Trójka dzieci z 1 klasy stoi przed ostatnia szansa aby otrzymać
promocje do drugiej klasy. Przepytuje je dyrektor:
- Jasio, przeliteruj słowo TATA
- T, A,T, A
- Świetnie! Zdałeś!
- A teraz Monika, przeliteruj słowo MAMA
- M, A, M, A
- Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy...
- A teraz ty Ahmed...
- Przeliteruj proszę.... DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCOW W SWIETLE POLSKICH PRAW KONSTYTUCYJNYCH....
Kawały - znacie jakies fajne??
Moderator: Moderator
-
XANTOS
Pewne malzenstwo jechalo samochodem z Krakowa do Gdanska. Po kilku gdzinach jazdy obydwoje byli zmeczeni i razem zdecydowali zatrzymac sie w jakims hotelu na kilkugodzinny odpoczynek. Po kilku godzinach snu postanawiaja jechać dalej i prosza o rachunek za wynajem pokoju. Ku ich zdziwieniu rachunek opiewa na zawrotna sume 1500 zl.
Recepcjonista twierdzi, ze to jest standardowa stawka za wynajem. Malzenstwo chce rozmawiac z dyrektorem hotelu.
Dyrektor spokojnie wysluchal zazalen i stwierdza, ze hotel jest wyposazony w kilka basenow, wielka sale konferencyjna, saune i solarium, wszystko to bylo dla nich dostepne w ramach pobytu.
- Ale my z tego ie skorzystalismy!!!
- Ale mogliscie panstwo i za to prosze zaplacic.
Facet w koncu poddaje sie i postanawia zaplacic. Wyciaga z portfela 300 zl i wrecza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 300zl.
- Zgadza sie. Obciazylem pana 1200zl za przespanie sie z moja zona.
- Ale ja nie spalem z pana zona !!!
- Cóż, była tu, mógł pan...
Recepcjonista twierdzi, ze to jest standardowa stawka za wynajem. Malzenstwo chce rozmawiac z dyrektorem hotelu.
Dyrektor spokojnie wysluchal zazalen i stwierdza, ze hotel jest wyposazony w kilka basenow, wielka sale konferencyjna, saune i solarium, wszystko to bylo dla nich dostepne w ramach pobytu.
- Ale my z tego ie skorzystalismy!!!
- Ale mogliscie panstwo i za to prosze zaplacic.
Facet w koncu poddaje sie i postanawia zaplacic. Wyciaga z portfela 300 zl i wrecza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 300zl.
- Zgadza sie. Obciazylem pana 1200zl za przespanie sie z moja zona.
- Ale ja nie spalem z pana zona !!!
- Cóż, była tu, mógł pan...
-
Asia Fili
moze niektore sa z broda ale od kilku dni taki tu bezdech na forum ze postaram sie je ozywic troche
Do firmy zajmujacej sie usuwaniem padlych zwierzat z ulic miasta dzwoni
telefon:
- Dzzdzzienn dddobry jajaja chchccialem popowiedziec, ze lelezy papapadly
kkkoń .
- Oczywiscie, przyjedziemy i zabierzemy, tylko niech pan powie na jakiej ulicy.
- Na po...pooo...po..poooo
- Moze na Poznanskiej?
- Nnnie, na poo.po..poo
- Moze na Podgórnej?
- Nnnie, nnnie...
- To jak Pan sie zastanowi, prosze zadzwonic.
Facet dzwoni po chwili
- Dzie dzie dzien...
- No witam ,witam, co z tym koniem, na jakiej ulicy?
- Na poooo...po...po
- No jaka, moze Poznanska?
- Nnnie, nnnie, pooo...po...po
- Moze jednak Poznanska?
- Nnnnie...
- Prosze sie zastanowic i zadzwonic pózniej, dobrze?
Facet dzwoni po godzinie i ciezko dyszac mówi:
- Ddzi...
- No witam witam, jak tam konik, na jakiej ulicy lezy?
- Na pppo..poooo...
- Poznanskiej?
- Ttttak
- No widzi Pan, mówilem ze na Poznanskiej!
- Bbbo gggo kkurrrwa pppprzeniossslem...
-------------------------------------------------------------------
Do bram niebios puka duszyczka trzyletniego dziecka. Otwiera św. Piotr.
-Oj, biedne dziecko. Zmarło a miało tylko kilka latek. Proszę, masz tu
skrzydełka będziesz aniołkiem.
Po jakimś czasie św. Piotr znowu otwiera bramę i znów widzi duszyczkę
trzyletniego dziecka.
-Oj, jakie biedne dziecko. Proszę, masz skrzydełka, będziesz od dzisiaj
aniołkiem.
Minął jakiś czas i znów do bramy niebieskiej pukanie. Św. Piotr otwiera, a tam
stoi duszyczka trzyletniego murzyniątka. Święty popatrzył, podrapał się po
głowie, w końcu mówi:
-Hm, no dobra. Masz tu skrzydełka. Będziesz nietoperzem.
-----------------------------------------------------------------------------------
Nastepny z serii:
Umarl Irlandczyk, niejaki Paddy. Idzie do nieba, wali w brame, swiety Piotr
otwiera, patrzy kto tam. Wyciaga gruba ksiege, kartkuje, czyta, czyta, wreszce
przyglada sie nowoprzybylemu i pyta:
- Paddy, z Belfastu?
- No tak, z Belfastu - odpowiada Paddy
- Taak, nie lubilo sie krolowej, nie lubilo!
- A nie lubilo sie! - Hardo odpowiada Paddy.
- A i bomby sie tu i owdzie podkladalo! - swiety Piotr nie kryje oburzenia.
- A podkladalo sie! - Paddy tylko szczerzy zeby z zadowolenia.
- No i co - mowi swiety Piotr - myslisz, ze po tym wszystkim to my cie tak zaraz
tu do nieba wpuscimy?
- Eee, nie - odpowiada Irlandczyk. - Ja wcale nie o to... Ja tylko chcialem wam
powiedziec, ze macie trzy minuty na ewakuacje...
-------------------------------------------------------------------------------
Wchodzi blondynka do warzywniaka i pyta sprzedawcę:
- Przepraszam, a co to jest, to takie zielone, włochate?
Sprzedawca nieco zdziwiony odpowiada:
- Nooo, to są zwykle kiwi !
Blondynka:
- To niech mi da Pan 1 kg. tylko niech Pan zapakuje każde osobno.
Sprzedawca nieco się zdziwił, ale pakuje każde oddzielnie (w końcu klient
nasz pan)
A blondynka:
- A przepraszam, co to jest tam z tyłu no to fioletowe ?
Sprzedawca zdziwiony:
- Przecież to są węgierki.
- Aaaa, to proszę kg, tylko niech pan też każdą zapakuje oddzielnie.
W tym momencie blondynka pyta:
- A przepraszam, co to jest takie szare ?
A sprzedawca:
- Mak, ku**a, ale nie na sprzedaż !
------------------------------------------------------------------------
Myje niewidomy tarkę do warzyw i myśli - "w życiu takich glupot nie
czytalem !"
---------------------------------------------------------------------
Trzech dziadków spierało się któremu z nich bardziej się trzęsie ręka.No i ci
dwaj opowiadają jak
nie mogą nic zrobić bo im się ręce trzęsą itp.Wkońcu wstaje trzeci i mówi:
-mi się tak ręka trzęsie że jak chcę się odlać to ze trzy razy się spuszczę.
-----------------------------------------------------------------------------
Gość wynajął pokój hotelowy na jedna noc. Rano płacąc rachunek mowi do
recepcjonistki :
- zasłałem łóżko
- och prosze pana nie trzeba bylo ale dziekuje panu
- płose bałdzo
-------------------------------------------------------------------
Pewien gosc, wlasciciel sklepu, bardzo nie lubil Chinczyków. Jednego dnia
przyszedl do niego Chinczyk i pyta:
- Ma Pan Whiskas? Potrzebuje go dla mój kot.
- A gdzie masz tego kota? - odpowiada sprzedawca.
- No ja kot zostawic w domu, ja go nie brac ze soba do sklep.
- To jak go przyniesiesz, to ja ci sprzedam ten Whiskas. Chinczyk rad nie rad
poszedl po kota do domu, a gdy wrócil otrzymal Whiskas. Dwa dni pózniej
przychodzi ponownie, ale tym razem prosi:
- Ja chciec kupic Pedigripal dla mój pies. Sprzedawca odpowiada:
- A gdzie masz tego psa? Bez niego ci nic nie sprzedam! Chinczyk oburzony:
- Ja nie chodzic z pies na zakupy!
- Bez psa nie wracaj! - burknal sprzedawca. Tak sie stalo, po przyjsciu z psem,
Chinczyk otrzymal swój Pedigripal.Nastepnego dnia Chinczyk przychodzi do sklepu
z duza papierowa torba i mówi do sprzedawcy:
- Pan tu wlozyc reka.
- A po co?
- Pan wlozyc!! Sprzedawca wklada reke do torby, a Chinczyk mówi:
- Pan pomacac! Miekkie?
- No tak...
- Cieple?
- No tak.. Na to Chinczyk uprzejmym glosem prosi:
- Ja chciec kupic papier toaletowy !!!!
--------------------------------------------------------------------------
Leci samolot.Nagle jakas awaria, kupa dymu, ogien ludzie panikuja. Jeden z
pasazerow podbiega do kapitana i pyta:
- co z kobietami?
- <font class="red">PIP</font> kobiety!!!
- a zdazymy?...
---------------------------------------------------------------------
Wynaleziono maszyne przenoszaca podczas porodu czesc bólu z matki na ojca.Jedna
para postanowila ja wykorzystac. Kobieta rodzi i krzyczy.Lekarz przekrecil
pokretlem i przeniósl 10% bólu na ojca.
Patrzy kobiecie ulzylo, ale ojciec dalej sie usmiecha. No dal 40% bólu na ojca.
Kobieta juz prawie rozluzniona a ojciec dalej sie usmiecha. Zdziwiony lekarz
dal 100% bólu na ojca. Kobieta zaczela sie usmiechac, rozluznila a ojciec...
dalej usmiechniety i zadowolony. Poród dalej przebiegl gladko.Po porodzie
malzenstwo wraca do domu szczesliwe patrza a pod klatka MARTWY LISTONOSZ.
---------------------------------------------------------------------------
Przyjezdza Niemiec do Polski. Idzie przez dworzec PKP i widzi faceta ktory
smaruje sobie chleb gównem. Podchodzi do niego i pyt " Co bieda u was ? " .
Biedak odpowiada no bieda bieda. Niemiec dal mu 100 marek ( euro jeszcze nie
bylo ) i powiedzial zeby ten poszedl sie najesc . Biedak poszedl kupil sobie
jedzenie. Po kilku dniach do Polski przyjechal Amerykaniec. Zobaczyl ta sama
sytuacje wzruszyl sie dal biedakowi 100$ , zadowolony biedak znowu sie najadl.
Po kilku dniach do Polski przyjezdza Rusek. Widzi jak ten dokladnie smaruje ten
chleb tym gownem tak patrzy na niego i mowi :
- Co bieda u was ?
- A no bieda bieda
- To na <font class="red">PIP</font> tak grubo smarujesz !!
---------------------------------------------------------------------------------
Grupa wariatów jedzie na wycieczkę, w pewnym momencie zepsuł się autokar.
Kierowca wchodzi pod autokar i kilka godzin coś naprawia.
Jeden wariat podchodzi i mówi:
A ja wiem co się zepsuło.
Kierowca wściekły : Czemu wcześniej nie mówiłeś! Co takiego?
Autokar!
-----------------------------------------------------------------------------------
Facet, kawaler zreszta, mial papuge, która bardzo lubila komentowac jego
erotyczne ekscesy. Poniewaz tym razem bardzo zalezalo mu, zeby nie krepowac
partnerki, wsadzil papudze leb pomiedzy prety klatki, i taz klatke
obrócil "twarza" papugi do sciany. W trakcie milosnych zmagan z naszej pary
zsunal sie koc, wiec dziwczyna, nie chcac przerywac przyjemnych doznan,
powiedziala do kochanka: "Popraw noga". A na to papuga: "Leb sobie skrece, ale
ten numer musze zobaczyc!"
-------------------------------------------------------------------------------------
Wchodzi biały facet do sauny i tak siedzi i sobie myśli:
"Kurde, jak ja dawno nie paliłem, oj ale bym sobie zajarał
bacika". No ale nie ma trawy, więc siedzi dalej, siedzi i znowu myśli:
"Boże, jak ja bym sobie zapalił, no chociaż malenką dupkę". No
ale nie ma trawy więc siedzi i tak sobie myśli. Po pół godzinie kiedy facet
już się nieźle nakręcił do sauny wchodzi murzyn w dredach siada po
drugiej stronie i ostentacyjnie wyjmuje 10-cio gramowego wora i zaczyna
skręcać. Na to białas się podniecił:
"Ja pitolę, ale sobie zapalę, ale sobie zapalę". Podchodzi do
murzyna i mówi:
-Yo stary! Wiesz jak dawno nie paliłem, chyba z rok, poratuj
kolegę w potrzebie daj ściągnąć trochę.
Na to murzyn:
- Yo, no spoko, ale wiesz... 100 dolców od macha.
- Co kurde 100 dolarów? Pogięło cię?
- Nie stary to jest taki zajebisty towar, że nawet sobie nie
wyobrażasz jakie będziesz miał schizy.
Facet sobie myśli "A walić to, mam trochę kasy i muszę sobie
zajarać!"
Zapłacił więc murzynowi 100 dolców i ściągnął z bata taką chmurę
jaką tylko mógł. Siedzi, i nic.
- Ej stary, ale żeś mnie zrobił w konia, nic mnie nie wzięło.
- Bo to jest taki towar co dopiero po czwartym, piątym razie
łapie.
Białas wkurwiony, ale myśli sobie zapłaciłem mu już 100 dolców
nie może się zmarnować. Rzucił więc jeszcze 500 i ściągnął 5 porządnych
buchów pod rząd. Usiadł i znowu nic...
- Ty fiucie, zapłaciłem ci 600 zielonych za taki szajs.
Murzyn zaczął się śmiać, zwinął manatki i zaczął nawiewać. Biały
za nim. Murzyn ucieka po korytarzach, biały za nim. Murzyn wsiadł do
windy. Biały nie zdążył, wbiega więc po schodach, zjeżdża po poręczy. Zjechał
na dół murzyn akurat wysiadł z windy i <font class="red">PIP</font> na zewnątrz. Wsiadł do
taksówki i odjechał. No to biały za nim w drugą i w pościg. Ścigają się tak
po całym mieście. Wreszcie murzyn wysiada i wbiega w sam środek centrum
handlowego, biały za nim. Goniąc się rozpierdzielili kilka stoisk. Murzyn
ucieka pod górę po schodach ruchomych jadących w dół. Biały za nim. Murzyn
wbiegł na najwyższe piętro, biały za nim. Murzyn po drabinie na dach,
biały za nim. Skaczą po dachach z budynku na budynek, wreszcie zbiegają z
któregoś po schodach i gonią się po ulicy. Dobiegają do portu murzyn
wskakuje w motorówkę, i w morze, biały dosiada skutera i za nim. Gonią się
tak aż zabrakło im benzyny. Wreszcie murzyn skacze do wody i płynie
wpław, biały za nim. Dopłynął do brzegu uniknąwszy rekinów i <font class="red">PIP</font> dalej.
Murzyn wpada na lotnisko, biały za nim. Przedarł się przez ochronę i wskoczyl
do startującego samolotu. Gonią się po jumbojetcie wreszcie murzyn
dorywa spadochron i wyskakuje, biały za nim. Lądują na bazarze murzyn
kroi ze stoiska deskorolkę i w długą, biały zabiera rolki i za nim.
Gonią się tak, że aż zainteresowała się nimi policja konna. Wreszcie murzyn się
wkurzył bo za wolno na tej desce jechał i wyrywa jakiemuś szczylowi rower,
biały zabiera drugiemu i za murzynem. Gonią się tak aż wreszcie
zgubili policję i wjechali do lasu. Murzyn bardziej wytrzymały pedałuje na
rowerze a biały został w tyle i zgubił murzyna. I nagle zachciało mu się srać.
Myśli "ale zwalę sobie kloca" i zszedł z drogi za krzak, oparł rower o
drzewo, ściągnął gacie, wypiął dupę i sra...
Nagle czuje silny uścisk czarnej dłoni na ramieniu i słyszy:
- Ej koleś, ale w saunie to się nie sra!
---------------------------------------------------------------------------------
Kiedyś, nie tak dawno temu żył sobie pewien młody gość, który lubił jeść
kapustę z grochem. Oczywiście wiadomo jaka reakcja następowała w jego
organizmie, krótko po spożyciu owej skądinąd wyszukanej potrawy. Pewnego
dnia spotkał dziewczynę i się w niej zakochał, ze wzajemnością. Kiedy
zdecydowali się pobrać, młody człowiek uzmysłowił sobie że nie może już
więcej jeść grochu z kapustą, i będzie to jego poświęcenie za znalezienie
szczęścia osobistego. Po krótkim czasie ożenił się. Trzy miesiące minęły i
młody człowiek powracając do domu z pracy, przechodził koło restauracji.
Nie mógł nie zauważyć pociągającego i miłego dla nosa zapachu grochu z
kapustą, aż zakręciło mu się w głowie, nie namyślając się długo wszedł do
knajpki i zamówił jeden za drugim aż trzy talerze swojego przysmaku,
wiedząc, że ma do domu jeszcze kawałek drogi, więc efekt tej potrawy
powinien zostawić na świeżym powietrzu. Oczywiście po drodze sobie wesoło
popierdywał, przybywając pod swoje drzwi całkiem bez!
piecznie, że nic z gazów już nie zostało w żołądku.
Żona przywitała go od progu i wyglądała na podekscytowaną:
- Kochanie mam dla ciebie niespodziankę, którą dostaniesz przy obiedzie!
Po czym zakręciła mu chusteczkę na głowie, i niewidzącego nic pociągnęła
do stołu. Musiał jej obiecać, że absolutnie nie będzie podglądał, aż ona
nie zdejmie mu chusteczki z oczu. Gdy żona już miała odsłonić mu oczy, w
tym samym momencie zadzwonił telefon. Mąż się ucieszył, bo nagle poczuł że
znowu ma ochotę na wypuszczenie następnego, żona jeszcze raz kazała mu
obiecać że nie będzie podglądał i poszła odebrać telefon, on wykorzystał
ten moment podniósł jedną nogę i z ulgą wydał odstrzał. Nie tylko, że był
on głośny ale również i śmierdział jak tuzin zgnitych jajek. Facet miał
problemy przez moment ze znalezieniem tchu, więc pomacał za serwetką i
rozdmuchał powietrze wokół siebie, po tym jednym poczuł się znacznie
lepiej, ale następny już czekał, nie zastanawiając się długo, mąż podniósł
drugą nogę i sruuuuu, następny wyleciał mu z hukiem. Tym razem był on
jeszcze bardziej śmierdzący, więc musiał się odwachlowywać rękami przez
dobrą chwilę zanim smród opuścił go. I znowu poc!
zuł, że mu się zbiera, tym razem pierdnął tak głośno, że było słychać
pobrzękiwanie szklanek, a kwiatki na stole mocno przywiędły. Cały czas
przysłuchiwał się czy żona już kończy rozmowę i dotrzymując przyrzeczenia
nie podglądał co żona przygotowała mu na obiad. Przez następne 10-ęć minut
mąż podpierdywał sobie, a że smród był za każdym razem okropny, więc
musiał się odganiać od niego serwetką. Kiedy usłyszał że żona odkłada
słuchawkę szybko położył serwetkę na kolanach, uśmiechając się z
zadowolenia i udając niewinnego. Żona przepraszając, że tak długo musiał
czekać i upewniając się, że nie podglądał, zdjęła mu chusteczkę z oczu i
wykrzykneła radośnie:
NIESPODZIANKA!!!
Ku jego kompletnemu zdziwieniu, zobaczył stół zastawiony a przy nim tuzin
gości siedzących i czekających na rozpoczęcie imprezy imieninowej.
------------------------------------------------------------------------------------
Jedzie facet BMW i złapał gumę.
Zatrzymał się na poboczu i zmienia koło.
Podjeżdża mercedes wysiada gościu i się pyta: - Co pan robi?
- Odkręcam koło - odpowiada facet.
Ten z mercedesa bierze kamień wali w szybę i mówi:
-To ja wezmę radio.
----------------------------------------------------------------------------------------
Facet ze wsi dowiaduje sie od lekarza, ze jest nieuleczalnie chory i wkrotce
umrze:
- Panie doktorze, ale mam jedno zyczenie: aby pan napisal, ze umarlem na AIDS.
- Dlaczego, przeciez pan ma raka?
- Sa trzy powody: pierwszy to taki, ze nikt we wsi jeszcze nie umarl na ta
chorobe. Drugi, ze ten, ktory obrabial moja zone, bedzie sie teraz bal. Trzeci,
ze nikt jej juz do konca zycia nie ruszy.
-----------------------------------------------------------------------------------
Diabel dzwoni do Pana Boga:
-Boze, zabierz z piekla Lenina bo strasznie rozrabia. Bóg przychylil sie do
prosby diabla,po 2 tygodniach diabel dzwoni:
- Boze ,no i jak sie sprawuje Lenin Na co Bóg odpowiada:
-po pierwsze nie mów do mnie Boze tylko towarzyszu Boze,poza tym nalezy sie
zastanowic czy Bóg w ogóle istnieje.
----------------------------------------------------------------------------------
W biurze FBI dzwoni telefon.
- Dzien dobry, nazywam sie John. Chcialbym zlozyc donos na mojego sasiada,
Toma. Z dobrych zródel wiem, ze w drewnie, które lezy obok jego kominka, ukryte
sa narkotyki...
Na drugi dzien agenci FBI odwiedzaja Toma z nakazem rewizji. Przeszukal
skrupulatnie cale mieszkanie, rozcieli kazde polano, ale nie znalezli ani sladu
narkotyków.
Wieczorem do Toma dzwoni John.
- Czesc, bylo u ciebie FBI?
- Bylo.
- Porabali ci drewno na opal?
- Porabali.
- Dobra, to jutro ty na mnie donosisz. Ktos musi skopac mój ogródek.
---------------------------------------------------------------------------------------
Wracający z imprezy studenci pytają taksówkarza:
- Zawiózł by nas pan do akademika za dychę?
- Nie.
- A za trzy, cztery?
- Dobra.
Dojeżdżają.
- Jesteśmy na miejscu - mówi facet.
- No to chłopaki... Trzy cztery! Dzzziiięęęękkkkkuuujjeemmyyy!
------------------------------------------------------
Stoi wkurzony na maksa facet w łazience i wyrywa sobie garściami włosy łonowe,
rzucając nimi na lewo i prawo. Nagle wchodzi do łazienki żona:
- Kochanie co ty robisz?
Mąż na to:
- Nie chce stać, to nie będzie leżal na miękkim!
--------------------------------------------------
Pewnemu profesorowi matematyki zepsuł się kaloryfer. Nie wiedział jak to
naprawić, więc wezwał hydraulika. Ten chwilę postukał i naprawił. Profesor jak
się dowiedział ile ma zapłacić, mina mu zrzedła.
- Panie majster. Dlaczego to tyle kosztuje?
- To jest dużo?
- To pół mojej pensji.
- Gdzie pan pracuje?
- Jestem pracownikiem naukowym na wydziale matematyki.
- Panie, przyjdź pan do nas. Tygodniowy kurs i naprawia pan kaloryfery. Tylko
nie przyznawaj się pan do wykształcenia. Skończył pan 7 klasę i nic więcej. U
nas tylko takich przyjmują.
Profesor poszedł na kurs i zaczął pracować. Po roku szefostwo zarządziło
podnoszenie kwalifikacji i wszyscy musieli skończyć podstawówkę. Na pierwszej
lekcji matematyki profesor został przywołany do tablicy. Kazano mu napisać wzór
na pole koła.
Niestety jak na złość zapomniał go. Wyprowadza więc go. Pisze, pisze i ma
wynik: P= pi*r2. Błąd, pole nie może być ujemne.
Sprawdza obliczenia, wszystko dobrze. Odsuwa się od tablicy a z sali słychać
szepty kolegów:
- Zmień granice całkowania...
-----------------------------------------------------------------
Pewna kobieta podczas spowiedzi mowi do swojego spowiednika
Ojcze mam pewien problem. Otoz mam w domu dwie gadajace papugi, samiczki, ale
nie wiem czemu strasznie bluznia...
A co takiego mowia? zapytal ksiadz.
Kobitka na to: W kolko powtarzaja: Czesc, jestesmy dziwkami. Chcecie sie
zabawic?
Ksiadz zniesmaczony mysli i mysli, az w koncu mowi: - ja tez mam dwie gadajace
papugi, samce, tylko ze moje cale dnie czytaja Pismo Swiete i odmawiaja
rozaniec. Przyprowadz swoje papugi do zakrystii, wpuscimy je do jednej klatki i
wtedy moje papuzki oducza twoje mowic brzydko.
Kobita sie zgodzila i nastepnego dnia przyprowadza swoje nieznosne papugi do
ksiedza. Wpuscili je do klatki. Ptaki popatrzyly na nowe towarzystwo i po
chwili odezwaly sie papugi kobiety:
Czesc, jestesmy dziwkami. Chcecie sie zabawic?
Papugi ksiedza podniosly oczy znad Biblii, popatrzyly sie na siebie i jedna z
nich rzecze:
Wyrzuc te ksiazke bracie. Nasze modly zostaly wysluchane!
--------------------------------------------------------------------------
Ateista umarl. Porzadny byl czlowiek, ale umarl i bylo to dla niego bardzo
traumatyczne przezycie. Tym bardziej, ze zupelnie nieoczekiwanie znalazl sie w
piekle. Przywital go Diabel. Ateista poczul sie nieswojo, ale Diabel byl bardzo
konkretny:
- O, widze, zepPan u nas nowy... To ja moze oprowadze, tu jest panski
apartament.
Ateista patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urzadzone, lózko wodne,
baldachimy, lazienka ogromna, bidety, klimatyzacja... Diabel dalej ciagnie:
- Jesli pan jest zmeczony i chce odpoczac, to prosze sie nie krepowac, jesli
pan jednak sobie zyczy, to oprowadze Pana dalej...
Ida, a widoki przed nimi bardzo intrygujace, dyskretny luksus, przyjemna
muzyka, piekne kobiety, tu ktos maluje obrazy, tam ktos cwiczy gimnastyke,
przeszli kolo olimpijskiego basenu, silowni, dalej restauracje, drink bary...
Ateista zaczyna sie czuc dziwnie, ida dalej. Nagle dotarli do pomieszczenia
przegrodzonego sciana z bardzo grubego szkla pancernego. Za szklem - tortury,
diably smaza jakichs nieszczesników w kotlach z wrzaca smola, innych
rozciagaja, cwiartuja, wypruwaja im flaki. Szyba tlumi dzwieki, ale przez skóre
czuc, ze nieszczesnicy musza krzyczec wnieboglosy, na ich twarzach maluje sie
niewypowiedziane cierpienie. Ohyda, cos przerazliwego. Ateista poczul sie
wielce nieswojo, patrzy na te scene za szyba, patrzy, zaczyna nerwowo drapac
sie po glowie i zezowac na diabla... Diabel wyczul sytuacje, macha reka i mówi:
- ...a wie pan, tym to sie prosze zupelnie nie przejmowac, to chrzescijanie
sobie cos takiego wymyslili...
-----------------------------------------------------------------
Ludozercy pieka faceta na roznie. Jedne z nich mówi do drugiego:
- Dlaczego tak szybko krecisz? Mieso bedzie surowe!
- Cos ty? To Polak. Jak bede krecic wolniej, to mi wegiel ukradnie!
-------------------------------------------------------------------------------
Dwóch staruszków siedzi na laweczce pod domem spokojnej starosci, patrza
melancholijnie w przestrzen, kiedy w pewnej chwili odzywa sie jeden z nich:
- Tadziu, mam juz 75 lat, jak bym sie nie ruszyl wszystko mnie boli i dokucza
reumatyzm... Jestes moim rówiesnikiem, powiedz, jak ty sie czujesz?
- Jak nowo narodzony.
- Naprawde? Jak nowo narodzony?
- Tak. Nie mam wlosów, nie mam zebów i chyba przed sekunda zlalem sie w gacie.
---------------------------------------------------------------------------------
Arthur Davidson, zalozyciel fabryki motocykli Harley-Davidson umarl i poszedl
do nieba. Swiety Piotr pyta sie go w bramie niebianskiej:
- Poniewaz byles dobrym czlowiekiem, mozesz sobie wybrac takich kolegów w
Niebie, jakich chcesz. Z kim chcialbys sie zapoznac?
Arthur odpowiada:
- Chcialbym sie rozmówic z Panem Bogiem.
Zaprowadzili go do sali tronowej i Bóg uscisnal Arthurowi reke.
- Ty jestes wynalazca kobiety? - pyta Arthur.
- Tak - odpowiada Bóg.
Na to Arthur:
- Twój wynalazek ma pare powaznych wad: po pierwsze, robi za duzo halasu na
wysokich obrotach. Po drugie, wtrysk paliwa jest za blisko rury wydechowej. Po
trzecie, koszty napraw i utrzymania sa ogromne.
Na to Bóg wystukal cos na komputerze i drukarka wyrzucila statystyke.
- Popatrz..., - mówi Bóg - mozliwe, ze mój wynalazek ma wady, ale wiecej
mezczyzn na nim jezdzi niz na twoim!
--------------------------------------------------------------
Sklep miesny, dzwoni telefon:
- Ma pani baranie udzce?
- Mam.
- A konski zad?
- Mam.
- A swinska glowe?
- Mam.
- A piersi kurczaka?
- Oczywiscie, ze mam.
- To musi byc pani strasznie brzydka.
---------------------------------------------------------------
Przychodzi facet do sklepu z puzzlami i mowi, ze chce bardzo trudna ukladanke.
Sprzedawca poleca mu ulkadanke z 500 czesci, facet patrzy na niego i mowi,
niech mnie pan nie obraza, taka ukladanke to moj trzylatek zlozy.
Sprzedawca troche sie zmieszal i proponuje klientowi ukladanke z 1500 czesci,
facet znowu sie pieni, wiec sprzedawca mowi, ze moze z 5000 czesci. Klient
dalej niezadowolony, wiec sprzedawca z deczka sie zdenerwowal i mowi, panie
chce pan cos naprawde trudnego? Niech pan sobie kupi bulke tarta i rogala z
tego zlozy.
----------------------------------------------------------------------
Idzie wycieczka nad Morskie Oko i widza gorala, ktory siedzi przy jeziorku,
patrzy w lutstro i trzyma w reku kamien. Zainteresowani podchodza blizej i
pytaja bacy co robi.
Na to baca im odpowiada, ze lowi ryby. Zainteresowanie wzroslo i zaczeli
wypytywac o detale. Na co goral powiedzial, ze jak mu dadza flaszke to im
powie co robi. Chetnie przystali na taki uklad, wreczyli goralowi pollitrowke
i czekaja.
Goral mowi, widzicie mom tu lusterecko i kamycek. Patrze ci ja w to lusterecko
i jak widze rybe to ciup ja kamykiem w leb.
Turysci zafascynowani sprytem gorala pytaja ile dzisiaj zlapal ryb.
