsca wyrastają dwie, wiec ścina obydwie, lecz wyrastją cztery.. niemogąc ściąć wszystkich zdołał tylko trzy, na to czwarta mówi: Popierdoliło Cie ?! Ja tu tylko wodę pije..
Biznesman idzie do paki za przestępstwa gospodarcze. Rozmawia ze swoim prawnikiem
- Słuchaj , ale ja nie mogę iść siedzieć !!!
- Musisz, wyrok sądu jest nieodwołalny.
- Ale przecież Ci bandyci tam mnie zniszczą !!
- .... masz rację, musisz od samego początku pokazać, że jesteś twardzielem
- no ale jak ?
- wchodzisz do celi i walisz jakiś mocny tekst, typu : "Kopsnąć szluga dla pasera bo was paser sponiewiera! "
- ok, tak zrobię
Wchodzi na rakowieckiej do celi, sześciu łbów siedzi i patrzą się na niego jakby chcieli go zabić
A on - kopsnąć szluga dla pasera bo was paser sponiewiera !!!
Pięć paczek papierosów już czestuje go w jednym momencie, tylko jeden typ siedzi pod oknem i nic.
Biznesman podchodzi do niego i mówi
- A Ty koleżko dlaczego nie dałeś mi szluga ???
- Bo ...bo ...bo ja tu jestem cwelem....
- Tak ?! To zapamiętaj sobie koleżko, od dziś to ja tu jestem cwelem !!!
Rzecz dzieje sie w szpitalu psychiatrycznym. Od wielu lat przebywa tam pan Tadek. Pan Tadek nie odezwal sie do nikogo przez ten okres i generalnie zajmuje sie patrzeniem w okno. Pewnego letniego popoludnia za oknem pojawia sie ogrodnik, ktory nawozi grzadki z truskawkami. Po godzinie wpatrywania sie w ogrodnika pan Tadek po malutku wstaje i rusza w strone okna, otwiera je powoli, patrzy na ogrodnika, patrzy na truskawki i wypowiada zdanie :
- "A co Pan robi?"
Konsternacja. Wszyscy pacjenci i personel zupelnie zszokowani - pan Tadek sie odezwal !
Ogrodnik odpowiada :
- Ja, panie Tadku, nawoze truskawki.
Pan Tadek mysli i w koncu :
- Co?
Ogrodnik :
- No ... posypuje je nawozem.
Pan Tadek po namysle :
- Co ?
Ogrodnik :
- No ... posypuje truskawki gownem, zeby byly lepsze.
Pan Tadek mysli :
- Aha ...
Pan Tadek zamyka pomalu okno i zamyslony wraca na miejsce. Siada i mysli. Po pol godzinie wstaje, podchodzi do okna, otwiera je i mowi :
- Wie pan co, ja truskawki posypuje cukrem, żeby były lepsze, ale ja to podobno jestem pojebany.
Umarł banknot 200 zlotowy. Przychodzi do nieba i Bóg, w swej wielkiej dobroci mówi mu: Do piekła! Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby było wspaniale w niebie... Umarł banknot 100 zlotowy. Pan Bóg znów go do piekła wysyła. Umarł banknot 50 zlotowy. I znów do piekła. Podobnie z dwudziestozłotowym i dziesięciozłotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, tak jak i dwuzłotówka, i złotówka. Gdy przed Panem Bogiem stanęłam pięćdziesięciogroszówka, ten uradowany wziął ją do siebie i po prawicy posadził. Inne nominały zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego on jest z tobą Panie, a my nie?
A Pan Bóg popatrzył na nich i zapytał:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?
Pewien facet miał problemy ze wzwodem. Lekarz po przeprowadzeniu wszystkich badań, zaordynował mu długotrwałą kurację.- Proszę pana - rzekł tu jest 20 tabletek. Ma pan brać jedną, co tydzień. Po dwudziestu tygodniach, na pewno pana organ wróci do normy. Wszystko byłoby dobrze, gdyby pacjent był cierpliwy. Niestety. Pierwszego dnia doszedł do wniosku, że nie będzie tak długo czekał i zeżarł wszystkie pigułki popijając wódką. Rano już nie żył. Rodzina popłakała, pożałowała i pochowała delikwenta na miejskim cmentarzu. Po tygodniu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Marmurowy pomnik, który ufundowała ciotka, rozleciał się a spod gruzów zaczął wyrastać penis. Był każdego dnia dłuższy i dłuższy. Odcinany odrastał i rósł jeszcze szybciej. Zebrała się rada miejska, ale nikt nie mógł znaleźć sensownego rozwiązania. Aż pojawił się miejscowy grabarz, który za 10 butelek wina podjął się rozwiązać problem. Szybciutko walnął trzy buteleczki i na oczach zdumionych radnych rozkopał grób i przekręcił faceta twarzą do dołu. Nie, nie to jeszcze nie koniec!!!
Minął rok. Na Marszałkowskiej w Warszawie pękł asfalt. Ze szczeliny zaczął wyrastać penis, który rósł bardzo szybko i żadne środki chemiczne ani działania polegające na obcinaniu tegoż nic nie dawały. Rada miejska z Prezydentem na czele była bezsilna. Wyznaczono wysoką nagrodę dla tego, który zaradzi zaistniałej sytuacji. Po paru dniach do Prezydenta zgłosił się stary Turek i powiedział. - Dam sobie z tym radę, ale chcę dostać w dzierżawę na 99 lat teren w promieniu 20 metrów od "epicentrum". Jeśli sobie poradzisz - krzykną Prezydent - to dostaniesz to miejsce nawet na 300 lat. Podpisali stosowne umowy i od tego czasu na Marszałkowskiej w Warszawie sprzedają najlepszy turecki kebab na świecie.
Gdzie byłeśœ całą noc? - pyta żona.
- Na rybach.
- Złapałeœś coś?
- Mam nadzieję, że nie....
Pewna dziewczyna poszła sama na imprezę. Zauważyła tam super-faceta, który
świetnie tańczył. Podeszła do niego i mówi.
* Ale zajebiście tańczysz!
A facet na to:
* <font class="red">PIP</font>!
Dziewczyna, trochę zbita z tropu, wycofała się. Facet dalej tańczył solo,
tak, że na wszystkich robił bardziej niż piorunujące wrażenie. Dziewczyna
znowu do niego podeszła i mówi:
* Ale zajebiście tańczysz!
A facet na to:
* <font class="red">PIP</font>!
To już było trochę za dużo i dziewczyna mówi:
* Wiesz co? Jesteś cham i prostak!
A facet na to:
* No i <font class="red">PIP</font>! Ale za to zajebiście tańczę!
Miś zarządził w lesie, że każde zwierze ma mu przynosić mięso do jedzenia. W przeciwnym razie będzie je bił swoim wackiem. Przyszła kolej na zajączka. A co zajączek mogł przynieść misiowi? To co sam zjada, czyli sałatę. Miś zgodnie z założeniem zaczął bić zajączka wackiem. Bije go i bije. Na to zajączek w śmiech. Miś zdezorientowany bije jeszcze mocniej, ale zjączek jeszcze bardziej sie śmieje. Miś bije wiec z całej siły, ale zajączek ciagle sie śmieje. Miś nie wytrzymał i pyta zajączka:
- Z czego sie tak śmiejesz?
- Bo jeżyk przyniósł jabłuszko!
Dziewczyna daje anons matrymonialny: "Poznam pana, który nie będzie mnie bil, nie odejdzie ode mnie i który będzie dobry w łóżku". Po kilku dniach słyszy straszne walenie do drzwi. Zaglądając przez "Judasza"nikogo nie widzi. Otwiera wiec drzwi, a tam leży na wycieraczce pan, który nie ma nóg ani rak. Mówi:
- To ja jestem tym mężczyzna, który w stu procentach odpowiada Pani wymaganiom. Nie będę Pani bil, ponieważ nie mam rak. Od Pani nie odejdę, ponieważ nie mam nóg.
- No ale jak tam jeśli chodzi o seks?
- A pani myśli, że czym to ja waliłem do drzwi?
Przychodzi gośc do biura pośrednictwa pracy i pyta:
- Czy jest jakaś praca?
- Oczywiście! Pensja 10 tys., samochód służbowy, komórka.
- Pani żartuje?
- Pan pierwszy zaczął...
Żona programisty:
- Ciągle jesteś zajęty i siedzisz przy komputerze. Żebym choć miała
dziecko...
- Kładź się, będziemy instalować...
25-ta rocznica ślubu, małżeństwo leży w łóżku; żona myśli:
- to już 25 lat, może wreszcie kupi mi to futro z lisów.
Mąż:
- 25 lat. Jak bym pierwszego dnia zabił, to bym jutro wychodził.
Gość zamawia zupę w restauracji. Kelner niosąc talerz trzyma palec w daniu. Gość to zauważa:
- Co robi ten palec w mojej zupie?
- Aaaa bardzo przepraszam, bo wie pan, ja mam tu takiego bąbla i lekarz zalecał mi go trzymać w cieple.
- To niech go sobie pan trzyma w dupie!
- Na zapleczu to trzymam, ale tu nie wypada...
Zakonnica zatrzymuje furmanke przed miastem! Zatrzymuje sie jakis facet, wsiada i jada....
Nagle zakonnica mówi:
- wy to kierowcy macie dobrze bierzecie dziewczyne , skręcacie z nią w las, robicie co swoje i po kłopicie
kierowca to zignorował jada dalej.....po czyzakonnica puszcza 'oczko' do kierowcy i mówi:
-wy to kierowcy macie dobrze bierzecie dziewczyne , skręcacie z nia w las, robicie co swoje i po kłopicie
kierowca znowu to zignorował, ale zakonnica nie daje za wygraną i ... kładzie reke na udzie kierowcy i mówi:
-wy to kierowcy macie dobrze bierzecie dziewczyne , skręcacie z nią w las, robicie co swoje i po kłopicie
w końcu kierowca nie wytrzymuje, skreca w las i zaczyna sie dobierac do zakonnicy...a ona na to tylko rób to od tyłu bo ksiadz codziennie nam cnote sprawdza....!
Już po wszystkim jada dalej a zakonnica mówi:
-wy to kierowcy macie dobrze bierzecie dziewczyne , skręcacie z nią w las, robicie co swoje i po kłopicie....a my pedały ciagle musimy kombinować!!!
Przychodzi ośmiolatka do apteki i mówi:
- Poproszę prezerwatywy.
Na co pani aptekarka mówi:
- Dziecko, co ty gadasz ? Ile ty masz lat ? Młoda jesteś. Na dodatek popatrz, mleko pod nosem.
Na co dziewczyna przeciera ręką górną wargę mówiąc:
- To nie mleko
...
Pani w szole kazała dzieciom napisać krótkie wypracowanie w którym powinno sie zawierać stwierdzenie: "matka jest tylko jedna"
Na drugi dzień wszstkie dzieci przeczytały swoje wypracowania i wreszcie przyszedł czas na Jasia.
Jasio zaczyna czytać:
Dziś jak co dzień zasiedliśmy całą rodziną do kolacji. Po skończonym jedzeniu mama mówi do Małogosi: Gosiu skocz no do kuchni i przynieś dwie flaszki z lodówki.
Gosia otwiera lodówkę i krzyczy: MATKA JEST TYLKO JEDNA!!!:)
Dom wariatów....lekarz ma obchód.... idzie korytarzem i widzi Zenka biegającego i udającego samoshód...pyta się:
-Panie Zenku co Pan robi !?!
-do Gdańska jade....
Idzie dalej...wchodzi do pokoju Zenka a tam Marian masturbuje się na jego łóżku....
-Panie Marianie... co pan wyprawia???
- Zenek pojechał do Gdańska to ja pieprze jego żonę....
Diabeł zwołał Polaka, Ruska i Niemca i mówi:
- Każdy z was dostanie do tresury małego pieska i zostanie z nim zamknięty w pokoju. Za miesiąc wrócę i sprawdzę, jak wam poszło. Ten kto najlepiej wytresuje pieska dostanie bogactwa jakie sobie tylko wymarzy...
Po miesiącu wraca i sprawdza:
Wchodzi do Niemca, a ten sadza pieska przy perkusji, a piesek odwala na niej solówkę jakiej jeszcze świat nie widział.
Wchodzi do Ruska, ten daje pieskowi harmoszkę, a ten jak nie zacznie grać i wywijać kozaczoki.
Wchodzi do Polaka, a on siedzi w kącie a w drugim kącie siedzi trzęsący się i wychudzony piesek. Diabeł pyta zaskoczony:
- Ej Polak! Wytresowałeś psa?
- Wytresowałem...
- No to pokaż co on potrafi...!
Polak spokojnie wyciąga jabłko z kieszeni i zaczyna je wolno wycierać.
Piesek patrzy na niego i trzęsącym się głosem mówi:
- Daj gryza ... Krzysiu...!!!
późny wieczór, młody mężczyzna wraca do domu. nagle z podporządkowanej wyjeżdza mu samochód, on odbija w bok, ale nie udaje mu się uniknąć kolizji. wqrwiony wysiada i kieruje się w kierunku kierowcy drugiego samochodu. z tego wysiada chojnie obdarzona przez naturę pani, od razu przytula się do gościa i zasypuje słodkimi słówkami:
- zobacz, jakie to przeznaczenie, ja jechałam, taka spragniona miłości i wpadam tu teraz na Ciebie, nie róbmy afery z tej małej stłuczki, wypijmy butelkę szampana którą mam na tylnym siedzeniu i kochajmy się na masce...
facetowi cała krew z mózgu odpłyneła, więc niewiele myśląc bierze butelkę i pociąga sluszny łyk szampana po czym kieruje ją w stronę urodziwej pani:
-a ty nie pijesz?
-nie
-dlaczego?
-teraz czekam na policje
Dwóch właścicieli firm z branży odzieżowej je razem lunch. Goldstein mówi do kolegi:
- Zeszły tydzień był najgorszym tygodniem w moim życiu...
- Co się stało ?? - pyta Birnbaum
- Pojechałem z żoną na wakacje na Florydę, padało przez 7 dni i nocy, więc moja żona spędzała czas na zakupach, wydała kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Gdy wróciłem do Nowego Jorku okazało się, że ta świnia, mój przyrodni brat - księgowy - wykiwał mnie na milion dolarów, a na koniec, gdy w poniedziałek przyszedłem rano do pracy zobaczyłem jak mój rodzony syn, na moim własnym biurku dyma moją najlepszą modelkę...
- I ty myślisz, że miałeś zły tydzień ?? - odpowiada Birnbaum - mój był dużo gorszy...Pojechałem z żoną na wakacje na Florydę, padało przez 7 dni i nocy, więc moja żona spędzała czas na zakupach, wydała kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Gdy wróciłem do Nowego Jorku okazało się, że ta świnia, mój kuzyn - księgowy - wykiwał mnie na milion dolarów, a na koniec, gdy w poniedziałek przyszedłem rano do pracy zobaczyłem jak mój rodzony syn, na moim własnym biurku dyma moją najlepszą modelkę...
- Jak możesz mówić, że twój tydzień był gorszy od mojego ?? - oburzył się Goldstein - przecież były identyczne...
- No wiesz !!?? - powiedział jeszcze bardziej oburzony Birnbaum - przecież ja szyję ubranka dla psów...
Ranek w akademiku. Student pierwszego roku mówi:
Chodźmy na zajęcia, bo się spóźnimy!
Student drugiego roku na to:
E, pośpijmy jeszcze...
Student trzeciego roku:
Może skoczmy na piwo?
Student czwartego roku:
Może od razu na wódkę?
Jako, że nie mogli się dogadać, udali się do studenta piątego roku, by ich
rozsądził. Ten zarządził:
Rzućmy monetą. Jak wypadnie orzeł, pijemy wódkę. Jak reszka - idziemy
na piwo. Jak stanie na kancie - śpimy dalej.
Jak zawiśnie w powietrzu - idziemy na zajęcia
facet zobaczył na ulicy kobietę z idealnymi piersiami. podbiegł do niej i spytał się:
-czy dasz mi jedną ugryść za stówę?
-wal się pan!
-to może za tysiąc?
-nie jestem dziwką!!
-a za 10'000 PLZ?
kobieta pomyślała sobie że to spora sumka i warto ją zdobyć
-dobrze, ale nie tu
poszli w ciemny zaułek, gdzie kobieta rozebrała się od pasa w górę pokazując najidealniejsze piersi na świecie. facet zaczął je lizać, pieścić, ssać i całować ale nie gryzł. wkońcu zniecierpliwiona kobieta powiedziała:
-to ugryzie pan czy nie?!
-nie-odpowiedział-to za dużo kosztuje....
Murzyn, Zyd, i Polak zlowili zlota rybke. W nagrode kazdy z nich mial po jednym zyczeniu.
Pierwszy Murzyn
- Zlota Rybko, ja chcialbym aby wszyscy Czarni Bracia zostali przeniesieni do Afryki, zebysmy tam stworzyli swoje odrebne panstwo, nie wtracalibysmy sie do swiata, ani swiat do nas...
Zlota Rybka na to: - Nie ma sprawy.
Nastepny w kolejce jest Zyd.
- Ja w sumie mam bardzo podobne zyczenie. Chce aby wszyscy Zydzi zostali przeniesieni do Ziemi Swietej.
Tam sworzymy swoje wlasne, odrebne panswto, nie bedziemy sie wtracac do swiata, ani swiat do nas...
Zlota Rybka szybko spelnila zyczenie bo i tym razem nie widziala zadnych przeszkod.
W koncu do Zlotej Rybki podchodzi Polak
- Hmm, nooo.... ja wlasciwie to juz nie mam zyczen...
W publicznej toalecie stoi facet z rekami w kieszeniach i smutnym
wzrokiem patrzy na pisuar.
Gosciu, który wlasnie skonczyl sikac podchodzi i pyta:
- Co sikac sie chce?
- Tak!
- Rozpiac?
- Tak, niech pan rozepnie!
- Wyjac?
- Tak!
Gdy juz skonczyl lac:
- Otrzepac?
- O tak bardzo prosze!
- Schowac?
- Niech pan schowa!
Wychodza razem, a facet caly czas rece trzyma w kieszeniach.
Wreszcie ten drugi nie wytrzymal:
- Przepraszam bardzo, pan to pewnie jest inwalida?
- Inwalida? Nie, tylko zimno jak skurwysyn!
Mąż przychodzi niespodziewanie do domu. Na twarzy uśmiech, mruczy coś pod nosem. Wchodzi do sypialni, a tam na łóżku leży na wpół rozebrana żona, a obok stoi nieznajomy facet ze spuszczonymi spodniami.
Nieznajomy lękliwie i piszczącym głosem:
- Obywatelko! Powtarzam ostatni raz, jeżeli natychmiast nie zapłaci Pani rachunku za telefon, zesram się tu na podłogę!
Pewien facet ozenil sie z piekna kobieta. W noc poslubna ucieszony lezy w
lózku i czeka na zone.
- Kochanie, pospiesz sie i chodz do lózka...
Patrzy, a zona wyciaga szklane oko i sztuczna szczeke. Facet troche
zszokowany, ale trzyma fason i mówi:
- Kochanie, nie kaz mi czekac tak dlugo...
Na to zona odkreca drewniana reke. Maz, choc w szoku, ale wciaz napalony:
- Wejdziesz w koncu do tego lózka?
Zona odpina sztuczna noge. Na to maz, zrezygnowany:
- Wiesz co, kochanie? Moze rzuc mi po prostu dupe...
Tatuś tłumaczy synkowi zasady urozmaiconego pożycia seksualnego. Gestykuluje, miota się po podłodze, wygina niewidzialną partnerkę na
wszystkie strony, obrazowo ze szczegółami przedstawia każdą możliwą i niemożliwą pozycję. Synek tymczasem siedzi skulony na fotelu, czerwony jak burak, uszy mu płoną, rumieńce wypełzły na buzię, głowę coraz bardziej wtula w ramiona, jeszcze trochę i zemdleje. W końcu udaje mu się przerwać
oszalałemu rodzicowi i mówi:
- Ale tatusiu, przestań już proszę! Mówiłem ci, że mam jutro w szkole historię, wiesz wojny, zabory i takie tam, a ty miałeś mi tylko wytłumaczyć co to jest NAJEŹDŹCA!
W klasie pierwszej, prowadzonej przez bardzo seksowną i młodziutką nauczycielkę, w ostatniej ławce, tuż za Jasiem, zasiadł
jaśnie pan dyrektor szkoły. Postanowił przeprowadzić wizytację na lekcji "najświeższej" w szkole nauczycielki. Pani, bardzo przejęta,
odwróciła do klasy swe apetyczne, opięte krótką spódniczką
pośladki, pisząc na tablicy:
- "Ala ma kota." Nawrót i pytanie do klasy: - co ja napisałam?
Martwota i przerażenie... Jedynie Jaś wyrywa się jak szalony.
No...., no..., Jasiu? Pani, z ogromnym wahaniem, dobrze już
znając wyskoki tego łobuziaka, wezwała go do odpowiedzi.
"ALE MA DUPĘ!"
- Pała! Wybuchła pani, czerwona na twarzy z oburzenia.
Jasio też wściekły, siadając zwrócił się do tyłu, do
dyrektora:
- Jak nie umiesz czytac, to nie podpowiadaj.
Do Jasia, który często przeklinał, na lekcje miała przyjść komisja. Pani przed lekcją powiedziała Jasiowi, że może sie zgłaszać, ale w ogóle ma się nie odzywać. Mija cała lekcja. Pani niektóre dzieci zapytała po dwa razy, a Jasia wcale. Ludzie z komisji mówią, żeby go chociaż raz zapytała: - Tak Jasiu, co chciałeś? - Teraz kurwa? Teraz jak już się zesrałem?!
W pewnej szkole uczył się Jasiu który bardzo często przeklinał. Pewnego dnia do szkoły przyjechała komisja i postanowiła przeprowadzić lekcje z klasą Jasia. Kobieta z komisji pyta się:
-Dzieci powiedzcie jakies słowo na ,,k""
Nikt nie zgłasza się poza Jasiem.
Gdy babka z komisji wybrała go do odpowiedzi, wychowawczyni klasy zaczęłą się denerwować
Jasiu odpowiada:
-Kamień
Wychowawczyni ulżyło
Wtem Jasiu dodał:
-Ale taki kurwa wielki
Nad ranem puka ktoś do drzwi. Żona obudziła się, patrzy, a mąż jeszcze nie wrócił z pubu, więc pomyśłała że to on puka. Wstaje, podchodzi do drzwi i sie pyta:
- Heniu czy to ty?
Cisza.
- Heniek czy to ty?
Cisza.
Zrezygnowana wraca do łóża. Po chwili pukanie sie powtarza. Wstaje podchodzi do drzwi:
- Heniek do cholery czy to ty?
Cisza.
Kobieta idzie znów do łóżka. Nad ranem ubrała się, zjadła śniadanie, wychodzi z domu do pracy. Otwiera drzwi patrzy, a na wycieraczce stoi i się chwieje jej mąż:
- Heniek?! Co ty tu robisz? To ty nad ranem dzwoniłeś?
- Nooo
- To czemu nie odpowiedziałeś jak ci sie pytałam czy to ty?!
- Jaaaaak totototo kukukurwa nie, przeprzecieszzz kiwaaałem głooową żeeee taaaak!!
Pewien gość chciał polować na białe niedźwiedzie, kupił sobie giwerę oraz cały osprzęt i wybrał się na Alaskę. Chodzi po tej Alasce, patrzy, coś się w krzakach poruszało wypalił w te krzaki, idzie zobaczyć co upolował, a tu nagle nadszedł niedźwiedź i mówi:
- Słuchaj, stary, tu jest ciężkie prawo alaskańskie, kto nie trafi zwierzaka musi ciągnąć druta!
Gość się wkurzył, ale co było począć - zrobił niedźwiedziowi laskę, ale przysiągł że w następny sezon kupi sobie lepszy sprzęt i tego niedźwiedzia upoluje, no ale sprawa powtórzyła się i tak kilka razy. Aż pewnego razu gdy znowu mu się nie udało ustrzelić niedźwiedzia, ten podszedł do niego i powiedział:
- Wiesz co, stary, ty tu chyba nie przyjeżdżasz polować...
Dwie blondynki spacerują w upalny dzień po łące, słońce przygrzewa jak cholera, aż zachciało im sie strasznie pić; nigdzie wkoło żywego ducha, tylko nad rzeczką stoi sobie jedna, samotna krowa...
- Ty! - Mówi jedna - Zobacz! Stoi krowa!
- Ej, no ale co z tego??
- No zobacz... Może podejdziemy do niej i napijemy
się od niej mleka, co będziemy pić wodę z rzeczki
jak możemy się napić świeżutkiegpo mleka prosto
od krówki, hihihi! Co ty na to?
- Hmmm... No dobra... To dawaj idziemy do niej!
No więc raźnie podeszły do krowy, stanęły i... Ojej! Ale jak TO SIĘ ROBI?? Chodzą dookoła krowy, zaglądają jej pod brzuch, macają rękami, zaglądają w uszy, podnoszą ogon, głaszczą po głowie, słowem: nie wiedzą jak wydoić i koniec!
- I co?? Masz jakiś pomysł?? - Mówi jedna drugiej.
- No nie mam...
- No ja też nie...
- Kurna, ty! Patrz! A jakby tak zrobić, że ja włożę jej pysk do rzeczki, do wody, a ty zaczniesz poruszać jej ogonem tak jak pompą? Wtedy krowa może jakoś zacznie zasysać wodę z rzeczki i przerabiać ją w środku na mleko i ono będzie jej tu spod spodu wylatywać...?? Potem się zamienimy, ja będę pić, a ty potrzymasz jej głowę w wodzie ok?
- Chyba dobry pomysł!
- To dawaj, DOIMY!
Jak powiedziały, tak uczyniły. Jedna zanurzyła łeb krowy pod wodę, a druga położyła się z tyłu pod zwierzęciem i zaczęła rytmicznie poruszać ogonem. Macha nim, macha, już dłuższy czas, biedna krowa zaczęła sie dusić pod wodą, już strasznie cierpi, bo ta druga ciągle trzyma jej łeb
i nie pozwala oddychać, aż biedne stworzenie z bólu i z cierpienia sie zeszczało.
- Trzymaj ją, trzymaj! - Krzyczy ta z tyłu - Już coś zaczyna lecieć!!!
Dalej katują nieszczęsne zwierzę, które już ledwo żyje i z tego wszystkiego, już prawie w agonii, zesrało się z ogromu mąk i cierpienia.
- Ty, cholero jasna!!! Wyżej łeb, bo MUŁ CIĄGNIE!!!
Mąż wygrał jednoosobową wycieczkę do Paryża. Paryż - stolica mody, mężczyzna doszedł do wniosku, że wyśle na wycieczkę żonę. Żona pojechała na wycieczkę, wróciła zachwycona. Mężowi i dzieciom kupiła prezenty. Mąż pyta co kupiła sobie. Żona odpowiada, że kupiła sobie seksowną bieliznę i pokaże mu wieczorem. Wieczór, mąż przygotowany na mocne wrażenia, wchodzi żona w peniuarze, rozchyla go i pokazuje zakupioną bieliznę. Mąż z wrażenia pada na podłogę kołami do góry, nie daje oznak życia. Żona dzwoni po pogotowie. Przyjeżdża młody doktor, stwierdza u męża wylew i zgon. Pyta co było powodem zdenerwowania lub podniecenia denata. Żona zgodnie z prawdą odpowiada, że pokazała się mężowi w bieliźnie. Doktor twierdzi, że niemożliwym jest, aby na widok kobiety w bieliźnie mąż dostał wylewu. Żona zrobiła doktorowi pokaz jak mężowi. Doktor pada na ziemię i nie daje oznak życia. Ponowny telefon na pogotowie. Tym razem przyjeżdża stary doświadczony doktor. U męża stwierdza zgon wskutek wylewu, u młodego doktora zgon wskutek zawału. Pyta żonę, co mogło być przyczyną w/w zgonów. Żona zgodnie z prawdą opowiada jak było. Oczywiście dochodzi do prezentacji bielizny. Stary doktor popatrzył i stwierdził: "To w pasie nazywa się pas do pończoch. Te tasiemki po bokach, z klamerkami, nazywają się podwiązki. A klamerki służą do podtrzymywania pończoch, a nie do rozszerzania warg sromowych
Przychodzi facet do doktora z podbitymi oczami i sinymi pręgami na twarzy.
Doktor się oczywiście zdziwił i pyta jak to się stało.
- No więc to było tak. Grałem sobie z żoną w golfa. W pewnym momencie uderzyła piłeczkę tak że poleciała w kierunku stada pasących się krów. Podeszliśmy bliżej i zaczęliśmy się rozglądać. Nagle zauważyłem coś białego na dupie krowy. Byłem pewien że była tam piłeczka. Podszedłem więc do zwierzaka podniosłem jej ogon i zawołałem do żony:
- Hej wygląda jak twoja!
Jasiu miał lecieć samolotem. Tak wypadło, że obok niego usiadł sympatyczny staruszek. Samolot tylko co wystartował, kiedy dziadek zwrócił się Jasia mówiąc:
- Może porozmawiajmy. Słyszałem że lot mija szybciej, kiedy się rozmawia...
Jasiu, który właśnie otworzył książkę, zamknął ją powoli i powiedział do towarzysza podróży:
- A o czym chciałby pan porozmawiać?
- Och, nie wiem, może o energii jądrowej? - zażartował staruszek
- Ok - powiedział Jasiu - to mogłoby być nawet interesujące. Ale pozwoli mi pan zadać najpierw jedno pytanie? Koń, krowa i jeleń - wszystkie te zwierzęta jedzą trawę. Ale jeleń wydala małe kulki, krowa płaski pasztecik a koń produkuje kępy wysuszonej trawy. Jak pan przypuszcza, dlaczego tak się dzieje?
- O rany... - powiedział dziadek - nie mam zielonego pojęcia.
- Człowieku - odparł Jasiu - chcesz ze mną dyskutować o energii jądrowej, jak nawet nie masz pojęcia o g*wnie?!
Przedszkole. Mały chłopczyk zaczyna nerwowo zwalać na podłogę wszystkie zabawki poukładane pięknie na półkach.
- Co robisz Jasiu? - pyta wychowawczyni.
- Bawię się.
- W co?! - dopytuje pani.
- W "kurwa mać, gdzie są kluczyki do samochodu?!"
No to teraz wymiatacz moim skromnym zdaniem
Warszawa. Dworzec centralny. Na ławce siedzi rumun i smaruje sobie kanapke gównem...
Z pociągu wysiada amerykanin i zszokowany podchodzi do tego rumuna:
-Ty, rumun, czemu sobie smarujesz kanapke gównem??
-wie pan... pochodze z Rumunii, gdzie jest bieda, ale przyjechałem do Polski, myślałem że tu będzie lepiej, ale tu też nie jest kolorowo.
-to masz tutaj 10 dolarów, kup sobie jakieś normalne jedzenie w sklepie...
Dzień następny, tym razem z pociągu wychodzi niemiec i tak samo zszokowany jak amerykanin podchodzi do Rumuna z tekstem:
-Ty,Rumun, co Ty wogóle wyprawiasz?? Czemu smarujesz tą kanapke gównem??
Na to Rumun:
-no wie pan...jestem z Rumuni, i za chlebem wyemigrowałem do Polski, ale tutaj też brakuje pieniędzy na lepsze życie.
-To masz 10 Euro, kup sobie coś do jedzenia!
Dzień następny, ttym razem z pociągu wychodzi Polak i zobaczywszy Rumuna jak zwykle smarującego kanapke gównem, podchodzi do niego i mówi:
-te, Rumun, co Ty tutaj odpierdalasz?
Rumun w odpowiedzi:
-ano, jestem biedny, a w Polsce jeszcze gorzej niż w Rumuni, jest mi bardzo ciężko, tutaj też jest bieda...
Na to Polak:
- TO JEŚLI TU JEST TAKA BIEDA TO CO TAK GRUBO SMARUJESZ????
Pewna kobieta przechodziła obok domu publicznego, gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce, przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą, którą kobieta podniosła. - O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa się papuga.Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się, aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę: - O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki... Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dąć jej ostatnia szansę i odkrywa klatkę: - O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmuś ten sam stary, wierny klient...
> > Lew z rana postanowil sie dowartosciowac. Zlapal wiec Zajaca i pyta:
> > - Kto jest królem dzungli.
> > - Ty,Ty królu - mówi wystrachany zajac.
> > Lew puscil go i zlapal zebre:
> > - Kto jest królem zwierzat?
> > - Ty Lwie. Ty jestes królem.
> > - Ok. - Lew puscil zebre.
> > Lew dorwal niedzwiedzia. Powalil go i pyta:
> > - Mów kto jest królem zwierzat.
> > Mis byl nie w sosie wiec mówi:
> > - No dobra , ty jestes królem zwierzat.
> > Lew dumny jak paw podchodzi do slonia i pyta:
> > - Ty słon, kto jest królem zwierzat.
> > Słon spojrzal i nagle zlapal lwa traba i <font class="red">PIP</font> nim o skaly.
> > Wybił mu zęby i pogruchotal kości. Lew otrzasnal sie i mówi:
> > Kufa, son jak nie wies to sie nie denerfuj
Siedzi sobie duży Jasiek w jednostce w Iraku. Któregoś dnia
przyszedł do
> niego list od dziewczyny:
> - "Kochany Jaśku, niestety nie mogę być już dłużej z Tobą. Ta
odległość jest
> za duża, a do tego zdradziłam Cię dwa razy, więc sam widzisz
ze to nie ma sensu. Dlatego proszę Ciebie, abyś odesłał mi to zdjęcie,
które Ci kiedyś dałam na pamiątkę - Buziaki Ania".
Jaśkowi przykro się zrobiło, ale co miał zrobić. Wziął swoje
zdjęcie i zaczął chodzić po jednostce i zbierać od chłopaków zdjęcia ich
> dziewczyn, dziwek z którymi spali, sióstr i w ogóle wszystkich lasek
jakich zdjęcia mieli. Uzbierało się tego ze 60 sztuk, więc Jasiek zapakował
to wszystko w
> kopertę i wysłał do Anki.
> Kiedy Anka otworzyła list, wszystkie zdjęcia wysypały się na
podłogę, a pomiędzy nimi była notatka:
-"Kochana Aniu, niestety nie mogę sobie Ciebie przypomnieć,
dlatego wyświadcz mi tę przysługę i wybierz sobie swoje zdjęcie a
resztę odeślij mi do jednostki - Buziaki Jasiek"
Do nieba trafili jednocześnie: Rober DeNiro, Robert Redford i Krzysztof Cugowski. Św. Piotr kazał im poczekać na instrukcje w poczekalni.
Nagle "z góry" słyszą głos:
- Robercie DeNiro, idź do pokoju 38.
DeNiro posłusznie idzie do wyznaczonego pokoju, patrzy, a tam na łóżku siedzi strasznie brzydka kobieta.
"Z góry" znowu odzywa się głos:
- Robercie DeNiro, za twoje grzechy i rozpustne życie, wieczność spędzisz w pokoju 38!
I drzwi się zatrzasnęły.
W poczekalni odzywa się głos "z góry":
- Robercie Redford, idź do pokoju 37.
Redford posłusznie idzie do wyznaczonego pokoju, patrzy, a tam na łóżku siedzi jeszcze paskudniejsza stara kobieta.
"Z góry" znowu odzywa się głos:
- Robercie Redford, za twoje grzechy i rozpustne życie, wieczność spędzisz w pokoju 37!
I drzwi się zatrzasnęły.
W końcu głos zwraca się do Cugowskiego:
- Krzysztofie Cugowski, idź do pokoju 36.
Cugowski posłusznie idzie do wyznaczonego pokoju, patrzy, a tam na łóżku leży przepiękna dziewczyna - Claudia Schiffer we własnej osobie!
Cugowski uśmiechnął się w duchu i tylko czeka na to co powie głos. Wtem głos się odzywa:
- Claudio Schiffer, za twoje grzechy...
Żona była niezadowolona z pożycia, więc poszła do
seksuologa, żeby jej coś doradził. No to on opowiedział jej o seksie
perwersyjnym. Żona wróciła do domu założyła najseksowniejszą bieliznę, miniówkę i
czeka na męża.
Kiedy ten wrócił z pracy ona już w przedpokoju staje przed nim i mówi:
- Drzyj ze mnie szmaty!
On popatrzał na nią jak na idiotkę i nic. Tylko zdejmuje
płaszcz.
- Drzyj ze mnie łachy, powiedziałam!
No to mąż zdarł z niej wszystko. Kiedy żona stała już
naga mówi do męża:
- A teraz mnie wypierdol.
Mąż otwiera drzwi i mówi:
- Wypierdalaj!
Do Pinokia przyszedł Mikołaj.
Rozdał wszystkim w domu prezenty i rozmawia z Pinokiem:
- O! ...widzę, że nie cieszysz się z tego zwierzątka, które ci podarowałem.
- Bo ja chciałem pieska albo kotka !
- Niestety zabrakło! ...inne dzieci też nie dostały.
- Ale ja się boję tego bobra!
Mała dziewczynka rozmawiała z nauczycielem o wielorybach. Nauczyciel twierdził, że jest fizyczną niemożliwością, by wieloryb mógł połknąć człowieka. Pomimo, że jest taki wielki, jego gardło jest zbyt wąskie. Dziewczynka upierała się, że przecież Jonasz został połknięty przez wieloryba. Zirytowany nauczyciel powtórzył, że to fizycznie niemożliwe. Dziewczynka powiedziała:
- Gdy będę w niebie zapytam o to Jonasza.
Nauczyciel spytał:
- A jeśli Jonasz poszedł do piekła?
Odpowiedziała:
- Wtedy pan go zapyta.
Bush połknął Kwaśniewskiego... Kwachu spaceruje sobie po Bushu, mija serce, aorte,... nagle!! patrzy - a tam Chirac ze Schroederem!
Schroeder: - Czesc Olek! A skad ty sie tu wziales??
- A... bo mnie polknąl, no a wy chlopcy? Jak sie tu dostaliscie??
- A my... to... przez... ten no.... drugi otwor...
Indiańska wioska, Ameryka Północna. Lata dosyć ciepłe, zimy różne.
Wczesną jesienią do Szamana zwraca się Wódz:
- Spytaj duchy o nadchodzącą zimę; jaka będzie?
Po rytualnych tańcach i innych fikimiki Szaman wali ściemę:
- Zima będzie sroga, oj sroga...
Na to Wódz nakazał całej wiosce zbierać chrust i drewno na opał, szykować skóry, mięso by przeżyć nadchodzącą zimę. Ale ona nadeszła łagodna, bardziej wilgotna niż mroźna, drewna, chrustu i skór było aż nadto - nadmiar zawilgotniał, zbutwiał. Indianie troszkę się wpienili, że całą jesień tyrali na darmo w lesie przy zbieraniu takiej ilości drewna i na niepotrzebnych polowaniach. Lecz następnej jesieni Wódz ponownie radzi się Szamana:
- Zima ostra będzie, czy nie? Co mówią o tym duchy?
- Będzie najostrzejsza zima, jaka może być. Już rok temu to o tej zimie duchy mówiły, nie o tamtej przeszłej.
