Mam parę kłopotów z moim CA. Jest ono świeżo po pełnym remoncie, przejechało może z 1000km, ma w tej chwili zalany olej "mineralny" Millers CRO 10W40 specjalny do docierania (na dniach będę zmieniał na docelowy). Remont był głowicy, i dołu, wszystkie uszczelki, uszelniacze nowe, nowy rozrząd i pompy oleju i wody, nowe pierścienie i cylindry po honowaniu. Turbo po regeneracji, pompuje jak trzeba.
No to zacznijmy:
- DYMIENIE - silnik dymi na niebiesko, nie zawsze, najbardziej jak jest zimny to bucha pojedynczymi kłębami dymu i to na wolnych raczej, potem się zazwyczaj uspokaja i jest jak być powinno. Zdarzy mu się przydymić jak cofam albo podjeżdżam na krawężnik na półsprzęgle. Jak go zostawie np. na parkingu na 10/20minut (czyli nie zdarzy ostygnąć) to też po odpaleniu podymi chwilę. Podczas normalnej jazdy żadnego dymu nie zauważyłem, albo po prostu jest go tak mało że nie zanotuje tego w lusterku.
- OBROTY - Czasem jak dojeżdżam do skrzyżowania i już go wrzucę na luz to obroty lubią spaść tak do 500/600 a potem wracają na miejsce. Czasem nie spadają wgl. i stoję jakby na ssaniu 1500/2000 obrotów i wgl. mam wrażenie że strasznie wolno schodzi z obrotów. Silniczek krokowy cały dokładnie wyczyszczony i nasmarowany - silnik po tym zaczął jakby równiej pracować na wolnych i przestał prychać, ale dalej występuje taki problem jak opisałem.
To chyba tyle. Dodam że pompa paliwa jest na wykończeniu, na 1 i 2 biegu podaje normalnie, ale na 3 już jej brakuje - będę to zmieniał na dniach.
Kompresja mierzona 2 dni temu, na średnio rozgrzanym silniku (jakieś 20/30minut po zgaszeniu) dała rezultat:
1 - 11
2 - 11
3 - 11
4 - 10
+/-
Proszę was o pomoc! Człowieka szlag trafia jak wszystko powymieniał i zainwestował a tu taki rzeczy się dzieją. Podczas jazdy silniczek chodzi jak pszczółka - cichutko bez dymu, nie robi problemów i ma moc (dopóki nie wbiję 3 biegu, ale tam to już nie ciskam go za mocno żeby ta pompa nie dawała o sobie znać).