Goral na to, e ryby to zem zadnej nie chycil, ale to juz osma flacha z gorzolka.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Spotyka wilk czerwonego kapturka i pyta sie gdzie idziesz glupia cipo?
Na to oburzony kapturek mowi, alez wilku ja nie jestem glupia PIP, ja jestem
czerwonym kapturek. Widzisz mam czerwony kapturek, czerwony sweterek, czerwona
spodniczke, czerwone rajstopki, czerwone buciki...... o k...wa rzeczywisie
wygladam jak glupia PIP
-----------------------------------------------------------------------
Nowy manager zatrudnil sie w duzej miedzynarodowej
firmie.
Pierwszego dnia wykrecil wewnetrzny do swojej
sekretarki i drze sie:
- Przynies mi ku**a tej kawy szybko!
Z drugiej strony odezwal sie gniewny meski glos:
- Wybrales zly numer! Wiesz z kim rozmawiasz?!
- Nie!
- Z Dyrektorem Naczelnym, ty idioto!!
- A wiesz, z kim ty ku**a rozmawiasz?!
- Nie!
- No i dobrze!
----------------------------------------------------------------------
Grupa rosyjskich turystów przyjeżdża do Anglii. Przed wyjazdem na zwiedzanie miasta przewodnik ich uprzedza: - Bądźcie
ostrożni, nie oddalajcie się od grupy. Tutaj wszędzie sutenerzy stoją. A jeśli się zgubicie, szukajcie rosyjskiego konsulatu.
Jeden turysta jednak się zgubił. Podchodzi do niego jakiś mężczyzna:
- Do you want a white woman?
- No, no! - krzyczy Rosjanin.
- Do you want a black woman?
- No!
- Do you want a man?!
- NO!!! I WANT RUSSIAN CONSUL!
- Possible, but very expensive...
-----------------------------------------------------------------------------
Puka listonosz do drzwi.
Po dłuzszej chwili otwiera mu w szlafroku, zaspany, rozczochchrany, prawie
śpiący facet i sennym głosem pyta:
-Czego?
Listonosz patrzy i zalewa się śmichem. Śmieje się i smieje, po prostu leje w
gacie ze śmiechu i nie może złapać tchu
Gość zaspany po krótkiej chwili znowu mówi :
- Czego?
Na to listonosz:
-Panie, jeszcze nigdy nie widziałem aby ktoś zapiął szlafrok na dwa guziki i jajo!!!
Do firmy zajmujacej sie usuwaniem padlych zwierzat z ulic miasta dzwoni
telefon:
- Dzzdzzienn dddobry jajaja chchccialem popowiedziec, ze lelezy papapadly
kkkoń .
- Oczywiscie, przyjedziemy i zabierzemy, tylko niech pan powie na jakiej ulicy.
- Na po...pooo...po..poooo
- Moze na Poznanskiej?
- Nnnie, na poo.po..poo
- Moze na Podgórnej?
- Nnnie, nnnie...
- To jak Pan sie zastanowi, prosze zadzwonic.
Facet dzwoni po chwili
- Dzie dzie dzien...
- No witam ,witam, co z tym koniem, na jakiej ulicy?
- Na poooo...po...po
- No jaka, moze Poznanska?
- Nnnie, nnnie, pooo...po...po
- Moze jednak Poznanska?
- Nnnnie...
- Prosze sie zastanowic i zadzwonic pózniej, dobrze?
Facet dzwoni po godzinie i ciezko dyszac mówi:
- Ddzi...
- No witam witam, jak tam konik, na jakiej ulicy lezy?
- Na pppo..poooo...
- Poznanskiej?
- Ttttak
- No widzi Pan, mówilem ze na Poznanskiej!
- Bbbo gggo kkurrrwa pppprzeniossslem...
-------------------------------------------------------------------
Do bram niebios puka duszyczka trzyletniego dziecka. Otwiera św. Piotr.
-Oj, biedne dziecko. Zmarło a miało tylko kilka latek. Proszę, masz tu
skrzydełka będziesz aniołkiem.
Po jakimś czasie św. Piotr znowu otwiera bramę i znów widzi duszyczkę
trzyletniego dziecka.
-Oj, jakie biedne dziecko. Proszę, masz skrzydełka, będziesz od dzisiaj
aniołkiem.
Minął jakiś czas i znów do bramy niebieskiej pukanie. Św. Piotr otwiera, a tam
stoi duszyczka trzyletniego murzyniątka. Święty popatrzył, podrapał się po
głowie, w końcu mówi:
-Hm, no dobra. Masz tu skrzydełka. Będziesz nietoperzem.
-----------------------------------------------------------------------------------
Nastepny z serii:
Umarl Irlandczyk, niejaki Paddy. Idzie do nieba, wali w brame, swiety Piotr
otwiera, patrzy kto tam. Wyciaga gruba ksiege, kartkuje, czyta, czyta, wreszce
przyglada sie nowoprzybylemu i pyta:
- Paddy, z Belfastu?
- No tak, z Belfastu - odpowiada Paddy
- Taak, nie lubilo sie krolowej, nie lubilo!
- A nie lubilo sie! - Hardo odpowiada Paddy.
- A i bomby sie tu i owdzie podkladalo! - swiety Piotr nie kryje oburzenia.
- A podkladalo sie! - Paddy tylko szczerzy zeby z zadowolenia.
- No i co - mowi swiety Piotr - myslisz, ze po tym wszystkim to my cie tak zaraz
tu do nieba wpuscimy?
- Eee, nie - odpowiada Irlandczyk. - Ja wcale nie o to... Ja tylko chcialem wam
powiedziec, ze macie trzy minuty na ewakuacje...
-------------------------------------------------------------------------------
Wchodzi blondynka do warzywniaka i pyta sprzedawcę:
- Przepraszam, a co to jest, to takie zielone, włochate?
Sprzedawca nieco zdziwiony odpowiada:
- Nooo, to są zwykle kiwi !
Blondynka:
- To niech mi da Pan 1 kg. tylko niech Pan zapakuje każde osobno.
Sprzedawca nieco się zdziwił, ale pakuje każde oddzielnie (w końcu klient
nasz pan)
A blondynka:
- A przepraszam, co to jest tam z tyłu no to fioletowe ?
Sprzedawca zdziwiony:
- Przecież to są węgierki.
- Aaaa, to proszę kg, tylko niech pan też każdą zapakuje oddzielnie.
W tym momencie blondynka pyta:
- A przepraszam, co to jest takie szare ?
A sprzedawca:
- Mak, ku**a, ale nie na sprzedaż !
------------------------------------------------------------------------
Myje niewidomy tarkę do warzyw i myśli - "w życiu takich glupot nie
czytalem !"
---------------------------------------------------------------------
Trzech dziadków spierało się któremu z nich bardziej się trzęsie ręka.No i ci
dwaj opowiadają jak
nie mogą nic zrobić bo im się ręce trzęsą itp.Wkońcu wstaje trzeci i mówi:
-mi się tak ręka trzęsie że jak chcę się odlać to ze trzy razy się spuszczę.
-----------------------------------------------------------------------------
Gość wynajął pokój hotelowy na jedna noc. Rano płacąc rachunek mowi do
recepcjonistki :
- zasłałem łóżko
- och prosze pana nie trzeba bylo ale dziekuje panu
- płose bałdzo
-------------------------------------------------------------------
Pewien gosc, wlasciciel sklepu, bardzo nie lubil Chinczyków. Jednego dnia
przyszedl do niego Chinczyk i pyta:
- Ma Pan Whiskas? Potrzebuje go dla mój kot.
- A gdzie masz tego kota? - odpowiada sprzedawca.
- No ja kot zostawic w domu, ja go nie brac ze soba do sklep.
- To jak go przyniesiesz, to ja ci sprzedam ten Whiskas. Chinczyk rad nie rad
poszedl po kota do domu, a gdy wrócil otrzymal Whiskas. Dwa dni pózniej
przychodzi ponownie, ale tym razem prosi:
- Ja chciec kupic Pedigripal dla mój pies. Sprzedawca odpowiada:
- A gdzie masz tego psa? Bez niego ci nic nie sprzedam! Chinczyk oburzony:
- Ja nie chodzic z pies na zakupy!
- Bez psa nie wracaj! - burknal sprzedawca. Tak sie stalo, po przyjsciu z psem,
Chinczyk otrzymal swój Pedigripal.Nastepnego dnia Chinczyk przychodzi do sklepu
z duza papierowa torba i mówi do sprzedawcy:
- Pan tu wlozyc reka.
- A po co?
- Pan wlozyc!! Sprzedawca wklada reke do torby, a Chinczyk mówi:
- Pan pomacac! Miekkie?
- No tak...
- Cieple?
- No tak.. Na to Chinczyk uprzejmym glosem prosi:
- Ja chciec kupic papier toaletowy !!!!
--------------------------------------------------------------------------
Leci samolot.Nagle jakas awaria, kupa dymu, ogien ludzie panikuja. Jeden z
pasazerow podbiega do kapitana i pyta:
- co z kobietami?
- <font class="red">PIP</font> kobiety!!!
- a zdazymy?...
---------------------------------------------------------------------
Wynaleziono maszyne przenoszaca podczas porodu czesc bólu z matki na ojca.Jedna
para postanowila ja wykorzystac. Kobieta rodzi i krzyczy.Lekarz przekrecil
pokretlem i przeniósl 10% bólu na ojca.
Patrzy kobiecie ulzylo, ale ojciec dalej sie usmiecha. No dal 40% bólu na ojca.
Kobieta juz prawie rozluzniona a ojciec dalej sie usmiecha. Zdziwiony lekarz
dal 100% bólu na ojca. Kobieta zaczela sie usmiechac, rozluznila a ojciec...
dalej usmiechniety i zadowolony. Poród dalej przebiegl gladko.Po porodzie
malzenstwo wraca do domu szczesliwe patrza a pod klatka MARTWY LISTONOSZ.
---------------------------------------------------------------------------
Przyjezdza Niemiec do Polski. Idzie przez dworzec PKP i widzi faceta ktory
smaruje sobie chleb gównem. Podchodzi do niego i pyt " Co bieda u was ? " .
Biedak odpowiada no bieda bieda. Niemiec dal mu 100 marek ( euro jeszcze nie
bylo ) i powiedzial zeby ten poszedl sie najesc . Biedak poszedl kupil sobie
jedzenie. Po kilku dniach do Polski przyjechal Amerykaniec. Zobaczyl ta sama
sytuacje wzruszyl sie dal biedakowi 100$ , zadowolony biedak znowu sie najadl.
Po kilku dniach do Polski przyjezdza Rusek. Widzi jak ten dokladnie smaruje ten
chleb tym gownem tak patrzy na niego i mowi :
- Co bieda u was ?
- A no bieda bieda
- To na <font class="red">PIP</font> tak grubo smarujesz !!
---------------------------------------------------------------------------------
Grupa wariatów jedzie na wycieczkę, w pewnym momencie zepsuł się autokar.
Kierowca wchodzi pod autokar i kilka godzin coś naprawia.
Jeden wariat podchodzi i mówi:
A ja wiem co się zepsuło.
Kierowca wściekły : Czemu wcześniej nie mówiłeś! Co takiego?
Autokar!
-----------------------------------------------------------------------------------
Facet, kawaler zreszta, mial papuge, która bardzo lubila komentowac jego
erotyczne ekscesy. Poniewaz tym razem bardzo zalezalo mu, zeby nie krepowac
partnerki, wsadzil papudze leb pomiedzy prety klatki, i taz klatke
obrócil "twarza" papugi do sciany. W trakcie milosnych zmagan z naszej pary
zsunal sie koc, wiec dziwczyna, nie chcac przerywac przyjemnych doznan,
powiedziala do kochanka: "Popraw noga". A na to papuga: "Leb sobie skrece, ale
ten numer musze zobaczyc!"
-------------------------------------------------------------------------------------
Wchodzi biały facet do sauny i tak siedzi i sobie myśli:
"Kurde, jak ja dawno nie paliłem, oj ale bym sobie zajarał
bacika". No ale nie ma trawy, więc siedzi dalej, siedzi i znowu myśli:
"Boże, jak ja bym sobie zapalił, no chociaż malenką dupkę". No
ale nie ma trawy więc siedzi i tak sobie myśli. Po pół godzinie kiedy facet
już się nieźle nakręcił do sauny wchodzi murzyn w dredach siada po
drugiej stronie i ostentacyjnie wyjmuje 10-cio gramowego wora i zaczyna
skręcać. Na to białas się podniecił:
"Ja pitolę, ale sobie zapalę, ale sobie zapalę". Podchodzi do
murzyna i mówi:
-Yo stary! Wiesz jak dawno nie paliłem, chyba z rok, poratuj
kolegę w potrzebie daj ściągnąć trochę.
Na to murzyn:
- Yo, no spoko, ale wiesz... 100 dolców od macha.
- Co kurde 100 dolarów? Pogięło cię?
- Nie stary to jest taki zajebisty towar, że nawet sobie nie
wyobrażasz jakie będziesz miał schizy.
Facet sobie myśli "A walić to, mam trochę kasy i muszę sobie
zajarać!"
Zapłacił więc murzynowi 100 dolców i ściągnął z bata taką chmurę
jaką tylko mógł. Siedzi, i nic.
- Ej stary, ale żeś mnie zrobił w konia, nic mnie nie wzięło.
- Bo to jest taki towar co dopiero po czwartym, piątym razie
łapie.
Białas wkurwiony, ale myśli sobie zapłaciłem mu już 100 dolców
nie może się zmarnować. Rzucił więc jeszcze 500 i ściągnął 5 porządnych
buchów pod rząd. Usiadł i znowu nic...
- Ty fiucie, zapłaciłem ci 600 zielonych za taki szajs.
Murzyn zaczął się śmiać, zwinął manatki i zaczął nawiewać. Biały
za nim. Murzyn ucieka po korytarzach, biały za nim. Murzyn wsiadł do
windy. Biały nie zdążył, wbiega więc po schodach, zjeżdża po poręczy. Zjechał
na dół murzyn akurat wysiadł z windy i <font class="red">PIP</font> na zewnątrz. Wsiadł do
taksówki i odjechał. No to biały za nim w drugą i w pościg. Ścigają się tak
po całym mieście. Wreszcie murzyn wysiada i wbiega w sam środek centrum
handlowego, biały za nim. Goniąc się rozpierdzielili kilka stoisk. Murzyn
ucieka pod górę po schodach ruchomych jadących w dół. Biały za nim. Murzyn
wbiegł na najwyższe piętro, biały za nim. Murzyn po drabinie na dach,
biały za nim. Skaczą po dachach z budynku na budynek, wreszcie zbiegają z
któregoś po schodach i gonią się po ulicy. Dobiegają do portu murzyn
wskakuje w motorówkę, i w morze, biały dosiada skutera i za nim. Gonią się
tak aż zabrakło im benzyny. Wreszcie murzyn skacze do wody i płynie
wpław, biały za nim. Dopłynął do brzegu uniknąwszy rekinów i <font class="red">PIP</font> dalej.
Murzyn wpada na lotnisko, biały za nim. Przedarł się przez ochronę i wskoczyl
do startującego samolotu. Gonią się po jumbojetcie wreszcie murzyn
dorywa spadochron i wyskakuje, biały za nim. Lądują na bazarze murzyn
kroi ze stoiska deskorolkę i w długą, biały zabiera rolki i za nim.
Gonią się tak, że aż zainteresowała się nimi policja konna. Wreszcie murzyn się
wkurzył bo za wolno na tej desce jechał i wyrywa jakiemuś szczylowi rower,
biały zabiera drugiemu i za murzynem. Gonią się tak aż wreszcie
zgubili policję i wjechali do lasu. Murzyn bardziej wytrzymały pedałuje na
rowerze a biały został w tyle i zgubił murzyna. I nagle zachciało mu się srać.
Myśli "ale zwalę sobie kloca" i zszedł z drogi za krzak, oparł rower o
drzewo, ściągnął gacie, wypiął dupę i sra...
Nagle czuje silny uścisk czarnej dłoni na ramieniu i słyszy:
- Ej koleś, ale w saunie to się nie sra!
---------------------------------------------------------------------------------
Kiedyś, nie tak dawno temu żył sobie pewien młody gość, który lubił jeść
kapustę z grochem. Oczywiście wiadomo jaka reakcja następowała w jego
organizmie, krótko po spożyciu owej skądinąd wyszukanej potrawy. Pewnego
dnia spotkał dziewczynę i się w niej zakochał, ze wzajemnością. Kiedy
zdecydowali się pobrać, młody człowiek uzmysłowił sobie że nie może już
więcej jeść grochu z kapustą, i będzie to jego poświęcenie za znalezienie
szczęścia osobistego. Po krótkim czasie ożenił się. Trzy miesiące minęły i
młody człowiek powracając do domu z pracy, przechodził koło restauracji.
Nie mógł nie zauważyć pociągającego i miłego dla nosa zapachu grochu z
kapustą, aż zakręciło mu się w głowie, nie namyślając się długo wszedł do
knajpki i zamówił jeden za drugim aż trzy talerze swojego przysmaku,
wiedząc, że ma do domu jeszcze kawałek drogi, więc efekt tej potrawy
powinien zostawić na świeżym powietrzu. Oczywiście po drodze sobie wesoło
popierdywał, przybywając pod swoje drzwi całkiem bez!
piecznie, że nic z gazów już nie zostało w żołądku.
Żona przywitała go od progu i wyglądała na podekscytowaną:
- Kochanie mam dla ciebie niespodziankę, którą dostaniesz przy obiedzie!
Po czym zakręciła mu chusteczkę na głowie, i niewidzącego nic pociągnęła
do stołu. Musiał jej obiecać, że absolutnie nie będzie podglądał, aż ona
nie zdejmie mu chusteczki z oczu. Gdy żona już miała odsłonić mu oczy, w
tym samym momencie zadzwonił telefon. Mąż się ucieszył, bo nagle poczuł że
znowu ma ochotę na wypuszczenie następnego, żona jeszcze raz kazała mu
obiecać że nie będzie podglądał i poszła odebrać telefon, on wykorzystał
ten moment podniósł jedną nogę i z ulgą wydał odstrzał. Nie tylko, że był
on głośny ale również i śmierdział jak tuzin zgnitych jajek. Facet miał
problemy przez moment ze znalezieniem tchu, więc pomacał za serwetką i
rozdmuchał powietrze wokół siebie, po tym jednym poczuł się znacznie
lepiej, ale następny już czekał, nie zastanawiając się długo, mąż podniósł
drugą nogę i sruuuuu, następny wyleciał mu z hukiem. Tym razem był on
jeszcze bardziej śmierdzący, więc musiał się odwachlowywać rękami przez
dobrą chwilę zanim smród opuścił go. I znowu poc!
zuł, że mu się zbiera, tym razem pierdnął tak głośno, że było słychać
pobrzękiwanie szklanek, a kwiatki na stole mocno przywiędły. Cały czas
przysłuchiwał się czy żona już kończy rozmowę i dotrzymując przyrzeczenia
nie podglądał co żona przygotowała mu na obiad. Przez następne 10-ęć minut
mąż podpierdywał sobie, a że smród był za każdym razem okropny, więc
musiał się odganiać od niego serwetką. Kiedy usłyszał że żona odkłada
słuchawkę szybko położył serwetkę na kolanach, uśmiechając się z
zadowolenia i udając niewinnego. Żona przepraszając, że tak długo musiał
czekać i upewniając się, że nie podglądał, zdjęła mu chusteczkę z oczu i
wykrzykneła radośnie:
NIESPODZIANKA!!!
Ku jego kompletnemu zdziwieniu, zobaczył stół zastawiony a przy nim tuzin
gości siedzących i czekających na rozpoczęcie imprezy imieninowej.
------------------------------------------------------------------------------------
Jedzie facet BMW i złapał gumę.
Zatrzymał się na poboczu i zmienia koło.
Podjeżdża mercedes wysiada gościu i się pyta: - Co pan robi?
- Odkręcam koło - odpowiada facet.
Ten z mercedesa bierze kamień wali w szybę i mówi:
-To ja wezmę radio.
----------------------------------------------------------------------------------------
Facet ze wsi dowiaduje sie od lekarza, ze jest nieuleczalnie chory i wkrotce
umrze:
- Panie doktorze, ale mam jedno zyczenie: aby pan napisal, ze umarlem na AIDS.
- Dlaczego, przeciez pan ma raka?
- Sa trzy powody: pierwszy to taki, ze nikt we wsi jeszcze nie umarl na ta
chorobe. Drugi, ze ten, ktory obrabial moja zone, bedzie sie teraz bal. Trzeci,
ze nikt jej juz do konca zycia nie ruszy.
-----------------------------------------------------------------------------------
Diabel dzwoni do Pana Boga:
-Boze, zabierz z piekla Lenina bo strasznie rozrabia. Bóg przychylil sie do
prosby diabla,po 2 tygodniach diabel dzwoni:
- Boze ,no i jak sie sprawuje Lenin Na co Bóg odpowiada:
-po pierwsze nie mów do mnie Boze tylko towarzyszu Boze,poza tym nalezy sie
zastanowic czy Bóg w ogóle istnieje.
----------------------------------------------------------------------------------
W biurze FBI dzwoni telefon.
- Dzien dobry, nazywam sie John. Chcialbym zlozyc donos na mojego sasiada,
Toma. Z dobrych zródel wiem, ze w drewnie, które lezy obok jego kominka, ukryte
sa narkotyki...
Na drugi dzien agenci FBI odwiedzaja Toma z nakazem rewizji. Przeszukal
skrupulatnie cale mieszkanie, rozcieli kazde polano, ale nie znalezli ani sladu
narkotyków.
Wieczorem do Toma dzwoni John.
- Czesc, bylo u ciebie FBI?
- Bylo.
- Porabali ci drewno na opal?
- Porabali.
- Dobra, to jutro ty na mnie donosisz. Ktos musi skopac mój ogródek.
---------------------------------------------------------------------------------------
Wracający z imprezy studenci pytają taksówkarza:
- Zawiózł by nas pan do akademika za dychę?
- Nie.
- A za trzy, cztery?
- Dobra.
Dojeżdżają.
- Jesteśmy na miejscu - mówi facet.
- No to chłopaki... Trzy cztery! Dzzziiięęęękkkkkuuujjeemmyyy!
------------------------------------------------------
Stoi wkurzony na maksa facet w łazience i wyrywa sobie garściami włosy łonowe,
rzucając nimi na lewo i prawo. Nagle wchodzi do łazienki żona:
- Kochanie co ty robisz?
Mąż na to:
- Nie chce stać, to nie będzie leżal na miękkim!
--------------------------------------------------
Pewnemu profesorowi matematyki zepsuł się kaloryfer. Nie wiedział jak to
naprawić, więc wezwał hydraulika. Ten chwilę postukał i naprawił. Profesor jak
się dowiedział ile ma zapłacić, mina mu zrzedła.
- Panie majster. Dlaczego to tyle kosztuje?
- To jest dużo?
- To pół mojej pensji.
- Gdzie pan pracuje?
- Jestem pracownikiem naukowym na wydziale matematyki.
- Panie, przyjdź pan do nas. Tygodniowy kurs i naprawia pan kaloryfery. Tylko
nie przyznawaj się pan do wykształcenia. Skończył pan 7 klasę i nic więcej. U
nas tylko takich przyjmują.
Profesor poszedł na kurs i zaczął pracować. Po roku szefostwo zarządziło
podnoszenie kwalifikacji i wszyscy musieli skończyć podstawówkę. Na pierwszej
lekcji matematyki profesor został przywołany do tablicy. Kazano mu napisać wzór
na pole koła.
Niestety jak na złość zapomniał go. Wyprowadza więc go. Pisze, pisze i ma
wynik: P= pi*r2. Błąd, pole nie może być ujemne.
Sprawdza obliczenia, wszystko dobrze. Odsuwa się od tablicy a z sali słychać
szepty kolegów:
- Zmień granice całkowania...
-----------------------------------------------------------------
Pewna kobieta podczas spowiedzi mowi do swojego spowiednika
Ojcze mam pewien problem. Otoz mam w domu dwie gadajace papugi, samiczki, ale
nie wiem czemu strasznie bluznia...
A co takiego mowia? zapytal ksiadz.
Kobitka na to: W kolko powtarzaja: Czesc, jestesmy dziwkami. Chcecie sie
zabawic?
Ksiadz zniesmaczony mysli i mysli, az w koncu mowi: - ja tez mam dwie gadajace
papugi, samce, tylko ze moje cale dnie czytaja Pismo Swiete i odmawiaja
rozaniec. Przyprowadz swoje papugi do zakrystii, wpuscimy je do jednej klatki i
wtedy moje papuzki oducza twoje mowic brzydko.
Kobita sie zgodzila i nastepnego dnia przyprowadza swoje nieznosne papugi do
ksiedza. Wpuscili je do klatki. Ptaki popatrzyly na nowe towarzystwo i po
chwili odezwaly sie papugi kobiety:
Czesc, jestesmy dziwkami. Chcecie sie zabawic?
Papugi ksiedza podniosly oczy znad Biblii, popatrzyly sie na siebie i jedna z
nich rzecze:
Wyrzuc te ksiazke bracie. Nasze modly zostaly wysluchane!
--------------------------------------------------------------------------
Ateista umarl. Porzadny byl czlowiek, ale umarl i bylo to dla niego bardzo
traumatyczne przezycie. Tym bardziej, ze zupelnie nieoczekiwanie znalazl sie w
piekle. Przywital go Diabel. Ateista poczul sie nieswojo, ale Diabel byl bardzo
konkretny:
- O, widze, zepPan u nas nowy... To ja moze oprowadze, tu jest panski
apartament.
Ateista patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urzadzone, lózko wodne,
baldachimy, lazienka ogromna, bidety, klimatyzacja... Diabel dalej ciagnie:
- Jesli pan jest zmeczony i chce odpoczac, to prosze sie nie krepowac, jesli
pan jednak sobie zyczy, to oprowadze Pana dalej...
Ida, a widoki przed nimi bardzo intrygujace, dyskretny luksus, przyjemna
muzyka, piekne kobiety, tu ktos maluje obrazy, tam ktos cwiczy gimnastyke,
przeszli kolo olimpijskiego basenu, silowni, dalej restauracje, drink bary...
Ateista zaczyna sie czuc dziwnie, ida dalej. Nagle dotarli do pomieszczenia
przegrodzonego sciana z bardzo grubego szkla pancernego. Za szklem - tortury,
diably smaza jakichs nieszczesników w kotlach z wrzaca smola, innych
rozciagaja, cwiartuja, wypruwaja im flaki. Szyba tlumi dzwieki, ale przez skóre
czuc, ze nieszczesnicy musza krzyczec wnieboglosy, na ich twarzach maluje sie
niewypowiedziane cierpienie. Ohyda, cos przerazliwego. Ateista poczul sie
wielce nieswojo, patrzy na te scene za szyba, patrzy, zaczyna nerwowo drapac
sie po glowie i zezowac na diabla... Diabel wyczul sytuacje, macha reka i mówi:
- ...a wie pan, tym to sie prosze zupelnie nie przejmowac, to chrzescijanie
sobie cos takiego wymyslili...
-----------------------------------------------------------------
Ludozercy pieka faceta na roznie. Jedne z nich mówi do drugiego:
- Dlaczego tak szybko krecisz? Mieso bedzie surowe!
- Cos ty? To Polak. Jak bede krecic wolniej, to mi wegiel ukradnie!
-------------------------------------------------------------------------------
Dwóch staruszków siedzi na laweczce pod domem spokojnej starosci, patrza
melancholijnie w przestrzen, kiedy w pewnej chwili odzywa sie jeden z nich:
- Tadziu, mam juz 75 lat, jak bym sie nie ruszyl wszystko mnie boli i dokucza
reumatyzm... Jestes moim rówiesnikiem, powiedz, jak ty sie czujesz?
- Jak nowo narodzony.
- Naprawde? Jak nowo narodzony?
- Tak. Nie mam wlosów, nie mam zebów i chyba przed sekunda zlalem sie w gacie.
---------------------------------------------------------------------------------
Arthur Davidson, zalozyciel fabryki motocykli Harley-Davidson umarl i poszedl
do nieba. Swiety Piotr pyta sie go w bramie niebianskiej:
- Poniewaz byles dobrym czlowiekiem, mozesz sobie wybrac takich kolegów w
Niebie, jakich chcesz. Z kim chcialbys sie zapoznac?
Arthur odpowiada:
- Chcialbym sie rozmówic z Panem Bogiem.
Zaprowadzili go do sali tronowej i Bóg uscisnal Arthurowi reke.
- Ty jestes wynalazca kobiety? - pyta Arthur.
- Tak - odpowiada Bóg.
Na to Arthur:
- Twój wynalazek ma pare powaznych wad: po pierwsze, robi za duzo halasu na
wysokich obrotach. Po drugie, wtrysk paliwa jest za blisko rury wydechowej. Po
trzecie, koszty napraw i utrzymania sa ogromne.
Na to Bóg wystukal cos na komputerze i drukarka wyrzucila statystyke.
- Popatrz..., - mówi Bóg - mozliwe, ze mój wynalazek ma wady, ale wiecej
mezczyzn na nim jezdzi niz na twoim!
--------------------------------------------------------------
Sklep miesny, dzwoni telefon:
- Ma pani baranie udzce?
- Mam.
- A konski zad?
- Mam.
- A swinska glowe?
- Mam.
- A piersi kurczaka?
- Oczywiscie, ze mam.
- To musi byc pani strasznie brzydka.
---------------------------------------------------------------
Przychodzi facet do sklepu z puzzlami i mowi, ze chce bardzo trudna ukladanke.
Sprzedawca poleca mu ulkadanke z 500 czesci, facet patrzy na niego i mowi,
niech mnie pan nie obraza, taka ukladanke to moj trzylatek zlozy.
Sprzedawca troche sie zmieszal i proponuje klientowi ukladanke z 1500 czesci,
facet znowu sie pieni, wiec sprzedawca mowi, ze moze z 5000 czesci. Klient
dalej niezadowolony, wiec sprzedawca z deczka sie zdenerwowal i mowi, panie
chce pan cos naprawde trudnego? Niech pan sobie kupi bulke tarta i rogala z
tego zlozy.
----------------------------------------------------------------------
Idzie wycieczka nad Morskie Oko i widza gorala, ktory siedzi przy jeziorku,
patrzy w lutstro i trzyma w reku kamien. Zainteresowani podchodza blizej i
pytaja bacy co robi.
Na to baca im odpowiada, ze lowi ryby. Zainteresowanie wzroslo i zaczeli
wypytywac o detale. Na co goral powiedzial, ze jak mu dadza flaszke to im
powie co robi. Chetnie przystali na taki uklad, wreczyli goralowi pollitrowke
i czekaja.
Goral mowi, widzicie mom tu lusterecko i kamycek. Patrze ci ja w to lusterecko
i jak widze rybe to ciup ja kamykiem w leb.
Turysci zafascynowani sprytem gorala pytaja ile dzisiaj zlapal ryb.
Goral na to, e ryby to zem zadnej nie chycil, ale to juz osma flacha z gorzolka.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Spotyka wilk czerwonego kapturka i pyta sie gdzie idziesz glupia cipo?
Na to oburzony kapturek mowi, alez wilku ja nie jestem glupia PIP, ja jestem
czerwonym kapturek. Widzisz mam czerwony kapturek, czerwony sweterek, czerwona
spodniczke, czerwone rajstopki, czerwone buciki...... o k...wa rzeczywisie
wygladam jak glupia PIP
-----------------------------------------------------------------------
Nowy manager zatrudnil sie w duzej miedzynarodowej
firmie.