Wszyscy indianie zaczęli sposobić się na srogą zimę intensywniej nawet niż przed rokiem. Tymczasem zima była całkiem niestraszna, nie tak mokra jak poprzednia, lecz i tak całkiem łagodna. Wszyscy na wspomnienie jesiennej pracy dostawali gęsiej skórki. Minęło lato i Wódz postanowił dać Szamanowi jeszcze jedną szansę:
- Gadaj, Szaman, jaka będzie ta pie...ona zima! Ale jak znowu zrobisz nas w bambuko, to zrobię ci lewatywę moim tomahawkiem!
- Zima będzie ciężka i sroga - mówi Szaman, ale nie jest pewien. Gdy cała wioska wybrała się na zbieranie drewna, on chyłkiem wymyka się z wioski i odnajduje stację meteo. Zna trochę angielski; pyta kolesia:
- Blada Twarz mówić; jaki zima być ta rok?
- Zima będzie ciężka i sroga - twierdzi meteorolog.
Ucieszył się Szaman - nie musi uciekać z wioski przed gniewem Wodza i innych mieszkańców. Już miał wychodzić, lecz wpadło mu do głowy, że może Blada Twarz zdradzi mu, co za poteżne duchy wyjawiły mu prawdę o zimie.
- Blada Twarz mówić łaskawie, skąd wiadomo o taka zima?
- To proste - mówi synoptyk. - Indianie już trzeci rok jak szaleni zbierają drewno.
-dzieci słuchajcie jutro ma przyjść komisja sprawdzic jak sie uczycie. Wiec jako prace domową napiszcie krótkie opowiadanie co sie u was na osiedlu buduje?
Następnego dnia pani zawolala wszystkie dziewczynki do siebie i mówi im:
-dziewczynki jak przyjdzie komisja a Jasio powie brzydkie słowo to wy sie pakujecie i wychodzicie aby to swiadczylo o waszym dobrym zachowaniu.
-dobrze prosze pani.
Jest lekcja wchodzi komisja i sie pyta dzieci czy mialy jakąś prace domową zadaną? odpowiadają ze tak wiec kazali im przeczytac:
Małgosia:
-u mnie na osiedlu buduje sie sklep.
Komisja:
-bardzo ładnie. dziekujeWszyscy juz odpowiedzieli tylko Jasiu zostal wiec komisja mówi do niego a teraz Ty:
Jasiu:
-u mnie na osiedlu buduje sie burdel
Dziewczynki szybko sie pakują i wychodzą z klasy nagle jasiu mówi:
-kurwy czekajcie dopiero fundamenty postawili.
Żona wyjechała w delegację.
Mąż rankiem bierze dzieciaka i wiezie do przedszkola.
- To nie nasze dziecko - mówi przedszkolanka.
Jadą do drugiego.
- Nie znamy pana synka - słyszy w drugim.
Jadą do trzeciego, czwartego... wszędzie tak samo. Nie znają dzieciaka.
W końcu młody nie wytrzymał:
Tato, zaliczamy jeszcze tylko jedno przedszkole i jedziemy do szkoły, bo się w końcu na lekcję spóźnię
Programista rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:
- Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
- Och Ty szczęściarzu!!!
- Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać...
I co? I co?
- No a ona mówi: "Rozbierz mnie!"
- Nie może być!!!
- Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole
...tuż obok laptopa...
- Nie <font class="red">PIP</font> !!! Kupiłeś laptopa??? A procesor jaki?
Facet po studiach dostał pierwszą pracę w supermarkecie. Pierwszego dnia jego szef mówi :
- Weź miotłę i pozamiataj tu trochę.
- Ależ proszę pana, ja skończyłem SGH !
- Aaa to przepraszam, nie wiedziałem. Więc tak: to jest miotła, a tak się zamiata.
Szalet w parku. Przed męskim ogromna kolejka. Do kolejki podchodzi facet i prosi z politowaniem aby go przepuszczono szybciej bo już nie wytrzyma ale że nikt się nie zgadza postanawia iść do damskiego.
W damskim żadnej kolejki. Wybłagał babcie klozetową aby pozwoiliła zrobić mu "grubszą sprawę". Kobieta zgodziła się ale ostrzegła go aby siedząc już na muszli za żadne skarby nie naciskał czerwonego guziczka. Facet zdezorientowany, zgodził się nie wiedząc zbytnio o co kobiecie chodzi.
Usiadł, zrobił swoje, nagle zauważył na ścianie 3 guziczki: niebieski, zielony i czerwony. Nie wytrzymał z ciekawości i wcisnął niebieski. Zaszumiało, zachuczało, facet "poczuł orzeżwienie" i słyszy z głośnika: -Dupcia umyta.
-O kurde, ale czad- myśli facet - spróbuje jeszcze z zielonym.
Nacisnął zielony guzik, zaszumiało, zachuczało a z głośników słyszy: -Dupcia wysuszona.
-Ale jazda- myśli facet.
Korci go aby wcisnąć jeszcze czerwony ale przypomniał sobie ostrzeżenie na wejściu ale ciekawość wzieła górę i jednak wcisnął.
Zaszumiało, zachuczało...
-AAAAAAAAAAAAAA... - wrzasnął facet. A z głośników dobiegł głos:
-Tampon wyjęty !!!
Facet postanowił wybrać się z żółwiem do kina. Trzyma zwierzątko pod pachą, podchodzi do kasjerki i prosi o bilet.
- Poproszę jeden normalny i jeden ulgowy, dla żółwia.
- Przykro mi, ale to nie jest zoo, nie może pan wejść z żółwiem!
- Ależ to mały żółw, zachowuje się cichutko, przecież nikomu nie będzie przeszkadzał.
- To porządne kino, proszę nie blokować kolejki!
- Ależ proszę pani, kupię dwa normalne...
- Nie i już. Następny!
Facet odszedł jak niepyszny, za zakrętem wsadził sobie żółwia w spodnie i po chwili wrócił do kasy - pod pachą miał już tylko
pudełko z popcornem, w ręce kolę. Tym razem dostał normalny bilet bez większych problemów. W środku seansu postanowił
pozwolić biednemu zwierzęciu pooddychać trochę świeżym powietrzem - rozpiął więc rozporek, aby żółw mógł w końcu wychylić szyję.Rozmowa w tym samym rzędzie - kilka siedzeń dalej:
- Stary - widziałeś?
- Co?
- Ten facet tam - ma fiuta na wierzchu...!
- No i co z tego? To erotyczny film - ty też prawie masz.
- No... ale mój nie wcina popcornu!
- Kochanie, wyrzuć śmieci !
- Kurna, dopiero co usiadłem !
- A co do tej pory robiłeś ?
- Leżałem !!!
Szkoła. Bal maskowy. Zabawa na całego. Dzieci poprzebierane. Wśród nich przechadza się wychowawczyni i próbuje odgadnąć kto za kogo się przebrał. Podchodzi do Małgosi i mówi:
-Oooo... Małgosiu widzę że przebrałaś się za królewnę.
-Tak proszę Pani
Idzie dalej. - O a Piotruś Ty pewnie jesteś Zorro ?
-Zgadła Pani.
I tak sytuacja się powtarza aż przychodzi kolej na Jasia. Chłopak nie wiedział za co ma się przebrac to napchał do buzi pełno majonezu, pomalował twarz na czerwono i stoi na sali z nadętymi policzkami.
-Hmmm... -zastanawia się pani.- No nie wiem Jasiu, za co Ty się mogłeś przebrać ???
A Jasiu uderza dłońmi w policzki i mówi:
-Za pryszcza !!!!!!!!!!
Nie pierwszej już młodości pan zamarzył o pięknych kowbojskich butach.
Kiedy juz sobie takie sprawił, przybiegł do zony i zapytał radosnym głosem:
- No, jak ci sie teraz podobam?!
- Tak jak wczoraj i tydzień temu, i miesiąc temu. Te same gacie, ta sama koszula...
Mąż szybko wiec rozebrał sie do naga i ponownie stanął przed zona, teraz juz w samych butach.
- A teraz?
- Nic sie nie zmieniło. Zwisał wczoraj, zwisał tydzień temu, zwisał miesiąc temu...
- Zwisa, bo patrzy sie na moje nowe buty! - odgryzł sie zniecierpliwiony mąż.
- To trzeba było kupić kapelusz.
Przed nocą poślubną facet maluje sobie interes na granatowo. Przyuważył go drużba:
- Po co to robisz? Zwariowałeś?!
- Już ja wiem, po co. Jak się zdziwi, to znaczy, że widziała inne...
Idzie rycerz drogą i dochodzi do rozwidlenia.. tam spotyka czarownice, która mowi mu: Jeśli pojdziesz w lewo to czeka Cie wspaniała przyszłość, bedziesz miał piękną żone, dzieci, własny zamek i wielki majątek, a jeżeli pojdziesz w prawo to Cie popierdoli..
Rycerz mysli... hmm mam żone, dzieci, zamek i duzo złota, wiec nie potrzebuje tego.. i poszedł w prawo. Tam spotyka smoka pijącego wodę. Wyczuwając niebezpieczeństwo dobiega do niego i ścina mu głowe, z tego miejsca wyrastają dwie, wiec ścina obydwie, lecz wyrastją cztery.. niemogąc ściąć wszystkich zdołał tylko trzy, na to czwarta mówi: Popierdoliło Cie ?! Ja tu tylko wodę pije..
Biznesman idzie do paki za przestępstwa gospodarcze. Rozmawia ze swoim prawnikiem
- Słuchaj , ale ja nie mogę iść siedzieć !!!
- Musisz, wyrok sądu jest nieodwołalny.
- Ale przecież Ci bandyci tam mnie zniszczą !!
- .... masz rację, musisz od samego początku pokazać, że jesteś twardzielem
- no ale jak ?
- wchodzisz do celi i walisz jakiś mocny tekst, typu : "Kopsnąć szluga dla pasera bo was paser sponiewiera! "
- ok, tak zrobię
Wchodzi na rakowieckiej do celi, sześciu łbów siedzi i patrzą się na niego jakby chcieli go zabić
A on - kopsnąć szluga dla pasera bo was paser sponiewiera !!!
Pięć paczek papierosów już czestuje go w jednym momencie, tylko jeden typ siedzi pod oknem i nic.
Biznesman podchodzi do niego i mówi
- A Ty koleżko dlaczego nie dałeś mi szluga ???
- Bo ...bo ...bo ja tu jestem cwelem....
- Tak ?! To zapamiętaj sobie koleżko, od dziś to ja tu jestem cwelem !!!
Rzecz dzieje sie w szpitalu psychiatrycznym. Od wielu lat przebywa tam pan Tadek. Pan Tadek nie odezwal sie do nikogo przez ten okres i generalnie zajmuje sie patrzeniem w okno. Pewnego letniego popoludnia za oknem pojawia sie ogrodnik, ktory nawozi grzadki z truskawkami. Po godzinie wpatrywania sie w ogrodnika pan Tadek po malutku wstaje i rusza w strone okna, otwiera je powoli, patrzy na ogrodnika, patrzy na truskawki i wypowiada zdanie :
- "A co Pan robi?"
Konsternacja. Wszyscy pacjenci i personel zupelnie zszokowani - pan Tadek sie odezwal !
Ogrodnik odpowiada :
- Ja, panie Tadku, nawoze truskawki.
Pan Tadek mysli i w koncu :
- Co?
Ogrodnik :
- No ... posypuje je nawozem.
Pan Tadek po namysle :
- Co ?
Ogrodnik :
- No ... posypuje truskawki gownem, zeby byly lepsze.
Pan Tadek mysli :
- Aha ...
Pan Tadek zamyka pomalu okno i zamyslony wraca na miejsce. Siada i mysli. Po pol godzinie wstaje, podchodzi do okna, otwiera je i mowi :
- Wie pan co, ja truskawki posypuje cukrem, żeby były lepsze, ale ja to podobno jestem pojebany.
Umarł banknot 200 zlotowy. Przychodzi do nieba i Bóg, w swej wielkiej dobroci mówi mu: Do piekła! Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby było wspaniale w niebie... Umarł banknot 100 zlotowy. Pan Bóg znów go do piekła wysyła. Umarł banknot 50 zlotowy. I znów do piekła. Podobnie z dwudziestozłotowym i dziesięciozłotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, tak jak i dwuzłotówka, i złotówka. Gdy przed Panem Bogiem stanęłam pięćdziesięciogroszówka, ten uradowany wziął ją do siebie i po prawicy posadził. Inne nominały zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego on jest z tobą Panie, a my nie?
A Pan Bóg popatrzył na nich i zapytał:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?
Pewien facet miał problemy ze wzwodem. Lekarz po przeprowadzeniu wszystkich badań, zaordynował mu długotrwałą kurację.- Proszę pana - rzekł tu jest 20 tabletek. Ma pan brać jedną, co tydzień. Po dwudziestu tygodniach, na pewno pana organ wróci do normy. Wszystko byłoby dobrze, gdyby pacjent był cierpliwy. Niestety. Pierwszego dnia doszedł do wniosku, że nie będzie tak długo czekał i zeżarł wszystkie pigułki popijając wódką. Rano już nie żył. Rodzina popłakała, pożałowała i pochowała delikwenta na miejskim cmentarzu. Po tygodniu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Marmurowy pomnik, który ufundowała ciotka, rozleciał się a spod gruzów zaczął wyrastać penis. Był każdego dnia dłuższy i dłuższy. Odcinany odrastał i rósł jeszcze szybciej. Zebrała się rada miejska, ale nikt nie mógł znaleźć sensownego rozwiązania. Aż pojawił się miejscowy grabarz, który za 10 butelek wina podjął się rozwiązać problem. Szybciutko walnął trzy buteleczki i na oczach zdumionych radnych rozkopał grób i przekręcił faceta twarzą do dołu. Nie, nie to jeszcze nie koniec!!!
Minął rok. Na Marszałkowskiej w Warszawie pękł asfalt. Ze szczeliny zaczął wyrastać penis, który rósł bardzo szybko i żadne środki chemiczne ani działania polegające na obcinaniu tegoż nic nie dawały. Rada miejska z Prezydentem na czele była bezsilna. Wyznaczono wysoką nagrodę dla tego, który zaradzi zaistniałej sytuacji. Po paru dniach do Prezydenta zgłosił się stary Turek i powiedział. - Dam sobie z tym radę, ale chcę dostać w dzierżawę na 99 lat teren w promieniu 20 metrów od "epicentrum". Jeśli sobie poradzisz - krzykną Prezydent - to dostaniesz to miejsce nawet na 300 lat. Podpisali stosowne umowy i od tego czasu na Marszałkowskiej w Warszawie sprzedają najlepszy turecki kebab na świecie.
Gdzie byłeśœ całą noc? - pyta żona.
- Na rybach.
- Złapałeœś coś?
- Mam nadzieję, że nie....
Pewna dziewczyna poszła sama na imprezę. Zauważyła tam super-faceta, który
świetnie tańczył. Podeszła do niego i mówi.
* Ale zajebiście tańczysz!
A facet na to:
* <font class="red">PIP</font>!
Dziewczyna, trochę zbita z tropu, wycofała się. Facet dalej tańczył solo,
tak, że na wszystkich robił bardziej niż piorunujące wrażenie. Dziewczyna
znowu do niego podeszła i mówi:
* Ale zajebiście tańczysz!
A facet na to:
* <font class="red">PIP</font>!
To już było trochę za dużo i dziewczyna mówi:
* Wiesz co? Jesteś cham i prostak!
A facet na to:
* No i <font class="red">PIP</font>! Ale za to zajebiście tańczę!
Miś zarządził w lesie, że każde zwierze ma mu przynosić mięso do jedzenia. W przeciwnym razie będzie je bił swoim wackiem. Przyszła kolej na zajączka. A co zajączek mogł przynieść misiowi? To co sam zjada, czyli sałatę. Miś zgodnie z założeniem zaczął bić zajączka wackiem. Bije go i bije. Na to zajączek w śmiech. Miś zdezorientowany bije jeszcze mocniej, ale zjączek jeszcze bardziej sie śmieje. Miś bije wiec z całej siły, ale zajączek ciagle sie śmieje. Miś nie wytrzymał i pyta zajączka:
- Z czego sie tak śmiejesz?
- Bo jeżyk przyniósł jabłuszko!
Dziewczyna daje anons matrymonialny: "Poznam pana, który nie będzie mnie bil, nie odejdzie ode mnie i który będzie dobry w łóżku". Po kilku dniach słyszy straszne walenie do drzwi. Zaglądając przez "Judasza"nikogo nie widzi. Otwiera wiec drzwi, a tam leży na wycieraczce pan, który nie ma nóg ani rak. Mówi:
- To ja jestem tym mężczyzna, który w stu procentach odpowiada Pani wymaganiom. Nie będę Pani bil, ponieważ nie mam rak. Od Pani nie odejdę, ponieważ nie mam nóg.
- No ale jak tam jeśli chodzi o seks?
- A pani myśli, że czym to ja waliłem do drzwi?
Przychodzi gośc do biura pośrednictwa pracy i pyta:
- Czy jest jakaś praca?
- Oczywiście! Pensja 10 tys., samochód służbowy, komórka.
- Pani żartuje?
- Pan pierwszy zaczął...
Żona programisty:
- Ciągle jesteś zajęty i siedzisz przy komputerze. Żebym choć miała
dziecko...
- Kładź się, będziemy instalować...
25-ta rocznica ślubu, małżeństwo leży w łóżku; żona myśli:
- to już 25 lat, może wreszcie kupi mi to futro z lisów.
Mąż:
- 25 lat. Jak bym pierwszego dnia zabił, to bym jutro wychodził.
Gość zamawia zupę w restauracji. Kelner niosąc talerz trzyma palec w daniu. Gość to zauważa:
- Co robi ten palec w mojej zupie?
- Aaaa bardzo przepraszam, bo wie pan, ja mam tu takiego bąbla i lekarz zalecał mi go trzymać w cieple.
- To niech go sobie pan trzyma w dupie!
- Na zapleczu to trzymam, ale tu nie wypada...
Zakonnica zatrzymuje furmanke przed miastem! Zatrzymuje sie jakis facet, wsiada i jada....
Nagle zakonnica mówi:
- wy to kierowcy macie dobrze bierzecie dziewczyne , skręcacie z nią w las, robicie co swoje i po kłopicie
kierowca to zignorował jada dalej.....po czyzakonnica puszcza 'oczko' do kierowcy i mówi:
-wy to kierowcy macie dobrze bierzecie dziewczyne , skręcacie z nia w las, robicie co swoje i po kłopicie
kierowca znowu to zignorował, ale zakonnica nie daje za wygraną i ... kładzie reke na udzie kierowcy i mówi:
-wy to kierowcy macie dobrze bierzecie dziewczyne , skręcacie z nią w las, robicie co swoje i po kłopicie
w końcu kierowca nie wytrzymuje, skreca w las i zaczyna sie dobierac do zakonnicy...a ona na to tylko rób to od tyłu bo ksiadz codziennie nam cnote sprawdza....!
Już po wszystkim jada dalej a zakonnica mówi:
-wy to kierowcy macie dobrze bierzecie dziewczyne , skręcacie z nią w las, robicie co swoje i po kłopicie....a my pedały ciagle musimy kombinować!!!
Przychodzi ośmiolatka do apteki i mówi:
- Poproszę prezerwatywy.
Na co pani aptekarka mówi:
- Dziecko, co ty gadasz ? Ile ty masz lat ? Młoda jesteś. Na dodatek popatrz, mleko pod nosem.
Na co dziewczyna przeciera ręką górną wargę mówiąc:
- To nie mleko
Pani w szole kazała dzieciom napisać krótkie wypracowanie w którym powinno sie zawierać stwierdzenie: "matka jest tylko jedna"
Na drugi dzień wszstkie dzieci przeczytały swoje wypracowania i wreszcie przyszedł czas na Jasia.
Jasio zaczyna czytać:
Dziś jak co dzień zasiedliśmy całą rodziną do kolacji. Po skończonym jedzeniu mama mówi do Małogosi: Gosiu skocz no do kuchni i przynieś dwie flaszki z lodówki.
Gosia otwiera lodówkę i krzyczy: MATKA JEST TYLKO JEDNA!!!:)
Dom wariatów....lekarz ma obchód.... idzie korytarzem i widzi Zenka biegającego i udającego samoshód...pyta się:
-Panie Zenku co Pan robi !?!
-do Gdańska jade....
Idzie dalej...wchodzi do pokoju Zenka a tam Marian masturbuje się na jego łóżku....
-Panie Marianie... co pan wyprawia???
- Zenek pojechał do Gdańska to ja pieprze jego żonę....
Diabeł zwołał Polaka, Ruska i Niemca i mówi:
- Każdy z was dostanie do tresury małego pieska i zostanie z nim zamknięty w pokoju. Za miesiąc wrócę i sprawdzę, jak wam poszło. Ten kto najlepiej wytresuje pieska dostanie bogactwa jakie sobie tylko wymarzy...
Po miesiącu wraca i sprawdza:
Wchodzi do Niemca, a ten sadza pieska przy perkusji, a piesek odwala na niej solówkę jakiej jeszcze świat nie widział.
Wchodzi do Ruska, ten daje pieskowi harmoszkę, a ten jak nie zacznie grać i wywijać kozaczoki.
Wchodzi do Polaka, a on siedzi w kącie a w drugim kącie siedzi trzęsący się i wychudzony piesek. Diabeł pyta zaskoczony:
- Ej Polak! Wytresowałeś psa?
- Wytresowałem...
- No to pokaż co on potrafi...!
Polak spokojnie wyciąga jabłko z kieszeni i zaczyna je wolno wycierać.
Piesek patrzy na niego i trzęsącym się głosem mówi:
- Daj gryza ... Krzysiu...!!!
późny wieczór, młody mężczyzna wraca do domu. nagle z podporządkowanej wyjeżdza mu samochód, on odbija w bok, ale nie udaje mu się uniknąć kolizji. wqrwiony wysiada i kieruje się w kierunku kierowcy drugiego samochodu. z tego wysiada chojnie obdarzona przez naturę pani, od razu przytula się do gościa i zasypuje słodkimi słówkami:
- zobacz, jakie to przeznaczenie, ja jechałam, taka spragniona miłości i wpadam tu teraz na Ciebie, nie róbmy afery z tej małej stłuczki, wypijmy butelkę szampana którą mam na tylnym siedzeniu i kochajmy się na masce...
facetowi cała krew z mózgu odpłyneła, więc niewiele myśląc bierze butelkę i pociąga sluszny łyk szampana po czym kieruje ją w stronę urodziwej pani:
-a ty nie pijesz?
-nie
-dlaczego?
-teraz czekam na policje
Dwóch właścicieli firm z branży odzieżowej je razem lunch. Goldstein mówi do kolegi:
- Zeszły tydzień był najgorszym tygodniem w moim życiu...
- Co się stało ?? - pyta Birnbaum
- Pojechałem z żoną na wakacje na Florydę, padało przez 7 dni i nocy, więc moja żona spędzała czas na zakupach, wydała kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Gdy wróciłem do Nowego Jorku okazało się, że ta świnia, mój przyrodni brat - księgowy - wykiwał mnie na milion dolarów, a na koniec, gdy w poniedziałek przyszedłem rano do pracy zobaczyłem jak mój rodzony syn, na moim własnym biurku dyma moją najlepszą modelkę...
- I ty myślisz, że miałeś zły tydzień ?? - odpowiada Birnbaum - mój był dużo gorszy...Pojechałem z żoną na wakacje na Florydę, padało przez 7 dni i nocy, więc moja żona spędzała czas na zakupach, wydała kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Gdy wróciłem do Nowego Jorku okazało się, że ta świnia, mój kuzyn - księgowy - wykiwał mnie na milion dolarów, a na koniec, gdy w poniedziałek przyszedłem rano do pracy zobaczyłem jak mój rodzony syn, na moim własnym biurku dyma moją najlepszą modelkę...
- Jak możesz mówić, że twój tydzień był gorszy od mojego ?? - oburzył się Goldstein - przecież były identyczne...
- No wiesz !!?? - powiedział jeszcze bardziej oburzony Birnbaum - przecież ja szyję ubranka dla psów...
Ranek w akademiku. Student pierwszego roku mówi:
Chodźmy na zajęcia, bo się spóźnimy!
Student drugiego roku na to:
E, pośpijmy jeszcze...
Student trzeciego roku:
Może skoczmy na piwo?
Student czwartego roku:
Może od razu na wódkę?
Jako, że nie mogli się dogadać, udali się do studenta piątego roku, by ich
rozsądził. Ten zarządził:
Rzućmy monetą. Jak wypadnie orzeł, pijemy wódkę. Jak reszka - idziemy
na piwo. Jak stanie na kancie - śpimy dalej.
Jak zawiśnie w powietrzu - idziemy na zajęcia
facet zobaczył na ulicy kobietę z idealnymi piersiami. podbiegł do niej i spytał się:
-czy dasz mi jedną ugryść za stówę?
-wal się pan!
-to może za tysiąc?
-nie jestem dziwką!!
-a za 10'000 PLZ?
kobieta pomyślała sobie że to spora sumka i warto ją zdobyć
-dobrze, ale nie tu
poszli w ciemny zaułek, gdzie kobieta rozebrała się od pasa w górę pokazując najidealniejsze piersi na świecie. facet zaczął je lizać, pieścić, ssać i całować ale nie gryzł. wkońcu zniecierpliwiona kobieta powiedziała:
-to ugryzie pan czy nie?!
-nie-odpowiedział-to za dużo kosztuje....
Murzyn, Zyd, i Polak zlowili zlota rybke. W nagrode kazdy z nich mial po jednym zyczeniu.
Pierwszy Murzyn
- Zlota Rybko, ja chcialbym aby wszyscy Czarni Bracia zostali przeniesieni do Afryki, zebysmy tam stworzyli swoje odrebne panstwo, nie wtracalibysmy sie do swiata, ani swiat do nas...
Zlota Rybka na to: - Nie ma sprawy.
Nastepny w kolejce jest Zyd.
- Ja w sumie mam bardzo podobne zyczenie. Chce aby wszyscy Zydzi zostali przeniesieni do Ziemi Swietej.
Tam sworzymy swoje wlasne, odrebne panswto, nie bedziemy sie wtracac do swiata, ani swiat do nas...
Zlota Rybka szybko spelnila zyczenie bo i tym razem nie widziala zadnych przeszkod.
W koncu do Zlotej Rybki podchodzi Polak
- Hmm, nooo.... ja wlasciwie to juz nie mam zyczen...
W publicznej toalecie stoi facet z rekami w kieszeniach i smutnym
wzrokiem patrzy na pisuar.
Gosciu, który wlasnie skonczyl sikac podchodzi i pyta:
- Co sikac sie chce?
- Tak!
- Rozpiac?
- Tak, niech pan rozepnie!
- Wyjac?
- Tak!
Gdy juz skonczyl lac:
- Otrzepac?
- O tak bardzo prosze!
- Schowac?
- Niech pan schowa!
Wychodza razem, a facet caly czas rece trzyma w kieszeniach.
Wreszcie ten drugi nie wytrzymal:
- Przepraszam bardzo, pan to pewnie jest inwalida?
- Inwalida? Nie, tylko zimno jak skurwysyn!
Mąż przychodzi niespodziewanie do domu. Na twarzy uśmiech, mruczy coś pod nosem. Wchodzi do sypialni, a tam na łóżku leży na wpół rozebrana żona, a obok stoi nieznajomy facet ze spuszczonymi spodniami.
Nieznajomy lękliwie i piszczącym głosem:
- Obywatelko! Powtarzam ostatni raz, jeżeli natychmiast nie zapłaci Pani rachunku za telefon, zesram się tu na podłogę!
Pewien facet ozenil sie z piekna kobieta. W noc poslubna ucieszony lezy w
lózku i czeka na zone.
- Kochanie, pospiesz sie i chodz do lózka...
Patrzy, a zona wyciaga szklane oko i sztuczna szczeke. Facet troche
zszokowany, ale trzyma fason i mówi:
- Kochanie, nie kaz mi czekac tak dlugo...
Na to zona odkreca drewniana reke. Maz, choc w szoku, ale wciaz napalony:
- Wejdziesz w koncu do tego lózka?
Zona odpina sztuczna noge. Na to maz, zrezygnowany:
- Wiesz co, kochanie? Moze rzuc mi po prostu dupe...
Tatuś tłumaczy synkowi zasady urozmaiconego pożycia seksualnego. Gestykuluje, miota się po podłodze, wygina niewidzialną partnerkę na
wszystkie strony, obrazowo ze szczegółami przedstawia każdą możliwą i niemożliwą pozycję. Synek tymczasem siedzi skulony na fotelu, czerwony jak burak, uszy mu płoną, rumieńce wypełzły na buzię, głowę coraz bardziej wtula w ramiona, jeszcze trochę i zemdleje. W końcu udaje mu się przerwać
oszalałemu rodzicowi i mówi:
- Ale tatusiu, przestań już proszę! Mówiłem ci, że mam jutro w szkole historię, wiesz wojny, zabory i takie tam, a ty miałeś mi tylko wytłumaczyć co to jest NAJEŹDŹCA!
W klasie pierwszej, prowadzonej przez bardzo seksowną i młodziutką nauczycielkę, w ostatniej ławce, tuż za Jasiem, zasiadł
jaśnie pan dyrektor szkoły. Postanowił przeprowadzić wizytację na lekcji "najświeższej" w szkole nauczycielki. Pani, bardzo przejęta,
odwróciła do klasy swe apetyczne, opięte krótką spódniczką
pośladki, pisząc na tablicy:
- "Ala ma kota." Nawrót i pytanie do klasy: - co ja napisałam?
Martwota i przerażenie... Jedynie Jaś wyrywa się jak szalony.
No...., no..., Jasiu? Pani, z ogromnym wahaniem, dobrze już
znając wyskoki tego łobuziaka, wezwała go do odpowiedzi.
"ALE MA DUPĘ!"
- Pała! Wybuchła pani, czerwona na twarzy z oburzenia.
Jasio też wściekły, siadając zwrócił się do tyłu, do
dyrektora:
- Jak nie umiesz czytac, to nie podpowiadaj.
Do Jasia, który często przeklinał, na lekcje miała przyjść komisja. Pani przed lekcją powiedziała Jasiowi, że może sie zgłaszać, ale w ogóle ma się nie odzywać. Mija cała lekcja. Pani niektóre dzieci zapytała po dwa razy, a Jasia wcale. Ludzie z komisji mówią, żeby go chociaż raz zapytała: - Tak Jasiu, co chciałeś? - Teraz kurwa? Teraz jak już się zesrałem?!
W pewnej szkole uczył się Jasiu który bardzo często przeklinał. Pewnego dnia do szkoły przyjechała komisja i postanowiła przeprowadzić lekcje z klasą Jasia. Kobieta z komisji pyta się:
-Dzieci powiedzcie jakies słowo na ,,k""
Nikt nie zgłasza się poza Jasiem.
Gdy babka z komisji wybrała go do odpowiedzi, wychowawczyni klasy zaczęłą się denerwować
Jasiu odpowiada:
-Kamień
Wychowawczyni ulżyło
Wtem Jasiu dodał:
-Ale taki kurwa wielki
Nad ranem puka ktoś do drzwi. Żona obudziła się, patrzy, a mąż jeszcze nie wrócił z pubu, więc pomyśłała że to on puka. Wstaje, podchodzi do drzwi i sie pyta:
- Heniu czy to ty?
Cisza.
- Heniek czy to ty?
Cisza.
Zrezygnowana wraca do łóża. Po chwili pukanie sie powtarza. Wstaje podchodzi do drzwi:
- Heniek do cholery czy to ty?
Cisza.
Kobieta idzie znów do łóżka. Nad ranem ubrała się, zjadła śniadanie, wychodzi z domu do pracy. Otwiera drzwi patrzy, a na wycieraczce stoi i się chwieje jej mąż:
- Heniek?! Co ty tu robisz? To ty nad ranem dzwoniłeś?
- Nooo
- To czemu nie odpowiedziałeś jak ci sie pytałam czy to ty?!
- Jaaaaak totototo kukukurwa nie, przeprzecieszzz kiwaaałem głooową żeeee taaaak!!
Pewien gość chciał polować na białe niedźwiedzie, kupił sobie giwerę oraz cały osprzęt i wybrał się na Alaskę. Chodzi po tej Alasce, patrzy, coś się w krzakach poruszało wypalił w te krzaki, idzie zobaczyć co upolował, a tu nagle nadszedł niedźwiedź i mówi:
- Słuchaj, stary, tu jest ciężkie prawo alaskańskie, kto nie trafi zwierzaka musi ciągnąć druta!
Gość się wkurzył, ale co było począć - zrobił niedźwiedziowi laskę, ale przysiągł że w następny sezon kupi sobie lepszy sprzęt i tego niedźwiedzia upoluje, no ale sprawa powtórzyła się i tak kilka razy. Aż pewnego razu gdy znowu mu się nie udało ustrzelić niedźwiedzia, ten podszedł do niego i powiedział:
- Wiesz co, stary, ty tu chyba nie przyjeżdżasz polować...
Dwie blondynki spacerują w upalny dzień po łące, słońce przygrzewa jak cholera, aż zachciało im sie strasznie pić; nigdzie wkoło żywego ducha, tylko nad rzeczką stoi sobie jedna, samotna krowa...
- Ty! - Mówi jedna - Zobacz! Stoi krowa!
- Ej, no ale co z tego??
- No zobacz... Może podejdziemy do niej i napijemy
się od niej mleka, co będziemy pić wodę z rzeczki
jak możemy się napić świeżutkiegpo mleka prosto
od krówki, hihihi! Co ty na to?
- Hmmm... No dobra... To dawaj idziemy do niej!
No więc raźnie podeszły do krowy, stanęły i... Ojej! Ale jak TO SIĘ ROBI?? Chodzą dookoła krowy, zaglądają jej pod brzuch, macają rękami, zaglądają w uszy, podnoszą ogon, głaszczą po głowie, słowem: nie wiedzą jak wydoić i koniec!
- I co?? Masz jakiś pomysł?? - Mówi jedna drugiej.
- No nie mam...
- No ja też nie...
- Kurna, ty! Patrz! A jakby tak zrobić, że ja włożę jej pysk do rzeczki, do wody, a ty zaczniesz poruszać jej ogonem tak jak pompą? Wtedy krowa może jakoś zacznie zasysać wodę z rzeczki i przerabiać ją w środku na mleko i ono będzie jej tu spod spodu wylatywać...?? Potem się zamienimy, ja będę pić, a ty potrzymasz jej głowę w wodzie ok?
- Chyba dobry pomysł!
- To dawaj, DOIMY!
Jak powiedziały, tak uczyniły. Jedna zanurzyła łeb krowy pod wodę, a druga położyła się z tyłu pod zwierzęciem i zaczęła rytmicznie poruszać ogonem. Macha nim, macha, już dłuższy czas, biedna krowa zaczęła sie dusić pod wodą, już strasznie cierpi, bo ta druga ciągle trzyma jej łeb
i nie pozwala oddychać, aż biedne stworzenie z bólu i z cierpienia sie zeszczało.
- Trzymaj ją, trzymaj! - Krzyczy ta z tyłu - Już coś zaczyna lecieć!!!
Dalej katują nieszczęsne zwierzę, które już ledwo żyje i z tego wszystkiego, już prawie w agonii, zesrało się z ogromu mąk i cierpienia.
- Ty, cholero jasna!!! Wyżej łeb, bo MUŁ CIĄGNIE!!!
Mąż wygrał jednoosobową wycieczkę do Paryża. Paryż - stolica mody, mężczyzna doszedł do wniosku, że wyśle na wycieczkę żonę. Żona pojechała na wycieczkę, wróciła zachwycona. Mężowi i dzieciom kupiła prezenty. Mąż pyta co kupiła sobie. Żona odpowiada, że kupiła sobie seksowną bieliznę i pokaże mu wieczorem. Wieczór, mąż przygotowany na mocne wrażenia, wchodzi żona w peniuarze, rozchyla go i pokazuje zakupioną bieliznę. Mąż z wrażenia pada na podłogę kołami do góry, nie daje oznak życia. Żona dzwoni po pogotowie. Przyjeżdża młody doktor, stwierdza u męża wylew i zgon. Pyta co było powodem zdenerwowania lub podniecenia denata. Żona zgodnie z prawdą odpowiada, że pokazała się mężowi w bieliźnie. Doktor twierdzi, że niemożliwym jest, aby na widok kobiety w bieliźnie mąż dostał wylewu. Żona zrobiła doktorowi pokaz jak mężowi. Doktor pada na ziemię i nie daje oznak życia. Ponowny telefon na pogotowie. Tym razem przyjeżdża stary doświadczony doktor. U męża stwierdza zgon wskutek wylewu, u młodego doktora zgon wskutek zawału. Pyta żonę, co mogło być przyczyną w/w zgonów. Żona zgodnie z prawdą opowiada jak było. Oczywiście dochodzi do prezentacji bielizny. Stary doktor popatrzył i stwierdził: "To w pasie nazywa się pas do pończoch. Te tasiemki po bokach, z klamerkami, nazywają się podwiązki. A klamerki służą do podtrzymywania pończoch, a nie do rozszerzania warg sromowych
Przychodzi facet do doktora z podbitymi oczami i sinymi pręgami na twarzy.
Doktor się oczywiście zdziwił i pyta jak to się stało.
- No więc to było tak. Grałem sobie z żoną w golfa. W pewnym momencie uderzyła piłeczkę tak że poleciała w kierunku stada pasących się krów. Podeszliśmy bliżej i zaczęliśmy się rozglądać. Nagle zauważyłem coś białego na dupie krowy. Byłem pewien że była tam piłeczka. Podszedłem więc do zwierzaka podniosłem jej ogon i zawołałem do żony:
- Hej wygląda jak twoja!
Jasiu miał lecieć samolotem. Tak wypadło, że obok niego usiadł sympatyczny staruszek. Samolot tylko co wystartował, kiedy dziadek zwrócił się Jasia mówiąc:
- Może porozmawiajmy. Słyszałem że lot mija szybciej, kiedy się rozmawia...
Jasiu, który właśnie otworzył książkę, zamknął ją powoli i powiedział do towarzysza podróży:
- A o czym chciałby pan porozmawiać?
- Och, nie wiem, może o energii jądrowej? - zażartował staruszek
- Ok - powiedział Jasiu - to mogłoby być nawet interesujące. Ale pozwoli mi pan zadać najpierw jedno pytanie? Koń, krowa i jeleń - wszystkie te zwierzęta jedzą trawę. Ale jeleń wydala małe kulki, krowa płaski pasztecik a koń produkuje kępy wysuszonej trawy. Jak pan przypuszcza, dlaczego tak się dzieje?
- O rany... - powiedział dziadek - nie mam zielonego pojęcia.
- Człowieku - odparł Jasiu - chcesz ze mną dyskutować o energii jądrowej, jak nawet nie masz pojęcia o g*wnie?!
Przedszkole. Mały chłopczyk zaczyna nerwowo zwalać na podłogę wszystkie zabawki poukładane pięknie na półkach.
- Co robisz Jasiu? - pyta wychowawczyni.
- Bawię się.
- W co?! - dopytuje pani.
- W "kurwa mać, gdzie są kluczyki do samochodu?!"
No to teraz wymiatacz moim skromnym zdaniem
Warszawa. Dworzec centralny. Na ławce siedzi rumun i smaruje sobie kanapke gównem...
