Jak podniesiecie auto całkiem do góry i poodkręcacie śruby, to Wam McPherson spadnie na ziemię

Widziałęm kiedyś takich agentów - klient się mądrzył, a w warsztacie robili w/g jego poleceń i śmiechu wtedy było co nie miara
A tak poważnie, to mierzyliśmy także ten temat i patrzyliśmy na różnice - na podniesionym samochodzie i na kołach - różnica w granicach 2 milimetrów.
Przy czym całość zależy od stanu auta - auto pordzewiałe, stare z ciężkim silnikiem ma większe tendencje do pracowania na zawieszeniu jak te w lepszej kondycji.
Wyjątek stanowią tu skody Felicje, Favoritki, Megane Coupe oraz chyba większość cabrioletów - nawet nowe pracują tak, że bez rozpórki pękają przednie szyby, ale to są błędy konstrukcyjne...
Co do mojego zdania na temat wykonywania rozpórek, a robimy je dosyć często to raczej powinno się robić je na kołach bo:
- normalna praca auta to jazda na kołach
- geometria była ustawiana do auta stojącego na kołach, a nie w przestrzeni...
- mniej pracy przy mizernej różnicy - jak się napinaliśmy podnosząc auto i robiąc rozpórkę do auta wiszącego, to po zrobieniu rozpórki i opuszczeniu auta na koła - dało się ją bez problemu założyć na opuszczonym aucie stojącym na kołach, więc po co było je podnosić?
Tak więc my u nas robimy na stojącym aucie, chyba że klient ma inne życzenia, wtedy robimy jak sobie życzy.