Pierwszego dnia wykrecil wewnetrzny do swojej
sekretarki i drze sie:
- Przynies mi ku**a tej kawy szybko!
Z drugiej strony odezwal sie gniewny meski glos:
- Wybrales zly numer! Wiesz z kim rozmawiasz?!
- Nie!
- Z Dyrektorem Naczelnym, ty idioto!!
- A wiesz, z kim ty ku**a rozmawiasz?!
- Nie!
- No i dobrze!
----------------------------------------------------------------------
Grupa rosyjskich turystów przyjeżdża do Anglii. Przed wyjazdem na zwiedzanie miasta przewodnik ich uprzedza: - Bądźcie
ostrożni, nie oddalajcie się od grupy. Tutaj wszędzie sutenerzy stoją. A jeśli się zgubicie, szukajcie rosyjskiego konsulatu.
Jeden turysta jednak się zgubił. Podchodzi do niego jakiś mężczyzna:
- Do you want a white woman?
- No, no! - krzyczy Rosjanin.
- Do you want a black woman?
- No!
- Do you want a man?!
- NO!!! I WANT RUSSIAN CONSUL!
- Possible, but very expensive...
-----------------------------------------------------------------------------
Puka listonosz do drzwi.
Po dłuzszej chwili otwiera mu w szlafroku, zaspany, rozczochchrany, prawie
śpiący facet i sennym głosem pyta:
-Czego?
Listonosz patrzy i zalewa się śmichem. Śmieje się i smieje, po prostu leje w
gacie ze śmiechu i nie może złapać tchu
Gość zaspany po krótkiej chwili znowu mówi :
- Czego?
Na to listonosz:
-Panie, jeszcze nigdy nie widziałem aby ktoś zapiął szlafrok na dwa guziki i jajo!!!
-
Asia Fili
Facet miał papuge która dużo rozmawiała przez telefon. Bardzo to go denerwowało
ale nic nie mówił do momentu az dostał r-k tel. Zdenerwowal sie i powiedzial ze
zrobi krzywde papudze. Gdy wychodzil do pracy zastrzegl jej zeby nie
rozmawiala, ale ona nic sobie z tego nie robila. Gdy wrocil do domu papuga
znowu gadala przez telefon. Znowu jej pogrozil ale ona nic. Sytuacja powtarzala
sie kilka razy, az w koncu facet pokazal papudze wiszacy na scianie krzyz z
Panem Jezusem i powiedzial ze jak będzie dalej tyle rozmawiac to przybije ja do
sciany jak ten krzyz. Oczywiscie on do pracy a papuga za telefon. Nie
zorientowala sie ze pan wraca do domu i dalej nawijala. Facio wkurzony na maksa
jak obiecal tak zrobil. Papuga przybita obok krzyża wisi i tak sobie patrzy na
Jezusa w końcu zapytała sie Jego ile czasu tutaj wisi. Jezus odpowiedział, ze
jakies 2000 lat, a papuga na to ... "o kurwa to gdzies Ty dzwonil"???
------------------------------------------------------------------------------------------
Syn pyta ojca, gdzie leży Afryka. Ojciec odpowiada , że nie wie, ale ma kolegę
dyrektora
który na pewno będzie wiedział. Telefonuje więc do niego z tym pytaniem.
Dyrektor
mu odpowiedział:
Wiesz co stary, powiem ci szczerze, że też dokładnie nie wiem. Ale musi to
być gdzieś niedaleko, bo u mnie w zakładzie pracuje Murzyn i do pracy
dojeżdża rowerem.
---------------------------------------------------------------------------------------
W knajpie zebrało się kilku kumpli. Wszyscy dobrze się bawią, piją, opowiadają
dowcipy
Tylko jedne siedzi smutny. Koledzy próbują go rozweselić:
- Jasiu! Co taki markotny dziś jesteś?
- Jak nie być markotnym. Lekarze mówią, że moja żona ma AIDS.
Przy stoliku zapada cisza.
Chłopaki, no co wy ?. Ja tylko żartowałem. Dlaczego wszyscy jesteście tacy
bladzi?.
-----------------------------------------------------------------------------
w knajpie spotyka sie dwoch kumpli i po kilku piwach zaczyna im sie nudzic wiec
postanawiaja sie o cos zalozyc po namysle jeden proponuje
-zalozymy sie o pol litra ze podejde do tych gosci i kaze im pocalowac nas w
dupe-mowiac to wskazal na stolik przy ktorym siedzieli dwaj niemcy
drugi kumpel szybko sie zgodzil wiec ten pierwszy podchodzi do stolika niemcow
i mowi
-hej wy pocalujcie nas w dupe
-was?
-tak mnie i mojego kumpla
---------------------------------------------------------------------
Dawno, dawno temu żył sobie książę, na którego wredna wiedźma rzuciła klątwę.
Polegała ona na tym, że w ciągu roku mógł wypowiedzieć tylko jedno słowo,
jeżeli jednak go nie wypowiedział, to w nastepnym roku mogl uzyc "az" dwoch.
Pewnego dnia ow ksiaze poznal przepiekna ksiezniczke. Od razu sie w niej
zakochal. Postanowil przez dwa lata milczec, by trzeciego roku moc powiedziec
jej "jestes taka piekna". Kiedy jednak ten okres minal ksiaze doszedl do
wniosku, ze nie powie jeszcze nic przez kolejne 3 lata aby do "jestes taka
piękna" dorzucic "bardzo cie kocham". Pozniej jednak zdal sobie sprawe, ze jak
juz tyle sie nie odzywal to wytrzyma jeszcze 4 lata aby zapytac sie od
razu "czy wyjdziesz za mnie?".
W koncu po tylu latach milczenia jego radosc nie miala granic. Poszedl do
swej ukochanej, zaprowadzil ja do krolewskiego ogrodu, usiadl obok niej na
lawce i wypowiedzial sentencje, ktora ukladal w glowie przez tak dlugi okres:
-Jestes taka piekna! Bardzo cie kocham! Czy wyjdziesz za mnie?
Po tych slowach ksiezniczka odgarnela swoje piekne blond wlosy za
sliczniutkie uszko i powiedziala jedwabnym glosikiem:
-Przepraszam, co mowiles?
----------------------------------------------------------------------------
Na tylnym siedzeniu w taksówce jedzie zadumany pasażer. Nagle pochyla się
lekko,
klepie w ramię kierowcę, chcąc o coś zapytać. Taksówkarz podskakuje
przestraszony,
traci panowanie nad kierownicą i samochód uderza w latarnię. Wściekły
kierowca mówi
do pasażera:
- Niech pan więcej tego nie robi! Proszę mnie nie klepać po ramieniu!
Po chwili dodaje łagodniej:
To mój pierwszy dzień na taksówce. Przez ostanie 25 lat byłem kierowcą
karawanu.
------------------------------------------------------------
Kelner pyta nowo przybyłego do baru klienta:
- Co pan pije?
- Codziennie rano szklankę soku owocowego, miksturkę na łupanie w krzyżu, a w
sobotę kufel piwa w gronie przyjaciół.
- Chyba nie zrozumieliśmy się do końca - mówi uprzejmie kelner. - Pytałem co by
pan chciał?
- Mój Boże... Chciałbym być bogaty, mieć domek nad morzem, podróżować po
świecie...
- Może jeszcze raz zadam pytanie: Czy chce się pan napić?
- Czemu nie... a co pan ma?
- Ja? Niewiele. Kłopoty. Drużyna której kibicuję przegrała, kiepsko mi
tu płacą, doskwiera mi samotność...
------------------------------------------------------------
Zajaczek dostal wezwanie przed komisje poborowa, ale oczywiscie nie chcial isc do woja. Przypadkiem dowiedzial
sie ze tydzien temu stawal jez, i dostal przydzial do budowlanki. Zajaczek wiec polecial do jezyka zapytac
jak on dokonal tego cudu.
-Sluchaj, stanalem przed komisja, pokazali mi pistolet i zapytali "co to?". Powiedzialem ze nie wiem. No to
facet wyciagnal noz i zapytal ponownie co to jest. Znowu udalem idiote i powiedzialem ze nie wiem. No to
siegnal pod stol i wyciagnal cegle. No to ja sie usmiechanlem i powiedzialem ze to jest cegla i dostalem
przydzial!
Zajaczek wzial sobie to do serca i udaje glupa przed komisja.
Pokazali mu pistolet:
-co to jest?
-eee, nie wiem....
Wyciagneli noz
-a to co jest?
-nie wiem...
Czlonek komnisji schyla sie pod stol a zajaczek z usmiechem na twarzy drze sie
-CEGLA!!!
-DO KONTRWYWIADU!
-----------------------------------------------------------------------
Srodek nocy. Do domu powraca zmeczony po libacji z kolegami mezczyzna.
Otwiera drzwi cichutko, delikatnie skrada sie w przedpokoju, zeby tylko
nie obudzic zony. Nagle slychac zgrzyt zegara, wysuwa sie kukulka i kuka
3 razy. "O, rany" - mysli zaniepokojony mezczyzna.
"Ale wiem, co zrobic, dokukam jeszcze 8 razy i zona nawet jak sie
obudzila,
bedzie myslala, ze wrócilem o 11.00".
Jak postanowil, tak zrobil i zadowolony z siebie polozyl sie spac.
Rano budzi go zona: - Kochanie, musisz dzisiaj wczesnie wstac. A po co?
Przeciez dzis sobota. Musisz wstac i oddac nasz zegar do naprawy. A co
sie stalo? Cos jest nie w porzadku z kukulka.
???
Wyobraz sobie, ze zakukala w nocy 3 razy, potem zachichotala szyderczo,
pare razy beknela, dokukala 8 razy, puscila baka, zaryczala jak wól i
poszla do lazienki sie porzygac
---------------------------------------------------------------------
Gość zamawia żurek, bigos i dwie bułki. Kelner realizuje zamówienie. Gość
natychmiast
składa reklamacje – kelner te bułki są mokre. A co pan myślał -
odpowiada kelner-
jak w jednej ręce niosę talerz z żurkiem, w drugiej ręce talerz z bigosem
a pod pachami
bułki- to nie mam prawa się spocić?
-------------------------------------------------------------------------
Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do
Deutsche Bank z
torbą
pełnąpieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o
prywatną rozmowę z
prezesembanku, gdyż chciała otworzyć konto, a "proszę
zrozumieć, chodzi
o
wielkąsumępieniędzy"...Po długotrwałych dyskusjach pozwolono
starszej pani spotkać się z prezesem,bo w końcu nasz klient -
nasz pan.
Prezes spytał o kwotę, jaką starsza panizamierzała wpłacić.
Ona zaś
odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów EUR.Po czym otworzyła
torbę, żeby
go
przekonać, iż tak jest w rzeczywistości.Naturalnie
zaciekawiony prezes
pyta
o pochodzenie tych pieniędzy."Szanowna pani, jestem
zaskoczony ilością
pieniędzy, jaką ma pani przysobie! Jak pani tego dokonała?"
Klientka na
to:"Całkiem prosto. Zakładam się"."Zakłada się pani? - pyta
prezes - Ale
o co?".Starsza pani odpowiada:- "Cóż, o wszystko co możliwe.
Na przykład
mogę się z panem założyć o 25.000EUR, że pańskie jaja są
kwadratowe!"Prezes zaśmiał się głośno i powiedział:-
"Przecież to
śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak
dużozarobić."- "Cóż,
przecież powiedziałam, że w ten sposób zarobiłam moje
pieniądze.Byłby
pan
gotowy założyć się ze mną?"- "Ależ oczywiście - odpowiedział
prezes (w
końcu
szło o kupę pieniędzy). -zakładam się, o 25.000 EUR, że moje
jaja nie są
kwadratowe."Starsza pani odpowiada:- "Zakład stoi, ale
ponieważ stawką
są duże pieniądze, czy mogę przyjśćjutro o 10.00 razem z moim
prawnikiem,
żeby sprawdzić naocznie i przyświadku?"- "Jasne", prezes
>>wykazał
zrozumienie.Całą noc był prezes niesamowicie nerwowy i
spędził wiele
godzin
nasprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej
dotychczasowej
formie.
Zjednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy głupiego testu
osiągnął100-procentową pewność. Wygra ten zakład.Następnego
ranka o
10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do
banku.Przedstawiła
sobie
obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, któregostawką
jest 25.000
EUR.
Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie sąkwadratowe.W
celu
przekonania się o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie
spodni.Prezes
opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła się, spojrzała
uważnie
ispytałaostrożnie, czy może dotknąć jaj.- "No dobrze -
odpowiedział
prezes. - 25.000 EUR są tego warte i mogęzrozumieć, że chce
się pani do
końca przekonać."Starsza pani ponownie się nachyliła i
wzięła "piłeczki"
w
swoje dłonie.Wtedy zauważa prezes, że prawnik zaczyna
uderzać głową w
ścianę. Prezes pytawięc kobietę:- "Co się stało z tym pani
prawnikiem?"Na to ona:- "Nic, założyłam się z nim tylko o
100,000 EUR,
że dzisiaj o godz. 10.00będę trzymała w dłoniach jaja
prezesa Deutsche
Bank".
---------------------------------------
z serii o amerykanach:
– Hello, are you there?
– Yes, who are you please?
– I’m Watt.
– What’s your name?
– Watt’s my name.
– Yes, what’s your name?
– My name is John Watt.
– John what?
– Yes, are you Jones?
– No, I’m Knott.
– Will you tell me your name then?
– Will Knott.
– Why not?
– My name is Knott.
– Not what?
– Not Watt, Knott.
– What?
Dialog między Prezydentem Bushem a jego doradcą do spraw bezpieczeństwa
narodowego Condoleezą Rice napisany przez dramaturga z Chicago Jamesa Shermana
dla uczczenia objęcia przywództwa Komunistycznej Partii Chin przez Hu Jintao.
George W. Bush: Condi! Nice to see you. What's happening?
Condoleezza Rice: Sir, I have the report here about the new leader of China.
George: Great. Lay it on me.
Condi: Hu is the new leader of China.
George: That's what I want to know.
Condi: That's what I'm telling you.
George: That's what I'm asking you. Who is the new leader of China?
Condi: Yes.
George: I mean the fellow’s name.
Condi: Hu.
George: The guy in China.
Condi: Hu.
George: The new leader of China.
Condi: Hu.
George: The Chinaman!
Condi: Hu is leading China.
George: Now whaddya' asking me for?
Condi: I'm telling you Hu is leading China.
George: Well, I'm asking you. Who is leading China?
Condi: That's the man’s name.
George: That's who’s name?
Condi: Yes.
George: Will you or will you not tell me the name of the new leader of China?
Condi: Yes, sir.
George: Yassir? Yassir Arafat is in China? I thought he was in the Middle East.
Condi: That's correct.
George: Then who is in China?
Condi: Yes, sir.
George: Yassir is in China?
Condi: No, sir.
George: Then who is?
Condi: Yes, sir.
George: Yassir?
Condi: No, sir.
George: Look, Condi. I need to know the name of the new leader of China. Get me
the Secretary General of the UN on the phone.
Condi: Kofi?
George: No, thanks.
Condi: You want Kofi?
George: No.
Condi: You don't want Kofi.
George: No. But now that you mention it. I could use a glass of milk. And then
get me the UN.
Condi: Yes, sir.
George: No Yassir! The guy at the UN.
Condi: Kofi?
George: Milk! Will you please make the call?
Condi: And call who?
George: Who is the guy at the UN?
Condi: Hu is the guy in China.
George: Will you stay out of China?!
Condi: Yes, sir.
George: And stay out of the Middle East! Just get me the guy at the UN.
Condi: Kofi.
George: All right! With cream and two sugars. Now get on the phone! (Condi
picks up the phone).
Condi: Rise here.
George: Rise? Good idea. And a couple of egg rolls. May be we should send some
to the guy in China. And the Middle East.
By James Sherman Playwrights Ensemble of Victory Gardens Theater in Chicago.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziadek parkuje starego rzęchowatego maluszka pod sejmem.
Wyskakuje ochroniarz:
-Panie, zjeżdżaj pan stąd! To jest sejm, tu się kręcą
posłowie i senatorowie!
Dziadek na to: -Ja się nie boję, mam alarm.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Spotyka się dwóch kumpli, jeden mówi:
- Wiesz, ostatnio jestem taki pies na seks, że nie przepuszczę niczemu co się
rusza!
Na to drugi:
- A ja nie robię sobie aż takich ograniczeń...
----------------------------------------------------------------------------------------------
Facetowi spuchł łokieć, więc postanowił pójśc do lekarza. Po drodze pomyślał "Na
pewno będzie kolejka, muszę kupić gazetę". Podchodzi do kiosku, kioskarz wychyla
się i mówi:
-Panie, ale panu łokieć spuchł. Niech pan lepiej idzie do lekarza.
-------------------------------------------------------------------------
Przychodzi mrówek do Slonicy. dzwoni do drzwi.Otwiera Mama-slonica.
Mrówek patrzy do góry i rzecze dobitnie- jest KATARZYNA?
- nie ma.
- To proszę powiedziec,że był RYSZARD
---------------------------------------------------------------
Młody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z opustoszałego
> już
> biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa stojącego nad niszczarka z
> jakimś ważnym pismem, opatrzonym mnóstwem pieczątek. Prezes minę ma
> zakłopotaną.
> > > >- Czy potrafi pan obsłużyć te maszynę? - pyta prezes.
> > > >- Oczywiście - odpowiada pracownik.
> Bierze dokument, wkłada do szczeliny, naciska START. Po chwili dokument
> znika.
> - Doskonale, doskonale - cieszy się prezes - Chciałbym dwie kopie.....
-Po co hiphopowcy chodzą do Lasu?
- Poziomki
Zmarł najlepszy w kraju kardiolog. Zorganizowano pogrzeb, na którym zebrali sie
koledzy lekarze, odbyło się nabożenśtwo, poźniej przemówienia, podziękowania w
końcu nadszedł czas aby złożyć trumne do grobu. Wyłania sie piękny grobowiec w
kształcie serca, otwiera sie i pochłania trumne. Zapada cisza. Po chwili
rozległ się śmiech na cmentarzu - śmiał sie najlepszy w kraju ginekolog,
proktolog zemdlał.
--------------------------------------------------------------------------
Samolot wystartował z lotniska. Po osiągnięciu wymaganego pułapu kapitan odzywa
się przez intercom:
- Panie i panowie, witam na pokładzie samolotu. Pogodę mamy dobrą, niebo
czyste, więc zapowiada nam się przyjemny lot. Proszę usiąść, zrelaksować się
i... o cholera, o cholera!...!!!
Po chwili nerwowej ciszy intercom odzywa się znowu:
- Panie i panowie, najmocniej przepraszam, jeśli przed chwilą państwa
wystraszyłem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wylał na mnie
filiżankę gorącej kawy. Powinniście państwo zobaczyć przód moich spodni.
Na to odzywa się jeden z pasażerów:
- To pewnie nic, w porównaniu z tyłem moich....
-------------------------------------------------------------------------------------------
Mama patrzy przez okno i widzi, jak Jasio pije wodę z kałuży.
- Nie pij jej, przecież tam żyje mnóstwo bakterii!
- Już nie! Przejechałem je kilka razy rowerem!
-----------------------------------------------------------------------------------------
W pierwszej klasie pani wita nowych uczniów i zauważa że trzech jest
identycznych.
- Czy wy jesteście trojaczkami?
- Tak - odpowiadają dzieci.
- A jak się nazywacie?
- Krzysio - mówi piskliwym głosem pierwsze dziecko.
- Zdzisio - mówi piskliwym głosem drugie dziecko.
- Władysław - mówi grubym basem trzecie dziecko.
Pani pyta - A dlaczego wy dwaj macie takie cienkie głosy, a ty taki gruby?
- Bo mama miała tylko dwie piersi więc ja musiałem pić browar.
-----------------------------------------------------------------------------------
Nauczyciel pyta dzieci na lekcji:
-Co to jest rarytas?
-Rarytas to jest pomarańcza - powiedziała Kasia.
-No i co jescze? - zapytał klasy nauczyciel.
Karol podnosi ręke i mówi:
- rarytas to jest czekolada.
-Dobrze! Czy coś jeszcze? - pyta nauczyciel.
Jasiu podnosie rękę i mówi:
-Rarytas proszę pana, to jest dupa szesnastolatki.
Nauczyciel oburzony wyrzucił go z lekcji i kazał mu przyjść na drugi dzień z
ojcem. Na drugi dzień Jasio wszedł do klasy i bardzo szybko pobiegł do
ostatniej ławki, i usiadł bez słowa. Podszedł do niego nauczyciel i zapytał:
- Czemu tak od razu uciekłeś do ostaniej ławki i gdzie masz ojca?!
- Tata nie przyjdzie. Powiedział mi, że jeżeli dla pana dupa szesnastolatki nie
jest rarytasem, to jest pan pedałem i kazał mi się trzymać od pana z daleka
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Pewien facet przeczytał książkę o asertywności i postanowił ją wypróbować na
żonie. Nie wrócił jak zazwyczaj zaraz po pracy do domu, tylko poszedł z
kumplami na piwo. Ok. 19.00 puka do drzwi, żona mu otwiera, a on:
- Słuchaj, skoczyło się babci sranie! JA jestem w tym domu panem! JA mówię, a
ty słuchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi kapciuszki,
obiadek, potem zimne schłodzone piwko, i nie obchodzi mnie skąd je weźmiesz,
potem się zdrzemnę a wieczorem napuścisz mi wody do wanny. No, i nie muszę chyba
mówić, kto mnie po kąpieli ubierze i uczesze? No Kto?!
- Zakład pogrzebowy skurwysynu!
ale nic nie mówił do momentu az dostał r-k tel. Zdenerwowal sie i powiedzial ze
zrobi krzywde papudze. Gdy wychodzil do pracy zastrzegl jej zeby nie
rozmawiala, ale ona nic sobie z tego nie robila. Gdy wrocil do domu papuga
znowu gadala przez telefon. Znowu jej pogrozil ale ona nic. Sytuacja powtarzala
sie kilka razy, az w koncu facet pokazal papudze wiszacy na scianie krzyz z
Panem Jezusem i powiedzial ze jak będzie dalej tyle rozmawiac to przybije ja do
sciany jak ten krzyz. Oczywiscie on do pracy a papuga za telefon. Nie
zorientowala sie ze pan wraca do domu i dalej nawijala. Facio wkurzony na maksa
jak obiecal tak zrobil. Papuga przybita obok krzyża wisi i tak sobie patrzy na
Jezusa w końcu zapytała sie Jego ile czasu tutaj wisi. Jezus odpowiedział, ze
jakies 2000 lat, a papuga na to ... "o kurwa to gdzies Ty dzwonil"???
------------------------------------------------------------------------------------------
Syn pyta ojca, gdzie leży Afryka. Ojciec odpowiada , że nie wie, ale ma kolegę
dyrektora
który na pewno będzie wiedział. Telefonuje więc do niego z tym pytaniem.
Dyrektor
mu odpowiedział:
Wiesz co stary, powiem ci szczerze, że też dokładnie nie wiem. Ale musi to
być gdzieś niedaleko, bo u mnie w zakładzie pracuje Murzyn i do pracy
dojeżdża rowerem.
---------------------------------------------------------------------------------------
W knajpie zebrało się kilku kumpli. Wszyscy dobrze się bawią, piją, opowiadają
dowcipy
Tylko jedne siedzi smutny. Koledzy próbują go rozweselić:
- Jasiu! Co taki markotny dziś jesteś?
- Jak nie być markotnym. Lekarze mówią, że moja żona ma AIDS.
Przy stoliku zapada cisza.
Chłopaki, no co wy ?. Ja tylko żartowałem. Dlaczego wszyscy jesteście tacy
bladzi?.
-----------------------------------------------------------------------------
w knajpie spotyka sie dwoch kumpli i po kilku piwach zaczyna im sie nudzic wiec
postanawiaja sie o cos zalozyc po namysle jeden proponuje
-zalozymy sie o pol litra ze podejde do tych gosci i kaze im pocalowac nas w
dupe-mowiac to wskazal na stolik przy ktorym siedzieli dwaj niemcy
drugi kumpel szybko sie zgodzil wiec ten pierwszy podchodzi do stolika niemcow
i mowi
-hej wy pocalujcie nas w dupe
-was?
-tak mnie i mojego kumpla
---------------------------------------------------------------------
Dawno, dawno temu żył sobie książę, na którego wredna wiedźma rzuciła klątwę.
Polegała ona na tym, że w ciągu roku mógł wypowiedzieć tylko jedno słowo,
jeżeli jednak go nie wypowiedział, to w nastepnym roku mogl uzyc "az" dwoch.
Pewnego dnia ow ksiaze poznal przepiekna ksiezniczke. Od razu sie w niej
zakochal. Postanowil przez dwa lata milczec, by trzeciego roku moc powiedziec
jej "jestes taka piekna". Kiedy jednak ten okres minal ksiaze doszedl do
wniosku, ze nie powie jeszcze nic przez kolejne 3 lata aby do "jestes taka
piękna" dorzucic "bardzo cie kocham". Pozniej jednak zdal sobie sprawe, ze jak
juz tyle sie nie odzywal to wytrzyma jeszcze 4 lata aby zapytac sie od
razu "czy wyjdziesz za mnie?".
W koncu po tylu latach milczenia jego radosc nie miala granic. Poszedl do
swej ukochanej, zaprowadzil ja do krolewskiego ogrodu, usiadl obok niej na
lawce i wypowiedzial sentencje, ktora ukladal w glowie przez tak dlugi okres:
-Jestes taka piekna! Bardzo cie kocham! Czy wyjdziesz za mnie?
Po tych slowach ksiezniczka odgarnela swoje piekne blond wlosy za
sliczniutkie uszko i powiedziala jedwabnym glosikiem:
-Przepraszam, co mowiles?
----------------------------------------------------------------------------
Na tylnym siedzeniu w taksówce jedzie zadumany pasażer. Nagle pochyla się
lekko,
klepie w ramię kierowcę, chcąc o coś zapytać. Taksówkarz podskakuje
przestraszony,
traci panowanie nad kierownicą i samochód uderza w latarnię. Wściekły
kierowca mówi
do pasażera:
- Niech pan więcej tego nie robi! Proszę mnie nie klepać po ramieniu!
Po chwili dodaje łagodniej:
To mój pierwszy dzień na taksówce. Przez ostanie 25 lat byłem kierowcą
karawanu.
------------------------------------------------------------
Kelner pyta nowo przybyłego do baru klienta:
- Co pan pije?
- Codziennie rano szklankę soku owocowego, miksturkę na łupanie w krzyżu, a w
sobotę kufel piwa w gronie przyjaciół.
- Chyba nie zrozumieliśmy się do końca - mówi uprzejmie kelner. - Pytałem co by
pan chciał?
- Mój Boże... Chciałbym być bogaty, mieć domek nad morzem, podróżować po
świecie...
- Może jeszcze raz zadam pytanie: Czy chce się pan napić?
- Czemu nie... a co pan ma?
- Ja? Niewiele. Kłopoty. Drużyna której kibicuję przegrała, kiepsko mi
tu płacą, doskwiera mi samotność...
------------------------------------------------------------
Zajaczek dostal wezwanie przed komisje poborowa, ale oczywiscie nie chcial isc do woja. Przypadkiem dowiedzial
sie ze tydzien temu stawal jez, i dostal przydzial do budowlanki. Zajaczek wiec polecial do jezyka zapytac
jak on dokonal tego cudu.
-Sluchaj, stanalem przed komisja, pokazali mi pistolet i zapytali "co to?". Powiedzialem ze nie wiem. No to
facet wyciagnal noz i zapytal ponownie co to jest. Znowu udalem idiote i powiedzialem ze nie wiem. No to
siegnal pod stol i wyciagnal cegle. No to ja sie usmiechanlem i powiedzialem ze to jest cegla i dostalem
przydzial!
Zajaczek wzial sobie to do serca i udaje glupa przed komisja.
Pokazali mu pistolet:
-co to jest?
-eee, nie wiem....
Wyciagneli noz
-a to co jest?
-nie wiem...
Czlonek komnisji schyla sie pod stol a zajaczek z usmiechem na twarzy drze sie
-CEGLA!!!
-DO KONTRWYWIADU!
-----------------------------------------------------------------------
Srodek nocy. Do domu powraca zmeczony po libacji z kolegami mezczyzna.
Otwiera drzwi cichutko, delikatnie skrada sie w przedpokoju, zeby tylko
nie obudzic zony. Nagle slychac zgrzyt zegara, wysuwa sie kukulka i kuka
3 razy. "O, rany" - mysli zaniepokojony mezczyzna.
"Ale wiem, co zrobic, dokukam jeszcze 8 razy i zona nawet jak sie
obudzila,
bedzie myslala, ze wrócilem o 11.00".
Jak postanowil, tak zrobil i zadowolony z siebie polozyl sie spac.
Rano budzi go zona: - Kochanie, musisz dzisiaj wczesnie wstac. A po co?
Przeciez dzis sobota. Musisz wstac i oddac nasz zegar do naprawy. A co
sie stalo? Cos jest nie w porzadku z kukulka.
???
Wyobraz sobie, ze zakukala w nocy 3 razy, potem zachichotala szyderczo,
pare razy beknela, dokukala 8 razy, puscila baka, zaryczala jak wól i
poszla do lazienki sie porzygac
---------------------------------------------------------------------
Gość zamawia żurek, bigos i dwie bułki. Kelner realizuje zamówienie. Gość
natychmiast
składa reklamacje – kelner te bułki są mokre. A co pan myślał -
odpowiada kelner-
jak w jednej ręce niosę talerz z żurkiem, w drugiej ręce talerz z bigosem
a pod pachami
bułki- to nie mam prawa się spocić?
-------------------------------------------------------------------------
Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do
Deutsche Bank z
torbą
pełnąpieniędzy. Podeszła do stanowiska i poprosiła o
prywatną rozmowę z
prezesembanku, gdyż chciała otworzyć konto, a "proszę
zrozumieć, chodzi
o
wielkąsumępieniędzy"...Po długotrwałych dyskusjach pozwolono
starszej pani spotkać się z prezesem,bo w końcu nasz klient -
nasz pan.
Prezes spytał o kwotę, jaką starsza panizamierzała wpłacić.
Ona zaś
odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów EUR.Po czym otworzyła
torbę, żeby
go
przekonać, iż tak jest w rzeczywistości.Naturalnie
zaciekawiony prezes
pyta
o pochodzenie tych pieniędzy."Szanowna pani, jestem
zaskoczony ilością
pieniędzy, jaką ma pani przysobie! Jak pani tego dokonała?"
Klientka na
to:"Całkiem prosto. Zakładam się"."Zakłada się pani? - pyta
prezes - Ale
o co?".Starsza pani odpowiada:- "Cóż, o wszystko co możliwe.