Z pociągu wysiada amerykanin i zszokowany podchodzi do tego rumuna:
-Ty, rumun, czemu sobie smarujesz kanapke gównem??
-wie pan... pochodze z Rumunii, gdzie jest bieda, ale przyjechałem do Polski, myślałem że tu będzie lepiej, ale tu też nie jest kolorowo.
-to masz tutaj 10 dolarów, kup sobie jakieś normalne jedzenie w sklepie...
Dzień następny, tym razem z pociągu wychodzi niemiec i tak samo zszokowany jak amerykanin podchodzi do Rumuna z tekstem:
-Ty,Rumun, co Ty wogóle wyprawiasz?? Czemu smarujesz tą kanapke gównem??
Na to Rumun:
-no wie pan...jestem z Rumuni, i za chlebem wyemigrowałem do Polski, ale tutaj też brakuje pieniędzy na lepsze życie.
-To masz 10 Euro, kup sobie coś do jedzenia!
Dzień następny, ttym razem z pociągu wychodzi Polak i zobaczywszy Rumuna jak zwykle smarującego kanapke gównem, podchodzi do niego i mówi:
-te, Rumun, co Ty tutaj odpierdalasz?
Rumun w odpowiedzi:
-ano, jestem biedny, a w Polsce jeszcze gorzej niż w Rumuni, jest mi bardzo ciężko, tutaj też jest bieda...
Na to Polak:
- TO JEŚLI TU JEST TAKA BIEDA TO CO TAK GRUBO SMARUJESZ????
Pewna kobieta przechodziła obok domu publicznego, gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce, przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą, którą kobieta podniosła. - O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa się papuga.Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się, aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę: - O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki... Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dąć jej ostatnia szansę i odkrywa klatkę: - O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmuś ten sam stary, wierny klient...
> > Lew z rana postanowil sie dowartosciowac. Zlapal wiec Zajaca i pyta:
> > - Kto jest królem dzungli.
> > - Ty,Ty królu - mówi wystrachany zajac.
> > Lew puscil go i zlapal zebre:
> > - Kto jest królem zwierzat?
> > - Ty Lwie. Ty jestes królem.
> > - Ok. - Lew puscil zebre.
> > Lew dorwal niedzwiedzia. Powalil go i pyta:
> > - Mów kto jest królem zwierzat.
> > Mis byl nie w sosie wiec mówi:
> > - No dobra , ty jestes królem zwierzat.
> > Lew dumny jak paw podchodzi do slonia i pyta:
> > - Ty słon, kto jest królem zwierzat.
> > Słon spojrzal i nagle zlapal lwa traba i <font class="red">PIP</font> nim o skaly.
> > Wybił mu zęby i pogruchotal kości. Lew otrzasnal sie i mówi:
> > Kufa, son jak nie wies to sie nie denerfuj
Siedzi sobie duży Jasiek w jednostce w Iraku. Któregoś dnia
przyszedł do
> niego list od dziewczyny:
> - "Kochany Jaśku, niestety nie mogę być już dłużej z Tobą. Ta
odległość jest
> za duża, a do tego zdradziłam Cię dwa razy, więc sam widzisz
ze to nie ma sensu. Dlatego proszę Ciebie, abyś odesłał mi to zdjęcie,
które Ci kiedyś dałam na pamiątkę - Buziaki Ania".
Jaśkowi przykro się zrobiło, ale co miał zrobić. Wziął swoje
zdjęcie i zaczął chodzić po jednostce i zbierać od chłopaków zdjęcia ich
> dziewczyn, dziwek z którymi spali, sióstr i w ogóle wszystkich lasek
jakich zdjęcia mieli. Uzbierało się tego ze 60 sztuk, więc Jasiek zapakował
to wszystko w
> kopertę i wysłał do Anki.
> Kiedy Anka otworzyła list, wszystkie zdjęcia wysypały się na
podłogę, a pomiędzy nimi była notatka:
-"Kochana Aniu, niestety nie mogę sobie Ciebie przypomnieć,
dlatego wyświadcz mi tę przysługę i wybierz sobie swoje zdjęcie a
resztę odeślij mi do jednostki - Buziaki Jasiek"
Do nieba trafili jednocześnie: Rober DeNiro, Robert Redford i Krzysztof Cugowski. Św. Piotr kazał im poczekać na instrukcje w poczekalni.
Nagle "z góry" słyszą głos:
- Robercie DeNiro, idź do pokoju 38.
DeNiro posłusznie idzie do wyznaczonego pokoju, patrzy, a tam na łóżku siedzi strasznie brzydka kobieta.
"Z góry" znowu odzywa się głos:
- Robercie DeNiro, za twoje grzechy i rozpustne życie, wieczność spędzisz w pokoju 38!
I drzwi się zatrzasnęły.
W poczekalni odzywa się głos "z góry":
- Robercie Redford, idź do pokoju 37.
Redford posłusznie idzie do wyznaczonego pokoju, patrzy, a tam na łóżku siedzi jeszcze paskudniejsza stara kobieta.
"Z góry" znowu odzywa się głos:
- Robercie Redford, za twoje grzechy i rozpustne życie, wieczność spędzisz w pokoju 37!
I drzwi się zatrzasnęły.
W końcu głos zwraca się do Cugowskiego:
- Krzysztofie Cugowski, idź do pokoju 36.
Cugowski posłusznie idzie do wyznaczonego pokoju, patrzy, a tam na łóżku leży przepiękna dziewczyna - Claudia Schiffer we własnej osobie!
Cugowski uśmiechnął się w duchu i tylko czeka na to co powie głos. Wtem głos się odzywa:
- Claudio Schiffer, za twoje grzechy...
Żona była niezadowolona z pożycia, więc poszła do
seksuologa, żeby jej coś doradził. No to on opowiedział jej o seksie
perwersyjnym. Żona wróciła do domu założyła najseksowniejszą bieliznę, miniówkę i
czeka na męża.
Kiedy ten wrócił z pracy ona już w przedpokoju staje przed nim i mówi:
- Drzyj ze mnie szmaty!
On popatrzał na nią jak na idiotkę i nic. Tylko zdejmuje
płaszcz.
- Drzyj ze mnie łachy, powiedziałam!
No to mąż zdarł z niej wszystko. Kiedy żona stała już
naga mówi do męża:
- A teraz mnie wypierdol.
Mąż otwiera drzwi i mówi:
- Wypierdalaj!
Do Pinokia przyszedł Mikołaj.
Rozdał wszystkim w domu prezenty i rozmawia z Pinokiem:
- O! ...widzę, że nie cieszysz się z tego zwierzątka, które ci podarowałem.
- Bo ja chciałem pieska albo kotka !
- Niestety zabrakło! ...inne dzieci też nie dostały.
- Ale ja się boję tego bobra!
Mała dziewczynka rozmawiała z nauczycielem o wielorybach. Nauczyciel twierdził, że jest fizyczną niemożliwością, by wieloryb mógł połknąć człowieka. Pomimo, że jest taki wielki, jego gardło jest zbyt wąskie. Dziewczynka upierała się, że przecież Jonasz został połknięty przez wieloryba. Zirytowany nauczyciel powtórzył, że to fizycznie niemożliwe. Dziewczynka powiedziała:
- Gdy będę w niebie zapytam o to Jonasza.
Nauczyciel spytał:
- A jeśli Jonasz poszedł do piekła?
Odpowiedziała:
- Wtedy pan go zapyta.
Bush połknął Kwaśniewskiego... Kwachu spaceruje sobie po Bushu, mija serce, aorte,... nagle!! patrzy - a tam Chirac ze Schroederem!
Schroeder: - Czesc Olek! A skad ty sie tu wziales??
- A... bo mnie polknąl, no a wy chlopcy? Jak sie tu dostaliscie??
- A my... to... przez... ten no.... drugi otwor...
Indiańska wioska, Ameryka Północna. Lata dosyć ciepłe, zimy różne.
Wczesną jesienią do Szamana zwraca się Wódz:
- Spytaj duchy o nadchodzącą zimę; jaka będzie?
Po rytualnych tańcach i innych fikimiki Szaman wali ściemę:
- Zima będzie sroga, oj sroga...
Na to Wódz nakazał całej wiosce zbierać chrust i drewno na opał, szykować skóry, mięso by przeżyć nadchodzącą zimę. Ale ona nadeszła łagodna, bardziej wilgotna niż mroźna, drewna, chrustu i skór było aż nadto - nadmiar zawilgotniał, zbutwiał. Indianie troszkę się wpienili, że całą jesień tyrali na darmo w lesie przy zbieraniu takiej ilości drewna i na niepotrzebnych polowaniach. Lecz następnej jesieni Wódz ponownie radzi się Szamana:
- Zima ostra będzie, czy nie? Co mówią o tym duchy?
- Będzie najostrzejsza zima, jaka może być. Już rok temu to o tej zimie duchy mówiły, nie o tamtej przeszłej.
Wszyscy indianie zaczęli sposobić się na srogą zimę intensywniej nawet niż przed rokiem. Tymczasem zima była całkiem niestraszna, nie tak mokra jak poprzednia, lecz i tak całkiem łagodna. Wszyscy na wspomnienie jesiennej pracy dostawali gęsiej skórki. Minęło lato i Wódz postanowił dać Szamanowi jeszcze jedną szansę:
- Gadaj, Szaman, jaka będzie ta pie...ona zima! Ale jak znowu zrobisz nas w bambuko, to zrobię ci lewatywę moim tomahawkiem!
- Zima będzie ciężka i sroga - mówi Szaman, ale nie jest pewien. Gdy cała wioska wybrała się na zbieranie drewna, on chyłkiem wymyka się z wioski i odnajduje stację meteo. Zna trochę angielski; pyta kolesia:
- Blada Twarz mówić; jaki zima być ta rok?
- Zima będzie ciężka i sroga - twierdzi meteorolog.
Ucieszył się Szaman - nie musi uciekać z wioski przed gniewem Wodza i innych mieszkańców. Już miał wychodzić, lecz wpadło mu do głowy, że może Blada Twarz zdradzi mu, co za poteżne duchy wyjawiły mu prawdę o zimie.
- Blada Twarz mówić łaskawie, skąd wiadomo o taka zima?
- To proste - mówi synoptyk. - Indianie już trzeci rok jak szaleni zbierają drewno.
>>> Nocą otwierają się z hukiem drzwi i do domu wtacza się mąż.
>>> Przewraca się w przedpokoju, wstaje, wpada (to dobre słowo) do
>>> kuchni i zrzuca ze stojącego na kuchence garnka pokrywkę, nabiera
>>> garściami zupę, myje nią twarz, potem łapie garnek i wylewa sobie
>>> całą jego zawartość na głowę. - Nie możesz sobie po prostu nalać
>>> zupy do talerza - mówi cicho stojąca w progu, w koszuli nocnej,
>>> rozbudzona właśnie żona. - Kto pijany??? - drze się mąż - Ja ku**a
>>> pijany???
>>>
>>> W pociągu siedzi Polak i Murzyn.
>>> Polak przygląda się Murzynowi, bo nigdy wcześniej nie widział
>>> Murzyna. Chciał się dowiedzieć, skąd ten Murzyn jest i pyta:
>>> - Bangladesz?
>>> Murzyn nic. To Polak znów:
>>> - Bangladesz?
>>> Murzyn wstał, otworzył okno, wyciągnął rękę i powiedział:
>>> - Nie bangla.
>>>
>>> Zebranie rodzinne, dziadek opowiada: Zebranie rodzinne, dziadek
>>> opowiada: - A kiedy byłem młody, bardzo mi się jedna dziewczyna
>>> podobała, Nadieżda Iwanowna. Ciekawe, co się teraz z nią dzieje...
>>> W tym momencie babka łup! dziadka przez łeb i mówi:
>>> - Zdurniałeś na stare lata?! Przecież to ja!
>>>
>>> Żona do męża: Wiesz, śniło mi się wiadro członków.
>>> - A mój gdzie był?
>>> - A na samym dnie, taaki malutki!
>>> Następnego dnia rano mąż do żony:
>>> - Wiesz, śniło mi się wiadro pochw.
>>> - A moja gdzie była?
>>> - Wiadro w niej stało!
>>>
>>> Noc poślubna, na piętrze mąż dobiera się do żony, a na parterze
>>> teściowa czuwa. Żona krzyczy:
>>> - Oj Antek zaraz zemdleję!
>>> Z dołu teściowa:
>>> - Nie bój się Antek od tego się nie mdleje!
>>> Żona:
>>> - Oj Antek zaraz umrę!
>>> Teściowa:
>>> - Nie bój się Antek od tego się nie umiera!
>>> Żona:
>>> - Oj Antek bo zaraz się zesram!
>>> Teściowa:
>>> - Folguj Antek to się może zdarzyć...
>>>
>>> Rozmawia dwóch Etiopczyków:
>>> - Miałem sraczkę...
>>> - Weź nie szpanuj.
>>>
>>> Przychodzi garbata baba do lekarza.
>>> Lekarz - Co sie pani tak skrada?
>>>
>>> Noc poślubna. Mąż delikatnie przygotowuje żonę:
>>> - Na początku będzie trochę boleć, ale potem już będzie
>>> przyjemnie... Po godzinie panna młoda pyta z zainteresowaniem:
>>> - To kiedy będzie boleć?
>>> - Poczekaj, zaraz skończę, to Ci w gębę dam, dziwko!
>>>
>>> Przychodzi baba do seksuologa.
>>> - Panie doktorze! Niech coś pan poradzi. Wszystko mi się kojarzy z
>>> seksem. Próbowałam już wszystkiego.
>>> - A brom, brała pani?
>>> - Nie, dzisiaj jeszcze nie brombrałam.
>>>
>>> W szpitalu leży jakaś babka w śpiączce. Pielęgniarka zauważyła że
>>> gdy ją myje i dotyka intymnych miejsc, zmienia się linia na EKG i
>>> widać drgania... Powiedziała o tym jej mężowi.
>>> - Widzi pan, wiem że to jest dziwna metoda, ale jeżeli pan by
>>> spróbował seksu oralnego, to może mogło by to pomóc... Mąż na
>>> początku protestował, ale się zgodził. Pielęgniarka wyszła na
>>> korytarz żeby nie krępowac kolesia. Po chwili słychać pisk (linia
>>> życia ---------- serce nie bije...) Pielęgniarka wbiega na salę,
>>> patrzy... a koleś zakłada spodnie i mówi: - Zakrztusiła się chyba...
>>>
>>> Akademik, noc, impreza na całego. Na środku korytarza leży nachlany,
>>> zarzygany student. Obok dwóch jego kolegów z pokoju przygląda mu
>>> się paląc papierosy:
>>> - Widzisz jaki kutafon - bełkocze jeden.
>>> - Ta... przysięgał, że to nie on...
>>> - Wp**rdolił cały makaron!
>>>
>>> - Wiem, że to tylko formalność - mówi młody człowiek do ojca swojej
>>> przyjaciółki - ale chciałbym prosić o rękę pańskiej córki.
>>> - Kto Ci ku**a powidział, że to jest tylko formalność?! - piekli
>>> się jej ojciec.
>>> - Ginekolog...
>>>
>>> Po kilku nocach panna młoda skarży się matce:
>>> - Wiesz mamo, już kilka nocy śpimy razem i nic. Jeszcze się nie
>>> kochalismy.
>>> - Ależ córeczko, może jest zestresowany...
>>> - Ale mamo, on tylko książkę czyta i wcale nie zwraca na mnie uwagi.
>>> - Wiesz córeczko, skoro on nie zwraca uwagi, to może ja się położę
>>> zamiast ciebie i sprawdzę, o co chodzi. I tak zrobiły. Mąż w łóżku
>>> czyta ksiażkę, teściowa się kładzie i leży. Nagle mąż wsuwa rękę
>>> pod kołdrę i w majteczki zaczyna rękę wkładać. Wyskoczyła teściowa
>>> z łóżka i do córeczki:
>>> - Ależ kochanie, chwilę leżałam i zaczął się do mnie dobierać.
>>> - Tak, tak... Palec zwilży żeby kartkę przewrócić i czyta dalej...
>>>
>>> Przewraca się w przedpokoju, wstaje, wpada (to dobre słowo) do
>>> kuchni i zrzuca ze stojącego na kuchence garnka pokrywkę, nabiera
>>> garściami zupę, myje nią twarz, potem łapie garnek i wylewa sobie
>>> całą jego zawartość na głowę. - Nie możesz sobie po prostu nalać
>>> zupy do talerza - mówi cicho stojąca w progu, w koszuli nocnej,
>>> rozbudzona właśnie żona. - Kto pijany??? - drze się mąż - Ja ku**a
>>> pijany???
>>>
>>> W pociągu siedzi Polak i Murzyn.
>>> Polak przygląda się Murzynowi, bo nigdy wcześniej nie widział
>>> Murzyna. Chciał się dowiedzieć, skąd ten Murzyn jest i pyta:
>>> - Bangladesz?
>>> Murzyn nic. To Polak znów:
>>> - Bangladesz?
>>> Murzyn wstał, otworzył okno, wyciągnął rękę i powiedział:
>>> - Nie bangla.
>>>
>>> Zebranie rodzinne, dziadek opowiada: Zebranie rodzinne, dziadek
>>> opowiada: - A kiedy byłem młody, bardzo mi się jedna dziewczyna
>>> podobała, Nadieżda Iwanowna. Ciekawe, co się teraz z nią dzieje...
>>> W tym momencie babka łup! dziadka przez łeb i mówi:
>>> - Zdurniałeś na stare lata?! Przecież to ja!
>>>
>>> Żona do męża: Wiesz, śniło mi się wiadro członków.
>>> - A mój gdzie był?
>>> - A na samym dnie, taaki malutki!
>>> Następnego dnia rano mąż do żony:
>>> - Wiesz, śniło mi się wiadro pochw.
>>> - A moja gdzie była?
>>> - Wiadro w niej stało!
>>>
>>> Noc poślubna, na piętrze mąż dobiera się do żony, a na parterze
>>> teściowa czuwa. Żona krzyczy:
>>> - Oj Antek zaraz zemdleję!
>>> Z dołu teściowa:
>>> - Nie bój się Antek od tego się nie mdleje!
>>> Żona:
>>> - Oj Antek zaraz umrę!
>>> Teściowa:
>>> - Nie bój się Antek od tego się nie umiera!
>>> Żona:
>>> - Oj Antek bo zaraz się zesram!
>>> Teściowa:
>>> - Folguj Antek to się może zdarzyć...
>>>
>>> Rozmawia dwóch Etiopczyków:
>>> - Miałem sraczkę...
>>> - Weź nie szpanuj.
>>>
>>> Przychodzi garbata baba do lekarza.
>>> Lekarz - Co sie pani tak skrada?
>>>
>>> Noc poślubna. Mąż delikatnie przygotowuje żonę:
>>> - Na początku będzie trochę boleć, ale potem już będzie
>>> przyjemnie... Po godzinie panna młoda pyta z zainteresowaniem:
>>> - To kiedy będzie boleć?
>>> - Poczekaj, zaraz skończę, to Ci w gębę dam, dziwko!
>>>
>>> Przychodzi baba do seksuologa.
>>> - Panie doktorze! Niech coś pan poradzi. Wszystko mi się kojarzy z
>>> seksem. Próbowałam już wszystkiego.
>>> - A brom, brała pani?
>>> - Nie, dzisiaj jeszcze nie brombrałam.
>>>
>>> W szpitalu leży jakaś babka w śpiączce. Pielęgniarka zauważyła że
>>> gdy ją myje i dotyka intymnych miejsc, zmienia się linia na EKG i
>>> widać drgania... Powiedziała o tym jej mężowi.
>>> - Widzi pan, wiem że to jest dziwna metoda, ale jeżeli pan by
>>> spróbował seksu oralnego, to może mogło by to pomóc... Mąż na
>>> początku protestował, ale się zgodził. Pielęgniarka wyszła na
>>> korytarz żeby nie krępowac kolesia. Po chwili słychać pisk (linia
>>> życia ---------- serce nie bije...) Pielęgniarka wbiega na salę,
>>> patrzy... a koleś zakłada spodnie i mówi: - Zakrztusiła się chyba...
>>>
>>> Akademik, noc, impreza na całego. Na środku korytarza leży nachlany,
>>> zarzygany student. Obok dwóch jego kolegów z pokoju przygląda mu
>>> się paląc papierosy:
>>> - Widzisz jaki kutafon - bełkocze jeden.
>>> - Ta... przysięgał, że to nie on...
>>> - Wp**rdolił cały makaron!
>>>
>>> - Wiem, że to tylko formalność - mówi młody człowiek do ojca swojej
>>> przyjaciółki - ale chciałbym prosić o rękę pańskiej córki.
>>> - Kto Ci ku**a powidział, że to jest tylko formalność?! - piekli
>>> się jej ojciec.
>>> - Ginekolog...
>>>
>>> Po kilku nocach panna młoda skarży się matce:
>>> - Wiesz mamo, już kilka nocy śpimy razem i nic. Jeszcze się nie
>>> kochalismy.
>>> - Ależ córeczko, może jest zestresowany...
>>> - Ale mamo, on tylko książkę czyta i wcale nie zwraca na mnie uwagi.
>>> - Wiesz córeczko, skoro on nie zwraca uwagi, to może ja się położę
>>> zamiast ciebie i sprawdzę, o co chodzi. I tak zrobiły. Mąż w łóżku
>>> czyta ksiażkę, teściowa się kładzie i leży. Nagle mąż wsuwa rękę
>>> pod kołdrę i w majteczki zaczyna rękę wkładać. Wyskoczyła teściowa
>>> z łóżka i do córeczki:
>>> - Ależ kochanie, chwilę leżałam i zaczął się do mnie dobierać.
>>> - Tak, tak... Palec zwilży żeby kartkę przewrócić i czyta dalej...
>>>
http://www.ext.com.pl - radiolinie, teleinformatyka
Na komisariacie zeznaja trzej swiadkowie bojki. Pierwszy zeznaje murzyn : - Ja nic nie wiedziec. Ja jechac sobie spokojnie autobusem, az tu nagle dostac najpierw w twarz od jednego, a potem od drugiego. Zeznaje student : - No jade sobie autobusem i jade. Nagle patrze, a murzyn staje mi na noge. Mysle sobie : to murzyn, pewnie zaraz zejdzie, dam mu minute. Odczekalem minute z zegarkiem w reku, ale murzyn nie zszedl. Dalem mu jeszcze jedna minute, potem kolejna i w ten sposob kilka minut minelo. W koncu nie wytrzymalem i walnalem murzyna w ryj. Zeznaje trzeci swiadek : - Jade sobie autobusem i widze murzyna oraz studenta. Patrze, a student co chwile patrzy sie to na zegarek to na murzyna i w pewnym momencie jak mu nie przypierdoli. Myslalem ze sie w calej Polsce zaczelo
-
Asia Fili
Podchodzi facet do dziewczyny i pyta:
- Przepraszam bardzo, czy nie zrobiłabyś mi loda?
- No pan chyba zwariował!
- Nie, nie. Momencik...Najpierw rzecz jasna pójdziemy na obiad do wytwornej restauracji. Potem do opery na przedstawienie. Następnie udamy się do mojego domu na kolację ze śniadaniem. Rano jak już się pani obudzi, zrobimy małe zakupy. Dom mam calkiem spory ale może się pani basen nie spodobać, więc może kupimy nowy. Później pójdziemy do salonu samochodowego po jakieś wspaniałe cztery kółka dla pani. Później jakieś kilka futerek z norek bądź szynszyli. A potem na przyklad do jubilera po powiedzmy...
- Pfierfcionek! - podpowiada kobieta klęcząc przed mężczyzną...
- Przepraszam bardzo, czy nie zrobiłabyś mi loda?
- No pan chyba zwariował!
- Nie, nie. Momencik...Najpierw rzecz jasna pójdziemy na obiad do wytwornej restauracji. Potem do opery na przedstawienie. Następnie udamy się do mojego domu na kolację ze śniadaniem. Rano jak już się pani obudzi, zrobimy małe zakupy. Dom mam calkiem spory ale może się pani basen nie spodobać, więc może kupimy nowy. Później pójdziemy do salonu samochodowego po jakieś wspaniałe cztery kółka dla pani. Później jakieś kilka futerek z norek bądź szynszyli. A potem na przyklad do jubilera po powiedzmy...
- Pfierfcionek! - podpowiada kobieta klęcząc przed mężczyzną...
-
Asia Fili
Na porodówce odbywa kobie ta zali sie do lekarza ze ma sraszny problem:
- Panie doktorze jak ja wytłumaczę swojemu mężowi fakt, że nasze dziecko jest rude. Przecież on jest czarny, ja też czarna, a tu nagle rude dziecko. Tłumaczenie że czasem się tak zdarza mu nie wystarczą - martwi się kobieta.
- Proszę to zostawić mnie - mówi lekarz.
Kiedy przychodzi ojciec dziecka lekarz zaprasza go na rozmowę i pyta
- Jak często uprawia Pan sex z żoną? Raz w tygodniu, miesiącu, czy może w roku?
- Raz w roku Panie doktorze - odpowiada ojciec.
-Tak myślałem - mówi lekarz i pokazując dziecko ojcu mmówi - i widzi Pan co Pan zardzewiałym <font class="red">PIP</font> zmajstrował!!
Pewien facet przyszedł do burdelu i chce iśc na pięterko z Natalką.
- Ale na pewno chce pan Natalkę? - pyta się burdel-mama - Ona jest u nas najdroższa, bierze 1000 $ za godzinę i nie ma zniżek.
- Nie szkodzi, ma być Natalka. - odpowiedział facet bez namysłu wyciągając na stół 1000 $. Poszedł na pieterko z Natalką, a następnego dnia wraca i znowu chce Natalkę.
- Rozumie pan, że nie ma zniżki i znowu musi pan zapłacić 1000 $? - pyta się burdel-mama.
- Nie szkodzi, chcę Natalkę. - odpowiada facet bez wahania znowu wyciągając 1000 $.
Trzeciej nocy sytuacja się znowu powtarza, facet płaci 1000 $ i idzie na pięterko z Natalką. Zaciekawiona Natalka pyta się go w końcu po sprawie:
- Czemu już trzeci raz z rzędu przychodzisz właśnie do mnie? Nikt wcześniej tego nie zrobił.
- Masz rodzinę w Filadelfii, tak?
- Tak. A skąd wiesz?
- I miesiąc temu zmarła twoja ciocia, tak?
- Tak, skąd to wiesz?
- Jestem adwokatem i miałe ci przekazać 3000 $ spadku po tej cioci...
Młody kandydat na małżonka, niezbyt wiele wiedząc o seksie, prosi swego dziadka o pomoc.
- Dziadku, jak często powinno się TO robić?
Dziadek podrapał się w głowę i mówi:
- Każdy świeżo upieczony małżonek chce to robić bez przerwy, lub co najmniej kilka razy dziennie. Później ta chęć stopniowo maleje i raz lub dwa razy w tygodniu wystarczają. Z upływem lat raz w miesiącu, zaś kiedy już jesteś całkiem stary - raz w roku, na przykład na rocznicę ślubu.
- Dziadku, a na jakim etapie jesteście obecnie Ty i Babka?
Dziadek z namysłem:
- My z babką jesteśmy na etapie seksu oralnego, czyli ustnego. Babka leży w łóżku w swojej sypialni, ja leżę w moim łóżku w mojej sypialni. Krzyczę: "<font class="red">PIP</font> Cię, stara!". A ona na to jeszcze głośniej: "Ja cię też <font class="red">PIP</font> stary!"
Wchodzi facet do burdelu i mówi:
- Dajcie mi najciemniejszą dziewczynę jaką macie.
Dostał czego chciał, idzie do odpowiedniego pokoiku. Na miejscu wydaje polecenie:
- No mała, obróć się... dobrze, a teraz się wypnij... bardziej.. jeszcze bardziej... o, dobrze, jesteś już wolna.
- Ale o co chodzi?
- Kładę sobie w łazience brązowe płytki i chciałem zobaczyć jak będą wyglądać z różową fugą.
Do coreczki przyszedl wieczorem kolega w celu nadrabiania zaleglosci w biologii, natychmiast zajeli sie nauka w pokoiku na gorze. Rodzice dziewczyny ogladali TV na parterze. Po pewnym czasie mama do tatusia:
- "Sprawdz no stary, co te dzieciaki tak cicho tam siedza." Tatus po chwili podpatrywania przez dziurke od klucza wraca i mowi:
- "Ucza sie grzecznie."
Po nastepnej godzinie matka znow nalega:
- "Sprawdz no co tam sie dzieje?!"
Tatus po chwili wraca:
- "Ucza sie grzecznie."
Pozno w nocy kolega wciaz siedzi u coreczki, mamusia nie mogac usnac szturcha starego:
- "Stary, ...stary idz sprawdz, bo boje sie o nasza Kasie..."
Ojciec dla swietego spokoju idzie na gore i luka przez dziurke, luka i luka... Az w koncu wpada wywalajac drzwi, lapie golego kolesia za morde i tlucze bez opamietania, krzyczac:
- "Nic matce nie mowilem jak calowales moja corke, nic jej nie powiedzialem jak ja bzykles, ale teraz, sukinsynu, to mnie wkurwiles -
kut...sa w firanke wycierasz?!"
Ekstremalnie piekna babeczka rzucila studia i postanowila
zostac bogata. Dosc szybko znalazla sobie bogatego i
napalonego
siedemdziesieciopiecioletniego staruszka, planujac
zerznac
go
na smierc zaraz podczas nocy poslubnej. Uroczystosci
slubne
i
bankiet poszly doskonale, pomimo półwiecznej różnicy
wieku.
Podczas pierwszej nocy miesiaca miodowego rozebrala sie i
czekala rozkosznie w łózku az malzonek wyjdzie z
lazienki.
Kiedy sie pojawil, nie mial na sobie nic za wyjatkiem
kondoma
skrywajacego 30 centymetrow± erekcje. Niósl ze soba
zatyczki do
uszu a na nosie mial klamre do bielizny. Przestraszona ze
cos
jest nie tak, zapytala:
- A to po co ci te gadzety?!
Na to dziadek odpowiedzial:
- Sa dwie rzeczy, których nie moge zniesc. Brzmienia
kobiecego
krzyku oraz smrodu palonej gumy.
Ekstremalnie piekna babeczka rzucila studia i postanowila
zostac bogata. Dosc szybko znalazla sobie bogatego i
napalonego
siedemdziesieciopiecioletniego staruszka, planujac
zerznac
go
na smierc zaraz podczas nocy poslubnej. Uroczystosci
slubne
i
bankiet poszly doskonale, pomimo półwiecznej różnicy
wieku.
Podczas pierwszej nocy miesiaca miodowego rozebrala sie i
czekala rozkosznie w łózku az malzonek wyjdzie z
lazienki.
Kiedy sie pojawil, nie mial na sobie nic za wyjatkiem
kondoma
skrywajacego 30 centymetrow± erekcje. Niósl ze soba
zatyczki do
uszu a na nosie mial klamre do bielizny. Przestraszona ze
cos
jest nie tak, zapytala:
- A to po co ci te gadzety?!
Na to dziadek odpowiedzial:
- Sa dwie rzeczy, których nie moge zniesc. Brzmienia
kobiecego
krzyku oraz smrodu palonej gumy.
Mężowi zaginęła żona. Kamień w wodę! On szaleje: wydzwania na policję, pogotowie, szuka po szpitalach, dręczy rodzinę i znajomych - Nic!
Po dwóch dniach usilnych poszukiwań wpada do domu i... słyszy jakiś hałas w kuchni. Zagląda i widzi, że żona krząta się przygotowując mnóstwo kanapek...
- Kochanie, ja od zmysłów odchodzę, co się stało, gdzie byłaś, pół miasta cię szuka!
- Ach, skarbie, nie uwierzysz, co mi się przytrafiło: porwało mnie paru facetów, zawiozło na chatę a tam seks: orgie, pozycje takie, siakie, z przodu, z tyłu, afrodyzjaki, gadżety, no mówię ci - koszmar! I tak przez cały tydzień!
- Zaraz, zaraz, skarbie, jaki tydzień? Przecież nie było cię dwa dni?
- No tak, ale ja tylko wpadłam na chwilę po kanapki
Dwaj przyjaciele po rozwodach postanowili na zawsze zerwać kontakty z kobietami. Wyruszyli więc na takie odludzie, aby mieć pewność, że nigdy więcej nie zobaczą baby. Samolot wylądował w Anchorage na Alasce, skąd czekało ich jeszcze 200 mil jazdy psim zaprzęgiem do miejsca przeznaczenia. Weszli do sklepu dla traperów. Mówią krótko do sprzedawcy:
- Jedziemy na północ i chcemy wszystko, co może być nam potrzebne na cały
rok!
Sprzedawca wrzuca worki z jedzeniem, amunicją, witaminami etc. Potem dodaje dwie deski, półtora metra długości, z dziurą pośrodku i obszyte naokoło futerkiem.
- Po co te dechy? - pytaja faceci.
- Panowie jedziecie tam, gdzie nie ma kobiet, możecie tych desek naprawdę potrzebować.
- Nigdy!
- Weźcie deski tak czy owak. Jeśli ich nie użyjecie, zwrócę wam pieniądze w
przyszłym roku.
Następnej wiosny tylko jeden z rozwodników przyjeżdża do sklepu. Zamawia
zaopatrzenie na cały rok. Sprzedawca zaintrygowany pyta:
- W zeszłym roku było was dwóch. Gdzie jest twój partner?
- Zastrzeliłem sukinsyna!
- Dlaczego?!
- Przyłapałem go w łóżku z moją deską!
Mąż chodzi w tą i z powrotem po sypialni. Żona leży na łóżku.
- co tak chodzisz w tą i z powrotem?
- bo mam ochotę na sex.
- no to chodź....
- no to chodzę...
Stary i bogaty miał młodą żone. Kobitka miała duże potrzeby a dziadek juz nie mógł. Nawet viagra już nie działała. Lekarz doradza mu więc: została proszę pana ostatnia deska ratunku - stosunek po przekątnej.
- A jak to jest panie doktorze?- pyta dziadek.
A lekarz:
- Stajecie państwo na przeciw siebie w przeciwleglych rogach pokoju oczywiście na golasa, na 3-4 biegniecie w swoim kierunku. Gdy żona będzie dobiegała, pan podstawi jej nogę. I wtedy wypierdoli się sama.
- Panie doktorze jak ja wytłumaczę swojemu mężowi fakt, że nasze dziecko jest rude. Przecież on jest czarny, ja też czarna, a tu nagle rude dziecko. Tłumaczenie że czasem się tak zdarza mu nie wystarczą - martwi się kobieta.
- Proszę to zostawić mnie - mówi lekarz.
Kiedy przychodzi ojciec dziecka lekarz zaprasza go na rozmowę i pyta
- Jak często uprawia Pan sex z żoną? Raz w tygodniu, miesiącu, czy może w roku?
- Raz w roku Panie doktorze - odpowiada ojciec.
-Tak myślałem - mówi lekarz i pokazując dziecko ojcu mmówi - i widzi Pan co Pan zardzewiałym <font class="red">PIP</font> zmajstrował!!
Pewien facet przyszedł do burdelu i chce iśc na pięterko z Natalką.
- Ale na pewno chce pan Natalkę? - pyta się burdel-mama - Ona jest u nas najdroższa, bierze 1000 $ za godzinę i nie ma zniżek.
- Nie szkodzi, ma być Natalka. - odpowiedział facet bez namysłu wyciągając na stół 1000 $. Poszedł na pieterko z Natalką, a następnego dnia wraca i znowu chce Natalkę.
- Rozumie pan, że nie ma zniżki i znowu musi pan zapłacić 1000 $? - pyta się burdel-mama.
- Nie szkodzi, chcę Natalkę. - odpowiada facet bez wahania znowu wyciągając 1000 $.
Trzeciej nocy sytuacja się znowu powtarza, facet płaci 1000 $ i idzie na pięterko z Natalką. Zaciekawiona Natalka pyta się go w końcu po sprawie:
- Czemu już trzeci raz z rzędu przychodzisz właśnie do mnie? Nikt wcześniej tego nie zrobił.
- Masz rodzinę w Filadelfii, tak?
- Tak. A skąd wiesz?
- I miesiąc temu zmarła twoja ciocia, tak?
- Tak, skąd to wiesz?
- Jestem adwokatem i miałe ci przekazać 3000 $ spadku po tej cioci...
Młody kandydat na małżonka, niezbyt wiele wiedząc o seksie, prosi swego dziadka o pomoc.
- Dziadku, jak często powinno się TO robić?
Dziadek podrapał się w głowę i mówi:
- Każdy świeżo upieczony małżonek chce to robić bez przerwy, lub co najmniej kilka razy dziennie. Później ta chęć stopniowo maleje i raz lub dwa razy w tygodniu wystarczają. Z upływem lat raz w miesiącu, zaś kiedy już jesteś całkiem stary - raz w roku, na przykład na rocznicę ślubu.
- Dziadku, a na jakim etapie jesteście obecnie Ty i Babka?
Dziadek z namysłem:
- My z babką jesteśmy na etapie seksu oralnego, czyli ustnego. Babka leży w łóżku w swojej sypialni, ja leżę w moim łóżku w mojej sypialni. Krzyczę: "<font class="red">PIP</font> Cię, stara!". A ona na to jeszcze głośniej: "Ja cię też <font class="red">PIP</font> stary!"
Wchodzi facet do burdelu i mówi:
- Dajcie mi najciemniejszą dziewczynę jaką macie.
Dostał czego chciał, idzie do odpowiedniego pokoiku. Na miejscu wydaje polecenie:
- No mała, obróć się... dobrze, a teraz się wypnij... bardziej.. jeszcze bardziej... o, dobrze, jesteś już wolna.
- Ale o co chodzi?
- Kładę sobie w łazience brązowe płytki i chciałem zobaczyć jak będą wyglądać z różową fugą.
Do coreczki przyszedl wieczorem kolega w celu nadrabiania zaleglosci w biologii, natychmiast zajeli sie nauka w pokoiku na gorze. Rodzice dziewczyny ogladali TV na parterze. Po pewnym czasie mama do tatusia:
- "Sprawdz no stary, co te dzieciaki tak cicho tam siedza." Tatus po chwili podpatrywania przez dziurke od klucza wraca i mowi:
- "Ucza sie grzecznie."
Po nastepnej godzinie matka znow nalega:
- "Sprawdz no co tam sie dzieje?!"
Tatus po chwili wraca:
- "Ucza sie grzecznie."
Pozno w nocy kolega wciaz siedzi u coreczki, mamusia nie mogac usnac szturcha starego:
- "Stary, ...stary idz sprawdz, bo boje sie o nasza Kasie..."
Ojciec dla swietego spokoju idzie na gore i luka przez dziurke, luka i luka... Az w koncu wpada wywalajac drzwi, lapie golego kolesia za morde i tlucze bez opamietania, krzyczac:
- "Nic matce nie mowilem jak calowales moja corke, nic jej nie powiedzialem jak ja bzykles, ale teraz, sukinsynu, to mnie wkurwiles -
kut...sa w firanke wycierasz?!"
