Po 5 miesiącach nadszedł ten długo oczekiwany czas gdy złozyłem silnik i mogłem wyjechać swoją niunka.
niestety auto głupieje i niechce chodzić
oto opis modyfikacji:
2x garrett T28
wtryski 550cc
kute tłoki JP
kute korbowody corillo
sprezynki tomei
agresywne walki JWT
pisany na zamówienie chip JWT
Irydowe swiece NGK
walbro
i wiele innych nieistotnych dla pracy silnika pierdół.
i oto problem:
auto zaraz po odpaleniu oczywiscie chodziło niestabilnie ale chodziło.
wyregulowałem zapłon i dotarłem troszke silnik auto po dłuzszym postoju potrafiło pochodzić ładnie an 1200-1400rpm przez 5min nastepnie zaczynało sie falowanie obrotów i gasło.
Brt powiedział ze to przez napiecie na pompie orginalna smiga na 7v walbro ponad 12v.
wiec nadszedł czas na zabawe z pompa i tu nagle ząk:(
auto na pompie czy bez jak juz odpali to zaraz zalewa sie.
po wyczyszczeniu wszystkich swiec,gwintów jak juz odpali to pochodzi troche podtrzymywane na lekkim gazie po czym bez dodawania gazu gaśnie i już nie idzie odpalic:(
wałki i zapłon ustawione jak w seri.
co byscie sugerowali obadać bo jzu chyba wszystko co miałem w głowie robiłem:(
na jutro wpadło mi:
-wymiana irydowych swiec na normalne(niestety musze kupic bo stare wywaliłem do kosza)
-nowe sondy lambda(myslę ze nawet na 2 padniętych komp powinien na werwisowych nastawach wystartowac.
-może wina Moja a teraz kompa bo gdy rozkręcałem ecu to zachaczyłem srubakiem o płytkę obok chipa(tyle ze szybciej chodziło a teraz niee.
Niestety niemam 2 ecu by zobaczyć.
co jeszcze byscie zobaczyli??