Na przykład
mogę się z panem założyć o 25.000EUR, że pańskie jaja są
kwadratowe!"Prezes zaśmiał się głośno i powiedział:-
"Przecież to
śmieszne! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak
dużozarobić."- "Cóż,
przecież powiedziałam, że w ten sposób zarobiłam moje
pieniądze.Byłby
pan
gotowy założyć się ze mną?"- "Ależ oczywiście - odpowiedział
prezes (w
końcu
szło o kupę pieniędzy). -zakładam się, o 25.000 EUR, że moje
jaja nie są
kwadratowe."Starsza pani odpowiada:- "Zakład stoi, ale
ponieważ stawką
są duże pieniądze, czy mogę przyjśćjutro o 10.00 razem z moim
prawnikiem,
żeby sprawdzić naocznie i przyświadku?"- "Jasne", prezes
>>wykazał
zrozumienie.Całą noc był prezes niesamowicie nerwowy i
spędził wiele
godzin
nasprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej
dotychczasowej
formie.
Zjednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy głupiego testu
osiągnął100-procentową pewność. Wygra ten zakład.Następnego
ranka o
10.00 przyszła starsza dama ze swoim prawnikiem do
banku.Przedstawiła
sobie
obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, któregostawką
jest 25.000
EUR.
Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie sąkwadratowe.W
celu
przekonania się o tym fakcie, poprosiła go dama o opuszczenie
spodni.Prezes
opuścił spodnie. Starsza pani nachyliła się, spojrzała
uważnie
ispytałaostrożnie, czy może dotknąć jaj.- "No dobrze -
odpowiedział
prezes. - 25.000 EUR są tego warte i mogęzrozumieć, że chce
się pani do
końca przekonać."Starsza pani ponownie się nachyliła i
wzięła "piłeczki"
w
swoje dłonie.Wtedy zauważa prezes, że prawnik zaczyna
uderzać głową w
ścianę. Prezes pytawięc kobietę:- "Co się stało z tym pani
prawnikiem?"Na to ona:- "Nic, założyłam się z nim tylko o
100,000 EUR,
że dzisiaj o godz. 10.00będę trzymała w dłoniach jaja
prezesa Deutsche
Bank".
---------------------------------------
z serii o amerykanach:
– Hello, are you there?
– Yes, who are you please?
– I’m Watt.
– What’s your name?
– Watt’s my name.
– Yes, what’s your name?
– My name is John Watt.
– John what?
– Yes, are you Jones?
– No, I’m Knott.
– Will you tell me your name then?
– Will Knott.
– Why not?
– My name is Knott.
– Not what?
– Not Watt, Knott.
– What?
Dialog między Prezydentem Bushem a jego doradcą do spraw bezpieczeństwa
narodowego Condoleezą Rice napisany przez dramaturga z Chicago Jamesa Shermana
dla uczczenia objęcia przywództwa Komunistycznej Partii Chin przez Hu Jintao.
George W. Bush: Condi! Nice to see you. What's happening?
Condoleezza Rice: Sir, I have the report here about the new leader of China.
George: Great. Lay it on me.
Condi: Hu is the new leader of China.
George: That's what I want to know.
Condi: That's what I'm telling you.
George: That's what I'm asking you. Who is the new leader of China?
Condi: Yes.
George: I mean the fellow’s name.
Condi: Hu.
George: The guy in China.
Condi: Hu.
George: The new leader of China.
Condi: Hu.
George: The Chinaman!
Condi: Hu is leading China.
George: Now whaddya' asking me for?
Condi: I'm telling you Hu is leading China.
George: Well, I'm asking you. Who is leading China?
Condi: That's the man’s name.
George: That's who’s name?
Condi: Yes.
George: Will you or will you not tell me the name of the new leader of China?
Condi: Yes, sir.
George: Yassir? Yassir Arafat is in China? I thought he was in the Middle East.
Condi: That's correct.
George: Then who is in China?
Condi: Yes, sir.
George: Yassir is in China?
Condi: No, sir.
George: Then who is?
Condi: Yes, sir.
George: Yassir?
Condi: No, sir.
George: Look, Condi. I need to know the name of the new leader of China. Get me
the Secretary General of the UN on the phone.
Condi: Kofi?
George: No, thanks.
Condi: You want Kofi?
George: No.
Condi: You don't want Kofi.
George: No. But now that you mention it. I could use a glass of milk. And then
get me the UN.
Condi: Yes, sir.
George: No Yassir! The guy at the UN.
Condi: Kofi?
George: Milk! Will you please make the call?
Condi: And call who?
George: Who is the guy at the UN?
Condi: Hu is the guy in China.
George: Will you stay out of China?!
Condi: Yes, sir.
George: And stay out of the Middle East! Just get me the guy at the UN.
Condi: Kofi.
George: All right! With cream and two sugars. Now get on the phone! (Condi
picks up the phone).
Condi: Rise here.
George: Rise? Good idea. And a couple of egg rolls. May be we should send some
to the guy in China. And the Middle East.
By James Sherman Playwrights Ensemble of Victory Gardens Theater in Chicago.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziadek parkuje starego rzęchowatego maluszka pod sejmem.
Wyskakuje ochroniarz:
-Panie, zjeżdżaj pan stąd! To jest sejm, tu się kręcą
posłowie i senatorowie!
Dziadek na to: -Ja się nie boję, mam alarm.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Spotyka się dwóch kumpli, jeden mówi:
- Wiesz, ostatnio jestem taki pies na seks, że nie przepuszczę niczemu co się
rusza!
Na to drugi:
- A ja nie robię sobie aż takich ograniczeń...
----------------------------------------------------------------------------------------------
Facetowi spuchł łokieć, więc postanowił pójśc do lekarza. Po drodze pomyślał "Na
pewno będzie kolejka, muszę kupić gazetę". Podchodzi do kiosku, kioskarz wychyla
się i mówi:
-Panie, ale panu łokieć spuchł. Niech pan lepiej idzie do lekarza.
-------------------------------------------------------------------------
Przychodzi mrówek do Slonicy. dzwoni do drzwi.Otwiera Mama-slonica.
Mrówek patrzy do góry i rzecze dobitnie- jest KATARZYNA?
- nie ma.
- To proszę powiedziec,że był RYSZARD
---------------------------------------------------------------
Młody, niedawno zatrudniony pracownik wychodzi wieczorem z opustoszałego
> już
> biura. Na korytarzu spotyka swojego prezesa stojącego nad niszczarka z
> jakimś ważnym pismem, opatrzonym mnóstwem pieczątek. Prezes minę ma
> zakłopotaną.
> > > >- Czy potrafi pan obsłużyć te maszynę? - pyta prezes.
> > > >- Oczywiście - odpowiada pracownik.
> Bierze dokument, wkłada do szczeliny, naciska START. Po chwili dokument
> znika.
> - Doskonale, doskonale - cieszy się prezes - Chciałbym dwie kopie.....
-Po co hiphopowcy chodzą do Lasu?
- Poziomki
Zmarł najlepszy w kraju kardiolog. Zorganizowano pogrzeb, na którym zebrali sie
koledzy lekarze, odbyło się nabożenśtwo, poźniej przemówienia, podziękowania w
końcu nadszedł czas aby złożyć trumne do grobu. Wyłania sie piękny grobowiec w
kształcie serca, otwiera sie i pochłania trumne. Zapada cisza. Po chwili
rozległ się śmiech na cmentarzu - śmiał sie najlepszy w kraju ginekolog,
proktolog zemdlał.
--------------------------------------------------------------------------
Samolot wystartował z lotniska. Po osiągnięciu wymaganego pułapu kapitan odzywa
się przez intercom:
- Panie i panowie, witam na pokładzie samolotu. Pogodę mamy dobrą, niebo
czyste, więc zapowiada nam się przyjemny lot. Proszę usiąść, zrelaksować się
i... o cholera, o cholera!...!!!
Po chwili nerwowej ciszy intercom odzywa się znowu:
- Panie i panowie, najmocniej przepraszam, jeśli przed chwilą państwa
wystraszyłem, ale w trakcie mojej wypowiedzi drugi pilot wylał na mnie
filiżankę gorącej kawy. Powinniście państwo zobaczyć przód moich spodni.
Na to odzywa się jeden z pasażerów:
- To pewnie nic, w porównaniu z tyłem moich....
-------------------------------------------------------------------------------------------
Mama patrzy przez okno i widzi, jak Jasio pije wodę z kałuży.
- Nie pij jej, przecież tam żyje mnóstwo bakterii!
- Już nie! Przejechałem je kilka razy rowerem!
-----------------------------------------------------------------------------------------
W pierwszej klasie pani wita nowych uczniów i zauważa że trzech jest
identycznych.
- Czy wy jesteście trojaczkami?
- Tak - odpowiadają dzieci.
- A jak się nazywacie?
- Krzysio - mówi piskliwym głosem pierwsze dziecko.
- Zdzisio - mówi piskliwym głosem drugie dziecko.
- Władysław - mówi grubym basem trzecie dziecko.
Pani pyta - A dlaczego wy dwaj macie takie cienkie głosy, a ty taki gruby?
- Bo mama miała tylko dwie piersi więc ja musiałem pić browar.
-----------------------------------------------------------------------------------
Nauczyciel pyta dzieci na lekcji:
-Co to jest rarytas?
-Rarytas to jest pomarańcza - powiedziała Kasia.
-No i co jescze? - zapytał klasy nauczyciel.
Karol podnosi ręke i mówi:
- rarytas to jest czekolada.
-Dobrze! Czy coś jeszcze? - pyta nauczyciel.
Jasiu podnosie rękę i mówi:
-Rarytas proszę pana, to jest dupa szesnastolatki.
Nauczyciel oburzony wyrzucił go z lekcji i kazał mu przyjść na drugi dzień z
ojcem. Na drugi dzień Jasio wszedł do klasy i bardzo szybko pobiegł do
ostatniej ławki, i usiadł bez słowa. Podszedł do niego nauczyciel i zapytał:
- Czemu tak od razu uciekłeś do ostaniej ławki i gdzie masz ojca?!
- Tata nie przyjdzie. Powiedział mi, że jeżeli dla pana dupa szesnastolatki nie
jest rarytasem, to jest pan pedałem i kazał mi się trzymać od pana z daleka
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Pewien facet przeczytał książkę o asertywności i postanowił ją wypróbować na
żonie. Nie wrócił jak zazwyczaj zaraz po pracy do domu, tylko poszedł z
kumplami na piwo. Ok. 19.00 puka do drzwi, żona mu otwiera, a on:
- Słuchaj, skoczyło się babci sranie! JA jestem w tym domu panem! JA mówię, a
ty słuchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi kapciuszki,
obiadek, potem zimne schłodzone piwko, i nie obchodzi mnie skąd je weźmiesz,
potem się zdrzemnę a wieczorem napuścisz mi wody do wanny. No, i nie muszę chyba
mówić, kto mnie po kąpieli ubierze i uczesze? No Kto?!
- Zakład pogrzebowy skurwysynu!
-
Asia Fili
Pewna polonistka wybrała się na spotkanie ze znanym pisarzem. Na pytanie o przyczynę powodzenia jakim cieszą się jego
książki, pisarz odpowiada:
"W każdej swojej książcezawieram 4 wątki: religijny, arystokratyczny, erotyczny i tajemniczy."
Na następnej lekcji, polonistka poleca uczniom napisać wypracowanie, które powinno zawierać wątki: religijny,
arystokratyczny, erotyczny i tajemniczy."
Po 5 minutach Jasiu oddaje kartkę z 1 zdaniem:
"O Boże! - powiedziała hrabina - Jestem w ciąży! Ale z kim?!"
----------------------------------------------------------------------------
Rok 1410 zaczyna sie bitwa pod Grunwaldem.
Zza wzgorza wychodza szeregi krzyzackie z drugiej strony podchodzi wojsko
polsko litewskie. Armie ustawily sie naprzeciw siebie, stoja i sie na siebie
patrza.
Kazdy mysli ale to bedzie straszna bitwa.
Ze strony krzyzakow pojezdza delegacja z biala flaga i chca rozmawiac z
Jagiella.
Krzyzacy mowia do krola: to bedzie straszna bitwa na pewno zginie mnostwo ludzi
po obu stronach. Moze nie bedziemy wszyscy walczyc a rozwiazemy problem inna
metoda. My wystawimy jednego rycerza wy jednego i niech walcza kto zwyciezy
wygrywa bitwe.
Jagiello pomyslal, popatrzyl sie po swoich rycerzach i stwiedzil ze nie jest to
zly pomysl i zdodzil sie na takie rozwiazanie problemu.
Krzyzacka delegacja odjechala. Po jakims kwadransie ze strony krzyzakow
wyjezdza ogrooooomny rycerz, zakuty w zbroje na wielkim koniu wojennym, w reku
trzyma 3-metrowy miecz a jak jedzie to ziemia sie trzesie. Dojechal wpol drogi
miedzy wojskami, stanal i czeka.
Jagiello patrzy po swoich i mowi:
Zbyszko z Bogdanca cos dla ciebie.
Zbyszko:
O cholera ja w domu mleko zostawilem na ogniu, musze leciec. I prysnal.
Jagiello:
Zawisza to moze ty?
Zawisza:
Ja, ten tego zapomnialem wylaczyc zelazko, musze leciec. I prysnal.
Jagiello probuje wszystkich swoich wybitnych rycerzy ale kazdy ma powod by
zniknac. Nikt nie chce walczyc z ogromnym krzyzakiem.
Wtem z szeregow lekkiej jazdy litewskiej wyjezdza staruszek na osiolku, za
zbroje ma kurtke z grubej skory, osiolek slepy na jedno oko, dziadek po ziemi
ciagnie zardzewiala szabelke i mowi:
To moze ja sprobuje, moze ja.
Krol na to ze nie nie, napewno znajdzie prawdziwego rycerza.
Ale nikt sie nie kwapi.
Dziadek dalej sie upiera: To moze ja, to moze ja.
W koncu Jaiello nie ma wyboru i sie zgadza.
Dziadek wyjezdza przed polsko litewskie szeregi i zaczyna powolutku jechac w
strone krzyzaka szabelke dalej ciagnac po ziemi.
Ze strony szeregow krzzackich smiech i gwizdy, nasi cichutko.
Krzyzak ruszyl galopem w strone dziadka miecz uniesiony w gore. Krzyzacy smieja
sie coraz glosniej.
Jagiello patrzy sie, zostalo im do siebie 100 metrow, 50 metrow, 20 metrow...
Nie mogl tego wtrzymac i krzyczy do swoich wojsk: W NOOOOGI!!!!
Wszyscy sie odwracaja i wieja jak tylko moga najszybciej.
Za ich plecami straszny huk.
Potem cisza ze strony krzyzakow.
Jagiello oglada sie przez ramie patrzy a tam krzyzak razem z koniem przecieci
na pol, krew bucha dookola straszna jatka.
A dzidek powoli wraca z powrotem.
Podjezdza do krola i mowi:
Dobrze rzescie mi z tymi nogami podpowiedzieli, ja mu chcialem glowe uciac i
nie byloby takiego efektu.
--------------------------------------------------------------------------
Edzio po latach spotyka kolegę.
- Co u ciebie słychać ?
- Wkurzony jestem. Wyobraź sobie na ulicy jakiś palant wyzwał mnie od
homoseksualistów.
- I co zrobiłeś?
Jak to co? Pudrem po oczach i torebką w łeb
chama.
----------------------------------------------------------------------------
Akwizytor chodzi od domu do domu, aż trafił do domu, którego właścicielka nie
ma najmniejszej ochoty z nim rozmawiać, wiec zatrzaskuje mu drzwi przed nosem.
Ku jej zdziwieniu, drzwi nie zamykają się, lecz odskakują z impetem. Próbuje
jeszcze raz, lecz rezultat jest identyczny - drzwi powtórnie się odbijają się i
stoją otworem. Podejrzewając, że akwizytor włożył nogę miedzy drzwi a framugę,
kobieta cofa się, aby wziąć taki zamach, który nauczy akwizytora grzeczności.
Wówczas odzywa się akwizytor:
- Musi pani najpierw odsunąć swojego kota...
------------------------------------------------------------------------
moze to już było , ale na wszelki wypadek powtarzam, bo mi się przypomniało w
związku z powyższym :
Facet po śmierci trafił do piekła. Miał o tyle szczęście, że mógł sobie wybrać
karę za złe sprawowanie za życia. Lucyfer oprowadza faceta po piekle i
pokazuje, jakie są możliwości. Idą, w pierwszym pokoju jeden gość przypieka
drugiego gorącym metalem. Facet rezygnuje. Idą dalej, w drugim pokoju facet
biczuje drugiego aż krew tryska na wszystkie strony
Facet znów rezygnuje. W następnym extra blondyna robi laskę jakiemuś gościowi
Facet patrzy..."no to mi się podoba
" i już mówi o swojej decyzji swemu
przewodnikowi...a Lucyfer na to "dobra, blondyna zbieraj się - masz zmiennika"
-----------------------------------------------------------------------------------
Przychodzi baba do lekarza z zaba na glowie.
Lekazz pyta:
- Co pani jest?
A żaba na to:
- Cos mi sie do dupy przykleilo
---------------------------------------------------------------------
Jasio został przyłapany na paleniu fajek
w szkolnej toalecie.
Nauczycelka prowadzi go do dyrektora, ten rozpoczyna
rozmowę wychowawczą:
-Jasiu - nie możesz palić - jesteś dopiero w trzeciej klasie..
-A Lepper palił !!- przerywa Jaś,
... - No tak, ale on był pełnoletni.
------------------------------------------------------------------------
Blondynka, Brunetka i Ruda pracowały w jednej firmie.
Pewnego dnia ich szefowa oświadczyła, ze wcześniej kończy prace. Po jej
wyjściu Brunetka mówi do pozostałych:
- Hej dziewczyny, szefowa sie urwała, to może my tez
pójdziemy wcześniej?
I tak tez zrobiły. Brunetka poszła do kina, Ruda do
knajpy a Blondynka do domu.
Wchodząc do domu Blondynka usłyszała dziwne odgłosy
dochodzące sypialni.
Otwiera drzwi i widzi swoja szefowa w łóżku ze swoim
mężem. Cichutko zamknęła drzwi i prędko wróciła do pracy.
Następnego dnia sytuacja sie powtarza i po wyjściu
szefowej Brunetka znowu proponuje wcześniejsze wyjście z
pracy. Na to Blondynka:
- O nie, dzisiaj już na to nie idę. Wczoraj prawie mnie złapała...
-----------------------------------------------------------------------------
Einstein pojawia sie przy bramie do niebios. Sw. Piotr stwierdza:
> - Hmm.. Wygladasz jak Einstein, ale czy naprawde nim jestes?
> Nawet nie wiesz jak roznych metod ludzie proboja, zeby sie tu
> przeslizgnac.
> - Moge prosic kawalek kredy i tablice?
> Sw. Piotr pstryknal palcami, pojawila sie tablica i kreda.
> Einstein zaczal objasniac zasady matematyki i fizyki, rysowac na
> tablicy wykresy itp..
> - Ok, wierze Ci, wchodz.
> Nastepny byl Picasso. Scena sie powtarza, Picasso prosi o to
> samo co Einstein. Otrzymuje tablice i krede - paroma maznieciami
> kredy tworzy piekny, kubistyczny obraz
> - Na pewno jestes Picassem, wchodz!
> Po jakims czasie do nieba przychodzi Lepper.
> - Picasso i Einstein udowodnili kim sa. W jaki sposob Ty mozesz
> udowodnic?
> - A kto to Picasso i Einstein?
> - Wchodz, Andrzej....
------------------------------------------------------------------------
Bogaty prawnik z renomowanej kancelarii zaparkowal swojego
>nowiutkiego mercedesa przed głównym wejściem biurowca.
>Kiedy wysiadał z niego, szykując się do zademonstrowania
>swojego cacka kolegom z pracy, tuż obok przejechała nagle
>wielka ciężarówka urywając całe drzwi... Mecenas
>błyskawicznie wyciągnął komórkę wzywając policję, a kiedy
>po chwili zajechał radiowóz, zaczął natychmiast opisywać
>policjantowi swoją szkodę:
>- Czy pan wie jaką poniosłem stratę?! Mój nowy samochód,
>dopiero co kupiony, został całkowicie zniszczony. Nigdy
>już nie będzie taki sam! Nieważne, ile roboty i pieniędzy
>pochłonie naprawa, nie będzie już nigdy
>pełnowartościowy...
>Kiedy na chwilę przerwał, policjant wtrącił się:
>- Wy, prawnicy, to jednak jesteście materialistami.
>- Dlaczego pan tak uważa?
>- Dlaczego? Przecież razem z drzwiami urwało panu też całe
> lewe ramię!
>- Jezu Chryste, mój Rolex!!!
----------------------------------------------------------------
Spotkanie z prof. Miodkiem, z sali pada pytanie:
- Panie profesorze, czy forma "porachuje" jest poprawna?
- W zasadzie tak, ale o ileż zgrabniej zabrzmiałoby: "Już czas,
panowie".
----------------------------------------------------------------
Nauczyciel zadaje uczniom wypracowanie na temat: "Jak sobie wyobrazam prace
dyrektora".
Uczniowie pisza, tylko Jasiu siedzi i gapi sie w sciane.
- A ty, czemu nie napisales jeszcze nawet jednego slowa?
- Czekam na sekretarke...
-------------------------------------------------------------
Jak sie nazywa osoba, która wyjezdza do pracy na zachód?
- Westman.
- A wyjezdzajaca na wschód?
- Ostman.
- A gdy pracuje w kraju?
- Tuman.
------------------------------------------------------------
Przychodzi mala muszka do sklepu i mowi do ekspedientki:
- Dzien dobry, poprosze kupke.
- Co?
- Gowno!
----------------------------------------------------------------
Hillary Clinton umarla i poszla do nieba. Swiety Piotr powital ja w swoim
gabinecie, w ktorym bylo mnostow zegarow. Zaciekawiona Hillaryt spytala: Po co
Ci tyle zegarow, swiety Piotrze?
Sw Piotr: To liczniki klamstw. kazdy smiertelnik ma taki zegar. Ilekroc
sklamie, wskazowka przesuwa sie o minute. Ten na przyklad nie poruszly sie ani
razu. To byl licznik Matki Teresy z Kalkuty. A ten na przyklad drgnal tylko 3
razy. Nalezal do Abrahama Lincolna.
Hillary pyta: A ktory to zegar Billa?
Swiety Piotr: Zegar Billa to ja mam w sypialni. Uzywam go jako wiatraka.
-------------------------------------------------------------------------
Siedzi dwoch pijaczkow pod Palacem Kultury i popija tanie wino.
Patrza w niebo i widza faceta na lotni. W pewnej chwili lotnia uderza w Palac
Kultury, lamie sie a pilot spada na ziemie z wysokosci 30 pietra i ginie na
miejscu.
Jeden z pijaczkow mowi do drugiego:
Widzisz, kurwa, jaki kraj takie zamachy terrorystyczne.
------------------------------------------------------------------------
Rzecz się dziej za premierostwa Leszka Millera.
Dzwoni Miller do Schroedera i pyta się:
- Słyszałem, że podobno kraje Unii Europejskiej szykują dla Polski kolejny
rozbiór. Wiesz coś o tym?...
Schroeder zamyśla się, aż wreszcie się odzywa:
- A skąd ty do mnie dzwonisz?
Miller [lekko zdezorientowany]:
- No, z Warszawy..
Schroeder:
- Ahaaaa, to nie.. To ja ci nie powiem. Bo ty dzwonisz z dystryktu Putina!
------------------------------------------------------------------------
Pewien informatyk poszedł na imprezę. Poznał dziewczynę. Przetańczyli parę
godzin, spodobali się sobie... Ostatecznie wylądowali u niego w domu. Drinki,
romantyczna muzyka, pocałunki... coraz goręcej... No i w końcu poszli do łóżka.
Ale pech chciał, że dziewczyna była epileptyczką - i akurat w czasie seksu
dostała ataku padaczki.
Informatyk sie zerwał, zdziwiony... Patrzy, patrzy... łapie za telefon, wykręca
999:
"Pogotowie? Przyjadźcie... Nie wiem, dziewczynie się chyba orgazm zawiesił.
--------------------------------------------------------------------------------
Na drodze z Koscieliska do Zakopanego stoi goral i lapie okazje.
Zatrzymuje sie jakies auto, goral wyciaga ciupage, i rzecze do kierowcy:
- Lonanizuj sie pan !
Oslupialy kierowca poslusznie acz niechetnie posluchal rozkazu bacy,
gdy skonczyl uslyszal znow ta sama komende:
- Lonanizuj sie pan !
Coz ... wyboru wielkiego nie mial. Nie mial tez wyboru gdy uslyszal kolejna
komende:
- Lonanizuj sie pan !
Gdy skonczyl baca znow to samo:
- Lonanizuj sie pan !
Probowal tedy biedny turysta po raz kolejny ale nic z tego nie wychodzilo,
glos bacy naglil jednak nieublaganie:
- Lonanizuj sie pan !
- Lonanizuj sie pan !
- Lonanizuj sie pan !
I kiedy baca juz widzial, ze kierowca nie da juz na prawde rady spokojnym
glosem rzekl do stojacej obok gazdziny:
- Siadaj Maryna, pan Cie do Zakopanego zawiezie !
------------------------------------------------------------------------------
Idzie zajączek przez las. Patrzy - leży pół litra. "O, pół litra!" ucieszył się
zajączek. Wziął butelkę pod pachę i idzie dalej.
Zza krzaka zobaczyła go lisica. "O, pół litra i zakąska!" ucieszyła się i
ruszyła za zajaczkiem.
Idących zobaczył wilk. Ucieszył się: "O, pół litra, zakąska i panienka!" - i
ruszył za nimi.
A zza następnego krzaka wyjrzał niedźwiedź i ucieszył się: "O, pół litra,
zakąska, panienka i jeszcze jest komu w mordę dać!"
---------------------------------------------------------------------------
Trzej Polacy wrócili z Ameryki po kilku miesiącach pracy. Przed spotkaniem z
żonami postanowili iść do lekarza przebadać się, bo to nigdy nie wiadomo co
człowiek złapie na obczyźnie. Wszedł pierwszy. Nie ma go pół godziny, w końcu
wychodzi załamamy.
- No i co lekarz powiedział? - pytają koledzy.
- AIDS!
Wchodzi drugi, znowu go długo nie ma. Wychodzi załamany.
- No i co?
- AIDS!
Wchodzi trzeci. Nie ma go jeszcze dłużej. Nagle wybiega uradowany:
- Kiła! Kiłeczka! Kiłunia!!
---------------------------------------------------------------------------
W miejskim parku przez dziesiątki lat stały zwrócone do siebie dwa bohaterskie
posągi (jeden żeński, drugi męski). Razu pewnego z niebios zstąpił Anioł.
- Dajecie taki dobry przykład - powiedział Anioł - za to obdaruję was
wspaniałym prezentem. Wskrzeszę w was na 30 minut życie...
I poprzez klaśnięcie dłoni Anioł ożywił posągi.
Tych dwoje najpierw nieśmiale zbliżyło się do siebie, lecz zaraz w mig pobiegli
w pobliskie krzaki, z których zaczęły wydobywać się śmiechy, szamotanina,
trzask gałęzi itp. Po 15 minutach posągi wyszły z krzaków, uśmiechy od ucha do
ucha na ich twarzach.
- Macie jeszcze 15 minut - przypomniał im Anioł mrugając przy tym okiem.
Jeszcze bardziej zadowolony żeński posąg zwrócił się do męskiego i mówi:
- Super! Tylko, że tym razem ty trzymasz gołębia, a ja robię mu na głowę!!!
------------------------------------------------------------------------------------------
Małżeństwo góralskie miało dwudziestoparoletnią córkę no i koniecznie chcieli
ją wydać za mąż. Wzięła matka córkę na rozmowę i mówi do niej:
- Córuś, córuś trza ci za mąż iść.
- Oj trza mamuś, trza.
- Tylko pamiętoj córuś, że twój narzeczony mo być:łoscędny, głupi i nierusany.
- Dobrze mamuś, bede pamintać.
Minął jakiś czas i córka przyjeżdża do domu rodziców z narzeczonym z miasta.
Zasiedzieli sie długo no i wichura ze śnieżycą na dworze sie rozszalała. Więc
matka mówi:
- Nikaj nie pojedziecie, prześpita sie tutej. Pościele wam w izbie dwa łóżka.
Młodzi zgodzili sie na to więc tak też się stało.
Rankiem córka wychodzi z pokoju cała uśmiechnięta. Widząc to matka się pyta:
- I jak córuś ten twój narzeczony, łoszczędny jest?
- Oj mamuś jaki łon łoszczędny. Tylko co żeśmy weszli do izby to on mówi: "Po
co mamy brudzić dwa łóżka, prześpijmy sie w jednym".
- Oj łoszczędny jest córuś, łoszczędny. A głupi jest?
- Oj mamuś jaki on głupi !!! Poduszkę zamiast pod głowę to on mi po dupę wsuwa.
- Oj głupi, córuś głupi. A nie ruszany jest ???
- Oj mamuś, siusiaka to on miał w celofonie jeszcze.
-------------------------------------------------------------------------------
Idzie przez las wycieczka z przewodnikiem. Przewodnik zabawia grupę jak potrafi
i opowiada różne banały: na lewo mijamy wspaniały zagajnik sosnowy, na prawo
szpaler dębów z XVIII wieku itp. W pewnym momencie wycieczka weszła na polanę
całą zasłaną gównem. Ludzie zaczęli się dopytywać, skąd tyle tu tego.
Przewodnik na to:
- Bo, proszę państwa, to jest taka legenda. Dawno, dawno temu było sobie w tym
miejscu wielkie zamczysko, w którym mieszkał król z królową. Pewnego razu
urodziła im się córka, która wyrosła na piękną kobietę. Tak więc jak to w
zwyczaju bywało, król ogłosił turniej o rękę córki, na który zjechali się
rycerze z całego świata. I wtedy stało się coś strasznego, turniej został
wygrany przez paskudnego gnoma, który pokonał wszystkich przybyłych rycerzy.
Był on taki paskudny, że królewna za żadne skarby nie chciała go poślubić. Za
karę zamknięto ją w najwyższej zamkowej wieży, gdzie królewna płakała, płakała
i umarła. I to koniec legendy.
Ludzie patrzą ogłupiali na przewodnika i w końcu jeden zdziwiony pyta:
- No dobrze, ale skąd wzięły się te gówna na polanie?
- A nie wiem, pewnie ktoś nasrał!
-----------------------------------------------------------------------------
Wchodzi blondynka do francuskiej restauracji i zamawia talerz slimakow.
Kelner przynosi talerz, blondyna bierze pierwszega skorupe i ssie z wysilkiem,
po czym zjada wyssanego slimaka i przystepuje do nastepnej skorupki.
Zostal jej juz na talerzu ostatni slimak, wiec bierze skorupke i ssie, a tu
nic, no wiec znowu ssie, znowu nic. Ssie tak kilka razy, az w koncu zaglada do
skorupki, patrzy a tam slimak sie zapiera jak moze i mowi do blondyny, ssij
malutka juz prawie dochodze.
---------------------------------------------------------------------
Po upojnej nocy ze słonicą styrany mrówek siedzi pod drzewem, podchodzi do
niego drugi mrówek:
- E mrówek ... no co ty?
- No wiesz. Buzi, dupci, buzi, dupci, a tu kilometry lecą
------------------------------------------------------------------------
Siedzial sobie facet w chatce wieczorem, az tu nagle ktos zapukal do
drzwi. Facet otworzyl i zobaczyl jeza.
- Czego chciales? - zapytal facet.
- Klej masz?
- Nie mam.
Jez odwrócil sie i odszedl. Zdziwiony facet zamknal drzwi i wrócil do
swoich zajec. Po chwili znowu ktos zapukal. Facet otworzyl, a tam znowu jez.