Ekstremalnie piekna babeczka rzucila studia i postanowila
zostac bogata. Dosc szybko znalazla sobie bogatego i
napalonego
siedemdziesieciopiecioletniego staruszka, planujac
zerznac
go
na smierc zaraz podczas nocy poslubnej. Uroczystosci
slubne
i
bankiet poszly doskonale, pomimo półwiecznej różnicy
wieku.
Podczas pierwszej nocy miesiaca miodowego rozebrala sie i
czekala rozkosznie w łózku az malzonek wyjdzie z
lazienki.
Kiedy sie pojawil, nie mial na sobie nic za wyjatkiem
kondoma
skrywajacego 30 centymetrow± erekcje. Niósl ze soba
zatyczki do
uszu a na nosie mial klamre do bielizny. Przestraszona ze
cos
jest nie tak, zapytala:
- A to po co ci te gadzety?!
Na to dziadek odpowiedzial:
- Sa dwie rzeczy, których nie moge zniesc. Brzmienia
kobiecego
krzyku oraz smrodu palonej gumy.
Ekstremalnie piekna babeczka rzucila studia i postanowila
zostac bogata. Dosc szybko znalazla sobie bogatego i
napalonego
siedemdziesieciopiecioletniego staruszka, planujac
zerznac
go
na smierc zaraz podczas nocy poslubnej. Uroczystosci
slubne
i
bankiet poszly doskonale, pomimo półwiecznej różnicy
wieku.
Podczas pierwszej nocy miesiaca miodowego rozebrala sie i
czekala rozkosznie w łózku az malzonek wyjdzie z
lazienki.
Kiedy sie pojawil, nie mial na sobie nic za wyjatkiem
kondoma
skrywajacego 30 centymetrow± erekcje. Niósl ze soba
zatyczki do
uszu a na nosie mial klamre do bielizny. Przestraszona ze
cos
jest nie tak, zapytala:
- A to po co ci te gadzety?!
Na to dziadek odpowiedzial:
- Sa dwie rzeczy, których nie moge zniesc. Brzmienia
kobiecego
krzyku oraz smrodu palonej gumy.
Mężowi zaginęła żona. Kamień w wodę! On szaleje: wydzwania na policję, pogotowie, szuka po szpitalach, dręczy rodzinę i znajomych - Nic!
Po dwóch dniach usilnych poszukiwań wpada do domu i... słyszy jakiś hałas w kuchni. Zagląda i widzi, że żona krząta się przygotowując mnóstwo kanapek...
- Kochanie, ja od zmysłów odchodzę, co się stało, gdzie byłaś, pół miasta cię szuka!
- Ach, skarbie, nie uwierzysz, co mi się przytrafiło: porwało mnie paru facetów, zawiozło na chatę a tam seks: orgie, pozycje takie, siakie, z przodu, z tyłu, afrodyzjaki, gadżety, no mówię ci - koszmar! I tak przez cały tydzień!
- Zaraz, zaraz, skarbie, jaki tydzień? Przecież nie było cię dwa dni?
- No tak, ale ja tylko wpadłam na chwilę po kanapki
Dwaj przyjaciele po rozwodach postanowili na zawsze zerwać kontakty z kobietami. Wyruszyli więc na takie odludzie, aby mieć pewność, że nigdy więcej nie zobaczą baby. Samolot wylądował w Anchorage na Alasce, skąd czekało ich jeszcze 200 mil jazdy psim zaprzęgiem do miejsca przeznaczenia. Weszli do sklepu dla traperów. Mówią krótko do sprzedawcy:
- Jedziemy na północ i chcemy wszystko, co może być nam potrzebne na cały
rok!
Sprzedawca wrzuca worki z jedzeniem, amunicją, witaminami etc. Potem dodaje dwie deski, półtora metra długości, z dziurą pośrodku i obszyte naokoło futerkiem.
- Po co te dechy? - pytaja faceci.
- Panowie jedziecie tam, gdzie nie ma kobiet, możecie tych desek naprawdę potrzebować.
- Nigdy!
- Weźcie deski tak czy owak. Jeśli ich nie użyjecie, zwrócę wam pieniądze w
przyszłym roku.
Następnej wiosny tylko jeden z rozwodników przyjeżdża do sklepu. Zamawia
zaopatrzenie na cały rok. Sprzedawca zaintrygowany pyta:
- W zeszłym roku było was dwóch. Gdzie jest twój partner?
- Zastrzeliłem sukinsyna!
- Dlaczego?!
- Przyłapałem go w łóżku z moją deską!
Mąż chodzi w tą i z powrotem po sypialni. Żona leży na łóżku.
- co tak chodzisz w tą i z powrotem?
- bo mam ochotę na sex.
- no to chodź....
- no to chodzę...
Stary i bogaty miał młodą żone. Kobitka miała duże potrzeby a dziadek juz nie mógł. Nawet viagra już nie działała. Lekarz doradza mu więc: została proszę pana ostatnia deska ratunku - stosunek po przekątnej.
- A jak to jest panie doktorze?- pyta dziadek.
A lekarz:
- Stajecie państwo na przeciw siebie w przeciwleglych rogach pokoju oczywiście na golasa, na 3-4 biegniecie w swoim kierunku. Gdy żona będzie dobiegała, pan podstawi jej nogę. I wtedy wypierdoli się sama.
- dziubas
- -#Klubowicz

- Posty: 1020
- Rejestracja: ndz 11 lip, 2004 22:41
- Lokalizacja: warszawa WOLA
- Kontakt:
Pani zwraca się na lekcji geografii:
- Jasiu, pokaż Włochy.
- Alaskę też?
Pani na lekcji biologii pyta dzieci jakie widziały jajka?
Jasio się zgłasza i mówi:
- Ja widziałem, czarne!
- Gdzie? - pyta zdziwiona nauczycielka.
- U murzynów na plaży w Afryce!
- Dwa! - i wpisuje mu ocenę do dziennika.
- Dwa, były dwa.
- Pała! - i też wpisuje do dziennika.
- Pała też była - mówi Jaś.
- Jutro przyjdziesz z tatą na lekcję. Tata ci pokaże!!!
- Tata mi nie pokaże bo ma białe.
Jasiu na lekcji biologii pyta się pani:
- Proszę pani czy pokemony się ruchają?
- A skąd takie podejrzenia?
- Bo pani ma dziecko.
Żona do męża :
- Zobaczysz, przyczepię kartkę nad naszym łóżkiem, że jesteś idiota.
Niech całe miasto się dowie
>> >> Dzień kobiet, a tu jeden z podwładnych przynosi swojemu
>> >> kierownikowi (mężczyźnie) kwiaty, a na to kierownik zdumiony:
>> >> - Co pan, przecież to dzień Kobiet.
>> >> - No wiem ale pomyślałem ze przyniosę panu, bo z pana taka ku***.
Spadochroniarz opowiada kolegom o swoim pierwszym skoku:
-Wiecie, czułem się jak ptak, tam u góry, w przestworzach...
-Taki swobodny i wolny, tak?
-Nieee, leciałem i srałem
Do taksówki wsiada napakowany, łysy jegomość w dresie i krzyczy do taksówkarza:
- Napierdalaj na Mickiewicza!
Wyrwany z zadumy i przestraszony taksiarz:
- <font class="red">PIP</font> Mickiewicz, takie <font class="red">PIP</font> wiersze pisał, a "Pana Tadeusza" to już strasznie spierdolił!
- Jasiu, pokaż Włochy.
- Alaskę też?
Pani na lekcji biologii pyta dzieci jakie widziały jajka?
Jasio się zgłasza i mówi:
- Ja widziałem, czarne!
- Gdzie? - pyta zdziwiona nauczycielka.
- U murzynów na plaży w Afryce!
- Dwa! - i wpisuje mu ocenę do dziennika.
- Dwa, były dwa.
- Pała! - i też wpisuje do dziennika.
- Pała też była - mówi Jaś.
- Jutro przyjdziesz z tatą na lekcję. Tata ci pokaże!!!
- Tata mi nie pokaże bo ma białe.
Jasiu na lekcji biologii pyta się pani:
- Proszę pani czy pokemony się ruchają?
- A skąd takie podejrzenia?
- Bo pani ma dziecko.
Żona do męża :
- Zobaczysz, przyczepię kartkę nad naszym łóżkiem, że jesteś idiota.
Niech całe miasto się dowie
>> >> Dzień kobiet, a tu jeden z podwładnych przynosi swojemu
>> >> kierownikowi (mężczyźnie) kwiaty, a na to kierownik zdumiony:
>> >> - Co pan, przecież to dzień Kobiet.
>> >> - No wiem ale pomyślałem ze przyniosę panu, bo z pana taka ku***.
Spadochroniarz opowiada kolegom o swoim pierwszym skoku:
-Wiecie, czułem się jak ptak, tam u góry, w przestworzach...
-Taki swobodny i wolny, tak?
-Nieee, leciałem i srałem
Do taksówki wsiada napakowany, łysy jegomość w dresie i krzyczy do taksówkarza:
- Napierdalaj na Mickiewicza!
Wyrwany z zadumy i przestraszony taksiarz:
- <font class="red">PIP</font> Mickiewicz, takie <font class="red">PIP</font> wiersze pisał, a "Pana Tadeusza" to już strasznie spierdolił!
-
misio
Dowcipy o blondynkach
Uwaga:
Nie mam nic do blondynek, to sa jedynie glupie zarty.
------------------------------------------------------------------------
Jada 3 blondynki winda - nagle cos sie zepsulo i stanela miedzy
pietrami. Jedna z nich przerazona tlucze w scianki, ale nic to nie daje,
druga zrezygnowana usiadla w kacie, wreszcie trzecia po polgodzinnym
namysle mowi:
- To co dziewczyny, krzyczmy razem!!!
A blondynki:
- Razem, razem, razem!!!
Dlaczego blondyna jak grabila liscie to sie potlukla?
- Bo spadla z drzewa...
Jak blondykna robi dzem?
- Obiera paczka.
Co znaczy kochac sie z blondynka?
- Rznac glupa.
Dlaczego blondynki jak ida spac stawiaja na nocnym stoliku jedna
szklanke z woda i jedna szklanke pusta?
- Bo jak sie obudza to albo im sie bedzie chcialo pic, albo nie bedzie
sie chcialo...
Co to jest 70 szarych komorek na plazy? - 70 blondynek
Co to jest 74 szare komorki na plazy? - 70 blondynek i pies
Dlaczego blondynka lize zegarek??? - Bo Tik-Tak ma 2 kalorie.
Czym rozni sie blondynka od czajnika? - Nie wszystko wejdzie do
czajnika...
Blonynka zamowila pizze. Sprzedawca pyta sie czy pokroic na szesc czy na
dwanascie kawalkow. Ona odpowiada:
- Szesc, bo dwunastu to ja nie zjem.
Co jest dlugie na piec kilometrow i ma iloraz inteligencji rowny 40?
- Parada blondynek.
Co moze uderzyc blondynke, a ta nawet nie bedzie o tym wiedziec?
- Mysl.
Ilu blondynek potrzeba do zabawy w chowanego?
- Jedna.
Jak nazywa sie blondynka, ktorej ubylo 90% inteligencji?
- Rozwodka.
Dlaczego blondynka oblala egzamin na prawo jazdy?
- Nie byla przyzwyczajona do przedniego siedzenia.
Co robi blondynka, gdy nie jest w lozku po dziesiatej?
- Zabiera torebke i idzie do domu.
Dlaczego blondynka jest zdziwiona, gdy urodzi blizniaki?
- Zastanawia sie, kto jest matka drugiego dziecka.
Jak zajac czyms blondynke na caly dzien?
- Zaprowadzic ja do okraglego pokoju i powiedziec zeby usiadla w kacie.
Dlaczego trumny blondynek sa w ksztalcie litery Y?
- Bo jak tylko sie poloza, to rozszerzaja nogi.
Dlaczego blondynki czuja zaklopotanie w damskiej ubikacji?
- Bo musza same zdejmowac wlasne majtki.
Co jedza blondynki dziewice?
- Pokarm dla niemowlat.
Co jest pierwsza rzecza, jaka blondynki ucza sie w czasie lekcji jazdy?
- W samochodzie mozna takze siedziec prosto.
Jaka jest roznica miedzy potracona na drodze blondynka a potraconym
psem?
- Przed psem sa slady hamowania.
Jaka jest roznica miedzy madra blondynka a Elvisem?
- Elvisa widzialo wiele osob.
Jaka jest roznica miedzy ogniskiem a blondynka?
- Ognisko jest jasniejsze, ale blondynke latwiej rozpalic.
Co moze uratowac umierajaca blondynke?
- Transplantacja wlosow.
Co maja wspolnego UFO i inteligentna blondynka?
- Ciagle o nich slyszysz, ale nigdy nie widziales.
Co powiedziala blondynka ogladajac film porno?
- O! To ja!
Dlaczego blondynka nie byla zadowolona ze swej podrozy do Londynu?
- Dowiedziala sie, ze Big Ben to tylko zegar.
Dlaczego blondynki nie potrafia zrobic kostek lodu?
- Bo ciagle zapominaja przepisu.
Czy slyszales o blondynce, ktora powiedziala, ze zrobi wszystko by miec
to futro?
- Teraz nie moze go zapiac.
Czy slyszales o blondynce, ktorej chlopak powiedzial, ze ja kocha?
- Uwierzyla mu.
Slyszales o blondynce, ktora obrabowala bank?
- Zwiazala sejf i wysadzila straznika.
Slyszales o blondynce, ktora stala przed lustrem z zamknietymi oczami?
- Chciala zobaczyc jak wyglada, gdy spi.
Dlaczego blondynki nosza obcisle spodnice?
- Aby utrzymac nogi razem.
Co maja wspolnego blondynka i kula do kregli?
- Obie mozesz podniesc, wlozyc w nie palce, rzucic do rowu, a i tak
wroca.
Jaki jest najszybszy sposob dostania sie do majtek blondynki?
- Podniesc je z podlogi i ubrac.
Dwie blondynki w kinie:
- Facet obok mnie obc*a sobie!
- Zignoruj to.
- Nie moge. On uzywa mojej reki!
Blondynka na ulicy mowi:
- Przepraaszam pana, ktora godzina?
- Jest pietnascie po trzeciej.
- To dziwne, zadaje kazdemu to samo pytanie przez caly dzien i za kazdym
razem dostaje inna odpowiedz.
Szef do blondynki sekretarki:
- Jak pani chce, prosze uzyc mojego dyktafonu.
- Dziekuje, ale uzyje po prostu reki jak inni.
Ilu blondynek potrzeba do wkrecenia zarowki?
- Trzech: jedna przynosi zarowke, druga krzeslo, a trzecia zalatwia
faceta.
Dlaczego blondynka poprzestala na trzecim dziecku?
- Bo sluszala, ze co czwarty urodzony czlowiek to Chinczyk.
Co ma iloraz inteligencji rowny 7?
- Osiem blondynek.
Slyszales o blondynce, ktora drugi raz zaszla w ciaze?
- Pytala meza czy drugi raz musza sie pobierac.
Przychodzi blondynka do fryzjera i mowi:
- Prosze mnie ostrzyc, ale nie moze mi Pan zdjac walkmana bo umre.
Fryzjer strzyze, ale w pewnym momencie traca sluchawki, ktore spadaja.
Blondynka umiera. Facet podnosi sluchawki i slyszy: "wdech, wydech,
wdech, wydech"
Jak z 10 blondynek wybrac najglupsza?
- Losowo
Co robi blondynka rano?
- Wstaje, myje sie, maluje sie, ubiera i idzie do domu.
Czemu zmarznieta blondynka zawsze staje w kacie?
- Bo tam jest 90 stopni...
Czym sie rozni blondynka od papieru toaletowego?
- Papier toaletowy sie rozwija...
Jaka jest jedyna inteligentna komorka w ciele blondynki?
- Plemnik.
Co mowia nogi blondynki gdy ta kladzie sie spac?
- Uff, nareszcie razem.
Czy slyszales o blondynce, ktora byla przez 10 lat slepa?
- To naprawde smutne. Po prostu pewnego ranka zapomniala otworzyc
oczu...
Jak sprawic, aby blondynka rozesmiala sie w niedziele?
- Opowiedziec jej dowcip we czwartek.
Co otrzymamy po skrzyzowaniu blondynki z brunetka?
- Sztuczna inteligencje.
Jaka jest roznica miedzy blondynka a kula do kregli?
- Do kuli mozesz wlozyc tylko trzy palce.
Slyszales o blondynce, ktora odkryla, ze ma siostre blizniaczke?
- Nie zdawala sobie sprawy, ze patrzy w lustro.
Dlaczego blondynki uzywaja zielonej szminki?
- Bo czerwony oznacza 'stop'.
Co maja wspolnego blondynka i butelka piwa?
- Obie sa puste od szyjki w gore.
Po czym poznac, ze w biurze pracuje blondynka?
- Lozko w magazynie i usmiech na twarzach szefow.
Jaka jest roznica miedzy telefonem a blondynka?
- Tylko jedna osoba na raz moze uzywac telefonu.
Idzie sobie blondynka, gdy tu nagle na jej drodze stanal mur (taki z
cegiel). Blondynka stanela, stoi, stoi, az w koncu mur sie zawalil.
Blondyna przeszla dalej. Jaki moral?
- Madry zawsze ustapi glupszemu!
Co powstanie po wlozeniu mozgu blondynki do czaszki kury?
- Grzechotka
Jedzie blondynka samochodem i nagle wjezdza w mur. Wyskakuje z wozu i
krzyczy:
- Przeciez trabilam!
Jak umieraja komorki mozgowe blondynki?
- Samotnie...
Jak sie nazywa blondynka majaca 2 komorki mozgowe?
- W ciazy...
Jak nazywa sie zjawisko farbowania wlosow blondynki na ciemny kolor?
- Sztuczna Inteligencja (AI)
Co powiedziala prawa noga blondynki do lewej?
- Nic. Nigdy sie nie spotkaly...
Jak spowodowac, by oczy blondynki zalsnily blaskiem?
- Zaswiecic latarka w ucho.
Dlaczego blondynkom nie przysluguje przerwa na kawe w pracy ?
- Poniewaz jest to nieoplacalne. Po przerwie trzeba ja ponownie
przyuczyc do zawodu...
Jak poznac, ze blondynka uzywala komputera?
- Ekran jest bialy i komputer nie reaguje na klawisze.
Po czym poznac, ze druga blondynka uzywala komputera?
- Komputer dalej nie reaguje, ale sa jakies napisy na bialym ekranie...
Dlaczego blondynki nie lubia oranzady w proszku?
- Bo nie wiedza, jak wlac pol litra wody do tej malej torebeczki...
Dlaczego blondynki nie jedza ogorkow konserwowych?
- Bo nie moga wsadzic glowy do sloika...
Co umieszcza blondynka za uszami by byc bardziej atrakcyjna?
- Nogi.
Dlaczego blondynki nie uzywaja wibratorow?
- Poniewaz od wibratora bola zeby...
Jaki jest zew godowy blondynki?
- "Jestem pijana! Niech ktos mnie zabierze do domu!"
Jaki jest zew godowy brzydkiej blondynki?
- Krzyk: "Mowilam ze jestem pijana, do cholery !!!"
Jaki jest zew godowy brunetki?
- "Czy ta blondynka juz sobie poszla?"
Co robia blondynki rano ze swoimi dupkami?
- Pakuja im drugie sniadanie i wysylaja do pracy...
Co robi blondynka po stosunku?
- Otwiera drzwi samochodu.
- Idzie do domu.
Co mowi blondynka po uprawianiu seksu?
- "Dzieki, chlopcy !"
- "Czy wszyscy gracie w tej samej druzynie ?"
- "Kim byli ci wszyscy faceci?"
Co ma wspolnego blondynka z torami kolejowymi?
- Byly kladzione na obszarze calego kraju...
Po co blondynka ma orgazm?
- Aby wiedziala, kiedy zakonczyc stosunek.
Po czym poznac, ze blondynka miala orgazm?
- Wypuszcza z rak pilnik do paznokci
- Mowi "Nastepny!"
- Nastepny w kolejce puka cie w ramie
Po czym poznac ktora blondynka jest kelnerka?
- To ta z tamponem zatknietym za ucho, szukajaca w panice olowka...
Ile blondynek potrzeba do wymiany zarowki?
- Dwoch. Jedna do przytrzymania puszki Pepsi, a druga krzyczy
"Taaaaato!"
Jaka jest roznica miedzy blondynka a Jumbo-Jetem?
- Nie kazdy byl w Jumbo-Jecie...
Co mowi blondynka, ktora urodzila dziecko?
- "Ojej, to naprawde moje?"
Po co blondynka wspina sie na szklany mur?
- Aby zobaczyc, co jest po drugiej stronie...
Co zrobic, gdy blondynka rzuca w ciebie granatem?
- Zlapac, wyciagnac zawleczke i odrzucic!
Jesli blondynka i brunetka wypadna razem z okna wiezowca, ktora szybciej
spadnie?
- Brunetka. Blondynka pare razy zatrzyma sie by spytac o droge...
Jaka jest roznica miedzy blondynka a Ferrari?
- Ferrari nie pozyczylbys byle komu.
Jaka jest roznica miedzy madra blondynka a Yeti?
- Pare osob widzialo Yeti...
Jaka jest roznica miedzy blondynka a automatem telefonicznym?
- Trzeba miec monete, aby skorzystac z telefonu...
Co powiedziala mama do blondynki przed jej randka?
- Jesli nie bedziesz w lozku przed polnoca, wracaj do domu.
Co powstanie, jesli sie skrzyzuje blondynke z gorylem?
- Kto wie? Sa pewne granice tego, do czego mozna zmusic goryla...
Dlaczego blondynka zmienia dziecku Pampersa raz na miesiac?
- Poniewaz na opakowaniu napisano "do 20kg"
Jak blondynka usilowala zabic ptaka?
- Rzucila go w przepasc.
Jak blondynka zabija rybe?
- Topi ja.
Czemu blondynka cieszy sie, ze ulozyla ukladanke puzzle w 4 miesiace?
- Poniewaz na pudelku napisano: "Od 2 do 5 lat" !
Jak zapewnic rozrywke blondynce na wiele godzin?
- Wystarczy napisac "PROSZE ODWROCIC" na obu stronach kartki.
Jaka jest roznica miedzy blondynka majaca okres a terrorysta?
- Z terrorysta mozna negocjowac...
Dlaczego dowcipy o blondynkach sa takie krotkie?
- Aby brunetki mogly je zapamietac...
- Aby mezczyzni mogli je zrozumiec...
Dlaczego blondynki sa jak jajecznica?
- Proste, latwe i dobrze smakuja.
Jak nazwac szkielet blondynki stojacy w szafie?
- Mistrzyni zeszlorocznej zabawy w chowanego...
Jaka jest roznica miedzy blondynka a toaleta?
- Toaleta nie bedzie chodzic za toba po uzyciu.
Jaka jest roznica miedzy blondynka a trampolina?
- Przed uzyciem trampoliny zdejmuje sie buty.
Jaka jest roznica miedzy prostytutka, nimfomanka a blondynka?
- Prostytutka mowi: "Skonczyles juz?"
- Nimfomanka mowi: "Co, juz skonczyles?..."
- Blondynka mowi: "Bezowy... tak. Pomaluje sufit na bezowo!"
Co powie blondynka, ktora poprosisz o kontrole dzialania kierunkowskazu?
- "Dziala. Nie dziala. Dziala. Nie dziala. Dziala. Nie dziala..."
Jaka jest chroniczna wada wymowy blondynki?
- Nie umie powiedziec "NIE".
Jak nazwac blondynke w szkole wyzszej?
- Gosc.
Czy slyszales przypowiesc o blond-wilku, ktory wpadl we wnyki
klusownika?
- Odgryzl sobie trzy nogi i nadal byl uwieziony...
Czy slyszales o blondynce, ktora wystrzelila w powietrze?
- Chybila...
Brunetka i blondynka ida przez park. Brunetka nagle mowi: "Och, popatrz
na tego biednego zdechlego ptaszka!"
Blondynka spojrzala na niebo i spytala "Gdzie?"
Policjant zatrzymuje blondynke:
P: "Poprosze prawo jazdy!"
B: "A co to jest?"
P: "To taki kartonik ze zdjeciem uprawniajacy do prowadzenia pojazdu"
B: "Aha, prosze bardzo"
P: "Poprosze jeszcze dowod rejestracyjny"
B: "E..?"
P: "Taki rozowy kartonik mowiacy o tym, ze jest pani wlascicielka
pojazdu"
B: "Aha, prosze"
Policjant zdejmuje spodnie.
Blondynka: "Co, znowu alkomat?"
Blondynka i brunetka rozmawiaja o swoich chlopcach:
Br: "Wczoraj w nocy mialam trzy orgazmy pod rzad!"
Bl: "To nic, ja mialam ich trzydziesci!"
Br: "O rety, nie wiedzialam, ze on jest taki dobry!"
Bl: "Och, mialas na mysli z jednym facetem!..."
Czy znacie tego blondyna, ktorego zona powila bliznieta?
- Chcial widziec, kim byl ten drugi facet!
Brunetka, ruda i blondynka zalozyly sie, ze przeplyna 20 kilometrow z
wyspy na brzeg ladu.
Brunetka przeplynela 5km, stracila sily i utopila sie.
Ruda przeplynela 5km, 10km, stracila sily i utopila sie.
Blondynka przeplynela 5km, 10km, 15km 19.5km, po czym stwierdzila, ze
nie ma sily plynac dalej, wiec wrocila na wyspe.
Dlaczego blondynkom nie powierza sie stanowiska windziarza?
- Bo nie moga zapamietac trasy.
Jaka jest gra wstepna blondynki?
- Pol godziny zebrania.
Jakie dwie rzeczy znajdujace sie w powietrzu moga spowodowac ciaze u
blondynki?
- Jej nogi.
Jak nazywa sie choroba, ktora paralizuje blondynki od pasa w dol?
- Malzenstwo.
Co ma wspolnego piecyk kuchenny z blondynka?
- Jedno i drugie trzeba rozgrzac przed wlozeniem kawalka miesa.
Jak zginela blondynka pijaca mleko?
- Krowa usiadla.
Po czym poznac, ze blondynka pisze fantastyke?
- Ma ksiazeczke czekowa.
Po czym poznac, ze faks zostal wyslany przez blondynke?
- Jest na nim znaczek pocztowy.
Dlaczego blondynki nie potrafia podwoic proporcji w przepisie kuchennym?
- Bo nie moga rozgrzac pieca do 500 stopni...
Co maja wspolnego blondynka i Gorbaczow?
- Oboje zostali wyruchani przez dziesieciu facetow bedac na wakacjach.
A jaka jest miedzy nimi roznica?
- Gorbaczow wie, kim byli ci faceci.
Co jest dlugie i twarde dla blondynki?
- Trzecia klasa podstawowki.
Jakie sa najgorsze cztery lata w zyciu blondynki?
- Osma klasa.
Dlaczego mozg blondynki jest nad ranem wielkosci groszku?
- Bo puchnie w nocy.
Co oznacza dla blondynki termin "Bezpieczny seks"?
- Dokladne zamkniecie drzwi samochodu.
Czy slyszeliscie o blondynce, ktora na plazy nudystow zaproponowala
partie rozbieranego pokera?
Wlasciciel sex-shopu musial wyjsc na chwile i zostawil za lada mlodego
sprzedawce. Po chwili wchodzi dziewczyna i pyta:
- Ile kosztuje ten bialy gumowy fiutek?
Sprzedawca mowi:
- 35$ za bialego, 35$ za czarnego.
- Hm, poprosze czarnego, jeszcze nigdy nie mialam czarnego - mowi
dziewczyna, placi i wychodzi. Po pewnym czasie wchodzi Murzynka i pyta:
- Ile kosztuje ten czarny fiutek?
- 35$ za czarnego i 35$ za bialego - mowi sprzedawca.
- Hm, poprosze o bialego, jeszcze nigdy nie mialam bialego - mowi
Murzynka, placi i wychodzi. Po chwili wchodzi blondynka i pyta:
- Po ile sa u pana gumowe fiutki?
- 35$ za czarnego lub bialego, prosze pani - mowi sprzedawca.
- Hm, a ten w paski stojacy za lada? - pyta blondynka.
- Ten?... no... to jest bardzo specjalny model, kosztujacy 180$ -
odpowiada sprzedawca.
- Poprosze! - mowi zdecydowanym glosem blondynka, placi i wychodzi. Po
chwili wraca wlasciciel i pyta:
- No i jak panu poszlo?
- Wysmienicie - odpowiada sprzedawca - sprzedalem jednego czarnego,
jednego bialego i sprzedalem panski termos za 180$ !!!
Dlaczego blondynki nie karmia piersia?
- Bo nie lubia wygotowywania sutek przed karmieniem...
Dlaczego blondynki nie lubia drazetek M&M?
- Bo trudno sie je obiera...
Dlaczego blondynki nic nie mowia podczas stosunku?
- Bo mamy im mowily, aby nie rozmawiac z nieznajomymi...
- Bo mamy zawsze im mowily, ze nie nalezy mowic z pelnymi ustami...
Dlaczego blondynki sa podobne do znaczkow pocztowych?
- Polizac, pocisnac i wyslac do wszystkich diablow.
Jaka jest idealna blondynka?
- Metr wzrostu, bez zebow i plaska glowa do postawienia kufla z piwem.
Uwaga:
Nie mam nic do blondynek, to sa jedynie glupie zarty.
------------------------------------------------------------------------
Jada 3 blondynki winda - nagle cos sie zepsulo i stanela miedzy
pietrami. Jedna z nich przerazona tlucze w scianki, ale nic to nie daje,
druga zrezygnowana usiadla w kacie, wreszcie trzecia po polgodzinnym
namysle mowi:
- To co dziewczyny, krzyczmy razem!!!
A blondynki:
- Razem, razem, razem!!!
Dlaczego blondyna jak grabila liscie to sie potlukla?
- Bo spadla z drzewa...
Jak blondykna robi dzem?
- Obiera paczka.
Co znaczy kochac sie z blondynka?
- Rznac glupa.
Dlaczego blondynki jak ida spac stawiaja na nocnym stoliku jedna
szklanke z woda i jedna szklanke pusta?
- Bo jak sie obudza to albo im sie bedzie chcialo pic, albo nie bedzie
sie chcialo...
Co to jest 70 szarych komorek na plazy? - 70 blondynek
Co to jest 74 szare komorki na plazy? - 70 blondynek i pies
Dlaczego blondynka lize zegarek??? - Bo Tik-Tak ma 2 kalorie.
Czym rozni sie blondynka od czajnika? - Nie wszystko wejdzie do
czajnika...
Blonynka zamowila pizze. Sprzedawca pyta sie czy pokroic na szesc czy na
dwanascie kawalkow. Ona odpowiada:
- Szesc, bo dwunastu to ja nie zjem.
Co jest dlugie na piec kilometrow i ma iloraz inteligencji rowny 40?
- Parada blondynek.
Co moze uderzyc blondynke, a ta nawet nie bedzie o tym wiedziec?
- Mysl.
Ilu blondynek potrzeba do zabawy w chowanego?
- Jedna.
Jak nazywa sie blondynka, ktorej ubylo 90% inteligencji?
- Rozwodka.
Dlaczego blondynka oblala egzamin na prawo jazdy?
- Nie byla przyzwyczajona do przedniego siedzenia.
Co robi blondynka, gdy nie jest w lozku po dziesiatej?
- Zabiera torebke i idzie do domu.
Dlaczego blondynka jest zdziwiona, gdy urodzi blizniaki?
- Zastanawia sie, kto jest matka drugiego dziecka.
Jak zajac czyms blondynke na caly dzien?
- Zaprowadzic ja do okraglego pokoju i powiedziec zeby usiadla w kacie.
Dlaczego trumny blondynek sa w ksztalcie litery Y?
- Bo jak tylko sie poloza, to rozszerzaja nogi.
Dlaczego blondynki czuja zaklopotanie w damskiej ubikacji?
- Bo musza same zdejmowac wlasne majtki.
Co jedza blondynki dziewice?
- Pokarm dla niemowlat.
Co jest pierwsza rzecza, jaka blondynki ucza sie w czasie lekcji jazdy?
- W samochodzie mozna takze siedziec prosto.
Jaka jest roznica miedzy potracona na drodze blondynka a potraconym
psem?
- Przed psem sa slady hamowania.
Jaka jest roznica miedzy madra blondynka a Elvisem?
- Elvisa widzialo wiele osob.
Jaka jest roznica miedzy ogniskiem a blondynka?
- Ognisko jest jasniejsze, ale blondynke latwiej rozpalic.
Co moze uratowac umierajaca blondynke?
- Transplantacja wlosow.
Co maja wspolnego UFO i inteligentna blondynka?
- Ciagle o nich slyszysz, ale nigdy nie widziales.
Co powiedziala blondynka ogladajac film porno?
- O! To ja!
Dlaczego blondynka nie byla zadowolona ze swej podrozy do Londynu?
- Dowiedziala sie, ze Big Ben to tylko zegar.
Dlaczego blondynki nie potrafia zrobic kostek lodu?
- Bo ciagle zapominaja przepisu.
Czy slyszales o blondynce, ktora powiedziala, ze zrobi wszystko by miec
to futro?
- Teraz nie moze go zapiac.
Czy slyszales o blondynce, ktorej chlopak powiedzial, ze ja kocha?
- Uwierzyla mu.
Slyszales o blondynce, ktora obrabowala bank?
- Zwiazala sejf i wysadzila straznika.
Slyszales o blondynce, ktora stala przed lustrem z zamknietymi oczami?
- Chciala zobaczyc jak wyglada, gdy spi.
Dlaczego blondynki nosza obcisle spodnice?
- Aby utrzymac nogi razem.
Co maja wspolnego blondynka i kula do kregli?
- Obie mozesz podniesc, wlozyc w nie palce, rzucic do rowu, a i tak
wroca.
Jaki jest najszybszy sposob dostania sie do majtek blondynki?
- Podniesc je z podlogi i ubrac.
Dwie blondynki w kinie:
- Facet obok mnie obc*a sobie!
- Zignoruj to.
- Nie moge. On uzywa mojej reki!
Blondynka na ulicy mowi:
- Przepraaszam pana, ktora godzina?
- Jest pietnascie po trzeciej.
- To dziwne, zadaje kazdemu to samo pytanie przez caly dzien i za kazdym
razem dostaje inna odpowiedz.
Szef do blondynki sekretarki:
- Jak pani chce, prosze uzyc mojego dyktafonu.
- Dziekuje, ale uzyje po prostu reki jak inni.
Ilu blondynek potrzeba do wkrecenia zarowki?
- Trzech: jedna przynosi zarowke, druga krzeslo, a trzecia zalatwia
faceta.
Dlaczego blondynka poprzestala na trzecim dziecku?
- Bo sluszala, ze co czwarty urodzony czlowiek to Chinczyk.
Co ma iloraz inteligencji rowny 7?
- Osiem blondynek.
Slyszales o blondynce, ktora drugi raz zaszla w ciaze?
- Pytala meza czy drugi raz musza sie pobierac.
Przychodzi blondynka do fryzjera i mowi:
- Prosze mnie ostrzyc, ale nie moze mi Pan zdjac walkmana bo umre.
Fryzjer strzyze, ale w pewnym momencie traca sluchawki, ktore spadaja.
Blondynka umiera. Facet podnosi sluchawki i slyszy: "wdech, wydech,
wdech, wydech"
Jak z 10 blondynek wybrac najglupsza?
- Losowo
Co robi blondynka rano?
- Wstaje, myje sie, maluje sie, ubiera i idzie do domu.
Czemu zmarznieta blondynka zawsze staje w kacie?
- Bo tam jest 90 stopni...
Czym sie rozni blondynka od papieru toaletowego?
- Papier toaletowy sie rozwija...
Jaka jest jedyna inteligentna komorka w ciele blondynki?
- Plemnik.
Co mowia nogi blondynki gdy ta kladzie sie spac?
- Uff, nareszcie razem.
Czy slyszales o blondynce, ktora byla przez 10 lat slepa?
- To naprawde smutne. Po prostu pewnego ranka zapomniala otworzyc
oczu...
Jak sprawic, aby blondynka rozesmiala sie w niedziele?
- Opowiedziec jej dowcip we czwartek.
Co otrzymamy po skrzyzowaniu blondynki z brunetka?
- Sztuczna inteligencje.
Jaka jest roznica miedzy blondynka a kula do kregli?
- Do kuli mozesz wlozyc tylko trzy palce.
Slyszales o blondynce, ktora odkryla, ze ma siostre blizniaczke?
- Nie zdawala sobie sprawy, ze patrzy w lustro.
Dlaczego blondynki uzywaja zielonej szminki?
- Bo czerwony oznacza 'stop'.
Co maja wspolnego blondynka i butelka piwa?
- Obie sa puste od szyjki w gore.
Po czym poznac, ze w biurze pracuje blondynka?
- Lozko w magazynie i usmiech na twarzach szefow.
Jaka jest roznica miedzy telefonem a blondynka?
- Tylko jedna osoba na raz moze uzywac telefonu.
Idzie sobie blondynka, gdy tu nagle na jej drodze stanal mur (taki z
cegiel). Blondynka stanela, stoi, stoi, az w koncu mur sie zawalil.
Blondyna przeszla dalej. Jaki moral?
- Madry zawsze ustapi glupszemu!
Co powstanie po wlozeniu mozgu blondynki do czaszki kury?
- Grzechotka
Jedzie blondynka samochodem i nagle wjezdza w mur. Wyskakuje z wozu i
krzyczy:
- Przeciez trabilam!
Jak umieraja komorki mozgowe blondynki?
- Samotnie...
Jak sie nazywa blondynka majaca 2 komorki mozgowe?
- W ciazy...
Jak nazywa sie zjawisko farbowania wlosow blondynki na ciemny kolor?
- Sztuczna Inteligencja (AI)
Co powiedziala prawa noga blondynki do lewej?
- Nic. Nigdy sie nie spotkaly...
Jak spowodowac, by oczy blondynki zalsnily blaskiem?
- Zaswiecic latarka w ucho.
Dlaczego blondynkom nie przysluguje przerwa na kawe w pracy ?
- Poniewaz jest to nieoplacalne. Po przerwie trzeba ja ponownie
przyuczyc do zawodu...
Jak poznac, ze blondynka uzywala komputera?
- Ekran jest bialy i komputer nie reaguje na klawisze.
Po czym poznac, ze druga blondynka uzywala komputera?
- Komputer dalej nie reaguje, ale sa jakies napisy na bialym ekranie...
Dlaczego blondynki nie lubia oranzady w proszku?
- Bo nie wiedza, jak wlac pol litra wody do tej malej torebeczki...
Dlaczego blondynki nie jedza ogorkow konserwowych?
- Bo nie moga wsadzic glowy do sloika...
Co umieszcza blondynka za uszami by byc bardziej atrakcyjna?
- Nogi.
Dlaczego blondynki nie uzywaja wibratorow?
- Poniewaz od wibratora bola zeby...
Jaki jest zew godowy blondynki?
- "Jestem pijana! Niech ktos mnie zabierze do domu!"
Jaki jest zew godowy brzydkiej blondynki?
- Krzyk: "Mowilam ze jestem pijana, do cholery !!!"
Jaki jest zew godowy brunetki?
- "Czy ta blondynka juz sobie poszla?"
Co robia blondynki rano ze swoimi dupkami?
