Gadacie o podatkach, akcyzie na paliwo itp. Ale niech ktoś mi wyjaśni jaki wpływ mają podatki na cenę paliwa w momencie gdy jakaś grupa arabów zaczyna krzyczeć - nie chcemy naszego króla/pułkownika/itp.? Otóż żaden - bo podatki zwiększa się nie ze względu na protesty ludności ale po to, żeby nas oskubać - bez względu na protesty. Ceny idą w górę bo jest to najprostrzy pretekst do podwyżek przez koncerny. Cena za baryłkę jakoś nie poszybowała drastycznie w górę mimo dymu w Libii, a ceny za benzynę mamy tak wysokie że to się w pale nie mieści.
Co do akcji z pierwszego posta - BP i STATOIL i tak biorą paliwo z Orlenu w Polsce więc u nas się to średnio powiedzie bo Orlen będzie trzymał ceny, BP ze STATOILem stracą klientów, którzy na rzecz akcji będą kupować w Orlenie a ten i tak będzie tylko zacierał rączki z zachwytu.
Jak to jest, że mówi się tyle o tych podatkach na paliwo a taki Orlen i tak generuje największy zysk w ubiegłym roku? Skądś ten zysk musi się przecież brać...
Zamiast akcji - nie tankuję na BP czy Statoilu. Proponowałbym akcję
NIE TANKUJĘ NA ORLENIE 2011. Obowiązuje przez cały rok. Zaczynamy od prostego nagłośnienia sprawy na Facebooku - w końcu to jest w modzie i nawet telewizje interesują się czasami grupami z Facebooka i potrafią o nich mówić w wiadomościach - stąd szansa na dotarcie do większej ilości ludzi, a nie bawienie się w jakieś łańcuszki typu wyślij to do 30 osób... - nie tędy droga.
Po pierwsze - tworzymy na Fejsie grupę -
NIE TANKUJĘ NA ORLENIE 2011. W opisie grupy piszemy dlaczego - tak żeby każdy widział sens tej inicjatywy.
Po drugie - nagłaśniamy sprawę gdzie się da jeśli chodzi o fora itp. itd.
Po trzecie - zbieramy chętnych całym rokiem - stąd szanse, że po pewnym czasie zainteresują się tą akcją media.
Po czwarte - wlepy

Wlepa na aucie z logiem
NIE TANKUJĘ NA ORLENIE - na pewno zainteresuje innych kierowców "dlaczego?". Daje to szanse pozyskania kolejnych chętnych. Wlepy albo robią inicjatorzy akcji za symboliczną złotówkę, albo udostępniamy wzór wlepy dla wszystkich i każdy robi to sam we własnym zakresie.
Po piąte - akcje jednodniowe wiadomo, że są do kitu - taka akcja nagłaśniana jest na miesiąc, czy półtora przed, zbierze iluś tam chętnych - więc tak naprawdę nikt tego nie odczuje. Ale ta akcja trwająca rok ma szanse, że po pewnym dłuższym czasie w końcu odniesie skutek - chociażby taki, że zostanie zauważona.
Po szóste - nikt nie powiedział, że to będzie trwało tylko w 2011 - jeśli będzie istniała realna szansa na to, że uczestników będzie przybywać to kontynuowanie tej inicjatywy w 2012 roku może być zagrożeniem dla Orlenu, który w końcu może obniży te ceny.
I nie mówcie mi o podatkach bo jak słyszę o zyskach Orlenu to i tak mi się nóż w kieszeni otwiera.
Poza tym spadek dochodu dla Orlenu = spadek dochodu dla prezesów, którzy jak wiemy mają dobrych znajomych w rządzie.
Taka akcja po dłuższym czasie ma szanse na zebranie dużej ilości uczestniczących - więc nawet jak będziemy mieć te 10.000 osób które nie zatankują na Orlenie przez cały rok (a mogły) to już jest jakaś sumka.