- Czego znowu chcesz? - spytal poirytowany facet.
Na to jez spokojnie:
- Klej przynioslem.
------------------------------------------------------------------------
Jedzie trędowaty tramwajem. Wchodzi kanar, podchodzi do niego:
- Bilet proszę.
Ten spanikowany zaczyna przetrząsywać kieszenie. Odpada mu ręka. Przeprasza,
podnosi ją i wyrzuca przez okno. Zdenerwowany, jeszcze gwałtowniej przeszukuje
kieszenie. Odpada mu noga. Przeprasza. podnosi i wyrzuca. Już w kompletnej
panice traci drugą nogę. Za okno.
Kanar przygląda mu się i mówi spokojnie:
- My tu gadu gadu, a ja widzę, że pan mi powoli <font class="red">PIP</font>.
książki, pisarz odpowiada:
"W każdej swojej książcezawieram 4 wątki: religijny, arystokratyczny, erotyczny i tajemniczy."
Na następnej lekcji, polonistka poleca uczniom napisać wypracowanie, które powinno zawierać wątki: religijny,
arystokratyczny, erotyczny i tajemniczy."
Po 5 minutach Jasiu oddaje kartkę z 1 zdaniem:
"O Boże! - powiedziała hrabina - Jestem w ciąży! Ale z kim?!"
----------------------------------------------------------------------------
Rok 1410 zaczyna sie bitwa pod Grunwaldem.
Zza wzgorza wychodza szeregi krzyzackie z drugiej strony podchodzi wojsko
polsko litewskie. Armie ustawily sie naprzeciw siebie, stoja i sie na siebie
patrza.
Kazdy mysli ale to bedzie straszna bitwa.
Ze strony krzyzakow pojezdza delegacja z biala flaga i chca rozmawiac z
Jagiella.
Krzyzacy mowia do krola: to bedzie straszna bitwa na pewno zginie mnostwo ludzi
po obu stronach. Moze nie bedziemy wszyscy walczyc a rozwiazemy problem inna
metoda. My wystawimy jednego rycerza wy jednego i niech walcza kto zwyciezy
wygrywa bitwe.
Jagiello pomyslal, popatrzyl sie po swoich rycerzach i stwiedzil ze nie jest to
zly pomysl i zdodzil sie na takie rozwiazanie problemu.
Krzyzacka delegacja odjechala. Po jakims kwadransie ze strony krzyzakow
wyjezdza ogrooooomny rycerz, zakuty w zbroje na wielkim koniu wojennym, w reku
trzyma 3-metrowy miecz a jak jedzie to ziemia sie trzesie. Dojechal wpol drogi
miedzy wojskami, stanal i czeka.
Jagiello patrzy po swoich i mowi:
Zbyszko z Bogdanca cos dla ciebie.
Zbyszko:
O cholera ja w domu mleko zostawilem na ogniu, musze leciec. I prysnal.
Jagiello:
Zawisza to moze ty?
Zawisza:
Ja, ten tego zapomnialem wylaczyc zelazko, musze leciec. I prysnal.
Jagiello probuje wszystkich swoich wybitnych rycerzy ale kazdy ma powod by
zniknac. Nikt nie chce walczyc z ogromnym krzyzakiem.
Wtem z szeregow lekkiej jazdy litewskiej wyjezdza staruszek na osiolku, za
zbroje ma kurtke z grubej skory, osiolek slepy na jedno oko, dziadek po ziemi
ciagnie zardzewiala szabelke i mowi:
To moze ja sprobuje, moze ja.
Krol na to ze nie nie, napewno znajdzie prawdziwego rycerza.
Ale nikt sie nie kwapi.
Dziadek dalej sie upiera: To moze ja, to moze ja.
W koncu Jaiello nie ma wyboru i sie zgadza.
Dziadek wyjezdza przed polsko litewskie szeregi i zaczyna powolutku jechac w
strone krzyzaka szabelke dalej ciagnac po ziemi.
Ze strony szeregow krzzackich smiech i gwizdy, nasi cichutko.
Krzyzak ruszyl galopem w strone dziadka miecz uniesiony w gore. Krzyzacy smieja
sie coraz glosniej.
Jagiello patrzy sie, zostalo im do siebie 100 metrow, 50 metrow, 20 metrow...
Nie mogl tego wtrzymac i krzyczy do swoich wojsk: W NOOOOGI!!!!
Wszyscy sie odwracaja i wieja jak tylko moga najszybciej.
Za ich plecami straszny huk.
Potem cisza ze strony krzyzakow.
Jagiello oglada sie przez ramie patrzy a tam krzyzak razem z koniem przecieci
na pol, krew bucha dookola straszna jatka.
A dzidek powoli wraca z powrotem.
Podjezdza do krola i mowi:
Dobrze rzescie mi z tymi nogami podpowiedzieli, ja mu chcialem glowe uciac i
nie byloby takiego efektu.
--------------------------------------------------------------------------
Edzio po latach spotyka kolegę.
- Co u ciebie słychać ?
- Wkurzony jestem. Wyobraź sobie na ulicy jakiś palant wyzwał mnie od
homoseksualistów.
- I co zrobiłeś?
Jak to co? Pudrem po oczach i torebką w łeb
chama.
----------------------------------------------------------------------------
Akwizytor chodzi od domu do domu, aż trafił do domu, którego właścicielka nie
ma najmniejszej ochoty z nim rozmawiać, wiec zatrzaskuje mu drzwi przed nosem.
Ku jej zdziwieniu, drzwi nie zamykają się, lecz odskakują z impetem. Próbuje
jeszcze raz, lecz rezultat jest identyczny - drzwi powtórnie się odbijają się i
stoją otworem. Podejrzewając, że akwizytor włożył nogę miedzy drzwi a framugę,
kobieta cofa się, aby wziąć taki zamach, który nauczy akwizytora grzeczności.
Wówczas odzywa się akwizytor:
- Musi pani najpierw odsunąć swojego kota...
------------------------------------------------------------------------
moze to już było , ale na wszelki wypadek powtarzam, bo mi się przypomniało w
związku z powyższym :
Facet po śmierci trafił do piekła. Miał o tyle szczęście, że mógł sobie wybrać
karę za złe sprawowanie za życia. Lucyfer oprowadza faceta po piekle i
pokazuje, jakie są możliwości. Idą, w pierwszym pokoju jeden gość przypieka
drugiego gorącym metalem. Facet rezygnuje. Idą dalej, w drugim pokoju facet
biczuje drugiego aż krew tryska na wszystkie strony
Facet znów rezygnuje. W następnym extra blondyna robi laskę jakiemuś gościowi
Facet patrzy..."no to mi się podoba
przewodnikowi...a Lucyfer na to "dobra, blondyna zbieraj się - masz zmiennika"
-----------------------------------------------------------------------------------
Przychodzi baba do lekarza z zaba na glowie.
Lekazz pyta:
- Co pani jest?
A żaba na to:
- Cos mi sie do dupy przykleilo
---------------------------------------------------------------------
Jasio został przyłapany na paleniu fajek
w szkolnej toalecie.
Nauczycelka prowadzi go do dyrektora, ten rozpoczyna
rozmowę wychowawczą:
-Jasiu - nie możesz palić - jesteś dopiero w trzeciej klasie..
-A Lepper palił !!- przerywa Jaś,
... - No tak, ale on był pełnoletni.
------------------------------------------------------------------------
Blondynka, Brunetka i Ruda pracowały w jednej firmie.
Pewnego dnia ich szefowa oświadczyła, ze wcześniej kończy prace. Po jej
wyjściu Brunetka mówi do pozostałych:
- Hej dziewczyny, szefowa sie urwała, to może my tez
pójdziemy wcześniej?
I tak tez zrobiły. Brunetka poszła do kina, Ruda do
knajpy a Blondynka do domu.
Wchodząc do domu Blondynka usłyszała dziwne odgłosy
dochodzące sypialni.
Otwiera drzwi i widzi swoja szefowa w łóżku ze swoim
mężem. Cichutko zamknęła drzwi i prędko wróciła do pracy.
Następnego dnia sytuacja sie powtarza i po wyjściu
szefowej Brunetka znowu proponuje wcześniejsze wyjście z
pracy. Na to Blondynka:
- O nie, dzisiaj już na to nie idę. Wczoraj prawie mnie złapała...
-----------------------------------------------------------------------------
Einstein pojawia sie przy bramie do niebios. Sw. Piotr stwierdza:
> - Hmm.. Wygladasz jak Einstein, ale czy naprawde nim jestes?
> Nawet nie wiesz jak roznych metod ludzie proboja, zeby sie tu
> przeslizgnac.
> - Moge prosic kawalek kredy i tablice?
> Sw. Piotr pstryknal palcami, pojawila sie tablica i kreda.
> Einstein zaczal objasniac zasady matematyki i fizyki, rysowac na
> tablicy wykresy itp..
> - Ok, wierze Ci, wchodz.
> Nastepny byl Picasso. Scena sie powtarza, Picasso prosi o to
> samo co Einstein. Otrzymuje tablice i krede - paroma maznieciami
> kredy tworzy piekny, kubistyczny obraz
> - Na pewno jestes Picassem, wchodz!
> Po jakims czasie do nieba przychodzi Lepper.
> - Picasso i Einstein udowodnili kim sa. W jaki sposob Ty mozesz
> udowodnic?
> - A kto to Picasso i Einstein?
> - Wchodz, Andrzej....
------------------------------------------------------------------------
Bogaty prawnik z renomowanej kancelarii zaparkowal swojego
>nowiutkiego mercedesa przed głównym wejściem biurowca.
>Kiedy wysiadał z niego, szykując się do zademonstrowania
>swojego cacka kolegom z pracy, tuż obok przejechała nagle
>wielka ciężarówka urywając całe drzwi... Mecenas
>błyskawicznie wyciągnął komórkę wzywając policję, a kiedy
>po chwili zajechał radiowóz, zaczął natychmiast opisywać
>policjantowi swoją szkodę:
>- Czy pan wie jaką poniosłem stratę?! Mój nowy samochód,
>dopiero co kupiony, został całkowicie zniszczony. Nigdy
>już nie będzie taki sam! Nieważne, ile roboty i pieniędzy
>pochłonie naprawa, nie będzie już nigdy
>pełnowartościowy...
>Kiedy na chwilę przerwał, policjant wtrącił się:
>- Wy, prawnicy, to jednak jesteście materialistami.
>- Dlaczego pan tak uważa?
>- Dlaczego? Przecież razem z drzwiami urwało panu też całe
> lewe ramię!
>- Jezu Chryste, mój Rolex!!!
----------------------------------------------------------------
Spotkanie z prof. Miodkiem, z sali pada pytanie:
- Panie profesorze, czy forma "porachuje" jest poprawna?
- W zasadzie tak, ale o ileż zgrabniej zabrzmiałoby: "Już czas,
panowie".
----------------------------------------------------------------
Nauczyciel zadaje uczniom wypracowanie na temat: "Jak sobie wyobrazam prace
dyrektora".
Uczniowie pisza, tylko Jasiu siedzi i gapi sie w sciane.
- A ty, czemu nie napisales jeszcze nawet jednego slowa?
- Czekam na sekretarke...
-------------------------------------------------------------
Jak sie nazywa osoba, która wyjezdza do pracy na zachód?
- Westman.
- A wyjezdzajaca na wschód?
- Ostman.
- A gdy pracuje w kraju?
- Tuman.
------------------------------------------------------------
Przychodzi mala muszka do sklepu i mowi do ekspedientki:
- Dzien dobry, poprosze kupke.
- Co?
- Gowno!
----------------------------------------------------------------
Hillary Clinton umarla i poszla do nieba. Swiety Piotr powital ja w swoim
gabinecie, w ktorym bylo mnostow zegarow. Zaciekawiona Hillaryt spytala: Po co
Ci tyle zegarow, swiety Piotrze?
Sw Piotr: To liczniki klamstw. kazdy smiertelnik ma taki zegar. Ilekroc
sklamie, wskazowka przesuwa sie o minute. Ten na przyklad nie poruszly sie ani
razu. To byl licznik Matki Teresy z Kalkuty. A ten na przyklad drgnal tylko 3
razy. Nalezal do Abrahama Lincolna.
Hillary pyta: A ktory to zegar Billa?
Swiety Piotr: Zegar Billa to ja mam w sypialni. Uzywam go jako wiatraka.
-------------------------------------------------------------------------
Siedzi dwoch pijaczkow pod Palacem Kultury i popija tanie wino.
Patrza w niebo i widza faceta na lotni. W pewnej chwili lotnia uderza w Palac
Kultury, lamie sie a pilot spada na ziemie z wysokosci 30 pietra i ginie na
miejscu.
Jeden z pijaczkow mowi do drugiego:
Widzisz, kurwa, jaki kraj takie zamachy terrorystyczne.
------------------------------------------------------------------------
Rzecz się dziej za premierostwa Leszka Millera.
Dzwoni Miller do Schroedera i pyta się:
- Słyszałem, że podobno kraje Unii Europejskiej szykują dla Polski kolejny
rozbiór. Wiesz coś o tym?...
Schroeder zamyśla się, aż wreszcie się odzywa:
- A skąd ty do mnie dzwonisz?
Miller [lekko zdezorientowany]:
- No, z Warszawy..
Schroeder:
- Ahaaaa, to nie.. To ja ci nie powiem. Bo ty dzwonisz z dystryktu Putina!
------------------------------------------------------------------------
Pewien informatyk poszedł na imprezę. Poznał dziewczynę. Przetańczyli parę
godzin, spodobali się sobie... Ostatecznie wylądowali u niego w domu. Drinki,
romantyczna muzyka, pocałunki... coraz goręcej... No i w końcu poszli do łóżka.
Ale pech chciał, że dziewczyna była epileptyczką - i akurat w czasie seksu
dostała ataku padaczki.
Informatyk sie zerwał, zdziwiony... Patrzy, patrzy... łapie za telefon, wykręca
999:
"Pogotowie? Przyjadźcie... Nie wiem, dziewczynie się chyba orgazm zawiesił.
--------------------------------------------------------------------------------
Na drodze z Koscieliska do Zakopanego stoi goral i lapie okazje.
Zatrzymuje sie jakies auto, goral wyciaga ciupage, i rzecze do kierowcy:
- Lonanizuj sie pan !
Oslupialy kierowca poslusznie acz niechetnie posluchal rozkazu bacy,
gdy skonczyl uslyszal znow ta sama komende:
- Lonanizuj sie pan !
Coz ... wyboru wielkiego nie mial. Nie mial tez wyboru gdy uslyszal kolejna
komende:
- Lonanizuj sie pan !
Gdy skonczyl baca znow to samo:
- Lonanizuj sie pan !
Probowal tedy biedny turysta po raz kolejny ale nic z tego nie wychodzilo,
glos bacy naglil jednak nieublaganie:
- Lonanizuj sie pan !
- Lonanizuj sie pan !
- Lonanizuj sie pan !
I kiedy baca juz widzial, ze kierowca nie da juz na prawde rady spokojnym
glosem rzekl do stojacej obok gazdziny:
- Siadaj Maryna, pan Cie do Zakopanego zawiezie !
------------------------------------------------------------------------------
Idzie zajączek przez las. Patrzy - leży pół litra. "O, pół litra!" ucieszył się
zajączek. Wziął butelkę pod pachę i idzie dalej.
Zza krzaka zobaczyła go lisica. "O, pół litra i zakąska!" ucieszyła się i
ruszyła za zajaczkiem.
Idących zobaczył wilk. Ucieszył się: "O, pół litra, zakąska i panienka!" - i
ruszył za nimi.
A zza następnego krzaka wyjrzał niedźwiedź i ucieszył się: "O, pół litra,
zakąska, panienka i jeszcze jest komu w mordę dać!"
---------------------------------------------------------------------------
Trzej Polacy wrócili z Ameryki po kilku miesiącach pracy. Przed spotkaniem z
żonami postanowili iść do lekarza przebadać się, bo to nigdy nie wiadomo co
człowiek złapie na obczyźnie. Wszedł pierwszy. Nie ma go pół godziny, w końcu
wychodzi załamamy.
- No i co lekarz powiedział? - pytają koledzy.
- AIDS!
Wchodzi drugi, znowu go długo nie ma. Wychodzi załamany.
- No i co?
- AIDS!
Wchodzi trzeci. Nie ma go jeszcze dłużej. Nagle wybiega uradowany:
- Kiła! Kiłeczka! Kiłunia!!
---------------------------------------------------------------------------
W miejskim parku przez dziesiątki lat stały zwrócone do siebie dwa bohaterskie
posągi (jeden żeński, drugi męski). Razu pewnego z niebios zstąpił Anioł.
- Dajecie taki dobry przykład - powiedział Anioł - za to obdaruję was
wspaniałym prezentem. Wskrzeszę w was na 30 minut życie...
I poprzez klaśnięcie dłoni Anioł ożywił posągi.
Tych dwoje najpierw nieśmiale zbliżyło się do siebie, lecz zaraz w mig pobiegli
w pobliskie krzaki, z których zaczęły wydobywać się śmiechy, szamotanina,
trzask gałęzi itp. Po 15 minutach posągi wyszły z krzaków, uśmiechy od ucha do
ucha na ich twarzach.
- Macie jeszcze 15 minut - przypomniał im Anioł mrugając przy tym okiem.
Jeszcze bardziej zadowolony żeński posąg zwrócił się do męskiego i mówi:
- Super! Tylko, że tym razem ty trzymasz gołębia, a ja robię mu na głowę!!!
------------------------------------------------------------------------------------------
Małżeństwo góralskie miało dwudziestoparoletnią córkę no i koniecznie chcieli
ją wydać za mąż. Wzięła matka córkę na rozmowę i mówi do niej:
- Córuś, córuś trza ci za mąż iść.
- Oj trza mamuś, trza.
- Tylko pamiętoj córuś, że twój narzeczony mo być:łoscędny, głupi i nierusany.
- Dobrze mamuś, bede pamintać.
Minął jakiś czas i córka przyjeżdża do domu rodziców z narzeczonym z miasta.
Zasiedzieli sie długo no i wichura ze śnieżycą na dworze sie rozszalała. Więc
matka mówi:
- Nikaj nie pojedziecie, prześpita sie tutej. Pościele wam w izbie dwa łóżka.
Młodzi zgodzili sie na to więc tak też się stało.
Rankiem córka wychodzi z pokoju cała uśmiechnięta. Widząc to matka się pyta:
- I jak córuś ten twój narzeczony, łoszczędny jest?
- Oj mamuś jaki łon łoszczędny. Tylko co żeśmy weszli do izby to on mówi: "Po
co mamy brudzić dwa łóżka, prześpijmy sie w jednym".
- Oj łoszczędny jest córuś, łoszczędny. A głupi jest?
- Oj mamuś jaki on głupi !!! Poduszkę zamiast pod głowę to on mi po dupę wsuwa.
- Oj głupi, córuś głupi. A nie ruszany jest ???
- Oj mamuś, siusiaka to on miał w celofonie jeszcze.
-------------------------------------------------------------------------------
Idzie przez las wycieczka z przewodnikiem. Przewodnik zabawia grupę jak potrafi
i opowiada różne banały: na lewo mijamy wspaniały zagajnik sosnowy, na prawo
szpaler dębów z XVIII wieku itp. W pewnym momencie wycieczka weszła na polanę
całą zasłaną gównem. Ludzie zaczęli się dopytywać, skąd tyle tu tego.
Przewodnik na to:
- Bo, proszę państwa, to jest taka legenda. Dawno, dawno temu było sobie w tym
miejscu wielkie zamczysko, w którym mieszkał król z królową. Pewnego razu
urodziła im się córka, która wyrosła na piękną kobietę. Tak więc jak to w
zwyczaju bywało, król ogłosił turniej o rękę córki, na który zjechali się
rycerze z całego świata. I wtedy stało się coś strasznego, turniej został
wygrany przez paskudnego gnoma, który pokonał wszystkich przybyłych rycerzy.
Był on taki paskudny, że królewna za żadne skarby nie chciała go poślubić. Za
karę zamknięto ją w najwyższej zamkowej wieży, gdzie królewna płakała, płakała
i umarła. I to koniec legendy.
Ludzie patrzą ogłupiali na przewodnika i w końcu jeden zdziwiony pyta:
- No dobrze, ale skąd wzięły się te gówna na polanie?
- A nie wiem, pewnie ktoś nasrał!
-----------------------------------------------------------------------------
Wchodzi blondynka do francuskiej restauracji i zamawia talerz slimakow.
Kelner przynosi talerz, blondyna bierze pierwszega skorupe i ssie z wysilkiem,
po czym zjada wyssanego slimaka i przystepuje do nastepnej skorupki.
Zostal jej juz na talerzu ostatni slimak, wiec bierze skorupke i ssie, a tu
nic, no wiec znowu ssie, znowu nic. Ssie tak kilka razy, az w koncu zaglada do
skorupki, patrzy a tam slimak sie zapiera jak moze i mowi do blondyny, ssij
malutka juz prawie dochodze.
---------------------------------------------------------------------
Po upojnej nocy ze słonicą styrany mrówek siedzi pod drzewem, podchodzi do
niego drugi mrówek:
- E mrówek ... no co ty?
- No wiesz. Buzi, dupci, buzi, dupci, a tu kilometry lecą
------------------------------------------------------------------------
Siedzial sobie facet w chatce wieczorem, az tu nagle ktos zapukal do
drzwi. Facet otworzyl i zobaczyl jeza.
- Czego chciales? - zapytal facet.
- Klej masz?
- Nie mam.
Jez odwrócil sie i odszedl. Zdziwiony facet zamknal drzwi i wrócil do
swoich zajec. Po chwili znowu ktos zapukal. Facet otworzyl, a tam znowu jez.
- Czego znowu chcesz? - spytal poirytowany facet.
Na to jez spokojnie:
- Klej przynioslem.
------------------------------------------------------------------------
Jedzie trędowaty tramwajem. Wchodzi kanar, podchodzi do niego:
- Bilet proszę.
Ten spanikowany zaczyna przetrząsywać kieszenie. Odpada mu ręka. Przeprasza,
podnosi ją i wyrzuca przez okno. Zdenerwowany, jeszcze gwałtowniej przeszukuje
kieszenie. Odpada mu noga. Przeprasza. podnosi i wyrzuca. Już w kompletnej
panice traci drugą nogę. Za okno.
Kanar przygląda mu się i mówi spokojnie:
- My tu gadu gadu, a ja widzę, że pan mi powoli <font class="red">PIP</font>.
-
Goran220V
Student medycyny odbywa staż w Pogotowiu Ratunkowym. Odbiera telefon,
zgłoszenie do wypadku. Po chwili mkną w karetce - on, pielęgniarka i
kierowca-sanitariusz. Stres, trema, wilgotne dłonie. W pewnej chwili
kierowca kurczowo łapie się dłońmi za gardło, zaczyna charczeć i
wybałuszać oczy. Pielęgniarka bez namysłu z całej siły wali go w głowę
walizeczką z medykamentami, po czym wszystko się uspokaja. Student ze
zdziwienia nie może wypowiedzieć słowa... Po chwili sytuacja się
powtarza: kurczowy chwyt za gardło, ochrypły głos, piana z ust,
wychodzące z orbit oczy. Znów w ruch idzie walizka i znów kierowca
zachowuje się normalnie. Student nie wytrzymuje: - Co się Panu stało?
Może jakoś mogę pomóc? - Eeee... ja tylko tak się z siostrą drażnię...
no bo wczoraj mąż jej się powiesił
zgłoszenie do wypadku. Po chwili mkną w karetce - on, pielęgniarka i
kierowca-sanitariusz. Stres, trema, wilgotne dłonie. W pewnej chwili
kierowca kurczowo łapie się dłońmi za gardło, zaczyna charczeć i
wybałuszać oczy. Pielęgniarka bez namysłu z całej siły wali go w głowę
walizeczką z medykamentami, po czym wszystko się uspokaja. Student ze
zdziwienia nie może wypowiedzieć słowa... Po chwili sytuacja się
powtarza: kurczowy chwyt za gardło, ochrypły głos, piana z ust,
wychodzące z orbit oczy. Znów w ruch idzie walizka i znów kierowca
zachowuje się normalnie. Student nie wytrzymuje: - Co się Panu stało?
Może jakoś mogę pomóc? - Eeee... ja tylko tak się z siostrą drażnię...
no bo wczoraj mąż jej się powiesił
-
Asia Fili
Goran tez tez mialam na Forum Humorum ale pomyslalam ze Mike studiuje medycyne i taki gag z MOJEJ strony moglby zostac odebrany jakos dziwnie. Zastanawialam sie tez czy na pewno wkleic ten o kocie i akwizytorze ale w koncu.. za dowcipy chyba nikt sie nie obrazi? nie posadzi mnie o antysemityzm, rasizm czy sadyzm..mam nadzieje. poprostu forum troche podumarlo i chcialam ozywic atmosfere.
Asiu Fili - bez obawy. Potrafie się jeszcze czasem śmiać
Goran - dobre! Myślałem, że znam już wszystkie kawały ze studentami medycyny...
Ten jest strasznie stary ale może tylko na naszej uczelni więc "czytuję z pamięci":
Studentka medycyny zdaje egzamin z anatomii. Nagle dostaje kości miednicy i profesor mówi:
-Proszę mi powiedzieć, czy ta miednica należała do mężczyzny czy kobiety?
Na to studentka po chwili namysłu odpowiada:
-Do mężczyzny panie profesorze!
-A czemu pani tak uważa?
-No bo.. -wskazując palcem - tu był penis.
-O tak proszę pani. I to wiele razy!
Goran - dobre! Myślałem, że znam już wszystkie kawały ze studentami medycyny...
Ten jest strasznie stary ale może tylko na naszej uczelni więc "czytuję z pamięci":
Studentka medycyny zdaje egzamin z anatomii. Nagle dostaje kości miednicy i profesor mówi:
-Proszę mi powiedzieć, czy ta miednica należała do mężczyzny czy kobiety?
Na to studentka po chwili namysłu odpowiada:
-Do mężczyzny panie profesorze!
-A czemu pani tak uważa?
-No bo.. -wskazując palcem - tu był penis.
-O tak proszę pani. I to wiele razy!
-
Goranowa
Trzy pary nowozenców zatrzymaly sie na swój miesiac miodowy w tym
samym hotelu. Wszystkie trzy byly obslugiwane przez tego samego
boya hotelowego o imieniu Dave.
Pierwszy mezczyzna poslubil pielegniarke... Dave pokazal parze pokój i
pomyslal: "Co za szczesciarz. Pielegniarki to bardzo gorace kobiety."
Nastepny facet ozenil sie z konsultantka telefoniczna. "Nastepny
szczesciarz - pomyslal Dave - te kobiety maja takie seksowne glosy, musza
byc wspaniale w lózku!"
Trzeci mezczyzna wzial sobie za zone nauczycielke. Tym razem Dave nabral
litosci. "Co za biedny facet! Nauczycielki sa takie ozieble..." -
pomyslal.
Nastepnego dnia Dave stawil sie w pracy jak zwykle o 5.30. Byl pewien, ze
pierwszym, który poprosi o sniadanie bedzie maz nauczycielki, bo tylko on
musial spac przez cala noc. O 6.00 zadzwonil telefon. "Szczesciarz" od
pielegniarki zazyczyl sobie sniadania. Kiedy boy stanal przed drzwiami
zobaczyl uczesanego, wypoczetego goscia w w ogóle nie pomietej pizamie.
- Co sie stalo? Przeciez poslubil pan pielegniarke...
- Chlopcze, nigdy nie zen sie z pielegniarka. Jedyne co uslyszysz
w nocy to: "nie jestes sterylny, nie jestes sterylny!".
O 6.30 o sniadanie poprosil maz konsultantki. Znowu Dave stanal
przed drzwiami i znowu zobaczyl doskonale wypoczetego mezczyzne.
- Co sie stalo? - zapytal znowu - Przeciez pana zona ma taki
seksowny glos?
- Synu, nigdy nie zen sie z konusltantka telefoniczna! Wczoraj w
nocy uslyszalem tylko "Czas przeznaczony dla ciebie uplynal.
Spróbuj jutro".
Dave wrócil do swojego pomieszczenia i czekal na telefon od meza
nauczycielki. W koncu o godzinie 16.00 facet zadzwonil z prosba o
sniadanie. Tym razem zdziwienie Dave´a bylo jeszcze wieksze. W drzwiach ujrzal rozczochranego, zaspanego mezczyzne, ubranego tylko w
bokserki. Na ramionach i nogach mial slady zadrapan.
- Co sie stalo? - zapytal Dave. - Czy doszlo do jakiejs sprzeczki?
Facet usmiechnal sie i odpowiedzial:
- Chlopcze. Najlepsza rzecz jaka mozesz zrobic, to ozenic sie z
nauczycielka. Przez cala noc powtarzala mi: "Bedziemy to robic,
az sie nauczysz!"
[shadow=orange]/\/\/\/\/\[/shadow]
Naklejki na auta:
http://www.prankplace.com/bumper.htm
I cos dla palaczy

[shadow=cyan]+[/shadow]
najdluzsze adresy www swiata:

samym hotelu. Wszystkie trzy byly obslugiwane przez tego samego
boya hotelowego o imieniu Dave.
Pierwszy mezczyzna poslubil pielegniarke... Dave pokazal parze pokój i
pomyslal: "Co za szczesciarz. Pielegniarki to bardzo gorace kobiety."
Nastepny facet ozenil sie z konsultantka telefoniczna. "Nastepny
szczesciarz - pomyslal Dave - te kobiety maja takie seksowne glosy, musza
byc wspaniale w lózku!"
Trzeci mezczyzna wzial sobie za zone nauczycielke. Tym razem Dave nabral
litosci. "Co za biedny facet! Nauczycielki sa takie ozieble..." -
pomyslal.
Nastepnego dnia Dave stawil sie w pracy jak zwykle o 5.30. Byl pewien, ze
pierwszym, który poprosi o sniadanie bedzie maz nauczycielki, bo tylko on
musial spac przez cala noc. O 6.00 zadzwonil telefon. "Szczesciarz" od
pielegniarki zazyczyl sobie sniadania. Kiedy boy stanal przed drzwiami
zobaczyl uczesanego, wypoczetego goscia w w ogóle nie pomietej pizamie.
- Co sie stalo? Przeciez poslubil pan pielegniarke...
- Chlopcze, nigdy nie zen sie z pielegniarka. Jedyne co uslyszysz
w nocy to: "nie jestes sterylny, nie jestes sterylny!".
O 6.30 o sniadanie poprosil maz konsultantki. Znowu Dave stanal
przed drzwiami i znowu zobaczyl doskonale wypoczetego mezczyzne.
- Co sie stalo? - zapytal znowu - Przeciez pana zona ma taki
seksowny glos?
- Synu, nigdy nie zen sie z konusltantka telefoniczna! Wczoraj w
nocy uslyszalem tylko "Czas przeznaczony dla ciebie uplynal.
Spróbuj jutro".
Dave wrócil do swojego pomieszczenia i czekal na telefon od meza
nauczycielki. W koncu o godzinie 16.00 facet zadzwonil z prosba o
sniadanie. Tym razem zdziwienie Dave´a bylo jeszcze wieksze. W drzwiach ujrzal rozczochranego, zaspanego mezczyzne, ubranego tylko w
bokserki. Na ramionach i nogach mial slady zadrapan.