- Pakuja im drugie sniadanie i wysylaja do pracy...
Co robi blondynka po stosunku?
- Otwiera drzwi samochodu.
- Idzie do domu.
Co mowi blondynka po uprawianiu seksu?
- "Dzieki, chlopcy !"
- "Czy wszyscy gracie w tej samej druzynie ?"
- "Kim byli ci wszyscy faceci?"
Co ma wspolnego blondynka z torami kolejowymi?
- Byly kladzione na obszarze calego kraju...
Po co blondynka ma orgazm?
- Aby wiedziala, kiedy zakonczyc stosunek.
Po czym poznac, ze blondynka miala orgazm?
- Wypuszcza z rak pilnik do paznokci
- Mowi "Nastepny!"
- Nastepny w kolejce puka cie w ramie
Po czym poznac ktora blondynka jest kelnerka?
- To ta z tamponem zatknietym za ucho, szukajaca w panice olowka...
Ile blondynek potrzeba do wymiany zarowki?
- Dwoch. Jedna do przytrzymania puszki Pepsi, a druga krzyczy
"Taaaaato!"
Jaka jest roznica miedzy blondynka a Jumbo-Jetem?
- Nie kazdy byl w Jumbo-Jecie...
Co mowi blondynka, ktora urodzila dziecko?
- "Ojej, to naprawde moje?"
Po co blondynka wspina sie na szklany mur?
- Aby zobaczyc, co jest po drugiej stronie...
Co zrobic, gdy blondynka rzuca w ciebie granatem?
- Zlapac, wyciagnac zawleczke i odrzucic!
Jesli blondynka i brunetka wypadna razem z okna wiezowca, ktora szybciej
spadnie?
- Brunetka. Blondynka pare razy zatrzyma sie by spytac o droge...
Jaka jest roznica miedzy blondynka a Ferrari?
- Ferrari nie pozyczylbys byle komu.
Jaka jest roznica miedzy madra blondynka a Yeti?
- Pare osob widzialo Yeti...
Jaka jest roznica miedzy blondynka a automatem telefonicznym?
- Trzeba miec monete, aby skorzystac z telefonu...
Co powiedziala mama do blondynki przed jej randka?
- Jesli nie bedziesz w lozku przed polnoca, wracaj do domu.
Co powstanie, jesli sie skrzyzuje blondynke z gorylem?
- Kto wie? Sa pewne granice tego, do czego mozna zmusic goryla...
Dlaczego blondynka zmienia dziecku Pampersa raz na miesiac?
- Poniewaz na opakowaniu napisano "do 20kg"
Jak blondynka usilowala zabic ptaka?
- Rzucila go w przepasc.
Jak blondynka zabija rybe?
- Topi ja.
Czemu blondynka cieszy sie, ze ulozyla ukladanke puzzle w 4 miesiace?
- Poniewaz na pudelku napisano: "Od 2 do 5 lat" !
Jak zapewnic rozrywke blondynce na wiele godzin?
- Wystarczy napisac "PROSZE ODWROCIC" na obu stronach kartki.
Jaka jest roznica miedzy blondynka majaca okres a terrorysta?
- Z terrorysta mozna negocjowac...
Dlaczego dowcipy o blondynkach sa takie krotkie?
- Aby brunetki mogly je zapamietac...
- Aby mezczyzni mogli je zrozumiec...
Dlaczego blondynki sa jak jajecznica?
- Proste, latwe i dobrze smakuja.
Jak nazwac szkielet blondynki stojacy w szafie?
- Mistrzyni zeszlorocznej zabawy w chowanego...
Jaka jest roznica miedzy blondynka a toaleta?
- Toaleta nie bedzie chodzic za toba po uzyciu.
Jaka jest roznica miedzy blondynka a trampolina?
- Przed uzyciem trampoliny zdejmuje sie buty.
Jaka jest roznica miedzy prostytutka, nimfomanka a blondynka?
- Prostytutka mowi: "Skonczyles juz?"
- Nimfomanka mowi: "Co, juz skonczyles?..."
- Blondynka mowi: "Bezowy... tak. Pomaluje sufit na bezowo!"
Co powie blondynka, ktora poprosisz o kontrole dzialania kierunkowskazu?
- "Dziala. Nie dziala. Dziala. Nie dziala. Dziala. Nie dziala..."
Jaka jest chroniczna wada wymowy blondynki?
- Nie umie powiedziec "NIE".
Jak nazwac blondynke w szkole wyzszej?
- Gosc.
Czy slyszales przypowiesc o blond-wilku, ktory wpadl we wnyki
klusownika?
- Odgryzl sobie trzy nogi i nadal byl uwieziony...
Czy slyszales o blondynce, ktora wystrzelila w powietrze?
- Chybila...
Brunetka i blondynka ida przez park. Brunetka nagle mowi: "Och, popatrz
na tego biednego zdechlego ptaszka!"
Blondynka spojrzala na niebo i spytala "Gdzie?"
Policjant zatrzymuje blondynke:
P: "Poprosze prawo jazdy!"
B: "A co to jest?"
P: "To taki kartonik ze zdjeciem uprawniajacy do prowadzenia pojazdu"
B: "Aha, prosze bardzo"
P: "Poprosze jeszcze dowod rejestracyjny"
B: "E..?"
P: "Taki rozowy kartonik mowiacy o tym, ze jest pani wlascicielka
pojazdu"
B: "Aha, prosze"
Policjant zdejmuje spodnie.
Blondynka: "Co, znowu alkomat?"
Blondynka i brunetka rozmawiaja o swoich chlopcach:
Br: "Wczoraj w nocy mialam trzy orgazmy pod rzad!"
Bl: "To nic, ja mialam ich trzydziesci!"
Br: "O rety, nie wiedzialam, ze on jest taki dobry!"
Bl: "Och, mialas na mysli z jednym facetem!..."
Czy znacie tego blondyna, ktorego zona powila bliznieta?
- Chcial widziec, kim byl ten drugi facet!
Brunetka, ruda i blondynka zalozyly sie, ze przeplyna 20 kilometrow z
wyspy na brzeg ladu.
Brunetka przeplynela 5km, stracila sily i utopila sie.
Ruda przeplynela 5km, 10km, stracila sily i utopila sie.
Blondynka przeplynela 5km, 10km, 15km 19.5km, po czym stwierdzila, ze
nie ma sily plynac dalej, wiec wrocila na wyspe.
Dlaczego blondynkom nie powierza sie stanowiska windziarza?
- Bo nie moga zapamietac trasy.
Jaka jest gra wstepna blondynki?
- Pol godziny zebrania.
Jakie dwie rzeczy znajdujace sie w powietrzu moga spowodowac ciaze u
blondynki?
- Jej nogi.
Jak nazywa sie choroba, ktora paralizuje blondynki od pasa w dol?
- Malzenstwo.
Co ma wspolnego piecyk kuchenny z blondynka?
- Jedno i drugie trzeba rozgrzac przed wlozeniem kawalka miesa.
Jak zginela blondynka pijaca mleko?
- Krowa usiadla.
Po czym poznac, ze blondynka pisze fantastyke?
- Ma ksiazeczke czekowa.
Po czym poznac, ze faks zostal wyslany przez blondynke?
- Jest na nim znaczek pocztowy.
Dlaczego blondynki nie potrafia podwoic proporcji w przepisie kuchennym?
- Bo nie moga rozgrzac pieca do 500 stopni...
Co maja wspolnego blondynka i Gorbaczow?
- Oboje zostali wyruchani przez dziesieciu facetow bedac na wakacjach.
A jaka jest miedzy nimi roznica?
- Gorbaczow wie, kim byli ci faceci.
Co jest dlugie i twarde dla blondynki?
- Trzecia klasa podstawowki.
Jakie sa najgorsze cztery lata w zyciu blondynki?
- Osma klasa.
Dlaczego mozg blondynki jest nad ranem wielkosci groszku?
- Bo puchnie w nocy.
Co oznacza dla blondynki termin "Bezpieczny seks"?
- Dokladne zamkniecie drzwi samochodu.
Czy slyszeliscie o blondynce, ktora na plazy nudystow zaproponowala
partie rozbieranego pokera?
Wlasciciel sex-shopu musial wyjsc na chwile i zostawil za lada mlodego
sprzedawce. Po chwili wchodzi dziewczyna i pyta:
- Ile kosztuje ten bialy gumowy fiutek?
Sprzedawca mowi:
- 35$ za bialego, 35$ za czarnego.
- Hm, poprosze czarnego, jeszcze nigdy nie mialam czarnego - mowi
dziewczyna, placi i wychodzi. Po pewnym czasie wchodzi Murzynka i pyta:
- Ile kosztuje ten czarny fiutek?
- 35$ za czarnego i 35$ za bialego - mowi sprzedawca.
- Hm, poprosze o bialego, jeszcze nigdy nie mialam bialego - mowi
Murzynka, placi i wychodzi. Po chwili wchodzi blondynka i pyta:
- Po ile sa u pana gumowe fiutki?
- 35$ za czarnego lub bialego, prosze pani - mowi sprzedawca.
- Hm, a ten w paski stojacy za lada? - pyta blondynka.
- Ten?... no... to jest bardzo specjalny model, kosztujacy 180$ -
odpowiada sprzedawca.
- Poprosze! - mowi zdecydowanym glosem blondynka, placi i wychodzi. Po
chwili wraca wlasciciel i pyta:
- No i jak panu poszlo?
- Wysmienicie - odpowiada sprzedawca - sprzedalem jednego czarnego,
jednego bialego i sprzedalem panski termos za 180$ !!!
Dlaczego blondynki nie karmia piersia?
- Bo nie lubia wygotowywania sutek przed karmieniem...
Dlaczego blondynki nie lubia drazetek M&M?
- Bo trudno sie je obiera...
Dlaczego blondynki nic nie mowia podczas stosunku?
- Bo mamy im mowily, aby nie rozmawiac z nieznajomymi...
- Bo mamy zawsze im mowily, ze nie nalezy mowic z pelnymi ustami...
Dlaczego blondynki sa podobne do znaczkow pocztowych?
- Polizac, pocisnac i wyslac do wszystkich diablow.
Jaka jest idealna blondynka?
- Metr wzrostu, bez zebow i plaska glowa do postawienia kufla z piwem.
Wigilijny poranek. Żona budzi Stefana o 7.00.
- Stefen, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
- A co ja na to poradzę.
- Ubieraj się i idź do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło.
- Wejdziesz, naprzeciwko kasy są lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej masło, idź.
Stefan wstał, ubrał się poszedł do sklepu. Przeszedł obok
kas, podszedł do lodówki, wyjął masło i poszedł zapłacić.
Na kasie stała zajeb***a laseczka. Stefan trochę z nią pogadał,pożartował, a laska niespodziewanie zaproponowała
aby poszli do niej. Poszli i troszkę potentegowali.
Po upojnym popołudniu Stefan budzi się i widzi że jest przed 20.00.
Wyskakuje z łóżka i mówi do laski
- Masz mąkę?
- Mam.
- To przynieś szybko i posyp mi ręcę.
Laska zdziwiona przynoszi mąkę i posypuje ręce Stefana po
czym on wybiega z domu.
W domu Stefanowi drzwi otwiera żona.
- Stefan gdzieś ty był, rodzina się zjechała, zjedliśmy
kolację bez masła.
- Gdzie byłeś?
- Skarbie, jestem ci winny wyjaśnienie. Otóż poszedłem do sklepu, z lodówki wyjąłem masło i poszedłem zapłacić. Na kasie stała zajeb***a laseczka, trochę z nią pogadałem, pożartowałem, a ona mnie zaprosiła do siebie a u niej trochę zabradziażyliśmy Obudziłem się i szybko przyjechałem do domu.
Zona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie powiedziała:
- Pokaż ręce.
Stefan pokazał obsypane w mące ręce, na co żona:
-Pie****sz, Stefan, znowu byłeś na kręglach.
- Stefen, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
- A co ja na to poradzę.
- Ubieraj się i idź do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło.
- Wejdziesz, naprzeciwko kasy są lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej masło, idź.
Stefan wstał, ubrał się poszedł do sklepu. Przeszedł obok
kas, podszedł do lodówki, wyjął masło i poszedł zapłacić.
Na kasie stała zajeb***a laseczka. Stefan trochę z nią pogadał,pożartował, a laska niespodziewanie zaproponowała
aby poszli do niej. Poszli i troszkę potentegowali.
Po upojnym popołudniu Stefan budzi się i widzi że jest przed 20.00.
Wyskakuje z łóżka i mówi do laski
- Masz mąkę?
- Mam.
- To przynieś szybko i posyp mi ręcę.
Laska zdziwiona przynoszi mąkę i posypuje ręce Stefana po
czym on wybiega z domu.
W domu Stefanowi drzwi otwiera żona.
- Stefan gdzieś ty był, rodzina się zjechała, zjedliśmy
kolację bez masła.
- Gdzie byłeś?
- Skarbie, jestem ci winny wyjaśnienie. Otóż poszedłem do sklepu, z lodówki wyjąłem masło i poszedłem zapłacić. Na kasie stała zajeb***a laseczka, trochę z nią pogadałem, pożartowałem, a ona mnie zaprosiła do siebie a u niej trochę zabradziażyliśmy Obudziłem się i szybko przyjechałem do domu.
Zona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie powiedziała:
- Pokaż ręce.
Stefan pokazał obsypane w mące ręce, na co żona:
-Pie****sz, Stefan, znowu byłeś na kręglach.
http://www.ext.com.pl - radiolinie, teleinformatyka
-
misio
O Jasiu, Malgosi i innych dzieciach.
Byl sobie Jas i Malgosia. Jas mowi do Malgosi:
- Malgosiu, mogla bys wejsc na drabine i zerwac to jablko na samej
gorze?
- Dobrze, Jasiu, nie ma sprawy.
Malgosia wchodzi po drabinie, a Jas sie jej gapi pod spodnice. Malgosia
opowiedziala o tym mamie.
- Dziecko! Przeciez Jas chcial tylko zobaczyc twoje majteczki.
Po jakims czasie Malgosia znow opowiada mamie o podobnym zdarzeniu.
- Dziecko! Przeciez ci juz mowilam, teraz tez Jas chcial tylko zobaczyc
twoje majteczki...
- Tym razem nie bylam taka glupia i zdjelam!
Na lekcji biologii nauczycielka mowi:
- Pamietajcie, dzieci, ze nie wolno calowac kotkow ani pieskow, bo od
tego moga sie przenosic rozne grozne zarazki. A moze ktos z was ma na to
przyklad?
Zglasza sie Jasio:
- Ja mam, prosze pani. Moja ciocia calowala raz kotka.
- I co?
- No i zdechl.
Przed lekcja pani mowi ze przyjedzie grupa Chinczykow, i mowi takze do
Jasia, aby ten siadl z tylu i nie zadawal glupich pytan.
Lekcja. Dzieci sie pytaja jak sie zyje w Chinach...itp. Nagle pewien
Chinczyk podchodzi do Jasia i pyta sie:
- Dlaczego nie zadajesz pytan?
- Bo jak zadam jakies, to pan sie zdenerwuje.
- Nie, na pewno nie, no dobra wal.
Jasiu na to:
- Z ilu jest pan jajek?
Na to Chinczyk:
- No z czterech.
- Wiedzialem, bo z dwoch to nie bylby pan taki zolty....
Jasiu stoi przed komisja poborowa i co chwila przeciera oczy.
- Panie doktorze, ja jestem bardzo krotkowidzacy, prawie niewidomy.
- Niewidomy?
- Tak jest. Czy pan doktor widzi ten hak na suficie, bo ja go wcale nie
widze!
Pierwszoklasista szepce z przejeciem do nowo poznanej kolezanki:
- A ja wiem, co sie robi, zeby miec dzieci.
- A ja wiem - odpowiada kolezanka - co sie robi, zeby ich nie miec.
Grzesiek wraca ze szkoly. Juz od progu wola:
- Mamo! Dzisiaj na matematyce tylko ja odpowiedzialem pani na pytanie!
- A o co pytala?
- Kto nie odrobil lekcji.
Ojciec mowi do pietnastoletniego syna:
- Jestes juz na tyle duzy, ze powinnismy porozmawiac o sexie.
Na to syn:
- Dobra tato co chcesz wiedziec?
- Powiedz mi, Stasiu - zwraca sie narzeczony siostry do jej brata - czy
podpatrujesz nas przez dziurke od klucza, kiedy tu siedzimy sami w
pokoju?
- Tak, czasami - pada odpowiedz - ale rzadko, bo przewaznie robi to mama
i babcia.
Dziadek opowiada wnuczkowi bajke.
- Byl zamek, a w tym zamku same dziwy.
- Dziadku! To nie byl zamek, to byl burdel.
W pewnej szkole pani od polskiego probuje nauczyc Jasia poprawnej wymowy
rozmaitych, pieknych slow. polskich:
- Powiedz Jasiu "kura" ? - prosi na lekcji.
- No, kura - mowi Jasiu.
- Nie mowi sie "no, kura", tylko kura.
- No, "kura", przeciez mowie - irytuje sie Jasiu
- Ale powiedz Jasiu "kura" bez tego "no" - nalega pani - Wtedy bedzie
poprawnie.
- "Kura"... - wzdycha Jasiu.
- No!... - polonistka wpisuje piatke do dziennika.
- Kto cie nauczyl takich slow?!
- Swiety Mikolaj.
- Kto?
- Wczoraj jak wychodzil z mojego pokoju po polozeniu prezentu uderzyl
sie w szafe. I wtedy TO powiedzial.
Mloda nauczycielka geografii rozpoczyna swoja pierwsza lekcje w
ekskluzywnej szkole im. Stefana Batorego w Warszawie. Najgorsza ze
wszystkich klasa IV-ta "b" nie reaguje jednak na jej wejscie. Trwaja
krzyki, bojki miedzylawkowe, bieganina. W ogolnym tumulcie nikt nawet
nie slyszy jej slow. Zalamana biegnie do dyrektora i wybucha bezradnym
szlochem:
- Nie nadaje sie na wychowawczynie takiej mlodziezy, gotowa jestem
zlozyc natychmiastowe wymowienie.
- Niech Pani sie nie martwi, kolezanko - mowi doswiadczony pedagog.- Ja
pani pokaze wlasciwe metody postepowania...
Powracaja oboje do klasy, gdzie dyrektor uderza piescia w katedre, i
mocnym, zdecydowanym glosem przemawia:
- Cisza, gnojki! Niech wstanie natychmiast ten, kto potrafi naciagnac
prezerwatywe na globus!...
Zapada w klasie skonsternowana cisza. Po chwili wstaje najgorszy
rozrabiaka, piegowaty Kowalski z "oslej lawki":
- Przepraszam, panie dyrektorze? - odzywa sie drzacym glosem.- A co to
takiego globus?
- No wlasnie, Kowalski! - usmiecha sie triumfalnie dyrektor. - To jest
wasza nowa pani od geografii, ktora wytlumaczy wam, na swojej pierwszej
lekcji, jak wyglada globus.
- Tata, kto to jest ta duza pani z marmuru? Tam na pomniku?
- To jest, synku, Dziewica Orleanska.
- A dlaczego Orleanska?
- Bo z Orleanu...
- A dlaczego Dziewica?
- Bo z marmuru...
Po dlugim niewidzeniu sie, ciotka spotyka Marysie.
- Co slychac, Marysiu?
- Mamusia urodzila siostrzyczke.
- Ale przeciez wasz tatus jest juz od trzech lat za granica!
- Tak, ale czesto pisze...
- Bolku, jak nazywal sie Chrobry?
- Nie wiem.
- No, przeciez tak jak ty!
- Nowak?!
- Kaziu, czy sa jakies zwierzeta, ktore nie slysza?
- Owszem, panie profesorze, sa i gluche...
- Moja siostra jest chora na szkarlatyne... - oznajmia Kazio w szkole.
- To wracaj do domu, bo mi zarazisz cala klase - poleca wychowawczyni.
Po dwoch tygodniach Kazio pojawia sie na lekcjach.
- I co, siostra wyzdrowiala?- pyta sie nauczycielka.
- Nie wiem, bo jeszcze nie pisala...
- A gdzie ona jest?
- W Danii...
- Czy lubisz recytowac wierszyki? - pyta jeden z gosci malej coreczki
panstwa domu.
- Nie, ale mama zawsze mnie do tego zmusza, kiedy chce, zeby goscie
wreszcie poszli do domu...
Rozmawia dwoch kolegow ze szkolnej lawy:
- Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchorz. Ile razy mama
wyjezdza, on sie boi i idzie spac do sasiadki...
Nauczycielka sie pyta dzieci, jakie zwierzeta maja w domu. Uczniowie
kolejno odpowiadaja:
- Ja mam psa...
- Ja kota...
- U nas sa rybki w akwarium...
Wreszcie zglasza sie Kazio:
- A my mamy kurczaka w zamrazarce...
Na przystanku autobusowym maly chlopiec traca w noge starszego pana.
- Czy pan lubi lizaki?
- Nie.
- To prosze go na chwile potrzymac, bo musze zawiazac sznurowadlo.
Mala Zosia przedstawia sie gosciom:
- Jestem panna Zosia.
Po przyjeciu mama zwraca jej uwage, ze szescioletnia dziewczynka
przedstawiajac sie mowi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamietala to
sobie i nastepnym razem przedstawia sie:
- Jestem Zosia, ale juz nie panna...
Mama pyta sie Jasia:
- Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz?
- Dzwonek, mamo.
Jasio i Malgosia na spacerze:
- Och, kochany, nie potrafie wyslowic tego uczucia, ktore porusza moje
wnetrze...
- Ze mna to samo. Nie powinnismy byli popijac tych sliwek browarem...
W szkole pani pyta sie dzieci:
- Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym?
- Jedni mowia, ze bylo, inni ze dopiero bedzie...
- A ty Malgosiu?
- Ja tam nie wiem, ale tata sie szykuje.
- Kaziu, dlaczego nie byles wczoraj w szkole?
- Bo wczoraj umarl moj dziadek...
- Nie klam, wczoraj widzialam twojego dziadka w oknie...
- Tatus wystawil go przy oknie, bo listonosz szedl z renta...
Lekcja polskiego. Pani pyta sie dzieci kto byl najwiekszym polskim
wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada:
- Ad...
Jasiu:
- Adam!!! - Dobrze, a jak mial na nazwisko?
Cisza. Pani znowu podpowiada :
- Mi...
- Michnik!!!
Masz tu 5 zl i idz do kina - mowi ojciec do syna w niedzielne
popoludnie.
- Nie chce!
- Dlaczego? Przeciez lubisz kino!
- Tak, ale jeszcze bardziej lubie byc jedynakiem...
Zagadnela Malgosia Jasia:
- Jasiu wyruch* mnie!
- No nieeeee....
- Jasiu, wyr* mnie pliiiiis!
- Nnnnoo.. Nie!
- Jasiu, kurwa, wyruch* mnie!!
- Noooo, ok.
Jas spuscil nachy w dol, stanal na srodku pokoju i mowi do Malgosi:
- A tera skocz na mnie!
Malgosia wziela solidny rozbieg, a Jas w ostatniej chwili odskoczyl w
bok i Malgosia przyp* w sciane. Jas na to:
- Hyhy, ale cie wyruchalem!
Na lekcji dzieci mowily jakie znaja waluty. Jasiu powiedzial, ze zna
'razy'.
- Nie ma takiej waluty Jasiu - upiera sie pani.
- Jest, bo jak siostra wrocila z wycieczki do Turcji, to ojciec ja
zapytal ile dala za ten sweterek, a ona powiedziala, ze dwa razy.
- Mamo, chlopcy zaczynaja mnie podrywac!
- W jaki sposob, coreczko?
- Rzucaja we mnie kamieniami....
Pani na poczcie zobaczyla jak Jasiu wrzucal list bez znaczka do Sw.
Mikolaja. Jako ze list bez znaczka nie mial szansy dojsc nigdzie, wiec z
kolezankami stwierdzily, ze przeczytaja. Jak postanowily tak zrobily, no
i czytaja:
"Drogi Swiety Mikolaju,
Pisze do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stac mnie
nawet na znaczek. Pochodze z bardzo biednej rodziny i nie stac nas nawet
na jedzenie. Ale zawsze marzylem Sw. Mikolaju, zeby dostac pod choinke
narty, lyzwy i kombinezon narciarski, i pisze ten list bo moze tym razem
stanie sie cud i spelnia sie moje marzenia..."
Panie z poczty przeczytaly, wzruszyly sie losem Jasia, i postanowily
zrobic mu niespodzianke, i kupic mu prezenty pod choinke. Jak
postanowily, tak zrobily. Uzbieraly troche pieniedzy i kupily Jasiowi
narty i lyzwy, ale braklo im pieniedzy na kombinezon narciarski. Trudno,
wyslaly Jasiowi taki prezent jaki mialy. Za jakis czas ta sama pani z
poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do Sw. Mikolaja,
wiec znowu wziela list i z kolezankami czyta:
"Drogi Swiety Mikolaju,
Dziekuje Ci bardzo za wspaniale prezenty. Dziekuje za narty, lyzwy i ten
kombinezon ktorego nie dostalem, ale ktory na pewno wyslales. Nie
przejmuj sie Sw. Mikolaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te
k...y z poczty go wziely..."
Nauczyciel kazal Jasiowi napisac 100 razy: "Nie bede mowil TY do
nauczyciela."
Na drugi dzien Jasio przyniosl zeszyt, w ktorym to zdanie bylo napisane
200 razy.
- Dlaczego napisales 200 razy? Kazalem tylko 100...
- Zeby ci zrobic przyjemnosc, bo cie lubie stary!
- Tatusiu widzialem jak nasz sasiad gonil ruszajacy z przystanku
autobus...
- I co?
- Poszczulem go naszym Burkiem i zdazyl...
Pani zadala dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrazam sobie prace
dyrektora?'.
Wszystkie dzieci pisza tylko Jas siedzi bezczynnie zalozywszy rece.
- Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta sie nauczycielka.
- Czekam na sekretarke.
Jas i Malgosia ida na spacer w kierunku lasu. Jas jest milczacy i
nachmurzony, a Malgosia caly czas szczebiocze jak wrobelek. Weszli
miedzy drzewa.
- Malgoska, dupy dasz? - pyta rzeczowo Jas.
- Ot figlarz, prosil, prosil i wyprosil...
Na lekcji plastyki pani zadala dzieciom abstrakcyjny temat: panike.
Dzieci sie mozola rysujac sceny pozarow, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi
beztroski. Narysowal duza, czerwona kropke.
- Co to ma byc?
- Panika.
- Dlaczego?
- Moja siostra kazdego miesiaca stawiala w kalendarzu taka kropke. W tym
miesiacu nie postawila. Zeby pani widziala, jaka w domu byla panika...
Przybiega dzieciak na stacje benzynowa z kanistrem:
- Dziesiec litrow benzyny, szybko!
- Co jest? Pali sie?
- Tak, moja szkola. Ale troche jakby przygasa.
- Powtorzmy tabliczke mnozenia - mowi ojciec do syna - na pewno wiesz,
ze dwa razy dwa jest cztery, a ile to bedzie szesc razy siedem?
- Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie latwiejsze przyklady?!
- Mamo, choinka sie pali! - wola Jasio z pokoju do matki zajetej w
kuchni.
- Choinka sie swieci, a nie pali - poprawia matka.
Za chwile chlopiec krzyczy:
- Mamo, mamo, firanki sie swieca!
- O, mama bardzo sie ucieszy - oznajmia synek wracajacemu ojcu. -
Wlasnie przed pol godzina zatelefonowala do ciebie do pracy...
- A teraz co robi?
- Jeszcze z toba rozmawia...
Ojciec z corka zwiedzaja muzeum. Przed posagiem Wenus z Milo ojciec
zauwaza:
- No i widzisz, coreczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci?
Do pewnej rodziny przyjechali goscie. Wszyscy siedza przy stole, a tu
wchodzi synek gospodarzy i na caly glos mowi:
- Mamo, a mi sie chce sikac!
- To idz sie wysikaj, ale na drugi raz mow, ze ci sie chce gwizdac.
Przychodzi pozniej:
- Mamo, mi sie chce gwizdac!
- To idz sobie pogwizdac.
W nocy synek spi z dziadkiem, ktory o niczym nie wie. Dziecko budzi sie
w srodku nocy i mowi:
- Dziadku, mi sie chce gwizdac!
- Nie wolno teraz gwizdac, bo jest noc.
- Ale mi sie naprawde chce gwizdac!
- Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz.
- Ale ja juz nie moge!
- To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha.
Pani zadala dzieciom ulozenie zdan z uzyciem slowa 'Prawdopodobnie'.
Dzieci napisaly historyjki typu: 'idzie zima, prawdopodobnie spadnie
snieg'. Jasio oczywiscie wymyslil cos innego:
- 'Moja starsza siostra bierze lekcje fortepianu. Ostatnio, jak
przyszedl do niej nauczyciel, ona zdjela majtki, on rozpial spodnie.
Prawdopodobnie nasraja do fortepianu.'
Jasio w szkole strasznie klal, czym gorszyl wszystkich w klasie. Pewnego
razu pani powiedziala, ze jezeli dziewczynki uslysza jak Jasio mowi cos
'brzydkiego' to maja wyjsc. Jasio wchodzi do klasy i mowi:
- Dziewczyny, tam na gorce burdel buduja!
Wszystkie dziewczyny uciekaja z klasy.
- Hej, kur*y gdzie lecicie? Tam dopiero fundamenty stoja! - krzyczy
Jasio.
Stoi maly Jasio na przystanku i czeka na tramwaj. Obok stoi elegancka
paniusia. Nagle zawial wiatr i poderwal jej spodnice do gory. Zlapala,
szybko opuscila na dol i mowi do Jasia:
- Mam refleks, chlopczyku, prawda?
- Nie wiem jak pani, ale my na to mowimy PIP.
Nauczycielka pyta ucznia:
- Jasiu, dlaczego nie byles wczoraj w szkole?
- Bo dwa dni temu siedzialem w parku na lawce, a pani przechodzila z
kolezanka. Za wami szlo dwoch facetow, ktorzy mowili: 'Ja bede rabal ta
z prawej a ty ta z lewej!'. No i myslalem, ze pani nie zyje.
Jasio wrocil ze szkoly i ojciec pyta go jak poszlo.
- Z matematyki dostalem piatke i raz w morde.
- A za co?!
- Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedzialem, ze 24. I
dostalem piatke. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytala.
- A dyc to jeden ch*j! - mowi ojciec.
- No wlasnie, tak samo jej powiedzialem.
- Jasiu, twoja siostra jest taka sliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel
jej wlosow to dam ci na loda.
- A co pan mi da jak ostrzyge ja do zera?
Pani w szkole pyta Jasia:
- Powiedz mi kto to byl: Mickiewicz, Slowacki, Norwid?
- Nie wiem. A czy pani, wie kto to byl Zyga, Chudy i Kazek?
- Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka.
- To co mnie pani swoja banda straszy?
- Jasiu, masz dzis bardzo dobrze odrobione zadanie - mowi nauczycielka -
Czy jestes pewien, ze twojemu tacie nikt nie pomagal?
Dwoje maluchow zaglada przez dziurke od klucza do sypialni rodzicow.
Chlopiec mowi do siostry:
- Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalaja podlubac...
List z wakacji:
Tutaj jest pieknie, jestem bardzo zadowolony, duzo leze i odpoczywam.
Badzcie spokojni i nie martwcie sie o mnie.
P.S.
Co to jest epidemia ?
- Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podworku.
Matka wychyla sie z okna:
- Czego?!
- Bo Tomek nie chce wierzyc, ze masz zeza...
Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani:
- Prosze pani. Ten co siedzi tam z tylu, spierdzial sie!
- Jasiu. Nie mowi sie 'spierdzial' tylko 'zlamal powietrze'.
Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani:
- Prosze pani. Ten co przedtem zlamal powietrze, znowu sie spierdzial!
Przychodzi Jasio do sklepu miesnego:
- Ma pani mozg?
- Nie.
- No i dlatego pani tak glupio wyglada!
Mama pyta sie swego synka:
- Kaziu, jak sie czujesz w szkole?
- Jak na komisariacie: ciagle mnie wypytuja, a ja o niczym nie wiem.
Po przyjezdzie ze wczasow, mamusia sadza Jasia na stoleczek i pyta sie
go:
- Powiedz Jasiu. Co robil tatus jak mamusia byla na wczasach?
- No wiesz. Przychodzila tu taka ciocia.
- No i co, co?
- No wiesz. Tatus ja sadzal na stoleczku, zdejmowal jej plaszczyk,
bluzeczke.
- No i co jeszcze Jasiu, co? (Jasiu zaczyna sie wiercic na stoleczku)
- Zdejmowal jej majteczki, staniczek. I robili cos. Nie wiem jak to sie
nazywa, ale to co ty z wujkiem jak tatus byl na wczasach.
- Tato, dlaczego pies sasiadow juz nie szczeka?
- Nie pyskuj smarkaczu, jedz co ci przygotowalem!
Rozmowa w przedszkolu:
- Skad sie wziales na swiecie?
- Mama mowi, ze bocian mnie rzucil w kapuste.
- Aaa, to dlatego jestes glabem.
Pani pyta Jasia w szkole:
- Ile jest piec plus piec?
Jasio przebiera rekami w kieszeniach i mowi:
- Jedenascie!
Maly Jasio pyta mamy:
- Mamo, po co ty sie malujesz?
- Zeby ladnie wygladac.
- A kiedy to zacznie dzialac?
Przychodzi Malgosia do babci z pytaniem:
- Babciu skad sie biora dzieci?
Babcia zaklopotana:
- Malgosiu, Pan Bog ma skrzyneczke i kluczyk. Jezeli rodzice chca miec
dzieci to Bog otwiera skrzyneczke tym kluczykiem i wychodza dzieci.
Za jakis czas Malgosia zadowolona dzieli sie sekretem:
- Babciu bede miala dzieci!
Na to babcia oburzona:
- Malgosiu tylko Pan Bog ma kluczyk!
Malgosia na to:
- A Jas ma wytrych!
- Jasiu, dlaczego wczoraj nie byles w szkole?
- Bo musialem isc z krowa do byka.
- A nie mogl tego zrobic twoj ojciec?
- Nie, to musial zrobic byk!
- Tatusiu, skad ja sie wzialem na swiecie? - pyta sie Jas ojca.
- Bocian cie przyniosl.
- A ty skad sie wziales?
- Mnie tez bocian przyniosl.
- A babcie?
- Tez.
Kilka dni pozniej pani od polskiego zadala dzieciom wypracowanie na
temat: 'Opisz stosunki panujace w twojej rodzinie'. Jas zamiast
wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokolen w naszej rodzinie
nie bylo zadnych stosunkow'.
Rozmawia dwoch przedszkolakow:
- Co to jest milosc francuska?
- To jest wtedy, gdy sie caluje w te miejsca gdzie sie robi siku.
- Aha, to znaczy w muszle, czy w sedes?
Wnuczek poszedl z babcia do kosciola w Zaduszki. Slucha jak ksiadz czyta
wypominki:
"Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..."
Chlopiec slucha, slucha, w koncu zaniepokojony ciagnie babcie za rekaw:
"Babciu, chodzmy stad, bo on nas wszystkich zadusi!"
Przychodzi Jasiu do domu ze szkoly i krzyczy:
- Mamo, mamo dzisiaj zrobilem dobry uczynek.
- No to mow.
- Koledzy podlozyli pineske szpicem do gory na krzesle nauczyciela. Juz
mial siadac kiedy ja odsunalem krzeslo.
Syn konczy osiemnascie lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczke
stwierdzajac, ze od tego momentu pozwala mu palic.
- Dziekuje tato, ale ja rzucilem palenie dwa lata temu...
Za komuny:
- Jasiu, a co bys chcial na gwiazdke?
- Jaka, czerwona? Nasrac!
Policjant do malego chlopca palacego papierosa:
- Wczesnie zaczales palic!
- E tam wczesnie, juz jedenasta!
Rozmowa miedzy trzema dzieciakami w piaskownicy:
- A moj tatus kupil mi za granica siostsycke!
- Moj mial malo pieniazkow i kupil mi braciska w sklepie na osiedlu.
- Buuu! - rozbeczal sie trzeci - a my jestesmy biedni i moj tatus
wszystko musi robic sam!
Pani w szkole pyta sie dzieci jakiej pasty do zebow uzywaja. Malgosia:
- Ja uzywam Colgate.
- A dlaczego?
- Bo to numer 1 na swiecie...
- A ty Joasiu?
- Colodent, bo popieram polskie produkty.
- Bardzo dobrze...., a ty Jasiu jakiej uzywasz??
- BlendaMed!
- A dlaczego?
- Bo po niej sa twarde jaja!
- Jasiu, powiedz nam - pyta ksiadz na lekcji religii - Co musimy zrobic,
aby otrzymac rozgrzeszenie?
- Musimy grzeszyc, prosze ksiedza - pada odpowiedz.
Pani pyta dzieci:
- Powiedzcie mi dzieci jakies zwierzatko na A.
Jasio wstaje i mowi:
- A moze to karp???
- Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzatko na B.
Jasio na to:
- Byc moze to karp???
- Jasiu za drzwi!!!
Jasio wychodzi.
- Powiedzcie mi teraz zwierzatko na C.
Nagle drzwi sie otwieraja i Jasio mowi:
- Czyzby to byl karp???
Do sypialni rodzicow wchodzi Jasio i chowa sie za zaslonke. W tym samym
czasie do sypialni wchodza nadzy rodzice Jasia. Tata mowi:
- Kochanie zaczniemy od buleczki czy od kielbaski???
Jasio zza firanki:
- Moze potrzebna musztarda???
Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy:
- Dlaczego masz takie brudne rece?
- Bo bawilem sie w piaskownicy!
- Ale dlaczego masz czyste palce?
- Bo gwizdalem na psa!
Malgosia do Jasia po lozkowych igraszkach:
- Wiesz co Jasiu? Jestes lepszy niz tato.
- Wiem!
- Skad?
- Mama mi mowila...
Wchodzi pani do klasy i widzi, ze Malgosia wychodzi zza firanki i
poprawia sobie spodniczke. Po chwili wychodzi Jasio i podciaga sobie
rozporek. Pani pyta Jasia, co oni tam z Malgosia robili. Jasio:
- Nie wiem, jak to sie nazywa, ale to bedzie moje hobby do konca zycia.
Pewna dziewczynka postanowila zrobic babci prezent i nagrac jej na
imieniny plyte z zyczeniami. Stoi na ulicy i zatrzymuje samochody.
Zatrzymuje sie facet i pyta:
- A gdzie ty jedziesz dziewczynko?
- Jade do miasta nagrac babci plyte z zyczeniami.
Facet wzial dziewczynke, ale spodobala mu sie wiec wjechal w krzaki,
zdjal spodnie i mowi:
- No, to wiesz co masz robic?
A dziewczynka wziela kuta*a do reki, dmuchnela na niego dwa razy i mowi:
- Kochana babciu....
Pani do dzieci w klasie:
- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasowke.
Na to Jasiu:
- Ja ci dam stara kurwo klasowke, jak ci przypierdole to zobaczysz. Pani
z placzem poleciala do dyrektora:
- Panie dyrektorze. Chcialam zrobic klasowke a Jasiek powiedzial ze mnie
pobije
- Taki maly, rudy?
