Link do Youtube’a:
http://www.youtube.com/watch?v=zcQNJUR33oo
A to moja wersja:
„Zaczęło się od Need For Speed: Undergrounda 2, gdzie 240SX łoił tyłki wszystkim autom od początku do końca. Potem zaczęły się poszukiwania. Były to czasy gdzie na allegro IceMan wystawiał swój egzemplarz S13, który zapowiadał się naprawdę atrakcyjnie, ale niestety uciekł mi sprzed nosa, a duża część samochodów to były wałki na gruzach które nigdzie by nie chciały jechać. W tym samym czasie dzięki googlom trafiłem na Turbokillers.com, które powstało dość świeżo z Turbokillers.prv.pl. Zaczęło się od czytania, przeglądania wszystkich ogłoszeń i pierwszych pytań typu „czy lepiej kupować w PL czy za granicą” – co ciekawe do tej pory pojawiają się takie pytania
Przyszedł czas na mody. Najpierw wizyta u szefa wszystkich szefów czyli samego prezesa Jarkowego
Po tygodniu leżenia brzuchem na słońcu i picia wieczorami we Władku po powrocie do domu zaczęły się „modyfikacje”. Montaż MBC na seryjnym wydechu nie przyniósł nic
Padło na GT Service. Po poprawkach doładowanie wzrosło dość znacznie za sprawą wywalenia katalizatora i montażu Walbro
Po montażu 17 calowych felg przyszedł czas, że ktoś je chciał sobie pożyczyć na zawsze. Z racji tego, że mili panowie nie dokręcili śrub na felgach mało się nie zabiłem jak pościnałem szpilki w piastach. A że to było pod Płockiem na wymianę szpilek musiałem zostawić auto w jednym z płockich „zaufanych” warsztatów. Panowie szpilki wymienili, oddali auto, po czym jak wróciłem do domu po miesiącu to się okazało, że auto zrobiło pod siebie – cały olej zszedł.
W GT Service stwierdzono co następuje – auto wali olejem przez zimmery, było pałowane przez jakichś debili. Stąd zacząłem omijać zakład w Płocku na zawsze…
Zrobiono poprawki, samochód pojeździł jeszcze parę miechów, a radyjko nadal grało przyjemnie tak jak pisałem wcześniej. A że radyjka lubiłem słuchać głośno to dopiero pewnego razu usłyszałem, że nie tylko radyjko mi pięknie gra, ale również i panewki… Auto wysrało się na zawsze w takiej postaci, w jakiej było…
Zaczęło się zbieranie na remont. Po miesiącach picia i zbierania kasy, stwierdziłem, że bawienie się na mieście całkowicie w tym nie pomaga i zaczęło się poważne zbieranie kasy ;] Remont zaczął się ponad rok czasu od zakupu i jakieś 3 miesiące od wysrania się auta, które na ten okres było skazane stać pod drzewem i gromadzić zgniłe owoce na tylnej klapie pod spojlerem. Jak na kasę jaką wydałem na niego to rok jeżdżenia bez większych awarii i tak jest sukcesem jak dla mnie ;]
Po zmaganiach z silnikiem odebrałem auto ;] Na remont poszło mnóstwo forsy, ale po dotarciu silnika i pierwszych pomiarach na hamowni ze świeżo zamontowanym T28 było fajnie
Po takich zmianach fajnie by było móc to utrzymać na drodze w jako takich ryzach. Stąd zakup w DriftShopie zawiasu XYZ z takiej racji, że zamówienie na K-Sporta realizowane na nissantechu uciekło mi sprzed nosa. XYZ miał podobną cenę, więc zamówiłem go bez wahania. Jako, że obawiałem się kondycji budy po montażu gwintu zakupiłem raz dwa rozpórkę na przód a’la Tein i na tył od scootera. Pierwsze jazdy na gwincie przekonały mnie, żeby po dziurach jeździć wolno ;] Wcale nie miałem na uwadze kondycji plomb i zębów, ale fakt, że jak koło dobijało to opona potrafiła pójść po nadkolu i zahaczyć o blachy – a nikt nie chce pociętych opon. Pomogło przetoczenie samochodu na baseballu – na YT są filmiki jak to zrobić ;]
W międzyczasie przyszła kolej na zabezpieczenie samochodu. W aucie wylądował NRG short hub i quick release co by żaden frajer nie mógł odjechać autem
Takie zabezpieczenie sprawdza się idealnie przed złodziejami, ale przed tymi, którzy uszkadzają auto farbą, albo waląc mu w bok po pijaku, podczas, gdy właściciel ogląda film w domu - nie. Obie historie są na forum więc ich opisywać nie będę
Po otrzymaniu kasy z ubezpieczenia przyszedł czas na zmianę koloru i wymianę środka na coś lepszego niż do tej pory. Podwyżki w pracy wreszcie znalazły sposób na szybkie wydanie