- Co sie stalo? - zapytal Dave. - Czy doszlo do jakiejs sprzeczki?
Facet usmiechnal sie i odpowiedzial:
- Chlopcze. Najlepsza rzecz jaka mozesz zrobic, to ozenic sie z
nauczycielka. Przez cala noc powtarzala mi: "Bedziemy to robic,
az sie nauczysz!"
[shadow=orange]/\/\/\/\/\[/shadow]
Naklejki na auta:
http://www.prankplace.com/bumper.htm
I cos dla palaczy

[shadow=cyan]+[/shadow]
najdluzsze adresy www swiata:

-
XANTOS
PIERWIASTEK NIEBEZPIECZNY - KROTKA CHARAKTERYSTYKA
PELNA NAZWA: Kobieta
SYMBOL: Ko
ODKRYWCA: Adam
ROK ODKRYCIA: Znana od zarania dziejow
MASA ATOMOWA: Srednio okolo 53,6 kg, lecz istnieja izotopy o masie od 40 do 200 kg
WYSTEPOWANIE:
Stosunkowo znacze ilosci wystepuja w obszarach zabudowanych
WLASNOSCI FIZYCZNE:
* Powierzchnia zwykle pokryta cienka warstwa kolorowej substancji (maskujacej?)
* Wrze i mrozi bez znanych przyczyn
* Topnieje przy odpowiednim traktowaniu
* Zgorzkniala przy nieporawidlowym uzyciu
* Wystepuje w wielu odmianach poczawszy od dziewiczo czystego metalu do rudej pospolitej...
WLASNOSCI CHEMICZNE:
* Wykazuje silne przyciaganie do metali i kamieni szlachetnych
* Absorbuje znaczne ilosci drogich substancji
* Moze nagle eksplodowac bez zadnego ostrzezenia czy powodu
* Nierozpuszczalna w plynach, lecz wykazuje wzrost aktywnosci po nasaczeniu alkoholem etylowym
* Jest najsilniejszym znanym czlowiekowi czynnikiem redukujacym bogactwo
UZYCIE:
* Element wysoce ozdobny, zwlaszcza w samochodach sportowych
* Uwalnia od naprezen
* Bardzo efektywny czynnik czyszczacy
REAKCJE:
* Czysty okaz, odkryty w stanie naturalnym, przyjmuje barwe rozowo-czerwona
* Barwa zmienia sie na zielona, jesli zostanie umieszczony obok dorodniejszego okazu
ZAGROZENIA:
* Wysoce niebezpieczna w niedoswiadczonych rekach
* Legelnie mozna posiadac tylko jeden okaz, choc mozna utrzymywac kilka, pod warunkiem, ze znajduja sie w roznych miejscach i nigdy ze soba nie stykaja.
PELNA NAZWA: Kobieta
SYMBOL: Ko
ODKRYWCA: Adam
ROK ODKRYCIA: Znana od zarania dziejow
MASA ATOMOWA: Srednio okolo 53,6 kg, lecz istnieja izotopy o masie od 40 do 200 kg
WYSTEPOWANIE:
Stosunkowo znacze ilosci wystepuja w obszarach zabudowanych
WLASNOSCI FIZYCZNE:
* Powierzchnia zwykle pokryta cienka warstwa kolorowej substancji (maskujacej?)
* Wrze i mrozi bez znanych przyczyn
* Topnieje przy odpowiednim traktowaniu
* Zgorzkniala przy nieporawidlowym uzyciu
* Wystepuje w wielu odmianach poczawszy od dziewiczo czystego metalu do rudej pospolitej...
WLASNOSCI CHEMICZNE:
* Wykazuje silne przyciaganie do metali i kamieni szlachetnych
* Absorbuje znaczne ilosci drogich substancji
* Moze nagle eksplodowac bez zadnego ostrzezenia czy powodu
* Nierozpuszczalna w plynach, lecz wykazuje wzrost aktywnosci po nasaczeniu alkoholem etylowym
* Jest najsilniejszym znanym czlowiekowi czynnikiem redukujacym bogactwo
UZYCIE:
* Element wysoce ozdobny, zwlaszcza w samochodach sportowych
* Uwalnia od naprezen
* Bardzo efektywny czynnik czyszczacy
REAKCJE:
* Czysty okaz, odkryty w stanie naturalnym, przyjmuje barwe rozowo-czerwona
* Barwa zmienia sie na zielona, jesli zostanie umieszczony obok dorodniejszego okazu
ZAGROZENIA:
* Wysoce niebezpieczna w niedoswiadczonych rekach
* Legelnie mozna posiadac tylko jeden okaz, choc mozna utrzymywac kilka, pod warunkiem, ze znajduja sie w roznych miejscach i nigdy ze soba nie stykaja.
Co otrzymamy po skrzyżowaniu ateisty i Świadka Jehowy?
- Kogoś kto puka do wszystkich drzwi bez potrzeby.
* * *
- Mamo dzisiaj śniła mi się Marysia
- Nie szkodzi ja to wypiorę...
* * *
W kinie:
- Jeśli przeszkadza panu mój kapelusz, mogę go zdjąć.
- Nie, nie trzeba. On jest bardziej zabawny od filmu.
* * *
W restauracji:
- Kelner! Wykałaczka!
- Zajęta!
* * *
- Dlaczego nigdy nie chodzisz z mężem na pokazy mody?
- Bo to dla nas nie wskazane. Ja zaczynam marzyć o nowej sukni, a on - o nowej żonie...
* * *
- Co do mnie, proszę pana, to moim jedynym bogactwem jest mój rozum.
- Co tam! Niech się pan nie martwi... Bieda nie hańbi.
* * *
Bardzo skąpa, szkocka mama mówi do synka:
- Pamiętaj, żebyś zdejmował okularki, jak na nic nie patrzysz.
* * *
Spać to możecie w domu, nie w pracy! - krzyczy szef.
- Na pewno byłoby wygodniej, ale służba nie drużba.
* * *
W warsztacie samochodowym klient pyta mechanika:
- Kiedy mam na liczniku 170 na godzinę coś mi puka w silniku. Co to może być ?
- Anioł Stróż.
* * *
- Kogo nazywamy optymistą?
- Pesymistę, który jest niedoinformowany
- Kogoś kto puka do wszystkich drzwi bez potrzeby.
* * *
- Mamo dzisiaj śniła mi się Marysia
- Nie szkodzi ja to wypiorę...
* * *
W kinie:
- Jeśli przeszkadza panu mój kapelusz, mogę go zdjąć.
- Nie, nie trzeba. On jest bardziej zabawny od filmu.
* * *
W restauracji:
- Kelner! Wykałaczka!
- Zajęta!
* * *
- Dlaczego nigdy nie chodzisz z mężem na pokazy mody?
- Bo to dla nas nie wskazane. Ja zaczynam marzyć o nowej sukni, a on - o nowej żonie...
* * *
- Co do mnie, proszę pana, to moim jedynym bogactwem jest mój rozum.
- Co tam! Niech się pan nie martwi... Bieda nie hańbi.
* * *
Bardzo skąpa, szkocka mama mówi do synka:
- Pamiętaj, żebyś zdejmował okularki, jak na nic nie patrzysz.
* * *
Spać to możecie w domu, nie w pracy! - krzyczy szef.
- Na pewno byłoby wygodniej, ale służba nie drużba.
* * *
W warsztacie samochodowym klient pyta mechanika:
- Kiedy mam na liczniku 170 na godzinę coś mi puka w silniku. Co to może być ?
- Anioł Stróż.
* * *
- Kogo nazywamy optymistą?
- Pesymistę, który jest niedoinformowany
-
Goranowa
Tym razem chodzi o biurowe zabawy.
Znalazlam niezla stronke:
http://www.zefrank.com/giveaway4/menu.html
i tam mam zdjatka roznych rzeczy co to je mozna robic ze sprzetem biurowym:












I jeszcze cos:
http://www.qsl.net/kc8jpp/mouse.html
ja mam 23 klikniecia
Znalazlam niezla stronke:
http://www.zefrank.com/giveaway4/menu.html
i tam mam zdjatka roznych rzeczy co to je mozna robic ze sprzetem biurowym:












I jeszcze cos:
http://www.qsl.net/kc8jpp/mouse.html
ja mam 23 klikniecia
-
Asia Fili
> > > > >Odnoszacy sukcesy biznesmen przylecial na weekend do Las Vegas
> > > > > na
> > > > > maly hazardzik.
> > > > > Niestety przegral wszystko - zostalo mu tylko cwierc dolara i
> > > > > bilet powrotny na samolot.
> > > > > Gdyby tylko udalo mu sie dostac na lotnisko mialby zapewniony
> > > > > powrot do domu.
> > > > > Poszedl wiec przed kasyno gdzie czekala taksowka. Wsiadl do niej
> > > > > i wyjasnil swoja sytuacje taksowkarzowi.
> > > > > Obiecal, ze odesle kierowcy pieniadze z domu. Zaproponowal, ze da
> > mu
> > > > > numery karty kredytowej, numer jego prawa jazdy, jego adres itd.
> > > > > Taksowkarz odpowiedzial: "jesli nie masz pietnastu dolcow to
> > > > > wynos sie z mojej taksowki !"
> > > > > Biznesmen musial skorzystac z autostopu i ledwo udal mu sie
> > > > > dotrzec na lotnisko przed odlotem samolotu.
> > > > > Gdy minal rok powrocil do Las Vegas i tym razem wygral fortune.
> > > > > Zadowolony z wygranej wyszedl przed kasyno, zeby wziac taksowke
> > > > > na lotnisko.
> > > > > Na koncu dlugiej kolejki taksowek zobaczyl goscia, ktory odmowil
> > > > > mu podwiezienia gdy opuscilo go szczescie rok temu.
> > > > > Biznesmen zastanowil sie przez chwile i obmyslil plan ukarania
> > > > > taksowkarza za jego brak wyrozumialosci.
> > > > > Wsiadl do pierwszej w kolejce taksowki i zapytal:
> > > > > "Ile kosztuje podwiezienie na lotnisko ?"
> > > > > "Pietnascie dolcow" uslyszal w odpowiedzi.
> > > > > "A ile by kosztowalo gdybym po drodze Cie przelecial ?"
> > > > > "Co ?! Spadaj z mojej taksowki ty pedale jeden !"
> > > > > Biznesmen obszedl wszystkie taksowki zadajac te same
> > > > > pytania innym taksowkarzom z takim samym skutkiem.
> > > > > Gdy doszedl do - stojacej na koncu kolejki - taksowki znajomego
> > > > > sprzed roku, wsiadl i zapytal: "Ile kosztuje podwiezienie na
> > > lotnisko?"
> > > > > "Pietnascie dolcow"
> > > > > "OK" odpowiedzial biznesmen i ruszyli.
> > > > > Gdy przejezdzali powoli wzdluz dlugiej kolejki taksowek biznesmen
> > > > > SZEROKO USMIECHAL sie do kierowcow........]]
> > > > > >
> > W lesie:krol zwierzat kazal wybudowac nowy kibel. Lew
jednak
> > > > > >
> > powiedzial, ze kazdy kto choc troche go zniszczy, bedzie
> > > > > >
> odpowiadal
> > > > > >
> > karnie. Po paru tygodniach lew idzie lasem, patrzy a w
kiblu
> > > > > >
> > wybita szyba. Zwolal wszystkie zwierzaki i pyta sie:
> > > > > >
> > -Kto szybe wytlukl?
> > > > > >
> > wstaje zajac i mowi:
> > > > > >
> > - No ja i nie ja...
> > > > > >
> > -Jak to ty i nie ty?
> > > > > >
> > -No siedze w kiblu, sram spokojnie, nagle wpada
> > > > > >
> > niedzwiedz, siada, narobil na mnie, podtarl sie, a jak
> > > > > >
> > zobaczyl, ze jestem zajac a nie papier toaletowy, to sie
> > > > > >
> > wsiekl i wyrzucil mnie przez okno...
> > > > > >
> >
> > > > > >
> > Lew publicznie opieprzyl niedzwiedzia, niedzwiedz
> > > > > >
> > przeprosil, wstawil szybe i byl spokoj.
> > > > > >
> > Po paru tygodniach sytuacja sie powtarza-szyba wybita,
> > > > > >
> > lew zwoluje zebranie zwierzat:
> > > > > >
> > -Kto szybe wytlukl?
> > > > > >
> > wstaje lis i mowi:
> > > > > >
> > -No ja i nie ja...
> > > > > >
> > siedze w kiblu, sram spokojnie, niedzwiedz wpada,
> > > > > >
> > podtarl sie mna, zobaczyl ze jestem lisem, wkurzyl sie i
> > > > > >
> > mnie przez okno cisnal..
> > > > > >
> > Lew wkurzony oppieprzyl porzadnie niedzwiedzia, kazal
> > > > > >
> > mu wstawic szybe, przeprosic, zaplacic kolegium i
> > > > > >
> > ostrzegl go, ze jak jeszcze raz to zrobi, to pojdzie do
> > > > > >
> > paki. No i faktycznie spokoj z kiblem byl przez pare
> > > > > >
> miesiecy; pewnego
> > > > > >
> > dnia jednak na kontroli lew zobaczyl, ze caly kibel jest
> > > > > >
> rozwalony,
> > > > > >
> > scianki porozrzucane, muszla klozetowa potluczona wisi
> > > > > > gdzies na
> > > > > >
> > sosnie...
> > > > > >
> >
> > > > > >
> > Lew dostal szalu, ze zwierzaki tak nie dbaja o wpolne
> > > > > >
> > dobro. Zwolal zebranie i mowi:
> > > > > >
> > - kto do cholery jasnej rozpieprzyl caly kibel?! Niech
> > > > > >
> sie przyzna a
> > > > > >
> > bede mniej surowy!!!
> > > > > >
> >
> > > > > >
> > wstaje jez i mowi:
> > > > > >
> > No ja i nie ja..
Spotyka się dwóch kumpli w barze. Jeden do drugiego mówi:
- Wiesz, chyba moja żona nie żyje.
- Dlaczego tak sądzisz?
- Bo seks to jak zwykle, tylko prania ciągle przybywa...
Przychodzi facet do drogerii i prosi o prezerwatywy.
- Jaki rozmiar? - pyta sprzedawca.
- No, nie wiem. Nie miałem pojęcia, że jest jakaś numeracja.
- Proszę, tam za zasłonką jest taka deseczka z dziurkami, taka jaką
się mierzy wiertła i gwinty. Niech pan sobie zmierzy.
Wlazł facet za zasłonkę. Po piętnastu minutach wychodzi i mówi:
- Rozmyśliłem się. Chcę kupić deseczkę...
Kilka przyjaciółek z pracy wybrało się na weekendowy wypad za miasto.
Postanowiły skorzystać z oferty pensjonatu Tylko dla kobiet. Przemiły
portier powitał je w drzwiach i stwierdził, że same powinny
zdecydować, na którym z pięciu pięter chcą zamieszkać. Przyjaciółki
ruszyły więc do schodów, weszły na pierwsze piętro i zastały tam
napis:
- Wszyscy mężczyźni tutaj mają cienkie i krótkie.
Parsknęły śmiechem i poszły na drugie piętro. Tam zobaczyły informację:
- Wszyscy mężczyźni tutaj mają cienkie i długie.
Pochichotały chwilę i ruszyły na trzecie piętro. Tam zastał je napis:
- Wszyscy mężczyźni tutaj mają grube i krótkie.
Popędziły na czwarte piętro:
- Wszyscy mężczyźni tutaj mają grube i długie.
Kobiety aż zakrzyknęły z zachwytu, ale czym prędzej ruszyły na
ostatnie, piąte piętro, chcąc się dowiedzieć, jaką kryje
niespodziankę. A tam zastał je napis:
- Tu w ogóle nie ma facetów. Zbudowaliśmy to piętro wyłącznie po to,
by udowodnić, że kobiecie w żaden sposób nie można dogodzić.
Przychodzi kobieta do dentysty , sciaga majtki i siada na fotelu .
- Ale to chyba pomylka - mowi lekarz - jestem stomatologiem , a nie
ginekologiem.
-Zadna pomylka - odpowiada kobieta - zakladal pan mjemu mezowin sztuczna
szczeke ?
- Tak
- To teraz ja wyciagaj - mowi rozkladajac nogi
Przychodzi baba do lekarza.
Lekarz po zbadaniu baby orzeka: ma pani raka i pani dni są policzone.
Baba na to, panie doktorze może pan coś mi przepisze.
Dobrze, niech pani okłada się błotem.
Panie doktorze, a czy to pomoże?
Nie, ale pani do ziemi się przyzwyczai
> > > > > na
> > > > > maly hazardzik.
> > > > > Niestety przegral wszystko - zostalo mu tylko cwierc dolara i
> > > > > bilet powrotny na samolot.
> > > > > Gdyby tylko udalo mu sie dostac na lotnisko mialby zapewniony
> > > > > powrot do domu.
> > > > > Poszedl wiec przed kasyno gdzie czekala taksowka. Wsiadl do niej
> > > > > i wyjasnil swoja sytuacje taksowkarzowi.
> > > > > Obiecal, ze odesle kierowcy pieniadze z domu. Zaproponowal, ze da
> > mu
> > > > > numery karty kredytowej, numer jego prawa jazdy, jego adres itd.
> > > > > Taksowkarz odpowiedzial: "jesli nie masz pietnastu dolcow to
> > > > > wynos sie z mojej taksowki !"
> > > > > Biznesmen musial skorzystac z autostopu i ledwo udal mu sie
> > > > > dotrzec na lotnisko przed odlotem samolotu.
> > > > > Gdy minal rok powrocil do Las Vegas i tym razem wygral fortune.
> > > > > Zadowolony z wygranej wyszedl przed kasyno, zeby wziac taksowke
> > > > > na lotnisko.
> > > > > Na koncu dlugiej kolejki taksowek zobaczyl goscia, ktory odmowil
> > > > > mu podwiezienia gdy opuscilo go szczescie rok temu.
> > > > > Biznesmen zastanowil sie przez chwile i obmyslil plan ukarania
> > > > > taksowkarza za jego brak wyrozumialosci.
> > > > > Wsiadl do pierwszej w kolejce taksowki i zapytal:
> > > > > "Ile kosztuje podwiezienie na lotnisko ?"
> > > > > "Pietnascie dolcow" uslyszal w odpowiedzi.
> > > > > "A ile by kosztowalo gdybym po drodze Cie przelecial ?"
> > > > > "Co ?! Spadaj z mojej taksowki ty pedale jeden !"
> > > > > Biznesmen obszedl wszystkie taksowki zadajac te same
> > > > > pytania innym taksowkarzom z takim samym skutkiem.
> > > > > Gdy doszedl do - stojacej na koncu kolejki - taksowki znajomego
> > > > > sprzed roku, wsiadl i zapytal: "Ile kosztuje podwiezienie na
> > > lotnisko?"
> > > > > "Pietnascie dolcow"
> > > > > "OK" odpowiedzial biznesmen i ruszyli.
> > > > > Gdy przejezdzali powoli wzdluz dlugiej kolejki taksowek biznesmen
> > > > > SZEROKO USMIECHAL sie do kierowcow........]]
> > > > > >
jednak
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
kiblu
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > > gdzies na
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
> > > > > >
Spotyka się dwóch kumpli w barze. Jeden do drugiego mówi:
- Wiesz, chyba moja żona nie żyje.
- Dlaczego tak sądzisz?
- Bo seks to jak zwykle, tylko prania ciągle przybywa...
Przychodzi facet do drogerii i prosi o prezerwatywy.
- Jaki rozmiar? - pyta sprzedawca.
- No, nie wiem. Nie miałem pojęcia, że jest jakaś numeracja.
- Proszę, tam za zasłonką jest taka deseczka z dziurkami, taka jaką
się mierzy wiertła i gwinty. Niech pan sobie zmierzy.
Wlazł facet za zasłonkę. Po piętnastu minutach wychodzi i mówi:
- Rozmyśliłem się. Chcę kupić deseczkę...
Kilka przyjaciółek z pracy wybrało się na weekendowy wypad za miasto.
Postanowiły skorzystać z oferty pensjonatu Tylko dla kobiet. Przemiły
portier powitał je w drzwiach i stwierdził, że same powinny
zdecydować, na którym z pięciu pięter chcą zamieszkać. Przyjaciółki
ruszyły więc do schodów, weszły na pierwsze piętro i zastały tam
napis:
- Wszyscy mężczyźni tutaj mają cienkie i krótkie.
Parsknęły śmiechem i poszły na drugie piętro. Tam zobaczyły informację:
- Wszyscy mężczyźni tutaj mają cienkie i długie.
Pochichotały chwilę i ruszyły na trzecie piętro. Tam zastał je napis:
- Wszyscy mężczyźni tutaj mają grube i krótkie.
Popędziły na czwarte piętro:
- Wszyscy mężczyźni tutaj mają grube i długie.
Kobiety aż zakrzyknęły z zachwytu, ale czym prędzej ruszyły na
ostatnie, piąte piętro, chcąc się dowiedzieć, jaką kryje
niespodziankę. A tam zastał je napis:
- Tu w ogóle nie ma facetów. Zbudowaliśmy to piętro wyłącznie po to,
by udowodnić, że kobiecie w żaden sposób nie można dogodzić.
Przychodzi kobieta do dentysty , sciaga majtki i siada na fotelu .
- Ale to chyba pomylka - mowi lekarz - jestem stomatologiem , a nie
ginekologiem.
-Zadna pomylka - odpowiada kobieta - zakladal pan mjemu mezowin sztuczna
szczeke ?
- Tak
- To teraz ja wyciagaj - mowi rozkladajac nogi
Przychodzi baba do lekarza.
Lekarz po zbadaniu baby orzeka: ma pani raka i pani dni są policzone.
Baba na to, panie doktorze może pan coś mi przepisze.
Dobrze, niech pani okłada się błotem.
Panie doktorze, a czy to pomoże?
Nie, ale pani do ziemi się przyzwyczai
-
Anonymous
Każdy z nas zna Kubusia Puchatka i jego przyjaciół, ale czy z dobrej strony???? Przeczytajcie, jak się spodoba podeśle dalsze części, jak nie - to to bedzie 1 i ostatnia 
Część I : mossad attac
(C) Copyright R.Grabiński At Zakład Ubezpieczeń Społecznych' 21-26.V.98
All Rights Reserved.
X-Files is a trademark of 20th Century FOX
Winnie The Pooh is a trademark of Walt Dysney ENT.
______________________________________________________________________
Był piękny majowy poranek... Prosiaczek, Kubuś Puchatek, Tygrysek i Królik siedzieli w domku u Kłapouchego.
- Leje jak skurwysyn...Jęknął Królik.
- Ta... Nawet Miodka pitnego nie mam się ochoty napić... Wysapał Kubuś.
- Jak chcecie to mam wino HERACLES - Classic Płońsk Aperitif - zaproponował Kłapouchy.
- Jak kosztowało więcej niż 3 zł to nie pijemy - odrzekł Prosiaczek.
- Kosztowało 3,40 zł. Chceta? Jak Ni to som se golnę - Rzekł rozjuszony Kłapouchy.
- Dobra dawaj.. - Rzekł Królik leniwie otwierając butelkę.
- Coś się gówno nie chce otworzyć...- Sapnął.
- Nożem go! - Zaczął kibicować prosiaczek..
- Szabli, kurwa szabli! - Tygrysek poczerwieniał niczym alkoholik na ciężkim głodzie.
- Na! - Wrzasnął Puchatek wykonując cięcie podłużne nożem w kierunku butelki.
- ŁŁŁŁŁAAAAAAA!!!! - rozległ się krzyk Królika. Okazało się że Kubuś w swoim heroicznym ataku na butelkę obciął Królikowi obie dłonie. Butelka z hukiem rozbiła się o ziemię...
- Ja <font class="red">PIP</font>.. Kurwa, Królik coś ty zrobił??? - rzekł mocno rozczarowany Tygrysek.
- ŁAAAA, ŁAAA! - darł się królik.
- Zlizajcie z podłogi.. - Rzucił się na kolana Prosiaczek.
- ŁAAA, ŁAAA! - darł się coraz ciszej królik.
- Niech ktoś go zamknie bo mi sąsiedzi będą się burzyć że strasznie hałasuję... Zamruczał Kłapouchy.
- Łaa...aaa....bum. Królik z powodu dużej ilości straconej krwi zemdlał.
- I co teraz łosie? Mam zapaskudzony cały dywan. Perski! Tkany pod Wilkowniczkami Górnymi!
- Patrzta! Tu wino, a tu krew. Jak ja to wszystko umyję??? - Jęczał Kłapouchy.
- A co zrobymy z Kłapobrzuchym (hic!)?? - Zapytał nieco podchmielony Prosiaczek.
- Wyjebać go za drzwi bo zapaskudzi całe mieszkanie! - Tygrysek nie mógł ścierpieć straconego wina.
- Nie no, panowie, biedak się wykrwawia... Niech ktoś zadzwoni po Pana Sowę. On będzie wiedział co zrobić! - Puchatek nie tracił zimnej krwi.
- Halooo? Pan Sowa? Mamy problem. Królikowi odpadły dłonie i strasznie krwawi. A teraz nagle zasnął. Niech pan przyjdzie bo zapaskudzi mi całe mieszkanie... - Kłapouchy lekko załamany przekonywał właśnie Pana Sowę.
- I co? - zapytał Tygrysek.
- Już leci.. - odparł Kłapouchy. Po chwili Pan Sowa stał już w drzwiach jego domku.
- Wy debile... - Pan Sowa jak zwykle nie mógł stracić okazji ukazania swojej wyższości intelektualnej.
- Który głąb obciął Królikowi dłonie ???
- Ja nic nie wim! Nic nie wim i nic nie powim! - Krzyczał podniecony Tygrysek.
- Bo one tak same... To znaczy on stał, otwierał żur i nagle dłonie mu odpadły - palił Niemca Puchatek.
- Taa. Jasne. A tym zakrwawionym nożem to pewnie się podpierał??? - Pan Sowa jak to zwykle w takich sytuacjach bywa odkrył w sobie żyłkę detektywa.
- Prosiaczek! Gadaj co tu się stało! - Wrzasnął Pan Sowa do Prosiaczka.
- Nic mu nie mów. To na pewno agent Mossadu!. Zobacz jaki ma nos! To na pewno jakaś żydomasoneria!
- Gazem go! - Puchatek słynący ze swoich antysemickich poglądów nagle poczerwieniał.
- Noo więc my... to znaczy strasznie padał deszcz... i Kłapouchy dał nam żur... i Puchatek chciał mu pomóc...i królikowi odpadły dłonie - wystękał Prosiaczek.
- Obcinając mu dłonie ??? - Pan Sowa nie krył bezsensu tej opowieści.
- Nie wierzę w ani jedno słowo! Wg mnie cała sprawa wyglądała tak: Królik i Puchatek byli na kacu i potrzebowali klina. A że Puchatek miał tylko miód postanowili się udać na poszukiwania czegoś mocniejszego. Po drodze spotkali Prosiaczka. Gdy byli u Królika okazało się, że tamten już wszystko wypił więc udali się do Tygryska. Tygrysek miał tylko LSD i haszysz ale nic do picia. Więc po zażyciu po jednym kwasiku udali się do Kłapouchego. Kłapouchy miał wino. Gdy więc Królik wziął się do opróżniania butelki Puchatek podstępnie zadał mu parę ciosów nożem w plecy. Jednakże nie trafił i obciął mu dłonie. Czyż nie tak było?
- NIE! - odpowiedzieli chórem wszyscy (oprócz Królika)
- Przyszedłeś tu leczyć czy <font class="red">PIP</font> głupoty? Zamknij dzioba bo jak ci przypierdolę to ci pióra dupą wyjdą! - Krzyczał Prosiaczek który właśnie zauważył że Królik strasznie posiniał.
- No dobra.. dobra... już go leczę... Ale pamiętajcie..."The truth is out there"...
- Te! Molder! SIAT - DE - FAK - AP ! - wrzasnął Tygrysek. Po chwili Królik był cały i zdrowy i leżał spokojnie na łóżku.
- Królik jest cały ale jest bardzo wyczerpany. Musi dużo odpoczywać... A i przydała mu by się transfuzja - Pan Sowa zbierał się do odejścia.
- Fuzja? My nie jesteśmy pedałami! - odrzekł stanowczo Tygrysek.
- Transfuzja! ...A zresztą nie ważne. Ja spadam. Na razie debile! - Pan Sowa zamknął z hukiem za sobą drzwi.
- Ty Skurwielu! - rzucił się na Królika Tygrysek.
- Wylałeś całe <font class="red">PIP</font> wino. Nawet się nie podzieliłeś. Wybryknę ci dupę do mózgu! –
- Tygrysek skakał po Króliku.
- Przestań... przestań... A z resztą... Pobrudziłeś mi cały <font class="red">PIP</font> dywan... Te Tygrysek to skakanie jest całkiem fajne... - rzekł Kłapouchy przyłączając się do Tygryska.
Nagle ziemia zadrżała i do pokoju wkręcił się Gófer robiąc sporą dziurę w podłodze.
- So jeft, kurfa?
- Nic nie jest. <font class="red">PIP</font>! - Puchatek wymierzył mu soczystego kopa prosto w wystającą z ziemi głowę. W międzyczasie kuracja wstrząsowa Tygryska i Kłapouchego odniosła zamierzony skutek. Królik się obudził...
- Może byście kurwa ze mnie zeszli co? - Królik sprawiał wrażenie lekko zdenerwowanego.
- Ops. Trzeba wiać... - rzekł Puchatek udając się po cichu w stronę drzwi.
- A, to ty, choć tu, choć tu, choć tu... - Królik szybko zauważył sprawcę wypadku. Puchatek biegiem rzucił się w stronę drzwi. Niestety Pan Sowa zatrzasnął je tak mocno że Kubuś nie miał siły ich otworzyć. Odwrócił się więc na pięcie i krzyknął: Tygrysek, Kłapouchy, Prosiaczek! Trzymać skurwiela! - i cała gromadka rzuciła się na przerażonego Królika. Po chwili Królik siedział związany w kącie.
- Panowie! Ten złoczyńca musi odpokutować za zniszczenia tak cudownego napoju jakim jest HERACLES - Classic Płońsk Aperitif. Mam pewien plan. Tygrysku masz przy sobie kartoniki z LSD? - rozpoczął dyskusję Puchatek.
- Mam.. jeszcze trzy - odparł Tygrysek.
- Dawaj. Zafundujemy Królikowi darmową przejażdżkę. Powiedział z szyderczym uśmiechem Puchatek.
- Pojebało cię??? Nie dość że rozjebał wino to jeszcze mam mu fundować darmowego tripa??? - Tygrysek nie mógł uwierzyć w słowa Puchatka.
- Nie o to chodzi... Mam pewien plan. Dasz mu wszystkie trzy, a Kłapouchy wprowadzi go w Złego TRIPa.!
- Hehehe! Zajebiście... Powiemy mu, że za chwilę jest koniec świata, albo że zaraz będzie w jego domu impreza disco polo - rzekł zadowolony Tygrysek.
- Hihih! Albo że zamiast fjuta ma marchewkę... - zaśmiał się Prosiaczek.
- Też mi dowcip. I co to da? - zapytał Kłapołuchy.
- Nie kapujesz? Króliki uwielbiają marchewkę... Po paru godzinach nie wytrzyma i będzie ją chciał zjeść - Prosiaczek śmiał się coraz głośniej.