- No, tak
- Ooo! ten to potrafi przyjebac..
Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczcily
rocznice rewolucji pazdziernikowej. Sierjoza wraz z ojcem byl w fabryce
i pomagal w wykonywaniu zadan ponadplanowych. Wania wraz z mama i tata
sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci juz opowiedzialy, tylko Sasza
nie.
- No, Sasza pochwal sie jak uczciliscie ta rocznice?
- Bawilismy sie z tata w Armie Czerwona.....
- To bardzo ciekawe, a co robiliscie?
- Poszlismy do sasiadki. Tato ja zgwalcil, a ja ukradlem zegarek.
- Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta? - pyta sie
Jasia zaangazowana politycznie pani nauczycielka.
- Nie
- A towarzysza Stalina?
- Tez nie, ale gdy UB wypusci tatusia z wiezienia to on na pewno ich
powiesi - zapewnia Jasiu.
Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w helmie.
Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz?
Jasiu: A ide na wojne, pozabijam paru Niemcow i wroce...
Mama: Nie boisz sie, ze cie zabija?
Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee??? A za co???
Pewna rodzina wynajela sobie studenta do opieki nad synem Jasiem. Jasiu
bardzo lubil studenta, a student Jasia. Jednak kiedy Jasiu skonczyl te
(powiedzmy) 12 lat, rodzina postanowila Jasia uswiadomic. A ktoz sie do
tego lepiej nadaje niz student? Student oczywiscie poprosil o rozmowe z
Jasiem na osobnosci.
- Pamietasz, Jasiu, co robimy z tymi dziwkami co weekend?
- Oczywiscie, ze pamietam!
- To od dzisiaj musisz wiedziec, ze pszczolki i motylki robia to samo.
Jasio krzyczy do ojca:
"Tato barometr spadl!!!"
"O ile?"
"O jakies dwa metry..."
Do przedszkola dla dzieci katolikow oraz protestantow w Irlandii przybyl
na rutynowe badania lekarz. Maly protestant Johnny zauwazyl swoja
kolezanke - katoliczke Anne rozebrana do naga, uwaznie sie jej
przyjrzal, po czym skomentowal:
- Nigdy bym nie przypuszczal, ze roznice miedzy protestantami a
katolikami sa az tak wielkie.
Pani na lekcji biologii pyta:
- Jasiu, powiedz mi ile pies ma zebow.
- Pies - odpowiada Jas - ma caly pysk zebow.
- Nasza nauczycielka mowi sama do siebie, czy wasza tez?
- Nie, nasza mysli, ze jej sluchamy!
- Tato daj mi tysiac zlotych!
- Na co?
- Ide na msze i potrzebuje na napiwek dla ksiedza!
Zdenerwowana mama do coreczki:
- Wiesz co sie dzieje z malymi dziewczynkami, ktore nie zjadaja
wszystkiego z talerza?! - mowi zdenerwowana mama.
- Wiem, pozostaja szczuple, zostaja modelkami i zarabiaja kupe forsy.
Dumny ojciec do synka:
- Bocian przyniosl ci siostrzyczke, chcesz ja zobaczyc?
- Pozniej - pokaz mi najpierw bociana.
- Zabraniam ci uzywania brzydkich slow - strofuje ojciec syna.
- Alez tato, tych slow uzywal Mikolaj Rej!
- Juz wiecej sie z nim nie baw!
- Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z woda do sypialni?
- Bo tata prosil, zeby go o piatej po cichu obudzic...
- Aniu, czy temu chlopcu, z ktorym dzis bylas na randce, caly czas
mowilas: "nie", tak jak ci kazalam?
- Tak, mamusiu!
- A co on ci proponowal?
- Na przyklad pytal:
"Czy nie przeszkadza ci, ze cie tu dotkne?",
"Czy nie przeszkadza ci, ze tu wloze paluszek?"...
- Od dzis bedziemy liczyli na komputerach! - oznajmila nauczycielka
- Wspaniale! Znakomicie!! - ciesza sie uczniowie.
- No to kto mi powie, ile bedzie piec komputerow dodac dwadziescia jeden
komputerow?...
- Kaziu, jesli powiem: "Jestem piekna", to jaki to czas?
- Czas przeszly, prosze pani!
Mama kapie sie w wannie. Nagle wchodzi Wacus i pyta:
- Mamusiu co to takiego?
Zaklopotana mama po krotkim namysle odpowiada:
- Szczoteczka do zebow ; taka duza szczoteczka...
- E tam wcale nie duza. Tatus to ma szczoteczke i to na kiju! Widzialem,
jak ciocia Lusia zeby nia czyscila.
Nela nosi na lancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przyglada sie
uwaznie.
- Podoba ci sie moj samolocik?
- Owszem, ale raczej podziwiam lotnisko.
- Mamusiu, nasz sasiad powiedzial, ze jestes fajna babka, i chetnie by
cie zarznal...
- Zerznal synku, zerznal...
Jas z Malgosia spacerowali sobie po parku. Byla piekna pogoda, po
alejkach jezdzily dzieci na rowerach, spacerowali zakochani. A ze byla
wiosna i w ogole, nabrali ochoty na male bara-bara... Znalezli
odpowiednie miejsce, Malgosia polozyla sie wiec na trawie, na niej
Jasio... Nagle Malgocha:
- Aaaaaaachhh!!!
- Tak ci dobrze Malgosiu?
- Nie, ale mi jakis rower przejechal po szyi...
- Mamo, ile jest pasty do zebow w tubie?
- Nie mam pojecia, syneczku.
- A ja wiem! Od telewizora do kanapy!
Pani w szkole do Jasia:
- Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca
do szkoly!!
Jasio na to (spokojnie):
- Ja nie mam ojca.
- A co mu sie stalo? - pyta zdziwiona nauczycielka.
- Walec go przejechal.
- No to niech przyjdzie matka.
- Matke tez przejechal walec.
- A dziadka masz? - powiedziala z odrobina zwatpienia.
- Nie.
- Czy jego tez przejechal walec?! - pytanie wykazywalo nieomal
zdumienie.
- Tak.
- A babcie?!? - tu glos nauczycielki zaczal objawiac brak nadziei na
uzyskanie pomyslnej odpowiedzi.
- Tez. - odpowiedzial (po raz trzeci monosylaba) Jasiu.
- Ale chyba masz jakiegos wujka czy jakas ciocie ktorzy unikneli tej
strasznej smierci!??! - zapytala pelna zwatpienia, juz prawie nie
wierzac, ze Jasio jej ulzy.
- Nie. - glos Jasia byl tak samo spokojny jak na poczatku. - Wszystkich
przejechal walec.
- Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczela sie uzalac nad nim
nauczycielka.
- Nic - odparl rezolutny Jasio. - Bede dalej jezdzil walcem.
Ida sobie Jas i Malgosia przez las na msze. A ze czasu mieli duzo, wiec
sie (khm.. khm..) na chwilke zatrzymali. Wreszcie doszli i w te pedy do
konfesjonalu.
Jas sie spowiada:
- Raz zgrzeszylem z Malgosia, jak szlismy przez las...
Malgosia sie spowiada (byla druga w kolejce):
- Zgrzeszylam z Jasiem dwa razy...
Ksiadz:
- ????? dwa ? on mowil, ze raz...
Malgosia:
- Ale on zapomnial, ze my jeszcze bedziemy wracac...
Przychodzi maly Jasio do sklepu, kladzie na ladzie wesz i ...
- COCA COLE poprosze!
Ale chlopczyku co ty rob....
- Za wsze COCACOLA! intonuje Jasio.....
- Jasiu kim jest twoj ojciec?
- On jest chory.
- Ale co on robi?
- Kaszle.
- Co Jasiu robi w skladzie przezerwatyw ????
- Przygotowuje KINDER-Niespodzianki
Pani na lekcji biologii do dzieci:
- Z czego sklada sie serce?
Jasiu:
- Z dwoch komor, z dwoch przedsionkow i nozek.
- Jasiu, serduszko ma nozki???!
- Slyszalem jak tata mowil w nocy: No serduszko, rozloz nozki!
Jas z Malgosia ida przez las. Nagle zauwazyli w krzakach kochajaca sie
pare.
- Jasiu, co on jej robi? - pyta Malgosia.
- Mierzy jej temperaturke... - odpowiada Jas.
Ida dalej i widza druga parke, trzecia, czwarta... Doszli do polany.
- Jasiu, a moze i ty zmierzysz mi temperaturke? - proponuje zalotnie
Malgosia.
- No nareszcie, bo juz mi rtec po nodze cieknie...
Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazujac palcem na czarne jagody
pyta nauczyciela:
- Co to jest prosze pana?
- Czarne jagody Jasiu.
- A dlaczego one sa czerwone?
- Bo sa jeszcze zielone!
Mala Kasia bawi sie z dziecmi na plazy.
Przybiega do matki z placzem:
- Mamo, jakies dziecko uderzylo mnie w glowe!
- A kto to byl, chlopiec czy dziewczynka?
- Nie wiem, bo bylo gole!
Jasio dostal od cioci z zagranicy niezwykly upominek - aparat do
wykrywania klamstw. Nazajutrz wraca ze szkoly i od progu wola:
- Dostalem piatke z matmy!
Aparat:
- Piiip!
Mama strofuje synka:
- Nie klam! Bierz przyklad ze mnie. Gdy chodzilam do szkoly, mialam same
piatki!
Aparat:
- Piiip!
Ojciec dodaje:
- Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce sie wam uczyc. Gdy ja chodzilem
do szkoly...
Aparat:
- Piiip!
Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a
powiem policji", "Jeszcze raz zobacze dziury w spodniach, pojde na
policje...". Maly Michal ma tego dosc. Zjawia sie pewnego dnia w
komisariacie z rozbitym kolanem i pyta:
- Czy byl tu moj tato?
- A o co chodzi?
- Czy skarzyl, ze rozdarlem spodnie?
Policjant troche zdziwiony zorientowal sie szybko i mowi z usmiechem:
- Tak, twoj tato byl tutaj.
- W takim razie, ja panu tez cos powiem: moj tato w nocy pedzi bimber w
piwnicy!
Pani kiedys w szkole oglosila konkurs na najladniejsze zdanie z wyrazem
ananas. Nastepnego dnia dzieci przynosza i czytaja swoje zdania, a Jasio
siedzi cichutko. W koncu pani mowi:
- No Jasiu, a moze posluchamy twojego zdania?
Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytac:
- Wczoraj tatus kupil cala skrzynke jablek. Sam je wszystkie zjadl,
ananas wypial dupe.
Pani w szkole oglosila konkurs na wypracowanie z udzialem sfer wyzszych,
o milosci, i w dodatku z watkiem dramatycznym i religijnym.
I Jasiu napisal to tak:
'O Boze, krzyknela hrabina. Zaszlam w ciaze, ale nie wiem z kim!'
I wygral.
Pani polecila dzieciom napisac wypracowanie na temat "Matka jest tylko
jedna". Nastepnego dnia pani pyta dzieci:
- Aniu??
- Najbardziej kochamy nasza mame, bo Matka jest tylko jedna ..
- Bardzo ladnie..
W koncu przyszla kolej na Jasia, wiec czyta:
"Wieczorem, gdy ojciec z matka do stolu zasiedli, krzykneli na Malgosie
by z lodowki przyniosla trzy flaszki Wyborowej. Malgosia poszla do
lodowki i krzyknela:
'Matka! Jest tylko jedna!'"
Jasiu mial napisac zdanie zlozone, ktore zawierac bedzie dwa wyrazy
'pieknie'. Mysli, mysli ......:
'Wieczorem Malgosia wrocila do domu i powiedziala ze jest w ciazy, a
ojciec na to: 'pieknie, ku**a, pieknie!'.
Byla w szkole pogadanka o koniecznosci mycia zabkow przed spaniem. Na
drugi dzien pani chce sprawdzic, czy dzieci zapamietaly. Wziela do
tablicy Jasia. I pyta:
- Jasiu, co trzeba zrobic przed spaniem.
Jasiu nic.
- No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robia przed spaniem
twoi rodzice?
Jasiu, juz w lepszym humorze, bo juz zna odpowiedz, ale troche sie
waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy?
Na lekcji matmy:
- Nowak, podaj liczbe dwucyfrowa.
- 34.
- A jesli przestawisz cyfry?
- Nie wiem.
- Siadaj. Kowalski, podaj liczbe dwucyfrowa.
- 18.
- A jesli przestawisz cyfry?
- Nie wiem.
- Jasiu, podaj...
- 33.
Przychodzi ucieszony Jasiu do domu, i mowi:
- Mamus, dostalem piatke z polskiego!
- Co sie cieszysz, i tak masz raka.
- Mamusiu dzieci w szkole mowia, ze duzo jem.
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj sie to nie prawda, tylko zjedz zupke bo
mi wanna potrzebna.
- Mamusiu dzieci w szkole mowia, ze mam dlugie zeby!
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj sie, to nie prawda, tylko nic juz nie mow
bo mi podloge rysujesz.
- Mamusiu, dzieci w szkole mowia mi ze mam duze okulary!!
- Jasiu, nie przejmuj sie, zdejmij je w przedpokoju, umyj rece i chodz
na obiad.
Po jakims czasie do domu wraca naprany ojciec i od progu wola:
- Cholera jasna, kto tu kolarzowke w przedpokoju postawil!!!
Skarzy sie Jasiu mamie:
- Mamo, dzieci mowia ze jestem wampirem.
- Nie przejmuj sie i jedz szybciej ten barszczyk bo ci skrzepnie!
- Tato, wszyscy sie smieja ze mam same dwoje.
- Pij, nie p*.*dol!
- Tato, daleko jest ta Ameryka?
- Nie godej tela, ino wiosluj!
- Tato, dlaczego babcia biegnie zakosami?
- Podawaj naboje, nie p*.*dol!
- Tato, znalazlem babcie!
- Tyle razy Ci mowilem zebys nie kopal dolkow w ogrodku!
- Jasiu, nie obgryzaj paznokci - krzyczy mama.
- Jasiu, powtarzam nie obgryzaj paznokci.
- Jasiu, do cholery nie obgryzaj babci paznokci bo zamkne trumne!!
- Jasiu dlaczego spozniles sie do szkoly?
- Bo pewnej pani zginelo 100 000 zl.
- I co? Pomagales szukac?
- Nie! Stalem na banknocie i czekalem az odejdzie!!
Pewnego razu maly Jasio wszedl do pokoju rodzicow i przylapal ich na
uprawianiu seksu. "Tatusiu, co robisz ?" - pyta Jasio.
"Ehm.. nooo... mamusia chciala miec bobaska..." - mowi tatus.
Na to Jas kladzie sie obok mamusi i mowi: " no to ja chce rowerek!"
Na lekcji nauczycielka pyta sie dzieci kim chcialyby zostac w
przyszlosci. Padaja rozne zawody: stolarz, lekarz, rzezbiarz,
nauczyciel, itp.
Gdy padlo na Jasia, powiedzial tak:
- Chcialbym zostac specjalista od dewiacji seksualnych.
Pani troche sie speszyla, ale chwile potem mowi do Jasia:
- No to w takim razie powiedz nam Jasiu co to znaczy.
Jasio zastanawia sie, mysli gleboko i zaraz potem mowi:
- Ja to pani wytlumacze na przykladzie: tam oto na przystanku PKS stoja
trzy kobiety i jedza lody:
jedna gryzie, druga ssie, trzecia lize loda. Niech pani powie, ktora z
nich jest mezatka?
Pani po glebszym zastanowieniu powiedziala, ze ta, ktora ssie.
Na to Jasio:
- Nieprawda, bo ta, ktora gryzie, bo ma obraczke.
A to o czym pani mowi to sa wlasnie dewiacje seksualne.
Pani polecila dzieciom napisanie zdan, w ktorych wyraz "pieknie"
wystepowalby raz, dwa lub trzy razy. Nastepnego dnia pani egzekwuje
prace domowa.
- Aniu?
- "Morze PIEKNIE szumi..."
- Dobrze. Bozenko?
- "Morze PIEKNIE szumi i ptaki PIEKNIE spiewaja..."
- Doskonale. Jasiu? (przy Jasiu sa zawsze jakies jaja)
- Wczoraj moja siostra przychodzi wieczorem do domu i mowi do ojca:
"Tato, zaszlam w ciaze."
Na to ojciec:
"No to pieknie, pieknie, k...., pieknie..."
Nauczyciel polecil uczniom napisac wypracowanie na temat: "Jak trzeba
sie uczyc?". Jasio napisal:
-"Im wiecej sie czlowiek uczy, tym wiecej umie. Im wiecej umie, tym
wiecej zapomina. Im wiecej zapomina, tym mniej umie. Im mniej umie, tym
mniej zapomina. Wiec po co sie uczyc?!".
Jasio na lekcji religii z zakonnica. Zakonnica zadaje dzieciom taka
zagadke:
- Jest rude, ma puszysty ogon, skacze po drzewach i je orzechy. Co to?
Jasio sie zglasza i odpowiada:
- Na 99% jest to wiewiorka, ale jak znam siostre, to moze byc Jezus...
- Jasiu - pyta sie pani - biorac pod uwage twoje lenistwo, jakim
zwierzeciem chcialbys byc?
- Wezem.
- A dlaczego?
- Bo leze i ide....
- Prosze pani, ja sie w pani chyba zakochalem - mowi dziesiecioletni
Jasiu.
- Przykro mi Jasiu, ale ja nie lubie dzieci.
- A kto lubi, bedziemy uwazali.
- Powiedz mi, Jasiu - pytaja malego chlopca - czy twoja matka jest
chora, ze lezy w lozku?
A Jas na to:
- Nie, tylko sie boi, zeby ojciec lozka na wodke nie sprzedal.
Nauczycielka zadala dzieciom wypracowanie pt. "Co moj tata robi po
pracy?". Pisze Jas, syn milicjanta.
"Tato po pracy zawsze bierze gazete i idzie do ubikacji. Chyba bedzie
srac, bo czytac przeciez nie umie..."
Lekcja biologii.
- Jak sie nazywa najwiekszy zwierz mieszkajacy w naszych lasach?
- Pyta sie pani Jasia.
- Dzwiedz.
- Chyba niedzwiedz?
- Jesli nie dzwiedz, to ja nie wiem.
W szkole na lekcji biologii, pani kazala dzieciom, aby dowiedzialy sie w
domu, co to jest penis. Jasio przychodzi do taty i pyta sie:
- Tato co to jest penis?
- Nie moge ci powiedziec, bo jestes za mlody.
- Ale pani w szkole kazala!
Tata chcac nie chcac wzial Jasia do pokoju, zdjal spodnie i mowi:
- Patrz, to jest wlasnie penis.
Jasio usmiechnal sie i po odrobieniu lekcji poszedl na spotkanie z
Malgosia.
Malgosia mowi:
- Nic nie moglam z taty wyciagnac. A ty Jasiu moglbys mi powiedziec?
Jasio odparl, ze chetnie, wzial ja za reke i poszedl z nia w krzaki,
zdjal spodnie i mowi:
- Patrz, to jest <font class="red">PIP</font>, a penis jest to takie cos tylko ze dwa razy
wieksze.
- Mamusiu, dzieci w szkole mowia, ze mam duze uszy!
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj sie, to nie prawda, tylko nie krec tak
glowa, bo znowu bedzie tornado.
Pani pyta dzieci, na czym spia ich rodziny w domu. Dzieci odpowiadaja
roznie; jedni na wersalkach, inni na tapczanach, itd..
- A u was w domu Jasiu? - Pyta pani.
- No, ja to prose pani spie na materacu, ale moi rodzice to chyba na
snurku...
- Jak to na sznurku??? - Dziwi sie pani.
- Dokladnie nie wiem - mowi Jasio - ale slysalem rano jak mamusia mowila
do tatusia: 'stary, spuszczaj sie szybciej, bo nie zdazysz do roboty...'
Przychodzi maly (8 lat) Jas do szkoly, ma cala opuchnieta i czerwona
twarz, pani sie pyta:
- Co sie stalo Jasiu?
- Ooossss
- No co sie stalo....
- Ooooosssssaaaaa
- Co osa?? Ugryzla cie??
- Nie, tato lopata zabil!
Dzieci mialy przyniesc do szkoly rozne przedmioty zwiazane z medycyna.
Malgosia przyniosla strzykawke, Kasia bandaz, a Basia sluchawki.
- A ty co przyniosles? - Pyta nauczycielka Jasia.
- Aparat tlenowy!
- Tak...? A skad go wziales?
- Od dziadka.
- A co na to dziadek?
- Eeeech... cheeee....
Maly Jasio pyta nauczycielke:
- Plose pani, cy dzieci moga miec dzieci?
Nauczycielka odpowiada mu:
- Alez Jasiu, co ty mowisz ?! To zupelnie niemozliwe!
Jas odwraca glowe do Oli i mowi:
- No i cego sie bois, glupia...
Jasio w sytuacji intymnej z Malgosia. Piesci ja i piesci, a tu nagle
czuje cos wilgotnego i miekkiego. Pyta sie:
- Co? okresik?
A na to Malgosia:
- Nie. Rozwolnionko.
Jasio zostal dyscyplinarnie wyrzucony z przedszkola. Trafil do innego.
Pyta sie tam znajomego:
- Mozna palic?
- Da sie, spoko.
- Mozna pic wode?
- Spoko, jak sie podzielisz z wychowawca to on nawet da szklo.
- A dziewice sa?
- Czys ty zglupial ? Co Ty ? W ZLOBKU jestes?
Idzie babcia, Jasio i Malgosia przez park. Jas pyta babcie:
- Babciu skad sie biora dzieci?
Babcia: no, bociany je przynosza.
Malgosia do Jasia: powiedz jej prawde bo umrze i nie bedzie wiedziala
Na lekcji polskiego w piatej klasie pan nauczyciel pyta sie uczniow czy
znaja znaczenie slowa "rarytas".
- No dzieci, powiedzcie co dla was jest rarytasem?
- Banany, pomarancze - mowi Hania.
- Bulka z maslem i z szynka - mowi Stasiu.
- Tyleczek szesnastoletniej dziewczyny - mowi Jasiu.
Pan nauczyciel wyrzucil go z klasy i kazal na drugi dzien przyjsc z
ojcem. Na drugi dzien Jasiu przychodzi do klasy i siada w ostatniej
lawce.
- Jasiu, dlaczego przyszedles bez ojca i dlaczego siadasz w ostatniej
lawce?
- Bo tatus powiedzial, ze jak dla pana tyleczek szesnastoletniej
dziewczyny nie jest rarytasem, to pan jest pedal i mam sie od pana
trzymac z daleka.
Pani do Jasia: powiedz wierszyk ..
Jasio:
Morze, polskie morze,
Stoi w tobie dziewcze hoze.
A w tym morzu swisty, gwizdy,
Woda siega jej do kolan
Pani:
Jasiu, gdzie tu rym ?
Jasio:
jak wody przybedzie
to i rym bedzie...
- Dlaczego ciagle spozniasz sie do szkoly? - pyta nauczycielka Jasia.
- Bo nie moge sie obudzic na czas...
- Nie masz budzika?
- Mam, ale on dzwoni wtedy gdy spie.
Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca sie do ojca:
- Tatusiu, czy moglbys mi podpowiedziec jakies zdanie o katastrofie?
- W domu nie ma ani kropli wodki.
- Jasiu, podaj przyklad jakiegos zbiegu okolicznosci.
- Moj ojciec ozenil sie i moja matka wyszla za maz doslownie w tym samym
czasie.
Jasiu mial slabe oceny. Mama mowi wiec do taty:
- Porozmawiaj z Jasiem po mesku, zobacz na jego oceny, przemow mu do
rozumu.
Ojciec pomyslal, wzial flache i puka do Jasia:
- Moge wejsc?
- Wejdz tato, prosze.
- Przyszedlem pogadac - dziobniemy po kieliszku?
- Dobra
Popili troszke:
- Moze zapalimy - mowi ojciec
Jasiu zdziwiony:
- Dobra - zapalimy
Po jakims czasie ojciec:
- No to co? Moze jakis swierszczyk?
No i wyjal z rekawa swierszcza i ogladaja, a Jasiu taki zaczerwieniony,
podniecony (wplyw alkoholu, papierosow no i w ogole z ojcem...)
- Tato, kto ma taaakie dziewczyny?
- PRYMUSI synu, prymusi.
W szkole na lekcji geografii pani pyta dzieci, w ktorym kraju jest
najcieplejsze klimat.
- W Rosji - odpowiada Jas.
- Z czego to wnioskujesz? - pyta zdziwiona pani.
- Bo, prosze pani, do nas w styczniu znad Wolgi ciocia przyjechala w
trampkach.
Dzwoni Malgosia do Jasia i mowi:
- Mam dla ciebie niespodzianke Jasiu.
- Tak? powiedz szybko co to.
- Wiesz jestem w ciazy.
- Bip bip bip nie ma takiego numeru, bip bip bip nie ma takiego numeru
Pani na lekcji polskiego prosi dzieci, aby ulozyly zdanie, w ktorym
bedzie nazwa ptaka. Zglasza sie Jas:
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak.
- No, moze byc. Ale zdania z dwoma ptakami juz nie ulozysz.
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak i wyrznal orla - przyjmuje
wyzwanie Jas.
- A z trzema ptakami?
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak, wyrznal orla i puscil
pawia.
- A z czterema ptakami, cwaniaczku?
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak, wyrznal orla, po czym
puscil pawia, az mu dwa gile wyszly z nosa.
- A z piecioma ptakami?
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak, wyrznal orla, po czym
puscil pawia, az mu dwa gile wyszly z nosa i poszedl dalej pic na sepa.
W przedszkolu pani pokazuje dzieciom obrazek i pyta sie Jasia co na nim
widzi.
- Ogrodnik szczyna trawe.
- Alez Jasiu. Nie mowi sie szczyna trawe tylko scina trawe poza tym
poprawniej jest kosi trawe. Siadaj!
Po chwili kolega Jasia krzyczy:
- Prosze pani! Jasiu kosi pod lawke!
- Sluchaj Jasiu, zadam Ci zagadke. W ktorym miejscu jajka sa najbardziej
gorace? - pyta sie kolega Jasia.
- Nie wiem.
- Na patelni, oczywiscie!
- Eee, glupia zagadka.
- Dlaczego?
- Bo nie ma idioty, ktory by usiadl golym tylkiem na goraca patelnie.
- Spieprzajcie! - wola Jasio na stado kaczek. Slyszy to katecheta i
zwraca mu uwage. Nastepnym razem Jasio juz grzecznie zwraca sie do
kaczek:
- Idzcie sobie stad kaczuszki!
Znow slyszy to katecheta i mowi:
- No i widzisz jak spieprzaja!
- Dzieci, co to jest? - pyta sie nauczycielka biologii trzymajac w reku
wypchanego ptaka.
- To jest ptok - odpowiada Jas.
- Alez Jasiu, nie mowi sie ptok, tylko ptak. A moze wiesz, jak ten ptak
sie nazywa?
- Sraka - odpowiada pojetny uczen.
Malgosia po raz pierwszy dostala miesiaczki. Przerazona biegnie do Jasia
i mowi, ze jej krew leci. Jasio sprawe potraktowal powaznie.
- Rozbieraj sie - mowi.
Obejrzal dokladnie.
- Ja tam ekspertem medycznym nie jestem, ale cos mi sie widzi Malgocha,
ze ci jaja urwalo!
Mama wybrala sie z 7-letnim Jasiem na spacer.
- Zobacz synku, pajak je biedronke.
- A co to jest dronka mamusiu?
Jas zrobil nauczycielce kawal. Narysowal na jej stoliku muche. A zrobil
to tak doskonale, ze nauczycielka dlugo tlukla gazeta w blat zanim
zorientowala sie w czym rzecz. Rozzloszczona kazala przyjsc jego ojcu do
szkoly. Ten wysluchal w spokoju historii ktora opowiedziala
nauczycielka.
- Prosze pani to jeszcze nic. Jak w zeszlym tygodniu ten gowniarz
narysowal na plocie gola babe, to jeszcze dzisiaj wyciagam drzazgi z
przyrodzenia.
W szkole u Jasia bylo malowanie. Pani nauczycielka w ramach zajec z
plastyki chciala sprawdzic czy dzieci maja zmysl plastyczny. Wiec pyta
sie dzieci jak by pomalowaly klase. Dzieci opowiadaja swoje wizje klasy
po malowaniu. Doszlo do Jasia , wiec mowi:
- W zasadzie to podoba mi sie tak jak jest, tylko tu na srodku sciany
<font class="red">PIP</font> szlaczek.
Po tych slowach nauczycielka zlapala sie za glowe i mowi do Jasia:
- Jasiu jutro widze cie tu z ojcem.
Na drugi dzien Jasiu przychodzi do szkoly z ojcem. Nauczycielka
zrelacjonowala mu wiec tresc wczorajszej lekcji:
".. i na koncu mowi, ze na srodku sciany <font class="red">PIP</font> szlaczek."
Ojciec popatrzyl na Jasia i mowi:
- Alez Jasiu, to by ch*.*owo wygladalo!
Pani na lekcji rysunkow zadala temat do rysowania "Lenin w Polsce".
Dzieci rysowaly Lenina w Poroninie, Lenina przemawiajacego do Gorali,
Lenina na wycieczce w Tatry itp. Jasia rysunek byl inny i przedstawial
przod namiotu, z ktorego wystawaly dwie rozlozone nogi damskie przykryte
z gory dwoma nogami meskimi. Pani nauczycielka byla wielce zgorszona
takim rysunkiem ale po chwili refleksji zapytala:
- Jasiu, ta pani na dole to zapewne Nadiezda Krupska?
- Tak prosze pani, powiedzial Jasiu.
- Zatem ten pan na gorze to na pewno Lenin?
- Nie prosze pani, to nie Lenin a Feliks Dzierzynski.
- Jak to Jasiu, a gdzie Lenin?
- Lenin w Polsce prosze pani, czyz nie taki byl temat rysunku?
Rodzinka je spokojnie obiadek, az tu nagle wpada Jasiu i drze jape:
- Mamo, babciu, siostro, Tatus sie powiesil na poddaszu.
Wszyscy rzucaja lyzki i talerze i pedza po schodach na gore, a Jasiu
spokojnie:
- Prima apirilis...
No to wszyscy wielkie - UFFFFF -
A Jasiu konczy:
- ... bo w piwnicy.
Jas mowi do Malgosi:
- Malgosiu chodz skoczymy na numerek
- Oj, nie Jasiu bo zajde w ciaze
- Nie martw sie ja cos zaradze.
Skoczyli na numerek po czym Malgosia mowi:
- No to teraz radz.
Jasio wzial palnik acetylenowy wypalil Malgosi gdzie trzeba, polal
kwasem, wywiercil wiertarka, wysadzil dynamitem, polal ropa naftowa i
podpalil.
- Gotowe!
- A jak mimo tego zajde?
- No to jak juz sie urodzi, to nazwiemy go Mac Gyver...
Tatus wrocil z wywiadowki do domu. Jasiu, znajac stan swoich ocen,
spodziewal sie najgorszego. Tymczasem tatus poszedl do swojego pokoju i
nic. Po chwili przyszedl do Jasia pokoju, wyciagnal pol litra i mowi:
- Dalej Jasiu, wypijemy po jednym.
Jasiu w szoku. Pierwszy raz widzial takie zachowanie u ojca.
Po chwili tata wyciagnal papierosy i poczestowal syna. Jasiu kompletnie
zdezorientowany. Co jest grane?
Po jakims czasie tatus wyciagnal PLAYBOYA i zaproponowal wspolne
obejrzenie. U Jasia dezorientacja siega zenitu. Oglada panienki i nie
moze wyjsc z podziwu. W koncu pyta tatusia:
- Tata, ale dupy. Kto je pieprzy?
- Prymusi, Jasiu, prymusi.
Przychodzi siedmioletnia dziewczynka do ginekologa i mowi:
- Panie doktorze, mam klopoty z seksem oralnym!
Doktor odpowiada:
- Alez dziecko, ty masz jeszcze mleko pod nosem!
Dziewczynka:
- To nie mleko.....
Jasiu po wakacjach przychodzi do szkoly. Pani sie pyta:
- No, Jasiu...
- Nie Jasiu, tylko John!
- Wiec dobrze, John, gdzie spedziles wakacje?
- W Ameryce
- O, ladnie, a co ty tam robiles?
- Ano, lezalem na werandzie, szedlem na sniadanie, znowu lezalem na
werandzie, szedlem na obiad...
- Ale to chyba bylo nudno?
- Alez skad?
- No dobrze......A moze ty Malgosiu powiesz nam gdzie...
- No, no - Ja nie jestem Malgosia, tylko Veranda
Ida trzy dziewczyny przez podworko, 12, 13 i 14-latka.
12-latka pokazuje na biala plame na ziemi i mowi:
- Zobaczcie, ktos rozlal mleko!
13-latka powachala i mowi:
- To nie mleko, to sperma!
14-latka polizala i mowi:
- Na dodatek nie z naszego podworka...
Przy stole rodzinka zjada w ciszy i skupieniu obiadek. Nie rozmawiaja ze
soba ze wzgledu na to zeby nie robic przykrosci synkowi ktory od
urodzenia nic nie mowi.
W pewnej chwili synek zatrzymuje reke z widelcem w pol drogi do ust i
mowi:
- A gdzie kompocik?
W tym momencie rodzina znieruchomiala z zaskoczenia.
Po dluzszej chwili mamusia mowi przez lzy szczescia:
- Synku! Odezwales sie, przeciez ty nic nie mowiles!
A synek:
- No ale zawsze byl kompocik.
- To jest prawdziwy raj - zauwaza matka podczas pikniku za miastem.
- To prawda - odzywa sie synek - obok w krzakach widzialem nawet Adama i
Ewe!
Skacowany sasiad wraca do domu wieczorem. Zona nie chce go wpuscic, a ze
chce mu sie strasznie pic, puka do drzwi sasiadow. Otwiera mu ich maly
synek, i mowi, ze rodzicow nie ma w domu. Skacowany sasiad prosi o
szklanke wody. Chlopczyk przynosi mu, a on wypija duszkiem. Prosi o
nastepna. Malec przynosi, ale tylko pol.
- Dlaczego tylko pol? Prosilem o cala szklanke - dziwi sie sasiad.
- Maly jestem. Do kranu nie dosiegne, a z sedesu juz wszystko wybralem.
- Tatusiu co to znaczy paranoja?
- Idz do kuchni i spytaj sie siostry, mamy i babci, czy by sie oddaly,
gdyby jakis facet dawal im za to 100 dolarow.
Po chwili synek wraca z kuchni.
- Siostra powiedziala, ze zrobila by to bez wahania, mama, ze za 200, a
babcia to nawet za 50.
- Widzisz synu, mamy w domu 3 k*rwy, a brakuje nam pieniedzy. I to jest
wlasnie paranoja.
- Tatusiu, dlaczego babcia sie trzesie?
- Nie gadaj tyle, tylko zwiekszaj napiecie!
Siedzi berbec w piaskownicy, podchodzi do niego drugi:
- Ile mas lat?
-- Piec.
- A palis?
-- Pale.
- A pijes?
-- Pije.
- A chodzis na dziewcynki?
-- Niee.
- To mas ctery!
Corka do mamy:
- Mamo dzieci przezywaja mnie zyrafa.. czy to prawda ze mam dluga szyje?
- Alez skad.. ale zobacz przez tamten komin czy tata juz nie wraca..
Przychodzi synek do domu ze swiadectwem.
Ojciec oglada i widzi same dwojki. Syn stoi usmiechniety i czeka.
"Czego sie gowniarzu smiejesz, przeciez tu sa SAME dwojki" - i wyjmuje
pasek ze spodni.
Synek na to: "Spoko, ojciec, jeszcze tylko wp*.*dol i juz wakacje."
Rodzice mieli ochote na ...(takie tam)... ale nie chcieli zeby Malgosia
widziala, wiec wyslali ja na balkon i kazali mowic co widzi. Malgosia
stoi na balkonie i opowiada:
- Jedzie pan na rowerze, idzie pani z zakupami, o jakas dziewczynka stoi
na balkonie, pewnie jej rodzice tez sie pie*.*ola.
- Ten rysunek jest bardzo dobry - mowi nauczycielka do ucznia. -
Przyznaj sie kto ci go zrobil - ojciec, czy matka?
- Nie wiem, ja juz spalem.
- Co ty przyniosles w tym futerale na skrzypce? - dziwi sie nauczycielka
muzyki - Przeciez to pistolet maszynowy!!!
- Ale heca, ojciec poszedl robic skok na bank ze skrzypcami...
- Tatusiu, dlaczego my tak pozno przyszlismy do tego sklepu na zakupy?
- Nie gadaj tyle, piluj klodke......
- Tatusiu, czy mama na pewno wraca tym pociagiem?
- Nie gadaj tyle, tylko rozkrecaj szybciej szyny.
- Jasiu, gdzie twoj tatus?
- Wyjechal w waznej sprawie sluzbowej na 6 miesiecy, ale jak bedzie sie
dobrze sprawowal, to wroci wczesniej.
Ojciec do syna:
- Pamietaj synu, bys zawsze mial pieniadze, bo pieniadze oznaczaja:
'seks', 'taxi', 'wino', 'piekne kobiety'.
- A brak pieniedzy tato?
- Ha, to juz ponura proza zycia. I to znaczy wowczas: 'tramwaj',
'adapter', 'Kufelek piwa na kredyt', 'masturbacja' ...No i nasza mama...
Ojciec do syna:
- Calowales sie juz z jakas dziewczyna?
- Tak.
- I co mowila?
- Nie slyszalem mialem zatkane uszy jej udami.
Idzie dwoch ludozercow (ojciec z synem) brzegiem morza i zobaczyli
kobiete. Syn na to:
- Tato, zobacz, moze ja zjemy?
- Nieee.. stara i zylasta.
Ida wiec dalej, a tu pojawila sie mloda dziewczyna, zbudowana jak trzeba
itd.
- Tato, zobacz, moze ta zjemy?
A ojciec:
- Nie synku... Ta zabierzemy do domu a zjemy mame!
Bylo sobie dziecko, ale niestety bez raczek, bez nozek, bez tulowia, po
prostu sama glowa.
Stoi sobie kiedys ta glowa na kominku i przychodzi mama i mowi:
- Witaj synku, mam dla ciebie prezent!
- Ku*.*a, pewnie znowu kapelusz!!
Mama: Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie?
Balbinka: Stosunkujemy sie.
Mama: A to dobrze, bo juz myslalam, ze palicie papierosy.
- Tatusiu, dlaczego ty masz biala skore, mama rowniez ma biala skore, a
ja mam czarna?
- Synku, ciesz sie, ze nie szczekasz, taka byla balanga!
- Mamusiu, czy diabel jest mezczyzna?
- Nie, jest o wiele gorszy od mezczyzny.
- A wiec jest kobieta...
Maly Kazio podaje sprzedawczyni na targu sloiczek i prosi o nalanie
smietany.
- Placisz 10 tysiecy - mowi sprzedawczyni, podajac pelny sloik.
- Mamusia polozyla pieniazki na dnie sloika...
- Mamusiu, czy to tatus kupil to nowe futro?
- Syneczku, gdybym ja liczyla tylko na tatusia, to i ciebie by na
swiecie nie bylo...
Przychodzi corka do matki i mowi:
- Mamusiu jestem w ciazy.
- Dziecko, a gdzie ty mialas glowe?
- Pod kierownica mamusiu.
Pewna pani postawila sobie za cel, ze odpowie na wszystkie pytania
swojego malego dzieciaka (jest taki wiek, ze zadaja ich duzo), nie dala
jednak rady chociaz sie bardzo starala i przylala dzieciakowi. Jak
brzmialo pytanie po ktorym malec dostal lanie?
"Mamusiu dlaczego mamusia gryzie syfon?"
- Co trzeba zrobic, zeby isc do nieba? - Pyta ksiadz na lekcji religii.
Dzieci kolejno odpowiadaja:
- Trzeba pomagac rodzicom!
- ... byc dobrym!
- ... chodzic do kosciola!
A Kazio wola:
- Trzeba umrzec!
- Wiesz, mamo, Kazio wczoraj przyszedl brudny do szkoly i pani go za
kare wyslala do domu!
- I co pomoglo?
- Tak, dzisiaj cala klasa przyszla brudna.
- Karolinko, czemu placzesz?
- Aaaa, bo wujek spadl z drabiny i polamal szafke i stlukl lustro....
- I co, zal Ci wujka? Stalo sie mu cos?
- Nieeee, ale moj brat to widzial, a ja nieeeeeee.....
Lekcja religii w szkole:
- Kto byl pierwszym czlowiekiem na Ziemi?
- Blake! - odpowiada Grzes.
- Co ty opowiadasz! Pierwszym czlowiekiem byl Adam!
- No wlasnie! Pamietalem, ze to ktos z 'Dynastii'!
- Mamo, dzis na lekcji pan od matematyki pochwalil mnie!
- To bardzo ladnie, a co powiedzial?
- Ze wszyscy jestesmy idiotami, a ja - najwiekszym!
- Babciu, jak ci smakowal cukierek?
- Bardzo dobry.
- Dziwne! Ania go wyplula, pies go wyplul, a tobie smakowal...
Idzie facet z synkiem przez park. W pewnej chwili minela ich kobieta ...
taka wiecie :)8 i w ogole ...
Facet mowi:
- Ale DUPA...
- Co powiedziales tatusiu?
- CO?! Dudek! Powiedzialem Dudek!
- A co to jest Dudek?
- Dudek to jest taki ptaszek. Tu ma taki dziobek (pokazuje), a tu ma
taki czubek (tez pokazuje)
- A czy Dudki moga miec dzieci?
- Jasne, ze moga.
- A jak sie nazywaja te dzieci?
- No one nazywaja sie dudududeczki.
- Aaaaaaaaaa jak wygladaja teee dudududeczki?
- No tu maja takie dziobki (pokazuje), a tu maja takie czubki (tez)
- Aaaaa tatusiu czy te dudududeczki moga miec ... dzieci?
- Jasne, ze moga (lekko poddenerwowanym glosem).
- A jak sie te dzieci nazywaja?
- Naaaaaaazywajaaaaaa sieeee dudududeczki (dalej tym poddenerwoweanym)
- A jak wygladaja tatusiu?
- No tu maja takie czubki no! A tu maja takie dziobki!!! (wscieklym
glosem).
- A czy one moga miec ...
- DUPA, DUPA, Powiedzialem DUPA... (krzyczy tatus).
Jas do Magdy:
- Magda, chodz cie bzykne!
- Nie moge, mam okres.
- Ej Magda, ty ciagle z ta szkola!
Mowi Jas do tatusia:
- Czy moge isc na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero bedziesz mogl jak dorosniesz i bedziesz mial do pepka.
Mija rok.
- Tatusiu. Czy moge isc do kina na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero pojdziesz jak bedziesz mial do pepka.
Za rok sytuacja powtarza sie.
- Tatusiu. Czy moge isc na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero jak bedziesz mial do pepka.
Na to Jas chwyta swoja meskosc, przeklada przez ramie i probuje
dociagnac do pepka..
- O kurde jeszcze mi troche brakuje.
Tato, dlaczego ty masz 4 guziki przy rozporku, a ja tylko 2?
- Bo ty masz malego ptaszka, a ja wiekszego.
Malec zobaczyl ksiedza w sutannie i wola:
- Tato! Ksiadz to chyba ma orla!
Nauczyciel na lekcji polskiego pyta sie Stasia:
- Jaki to czas? Ja sie kapie, ty sie kapiesz, on sie kapie...
- Sobota wieczor, panie profesorze.
- Mamo, mamo, ja juz nie chce braciszka!
- Zamknij sie gowniarzu! Bedziesz jadl co ci ugotuje!
Pani w szkole pyta dzieci jakie rzeczy mozna zjesc. Uczniowie wymieniaja
rozne smakolyki: owoce, warzywa, slodycze itp. Pani pyta sie w koncu
Jasia:
- A ty Jasiu, co nam powiesz?
- Ja mysle, ze mozna zjesc lampe.
- Co ty, jak to? Skad ten pomysl?
- Bo kiedys jak rodzice lezeli juz w lozku, mama powiedziala do taty:
"Zgas lampe, to wezme do buzi"...
W czasie zjazdu absolwentow stary profesor pyta dawnego ucznia:
- A, ty Jasiu, ile masz dzieci?
- Osmioro! - odpowiada z duma byly uczen.
- No, tak - mruczy nauczyciel - W klasie tez nigdy nie uwazales.
Maly chlopiec placze na ulicy.
- Co sie stalo, synku? - pyta starsza pani.
- Mama dala mi pieniadze na chleb i mleko, a ja je zgubilem. Teraz na
pewno dostane lanie...
- Masz tu pieniadze na chleb i mleko i juz nie placz - starsza pani
glaszcze chlopca po glowie i odchodzi.
Chlopiec biegnie na rog ulicy do dwoch kolezkow i wola:
- Jeszcze trzy takie i mozemy isc do kina!
Ojciec do dorastajacej corki:
- Z kim calowalas sie dzisiaj w parku?
- W ktorym parku, tatusiu?
U dentysty mama prosi synka:
- A teraz badz grzeczny i powiedz ladnie "aaa", zeby pan doktor mogl
wyjac palce z twojej buzi.
Przedszkolak opowiada koledze:
- Moja starsza siostra widzi w ciemnosciach...
- Bujasz!
- Mowie prawde! Wczoraj siedziala ze swoim chlopakiem w ciemnym pokoju i
mowila: "Jestes nie ogolony!"
Byl sobie Jas i Malgosia. Jas mowi do Malgosi:
- Malgosiu, mogla bys wejsc na drabine i zerwac to jablko na samej
gorze?
- Dobrze, Jasiu, nie ma sprawy.
Malgosia wchodzi po drabinie, a Jas sie jej gapi pod spodnice. Malgosia
opowiedziala o tym mamie.
- Dziecko! Przeciez Jas chcial tylko zobaczyc twoje majteczki.
Po jakims czasie Malgosia znow opowiada mamie o podobnym zdarzeniu.
- Dziecko! Przeciez ci juz mowilam, teraz tez Jas chcial tylko zobaczyc
twoje majteczki...
- Tym razem nie bylam taka glupia i zdjelam!
Na lekcji biologii nauczycielka mowi:
- Pamietajcie, dzieci, ze nie wolno calowac kotkow ani pieskow, bo od
tego moga sie przenosic rozne grozne zarazki. A moze ktos z was ma na to
przyklad?
Zglasza sie Jasio:
- Ja mam, prosze pani. Moja ciocia calowala raz kotka.
- I co?
- No i zdechl.
Przed lekcja pani mowi ze przyjedzie grupa Chinczykow, i mowi takze do
Jasia, aby ten siadl z tylu i nie zadawal glupich pytan.
Lekcja. Dzieci sie pytaja jak sie zyje w Chinach...itp. Nagle pewien
Chinczyk podchodzi do Jasia i pyta sie:
- Dlaczego nie zadajesz pytan?
- Bo jak zadam jakies, to pan sie zdenerwuje.
- Nie, na pewno nie, no dobra wal.
Jasiu na to:
- Z ilu jest pan jajek?
Na to Chinczyk:
- No z czterech.
- Wiedzialem, bo z dwoch to nie bylby pan taki zolty....
Jasiu stoi przed komisja poborowa i co chwila przeciera oczy.
- Panie doktorze, ja jestem bardzo krotkowidzacy, prawie niewidomy.
- Niewidomy?
- Tak jest. Czy pan doktor widzi ten hak na suficie, bo ja go wcale nie
widze!
Pierwszoklasista szepce z przejeciem do nowo poznanej kolezanki:
- A ja wiem, co sie robi, zeby miec dzieci.
- A ja wiem - odpowiada kolezanka - co sie robi, zeby ich nie miec.
Grzesiek wraca ze szkoly. Juz od progu wola:
- Mamo! Dzisiaj na matematyce tylko ja odpowiedzialem pani na pytanie!
- A o co pytala?
- Kto nie odrobil lekcji.
Ojciec mowi do pietnastoletniego syna:
- Jestes juz na tyle duzy, ze powinnismy porozmawiac o sexie.
Na to syn:
- Dobra tato co chcesz wiedziec?
- Powiedz mi, Stasiu - zwraca sie narzeczony siostry do jej brata - czy
podpatrujesz nas przez dziurke od klucza, kiedy tu siedzimy sami w
pokoju?
- Tak, czasami - pada odpowiedz - ale rzadko, bo przewaznie robi to mama
i babcia.
Dziadek opowiada wnuczkowi bajke.
- Byl zamek, a w tym zamku same dziwy.
- Dziadku! To nie byl zamek, to byl burdel.
W pewnej szkole pani od polskiego probuje nauczyc Jasia poprawnej wymowy
rozmaitych, pieknych slow. polskich:
- Powiedz Jasiu "kura" ? - prosi na lekcji.
- No, kura - mowi Jasiu.
- Nie mowi sie "no, kura", tylko kura.
- No, "kura", przeciez mowie - irytuje sie Jasiu
- Ale powiedz Jasiu "kura" bez tego "no" - nalega pani - Wtedy bedzie
poprawnie.
- "Kura"... - wzdycha Jasiu.
- No!... - polonistka wpisuje piatke do dziennika.
- Kto cie nauczyl takich slow?!
- Swiety Mikolaj.
- Kto?
- Wczoraj jak wychodzil z mojego pokoju po polozeniu prezentu uderzyl
sie w szafe. I wtedy TO powiedzial.
Mloda nauczycielka geografii rozpoczyna swoja pierwsza lekcje w
ekskluzywnej szkole im. Stefana Batorego w Warszawie. Najgorsza ze
wszystkich klasa IV-ta "b" nie reaguje jednak na jej wejscie. Trwaja
krzyki, bojki miedzylawkowe, bieganina. W ogolnym tumulcie nikt nawet
nie slyszy jej slow. Zalamana biegnie do dyrektora i wybucha bezradnym
szlochem:
- Nie nadaje sie na wychowawczynie takiej mlodziezy, gotowa jestem
zlozyc natychmiastowe wymowienie.
- Niech Pani sie nie martwi, kolezanko - mowi doswiadczony pedagog.- Ja
pani pokaze wlasciwe metody postepowania...
Powracaja oboje do klasy, gdzie dyrektor uderza piescia w katedre, i
mocnym, zdecydowanym glosem przemawia:
- Cisza, gnojki! Niech wstanie natychmiast ten, kto potrafi naciagnac
prezerwatywe na globus!...
Zapada w klasie skonsternowana cisza. Po chwili wstaje najgorszy
rozrabiaka, piegowaty Kowalski z "oslej lawki":
- Przepraszam, panie dyrektorze? - odzywa sie drzacym glosem.- A co to
takiego globus?
- No wlasnie, Kowalski! - usmiecha sie triumfalnie dyrektor. - To jest
wasza nowa pani od geografii, ktora wytlumaczy wam, na swojej pierwszej
lekcji, jak wyglada globus.
- Tata, kto to jest ta duza pani z marmuru? Tam na pomniku?
- To jest, synku, Dziewica Orleanska.
- A dlaczego Orleanska?
- Bo z Orleanu...
- A dlaczego Dziewica?
- Bo z marmuru...
Po dlugim niewidzeniu sie, ciotka spotyka Marysie.
- Co slychac, Marysiu?
- Mamusia urodzila siostrzyczke.
- Ale przeciez wasz tatus jest juz od trzech lat za granica!
- Tak, ale czesto pisze...
- Bolku, jak nazywal sie Chrobry?
- Nie wiem.
- No, przeciez tak jak ty!
- Nowak?!
- Kaziu, czy sa jakies zwierzeta, ktore nie slysza?
- Owszem, panie profesorze, sa i gluche...
- Moja siostra jest chora na szkarlatyne... - oznajmia Kazio w szkole.
- To wracaj do domu, bo mi zarazisz cala klase - poleca wychowawczyni.
Po dwoch tygodniach Kazio pojawia sie na lekcjach.
- I co, siostra wyzdrowiala?- pyta sie nauczycielka.
- Nie wiem, bo jeszcze nie pisala...
- A gdzie ona jest?
- W Danii...
- Czy lubisz recytowac wierszyki? - pyta jeden z gosci malej coreczki
panstwa domu.
- Nie, ale mama zawsze mnie do tego zmusza, kiedy chce, zeby goscie
wreszcie poszli do domu...
Rozmawia dwoch kolegow ze szkolnej lawy:
- Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchorz. Ile razy mama
wyjezdza, on sie boi i idzie spac do sasiadki...
Nauczycielka sie pyta dzieci, jakie zwierzeta maja w domu. Uczniowie
kolejno odpowiadaja:
- Ja mam psa...
- Ja kota...
- U nas sa rybki w akwarium...
Wreszcie zglasza sie Kazio:
- A my mamy kurczaka w zamrazarce...
Na przystanku autobusowym maly chlopiec traca w noge starszego pana.
- Czy pan lubi lizaki?
- Nie.
- To prosze go na chwile potrzymac, bo musze zawiazac sznurowadlo.
Mala Zosia przedstawia sie gosciom:
- Jestem panna Zosia.
Po przyjeciu mama zwraca jej uwage, ze szescioletnia dziewczynka
przedstawiajac sie mowi tylko: "Jestem Zosia". Zosia zapamietala to
sobie i nastepnym razem przedstawia sie:
- Jestem Zosia, ale juz nie panna...
Mama pyta sie Jasia:
- Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz?
- Dzwonek, mamo.
Jasio i Malgosia na spacerze:
- Och, kochany, nie potrafie wyslowic tego uczucia, ktore porusza moje
wnetrze...
- Ze mna to samo. Nie powinnismy byli popijac tych sliwek browarem...
W szkole pani pyta sie dzieci:
- Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym?
- Jedni mowia, ze bylo, inni ze dopiero bedzie...
- A ty Malgosiu?
- Ja tam nie wiem, ale tata sie szykuje.
- Kaziu, dlaczego nie byles wczoraj w szkole?
- Bo wczoraj umarl moj dziadek...
- Nie klam, wczoraj widzialam twojego dziadka w oknie...
- Tatus wystawil go przy oknie, bo listonosz szedl z renta...
Lekcja polskiego. Pani pyta sie dzieci kto byl najwiekszym polskim
wieszczem. Nikt nie wie. Pani podpowiada:
- Ad...
Jasiu:
- Adam!!! - Dobrze, a jak mial na nazwisko?
Cisza. Pani znowu podpowiada :
- Mi...
- Michnik!!!
Masz tu 5 zl i idz do kina - mowi ojciec do syna w niedzielne
popoludnie.
- Nie chce!
- Dlaczego? Przeciez lubisz kino!
- Tak, ale jeszcze bardziej lubie byc jedynakiem...
Zagadnela Malgosia Jasia:
- Jasiu wyruch* mnie!
- No nieeeee....
- Jasiu, wyr* mnie pliiiiis!
- Nnnnoo.. Nie!
- Jasiu, kurwa, wyruch* mnie!!
- Noooo, ok.
Jas spuscil nachy w dol, stanal na srodku pokoju i mowi do Malgosi:
- A tera skocz na mnie!
Malgosia wziela solidny rozbieg, a Jas w ostatniej chwili odskoczyl w
bok i Malgosia przyp* w sciane. Jas na to:
- Hyhy, ale cie wyruchalem!
Na lekcji dzieci mowily jakie znaja waluty. Jasiu powiedzial, ze zna
'razy'.
- Nie ma takiej waluty Jasiu - upiera sie pani.
- Jest, bo jak siostra wrocila z wycieczki do Turcji, to ojciec ja
zapytal ile dala za ten sweterek, a ona powiedziala, ze dwa razy.
- Mamo, chlopcy zaczynaja mnie podrywac!
- W jaki sposob, coreczko?
- Rzucaja we mnie kamieniami....
Pani na poczcie zobaczyla jak Jasiu wrzucal list bez znaczka do Sw.
Mikolaja. Jako ze list bez znaczka nie mial szansy dojsc nigdzie, wiec z
kolezankami stwierdzily, ze przeczytaja. Jak postanowily tak zrobily, no
i czytaja:
"Drogi Swiety Mikolaju,
Pisze do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie stac mnie
nawet na znaczek. Pochodze z bardzo biednej rodziny i nie stac nas nawet
na jedzenie. Ale zawsze marzylem Sw. Mikolaju, zeby dostac pod choinke
narty, lyzwy i kombinezon narciarski, i pisze ten list bo moze tym razem
stanie sie cud i spelnia sie moje marzenia..."
Panie z poczty przeczytaly, wzruszyly sie losem Jasia, i postanowily
zrobic mu niespodzianke, i kupic mu prezenty pod choinke. Jak
postanowily, tak zrobily. Uzbieraly troche pieniedzy i kupily Jasiowi
narty i lyzwy, ale braklo im pieniedzy na kombinezon narciarski. Trudno,
wyslaly Jasiowi taki prezent jaki mialy. Za jakis czas ta sama pani z
poczty patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do Sw. Mikolaja,
wiec znowu wziela list i z kolezankami czyta:
"Drogi Swiety Mikolaju,
Dziekuje Ci bardzo za wspaniale prezenty. Dziekuje za narty, lyzwy i ten
kombinezon ktorego nie dostalem, ale ktory na pewno wyslales. Nie
przejmuj sie Sw. Mikolaju, to nie twoja wina. Ja wiem, po prostu te
k...y z poczty go wziely..."
Nauczyciel kazal Jasiowi napisac 100 razy: "Nie bede mowil TY do
nauczyciela."
Na drugi dzien Jasio przyniosl zeszyt, w ktorym to zdanie bylo napisane
200 razy.
- Dlaczego napisales 200 razy? Kazalem tylko 100...
- Zeby ci zrobic przyjemnosc, bo cie lubie stary!
- Tatusiu widzialem jak nasz sasiad gonil ruszajacy z przystanku
autobus...
- I co?
- Poszczulem go naszym Burkiem i zdazyl...
Pani zadala dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrazam sobie prace
dyrektora?'.
Wszystkie dzieci pisza tylko Jas siedzi bezczynnie zalozywszy rece.
- Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta sie nauczycielka.
- Czekam na sekretarke.
Jas i Malgosia ida na spacer w kierunku lasu. Jas jest milczacy i
nachmurzony, a Malgosia caly czas szczebiocze jak wrobelek. Weszli
miedzy drzewa.
- Malgoska, dupy dasz? - pyta rzeczowo Jas.
- Ot figlarz, prosil, prosil i wyprosil...
Na lekcji plastyki pani zadala dzieciom abstrakcyjny temat: panike.
Dzieci sie mozola rysujac sceny pozarow, terroru itp. Tylko Jasiu siedzi
beztroski. Narysowal duza, czerwona kropke.
- Co to ma byc?
- Panika.
- Dlaczego?
- Moja siostra kazdego miesiaca stawiala w kalendarzu taka kropke. W tym
miesiacu nie postawila. Zeby pani widziala, jaka w domu byla panika...
Przybiega dzieciak na stacje benzynowa z kanistrem:
- Dziesiec litrow benzyny, szybko!
- Co jest? Pali sie?
- Tak, moja szkola. Ale troche jakby przygasa.
- Powtorzmy tabliczke mnozenia - mowi ojciec do syna - na pewno wiesz,
ze dwa razy dwa jest cztery, a ile to bedzie szesc razy siedem?
- Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie latwiejsze przyklady?!
- Mamo, choinka sie pali! - wola Jasio z pokoju do matki zajetej w
kuchni.
- Choinka sie swieci, a nie pali - poprawia matka.
Za chwile chlopiec krzyczy:
- Mamo, mamo, firanki sie swieca!
- O, mama bardzo sie ucieszy - oznajmia synek wracajacemu ojcu. -
Wlasnie przed pol godzina zatelefonowala do ciebie do pracy...
- A teraz co robi?
- Jeszcze z toba rozmawia...
Ojciec z corka zwiedzaja muzeum. Przed posagiem Wenus z Milo ojciec
zauwaza:
- No i widzisz, coreczko, do czego doprowadza obgryzanie paznokci?
Do pewnej rodziny przyjechali goscie. Wszyscy siedza przy stole, a tu
wchodzi synek gospodarzy i na caly glos mowi:
- Mamo, a mi sie chce sikac!
- To idz sie wysikaj, ale na drugi raz mow, ze ci sie chce gwizdac.
Przychodzi pozniej:
- Mamo, mi sie chce gwizdac!
- To idz sobie pogwizdac.
W nocy synek spi z dziadkiem, ktory o niczym nie wie. Dziecko budzi sie
w srodku nocy i mowi:
- Dziadku, mi sie chce gwizdac!
- Nie wolno teraz gwizdac, bo jest noc.
- Ale mi sie naprawde chce gwizdac!
- Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz.
- Ale ja juz nie moge!
- To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha.
Pani zadala dzieciom ulozenie zdan z uzyciem slowa 'Prawdopodobnie'.
Dzieci napisaly historyjki typu: 'idzie zima, prawdopodobnie spadnie
snieg'. Jasio oczywiscie wymyslil cos innego:
- 'Moja starsza siostra bierze lekcje fortepianu. Ostatnio, jak
przyszedl do niej nauczyciel, ona zdjela majtki, on rozpial spodnie.
Prawdopodobnie nasraja do fortepianu.'
Jasio w szkole strasznie klal, czym gorszyl wszystkich w klasie. Pewnego
razu pani powiedziala, ze jezeli dziewczynki uslysza jak Jasio mowi cos
'brzydkiego' to maja wyjsc. Jasio wchodzi do klasy i mowi:
- Dziewczyny, tam na gorce burdel buduja!
Wszystkie dziewczyny uciekaja z klasy.
- Hej, kur*y gdzie lecicie? Tam dopiero fundamenty stoja! - krzyczy
Jasio.
Stoi maly Jasio na przystanku i czeka na tramwaj. Obok stoi elegancka
paniusia. Nagle zawial wiatr i poderwal jej spodnice do gory. Zlapala,
szybko opuscila na dol i mowi do Jasia:
- Mam refleks, chlopczyku, prawda?
- Nie wiem jak pani, ale my na to mowimy PIP.
Nauczycielka pyta ucznia:
- Jasiu, dlaczego nie byles wczoraj w szkole?
- Bo dwa dni temu siedzialem w parku na lawce, a pani przechodzila z
kolezanka. Za wami szlo dwoch facetow, ktorzy mowili: 'Ja bede rabal ta
z prawej a ty ta z lewej!'. No i myslalem, ze pani nie zyje.
Jasio wrocil ze szkoly i ojciec pyta go jak poszlo.
- Z matematyki dostalem piatke i raz w morde.
- A za co?!
- Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedzialem, ze 24. I
dostalem piatke. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytala.
- A dyc to jeden ch*j! - mowi ojciec.
- No wlasnie, tak samo jej powiedzialem.
- Jasiu, twoja siostra jest taka sliczna... Jak mi przyniesiesz pukiel
jej wlosow to dam ci na loda.
- A co pan mi da jak ostrzyge ja do zera?
Pani w szkole pyta Jasia:
- Powiedz mi kto to byl: Mickiewicz, Slowacki, Norwid?
- Nie wiem. A czy pani, wie kto to byl Zyga, Chudy i Kazek?
- Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka.
- To co mnie pani swoja banda straszy?
- Jasiu, masz dzis bardzo dobrze odrobione zadanie - mowi nauczycielka -
Czy jestes pewien, ze twojemu tacie nikt nie pomagal?
Dwoje maluchow zaglada przez dziurke od klucza do sypialni rodzicow.
Chlopiec mowi do siostry:
- Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalaja podlubac...
List z wakacji:
Tutaj jest pieknie, jestem bardzo zadowolony, duzo leze i odpoczywam.
Badzcie spokojni i nie martwcie sie o mnie.
P.S.
Co to jest epidemia ?
- Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podworku.
Matka wychyla sie z okna:
- Czego?!
- Bo Tomek nie chce wierzyc, ze masz zeza...
Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani:
- Prosze pani. Ten co siedzi tam z tylu, spierdzial sie!
- Jasiu. Nie mowi sie 'spierdzial' tylko 'zlamal powietrze'.
Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani:
- Prosze pani. Ten co przedtem zlamal powietrze, znowu sie spierdzial!
Przychodzi Jasio do sklepu miesnego:
- Ma pani mozg?
- Nie.
- No i dlatego pani tak glupio wyglada!
Mama pyta sie swego synka:
- Kaziu, jak sie czujesz w szkole?
- Jak na komisariacie: ciagle mnie wypytuja, a ja o niczym nie wiem.
Po przyjezdzie ze wczasow, mamusia sadza Jasia na stoleczek i pyta sie
go:
- Powiedz Jasiu. Co robil tatus jak mamusia byla na wczasach?
- No wiesz. Przychodzila tu taka ciocia.
- No i co, co?
- No wiesz. Tatus ja sadzal na stoleczku, zdejmowal jej plaszczyk,
bluzeczke.
- No i co jeszcze Jasiu, co? (Jasiu zaczyna sie wiercic na stoleczku)
- Zdejmowal jej majteczki, staniczek. I robili cos. Nie wiem jak to sie
nazywa, ale to co ty z wujkiem jak tatus byl na wczasach.
- Tato, dlaczego pies sasiadow juz nie szczeka?
- Nie pyskuj smarkaczu, jedz co ci przygotowalem!
Rozmowa w przedszkolu:
- Skad sie wziales na swiecie?
- Mama mowi, ze bocian mnie rzucil w kapuste.
- Aaa, to dlatego jestes glabem.
Pani pyta Jasia w szkole:
- Ile jest piec plus piec?
Jasio przebiera rekami w kieszeniach i mowi:
- Jedenascie!
Maly Jasio pyta mamy:
- Mamo, po co ty sie malujesz?
- Zeby ladnie wygladac.
- A kiedy to zacznie dzialac?
Przychodzi Malgosia do babci z pytaniem:
- Babciu skad sie biora dzieci?
Babcia zaklopotana:
- Malgosiu, Pan Bog ma skrzyneczke i kluczyk. Jezeli rodzice chca miec
dzieci to Bog otwiera skrzyneczke tym kluczykiem i wychodza dzieci.
Za jakis czas Malgosia zadowolona dzieli sie sekretem:
- Babciu bede miala dzieci!
Na to babcia oburzona:
- Malgosiu tylko Pan Bog ma kluczyk!
Malgosia na to:
- A Jas ma wytrych!
- Jasiu, dlaczego wczoraj nie byles w szkole?
- Bo musialem isc z krowa do byka.
- A nie mogl tego zrobic twoj ojciec?
- Nie, to musial zrobic byk!
- Tatusiu, skad ja sie wzialem na swiecie? - pyta sie Jas ojca.
- Bocian cie przyniosl.
- A ty skad sie wziales?
- Mnie tez bocian przyniosl.
- A babcie?
- Tez.
Kilka dni pozniej pani od polskiego zadala dzieciom wypracowanie na
temat: 'Opisz stosunki panujace w twojej rodzinie'. Jas zamiast
wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od trzech pokolen w naszej rodzinie
nie bylo zadnych stosunkow'.
Rozmawia dwoch przedszkolakow:
- Co to jest milosc francuska?
- To jest wtedy, gdy sie caluje w te miejsca gdzie sie robi siku.
- Aha, to znaczy w muszle, czy w sedes?
Wnuczek poszedl z babcia do kosciola w Zaduszki. Slucha jak ksiadz czyta
wypominki:
"Za dusze Jana, Marcina, Henryka, za dusze Adama, Andrzeja, Teofila..."
Chlopiec slucha, slucha, w koncu zaniepokojony ciagnie babcie za rekaw:
"Babciu, chodzmy stad, bo on nas wszystkich zadusi!"
Przychodzi Jasiu do domu ze szkoly i krzyczy:
- Mamo, mamo dzisiaj zrobilem dobry uczynek.
- No to mow.
- Koledzy podlozyli pineske szpicem do gory na krzesle nauczyciela. Juz
mial siadac kiedy ja odsunalem krzeslo.
Syn konczy osiemnascie lat. Ojciec daje mu w prezencie cygarniczke
stwierdzajac, ze od tego momentu pozwala mu palic.
- Dziekuje tato, ale ja rzucilem palenie dwa lata temu...
Za komuny:
- Jasiu, a co bys chcial na gwiazdke?
- Jaka, czerwona? Nasrac!
Policjant do malego chlopca palacego papierosa:
- Wczesnie zaczales palic!
- E tam wczesnie, juz jedenasta!
Rozmowa miedzy trzema dzieciakami w piaskownicy:
- A moj tatus kupil mi za granica siostsycke!
- Moj mial malo pieniazkow i kupil mi braciska w sklepie na osiedlu.
- Buuu! - rozbeczal sie trzeci - a my jestesmy biedni i moj tatus
wszystko musi robic sam!
Pani w szkole pyta sie dzieci jakiej pasty do zebow uzywaja. Malgosia:
- Ja uzywam Colgate.
- A dlaczego?
- Bo to numer 1 na swiecie...
- A ty Joasiu?
- Colodent, bo popieram polskie produkty.
- Bardzo dobrze...., a ty Jasiu jakiej uzywasz??
- BlendaMed!
- A dlaczego?
- Bo po niej sa twarde jaja!
- Jasiu, powiedz nam - pyta ksiadz na lekcji religii - Co musimy zrobic,
aby otrzymac rozgrzeszenie?
- Musimy grzeszyc, prosze ksiedza - pada odpowiedz.
Pani pyta dzieci:
- Powiedzcie mi dzieci jakies zwierzatko na A.
Jasio wstaje i mowi:
- A moze to karp???
- Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzatko na B.
Jasio na to:
- Byc moze to karp???
- Jasiu za drzwi!!!
Jasio wychodzi.
- Powiedzcie mi teraz zwierzatko na C.
Nagle drzwi sie otwieraja i Jasio mowi:
- Czyzby to byl karp???
Do sypialni rodzicow wchodzi Jasio i chowa sie za zaslonke. W tym samym
czasie do sypialni wchodza nadzy rodzice Jasia. Tata mowi:
- Kochanie zaczniemy od buleczki czy od kielbaski???
Jasio zza firanki:
- Moze potrzebna musztarda???
Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy:
- Dlaczego masz takie brudne rece?
- Bo bawilem sie w piaskownicy!
- Ale dlaczego masz czyste palce?
- Bo gwizdalem na psa!
Malgosia do Jasia po lozkowych igraszkach:
- Wiesz co Jasiu? Jestes lepszy niz tato.
- Wiem!
- Skad?
- Mama mi mowila...
Wchodzi pani do klasy i widzi, ze Malgosia wychodzi zza firanki i
poprawia sobie spodniczke. Po chwili wychodzi Jasio i podciaga sobie
rozporek. Pani pyta Jasia, co oni tam z Malgosia robili. Jasio:
- Nie wiem, jak to sie nazywa, ale to bedzie moje hobby do konca zycia.
Pewna dziewczynka postanowila zrobic babci prezent i nagrac jej na
imieniny plyte z zyczeniami. Stoi na ulicy i zatrzymuje samochody.
Zatrzymuje sie facet i pyta:
- A gdzie ty jedziesz dziewczynko?
- Jade do miasta nagrac babci plyte z zyczeniami.
Facet wzial dziewczynke, ale spodobala mu sie wiec wjechal w krzaki,
zdjal spodnie i mowi:
- No, to wiesz co masz robic?
A dziewczynka wziela kuta*a do reki, dmuchnela na niego dwa razy i mowi:
- Kochana babciu....
Pani do dzieci w klasie:
- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasowke.
Na to Jasiu:
- Ja ci dam stara kurwo klasowke, jak ci przypierdole to zobaczysz. Pani
z placzem poleciala do dyrektora:
- Panie dyrektorze. Chcialam zrobic klasowke a Jasiek powiedzial ze mnie
pobije
- Taki maly, rudy?
- No, tak
- Ooo! ten to potrafi przyjebac..
Na lekcji w Moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczcily
rocznice rewolucji pazdziernikowej. Sierjoza wraz z ojcem byl w fabryce
i pomagal w wykonywaniu zadan ponadplanowych. Wania wraz z mama i tata
sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci juz opowiedzialy, tylko Sasza
nie.
- No, Sasza pochwal sie jak uczciliscie ta rocznice?
- Bawilismy sie z tata w Armie Czerwona.....
- To bardzo ciekawe, a co robiliscie?
- Poszlismy do sasiadki. Tato ja zgwalcil, a ja ukradlem zegarek.
- Czy u was w domu wisi portret kochanego prezydenta Bieruta? - pyta sie
Jasia zaangazowana politycznie pani nauczycielka.
- Nie
- A towarzysza Stalina?
- Tez nie, ale gdy UB wypusci tatusia z wiezienia to on na pewno ich
powiesi - zapewnia Jasiu.
Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w helmie.
Mama: Jasiu, gdzie ty idziesz?
Jasiu: A ide na wojne, pozabijam paru Niemcow i wroce...
Mama: Nie boisz sie, ze cie zabija?
Jasiu: (ogromnie zdziwiony) Mnieee??? A za co???
Pewna rodzina wynajela sobie studenta do opieki nad synem Jasiem. Jasiu
bardzo lubil studenta, a student Jasia. Jednak kiedy Jasiu skonczyl te
(powiedzmy) 12 lat, rodzina postanowila Jasia uswiadomic. A ktoz sie do
tego lepiej nadaje niz student? Student oczywiscie poprosil o rozmowe z
Jasiem na osobnosci.
- Pamietasz, Jasiu, co robimy z tymi dziwkami co weekend?
- Oczywiscie, ze pamietam!
- To od dzisiaj musisz wiedziec, ze pszczolki i motylki robia to samo.
Jasio krzyczy do ojca:
"Tato barometr spadl!!!"
"O ile?"
"O jakies dwa metry..."
Do przedszkola dla dzieci katolikow oraz protestantow w Irlandii przybyl
na rutynowe badania lekarz. Maly protestant Johnny zauwazyl swoja
kolezanke - katoliczke Anne rozebrana do naga, uwaznie sie jej
przyjrzal, po czym skomentowal:
- Nigdy bym nie przypuszczal, ze roznice miedzy protestantami a
katolikami sa az tak wielkie.
Pani na lekcji biologii pyta:
- Jasiu, powiedz mi ile pies ma zebow.
- Pies - odpowiada Jas - ma caly pysk zebow.
- Nasza nauczycielka mowi sama do siebie, czy wasza tez?
- Nie, nasza mysli, ze jej sluchamy!
- Tato daj mi tysiac zlotych!
- Na co?
- Ide na msze i potrzebuje na napiwek dla ksiedza!
Zdenerwowana mama do coreczki:
- Wiesz co sie dzieje z malymi dziewczynkami, ktore nie zjadaja
wszystkiego z talerza?! - mowi zdenerwowana mama.
- Wiem, pozostaja szczuple, zostaja modelkami i zarabiaja kupe forsy.
Dumny ojciec do synka:
- Bocian przyniosl ci siostrzyczke, chcesz ja zobaczyc?
- Pozniej - pokaz mi najpierw bociana.
- Zabraniam ci uzywania brzydkich slow - strofuje ojciec syna.
- Alez tato, tych slow uzywal Mikolaj Rej!
- Juz wiecej sie z nim nie baw!
- Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z woda do sypialni?
- Bo tata prosil, zeby go o piatej po cichu obudzic...
- Aniu, czy temu chlopcu, z ktorym dzis bylas na randce, caly czas
mowilas: "nie", tak jak ci kazalam?
- Tak, mamusiu!
- A co on ci proponowal?
- Na przyklad pytal:
"Czy nie przeszkadza ci, ze cie tu dotkne?",
"Czy nie przeszkadza ci, ze tu wloze paluszek?"...
- Od dzis bedziemy liczyli na komputerach! - oznajmila nauczycielka
- Wspaniale! Znakomicie!! - ciesza sie uczniowie.
- No to kto mi powie, ile bedzie piec komputerow dodac dwadziescia jeden
komputerow?...
- Kaziu, jesli powiem: "Jestem piekna", to jaki to czas?
- Czas przeszly, prosze pani!
Mama kapie sie w wannie. Nagle wchodzi Wacus i pyta:
- Mamusiu co to takiego?
Zaklopotana mama po krotkim namysle odpowiada:
- Szczoteczka do zebow ; taka duza szczoteczka...
- E tam wcale nie duza. Tatus to ma szczoteczke i to na kiju! Widzialem,
jak ciocia Lusia zeby nia czyscila.
Nela nosi na lancuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przyglada sie
uwaznie.
- Podoba ci sie moj samolocik?
- Owszem, ale raczej podziwiam lotnisko.
- Mamusiu, nasz sasiad powiedzial, ze jestes fajna babka, i chetnie by
cie zarznal...
- Zerznal synku, zerznal...
Jas z Malgosia spacerowali sobie po parku. Byla piekna pogoda, po
alejkach jezdzily dzieci na rowerach, spacerowali zakochani. A ze byla
wiosna i w ogole, nabrali ochoty na male bara-bara... Znalezli
odpowiednie miejsce, Malgosia polozyla sie wiec na trawie, na niej
Jasio... Nagle Malgocha:
- Aaaaaaachhh!!!
- Tak ci dobrze Malgosiu?
- Nie, ale mi jakis rower przejechal po szyi...
- Mamo, ile jest pasty do zebow w tubie?
- Nie mam pojecia, syneczku.
- A ja wiem! Od telewizora do kanapy!
Pani w szkole do Jasia:
- Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro przyprowadzisz ojca
do szkoly!!
Jasio na to (spokojnie):
- Ja nie mam ojca.
- A co mu sie stalo? - pyta zdziwiona nauczycielka.
- Walec go przejechal.
- No to niech przyjdzie matka.
- Matke tez przejechal walec.
- A dziadka masz? - powiedziala z odrobina zwatpienia.
- Nie.
- Czy jego tez przejechal walec?! - pytanie wykazywalo nieomal
zdumienie.
- Tak.
- A babcie?!? - tu glos nauczycielki zaczal objawiac brak nadziei na
uzyskanie pomyslnej odpowiedzi.
- Tez. - odpowiedzial (po raz trzeci monosylaba) Jasiu.
- Ale chyba masz jakiegos wujka czy jakas ciocie ktorzy unikneli tej
strasznej smierci!??! - zapytala pelna zwatpienia, juz prawie nie
wierzac, ze Jasio jej ulzy.
- Nie. - glos Jasia byl tak samo spokojny jak na poczatku. - Wszystkich
przejechal walec.
- Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz?? - zaczela sie uzalac nad nim
nauczycielka.
- Nic - odparl rezolutny Jasio. - Bede dalej jezdzil walcem.
Ida sobie Jas i Malgosia przez las na msze. A ze czasu mieli duzo, wiec
sie (khm.. khm..) na chwilke zatrzymali. Wreszcie doszli i w te pedy do
konfesjonalu.
Jas sie spowiada:
- Raz zgrzeszylem z Malgosia, jak szlismy przez las...
Malgosia sie spowiada (byla druga w kolejce):
- Zgrzeszylam z Jasiem dwa razy...
Ksiadz:
- ????? dwa ? on mowil, ze raz...
Malgosia:
- Ale on zapomnial, ze my jeszcze bedziemy wracac...
Przychodzi maly Jasio do sklepu, kladzie na ladzie wesz i ...
- COCA COLE poprosze!
Ale chlopczyku co ty rob....
- Za wsze COCACOLA! intonuje Jasio.....
- Jasiu kim jest twoj ojciec?
- On jest chory.
- Ale co on robi?
- Kaszle.
- Co Jasiu robi w skladzie przezerwatyw ????
- Przygotowuje KINDER-Niespodzianki
Pani na lekcji biologii do dzieci:
- Z czego sklada sie serce?
Jasiu:
- Z dwoch komor, z dwoch przedsionkow i nozek.
- Jasiu, serduszko ma nozki???!
- Slyszalem jak tata mowil w nocy: No serduszko, rozloz nozki!
Jas z Malgosia ida przez las. Nagle zauwazyli w krzakach kochajaca sie
pare.
- Jasiu, co on jej robi? - pyta Malgosia.
- Mierzy jej temperaturke... - odpowiada Jas.
Ida dalej i widza druga parke, trzecia, czwarta... Doszli do polany.
- Jasiu, a moze i ty zmierzysz mi temperaturke? - proponuje zalotnie
Malgosia.
- No nareszcie, bo juz mi rtec po nodze cieknie...
Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazujac palcem na czarne jagody
pyta nauczyciela:
- Co to jest prosze pana?
- Czarne jagody Jasiu.
- A dlaczego one sa czerwone?
- Bo sa jeszcze zielone!
Mala Kasia bawi sie z dziecmi na plazy.
Przybiega do matki z placzem:
- Mamo, jakies dziecko uderzylo mnie w glowe!
- A kto to byl, chlopiec czy dziewczynka?
- Nie wiem, bo bylo gole!
Jasio dostal od cioci z zagranicy niezwykly upominek - aparat do
wykrywania klamstw. Nazajutrz wraca ze szkoly i od progu wola:
- Dostalem piatke z matmy!
Aparat:
- Piiip!
Mama strofuje synka:
- Nie klam! Bierz przyklad ze mnie. Gdy chodzilam do szkoly, mialam same
piatki!
Aparat:
- Piiip!
Ojciec dodaje:
- Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce sie wam uczyc. Gdy ja chodzilem
do szkoly...
Aparat:
- Piiip!
Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz owsianki, a
powiem policji", "Jeszcze raz zobacze dziury w spodniach, pojde na
policje...". Maly Michal ma tego dosc. Zjawia sie pewnego dnia w
komisariacie z rozbitym kolanem i pyta:
- Czy byl tu moj tato?
- A o co chodzi?
- Czy skarzyl, ze rozdarlem spodnie?
Policjant troche zdziwiony zorientowal sie szybko i mowi z usmiechem:
- Tak, twoj tato byl tutaj.
- W takim razie, ja panu tez cos powiem: moj tato w nocy pedzi bimber w
piwnicy!
Pani kiedys w szkole oglosila konkurs na najladniejsze zdanie z wyrazem
ananas. Nastepnego dnia dzieci przynosza i czytaja swoje zdania, a Jasio
siedzi cichutko. W koncu pani mowi:
- No Jasiu, a moze posluchamy twojego zdania?
Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytac:
- Wczoraj tatus kupil cala skrzynke jablek. Sam je wszystkie zjadl,
ananas wypial dupe.
Pani w szkole oglosila konkurs na wypracowanie z udzialem sfer wyzszych,
o milosci, i w dodatku z watkiem dramatycznym i religijnym.
I Jasiu napisal to tak:
'O Boze, krzyknela hrabina. Zaszlam w ciaze, ale nie wiem z kim!'
I wygral.
Pani polecila dzieciom napisac wypracowanie na temat "Matka jest tylko
jedna". Nastepnego dnia pani pyta dzieci:
- Aniu??
- Najbardziej kochamy nasza mame, bo Matka jest tylko jedna ..
- Bardzo ladnie..
W koncu przyszla kolej na Jasia, wiec czyta:
"Wieczorem, gdy ojciec z matka do stolu zasiedli, krzykneli na Malgosie
by z lodowki przyniosla trzy flaszki Wyborowej. Malgosia poszla do
lodowki i krzyknela:
'Matka! Jest tylko jedna!'"
Jasiu mial napisac zdanie zlozone, ktore zawierac bedzie dwa wyrazy
'pieknie'. Mysli, mysli ......:
'Wieczorem Malgosia wrocila do domu i powiedziala ze jest w ciazy, a
ojciec na to: 'pieknie, ku**a, pieknie!'.
Byla w szkole pogadanka o koniecznosci mycia zabkow przed spaniem. Na
drugi dzien pani chce sprawdzic, czy dzieci zapamietaly. Wziela do
tablicy Jasia. I pyta:
- Jasiu, co trzeba zrobic przed spaniem.
Jasiu nic.
- No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robia przed spaniem
twoi rodzice?
Jasiu, juz w lepszym humorze, bo juz zna odpowiedz, ale troche sie
waha.. - Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy?
Na lekcji matmy:
- Nowak, podaj liczbe dwucyfrowa.
- 34.
- A jesli przestawisz cyfry?
- Nie wiem.
- Siadaj. Kowalski, podaj liczbe dwucyfrowa.
- 18.
- A jesli przestawisz cyfry?
- Nie wiem.
- Jasiu, podaj...
- 33.
Przychodzi ucieszony Jasiu do domu, i mowi:
- Mamus, dostalem piatke z polskiego!
- Co sie cieszysz, i tak masz raka.
- Mamusiu dzieci w szkole mowia, ze duzo jem.
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj sie to nie prawda, tylko zjedz zupke bo
mi wanna potrzebna.
- Mamusiu dzieci w szkole mowia, ze mam dlugie zeby!
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj sie, to nie prawda, tylko nic juz nie mow
bo mi podloge rysujesz.
- Mamusiu, dzieci w szkole mowia mi ze mam duze okulary!!
- Jasiu, nie przejmuj sie, zdejmij je w przedpokoju, umyj rece i chodz
na obiad.
Po jakims czasie do domu wraca naprany ojciec i od progu wola:
- Cholera jasna, kto tu kolarzowke w przedpokoju postawil!!!
Skarzy sie Jasiu mamie:
- Mamo, dzieci mowia ze jestem wampirem.
- Nie przejmuj sie i jedz szybciej ten barszczyk bo ci skrzepnie!
- Tato, wszyscy sie smieja ze mam same dwoje.
- Pij, nie p*.*dol!
- Tato, daleko jest ta Ameryka?
- Nie godej tela, ino wiosluj!
- Tato, dlaczego babcia biegnie zakosami?
- Podawaj naboje, nie p*.*dol!
- Tato, znalazlem babcie!
- Tyle razy Ci mowilem zebys nie kopal dolkow w ogrodku!
- Jasiu, nie obgryzaj paznokci - krzyczy mama.
- Jasiu, powtarzam nie obgryzaj paznokci.
- Jasiu, do cholery nie obgryzaj babci paznokci bo zamkne trumne!!
- Jasiu dlaczego spozniles sie do szkoly?
- Bo pewnej pani zginelo 100 000 zl.
- I co? Pomagales szukac?
- Nie! Stalem na banknocie i czekalem az odejdzie!!
Pewnego razu maly Jasio wszedl do pokoju rodzicow i przylapal ich na
uprawianiu seksu. "Tatusiu, co robisz ?" - pyta Jasio.
"Ehm.. nooo... mamusia chciala miec bobaska..." - mowi tatus.
Na to Jas kladzie sie obok mamusi i mowi: " no to ja chce rowerek!"
Na lekcji nauczycielka pyta sie dzieci kim chcialyby zostac w
przyszlosci. Padaja rozne zawody: stolarz, lekarz, rzezbiarz,
nauczyciel, itp.
Gdy padlo na Jasia, powiedzial tak:
- Chcialbym zostac specjalista od dewiacji seksualnych.
Pani troche sie speszyla, ale chwile potem mowi do Jasia:
- No to w takim razie powiedz nam Jasiu co to znaczy.
Jasio zastanawia sie, mysli gleboko i zaraz potem mowi:
- Ja to pani wytlumacze na przykladzie: tam oto na przystanku PKS stoja
trzy kobiety i jedza lody:
jedna gryzie, druga ssie, trzecia lize loda. Niech pani powie, ktora z
nich jest mezatka?
Pani po glebszym zastanowieniu powiedziala, ze ta, ktora ssie.
Na to Jasio:
- Nieprawda, bo ta, ktora gryzie, bo ma obraczke.
A to o czym pani mowi to sa wlasnie dewiacje seksualne.
Pani polecila dzieciom napisanie zdan, w ktorych wyraz "pieknie"
wystepowalby raz, dwa lub trzy razy. Nastepnego dnia pani egzekwuje
prace domowa.
- Aniu?
- "Morze PIEKNIE szumi..."
- Dobrze. Bozenko?
- "Morze PIEKNIE szumi i ptaki PIEKNIE spiewaja..."
- Doskonale. Jasiu? (przy Jasiu sa zawsze jakies jaja)
- Wczoraj moja siostra przychodzi wieczorem do domu i mowi do ojca:
"Tato, zaszlam w ciaze."
Na to ojciec:
"No to pieknie, pieknie, k...., pieknie..."
Nauczyciel polecil uczniom napisac wypracowanie na temat: "Jak trzeba
sie uczyc?". Jasio napisal:
-"Im wiecej sie czlowiek uczy, tym wiecej umie. Im wiecej umie, tym
wiecej zapomina. Im wiecej zapomina, tym mniej umie. Im mniej umie, tym
mniej zapomina. Wiec po co sie uczyc?!".
Jasio na lekcji religii z zakonnica. Zakonnica zadaje dzieciom taka
zagadke:
- Jest rude, ma puszysty ogon, skacze po drzewach i je orzechy. Co to?
Jasio sie zglasza i odpowiada:
- Na 99% jest to wiewiorka, ale jak znam siostre, to moze byc Jezus...
- Jasiu - pyta sie pani - biorac pod uwage twoje lenistwo, jakim
zwierzeciem chcialbys byc?
- Wezem.
- A dlaczego?
- Bo leze i ide....
- Prosze pani, ja sie w pani chyba zakochalem - mowi dziesiecioletni
Jasiu.
- Przykro mi Jasiu, ale ja nie lubie dzieci.
- A kto lubi, bedziemy uwazali.
- Powiedz mi, Jasiu - pytaja malego chlopca - czy twoja matka jest
chora, ze lezy w lozku?
A Jas na to:
- Nie, tylko sie boi, zeby ojciec lozka na wodke nie sprzedal.
Nauczycielka zadala dzieciom wypracowanie pt. "Co moj tata robi po
pracy?". Pisze Jas, syn milicjanta.
"Tato po pracy zawsze bierze gazete i idzie do ubikacji. Chyba bedzie
srac, bo czytac przeciez nie umie..."
Lekcja biologii.
- Jak sie nazywa najwiekszy zwierz mieszkajacy w naszych lasach?
- Pyta sie pani Jasia.
- Dzwiedz.
- Chyba niedzwiedz?
- Jesli nie dzwiedz, to ja nie wiem.
W szkole na lekcji biologii, pani kazala dzieciom, aby dowiedzialy sie w
domu, co to jest penis. Jasio przychodzi do taty i pyta sie:
- Tato co to jest penis?
- Nie moge ci powiedziec, bo jestes za mlody.
- Ale pani w szkole kazala!
Tata chcac nie chcac wzial Jasia do pokoju, zdjal spodnie i mowi:
- Patrz, to jest wlasnie penis.
Jasio usmiechnal sie i po odrobieniu lekcji poszedl na spotkanie z
Malgosia.
Malgosia mowi:
- Nic nie moglam z taty wyciagnac. A ty Jasiu moglbys mi powiedziec?
Jasio odparl, ze chetnie, wzial ja za reke i poszedl z nia w krzaki,
zdjal spodnie i mowi:
- Patrz, to jest <font class="red">PIP</font>, a penis jest to takie cos tylko ze dwa razy
wieksze.
- Mamusiu, dzieci w szkole mowia, ze mam duze uszy!
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj sie, to nie prawda, tylko nie krec tak
glowa, bo znowu bedzie tornado.
Pani pyta dzieci, na czym spia ich rodziny w domu. Dzieci odpowiadaja
roznie; jedni na wersalkach, inni na tapczanach, itd..
- A u was w domu Jasiu? - Pyta pani.
- No, ja to prose pani spie na materacu, ale moi rodzice to chyba na
snurku...
- Jak to na sznurku??? - Dziwi sie pani.
- Dokladnie nie wiem - mowi Jasio - ale slysalem rano jak mamusia mowila
do tatusia: 'stary, spuszczaj sie szybciej, bo nie zdazysz do roboty...'
Przychodzi maly (8 lat) Jas do szkoly, ma cala opuchnieta i czerwona
twarz, pani sie pyta:
- Co sie stalo Jasiu?
- Ooossss
- No co sie stalo....
- Ooooosssssaaaaa
- Co osa?? Ugryzla cie??
- Nie, tato lopata zabil!
Dzieci mialy przyniesc do szkoly rozne przedmioty zwiazane z medycyna.
Malgosia przyniosla strzykawke, Kasia bandaz, a Basia sluchawki.
- A ty co przyniosles? - Pyta nauczycielka Jasia.
- Aparat tlenowy!
- Tak...? A skad go wziales?
- Od dziadka.
- A co na to dziadek?
- Eeeech... cheeee....
Maly Jasio pyta nauczycielke:
- Plose pani, cy dzieci moga miec dzieci?
Nauczycielka odpowiada mu:
- Alez Jasiu, co ty mowisz ?! To zupelnie niemozliwe!
Jas odwraca glowe do Oli i mowi:
- No i cego sie bois, glupia...
Jasio w sytuacji intymnej z Malgosia. Piesci ja i piesci, a tu nagle
czuje cos wilgotnego i miekkiego. Pyta sie:
- Co? okresik?
A na to Malgosia:
- Nie. Rozwolnionko.
Jasio zostal dyscyplinarnie wyrzucony z przedszkola. Trafil do innego.
Pyta sie tam znajomego:
- Mozna palic?
- Da sie, spoko.
- Mozna pic wode?
- Spoko, jak sie podzielisz z wychowawca to on nawet da szklo.
- A dziewice sa?
- Czys ty zglupial ? Co Ty ? W ZLOBKU jestes?
Idzie babcia, Jasio i Malgosia przez park. Jas pyta babcie:
- Babciu skad sie biora dzieci?
Babcia: no, bociany je przynosza.
Malgosia do Jasia: powiedz jej prawde bo umrze i nie bedzie wiedziala
Na lekcji polskiego w piatej klasie pan nauczyciel pyta sie uczniow czy
znaja znaczenie slowa "rarytas".
- No dzieci, powiedzcie co dla was jest rarytasem?
- Banany, pomarancze - mowi Hania.
- Bulka z maslem i z szynka - mowi Stasiu.
- Tyleczek szesnastoletniej dziewczyny - mowi Jasiu.
Pan nauczyciel wyrzucil go z klasy i kazal na drugi dzien przyjsc z
ojcem. Na drugi dzien Jasiu przychodzi do klasy i siada w ostatniej
lawce.
- Jasiu, dlaczego przyszedles bez ojca i dlaczego siadasz w ostatniej
lawce?
- Bo tatus powiedzial, ze jak dla pana tyleczek szesnastoletniej
dziewczyny nie jest rarytasem, to pan jest pedal i mam sie od pana
trzymac z daleka.
Pani do Jasia: powiedz wierszyk ..
Jasio:
Morze, polskie morze,
Stoi w tobie dziewcze hoze.
A w tym morzu swisty, gwizdy,
Woda siega jej do kolan
Pani:
Jasiu, gdzie tu rym ?
Jasio:
jak wody przybedzie
to i rym bedzie...
- Dlaczego ciagle spozniasz sie do szkoly? - pyta nauczycielka Jasia.
- Bo nie moge sie obudzic na czas...
- Nie masz budzika?
- Mam, ale on dzwoni wtedy gdy spie.
Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca sie do ojca:
- Tatusiu, czy moglbys mi podpowiedziec jakies zdanie o katastrofie?
- W domu nie ma ani kropli wodki.
- Jasiu, podaj przyklad jakiegos zbiegu okolicznosci.
- Moj ojciec ozenil sie i moja matka wyszla za maz doslownie w tym samym
czasie.
Jasiu mial slabe oceny. Mama mowi wiec do taty:
- Porozmawiaj z Jasiem po mesku, zobacz na jego oceny, przemow mu do
rozumu.
Ojciec pomyslal, wzial flache i puka do Jasia:
- Moge wejsc?
- Wejdz tato, prosze.
- Przyszedlem pogadac - dziobniemy po kieliszku?
- Dobra
Popili troszke:
- Moze zapalimy - mowi ojciec
Jasiu zdziwiony:
- Dobra - zapalimy
Po jakims czasie ojciec:
- No to co? Moze jakis swierszczyk?
No i wyjal z rekawa swierszcza i ogladaja, a Jasiu taki zaczerwieniony,
podniecony (wplyw alkoholu, papierosow no i w ogole z ojcem...)
- Tato, kto ma taaakie dziewczyny?
- PRYMUSI synu, prymusi.
W szkole na lekcji geografii pani pyta dzieci, w ktorym kraju jest
najcieplejsze klimat.
- W Rosji - odpowiada Jas.
- Z czego to wnioskujesz? - pyta zdziwiona pani.
- Bo, prosze pani, do nas w styczniu znad Wolgi ciocia przyjechala w
trampkach.
Dzwoni Malgosia do Jasia i mowi:
- Mam dla ciebie niespodzianke Jasiu.
- Tak? powiedz szybko co to.
- Wiesz jestem w ciazy.
- Bip bip bip nie ma takiego numeru, bip bip bip nie ma takiego numeru
Pani na lekcji polskiego prosi dzieci, aby ulozyly zdanie, w ktorym
bedzie nazwa ptaka. Zglasza sie Jas:
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak.
- No, moze byc. Ale zdania z dwoma ptakami juz nie ulozysz.
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak i wyrznal orla - przyjmuje
wyzwanie Jas.
- A z trzema ptakami?
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak, wyrznal orla i puscil
pawia.
- A z czterema ptakami, cwaniaczku?
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak, wyrznal orla, po czym
puscil pawia, az mu dwa gile wyszly z nosa.
- A z piecioma ptakami?
- Tata przyszedl do domu nawalony jak szpak, wyrznal orla, po czym
puscil pawia, az mu dwa gile wyszly z nosa i poszedl dalej pic na sepa.
W przedszkolu pani pokazuje dzieciom obrazek i pyta sie Jasia co na nim
widzi.
- Ogrodnik szczyna trawe.
- Alez Jasiu. Nie mowi sie szczyna trawe tylko scina trawe poza tym
poprawniej jest kosi trawe. Siadaj!
Po chwili kolega Jasia krzyczy:
- Prosze pani! Jasiu kosi pod lawke!
- Sluchaj Jasiu, zadam Ci zagadke. W ktorym miejscu jajka sa najbardziej
gorace? - pyta sie kolega Jasia.
- Nie wiem.
- Na patelni, oczywiscie!
- Eee, glupia zagadka.
- Dlaczego?
- Bo nie ma idioty, ktory by usiadl golym tylkiem na goraca patelnie.
- Spieprzajcie! - wola Jasio na stado kaczek. Slyszy to katecheta i
zwraca mu uwage. Nastepnym razem Jasio juz grzecznie zwraca sie do
kaczek:
- Idzcie sobie stad kaczuszki!
Znow slyszy to katecheta i mowi:
- No i widzisz jak spieprzaja!
- Dzieci, co to jest? - pyta sie nauczycielka biologii trzymajac w reku
wypchanego ptaka.
- To jest ptok - odpowiada Jas.
- Alez Jasiu, nie mowi sie ptok, tylko ptak. A moze wiesz, jak ten ptak
sie nazywa?
- Sraka - odpowiada pojetny uczen.
Malgosia po raz pierwszy dostala miesiaczki. Przerazona biegnie do Jasia
i mowi, ze jej krew leci. Jasio sprawe potraktowal powaznie.
- Rozbieraj sie - mowi.
Obejrzal dokladnie.
- Ja tam ekspertem medycznym nie jestem, ale cos mi sie widzi Malgocha,
ze ci jaja urwalo!
Mama wybrala sie z 7-letnim Jasiem na spacer.
- Zobacz synku, pajak je biedronke.
- A co to jest dronka mamusiu?
Jas zrobil nauczycielce kawal. Narysowal na jej stoliku muche. A zrobil
to tak doskonale, ze nauczycielka dlugo tlukla gazeta w blat zanim
zorientowala sie w czym rzecz. Rozzloszczona kazala przyjsc jego ojcu do
szkoly. Ten wysluchal w spokoju historii ktora opowiedziala
nauczycielka.
- Prosze pani to jeszcze nic. Jak w zeszlym tygodniu ten gowniarz
narysowal na plocie gola babe, to jeszcze dzisiaj wyciagam drzazgi z
przyrodzenia.
W szkole u Jasia bylo malowanie. Pani nauczycielka w ramach zajec z
plastyki chciala sprawdzic czy dzieci maja zmysl plastyczny. Wiec pyta
sie dzieci jak by pomalowaly klase. Dzieci opowiadaja swoje wizje klasy
po malowaniu. Doszlo do Jasia , wiec mowi:
- W zasadzie to podoba mi sie tak jak jest, tylko tu na srodku sciany
<font class="red">PIP</font> szlaczek.
Po tych slowach nauczycielka zlapala sie za glowe i mowi do Jasia:
- Jasiu jutro widze cie tu z ojcem.
Na drugi dzien Jasiu przychodzi do szkoly z ojcem. Nauczycielka
zrelacjonowala mu wiec tresc wczorajszej lekcji:
".. i na koncu mowi, ze na srodku sciany <font class="red">PIP</font> szlaczek."
Ojciec popatrzyl na Jasia i mowi:
- Alez Jasiu, to by ch*.*owo wygladalo!
Pani na lekcji rysunkow zadala temat do rysowania "Lenin w Polsce".
Dzieci rysowaly Lenina w Poroninie, Lenina przemawiajacego do Gorali,
Lenina na wycieczce w Tatry itp. Jasia rysunek byl inny i przedstawial
przod namiotu, z ktorego wystawaly dwie rozlozone nogi damskie przykryte
z gory dwoma nogami meskimi. Pani nauczycielka byla wielce zgorszona
takim rysunkiem ale po chwili refleksji zapytala:
- Jasiu, ta pani na dole to zapewne Nadiezda Krupska?
- Tak prosze pani, powiedzial Jasiu.
- Zatem ten pan na gorze to na pewno Lenin?
- Nie prosze pani, to nie Lenin a Feliks Dzierzynski.
- Jak to Jasiu, a gdzie Lenin?
- Lenin w Polsce prosze pani, czyz nie taki byl temat rysunku?
Rodzinka je spokojnie obiadek, az tu nagle wpada Jasiu i drze jape:
- Mamo, babciu, siostro, Tatus sie powiesil na poddaszu.
Wszyscy rzucaja lyzki i talerze i pedza po schodach na gore, a Jasiu
spokojnie:
- Prima apirilis...
No to wszyscy wielkie - UFFFFF -
A Jasiu konczy:
- ... bo w piwnicy.
Jas mowi do Malgosi:
- Malgosiu chodz skoczymy na numerek
- Oj, nie Jasiu bo zajde w ciaze
- Nie martw sie ja cos zaradze.
Skoczyli na numerek po czym Malgosia mowi:
- No to teraz radz.
Jasio wzial palnik acetylenowy wypalil Malgosi gdzie trzeba, polal
kwasem, wywiercil wiertarka, wysadzil dynamitem, polal ropa naftowa i
podpalil.
- Gotowe!
- A jak mimo tego zajde?
- No to jak juz sie urodzi, to nazwiemy go Mac Gyver...
Tatus wrocil z wywiadowki do domu. Jasiu, znajac stan swoich ocen,
spodziewal sie najgorszego. Tymczasem tatus poszedl do swojego pokoju i
nic. Po chwili przyszedl do Jasia pokoju, wyciagnal pol litra i mowi:
- Dalej Jasiu, wypijemy po jednym.
Jasiu w szoku. Pierwszy raz widzial takie zachowanie u ojca.
Po chwili tata wyciagnal papierosy i poczestowal syna. Jasiu kompletnie
zdezorientowany. Co jest grane?
Po jakims czasie tatus wyciagnal PLAYBOYA i zaproponowal wspolne
obejrzenie. U Jasia dezorientacja siega zenitu. Oglada panienki i nie
moze wyjsc z podziwu. W koncu pyta tatusia:
- Tata, ale dupy. Kto je pieprzy?
- Prymusi, Jasiu, prymusi.
Przychodzi siedmioletnia dziewczynka do ginekologa i mowi:
- Panie doktorze, mam klopoty z seksem oralnym!
Doktor odpowiada:
- Alez dziecko, ty masz jeszcze mleko pod nosem!
Dziewczynka:
- To nie mleko.....
Jasiu po wakacjach przychodzi do szkoly. Pani sie pyta:
- No, Jasiu...
- Nie Jasiu, tylko John!
- Wiec dobrze, John, gdzie spedziles wakacje?
- W Ameryce
- O, ladnie, a co ty tam robiles?
- Ano, lezalem na werandzie, szedlem na sniadanie, znowu lezalem na
werandzie, szedlem na obiad...
- Ale to chyba bylo nudno?
- Alez skad?
- No dobrze......A moze ty Malgosiu powiesz nam gdzie...
- No, no - Ja nie jestem Malgosia, tylko Veranda
Ida trzy dziewczyny przez podworko, 12, 13 i 14-latka.
12-latka pokazuje na biala plame na ziemi i mowi:
- Zobaczcie, ktos rozlal mleko!
13-latka powachala i mowi:
- To nie mleko, to sperma!
14-latka polizala i mowi:
- Na dodatek nie z naszego podworka...
Przy stole rodzinka zjada w ciszy i skupieniu obiadek. Nie rozmawiaja ze
soba ze wzgledu na to zeby nie robic przykrosci synkowi ktory od
urodzenia nic nie mowi.
W pewnej chwili synek zatrzymuje reke z widelcem w pol drogi do ust i
mowi:
- A gdzie kompocik?
W tym momencie rodzina znieruchomiala z zaskoczenia.
Po dluzszej chwili mamusia mowi przez lzy szczescia:
- Synku! Odezwales sie, przeciez ty nic nie mowiles!
A synek:
- No ale zawsze byl kompocik.
- To jest prawdziwy raj - zauwaza matka podczas pikniku za miastem.
- To prawda - odzywa sie synek - obok w krzakach widzialem nawet Adama i
Ewe!
Skacowany sasiad wraca do domu wieczorem. Zona nie chce go wpuscic, a ze
chce mu sie strasznie pic, puka do drzwi sasiadow. Otwiera mu ich maly
synek, i mowi, ze rodzicow nie ma w domu. Skacowany sasiad prosi o
szklanke wody. Chlopczyk przynosi mu, a on wypija duszkiem. Prosi o
nastepna. Malec przynosi, ale tylko pol.
- Dlaczego tylko pol? Prosilem o cala szklanke - dziwi sie sasiad.
- Maly jestem. Do kranu nie dosiegne, a z sedesu juz wszystko wybralem.
- Tatusiu co to znaczy paranoja?
- Idz do kuchni i spytaj sie siostry, mamy i babci, czy by sie oddaly,
gdyby jakis facet dawal im za to 100 dolarow.
Po chwili synek wraca z kuchni.
- Siostra powiedziala, ze zrobila by to bez wahania, mama, ze za 200, a
babcia to nawet za 50.
- Widzisz synu, mamy w domu 3 k*rwy, a brakuje nam pieniedzy. I to jest
wlasnie paranoja.
- Tatusiu, dlaczego babcia sie trzesie?
- Nie gadaj tyle, tylko zwiekszaj napiecie!
Siedzi berbec w piaskownicy, podchodzi do niego drugi:
- Ile mas lat?
-- Piec.
- A palis?
-- Pale.
- A pijes?
-- Pije.
- A chodzis na dziewcynki?
-- Niee.
- To mas ctery!
Corka do mamy:
- Mamo dzieci przezywaja mnie zyrafa.. czy to prawda ze mam dluga szyje?
- Alez skad.. ale zobacz przez tamten komin czy tata juz nie wraca..
Przychodzi synek do domu ze swiadectwem.
Ojciec oglada i widzi same dwojki. Syn stoi usmiechniety i czeka.
"Czego sie gowniarzu smiejesz, przeciez tu sa SAME dwojki" - i wyjmuje
pasek ze spodni.
Synek na to: "Spoko, ojciec, jeszcze tylko wp*.*dol i juz wakacje."
Rodzice mieli ochote na ...(takie tam)... ale nie chcieli zeby Malgosia
widziala, wiec wyslali ja na balkon i kazali mowic co widzi. Malgosia
stoi na balkonie i opowiada:
- Jedzie pan na rowerze, idzie pani z zakupami, o jakas dziewczynka stoi
na balkonie, pewnie jej rodzice tez sie pie*.*ola.
- Ten rysunek jest bardzo dobry - mowi nauczycielka do ucznia. -
Przyznaj sie kto ci go zrobil - ojciec, czy matka?
- Nie wiem, ja juz spalem.
- Co ty przyniosles w tym futerale na skrzypce? - dziwi sie nauczycielka
muzyki - Przeciez to pistolet maszynowy!!!
- Ale heca, ojciec poszedl robic skok na bank ze skrzypcami...
- Tatusiu, dlaczego my tak pozno przyszlismy do tego sklepu na zakupy?
- Nie gadaj tyle, piluj klodke......
- Tatusiu, czy mama na pewno wraca tym pociagiem?
- Nie gadaj tyle, tylko rozkrecaj szybciej szyny.
- Jasiu, gdzie twoj tatus?
- Wyjechal w waznej sprawie sluzbowej na 6 miesiecy, ale jak bedzie sie
dobrze sprawowal, to wroci wczesniej.
Ojciec do syna:
- Pamietaj synu, bys zawsze mial pieniadze, bo pieniadze oznaczaja:
'seks', 'taxi', 'wino', 'piekne kobiety'.
- A brak pieniedzy tato?
- Ha, to juz ponura proza zycia. I to znaczy wowczas: 'tramwaj',
'adapter', 'Kufelek piwa na kredyt', 'masturbacja' ...No i nasza mama...
Ojciec do syna:
- Calowales sie juz z jakas dziewczyna?
- Tak.
- I co mowila?
- Nie slyszalem mialem zatkane uszy jej udami.
Idzie dwoch ludozercow (ojciec z synem) brzegiem morza i zobaczyli
kobiete. Syn na to:
- Tato, zobacz, moze ja zjemy?
- Nieee.. stara i zylasta.
Ida wiec dalej, a tu pojawila sie mloda dziewczyna, zbudowana jak trzeba
itd.
- Tato, zobacz, moze ta zjemy?
A ojciec:
- Nie synku... Ta zabierzemy do domu a zjemy mame!
Bylo sobie dziecko, ale niestety bez raczek, bez nozek, bez tulowia, po
prostu sama glowa.
Stoi sobie kiedys ta glowa na kominku i przychodzi mama i mowi:
- Witaj synku, mam dla ciebie prezent!
- Ku*.*a, pewnie znowu kapelusz!!
Mama: Balbinko co robicie z Ptysiem w ogrodzie?
Balbinka: Stosunkujemy sie.
Mama: A to dobrze, bo juz myslalam, ze palicie papierosy.
- Tatusiu, dlaczego ty masz biala skore, mama rowniez ma biala skore, a
ja mam czarna?
- Synku, ciesz sie, ze nie szczekasz, taka byla balanga!
- Mamusiu, czy diabel jest mezczyzna?
- Nie, jest o wiele gorszy od mezczyzny.
- A wiec jest kobieta...
Maly Kazio podaje sprzedawczyni na targu sloiczek i prosi o nalanie
smietany.
- Placisz 10 tysiecy - mowi sprzedawczyni, podajac pelny sloik.
- Mamusia polozyla pieniazki na dnie sloika...
- Mamusiu, czy to tatus kupil to nowe futro?
- Syneczku, gdybym ja liczyla tylko na tatusia, to i ciebie by na
swiecie nie bylo...
Przychodzi corka do matki i mowi:
- Mamusiu jestem w ciazy.
- Dziecko, a gdzie ty mialas glowe?
- Pod kierownica mamusiu.
Pewna pani postawila sobie za cel, ze odpowie na wszystkie pytania
swojego malego dzieciaka (jest taki wiek, ze zadaja ich duzo), nie dala
jednak rady chociaz sie bardzo starala i przylala dzieciakowi. Jak
brzmialo pytanie po ktorym malec dostal lanie?
"Mamusiu dlaczego mamusia gryzie syfon?"
- Co trzeba zrobic, zeby isc do nieba? - Pyta ksiadz na lekcji religii.
Dzieci kolejno odpowiadaja:
- Trzeba pomagac rodzicom!
- ... byc dobrym!
- ... chodzic do kosciola!
A Kazio wola:
- Trzeba umrzec!
- Wiesz, mamo, Kazio wczoraj przyszedl brudny do szkoly i pani go za
kare wyslala do domu!
- I co pomoglo?
- Tak, dzisiaj cala klasa przyszla brudna.
- Karolinko, czemu placzesz?
- Aaaa, bo wujek spadl z drabiny i polamal szafke i stlukl lustro....
- I co, zal Ci wujka? Stalo sie mu cos?
- Nieeee, ale moj brat to widzial, a ja nieeeeeee.....
Lekcja religii w szkole:
- Kto byl pierwszym czlowiekiem na Ziemi?
- Blake! - odpowiada Grzes.
- Co ty opowiadasz! Pierwszym czlowiekiem byl Adam!
- No wlasnie! Pamietalem, ze to ktos z 'Dynastii'!
- Mamo, dzis na lekcji pan od matematyki pochwalil mnie!
- To bardzo ladnie, a co powiedzial?
- Ze wszyscy jestesmy idiotami, a ja - najwiekszym!
- Babciu, jak ci smakowal cukierek?
- Bardzo dobry.
- Dziwne! Ania go wyplula, pies go wyplul, a tobie smakowal...
Idzie facet z synkiem przez park. W pewnej chwili minela ich kobieta ...
taka wiecie :)8 i w ogole ...
Facet mowi:
- Ale DUPA...
- Co powiedziales tatusiu?
- CO?! Dudek! Powiedzialem Dudek!
- A co to jest Dudek?
- Dudek to jest taki ptaszek. Tu ma taki dziobek (pokazuje), a tu ma
taki czubek (tez pokazuje)
- A czy Dudki moga miec dzieci?
- Jasne, ze moga.
- A jak sie nazywaja te dzieci?
- No one nazywaja sie dudududeczki.
- Aaaaaaaaaa jak wygladaja teee dudududeczki?
- No tu maja takie dziobki (pokazuje), a tu maja takie czubki (tez)
- Aaaaa tatusiu czy te dudududeczki moga miec ... dzieci?
- Jasne, ze moga (lekko poddenerwowanym glosem).
- A jak sie te dzieci nazywaja?
- Naaaaaaazywajaaaaaa sieeee dudududeczki (dalej tym poddenerwoweanym)
- A jak wygladaja tatusiu?
- No tu maja takie czubki no! A tu maja takie dziobki!!! (wscieklym
glosem).
- A czy one moga miec ...
- DUPA, DUPA, Powiedzialem DUPA... (krzyczy tatus).
Jas do Magdy:
- Magda, chodz cie bzykne!
- Nie moge, mam okres.
- Ej Magda, ty ciagle z ta szkola!
Mowi Jas do tatusia:
- Czy moge isc na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero bedziesz mogl jak dorosniesz i bedziesz mial do pepka.
Mija rok.
- Tatusiu. Czy moge isc do kina na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero pojdziesz jak bedziesz mial do pepka.
Za rok sytuacja powtarza sie.
- Tatusiu. Czy moge isc na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero jak bedziesz mial do pepka.
Na to Jas chwyta swoja meskosc, przeklada przez ramie i probuje
dociagnac do pepka..
- O kurde jeszcze mi troche brakuje.
Tato, dlaczego ty masz 4 guziki przy rozporku, a ja tylko 2?
- Bo ty masz malego ptaszka, a ja wiekszego.
Malec zobaczyl ksiedza w sutannie i wola:
- Tato! Ksiadz to chyba ma orla!
Nauczyciel na lekcji polskiego pyta sie Stasia:
- Jaki to czas? Ja sie kapie, ty sie kapiesz, on sie kapie...
- Sobota wieczor, panie profesorze.
- Mamo, mamo, ja juz nie chce braciszka!
- Zamknij sie gowniarzu! Bedziesz jadl co ci ugotuje!
Pani w szkole pyta dzieci jakie rzeczy mozna zjesc. Uczniowie wymieniaja
rozne smakolyki: owoce, warzywa, slodycze itp. Pani pyta sie w koncu
Jasia:
- A ty Jasiu, co nam powiesz?
- Ja mysle, ze mozna zjesc lampe.
- Co ty, jak to? Skad ten pomysl?
- Bo kiedys jak rodzice lezeli juz w lozku, mama powiedziala do taty:
"Zgas lampe, to wezme do buzi"...
W czasie zjazdu absolwentow stary profesor pyta dawnego ucznia:
- A, ty Jasiu, ile masz dzieci?
- Osmioro! - odpowiada z duma byly uczen.
- No, tak - mruczy nauczyciel - W klasie tez nigdy nie uwazales.
Maly chlopiec placze na ulicy.
- Co sie stalo, synku? - pyta starsza pani.
- Mama dala mi pieniadze na chleb i mleko, a ja je zgubilem. Teraz na
pewno dostane lanie...
- Masz tu pieniadze na chleb i mleko i juz nie placz - starsza pani
glaszcze chlopca po glowie i odchodzi.
Chlopiec biegnie na rog ulicy do dwoch kolezkow i wola:
- Jeszcze trzy takie i mozemy isc do kina!
Ojciec do dorastajacej corki:
- Z kim calowalas sie dzisiaj w parku?
- W ktorym parku, tatusiu?
U dentysty mama prosi synka:
- A teraz badz grzeczny i powiedz ladnie "aaa", zeby pan doktor mogl
wyjac palce z twojej buzi.
Przedszkolak opowiada koledze:
- Moja starsza siostra widzi w ciemnosciach...
- Bujasz!
- Mowie prawde! Wczoraj siedziala ze swoim chlopakiem w ciemnym pokoju i
mowila: "Jestes nie ogolony!"
post na 31 stron w WORDzie 
off mode