- Hehehe. Dobre ale mam coś lepsiejszego - rzekł Kłapouchy.
- Dobra dawać go. Rzekł Puchatek i wcisnął przerażonemu Królikowi 3 porcje LSD do mordy. Po chwili Królik zaczął niezrozumiale bełkotać co wskazywało na stan przed podróżą.
- Dobra Kłapouchy, możesz zaczynać - rzekł Tygrysek..
- Drogi Króliku... mam złą wiadomość - rzekł Kłapouchy najposępniej jak tylko potrafił.
- Cierpisz na dziwną chorobę... Objawia się ona tym że odpadają ci wszystkie kończyny...
- Bylyfyzytsyf ??? - wybełkotał zdziwiony Królik.
- Noo.. a potem masz wielką ochotę ciągnąć wszystkim druta... hehe.. - dołożył Puchatek.
- A jedyną kuracją jest nasranie ci na łeb! - warknął przez zęby wciąż wściekły Tygrysek.
- Ale najpierw masz wielką ochotę biegać w kółko i wydawać dźwięk "PI PI PI PI" - zakończył Prosiaczek. Już po chwili ku uciesze wszystkich Królik biegał wokół stołu i darł mordę. Po paru minutach nagle przestał i upadł bezwładnie na ziemię...
- Te Królik, co ci jest? - zapytał Kłapołuchy.
- Moje nogi... Popatrzcie na moje nogi... zgubiłem... odpadły... nie ma..... łaaaaA!!!!!! - darł się przerażony
- Królik - Noo... poważna sprawa... - zachichotał Prosiaczek.
- Kłapouchy zrób mu zdjęcie! - krzyknął Puchatek.
- A teraz ręce... ratujcie moje ręce... łojezu AAAAA.! Królik popadał w coraz głębszą paranoje.. Tymczasem Kłapouchy pstrykał kolejne zdjęcie.
- Wyślę je do całej jego zasranej rodziny, hehehe - cieszył się.
- Zasranej...? TAK! Niech ktoś mi nasra na głowę.. Błagam, osrajcie mnę! Proszę - Królik był bliski płaczu. Nie dokończył jednak gdyż wielkie gówno wylądowało mu na twarzy... Po chwili drugie... i trzecie... Gdy wszyscy już się wypróżnili Królik zaczął dochodzić powoli do siebie....
- Och... już mi lepiej... popatrzcie nogi mi odrosły....
- Uwaga! -Przerwał mu tygrysek.
- Inwazja żółtych kuleczek! Chować się! - Królik wstał, rozejrzał się i z krzykiem wybiegł z domku.
- Nic mu nie będzie? - Zaniepokoił się Prosiaczek.
- Nie tam... Jego trip będzie trwał około 48 godzin... Niebezpieczeństwo jest małe bo samochodów u nas nie ma...co najwyżej może spierdolić się z drzewa jak będzie myślał że umie latać. Albo dostanie od kogoś w mordę... - Stwierdził "doświadczony" Tygrysek.
- No to posprzątajmy tu trochę... - Rzekł Kłapouchy.
Nagle drzwi się otworzyły i stanął w nich Krzyś. Był ubrany w białą koszulę, na niej miał czarną skórzaną marynarkę i spodnie "piramidy". Wszedł do sali podśpiewując: "Kolorowe sny kiedy ja - dotykam siebie".
- A ten gej czego tu chciał? - zapytał Puchatek.
- Czołem załoga! - wykrzyknął Krzyś.
- Wal się na ryj. - zamruczał Tygrysek po czym wszyscy oprócz Krzysia wybuchnęli śmiechem.
- Co się stało z Królikiem? Spotkałem go po drodze. Biegł jak by go coś goniło i darł się jak opętany – zapytał Krzyś.
- Królik się trochę źle poczuł. Ale za dwa dni mu przejdzie - odparł Kłapouchy.
- A czemu tu tak brudno...? I dlaczego tu tak dziwnie pachnie tym...no....HEJ! to przecież jest ALKOHOL! - Krzyknął Krzyś.
- Braaawooo... - jęknął Tygrysek.
- Jak mogliście... Mama mi mówiła że alkohol zabija... od niego się umiera.... nie wolno go pić... zawiodłem się na was...Ide do domu.. i powiem mamie! - rzekł Krzyś i trzasnął drzwiami.
- Idź i ją tu przyprowadź... nasram na jej grób - Rzekł na odchodnym Tygrysek.
- Taa. Zarżniemy ją koncertowo... - Dorzucił swoje Kłapouchy.
- Wiecie co... nie chce mi się tu siedzieć... chodźmy przejść się po lesie... - zaproponował Prosiaczek. I cała czwórka wybiegła na dwór w poszukiwaniu kolejnej przygody.....
KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ
Część I : mossad attac
(C) Copyright R.Grabiński At Zakład Ubezpieczeń Społecznych' 21-26.V.98
All Rights Reserved.
X-Files is a trademark of 20th Century FOX
Winnie The Pooh is a trademark of Walt Dysney ENT.
______________________________________________________________________
Był piękny majowy poranek... Prosiaczek, Kubuś Puchatek, Tygrysek i Królik siedzieli w domku u Kłapouchego.
- Leje jak skurwysyn...Jęknął Królik.
- Ta... Nawet Miodka pitnego nie mam się ochoty napić... Wysapał Kubuś.
- Jak chcecie to mam wino HERACLES - Classic Płońsk Aperitif - zaproponował Kłapouchy.
- Jak kosztowało więcej niż 3 zł to nie pijemy - odrzekł Prosiaczek.
- Kosztowało 3,40 zł. Chceta? Jak Ni to som se golnę - Rzekł rozjuszony Kłapouchy.
- Dobra dawaj.. - Rzekł Królik leniwie otwierając butelkę.
- Coś się gówno nie chce otworzyć...- Sapnął.
- Nożem go! - Zaczął kibicować prosiaczek..
- Szabli, kurwa szabli! - Tygrysek poczerwieniał niczym alkoholik na ciężkim głodzie.
- Na! - Wrzasnął Puchatek wykonując cięcie podłużne nożem w kierunku butelki.
- ŁŁŁŁŁAAAAAAA!!!! - rozległ się krzyk Królika. Okazało się że Kubuś w swoim heroicznym ataku na butelkę obciął Królikowi obie dłonie. Butelka z hukiem rozbiła się o ziemię...
- Ja <font class="red">PIP</font>.. Kurwa, Królik coś ty zrobił??? - rzekł mocno rozczarowany Tygrysek.
- ŁAAAA, ŁAAA! - darł się królik.
- Zlizajcie z podłogi.. - Rzucił się na kolana Prosiaczek.
- ŁAAA, ŁAAA! - darł się coraz ciszej królik.
- Niech ktoś go zamknie bo mi sąsiedzi będą się burzyć że strasznie hałasuję... Zamruczał Kłapouchy.
- Łaa...aaa....bum. Królik z powodu dużej ilości straconej krwi zemdlał.
- I co teraz łosie? Mam zapaskudzony cały dywan. Perski! Tkany pod Wilkowniczkami Górnymi!
- Patrzta! Tu wino, a tu krew. Jak ja to wszystko umyję??? - Jęczał Kłapouchy.
- A co zrobymy z Kłapobrzuchym (hic!)?? - Zapytał nieco podchmielony Prosiaczek.
- Wyjebać go za drzwi bo zapaskudzi całe mieszkanie! - Tygrysek nie mógł ścierpieć straconego wina.
- Nie no, panowie, biedak się wykrwawia... Niech ktoś zadzwoni po Pana Sowę. On będzie wiedział co zrobić! - Puchatek nie tracił zimnej krwi.
- Halooo? Pan Sowa? Mamy problem. Królikowi odpadły dłonie i strasznie krwawi. A teraz nagle zasnął. Niech pan przyjdzie bo zapaskudzi mi całe mieszkanie... - Kłapouchy lekko załamany przekonywał właśnie Pana Sowę.
- I co? - zapytał Tygrysek.
- Już leci.. - odparł Kłapouchy. Po chwili Pan Sowa stał już w drzwiach jego domku.
- Wy debile... - Pan Sowa jak zwykle nie mógł stracić okazji ukazania swojej wyższości intelektualnej.
- Który głąb obciął Królikowi dłonie ???
- Ja nic nie wim! Nic nie wim i nic nie powim! - Krzyczał podniecony Tygrysek.
- Bo one tak same... To znaczy on stał, otwierał żur i nagle dłonie mu odpadły - palił Niemca Puchatek.
- Taa. Jasne. A tym zakrwawionym nożem to pewnie się podpierał??? - Pan Sowa jak to zwykle w takich sytuacjach bywa odkrył w sobie żyłkę detektywa.
- Prosiaczek! Gadaj co tu się stało! - Wrzasnął Pan Sowa do Prosiaczka.
- Nic mu nie mów. To na pewno agent Mossadu!. Zobacz jaki ma nos! To na pewno jakaś żydomasoneria!
- Gazem go! - Puchatek słynący ze swoich antysemickich poglądów nagle poczerwieniał.
- Noo więc my... to znaczy strasznie padał deszcz... i Kłapouchy dał nam żur... i Puchatek chciał mu pomóc...i królikowi odpadły dłonie - wystękał Prosiaczek.
- Obcinając mu dłonie ??? - Pan Sowa nie krył bezsensu tej opowieści.
- Nie wierzę w ani jedno słowo! Wg mnie cała sprawa wyglądała tak: Królik i Puchatek byli na kacu i potrzebowali klina. A że Puchatek miał tylko miód postanowili się udać na poszukiwania czegoś mocniejszego. Po drodze spotkali Prosiaczka. Gdy byli u Królika okazało się, że tamten już wszystko wypił więc udali się do Tygryska. Tygrysek miał tylko LSD i haszysz ale nic do picia. Więc po zażyciu po jednym kwasiku udali się do Kłapouchego. Kłapouchy miał wino. Gdy więc Królik wziął się do opróżniania butelki Puchatek podstępnie zadał mu parę ciosów nożem w plecy. Jednakże nie trafił i obciął mu dłonie. Czyż nie tak było?
- NIE! - odpowiedzieli chórem wszyscy (oprócz Królika)
- Przyszedłeś tu leczyć czy <font class="red">PIP</font> głupoty? Zamknij dzioba bo jak ci przypierdolę to ci pióra dupą wyjdą! - Krzyczał Prosiaczek który właśnie zauważył że Królik strasznie posiniał.
- No dobra.. dobra... już go leczę... Ale pamiętajcie..."The truth is out there"...
- Te! Molder! SIAT - DE - FAK - AP ! - wrzasnął Tygrysek. Po chwili Królik był cały i zdrowy i leżał spokojnie na łóżku.
- Królik jest cały ale jest bardzo wyczerpany. Musi dużo odpoczywać... A i przydała mu by się transfuzja - Pan Sowa zbierał się do odejścia.
- Fuzja? My nie jesteśmy pedałami! - odrzekł stanowczo Tygrysek.
- Transfuzja! ...A zresztą nie ważne. Ja spadam. Na razie debile! - Pan Sowa zamknął z hukiem za sobą drzwi.
- Ty Skurwielu! - rzucił się na Królika Tygrysek.
- Wylałeś całe <font class="red">PIP</font> wino. Nawet się nie podzieliłeś. Wybryknę ci dupę do mózgu! –
- Tygrysek skakał po Króliku.
- Przestań... przestań... A z resztą... Pobrudziłeś mi cały <font class="red">PIP</font> dywan... Te Tygrysek to skakanie jest całkiem fajne... - rzekł Kłapouchy przyłączając się do Tygryska.
Nagle ziemia zadrżała i do pokoju wkręcił się Gófer robiąc sporą dziurę w podłodze.
- So jeft, kurfa?
- Nic nie jest. <font class="red">PIP</font>! - Puchatek wymierzył mu soczystego kopa prosto w wystającą z ziemi głowę. W międzyczasie kuracja wstrząsowa Tygryska i Kłapouchego odniosła zamierzony skutek. Królik się obudził...
- Może byście kurwa ze mnie zeszli co? - Królik sprawiał wrażenie lekko zdenerwowanego.
- Ops. Trzeba wiać... - rzekł Puchatek udając się po cichu w stronę drzwi.
- A, to ty, choć tu, choć tu, choć tu... - Królik szybko zauważył sprawcę wypadku. Puchatek biegiem rzucił się w stronę drzwi. Niestety Pan Sowa zatrzasnął je tak mocno że Kubuś nie miał siły ich otworzyć. Odwrócił się więc na pięcie i krzyknął: Tygrysek, Kłapouchy, Prosiaczek! Trzymać skurwiela! - i cała gromadka rzuciła się na przerażonego Królika. Po chwili Królik siedział związany w kącie.
- Panowie! Ten złoczyńca musi odpokutować za zniszczenia tak cudownego napoju jakim jest HERACLES - Classic Płońsk Aperitif. Mam pewien plan. Tygrysku masz przy sobie kartoniki z LSD? - rozpoczął dyskusję Puchatek.
- Mam.. jeszcze trzy - odparł Tygrysek.
- Dawaj. Zafundujemy Królikowi darmową przejażdżkę. Powiedział z szyderczym uśmiechem Puchatek.
- Pojebało cię??? Nie dość że rozjebał wino to jeszcze mam mu fundować darmowego tripa??? - Tygrysek nie mógł uwierzyć w słowa Puchatka.
- Nie o to chodzi... Mam pewien plan. Dasz mu wszystkie trzy, a Kłapouchy wprowadzi go w Złego TRIPa.!
- Hehehe! Zajebiście... Powiemy mu, że za chwilę jest koniec świata, albo że zaraz będzie w jego domu impreza disco polo - rzekł zadowolony Tygrysek.
- Hihih! Albo że zamiast fjuta ma marchewkę... - zaśmiał się Prosiaczek.
- Też mi dowcip. I co to da? - zapytał Kłapołuchy.
- Nie kapujesz? Króliki uwielbiają marchewkę... Po paru godzinach nie wytrzyma i będzie ją chciał zjeść - Prosiaczek śmiał się coraz głośniej.
- Hehehe. Dobre ale mam coś lepsiejszego - rzekł Kłapouchy.
- Dobra dawać go. Rzekł Puchatek i wcisnął przerażonemu Królikowi 3 porcje LSD do mordy. Po chwili Królik zaczął niezrozumiale bełkotać co wskazywało na stan przed podróżą.
- Dobra Kłapouchy, możesz zaczynać - rzekł Tygrysek..
- Drogi Króliku... mam złą wiadomość - rzekł Kłapouchy najposępniej jak tylko potrafił.
- Cierpisz na dziwną chorobę... Objawia się ona tym że odpadają ci wszystkie kończyny...
- Bylyfyzytsyf ??? - wybełkotał zdziwiony Królik.
- Noo.. a potem masz wielką ochotę ciągnąć wszystkim druta... hehe.. - dołożył Puchatek.
- A jedyną kuracją jest nasranie ci na łeb! - warknął przez zęby wciąż wściekły Tygrysek.
- Ale najpierw masz wielką ochotę biegać w kółko i wydawać dźwięk "PI PI PI PI" - zakończył Prosiaczek. Już po chwili ku uciesze wszystkich Królik biegał wokół stołu i darł mordę. Po paru minutach nagle przestał i upadł bezwładnie na ziemię...
- Te Królik, co ci jest? - zapytał Kłapołuchy.
- Moje nogi... Popatrzcie na moje nogi... zgubiłem... odpadły... nie ma..... łaaaaA!!!!!! - darł się przerażony
- Królik - Noo... poważna sprawa... - zachichotał Prosiaczek.
- Kłapouchy zrób mu zdjęcie! - krzyknął Puchatek.
- A teraz ręce... ratujcie moje ręce... łojezu AAAAA.! Królik popadał w coraz głębszą paranoje.. Tymczasem Kłapouchy pstrykał kolejne zdjęcie.
- Wyślę je do całej jego zasranej rodziny, hehehe - cieszył się.
- Zasranej...? TAK! Niech ktoś mi nasra na głowę.. Błagam, osrajcie mnę! Proszę - Królik był bliski płaczu. Nie dokończył jednak gdyż wielkie gówno wylądowało mu na twarzy... Po chwili drugie... i trzecie... Gdy wszyscy już się wypróżnili Królik zaczął dochodzić powoli do siebie....
- Och... już mi lepiej... popatrzcie nogi mi odrosły....
- Uwaga! -Przerwał mu tygrysek.
- Inwazja żółtych kuleczek! Chować się! - Królik wstał, rozejrzał się i z krzykiem wybiegł z domku.
- Nic mu nie będzie? - Zaniepokoił się Prosiaczek.
- Nie tam... Jego trip będzie trwał około 48 godzin... Niebezpieczeństwo jest małe bo samochodów u nas nie ma...co najwyżej może spierdolić się z drzewa jak będzie myślał że umie latać. Albo dostanie od kogoś w mordę... - Stwierdził "doświadczony" Tygrysek.
- No to posprzątajmy tu trochę... - Rzekł Kłapouchy.
Nagle drzwi się otworzyły i stanął w nich Krzyś. Był ubrany w białą koszulę, na niej miał czarną skórzaną marynarkę i spodnie "piramidy". Wszedł do sali podśpiewując: "Kolorowe sny kiedy ja - dotykam siebie".
- A ten gej czego tu chciał? - zapytał Puchatek.
- Czołem załoga! - wykrzyknął Krzyś.
- Wal się na ryj. - zamruczał Tygrysek po czym wszyscy oprócz Krzysia wybuchnęli śmiechem.
- Co się stało z Królikiem? Spotkałem go po drodze. Biegł jak by go coś goniło i darł się jak opętany – zapytał Krzyś.
- Królik się trochę źle poczuł. Ale za dwa dni mu przejdzie - odparł Kłapouchy.
- A czemu tu tak brudno...? I dlaczego tu tak dziwnie pachnie tym...no....HEJ! to przecież jest ALKOHOL! - Krzyknął Krzyś.
- Braaawooo... - jęknął Tygrysek.
- Jak mogliście... Mama mi mówiła że alkohol zabija... od niego się umiera.... nie wolno go pić... zawiodłem się na was...Ide do domu.. i powiem mamie! - rzekł Krzyś i trzasnął drzwiami.
- Idź i ją tu przyprowadź... nasram na jej grób - Rzekł na odchodnym Tygrysek.
- Taa. Zarżniemy ją koncertowo... - Dorzucił swoje Kłapouchy.
- Wiecie co... nie chce mi się tu siedzieć... chodźmy przejść się po lesie... - zaproponował Prosiaczek. I cała czwórka wybiegła na dwór w poszukiwaniu kolejnej przygody.....
KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ
-
Asia Fili
Fecet poszedł na dziwki, ale w kieszeni mial tylko 5 zl.
chodzi od jednej do drugiej, wszystkie odsylają go z kwiktkiem.
nagle jedna mowie ze za 5 zl moze jej odbyt wylizac. Facet się zgodził.
natasz sciaga majteczki facet zabiera sie do roboty i nagle krzyczy:
- Ej ale ty masz owsiki.
- a co chciałes za 5 zł . KREWETKI?!
Idzie dwoch lepkow przez pustynie, no i jak to na pustyni chce im się pic.
Docieraja do budki.
- Ma pan cos do picia? Wode...
- Nie, nie mam.
- A co pan ma?
- Paliwo rakietowe...
- No dobra, niech bedzie...
I strzelili sobie po lufie paliwa rakietowego.
Powtorzylo się to jeszcze pare razy, zanim dotarli do konca pustyni. W koncu
jednak pustynia się skonczyla i kazdy pojechal do swojego domu. Jakis czas
pozniej jeden dzwoni do drugiego:
- Czesc stary! Srales juz?
- Czesc. Jeszcze nie, a co?
- To jak bedziesz sral, to trzymaj się mocno kibla, bo ja dzwonie z Marsa!
Nauczycielka pyta się podczas lekcji dzieci jaki jet największy przdemiot który
można włożyć do buzi. Dzieci ochoczo i wesoło odpowiadają
-Banan !!!
-Pomarańcza !!!
-Manadarynka !!!
Itp...Przyszła kolej na Jasia, pani się pyta:
-Jasiu jaki jest największy przedmiot który można włożyć do buzi?
Na to Jasiu spokojnie odpowiada:
-Lampa !.
Pani zdziwiona odpowiada:
-Jasiu no jak to lampa???
A Jasiu na to:
-Bo wczoraj gdy szedłem spać to słyszałem jak mama mówi do taty:
"zgaś lampę to wezmę do buzi..."
Do baru wchodzi facet i zamawia setkę. Z kieszeni wyciąga naparstek, odlewa do
niego trochę, z drugiej kieszeni wyciąga małego, kilkunastocentymetrowego
ludzika, stawia go na barze i daje mu naparstek. Barman na to patrzy ze
zdziwieniem:
- Panie, skąd pan takiego krasnala wytrzasnął?
- Wie pan, byliśmy razem w Afryce... Idziemy tam przez las i widzimy jak
tubylcy tańczą dookoła ogniska, a w środku taki w pióropuszu wywija
grzechotkami. I jak ty mu Wacuś wtedy powiedziałeś? Że on jest dupa, a nie
czarownik?
Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet
do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - "Ty", czy "Pan"?
Autobus jest ekspresowy. Jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku
znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety.
Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy
są dwie piękne kobiety - moja żona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet
jechać nie może, bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona
ma dwóch kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji...
- Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet?
Jechał facet samochodem, a że samochód dobry, szybki to sobie nie żałował.
Mimo, że mokro, ślisko to na liczniku 150 km/h... 180 km/h... 220brkm/h...250
km/h..., aż tu nagle zakręt, za zakrętem furmanka. Nic się nie dało zrobić,
jedno wielkie rozpierdziu, z furmanki drzazgi, konie latają w powietrzu,
woźnicy urwało nogi. Zatrzymał się facet po tych kilkuset metrach, i patrzy, o
k... ,ale jatka. Nic to myśli, jatka nie jatka, może ktoś przeżył i trzeba mu
pomoc. Podchodzi bliżej, a tam konie z bebechami na wierzchu, ledwo dychają.
Jakoś trzeba by je dobić, co się ma gadzina męczyć. Złapał za siekierę, która
wypadła z furmanki i do jednego konia, do drugiego... pozarąbywał na śmierć.
Stoi i rozgląda się, co dalej, zauważył woźnice. Woźnica na to, podciągając koc
i przykrywając urwane nogi:
- Panie! Nawet mnie ku*** nie drasnęło!!!
Siedzi facet u kochanki. Późno trzeba wracać. Mówi do kochanki:
- Daj trochę wódki, ochlapię się, to nie będzie czuła twoich perfum.
Wchodzi do domu, a żona go po mordzie...
- Za co?
- Myślałeś, ze jak się poperfumujesz to nie poczuję, że wódkę piłeś?
Wojska Rosyjskie mają stacjonować obok wojsk ONZ. Dowódca wojsk rosyjskich mówi
do żołnierzy:
- Francuzi wymieniają bieliznę co tydzień. Anglicy wymieniają bieliznę co trzy
dni. Amerykanie wymieniają bieliznę co dwa dni. Wy będziecie wymieniać
codziennie. Po chwili dodaje: A kto z kim będzie zmieniać, to już sami sobie
ustalicie.
Żona pokłóciła się z mężem i nie odzywali się do siebie tylko pisali karteczki
typu wynieś śmieci, wyprasuj ubranie. Raz mąż kładzie żonie karteczkę:
"Obudź mnie o 6 bo musze wcześnie wstać".
Mąż rano się budzi, patrzy, jest 9. Patrzy na szafkę a tam kartka:
"Wstawaj, szósta".
Pilot zielony z przerażenia zwraca się do stewardesy:
- Skarbie za jakieś 5 min wyrżniemy o ziemię i nic nie jest w stanie tego
zmienić. Postaraj się to w jakiś łagodny sposób wytłumaczyć pasażerom
Stewardessa wzięła to sobie do serca i pofatygowała się na pokład
pasażerski. :
- Proszę wszystkich o uwagę, czy byli byście państwo uprzejmi wyciągnąć
paszporty? Dziękuje, a teraz wszyscy unosimy je wysoko nad głowę i
machamy... Brawo. Teraz chwytamy je dwoma raczkami i łamiemy w ten sposób
żeby podzielić je po środku. Pięknie, milo się z Państwem współpracuje, a
teraz zwijamy te paszporty w ciasny rulonik i ...
,.. i wsadzamy sobie je głęboko w dupę żeby było Was łatwo zidentyfikować
jak już się rozbijemy
Mąż umówił się z żoną że jak będą się chcieli kochać a w pobliżu będą dzieci
to będą mówili że idą zrobić pranie.
I tak pewnego dnia mąż pyta się żony czy pójdą zrobić pranie, żona zaś na to
że pralka cieknie. Sytuacja się powtarza parę dni pod rząd.
Tydzień później żona pyta się męża czy pójdą zrobić pranie, mąż na to: uprałem
w rękach.
rzecz sie dzieje u golibrody, uczen goli klienta, jest troche podenerwowany i
przez nieuwage zacina faceta; widzi to mistrz, podbiega, wymierza cios; sprytny
chlopak sie uchyla i dostaje klient; uczen jeszcze bardziej zdenerwowany po
jakims czasie znow zacina kolesia, tym razem z drugiej strony; mistrza czujne
oko widzi to wiec pada kolejny cios, i tym razem dostaje klient; uczen calkiem
juz roztrzesiony, mimo, ze sie stara... w pewnym momencie obcina klientowi
ucho; ten przerazony szepce do chlopaka:
-Niech pan szybko wkopie to pod szafke, bo on mnie przeciez zabije!
Matka miala trzy corki i za kazdym razem na slubie prosila kazda z
nich, zeby napisaly do niej o ich zyciu plciowym (bo wscibska byla).
Pierwsza z corek napisala list na drugi dzien po slubie. W liscie
bylo tylko jedno slowo: "Nescafe".
Zdziwiona matka w koncu znalazla reklame w gazecie:
"Nescafe, satysfakcja do ostatniej kropli..."
I byla szczesliwa, ze corka tak wspaniale trafila.
Druga z corek napisala list dopiero tydzien po slubie.
W liscie bylo slowo: "Marlboro".
Matka nauczona doswiadczeniem poszukala reklamy w gazecie.
Znalazla zdanie:
"Marlboro - Extra Long, King Size"
I znowu matka byla szczesliwa.
Trzeciej corce zabralo 4 tygodnie by napisac do domu.
W liscie bylo: "British Airways".
Matka przegladala gazety nie mogac sie doczekac poznania
prawdziwej tresci listu, az w koncu znalazla.
W reklamie bylo napisane:
"British Airways -
TRZY RAZY DZIENNIE, SIEDEM DNI W TYGODNIU, W OBIE STRONY
Wchodzi listonosz do prywatnego mieszkania i zastaje tam nagą kobiete z bańką
od mleka w ręku a obok niej stoim mezczyzna z parasolem i <font class="red">nie znam ortografii brzydkiego słowa określającego męskie przyrodzenie</font> w
dłoni.Zdziwiony mezczyzna schodzi do ciecia i pyta
- co sie dzieje tam pod 14-stką stoi jakas goła baba z bańka od mleka i facet z
parasolką i <font class="red">nie znam ortografii brzydkiego słowa określającego męskie przyrodzenie</font> w ręku
- panie ! to jest małżeństwo głucho-niemych ona mówi ''idz po mleko'' a
on ''taki <font class="red">nie znam ortografii brzydkiego słowa określającego męskie przyrodzenie</font> pada deszcz !''
Zasuwa sobie niedżwiedż przez las.Nagle jeeb-potknął się o korzeń i się wywalił
na ryj.Wyrżnął tak mocno,że wybił sobie wszystkie zęby.
"O kurcie,sztraaciłem wsisztkie zięby.Jaki wsztyd-jak ja szie teraz innym
pokazię." No i idzie dalej smutny niedżwiedż.Nagle słyszy szyjeś kroki z
przodu.Nie zastanawiając się szybko schował się w krzaki,żeby przypadkiem nikt
go nie zobaczył bez zębów.A te kroki to były kroki leśniczego.No więc zasuwa
sobie leśniczy,patrzy-a tu krzak się podejrzanie rusza.Zaciekawiony co siedzi w
krzaku postanawia obadać sprawę.Wyciąga z kieszeni latarkę,zapala ją,naskakuje
na krzak i świeci niedżwiedziowi prosto w ryj wrzeszcząc:
-A ty kto???!!!!
-Nieświeć!!!
w Rzymie postanowiono urzadzic igrzyska... wiec wystawiono murzyna i lwa, ale
tak sobie mysla... murzyn zwinny, szybki, no moze przezyc. wiec zakopali
murzyna po szyje w piasku na srodku areny. sterczy tylko czarna glowa i
wypuszczony zostaje lew... rozpedza sie , przyspiesza, rozdziawia paszcze, i
w ostatnim momecie murzyn uchyla glowe i jakims cudem jeszcze gryzie lwa tak,
ze ten zaczyna krwawic... w tym momecie caly tlum:
-WALCZ FAIR CZARNA KANALIO!!
Przy szosie w gorach stoi odjazdowa laska, odpierdzielona w mini, obcasy,
dekolty, makijaz i wogole i probuje zlapac autostop. Zatrzymal sie samochod,
laska wsiadla, kierowca ja dowiozl, gdzie chciala. Wysiadla z samochodu, glowe
przez okno wsadzila i pyta: "jak ja sie panu moge odwdzieczyc?"
Kierowca dlugo nie myslal, guzik przycisnal, szyba laske przytrzymala za szyje,
facet wysiadl i od tylu zrobil dobrze jej i sobie.
W krzakach stary goral stal, obserwowal cale zajscie. Poskrobal sie po glowie i
mowi: "na samochod to jo pinindzy ni mom, ale take dzwicki, to se kupie..."
Wigilia. Lecą kolędy, wszyscy dzielą się opłatkiem..sielanka. nagle dzwonek do
drzwi. Pan domu nieco zaniepokojony idzie zobaczyć któż to taki. otwiera,
patrzy a tam rumunka z brudnym rumuniątkiem na ręku.
-Panie, panie, kochany, kup pan rumuniątko!
Facetowi żal się zrobiło, w końcu dzisiaj wigilia, taki dzień, że wszyscy
powinni być dla siebie dobrzy.. kupił to dziecko.
Po roku, dokładnie w wigilię sytuacja się powtarza. Znowu dzwonek do drzwi,
rumunka z dzieckiem, facet znowu kupuje od niej dzieciaka, bo to ptzecież taki
szczególny dzień. itd.. przez kilka lat aż pewego roku facet otwiera drzwi
rumunce, ta już naszykowana, gotowa oddać kolejne rumuniątko, ale facet tylko
się krzywi i mówi:
-w tym roku mamy karpia..
Przychodzi grubas do burdelu i mówi że chciałby schudnąć. Facetka mówi że to
bedzie kosztowało - on mówi że nie szkodzi, gotów jest zapłacić każdą cenę.
Zapłacił. Dostał klucz do pokoju nr 10. Wchodzi do środka a tam super laska i
łózko na środku. Ona mówi że jak on ją złapie to moze ją przelecieć. Po pół godz
ją złapał i przeleciał. Wychodzi po godz i waży się - 5 kilo mniej. To przyjdę
jutro - myśli. Przychodzi na drugi dzień i mówi że chce jeszcze więcej schudnąć.
Facetka znowu że to będzie kosztowało. On zapłacił. Poszedło do pokoju nr. 100.
Wchodzi do środka. Pokój 100mx100m. Dwie laski - mówią: jak nas złąpiesz to
możesz nas przelecieć. Złapał obie i przeleciał. Wychodzi po 2 godz. Waży się -
10 kilo mniej. Jest OK ale jak jutro przyjdę to już bedzie cudownie - myśli.
Przychodzi następnego dnia - teraz potrzebuję naprawdę dużo schudnąć. Facetka:
ale to będzie naprawdę dużo kosztowało. On zapłacił i dostał klucz do pokoju nr
1. Wchodzi a tam pokój 1mx1m i dwóch murzynów. Jeden z nich mówi: Jak my cię
złapiemy.....
Mosiek był bardzo pracowity. Zaczął handlować lodami na placu bankowym wprost z
kartonu. Po roku sprzedawał lody z podręcznego wózka a po trzech był już
właścicielem małej lodziarni stojącej w tym atrakcyjnym punkcie.
Któregoś dnia do lodziarni wchodzi znajomy Mośka -Icek:
- Mosiek, miło cię spotkać po latach! Jak idzie interes?
- Nie narzekam, a co u Ciebie?
- Nie jest dobrze. Potrzebuję pożyczki...a może Ty pożyczysz mi 1000 zł na
tydzień?
- Absolutnie wykluczone!!!
- Ale dlaczego absolutnie?
- Icek, widzisz ten bank? Ja mam z nimi taką umowę: ja nie pożyczam pieniędzy a
oni nie sprzedają lodów.
W jednym przedziale w pociągu jadą zamożny kupiec - chrześcijanin i ubogi
chasyd. Kupiec otwiera małą walizeczkę, rozkłada na kolanach ściereczkę i
zaczyna zajadać bułki z dobrą wędliną. Widząc to, Żyd wyciąga ze swojego worka
papierową tutkę pełną łbów od śledzi. Wyciąga po jednym łebku i obgryza,
wysysa, jednym słowem - "ciućka". Kupiec zerka na Żyda z zaciekawieniem, i w
końcu pyta:
- Przepraszam, dlaczego je pan same łby od śledzi, przecież sprawia to panu
wiele kłopotu, a najeść się tym raczej trudno?
Żyd mu na to odpowiada:
- Faktycznie, nie są zbyt pożywne, ale za to znakomicie pomagają na myślenie!
- Doprawdy? - dziwi się kupiec - A... mógłbym spróbować tego znakomitego leku?
- Cóż... Poczęstować pana nie mogę, bo to moje ostatnie, ale mógłbym
odsprzedać, po 10 zł za sztukę.
Kupiec zgadza się, kupuje od Żyda 1 łeb, i zaczyna "obrabiać". Obgryza go,
oblizuje, wysysa, nagle odzywa się:
- Zaraz, zaraz, ale za 10 złotych mógłbym przecież kupić cały kilogram śledzi!!!
Na to Żyd z uśmiechem:
- Widzi pan? Już skutkuje!
Pewien Żyd został skazany za długi na półtora roku w więzieniu. Tak się jednak
złożyło, że w jego mieście nie było więzienia, więc dostał polecenie
zgłoszenia się we wskazane miejsce w celu odbycia kary. Spakował swój tobołek
i ruszył na stację kolejową. Po drodze spotkał znajomego.
- Dokąd idziesz?
- Idę jechać siedzieć.
Kupiec żydowski leży na łożu śmierci. Dookoła stoi grono wiernej rodziny.
Kupiec pyta:
-Salcie, żono, jesteś tu?
-Jestem mężu.
-Mosze, synu? A Ty jesteś?
-Jestem tate, jestem.
-A ty córko, jesteś przy mnie?
-Jestem tate jestem.
Kupiec unosi się na posłaniu i zdenerwowany pyta:
- To do cholery kto jest w sklepie??
Na poczatku Pan Bog przyszedl do Arabow i pyta sie:
- Czy chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- Nie kradnij.
- Panie! My zyjemy z rabowania karawan. jezeli przestaniemy krasc, to
jak na tej pustyni bedziemy mogli wyzyc? To jest niemozliwe! Nie chcemy
takiego przykazania.
Przyszedl Pan do Amorytow i pyta:
- Chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- Nie zabijaj.
- Panie, jestesmy najbardziej walecznym narodem, zyjemy z wojny i
podbojow. Jak moglibysmy egzystowac bez zabijania? Nie, nie chcemy twojego
przykazania.
Przyszedl Pan do Amalekitow i pyta:
- Chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- Nie cudzoloz.
- Panie, podstawa naszego kultu sa kaplanki oddajace sie milosci w
swiatyni. Jezeli tego zaniechamy co stanie sie z nasza religijnoscia,
nasza wiara? Nie chcemy Twojego przykazania.
Pan Bog byl juz w klopocie, ale zobaczyl maly narod izraelski znajdujacy
sie w niewoli egipskiej. Poszedl wiec do Izraelitow i pyta:
- Chcecie moje przykazanie?
- A ile by to kosztowalo?
- Nic, za darmo!
- Tak calkiem za darmo?
- Calkiem bez placenia!
- To bysmy wzieli dziesiec.
Rozmawiają rabin i ksiądz.
- Niech mi ksiądz powie, czy u księży można zrobić karierę?
- Można, najpierw się jest parę lat wikarym, potem się awansuje, zostaje sie
proboszczem.
- A wyżej?
- Wyżej to można zostać dziekanem.
- A jeszcze wyżej?
- Jeszcze wyżej, no, to po wielu latach można zostać biskupem.
- A wyżej?
- No, to jak ktoś jest już naprawdę wybitny, może zostać kardynałem.
- A jeszcze wyżej?
- Potem to już tylko można być wybranym na papieża.
- A jeszcze wyżej?
- Cóż się tak rebe pyta, wyżej i wyżej! Panem Bogiem się już nie zostanie!
- A widzi ksiądz - a jednemu z naszych sie udało...
W saunie siedza 3 nagusy-Niemiec,Japonczyk i Zyd.W pewnym momencie daje sie
slyszec sygnal telefonu:
Zyd:-Co to?Skad to? Ja nie widze zaden telefon.
Niemiec:-To u mnie.Mam w lewym kciuku wszczepiony chip.
To samo powtarza sie z Japonczykiem.
Zyd czuje sie podciety.
Te faszysty-mysli sobie-Tak nie moze byc.
Mysli,co by tu zrobic,zeby ich przeskoczyc.W koncu wstaje idzie do toalety.Po
chwili wraca.Spomiedzy poldupkow ciagnie sie za nim ze 2 metry papieru
toaletowego.
Niemiec,z pogarda:-Hej,po wytarciu d...y papier splukuje sie woda.
Zyd:-W lewym poldupku u mnie jest chip.On wlasnie odbiera fax.
Kupiec Mojżesz Rosenfeld wyjechał za interesami. Sprawy przeciągnęły się tak
długo, że nie zdążył wrócić na sobotę do domu. Postanowił więc powiadomić
żonę, wysyłając jej telegram. Poszedł na pocztę i napisał "Moja kochana żona
Sara interesy załatwiłem bardzo dobrze. Niestety nie mogłem zdążyć przyjechać
na sobotę. Przyjadę w niedzielę. Twój kochający cię mąż Moniek".
Kiedy wręczał ten telegram urzędniczce, ta zwróciła mu uwagę:
- Proszę pana to przecież jest cała epistoła. Będzie to pana drogo kosztować.
Niech pan lepiej coś wykreśli.
- Skreślić? - powiedział kupiec - Dobrze, mogę skreślić...
Zaczął się zastanawiać:
"Moja" - no dobrze. Czyja ona jest? Przecież ona jest moja, co ona nie wie?
Ona to wie doskonale. Skreślam. "Kochana" - jak ona jest moja, to jaka ona ma
być? Czy ja jej nie dałem tysiąc razy dowodów, że ona jest kochana? Co ona o
tym nie wie? Skreślamy. "Żona" - a co ona jest? Nieznajoma? Przyjaciółka?
Przecież ona dobrze wie, że żona. Skreślamy. "Sara" - co ona nie wie jak się
nazywa? Skreślamy. "Interesy załatwiłem dobrze" - przepraszam, a jak ja miałem
załatwić interesy? Ja kupiec od 40 lat. Czy ja już kiedyś źle załatwiłem
interesy? Skreślamy. "Niestety nie mogłem przyjechać na sobotę" - przepraszam,
jak ja bym mógł, to ja bym nie pojechał na sobotę do domu? Czy ona nie wie, że
wolałbym siedzieć przy sobotnim stole z całą rodziną i jeść dobrą kolację? Ona
to dobrze wie. Skreślamy. "Przyjadę w niedzielę" - jak nie przyjechałem w
sobotę to kiedy mam przyjechać? To przecież jasne, że przyjadę w niedzielę.
Skreślamy. "Twój" - taaa, niech ja spróbuję być czyjś inny, ładnie by mnie ona
urządziła - skreślamy. "Mąż" - a kto ja jestem? Przyjaciel, kochanek? Czy ona
nie wie, kto z nią brał ślub pod baldachimem 25 lat temu? Przecież nie Hugo
Kołłątaj, tylko ja. Skreślamy. "Moniek" - co ona nie wie, jak jej własny mąż
ma na imię? Skreślamy.
Kupiec podszedł do okienka i zdecydowanym głosem powiedział do urzędniczki:
- Dziękuję pani bardzo, już nie trzeba telegramu.
chodzi od jednej do drugiej, wszystkie odsylają go z kwiktkiem.
nagle jedna mowie ze za 5 zl moze jej odbyt wylizac. Facet się zgodził.
natasz sciaga majteczki facet zabiera sie do roboty i nagle krzyczy:
- Ej ale ty masz owsiki.
- a co chciałes za 5 zł . KREWETKI?!
Idzie dwoch lepkow przez pustynie, no i jak to na pustyni chce im się pic.
Docieraja do budki.
- Ma pan cos do picia? Wode...
- Nie, nie mam.
- A co pan ma?
- Paliwo rakietowe...
- No dobra, niech bedzie...
I strzelili sobie po lufie paliwa rakietowego.
Powtorzylo się to jeszcze pare razy, zanim dotarli do konca pustyni. W koncu
jednak pustynia się skonczyla i kazdy pojechal do swojego domu. Jakis czas
pozniej jeden dzwoni do drugiego:
- Czesc stary! Srales juz?
- Czesc. Jeszcze nie, a co?
- To jak bedziesz sral, to trzymaj się mocno kibla, bo ja dzwonie z Marsa!
Nauczycielka pyta się podczas lekcji dzieci jaki jet największy przdemiot który
można włożyć do buzi. Dzieci ochoczo i wesoło odpowiadają
-Banan !!!
-Pomarańcza !!!
-Manadarynka !!!
Itp...Przyszła kolej na Jasia, pani się pyta:
-Jasiu jaki jest największy przedmiot który można włożyć do buzi?
Na to Jasiu spokojnie odpowiada:
-Lampa !.
Pani zdziwiona odpowiada:
-Jasiu no jak to lampa???
A Jasiu na to:
-Bo wczoraj gdy szedłem spać to słyszałem jak mama mówi do taty:
"zgaś lampę to wezmę do buzi..."
Do baru wchodzi facet i zamawia setkę. Z kieszeni wyciąga naparstek, odlewa do
niego trochę, z drugiej kieszeni wyciąga małego, kilkunastocentymetrowego
ludzika, stawia go na barze i daje mu naparstek. Barman na to patrzy ze
zdziwieniem:
- Panie, skąd pan takiego krasnala wytrzasnął?
- Wie pan, byliśmy razem w Afryce... Idziemy tam przez las i widzimy jak
tubylcy tańczą dookoła ogniska, a w środku taki w pióropuszu wywija
grzechotkami. I jak ty mu Wacuś wtedy powiedziałeś? Że on jest dupa, a nie
czarownik?
Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet
do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - "Ty", czy "Pan"?
Autobus jest ekspresowy. Jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku
znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety.
Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy
są dwie piękne kobiety - moja żona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet
jechać nie może, bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona
ma dwóch kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji...
- Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet?
Jechał facet samochodem, a że samochód dobry, szybki to sobie nie żałował.
Mimo, że mokro, ślisko to na liczniku 150 km/h... 180 km/h... 220brkm/h...250
km/h..., aż tu nagle zakręt, za zakrętem furmanka. Nic się nie dało zrobić,
jedno wielkie rozpierdziu, z furmanki drzazgi, konie latają w powietrzu,
woźnicy urwało nogi. Zatrzymał się facet po tych kilkuset metrach, i patrzy, o
k... ,ale jatka. Nic to myśli, jatka nie jatka, może ktoś przeżył i trzeba mu
pomoc. Podchodzi bliżej, a tam konie z bebechami na wierzchu, ledwo dychają.
Jakoś trzeba by je dobić, co się ma gadzina męczyć. Złapał za siekierę, która
wypadła z furmanki i do jednego konia, do drugiego... pozarąbywał na śmierć.
Stoi i rozgląda się, co dalej, zauważył woźnice. Woźnica na to, podciągając koc
i przykrywając urwane nogi:
- Panie! Nawet mnie ku*** nie drasnęło!!!
Siedzi facet u kochanki. Późno trzeba wracać. Mówi do kochanki:
- Daj trochę wódki, ochlapię się, to nie będzie czuła twoich perfum.
Wchodzi do domu, a żona go po mordzie...
- Za co?
- Myślałeś, ze jak się poperfumujesz to nie poczuję, że wódkę piłeś?
Wojska Rosyjskie mają stacjonować obok wojsk ONZ. Dowódca wojsk rosyjskich mówi
do żołnierzy:
- Francuzi wymieniają bieliznę co tydzień. Anglicy wymieniają bieliznę co trzy
dni. Amerykanie wymieniają bieliznę co dwa dni. Wy będziecie wymieniać
codziennie. Po chwili dodaje: A kto z kim będzie zmieniać, to już sami sobie
ustalicie.
Żona pokłóciła się z mężem i nie odzywali się do siebie tylko pisali karteczki
typu wynieś śmieci, wyprasuj ubranie. Raz mąż kładzie żonie karteczkę:
"Obudź mnie o 6 bo musze wcześnie wstać".
Mąż rano się budzi, patrzy, jest 9. Patrzy na szafkę a tam kartka:
"Wstawaj, szósta".
Pilot zielony z przerażenia zwraca się do stewardesy:
- Skarbie za jakieś 5 min wyrżniemy o ziemię i nic nie jest w stanie tego
zmienić. Postaraj się to w jakiś łagodny sposób wytłumaczyć pasażerom
Stewardessa wzięła to sobie do serca i pofatygowała się na pokład
pasażerski. :
- Proszę wszystkich o uwagę, czy byli byście państwo uprzejmi wyciągnąć
paszporty? Dziękuje, a teraz wszyscy unosimy je wysoko nad głowę i
machamy... Brawo. Teraz chwytamy je dwoma raczkami i łamiemy w ten sposób
żeby podzielić je po środku. Pięknie, milo się z Państwem współpracuje, a
teraz zwijamy te paszporty w ciasny rulonik i ...
,.. i wsadzamy sobie je głęboko w dupę żeby było Was łatwo zidentyfikować
jak już się rozbijemy
Mąż umówił się z żoną że jak będą się chcieli kochać a w pobliżu będą dzieci
to będą mówili że idą zrobić pranie.
I tak pewnego dnia mąż pyta się żony czy pójdą zrobić pranie, żona zaś na to
że pralka cieknie. Sytuacja się powtarza parę dni pod rząd.
Tydzień później żona pyta się męża czy pójdą zrobić pranie, mąż na to: uprałem
w rękach.
rzecz sie dzieje u golibrody, uczen goli klienta, jest troche podenerwowany i
przez nieuwage zacina faceta; widzi to mistrz, podbiega, wymierza cios; sprytny
chlopak sie uchyla i dostaje klient; uczen jeszcze bardziej zdenerwowany po
jakims czasie znow zacina kolesia, tym razem z drugiej strony; mistrza czujne
oko widzi to wiec pada kolejny cios, i tym razem dostaje klient; uczen calkiem
juz roztrzesiony, mimo, ze sie stara... w pewnym momencie obcina klientowi
ucho; ten przerazony szepce do chlopaka:
-Niech pan szybko wkopie to pod szafke, bo on mnie przeciez zabije!
Matka miala trzy corki i za kazdym razem na slubie prosila kazda z
nich, zeby napisaly do niej o ich zyciu plciowym (bo wscibska byla).
Pierwsza z corek napisala list na drugi dzien po slubie. W liscie
bylo tylko jedno slowo: "Nescafe".
Zdziwiona matka w koncu znalazla reklame w gazecie:
"Nescafe, satysfakcja do ostatniej kropli..."
I byla szczesliwa, ze corka tak wspaniale trafila.
Druga z corek napisala list dopiero tydzien po slubie.
W liscie bylo slowo: "Marlboro".
Matka nauczona doswiadczeniem poszukala reklamy w gazecie.
Znalazla zdanie:
"Marlboro - Extra Long, King Size"
I znowu matka byla szczesliwa.
Trzeciej corce zabralo 4 tygodnie by napisac do domu.
W liscie bylo: "British Airways".
Matka przegladala gazety nie mogac sie doczekac poznania
prawdziwej tresci listu, az w koncu znalazla.
W reklamie bylo napisane:
"British Airways -
TRZY RAZY DZIENNIE, SIEDEM DNI W TYGODNIU, W OBIE STRONY
Wchodzi listonosz do prywatnego mieszkania i zastaje tam nagą kobiete z bańką
od mleka w ręku a obok niej stoim mezczyzna z parasolem i <font class="red">nie znam ortografii brzydkiego słowa określającego męskie przyrodzenie</font> w
dłoni.Zdziwiony mezczyzna schodzi do ciecia i pyta
- co sie dzieje tam pod 14-stką stoi jakas goła baba z bańka od mleka i facet z
parasolką i <font class="red">nie znam ortografii brzydkiego słowa określającego męskie przyrodzenie</font> w ręku
- panie ! to jest małżeństwo głucho-niemych ona mówi ''idz po mleko'' a
on ''taki <font class="red">nie znam ortografii brzydkiego słowa określającego męskie przyrodzenie</font> pada deszcz !''
Zasuwa sobie niedżwiedż przez las.Nagle jeeb-potknął się o korzeń i się wywalił
na ryj.Wyrżnął tak mocno,że wybił sobie wszystkie zęby.
"O kurcie,sztraaciłem wsisztkie zięby.Jaki wsztyd-jak ja szie teraz innym
pokazię." No i idzie dalej smutny niedżwiedż.Nagle słyszy szyjeś kroki z
przodu.Nie zastanawiając się szybko schował się w krzaki,żeby przypadkiem nikt
go nie zobaczył bez zębów.A te kroki to były kroki leśniczego.No więc zasuwa
sobie leśniczy,patrzy-a tu krzak się podejrzanie rusza.Zaciekawiony co siedzi w
krzaku postanawia obadać sprawę.Wyciąga z kieszeni latarkę,zapala ją,naskakuje
na krzak i świeci niedżwiedziowi prosto w ryj wrzeszcząc:
-A ty kto???!!!!
-Nieświeć!!!
w Rzymie postanowiono urzadzic igrzyska... wiec wystawiono murzyna i lwa, ale
tak sobie mysla... murzyn zwinny, szybki, no moze przezyc. wiec zakopali
murzyna po szyje w piasku na srodku areny. sterczy tylko czarna glowa i
wypuszczony zostaje lew... rozpedza sie , przyspiesza, rozdziawia paszcze, i
w ostatnim momecie murzyn uchyla glowe i jakims cudem jeszcze gryzie lwa tak,
ze ten zaczyna krwawic... w tym momecie caly tlum:
-WALCZ FAIR CZARNA KANALIO!!
Przy szosie w gorach stoi odjazdowa laska, odpierdzielona w mini, obcasy,
dekolty, makijaz i wogole i probuje zlapac autostop. Zatrzymal sie samochod,
laska wsiadla, kierowca ja dowiozl, gdzie chciala. Wysiadla z samochodu, glowe
przez okno wsadzila i pyta: "jak ja sie panu moge odwdzieczyc?"
Kierowca dlugo nie myslal, guzik przycisnal, szyba laske przytrzymala za szyje,
facet wysiadl i od tylu zrobil dobrze jej i sobie.
W krzakach stary goral stal, obserwowal cale zajscie. Poskrobal sie po glowie i
mowi: "na samochod to jo pinindzy ni mom, ale take dzwicki, to se kupie..."
Wigilia. Lecą kolędy, wszyscy dzielą się opłatkiem..sielanka. nagle dzwonek do
drzwi. Pan domu nieco zaniepokojony idzie zobaczyć któż to taki. otwiera,
patrzy a tam rumunka z brudnym rumuniątkiem na ręku.
-Panie, panie, kochany, kup pan rumuniątko!
Facetowi żal się zrobiło, w końcu dzisiaj wigilia, taki dzień, że wszyscy
powinni być dla siebie dobrzy.. kupił to dziecko.
Po roku, dokładnie w wigilię sytuacja się powtarza. Znowu dzwonek do drzwi,
rumunka z dzieckiem, facet znowu kupuje od niej dzieciaka, bo to ptzecież taki
szczególny dzień. itd.. przez kilka lat aż pewego roku facet otwiera drzwi
rumunce, ta już naszykowana, gotowa oddać kolejne rumuniątko, ale facet tylko
się krzywi i mówi:
-w tym roku mamy karpia..
Przychodzi grubas do burdelu i mówi że chciałby schudnąć. Facetka mówi że to
bedzie kosztowało - on mówi że nie szkodzi, gotów jest zapłacić każdą cenę.
Zapłacił. Dostał klucz do pokoju nr 10. Wchodzi do środka a tam super laska i
łózko na środku. Ona mówi że jak on ją złapie to moze ją przelecieć. Po pół godz
ją złapał i przeleciał. Wychodzi po godz i waży się - 5 kilo mniej. To przyjdę
jutro - myśli. Przychodzi na drugi dzień i mówi że chce jeszcze więcej schudnąć.
Facetka znowu że to będzie kosztowało. On zapłacił. Poszedło do pokoju nr. 100.
Wchodzi do środka. Pokój 100mx100m. Dwie laski - mówią: jak nas złąpiesz to
możesz nas przelecieć. Złapał obie i przeleciał. Wychodzi po 2 godz. Waży się -
10 kilo mniej. Jest OK ale jak jutro przyjdę to już bedzie cudownie - myśli.
Przychodzi następnego dnia - teraz potrzebuję naprawdę dużo schudnąć. Facetka:
ale to będzie naprawdę dużo kosztowało. On zapłacił i dostał klucz do pokoju nr
1. Wchodzi a tam pokój 1mx1m i dwóch murzynów. Jeden z nich mówi: Jak my cię
złapiemy.....
Mosiek był bardzo pracowity. Zaczął handlować lodami na placu bankowym wprost z
kartonu. Po roku sprzedawał lody z podręcznego wózka a po trzech był już
właścicielem małej lodziarni stojącej w tym atrakcyjnym punkcie.
Któregoś dnia do lodziarni wchodzi znajomy Mośka -Icek:
- Mosiek, miło cię spotkać po latach! Jak idzie interes?
- Nie narzekam, a co u Ciebie?
- Nie jest dobrze. Potrzebuję pożyczki...a może Ty pożyczysz mi 1000 zł na
tydzień?
- Absolutnie wykluczone!!!
- Ale dlaczego absolutnie?
- Icek, widzisz ten bank? Ja mam z nimi taką umowę: ja nie pożyczam pieniędzy a
oni nie sprzedają lodów.
W jednym przedziale w pociągu jadą zamożny kupiec - chrześcijanin i ubogi
chasyd. Kupiec otwiera małą walizeczkę, rozkłada na kolanach ściereczkę i
zaczyna zajadać bułki z dobrą wędliną. Widząc to, Żyd wyciąga ze swojego worka
papierową tutkę pełną łbów od śledzi. Wyciąga po jednym łebku i obgryza,
wysysa, jednym słowem - "ciućka". Kupiec zerka na Żyda z zaciekawieniem, i w
końcu pyta:
- Przepraszam, dlaczego je pan same łby od śledzi, przecież sprawia to panu
wiele kłopotu, a najeść się tym raczej trudno?
Żyd mu na to odpowiada:
- Faktycznie, nie są zbyt pożywne, ale za to znakomicie pomagają na myślenie!
- Doprawdy? - dziwi się kupiec - A... mógłbym spróbować tego znakomitego leku?
- Cóż... Poczęstować pana nie mogę, bo to moje ostatnie, ale mógłbym
odsprzedać, po 10 zł za sztukę.
Kupiec zgadza się, kupuje od Żyda 1 łeb, i zaczyna "obrabiać". Obgryza go,
oblizuje, wysysa, nagle odzywa się:
- Zaraz, zaraz, ale za 10 złotych mógłbym przecież kupić cały kilogram śledzi!!!
Na to Żyd z uśmiechem:
- Widzi pan? Już skutkuje!
Pewien Żyd został skazany za długi na półtora roku w więzieniu. Tak się jednak
złożyło, że w jego mieście nie było więzienia, więc dostał polecenie
zgłoszenia się we wskazane miejsce w celu odbycia kary. Spakował swój tobołek
i ruszył na stację kolejową. Po drodze spotkał znajomego.
- Dokąd idziesz?
- Idę jechać siedzieć.
Kupiec żydowski leży na łożu śmierci. Dookoła stoi grono wiernej rodziny.
Kupiec pyta:
-Salcie, żono, jesteś tu?
-Jestem mężu.
-Mosze, synu? A Ty jesteś?
-Jestem tate, jestem.
-A ty córko, jesteś przy mnie?
-Jestem tate jestem.
Kupiec unosi się na posłaniu i zdenerwowany pyta:
- To do cholery kto jest w sklepie??
Na poczatku Pan Bog przyszedl do Arabow i pyta sie:
- Czy chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- Nie kradnij.
- Panie! My zyjemy z rabowania karawan. jezeli przestaniemy krasc, to
jak na tej pustyni bedziemy mogli wyzyc? To jest niemozliwe! Nie chcemy
takiego przykazania.
Przyszedl Pan do Amorytow i pyta:
- Chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- Nie zabijaj.
- Panie, jestesmy najbardziej walecznym narodem, zyjemy z wojny i
podbojow. Jak moglibysmy egzystowac bez zabijania? Nie, nie chcemy twojego
przykazania.
Przyszedl Pan do Amalekitow i pyta:
- Chcecie moje przykazanie?
- A jakie?
- Nie cudzoloz.
- Panie, podstawa naszego kultu sa kaplanki oddajace sie milosci w
swiatyni. Jezeli tego zaniechamy co stanie sie z nasza religijnoscia,
nasza wiara? Nie chcemy Twojego przykazania.
Pan Bog byl juz w klopocie, ale zobaczyl maly narod izraelski znajdujacy
sie w niewoli egipskiej. Poszedl wiec do Izraelitow i pyta:
- Chcecie moje przykazanie?
- A ile by to kosztowalo?
- Nic, za darmo!
- Tak calkiem za darmo?
- Calkiem bez placenia!
- To bysmy wzieli dziesiec.
Rozmawiają rabin i ksiądz.
- Niech mi ksiądz powie, czy u księży można zrobić karierę?
- Można, najpierw się jest parę lat wikarym, potem się awansuje, zostaje sie
proboszczem.
- A wyżej?
- Wyżej to można zostać dziekanem.
- A jeszcze wyżej?
- Jeszcze wyżej, no, to po wielu latach można zostać biskupem.
- A wyżej?
- No, to jak ktoś jest już naprawdę wybitny, może zostać kardynałem.
- A jeszcze wyżej?
- Potem to już tylko można być wybranym na papieża.
- A jeszcze wyżej?
- Cóż się tak rebe pyta, wyżej i wyżej! Panem Bogiem się już nie zostanie!
- A widzi ksiądz - a jednemu z naszych sie udało...
W saunie siedza 3 nagusy-Niemiec,Japonczyk i Zyd.W pewnym momencie daje sie
slyszec sygnal telefonu:
Zyd:-Co to?Skad to? Ja nie widze zaden telefon.
Niemiec:-To u mnie.Mam w lewym kciuku wszczepiony chip.
To samo powtarza sie z Japonczykiem.
Zyd czuje sie podciety.
Te faszysty-mysli sobie-Tak nie moze byc.
Mysli,co by tu zrobic,zeby ich przeskoczyc.W koncu wstaje idzie do toalety.Po
chwili wraca.Spomiedzy poldupkow ciagnie sie za nim ze 2 metry papieru
toaletowego.
Niemiec,z pogarda:-Hej,po wytarciu d...y papier splukuje sie woda.
Zyd:-W lewym poldupku u mnie jest chip.On wlasnie odbiera fax.
Kupiec Mojżesz Rosenfeld wyjechał za interesami. Sprawy przeciągnęły się tak
długo, że nie zdążył wrócić na sobotę do domu. Postanowił więc powiadomić
żonę, wysyłając jej telegram. Poszedł na pocztę i napisał "Moja kochana żona
Sara interesy załatwiłem bardzo dobrze. Niestety nie mogłem zdążyć przyjechać
na sobotę. Przyjadę w niedzielę. Twój kochający cię mąż Moniek".
Kiedy wręczał ten telegram urzędniczce, ta zwróciła mu uwagę:
- Proszę pana to przecież jest cała epistoła. Będzie to pana drogo kosztować.
Niech pan lepiej coś wykreśli.
- Skreślić? - powiedział kupiec - Dobrze, mogę skreślić...
Zaczął się zastanawiać:
"Moja" - no dobrze. Czyja ona jest? Przecież ona jest moja, co ona nie wie?
Ona to wie doskonale. Skreślam. "Kochana" - jak ona jest moja, to jaka ona ma
być? Czy ja jej nie dałem tysiąc razy dowodów, że ona jest kochana? Co ona o
tym nie wie? Skreślamy. "Żona" - a co ona jest? Nieznajoma? Przyjaciółka?
Przecież ona dobrze wie, że żona. Skreślamy. "Sara" - co ona nie wie jak się
nazywa? Skreślamy. "Interesy załatwiłem dobrze" - przepraszam, a jak ja miałem
załatwić interesy? Ja kupiec od 40 lat. Czy ja już kiedyś źle załatwiłem
interesy? Skreślamy. "Niestety nie mogłem przyjechać na sobotę" - przepraszam,
jak ja bym mógł, to ja bym nie pojechał na sobotę do domu? Czy ona nie wie, że
wolałbym siedzieć przy sobotnim stole z całą rodziną i jeść dobrą kolację? Ona
to dobrze wie. Skreślamy. "Przyjadę w niedzielę" - jak nie przyjechałem w
sobotę to kiedy mam przyjechać? To przecież jasne, że przyjadę w niedzielę.
Skreślamy. "Twój" - taaa, niech ja spróbuję być czyjś inny, ładnie by mnie ona
urządziła - skreślamy. "Mąż" - a kto ja jestem? Przyjaciel, kochanek? Czy ona
nie wie, kto z nią brał ślub pod baldachimem 25 lat temu? Przecież nie Hugo
Kołłątaj, tylko ja. Skreślamy. "Moniek" - co ona nie wie, jak jej własny mąż
ma na imię? Skreślamy.
Kupiec podszedł do okienka i zdecydowanym głosem powiedział do urzędniczki:
- Dziękuję pani bardzo, już nie trzeba telegramu.

